Gość: AE
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.01.05, 13:34
Kupiłam extra kieckę na sylwka - wyglądałam niezle bo kolega małzonek
cmokał z zadowolenia. Na sylwka pojechaliśmy w góry , narty (moje pierwsze
kroki) fantazja. W dniu "0" przygotowania pełną i tu zaczeły się schody -
po co się stroisz, co jesteś taka zadowolona? poznałaś kogoś?
Cały dzień chodził za mną jak cień. W końcu nie wytrzymałam i się
pokłóciliśmy.Gdy impreza się rozkręciła o 23 z minutami on się zwinął i
poszedł spać życzeń też mi nie złożył. Około 1 zaprowadziłam córkę do
taty i zamknełam ich zabierając klucz. Początek był drętwy bo jak
bawić się samemu gdy na parkiecie same pary, ale mam granice i może
dlatego panie nie były zazdrosne. Przesadna kultura to towarzyszyło nam przez
2 dni. Teraz mam wrażenie że żałuje tego wieczoru i demonstacji zazdrości
a może raczej głupoty - bo w końcu to on kiedyś dał ciała nie ja.
Czy to jest normalne?