Nienawidzę teściowej!!

21.05.02, 09:24
Witam. Muszę się komuś wygadać, moze nawet coś mi poradzicie, chociaż nie sądzę
zeby możnabyło znaleźć wyjście z sytuacji. Jestem mężatką od 6 lat. Mam bardzo
zaborczą teściową, z bardzo silna osobowością. Praktycznie rozetrze w proch, i
zakrzyczy każdego. Nikt wokół nie ma racji, nawet jak ma rację to będzie się
spierała, jak dziecko z przedszkola, nie ustąpi,a wogóle szkoda gadać.Mąż i
siostra meza byli wiecznie prowadzeni za rączkę i zawsze im mówiła co mają
robić, tylko że teraz widzę ze wyrośli na ludzi zupełnie niesamodzielnych,
niezaradnych życiowo, natomiast ja byłam wychowywana surowo, musiałam radzić
sobie sama, tymbardziej że gdy miałam 14 lat zmarł mój ojciec i można
powiedzieć, że od tego czasu byłam zdana na siebie.Ale nie o tym chciałam
opowiadać. No więc teściowa mnie wkurza, wkurzają mnie jej rady "dla mojego
dobra", krytykowanie, i te ciągłe "mówiłam Ci" ( a wcale nic nie
mówiła...haha). Ona myśli że ja jestem takim niezaradnym dzieciaczkiem jak te
które wychowała, i myśli że będzie mnie uczyć życia, natomiast ja wiem że
jestem dorosła i nie jestem od nikogo uzależniona, i nie potrzebuje żeby mną
ktoś kierował, ale spróbuj jej cos powiedzieć, myśli że wszystkie rozumy
pozjadała, nie chce mi się tego słuchać, ale ona ciągle gada. Mysli że dzięki
niej będę robić tak jak ona coś widzi, ale ja tego tak nie widzę, i mi to nie
pomaga, tylko mnie wkurza, chodze ciągle nerwowa. "Dzięki niej" zaczęłam się
kontrolować, ale tak obsesyjnie,( bo czasem jej się to nie spodoba),nie wiem
czy wpadam w nerwice czy w psychoze, czy jak to nazwać.Kiedyś byłam wesołą i
szczęśliwą dziewczyne, a dzisiaj Ona zrobiła ze mnie niemalże debila, tak
potrafi wpływac na psychikę, "wszystko robisz źle, ja Cię naucze jak to się
robi" Mam tego juz dosyć, a najgorsze jest to że nie mam wyjścia i muszę ją
widywać, bo młodsze dziecko jest u niej gdy ja jestem w pracy, a potem czekam
na męża który dłużej pracuje. I tak siedzę i słucham, i chyba zwariuję kiedyś.
Czy ma ktoś podobnie, jak żyjecie ze swoimi teściowymi??????Pozdrawiam
    • kini Re: Nienawidzę teściowej!! 21.05.02, 09:58
      A dlaczego się temu poddajesz? Nie możesz po prostu tego lekceważyć?
    • kaisa1 Re: Nienawidzę teściowej!! 21.05.02, 09:58
      Hej!
      Mam bardzo podobny problem do Twojego. Nie chodzi tu o moją teściową, ale o
      moją mamę. Oczywiście bardzo kocham moją mamę, ale to co przechodzę jest dla
      mnie nie do wytrzymania.
      Moja mama podobnie jat Twoja teściowa interesuje się wszystkim, do wszystkiego
      się wtrąca. Czasami udaje dobrą przyjaciółkę, aby jak najwięcej ze mnie
      wyciągnąć, a potem mi to wypomina. Nigdy nie powie wprost o co jej chodzi. A
      bardzo często zwala wszystko na tatę, bo tata powiedział to...tata powiedział
      tamnto, abym się tylko przestraszyła.
      Moja sytuacja osobista jest trochę skomplikowana, tzn. jestem w trakcie
      rozwodu. Kilka miesięcy po rozstaniu z mężem zaczęłam spotykać się z
      chłopakiem. Moja matka najpierw wszystko ze mnie wyciągnęła, a potem kiedy
      byłam u rodziców wykrzyczała mi wszystko, tak żeby słyszał tata, ze sprowadzam
      sobie do domu faceta, że co ja tam wyprawiam....itd. Doszło do tego, że nawet
      matka mnie pobiła. Mimo że w tym roku skończę 26 lat...

      I wiesz co? Od tamtego momentu nic nie mówię rodziców dla ich i mojego dobra.
      Sama postanowiłam załatwiać swoje sprawy, sama podejmować decyzję. Oczywiście
      mamie się to bardzo nie podoba, próbowała podchodzić moje siostry, ale one
      mimo, że sa młodsze sa ode mnie silniejsze.
      Potem próbowała mnie podchodzić, a teraz znowu udaje dobrą przyjaciółkę, ale ja
      milczę. Rozmawiam o różnych rzeczach, ale nie mówię o tym co ostatnio zrobiłam.
      Np. zaangażowałam adwokata do spraw rozwodowych.
      Po prostu staram się jak mogę odciąć pępowinę, staram się czuć dorosła i sama o
      wszystkim decydować. Mimo, że mam czasami wyrzuty sumienia i jest mi przykro,
      że tak muszę postępować, ale zrozumiałam, że to dla dobra mojego jak i mojej
      mamy.
      • agniecha3 Re: Nienawidzę teściowej!! 21.05.02, 10:08
        moj przypadek jest duzo mniej drastyczny, ale moze sie na cos przyda. Otoz
        swego czasu moja mama ciagle mnie we wszystkim poprawiala. "To zrobilas zle, tu
        nie domylas, tu nie dociagnelas, to powinno byc tak, zobacz jak to sie robi,
        nie umiesz itd itp". Rzeczywiscie bardzo wkurzajace, co wiecej, moze zabic w
        czlowieku jakiekolwiek poczucie wlasnej wartosci. I pewnie mowilaby tak do
        dzis, gdybym w pewnym momencie tego nie przerwala. W bardzo prosty sposob.
        Zaczelam jej odpowiadac. "Zrobilas to zle." "Myslisz sie mamo, zrobilam
        dobrze."; "To zla decyzja". "Byc moze, ale moja i taka zostanie."; "To nie
        tak", "Mamo, nie poprawiaj mnie ciagle, daj mi sie uczyc na wlasnych bledach,
        ja tez potrafie samodzielnie myslec i jestem juz dorosla". itd itp.
        Na poczatku troche sie o te moje odpowiedzi scieralysmy, no bo jak to, ona mi
        rady z serca, a ja taka niewdziecznica wszystko odrzucam. Ale w koncu
        zobaczyla, ze rzeczywiscie mysle, ze odpowiadam za siebie i ze prowadzenie mnie
        za reke nie ma sensu. I odpuscila. Czasem cos zasugeruje, ale jest to juz w
        zupelnie innym tonie i bez tej presji, ze mam zrobic tak jak ona uwaza.
        Sprobuj odpowiadac, to sie naprawde udaje.
        • kaisa1 Re: Nienawidzę teściowej!! 21.05.02, 10:16
          Też o tym myślałam, ale mojej mamie nie można odpowiedzieć, ona zawsze ma rację
          i wie lepiej.
          Zwłaszcza moja obecna sytuacja, rozwód, bardzo czę sto słucham na ten temat, że
          oni mnie wszyscy ostrzegali, a ja zrobiłam po swojemu. Rodzice to uważają za
          moja ogromną porażkę, mimo, że oprócz tego radze sobie nieźle. Mam pracę,
          skończyłam Studia, mam duże grono znajomych.
          Wiecie, czasami mnie przerasta ta sytuacja, a nawet śni mi się to po nocach...
        • rapatuja Re: Nienawidzę teściowej!! 21.05.02, 10:17
          agniecha3 napisał(a):

          > moj przypadek jest duzo mniej drastyczny, ale moze sie na cos przyda. Otoz
          > swego czasu moja mama ciagle mnie we wszystkim poprawiala. "To zrobilas zle, tu
          >
          > nie domylas, tu nie dociagnelas, to powinno byc tak, zobacz jak to sie robi,
          > nie umiesz itd itp". Rzeczywiscie bardzo wkurzajace, co wiecej, moze zabic w
          > czlowieku jakiekolwiek poczucie wlasnej wartosci. I pewnie mowilaby tak do
          > dzis, gdybym w pewnym momencie tego nie przerwala. W bardzo prosty sposob.
          > Zaczelam jej odpowiadac. "Zrobilas to zle." "Myslisz sie mamo, zrobilam
          > dobrze."; "To zla decyzja". "Byc moze, ale moja i taka zostanie."; "To nie
          > tak", "Mamo, nie poprawiaj mnie ciagle, daj mi sie uczyc na wlasnych bledach,
          > ja tez potrafie samodzielnie myslec i jestem juz dorosla". itd itp.
          > Na poczatku troche sie o te moje odpowiedzi scieralysmy, no bo jak to, ona mi
          > rady z serca, a ja taka niewdziecznica wszystko odrzucam. Ale w koncu
          > zobaczyla, ze rzeczywiscie mysle, ze odpowiadam za siebie i ze prowadzenie mnie
          >
          > za reke nie ma sensu. I odpuscila. Czasem cos zasugeruje, ale jest to juz w
          > zupelnie innym tonie i bez tej presji, ze mam zrobic tak jak ona uwaza.
          > Sprobuj odpowiadac, to sie naprawde udaje.


          Coś Ty , z nią się tak nie da. Ja zawsze wypowiadam swoje zdanie, bo poprostu już
          dawno zostałam wychowana i nauczona wszystkiego, i moja mama nic mi nie mówi,
          uważa mnie za dorosłą, a tylko teściowa mnie tak traktuje. I nie przekonasz jej w
          życiu że masz rację. Zakrzyczy cię. Będzie się z Toba tak długo spierać, aż w
          koncu wyjdziesz i trzaśniesz drzwiami, a znowu rada żeby to lekceważyć też nie da
          się wprowadzić w życie, bo jak mnie ktoś o coś oskarża, i to z taką
          pretensją...brrrr.....to normalnie zaraz wyjde z siebie i stanę obok..kaszaaaana:(
          • kaisa1 Re: Nienawidzę teściowej!! 21.05.02, 10:20
            Albo postaraj się nie dyskutować, wiem, że jest ciężko, ale takich osób nie
            udaje się przekonać one zawsze wiedzą lepiej. Zresztą taka jest moja mama, jej
            tata, moja prababcia też taka była. To rodzinne. Po co się niepotrzebnie
            denerwować...
            • rapatuja Re: Nienawidzę teściowej!! 21.05.02, 10:38
              kaisa1 napisał(a):

              > Albo postaraj się nie dyskutować, wiem, że jest ciężko, ale takich osób nie
              > udaje się przekonać one zawsze wiedzą lepiej. Zresztą taka jest moja mama, jej
              > tata, moja prababcia też taka była. To rodzinne. Po co się niepotrzebnie
              > denerwować...

              Wspólczuję Ci :) i pewnie Ty też taka będziesz..hehe. Żartuję. Żeby się nie
              denerwować, najlepiej by było powiedzieć jej że nie ma się do mnie odzywać, ale
              przechodząc do rzeczy, wiem o tym że nie ma na to rady i nic nie zmienię, taka
              jest i tyle. Tylko to jest o tyle przykre, że znam swoja wartość, wiem że jestem
              samodzielna i potrafie podejmowac słuszne decyzje, a czuję się przez nią
              niedoceniona, to tak jak bym musiała ją wiecznie przekonywać o swojej wartości,
              nigdy Cię nie pochwali, tylko jak coś zrobisz dobrze to jeszcze powie "mówiłam Ci
              że tak jest"!!! wręcz nakrzyzczy jeszcze na Ciebie, takie głupie podejście,
              bzdura..no i poprostu źle mi z tym, potrafi zdołować. Ale to przez to że nas
              wszystkich ciągle traktuje jak małe dzieci, które poszły do sklepu i wszystkie
              pieniążki wydały niepotrzebnie na lizaczki, a my mamy pod trzydziestkę:) Cały
              czas uważa nas za małe dzieci...eeee tam
              • agniecha3 Re: Nienawidzę teściowej!! 21.05.02, 10:45
                pewnie mnie zaraz zakrzyczycie, ale... jak tak czytam Wasz dialog, to Wy obie
                juz zdecydowalyscie, ze sie nic nie da zrobic i juz. Majac takie podejscie to
                rzeczywiscie mozna sie dac zakrzyczec i mamie, i tesciowej (i nie chce tu
                urazic zadnej z Was).
                Nastawienie, ze jedak mozna to zmienic i ze sie to zrobi, to juz polowa
                sukcesu :-)
                • rapatuja Re: Nienawidzę teściowej!! 21.05.02, 11:08
                  Wcale bym Ciebie nie zakrzyczała, ja nie jestem z tych (hehe), i mam nadzieję
                  że nigdy nie bedę:), żeby nikt przeze mnie nie cierpiał. Ja wiem jakie jest
                  wyjście...wyprowadzić się gdzies daleko i widywać raz na rok, ale niestety to
                  nie jest takie proste, chociaz myślę o tym. Tu mam prace, dom, ale wszystko
                  jest mozliwe, kto wie...może bedąc daleko, zatęskniłabym nawet...za
                  tesciową!!!! Ale chyba nie...
                  • agniecha3 Re: Nienawidzę teściowej!! 21.05.02, 11:20
                    tak czy inaczej trzymam za Ciebie kciuki i zycze duzo usmiechu :-) mimo
                    tesciowej :-)
    • Gość: Monika Re: Nienawidzę teściowej!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.05.02, 11:05
      A dlaczego trzymasz sie tesciowej jako opiekunki do mlodszego dziecka? Zalatw
      mu albo przedszkole albo kogos obcego. Nie siedz rowniez u niej czekajac na
      meza, skoro sprawia ci to przykrosc. To chyba nie najlepszy uklad i dla ciebie
      i dla niej. Macie absolutna racje, ze jestescie dorosli i odpowiadzialni za
      siebie. A rodzice powinni rowniez miec takt i kulture oraz oczywiscie szacunek
      dla swoich dzieci. Pewnie tesciowa ma dobre intencje, ale nie traktuje was do
      konca jak dorosle osoby. Mysle ze jestes sfrustrowana koniecznoscia codziennych
      kontaktow i uzaleznieniem od niej w zwiazku opieka nad dzieckiem, a wiec skoncz
      z tym i jak juz napisalam licz tylko na siebie.
      • rapatuja Re: Nienawidzę teściowej!! 21.05.02, 11:16
        Bardzo chętnie bym to zrobiła, myślisz że nie? Ale czasami naprawde nie ma
        wyjścia, dziecko jest za małe na przedszkole, a poza tym czasami dla dobra
        rodziny zaciśniesz zęby i wszystko wytrzymasz, przecież nie moge myśleć tylko o
        tym , co mi się nie podoba, narażać na niepotrzebne koszty i tak dalej...a poza
        tym...(hahaha) teściowa powiedziałaby wówczas że nie mam racji podejmujac taką
        decyzję i znowu frustracja, nie,....żartuję teraz, ale niestety taki układ jest
        najlepszy dla dzieci, to co mi przeszkadza, nie jest ważne, nie moge byc
        egoistką...Ale...od września chyba pójde sobie do szkoły..i nie będę siedzieć
        bezsensu u niej, przynajmniej ten czas spędzę pożytecznie, tylko wtedy będzie
        rozpieszczac moje dzieci, co mnie też dobija, ale to odrebny temat...
        • Gość: Monika Re: Nienawidzę teściowej!! IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 21.05.02, 11:26
          Dziewczyno ty nie bagatelizuj siebie i swoich uczuc w tym wszystkim. Ty nie
          musisz i nie powinnas nawet ze wzgledu na was wszystkich( ty i cala rodzina
          plus stosunki z tesciami) zaciskac zebow. Przeciez twoje dzieci i maz musza
          czuc ze jestes zdenerwowana. Pamietaj forsa to nie wszystko, czasami lepiej
          troche wiecej wydac, ale nie narazac siebie na takie stresy. A co ty bys
          zrobila nie majac tesciowej? Musialabys znalezc kogos do dziecka. Pozdrowka
    • Gość: kamfora Zachowaj spokoj. IP: 195.216.121.* 21.05.02, 11:24

      Mam troche doswiadczenia w sprawie tesciowej...a wlasciwie dwoch,
      bo rodzice mojego meza byli rozwiedzeni i obydwoje w nowych zwiazkach.

      Wyszlam z zalozenia, ze skoro ja mam racje i chce zrobic to czy to,
      to nic nie szkodzi, jezeli tesciowa mowi co innego. Mowilam: Tak, to prawda.
      Racja. Ma mama racje.
      Po czym i tak robilam, co chcialam. Tak bylo w stosunku do wszystkich rzeczy.
      Uprzejmie wysluchac, bez jakiegos usmiechu wyzszosci...
      Najlepsze bylo, jak orientowala sie, ze zrobilam inaczej, niz ona radzila:
      wtedy mowila, ze tak wlasnie myslala, zebym zrobila...A ja nie protestowalam.
      W koncu - nie warto kruszyc kopii o byle co.
      Bo jakie ma znaczenie, ze ona Ci racje przyzna? Jezeli nie uznajesz jej racji?

      A w koncu jest matka Twojego meza, babcia Twoich dzieci. I...tak naprawde
      - nie chce dla Was zle.
      Wyluzuj.

      Pozdrawiam serdecznie
    • Gość: Nika Re: Nienawidzę teściowej!! IP: *.telpol.net.pl / 172.16.2.* 21.05.02, 11:24
      Miałam problemy z matką od zawsze, więc szybko zorientowałam się do czego dążyć
      będzie moja teściowa. O ile odciąć się od matki nie potrafiłam ze względu na
      poczucie winy, jakie we mnie nieustannie wzbudzała, o tyle z teściową, z którą
      nie byłam emocjonalnie związana, było mi łatwiej. Być może udało mi się tylko
      dlatego, że zareagowałam od razu i nie zdążyła się przyzwyczaić do dyrygowania
      mną. Za to odbyło się to bardzo spokojnie i bez starć; jedynym widocznym (dla
      mnie) efektem tej cichej "wojny" były mocno zaciśniete usta teściowej. Odbywało
      sie to na przykład tak: malujemy z mężem mieszkanie, przychodzi teściowa i
      mówi, że kolor jaki wybraliśmy do dużego pokoju jest nieodpowiedni, że
      najlepszy bedzie żółty. Odkładamy malowanie na potem, robimy mamusi herbatkę,
      zmieniamy temat, a gdy wychodzi malujemy, tak jak chcieliśmy. Przy nastepnej
      wizycie teściowa stwierdza, że żółty byłby lepszy. Mój mąż coś tam mówi o
      kupionych wcześniej farbach, ja się nie odzywam. Moja pierwsza córeczka nie
      umiała siedzieć w wieku 6 miesięcy, choć już potrafiła wstać trzymając się
      barierki. Dla teściowej znajacej sie jak nikt na dzieciach, było to nie do
      zrozumienia. Sadzała córkę w łóżeczku i podpierała z boków poduszkami żeby
      nauczyć ją samodzielnego siedzenia. Wtedy od razu podchodziłam i brałam dziecko
      na ręce. Gdy udzielała mi rad w sprawach gotowania, prania, karmienia dzieci i
      ubierania się, cierpliwie słuchałam, ale nie wykorzystywałam jej rad. Bardzo
      szybko zorientowała się w tej grze i próbowała być złośliwa, na co również nie
      reagowałam. Od 25 lat jestem dla mojej teściowej bardzo miła i nigdy się z nią
      nie spieram. Ona ze swej strony okazuje mi szacunek, czasem mnie pochwali a
      nawet zapyta o radę. Spróbuj łagodnie ograniczyć kontakty z teściową do nieco
      rzadszych. Nie reaguj nerwowo na każdą jej opinię. Jeśli wiesz, że nie da się
      przekonać - nie próbuj tego robić. Zamiast dyskutować o racjach, rób co sama
      uważasz za słuszne i nie tłumacz się z tego. Powodzenia! Jeszcze tylko jedna
      uwaga: mój mąż zawsze uważał, że postepuję dobrze i teściowa była tego świadoma.
      • rapatuja Re: Nienawidzę teściowej!! 21.05.02, 11:41
        Co do męża to u mnie jest tak samo, on też uważa, że mam to wpuszac jednym
        uchem a wypuszczac drugim i też zawsze uważa ze ja postepuje dobrze. Chyba
        temat teściowej to poprostu odwieczny problem. :)Tak naprawde to wiem o tym
        wszystkim co mi radzicie, ale czasami to jest taki impuls. Wiem,ze najlepiej
        starac się nie denerwowac, ale w praktyce to nie wychodzi. Ale fajnie że można
        sie komus wygadac, wtedy jest lżej, no i widze że nie jestem sama..
      • Gość: Gabi Popatrz z innej strony :-) IP: *.sympatico.ca 21.05.02, 12:00
        Sama jestem matka i tesciowa ...owszem czasami jestem despotka/smutno mi z
        tego powodu....sama to kontroluje/ale np moja metoda jest inna zamiast
        udzielac rad slownie ja zawsze pokazuje to w czynach.Jezeli widze ze cos nie
        robi np w odp sposob jak- dana rzecz wykonuje , mowie zobacz jaka fajna metode
        znalazlam ,czy ewentualnie podrzucam Jej jakies materialy na dany temat,ktory
        wg mnie powinien Ja zaint.Poniewaz my domownicy razem ze tak powiem"
        rosniemy "wiec musimy stale uczyc sie nowych rzeczy RAZEM naszego zachowania
        wobec siebie,przeciez dochodza nowi czlonkowie rodziny...taka zmiana jest
        trudna rowniez i dla Rodzicow
        Ja poprostu znalazlambym okazje aby byc sam na sam z tesciowa lub zaprosila Ja
        na kawke i w 4 oczy porozmawiala..powiedz Jej co czujesz nie obwiniaj
        Jej ,powiedz :mamo deceniam Mamy rady,troski..dziekuje za to..ale ja musze
        sama do tego dojsc...musi sie udac taka rozmawa!!
        Moze Ona chce czuc sie potrzebna??pomysl nad tym :-)
        Tak jak ktos wspomnial ..jestescie sobie wszyscy nawzajem potrzebni.Tj Matka
        Twojego meza...trzeba to tez uszanowac prawda?,bo zranisz i jego uczucia
        Wiesz kiedys ktos mi powiedzial :zobacz jaki Twoj mezczyzna ma stos do
        matki,taki sam bedzie mial kiedys do Ciebie i tj prawda!!
        Jego matka jest wzorcem kobiety na cale zycie i to trzeba szanowac czy nam sie
        to podoba czy nie
        Ty tez bedziesz kiedys w takiej roli wiec odwroc syt i pomysl jak chcialabys
        aby Twoja synowa w takiej syt postapila w stos do Ciebie
        Przepraszam troche poplatalam,ale chcialam swoja wypowiedz poprzec
        przykladami
        PZDR G
        • Gość: rapatuja Re: Popatrz z innej strony :-) IP: *.opec.grudziadz.pl 21.05.02, 12:55
          Ja wszystko rozumię i nie powiem, cenie sobie rady, szczególnie te pomocne, ale
          niestety, jeżeli ktoś najpierw sprawi mi przykrość i powie cos w stylu " coś Ty
          narobiła??!!" albo słowa typu " jak ten dzieciak wygląda??!! jak łachmyta!!
          zmień mu te spodnie, tak nie moze być!!" i mówi to prawie wrzeszczacym tonem i
          z taką pretensją, to niestety, ale tych rad które powie za chwile ja już nie
          mam ochoty wysłuchać, albo na przykład jeżeli chodzi o pieniądze, ciągle nam
          wmawia, że niby źle godpodarzymy, a prawda jest taka, że na nic sobie nie
          pozwalamy, nie stroję się itd, itp, ale jej się tego nie przetłumaczy, wie
          swoje i koniec, wogóle, ona wszystko wie, a rozmowa z nią? Nawet wole jej nie
          podejmować, nie wywoływać wilka z lasu, masz w czymś rację a ona zawsze ci
          powie na przekór, już taka jest, a innym razem powiesz to co ona ostatnio, to
          znowu Ci powie na przekór, to nic że zmieniła zdanie, ważne że ci powie na
          przekór, a zdrugiej strony, nawet gdyby rozmowa do niej dotarła, to tylko na
          chwile i zaraz znowu robi swoje. Czasami troche tak jak z kimś
          upośledzonym.Mężowi nie robie niczym przykrości, bo on czasami sam to
          komentuje, a ja nic nie mowię. Naprawde z ta kobieta żyje się cięzko, tylko
          szkoda zdrowia, bo ja to odczuwam...nerwy i psychika
          • Gość: Gabi Re: Popatrz z innej strony :-) IP: *.sympatico.ca 21.05.02, 13:30
            Gość portalu: rapatuja napisał(a):

            > Naprawde z ta kobieta żyje się cięzko, tylko
            > szkoda zdrowia, bo ja to odczuwam...nerwy i psychika

            Jezeli juz nie ma innych drog..musicie sie na jakis czas odseperowac..chociazby
            po to aby uzdrowic sytuacje panujaca miedzy wami.

            Pomysl o tym ...moze warto :-)
            Pzdr G
        • Gość: Nika Re: Popatrz z innej strony :-) IP: *.telpol.net.pl / 172.16.2.* 23.05.02, 09:53
          Jaki to znamienny dla matek synów pogląd: "Jego matka jest wzorcem kobiety na
          cale zycie i to trzeba szanowac czy nam sie to podoba czy nie".
          We własnym mniemaniu jesteś dla swojego syna ideałam kobiety. A tymczasem on
          Cię zdradził i ożenił się z kimś, komu zdarza się robić coś inaczej niż Ty.
          Oczywiście musisz od razu to dostrzec i nauczyć synową "lepszej" metody.
          Dlaczego? Dlaczego Twoja metoda jest lepsza? Może ona nie robi tego źle, tylko
          INACZEJ. Może wzoruje się na swojej matce? Chyba dajesz matkom córek prawo do
          bycia dla nich wzorem? A może nie, może dla Ciebie prawdziwą matką można być
          tylko dla syna.
          Większość teściowych uważa, że musi uczyć swoje synowe prowadzenia
          domu,karmienia i ubierania dzieci, gotowania, traktowania męża itp. Większość
          teściowych urodziła się genialna i od pierwszych dni swojego małżeństwa
          wszystko robiły perfekcyjnie i sprawnie. Zapomniały, że doświadczenia i wprawy
          nabiera się z czasem? Wszystkie kochały, cierpliwie i ze zrozumieniem znosiły
          wtrącanie się swoich teściowych w ich sprawy? Chyba nie. Dlaczego więc Drogie
          Teściowe Obecne i Przyszłe musicie nie proszone udzielać rad i wskazówek? Jeśli
          macie autorytet i szacunek swoich dzieci one same zwrócą się do was o radę.
          Synowa zapyta, gdy nie bedzie wiedziała co zrobić. Poprosi o przepis na
          popisową potrawę. A jeśli będzie chciała uczyć się na własnych błędach -
          uszanujcie to. Przecież jest dorosła. Nie zajmujcie się bzdurami. Zasypiecie
          ich życie stosem nieistotnych spraw - lepiej wyprasowanymi koszulami, bielszymi
          firankami, smaczniejszym rosołem... Aż któregoś dnia już nie będą mogli wydobyć
          się spod tego stosu; te wszystkie drobiazgi stanią się celem ich życia. A co z
          miłością, co z młodością? POZWÓLCIE SWOIM DOROSŁYM DZIECIOM ŻYĆ WŁASNYM ŻYCIEM!
          A jeśli kiedyś doczekacie się, że przyjdą i poproszą o radę w ważnej życiowej
          sprawie, wierząc w waszą mądrość i doświadczenie, bądźcie dumne i pomóżcie im.
          Bo najczęściej bywa tak, że najchętniej bierze się odpowiedzialność za błache
          sprawy. Gdy trzeba podjąć trudną i ważną decyzję, łatwiej powiedzieć: to wasz
          problem, sami musicie decydować. Czyż nie?
          Zyczę zdrowia, cierpliwości i pogody ducha :)
          • rapatuja Re: Popatrz z innej strony :-) 23.05.02, 10:03
            BRAWO!!! AŻ MI ŁEZKA SIĘ ZAKRĘCIŁA, NIC DODAĆ NIC UJĄĆ!!
    • Gość: weronika Re: Nienawidzę teściowej!! IP: *.kopernik.gliwice.pl 21.05.02, 14:47
      współczuje
      jak dla mnie to weź natychmist dziecko od tesciowej do opiekunki i ogranicz
      kontakty do minimum
      poza tym nawet jak odbierasz dziecko to zawsze mozesz byc zajeta, spieszyc sie
      i nie sidziec z nia, bo po co? przeciez jestes dorosła i mozesz isc do domu i
      czekac w nim na meza prawda
      • Gość: dodo Re: Nienawidzę teściowej!! IP: 209.226.65.* 21.05.02, 15:36
        to ja tez cos dorzuce od strony tesciowej :-)
        to jest zawsze troche tak jak u witkacego "chce cie uchronic od wszelkich
        potwornosci, ktore przezylem, ktore przezywalem..." i nic juz na to poradzic
        sie nie da. dla wielu rodzicow dzieci pozostaja dziecmi zawsze, co z kolei dla
        owych dzieci bywa nieznosne.
        dlatego zapewne rada gabi jest jedyna, ktora moze pomoc - czas i przestrzen
        pomiedzy dziecmi i tesciami.
        dzieci maja wtedy szanse uswiadomic sobie jak wiele jednak dobrego zaznaly
        i moga zaznawac od rodzicow, rodzice z kolei moga wreszcie zobaczyc, ze dzieci
        sa dorosle i zly swiat nie zniszczy ich tak szybko tylko dlatego, ze sciana
        jest pomalowana na zolto czy wnuczek ma na sobie brzydkie spodnie.
        i tu sie nie ma co zaslaniac wygoda, finansami itp. - rozstanie jest kuracja
        potrzebna obu stronom, bo zwiazaliscie sie ze soba na wiele dlugich lat
        i jezeli nie znajdziecie sposobu na kulturalne, zyczliwe i uprzejme bycie razem
        od czasu do czasu (!), to zawazy to negatywnie na calym waszym zyciu rodzinnym -
        wspolmalzonkow, wnukow itd.
        jezeli nienawidzisz tesciowej to niszczy to ciebie i wszystkich wokol ciebie.
        • rapatuja Re: Nienawidzę teściowej!! 22.05.02, 13:16
          Witam Was wszystkich...powiem Wam ze bardzo mi pomogły Wasze wypowiedzi,
          naprawde byłam wczoraj sfrustrowana i musiałam się komus wyżalić,
          dziękuje.Dzisiaj jest o wiele lepiej, już mnie nie obchodzi co powie teściowa..
          (aż do następnego razu pewnie), ale ogólnie przeszło mi...przestałam się trząść
          z nerwów...podziałaliście na mnie jak odstresowywacze:) A wszystkie rady wezmę
          pod uwage..pierwszą odrazu..tj "wyluzuj" Pozdrawiam!!
          • Gość: Martyna Re: Nienawidzę teściowej!! IP: 204.186.88.* 22.05.02, 21:51

            Ja tez mialam problemy z matka mojego faceta . To dobra kobieta ale lubi
            rzadzic i byla przyzwyczajona do kontrolowania wszystkiego wiec na poczatku
            naszej znajomosci tzn mojej z nia byla niezla " zabawa".

            Teraz mam kilka metod , ktore nawet z powodzeniem stosuje:
            1. Gdy np sugeruje zebym cos kupila lub postawila np czarna lampe mowie dzieki
            za rade ale nie potrzebuje i wychodze do drugiego pokoju, ucinam dyskusje ,
            udaje , ze musze sie czyms zajac.
            2. Ostrzejsza gdy ona robi sie bardziej natarczywa i cos tam sugeruje z uporem
            maniaka ja wogole jej nie odpowiadam , zachowuje sie jakby krytyka, rada ,
            pytanie nie padlo.
            3.Przyznaje jej racje - ale robie swoje np ona mowi powinnas ubrac sukienke ja
            odpowiadam tak to swietny pomysl masz racje i ubieram to co ja chcialam , gdyby
            np spytala sie mnie dlaczego nie ubralam powiedzmy sukienki ja udaje glupie i
            mowie nie wiem
            4. Metoda tzw nie wiem na wszystkie jej pytania odpowiadac nie wiem np ona sie
            pyta gdzie zescie byli wczoraj ja odpowiadam kto wie? albo nie wiem

            Genralnie staram sie wyluzowac i ostatnio jak byla u nas z wizyta powiedziala
            o spojrz podloga jest brudna ( na marginesie jej mieszkanie wyglada po
            trzesieniu ziemii bo nogdy nie sprzata) - ja nie powiedzialm nic . Po prostu
            milczalam i zajelam sie czyms innym.

            6. Co do uwag dotyczacych dziecka ja mam prosta recepte na wszystkie sugestie
            i uwagi odpowiadaj - lekarz kazal i tu wymieniasz cos odwrotnego do jej slow np
            ona mowi dziecko powinno juz siedziec - Ty mowisz Doceniam, ze sie martwisz
            kochanie ale lekarz absolutnie zabronil sadzania.itp
    • pchelka Re: już nie nienawidzę teściowej!! 23.05.02, 10:08
      A ja jestem już 5 lat po rozwodzie. Mąż nie aniołek, ale teściowa wzorcowa (w
      sensie wzoru teściowej), przekonana, że wszystko wie najlepiej, a do tego, że
      jest najmądrzejsza, najpiękniejsza itd., a w szczególności, że rolą kobiety
      jest znoszenie fanaberii męża. No i co - on do dzisiaj nikogo nie ma, a zdarza
      mu się wygrnąć mamusi, że mu życie zmarnowała, ot co.
Pełna wersja