Pomagać za wszelką cenę?

10.01.05, 19:33
Historia prawdziwa, jestem tylko obserwatorem.
W podwarszawskim miasteczku samobójstwo (przedawkowanie) popełnił 28-letni
narkoman ze zdiagnozowaną schizofrenią. Narkoman miał siostrę. 24-letnia
obecnie dziewczyna idzie właśnie w ślady brata czyli popularnie mówiąc ćpa.
Nie za dużo jeszcze, ale wyraźnie jest uzależniona. Tłumaczy jak każdy
uzależniony tj. "kontoluję, wcale nie a tak poza tym to jestem dorosła i wiem
co robię". Ma za co brać bo matka zza wielkiej wody przysyła kasę i na tym
kończy się zainteresowanie córką. Ojciec od lat nie żyje. W domu melina i
spędy towarzystwa.

Po pogrzebie część rodziny (jacyś wujkowie, kuzynka) widząc co się dzieje
starała się dziewczynie uświadomić, że brutalnie ujmując - skończy jak brat.
Panna - opór i zero dyskusji. Zastanawiano się czy: ubezwłasnowolnić (na
jakiej podstawie?); zamknąć za posiadanie narkotyków (można ale wyjdzie, poza
tym trudno przypuszczać, żeby akurat pobyt w ZK wyleczył z narkomanii);
przekonywać (dziewczyna twierdzi uparcie, że narkomanką nie jest).
Kobieta jest dorosła i sama decyduje o swoim życiu. Szkoda, że głupio.

Pytanie czy jest sens angażować się w pomaganie komuś kto tej pomocy sobie
nie życzy? Pewnie nie. Z drugiej strony patrzeć jak z miesiąca na miesiąc
młoda kobieta na raty popełnia samobójstwo?
    • Gość: krish Re: Pomagać za wszelką cenę? IP: *.chello.pl 10.01.05, 19:42
      da sie komus pomoc wbrew woli?

      oj, nie wiem...
      • triss_merigold6 Re: Pomagać za wszelką cenę? 10.01.05, 19:48
        Nie da się wbrew woli. Nie zmienia to faktu, że kuzynka tej dziewczyny (a moja
        koleżanka) ma potężnego kaca moralnego bo jednak świadomość, że w zasadzie na
        oczach biernych obserwatorów młoda kobieta całkowicie chrzani sobie życie i
        nikt nie ma pomysłu na pomoc. Taka świadomość jest niefajna dla bardziej
        wrażliwych.
        • Gość: krish Re: Pomagać za wszelką cenę? IP: *.chello.pl 10.01.05, 19:51
          a wierzysz w przeznaczenie?
          • triss_merigold6 Re: Pomagać za wszelką cenę? 10.01.05, 19:54
            Prędzej w determinizm genetyczny.
            W taką formę przeznaczenia która głosi, że jak ma kogoś siła wyższa nagle
            oświecić i wyciągnąć z nałogu - nie wierzę.
            • Gość: krish Re: Pomagać za wszelką cenę? IP: *.chello.pl 10.01.05, 19:57
              wrecz przeciwnie

              pytam czy woerzysz ze jak komus pisane sie stoczyc, to juz mu tak pisane...
              • triss_merigold6 Re: Pomagać za wszelką cenę? 10.01.05, 20:00
                Chyba nie. To zbyt pesymistyczne.
                Chociaż? Znam/znałam ludzi którzy zachowywali się tak autodestrukcyjnie jakby
                pchała ich do tego jakaś siła i wchodzili w najbardziej denne układy z
                możliwych.
                • Gość: krish Re: Pomagać za wszelką cenę? IP: *.chello.pl 10.01.05, 20:04
                  ano
            • Gość: Kinga K. Re: Pomagać za wszelką cenę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 02:56
              Różnie to bywa. Czasami wszyscy się poddają, jest coraz gorzej ... każda pomoc
              zawiodła ... a delikwent pojawia się nagle świeżutki i odmieniony. Ale niestety
              nie ma co na to liczyć i czekać.
              Ciężka sprawa :-(
              Oglądał z Was ktoś może wczoraj program z Olą Gietner? Tłum chętnych do pomocy,
              a dziewczyna robi swoje. Ale może kiedyś coś w niej zaskoczy ..? Samej z
              siebie?
        • charmaine Re: Pomagać za wszelką cenę? 10.01.05, 19:54
          Nie.
          Mniej wrażliwi równie wielkiego kaca mają.
          Ale - wyżej dupy nie podskoczysz - jak mawiali starożytni rosjanie:)
    • Gość: Hubert Re: Pomagać za wszelką cenę? IP: *.chello.pl 10.01.05, 19:53
      Pomodlic sie mozna.

      Pozdrawiam Hubert
      • Gość: Kinga K. Re: Pomagać za wszelką cenę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.05, 02:58
        Ja mogę. Ty też :-)
    • Gość: Ania POMOC JAK NAJBARDZIEJ IP: 5.5R* / *.wlfdle.rnc.net.cable.rogers.com 10.01.05, 21:06
      Sluchaj ta dziewczyna nie rzadzi sama soba, mimo iz jest dorosla. Rzadza nia
      dragi. Prawdopodobnie wciagnal ja w to brat. Sama sobie nie poradzi i nie ma co
      tu odwolywac sie do tego ze jest dorosla, czy , ze ma jakis kod genetyczny.
      Zaden kod. Kazdy z nas moze sie uzaleznic jesli zacznie i straci kontrole, a
      stracic ja latwo jak widac. Na niej nic nie zrobi juz wrazenia, ani smierc
      brata, ani wlasna. KONIECZNY JEST ODWYK, DETOKSYFIKACJA A POZNIEJ LECZENIE.
      Inaczej ona skonczy sie i to niedlugo. Dowiedz sie gdzie sa takie osrodki, czy
      sa dobre itp. A nastepnie trzeba ja jakos do tego namowic, zmusic itp. Czy jest
      jakis kontakt z jej matka?
      • triss_merigold6 Re: POMOC JAK NAJBARDZIEJ 10.01.05, 21:43
        Z chęcią tylko jest parę drobnych problemów:
        - nie znam tej kobiety - jak pisałam - ja tylko obserwator słuchacz

        - z jej matką kontakt jest, a jakże. Telefoniczny. Czy sądzisz, że kobieta,
        która zostawiła swoje nastoletnie dzieci w kraju i wyjechała robić na czarno za
        oceanem; nie wróciła na wieść o śmierci męża; nie zareagowała na info, że syn
        ma schizofrenię i nie bierze leków; nie przyjechała na jego pogrzeb - czy
        sądzisz, że ta kobieta pomoże córce wyjść z nałogu?

        - WIEM, że konieczny jest odwyk. Ale powiedz jak rodzina (nie rodzona tylko
        krewni) ma nakłonić do leczenia dorosłą narkomankę? Zmusić? B. proszę o
        propozycje. Przekażę zainteresowanym udzieleniem pomocy. Sa naprawdę bezradni.
        • vielonick Re: POMOC JAK NAJBARDZIEJ 11.01.05, 12:55
          napisalam tu wczoraj post ale sie nie wyslal wiec powtarzam

          mysle, ze ubezwlasnowolnienie byloby wyjsciem w takiej sytuacji
          dziewczyna sama sobie szkodzi,
          ale nie nie wiem czy to wystarczajacy argument dla sadu

          z tego co napisalas latwego zycia nie miala
          niemal pozostawiona sama sobie z chorym psychicznie bratem...
          trudno wymagac by teraz dokonywala swiadomych i madrych wyborow

          nie chce by to zabrzmialo jak oskarzenie pod adresem rodziny
          (w tej chwili i tak bezsensowne)
          ale gdzie oni byli wczesniej?
          przeciez to co sie dzieje jest wynikiem jakiejs sytuacji z przeszlosci
          wszystko (no, wiekszosc...) ma swoja przyczyne

          jedyne wyjscie jakie widze to sad i przymusowe leczenie
          warto sprobowac, jesli nie dla niej to dla spokoju wlasnego sumienia
          • triss_merigold6 Re: POMOC JAK NAJBARDZIEJ 11.01.05, 14:38
            Ok. sąd i przymusowe leczenie tylko pytanie kto miałby wystąpić z takim
            wnioskiem i na jakiej podstawie. Siostra cioteczna mieszkająca w innym mieście?
            Rodzeństwo matki bądź ich dzieci? To problem nie tylko organizacyjny ale
            powiedzmy... moralny czy angażować się w często beznadziejną walkę o
            wyciągnięcie z nałogu kosztem "swoich" spraw i swoich rodzin.
            Gdzie była wcześniej rodzina - dobre pytanie. Czy znasz przypadki żeby dalsi
            krewni bardzo interesowali się co dzieje się z ich kuzynostwem tj. do tego
            stopnia żeby komuś organizować życie? Ubezwłasnowolnienie jest organizowaniem
            czyjegoś życia niewątpliwie.
            Uwagi przekażę.
            • vielonick Re: POMOC JAK NAJBARDZIEJ 13.01.05, 02:38
              'czy angazowac sie'

              coz, z sytuacji jasno wynika, ze kuzynka/inni krewni JUZ sie zaangazowali
              wiec brniecie w to jest dla nich mniejszym kosztem emocjonalnym
              gdyby im nie zalezalo to powiedzieliby od razu
              "mamy cie gdzies, zabij sie jak chcesz, nic nam do tego"

              nie jestem prawnikiem i jak juz pisalam, nie wiem czy sam fakt
              szkodzenia sobie jest wystarczajacy do ubezwlasnowolnienia
              oraz czy dalsi krewni maja prawo wystepowac z takim wnioskiem
              mozna zasiegnac porady prawnej
              mysle, ze dla sadu powinien liczyc soie tez caloksztalt sytuacji
              jak nic sie nie da zrobic w tym kierunku to trudno
              ale sprobowac mozna

              patrzec jak ktos sie na raty zabija jest moim zdaniem niepodobienstwem
              i co z tego, ze jest metrykalnie dorosly?
              osoba w takim stanie nie podejmuje racjonalnych decyzji
              warto sprobowac jej to umozliwic
            • vielonick ps 13.01.05, 03:25
              Art. 13.
              § 1. Osoba, która ukończyła lat trzynaście, może być ubezwłasnowolniona
              całkowicie, jeżeli wskutek choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo
              innego rodzaju zaburzeń psychicznych, w szczególności pijaństwa lub
              narkomanii, nie jest w stanie kierować swym postępowaniem.


              Art. 16.
              § 1. Osoba pełnoletnia może być ubezwłasnowolniona częściowo z powodu
              choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego rodzaju zaburzeń
              psychicznych, w szczególności pijaństwa lub narkomanii, jeżeli stan tej
              osoby nie uzasadnia ubezwłasnowolnienia całkowitego, lecz potrzebna jest
              pomoc do prowadzenia jej spraw.
              § 2. Dla osoby ubezwłasnowolnionej częściowo ustanawia się kuratelę.
              (Kodeks Cywilny)

              czyli wszystko zalezy od interpretacji
              osoby nie sa wyszczegolnione
              wiec wystapic z wnioskiem moze chyba kazdy komu lezy na sercu los takiej osoby

              kuzynka ma zgryz
              ale i realne podstawy do dzialania
              trzymam kciuki
          • Gość: krish Re: POMOC JAK NAJBARDZIEJ IP: *.chello.pl 11.01.05, 14:43
            velo ?!???

            przymusowe leczenie????

            na jakiej podstawie???

            i za czyje pieniadze???

            ona jest dorosla i bezdzietna

            jak rozumiem



            z drugiej strony, nie chce nikogo obrazac, ale ciekawe czy rodzina podalaby jej
            reke, gdyby matka przestala slac kase i ona by sie zaczela staczac na dobre...
            • vielonick Re: POMOC JAK NAJBARDZIEJ 13.01.05, 02:49
              Gość portalu: krish napisał(a):

              > ona jest dorosla i bezdzietna

              przy takim trybie zycia to sie moze szybko zmienic


              przy okazji pytanie mam do Ciebie:
              czy potrafilbys spokojnie patrzec na to
              jak ktos z Twojej rodziny zachowuje sie w ten sposob?
              kompletnie by Cie to nie obchodzilo?
              jakos mi sie nie chce wierzyc...

              a skoro wyrzuty sumienia sa
              to trzeba sie chwytac kazdej mozliwosci

              a swoja droga to smutne, ze rodzinie latwiej sie skrzyknac do pogrzebu
              niz do zajecia sie opuszczonymi nastolatkami...
              to nie jest oskarzenie bo nie mam do niego prawa
              ale refleksja
    • Gość: nutka Re: Pomagać za wszelką cenę? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.01.05, 10:56
      Napiszę coś z własnego doświadczenia..przez przypadek poznałam narkomana, który
      bierze od ponad 7 lat.Widocznie był nieźle "przećpany" albo już kasy brakowało
      na działki..nie wiem, mówiąc krótko, chciał żebym pomogła mu z tego
      wybrnąć.Załatwiłam psychologa od uzależnień.Umówił się na wizytę, nie poszedł
      bo coś tam..i tak na okrągło.Po jakimś czasie zrozumiałam, że narkomanem rządzi
      narkotyk, w końcu kiedy bierze, czuje się "lepiej", chociaż przez
      chwilę.Myślałam, że umiem pomóc, wytłumaczyć itd. Naiwna byłam. Po 2 latach
      postawiłam warunek, albo odwyk, albo znika z mojego życia..chociaż miałam
      wyrzuty sumienia, nie chciałam wyjść na osobę bezduszną itp. Na
      podstawie "znajomości" z tym człowiekiem wiem, że ćpun to osoba zakłamana
      żyjąca we własnym świecie, w której uczucia wyższe zabił narkotyk.Nikt nie
      pomoże osobie, która tego nie chce(syn moich znajomych zawieziony na siłę,
      uciekł z detoxu)Myślę, że jeśli ta dziewczyna nie znajdzie się na dnie i sama
      nie zrozumie, że musi z tym skończyć, bedzie odrzucała każdą pomoc.Zresztą ona
      już wybrała, nie jest dzieckiem..
    • Gość: lekshey OFERTA POMOCY IP: 62.233.201.* 11.01.05, 13:36
      Witam,
      szukaj pomocy - porady prawnej,informacji u rzeczywistych specjalistów.

      Ogólnopolski telefon zaufania Narkotyki-Narkomania
      0-801-199-990 Ogólnopolski telefon zaufania Narkotyki-Narkomania, koszt całego
      połączenia 35 gr. czynny 16.00-21.00

      NARKOMANIA, POMOC RODZINIE, POGOTOWIE MAKOWE Towarzystwa Rodzin i Przyjaciół
      Dzieci Uzależnionych 'Powrót z U'
      22 844-44-70, 0 801 109 696 (pon.-pt. w godz. 10-20, sob. w godz. 10-15),

      NARKOTYKOWY TELEFON ZAUFANIA Poradni Profilaktyki i Terapii Uzależnień MONAR
      22 823-65-31 (pon.-pt. w godz. 9-21)
      0 800 120 289 - bezpłatna infolinia Stowarzyszenia "Karan",
      MARATON – Fundacja na rzecz Zapobiegania Narkomanii: (0-prefiks-22) 644 93 20
      Krajowe Biuro ds. Przeciwdziałania Narkomanii, ul. Dereniowa 52/ 54, 02-776
      Warszawa, tel.: (48) (022) 641-15-01, fax: (48) (022) 641-15-65
      pozdrawiam
      • triss_merigold6 Re: OFERTA POMOCY 11.01.05, 14:38
        Dziękuję, przekażę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja