Dodaj do ulubionych

mezczyzni a kwestia podboju

IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.02, 21:24
witam,
Jak to jest z mezczyznami, ktorzy na poczatku spotykania sie z kobieta, ktora,
jak twierdza, fascynuje ich i pociaga, ktorzy w rozmowach przemycaja wiele
sugestii na temat tego, jak by to chcieli ja 'oswoic', blizej poznac, bycmoze
zwiazac sie z nia, a pozniej, gdy dziewczyna powoli zaczyna 'mieknac' i wyraza
chec sprobowania zbudowania czegos wspolnie, to oni sie wycofuja. Czy to jest
wyraz slawnego meskiego podboju - gdy kobieta sie opiera to jest atrakcyjna, a
gdy 'ugiela sie' juz to traci ta swoja interesujaca nature? Nie jest juz warta
uwagi?
Ja zawsze uznawalam sie za niezalezna, mloda, doskonale sobie radzaca osobke,
do czasu, gdy sie zakochalam i zaczelo mi zalezec na nim. W tym momenci stracil
zainteresowanie. Jak sie w tym odnalezc?
Obserwuj wątek
      • Gość: ida Re: mezczyzni a kwestia podboju IP: *.csk.pl 20.05.02, 22:09
        kwieto napisał(a):

        > Moze stracil cierpliwosc?
        > Moze w miedzyczasie znalazl kogos bardziej "dostepnego"?
        > Moze...

        No ale chyba nie mówisz, że jak facet spotyka na swojej drodze kobietę, której
        nie może mieć "tu i teraz", to sie obraca na pięcie(albo omija) i idzie dalej w
        poszukiwaniu takiej bardziej "dostepnej"? Bez tych zbędnych ceregieli jak flirt,
        niepewność... itd?

        Może właśnie tego mu w pewnym momencie zabrakło?
        • kwieto Re: mezczyzni a kwestia podboju 20.05.02, 22:17
          Moze? Ale z drugiej strony - jesli flirt sie przeciaga i nie widac zbytnich
          efektow (czyli nie ma flirtu?), a na horyzoncie sie pojawia ktos inny, rownie
          ciekawy... to mozna sie zaczac interesowac tym kims drugim, zostawiajac
          pierwszego samemu sobie... ot zycie. :")
        • Gość: Jeweller Re: mezczyzni a kwestia podboju IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.02, 13:04
          > No ale chyba nie mówisz, że jak facet spotyka na swojej drodze kobietę, której
          > nie może mieć "tu i teraz", to sie obraca na pięcie(albo omija) i idzie dalej w
          >
          > poszukiwaniu takiej bardziej "dostepnej"? Bez tych zbędnych ceregieli jak flirt
          > ,
          > niepewność... itd?
          >

          Nie ruzumiem.
          To musi być na zasadzie łowcy i ofiary?
          A nie może być, tak zwyczajnie, fajnie lub jeszcze lepiej?

          Kiedy nie jest i każdy kontakt z tą "niedostępną" powoduje frustrację, to w jakim
          celu zwracać się do niej, skoro dookoła....

          pozdrawiam
          • Gość: ida Re: mezczyzni a kwestia podboju IP: *.csk.pl 21.05.02, 13:18
            Gość portalu: Jeweller napisał(a):

            >
            > Nie ruzumiem.
            > To musi być na zasadzie łowcy i ofiary?
            > A nie może być, tak zwyczajnie, fajnie lub jeszcze lepiej?
            >
            > Kiedy nie jest i każdy kontakt z tą "niedostępną" powoduje frustrację, to w jak
            > im
            > celu zwracać się do niej, skoro dookoła....
            >


            teraz to ja z kolei nie rozumiem - czy w takim razie aby nie powodować frustracji
            to trzeba się każdemu nowopoznanemu facetowi od razu rzucać w ramiona?
            Na "zwyczajnie" pewnie wystarczy, ale podejrzewam, że na "fajnie czy może jeszcze
            lepiej" to za mało...
    • re_ne Re: mezczyzni a kwestia podboju 20.05.02, 22:52
      Jaga, przewaznie mezczyzni w uwodzeniu kobiety maja spora przyjemnosc, ale nie
      uwodza tylko dla samej przyjemnosci uwodzenia.
      Byc moze chodzilo mu tylko o jakis przelotny romans, a kiedy zobaczyl ze Ty
      zaczynasz sie za bardzo angazowac, wycofal sie zeby pozniej Ciebie nie ranic.

      Pozdrawiam
      Rene
    • Gość: ela Re: mezczyzni a kwestia podboju IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 21.05.02, 13:37
      Może pewną odpowiedzią, będzie przeczytny kiedyś artykuł
      w "poważnym" piśmie dla Panów. Otóż z badań wynika, że wielu mężczyzn
      w swoich marzeniach erotyczno-romantycznych wyobraża sobie
      siebie i wokół siebie UWAGA! około 12 uległych/ulegających mu kobiet.
      Skoro więc w jego wyobrażeniach już mu uległaś/ulegałaś no to sama rozumiesz,
      że musi jeszcze te 11 jakoś sobie zorganizować.
    • rapatuja Re: mezczyzni a kwestia podboju 21.05.02, 14:30
      nie wiem dlaczego tak jest, ale tak jest, jednak myśle że kobiety też tak
      robią, pomyśl...poznajesz faceta..przystojny , szarmancki urzeka Cię że
      szoook, mija miesiąc przynosi kwiatki, jest miły itd...ale po kilku miesiącach(
      ja miałam taki przypadek) siedzimy w knajpie, kolega powiedział do mnie cześć,
      a mój facet do mnie:" jak jesteś ze mna w kawiarni to masz na mnie
      patrzeć!!"...nadal za mna szalał, ale zaczął przesadzać, i zaczęło mnie to w
      nim odpychać, no i nie jesteśmy razem...pomyśl, czy nie stajesz się z czasem
      zbyt zaborcza...pozdrawiam i powodzenia
        • kwieto Re: mezczyzni a kwestia podboju 22.05.02, 11:29
          Tak, bo inaczej ciagnelibyscie sprawe jak gume do zucia, a zadnemu z was nie
          byloby dobrze...

          Troche jak z obiadem mojego pana od negocjacji - opowiadal jak usilowali
          dogadac sie co do obiadu - stanelo na de volaille'u. Tylko ze on byl zly - bo
          nie dostal czego chcial, ona zla - bo musiala robic obiad a jej sie nie
          chcialo, a do tego oboje nie znosza de volaille'a. I lepiej by bylo, gdyby
          poszli do restauracji i zamowili sobie kazde co innego...

          Tam byl tylko obiad, Ty malo co nie mialas takiego zwiazku...
        • Gość: ela Re: mezczyzni a kwestia podboju IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 22.05.02, 11:42
          Seks z tobą odpowiadał mu jak piszesz. Jednak z jakiś tam przyczyn
          zrezygnował ze znajomości z Tobą ( a więc i z seksu ). Proponuję żebyś go
          zapytała co masz zrobić jeśli będziesz miała ochotę na seks z nim.
          Mam nadzieję, że jest na tyle dorosły, by rozumieć (a nie ocenić), że kobieta
          też może mieć na to ochotę.

          Myślę, że po jego odpowiedzi można będzie wywnioskować jaki ma/miał do Ciebie i
          do waszej znajomości stosunek.
          • Gość: jaga Re: mezczyzni a kwestia podboju IP: 212.244.188.* 22.05.02, 14:13
            my na temat seksu rozmawialismy. Ja powiedzialam, ze jak mysli o czyms wiecej
            niz seks to mozemy gadac dalej. On powiedzial jasno, ze teraz to moze tylko isc
            w kierunku jeszcze wiekszzego zaangazowania, a on na to nie jest gotowy. Tak
            wiec sprawa zupelnie jasna, wydawaloby sie. Jest szczery przynajmniej i na tyle
            uczciwy, zeby skonczyc to teraz. Tylko dlaczego to tak boli... Mam po prostu
            zdeptane nadzieje. Wiem, ze potrzeba mi czasu, zeby to zaakceptowac.
            Dzieki za odpowiedzi kochani.
            • Gość: Malwina Re: mezczyzni a kwestia podboju IP: *.abo.wanadoo.fr 22.05.02, 14:33
              specjalistka od podbojow (tzn ja !) wam cos powie, dziewczyny : jak juz macie dzialac to na calego,
              zeby facet nie mial najmniejszej mozliwosci na zaczerpniecie oddechu i zbicie goraczki.
              W przeciwnym wypadku, pozostac przy metodach babci (szydelko, czekanie, bierna, lagodna
              kobiecosc, moralnosc, odpowiedzialnosc i stateczna powaga)
              I o nic nie pytac ! " oczywiscie ze on mnie kocha ! inaczej byc nie moze !".
              Funkcjonuje, zapewniam.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka