Czy mam prawo do drugiej szansy?

IP: *.tim.pl 21.05.02, 09:41
Zranilem bardzo kobiete, ktora jest jedynym szczesciem i prawdziwa miloscia
mojego zycia. Zrobilem cos bardzo zlego, oszukalem ja i klamalem w imie
milosci. Czy mam prawo do drugiej szansy i przebaczenia. Zle mi z tym i widze
ze ona mimo ze rowniez barzdo mnie kocha , to meczy sie i ciezko jej jest
wybaczyc. Wiem ze na nowo zaczynam pracowac na jej zaufanie i nie wiem jak jej
udowodnic ze zadnych wiecej klamstw nie popelnilem. Rozumiem w pelni jej obawy
i to ze sprawdza kazde wypowiedziane przeze mnie zdanie i informacje. Boi sie
zostac zraniona po raz drugi. Nie chce jej stracic, wszystko wtedy zawaliloby
sie. Starcilbym caly sens zycia, a przynajmniej jego podstawe. Bo nie widze
pelni zycia bez milosci , jej milosci.
Jezeli moge prosic o opinie , to bede bardzo zobowiazany.
    • Gość: sleet Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? IP: *.morag.sdi.tpnet.pl 21.05.02, 10:02
      Niestety jestem w takiej sytuacji jak Ty, niestety bo sam wiesz jak to jest
      ciężko i trudno i z czym przychodzi żyć. Nie ma mowy o żadnym PRAWIE do drugiej
      czy trzeciej szansy. Niestety ta druga osoba tak jak każdy z nas ma wolną wolę
      i sama podejmuje decyzję o tym czy chce jeszcze spróbować czy nie... Nic na to
      nie poradzisz, oczywiście mam nadzieję i ja tak właśnie robię, że staraniem,
      rozmową i całym postępowaniem jednak spowoduję, że taką szansę otrzymam.. czy
      tak będzie, narazie jedna i narazie najcenniejsza mi dana szansa to to, że mogę
      z Ta osobą się spotykać i żyć każdym dniem, mogło być już całkiem inaczej.. No
      cóż mogę Ci tylko (i sobie) życzyć żeby była nam dana szansa i żebyśmy jej nie
      zaprzepaścili bo kusi, kusi czasem żeby zrobic na złość zwłaszcza, że ktoś nas
      na każdym kroku sprawdza, rozlicza, kontroluje i czasem nawet żart jest inaczej
      rozumiany, a nie mam mowy o jakimś śmianiu się z przyjaciółmi - pamiętaj
      POSTAWA ŻAŁOBNA, SKRUSZONA i PEŁNA POCZUCIA WINY.. Powodzenia
      • yayakoya Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? 21.05.02, 10:45
        Gość portalu: sleet napisał(a):

        > Niestety jestem w takiej sytuacji jak Ty, niestety bo sam wiesz jak to jest
        > ciężko i trudno i z czym przychodzi żyć. Nie ma mowy o żadnym PRAWIE do drugiej
        >
        > czy trzeciej szansy. Niestety ta druga osoba tak jak każdy z nas ma wolną wolę
        > i sama podejmuje decyzję o tym czy chce jeszcze spróbować czy nie... Nic na to
        > nie poradzisz, oczywiście mam nadzieję i ja tak właśnie robię, że staraniem,
        > rozmową i całym postępowaniem jednak spowoduję, że taką szansę otrzymam.. czy
        > tak będzie, narazie jedna i narazie najcenniejsza mi dana szansa to to, że mogę
        >
        > z Ta osobą się spotykać i żyć każdym dniem, mogło być już całkiem inaczej.. No
        > cóż mogę Ci tylko (i sobie) życzyć żeby była nam dana szansa i żebyśmy jej nie
        > zaprzepaścili bo kusi, kusi czasem żeby zrobic na złość zwłaszcza, że ktoś nas
        > na każdym kroku sprawdza, rozlicza, kontroluje i czasem nawet żart jest inaczej
        >
        > rozumiany, a nie mam mowy o jakimś śmianiu się z przyjaciółmi - pamiętaj
        > POSTAWA ŻAŁOBNA, SKRUSZONA i PEŁNA POCZUCIA WINY.. Powodzenia

        Piszesz o tym , ze masz mozliwosc spotykania sie z ta osoba, ja tez dalej
        spotykam sie z moja ukochana , ale gdy widze jaki bol sprawia jej myslenie o tym
        i rozliczanie jej z moich slow i czynow , to sam do siebie nabieram obrzydzenia.
        To przeciez przeze mnie ona cierpi, to przeze mnie to wszystko. Chcialem ja do
        siebie przekonac, zatrzymac , wymykala mi sie z rak, byla w innym zwiazku i
        wahala sie czy w nim zostac, a ja zwyczajnie jak gowniarz oszukalem ja. Oszukalem
        w bardzo waznej kwestii. Postanowila dac mi szanse ale na jej warunkach. Kocha
        mnie bardzo i to ze wzajemnoscia. Uwazam ja za moja druga polowke. szukalem jej
        przez 30 lat i kiedy w koncu spotkalem to wszystko spieprzylem. Jestem cierpliwy
        i zdeterminowany a to w polaczeniu z uczuciem jakim ja darze dobrze wrozy na
        przyszlosc.
        • Gość: Pom Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? IP: 2.4.STABLE* 21.05.02, 10:53
          Hej. byłam po drugiej stronie barykady. To nie jest takie proste. Czasem sie
          coś załamuje w kobiecie i ta rani niszczy wszelkie okruchy dobra i wszelkie
          uczucia. Tak było ze mną. Ale jeśli kobieta wciąż kocha i Wy kochacie - macie
          ogromne szanse to odbudować. Ale już nic nie będzie takie samo, ani Ona ani Wy.
          Wy nie możecie być juz tacy sami. Musicie się bardziej starać niż przedtem.
          Wytrwałości i cierpliwości życzę,
          pzdr
          • Gość: soso Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? IP: 195.41.66.* 21.05.02, 11:09
            Szczerze mowiac, jajakonia, to nie rozumiem twego postu. Moglbys bardziej kawe
            na lawe. Nie wiadomo, czy kupiles za jej plecami lornetke, ze pieniadze
            przeznaczone na mikrofalowke i sklamales, ze zgubiles no i sie wydalo. Czy tez
            moze zdradziles ja z inna kobieta (gorsza sprawa) i wtedy rzeczywiscie,
            wszystko w jej rekach. Rozpisz sie, prosze.

            pzdrw

            soso
            • yayakoya Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? 21.05.02, 11:29
              Gość portalu: soso napisał(a):

              > Szczerze mowiac, jajakonia, to nie rozumiem twego postu. Moglbys bardziej kawe
              > na lawe. Nie wiadomo, czy kupiles za jej plecami lornetke, ze pieniadze
              > przeznaczone na mikrofalowke i sklamales, ze zgubiles no i sie wydalo. Czy tez
              > moze zdradziles ja z inna kobieta (gorsza sprawa) i wtedy rzeczywiscie,
              > wszystko w jej rekach. Rozpisz sie, prosze.
              >
              > pzdrw
              >
              > soso

              Nie chce sie rozpisywac , za bardzo boli mnie ta sprawa i jest za swierza, w
              kazdym razie nie jest to zakup lornetki za pieniadze przeznaczone na mikrofale,
              ale i nie zdrada.To oszustwo, zatajenie prawdy , klamstwo w sprawie uczuc i
              statusu zyciowego.
        • prowokatorka Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? 21.05.02, 11:47
          yayakoya ,
          jakże widać , że jest Ci przykro! .. I to dobrze rokuje.
          Druga szansa należy Ci się bowiem
          oszukałeś po to , żeby JEJ nie stracić. Tak Cię zrozumiałam.
          Tylko , że TO zależy od NIEJ! Mam nadzieję , że miłość , której
          można się domyślić z Twojego postu , pozwoli JEJ przebaczyć.
          Życzę Ci tego z całej mocy. Jawisz mi się mądrym i wartościowym facetem.
          Sądzę , że ONA widzi to lepiej niż ktokolwiek. Bądź więc dobrej myśli
          i nigdy więcej JEJ nie zawiedź , bo już Ci nie wybaczy.
          Byłam po drugiej stronie w indentycznym układzie. Wybaczyłam i nie żałuję.
          Kochamy "MIMO" a nie "ZA" i to jest najpiękniejsze w miłości.

          pozdrawiam
          prowokatorka
          • yayakoya Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? 21.05.02, 12:26
            prowokatorka napisał(a):

            > yayakoya ,
            > jakże widać , że jest Ci przykro! .. I to dobrze rokuje.
            > Druga szansa należy Ci się bowiem
            > oszukałeś po to , żeby JEJ nie stracić. Tak Cię zrozumiałam.
            > Tylko , że TO zależy od NIEJ! Mam nadzieję , że miłość , której
            > można się domyślić z Twojego postu , pozwoli JEJ przebaczyć.
            > Życzę Ci tego z całej mocy. Jawisz mi się mądrym i wartościowym facetem.
            > Sądzę , że ONA widzi to lepiej niż ktokolwiek. Bądź więc dobrej myśli
            > i nigdy więcej JEJ nie zawiedź , bo już Ci nie wybaczy.
            > Byłam po drugiej stronie w indentycznym układzie. Wybaczyłam i nie żałuję.
            > Kochamy "MIMO" a nie "ZA" i to jest najpiękniejsze w miłości.
            >
            > pozdrawiam
            > prowokatorka

            Dziekuje za twe slowa prowokatorko:-) Nie zawiode jej , za bardzo kocham i mam
            pewnosc ze ona tez kocha. Takze to "MIMO" jest najwazniejsze w zwiazku i milosci.
            Ona wie o tym tak samo dobrze jak Ty. Ona zna mnie bardzo dobrze, chociaz
            chwilami wydaje jej sie zagadkowy i niezrozumialy, ale duzo rozmawiamy i wszelkie
            niedpowiedzenia i takie tam , wyjasniamy od razu. Nie ma sensu problemow odkladac
            na pozniej.
            pozdr.
            P.
        • Gość: mysia Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? IP: *.krak.gazeta.pl 21.05.02, 13:02
          Żal mi was obu - ale chłopaki głowy do góry. Jeśli kochają przezyja najgorsze rozczarowanie. Jeśli na do datek
          beda widziały Wasze starania.... Macie je w garści. :-)) Ale ostrzegam przed zbyt płaszczaca postawa.
          Pamiętajcie, ze Wasza skrucha powinna byc naturalna. Poza tym kazdemu zdarzaja sie błedy.. One musza także
          wiedzieć, ze za błąd nie można płacić do końca życia....:-)POzdrawiam i mam nadziejeze wasze wybranki bedą
          miały serca na miejscu
      • moonlight_ Re: sleet 21.05.02, 11:05

        Wiesz, sorry za brutalną szczerość, ale po przeczytaniu Twojego posta nie odnosi
        się wrażenia, żebyś był naprawdę pewny i zdeterminowany, że chcesz odzyskać to
        utracone z własnej winy zaufanie. Jeśli każdy "winowajca" myśli podobnie, to
        zaczynam powątpiewać w sens jakiegokolwiek przebaczenia...

        "Kusi, żeby czasami robić na złość, zwłaszcza, że ktoś nas na każdym kroku
        sprawdza, rozlicza i kontroluje" - a czego się niby spodziewałeś? W jaki inny
        sposób ona może znowu nabrać pewności, że to co mówisz jest szczere i prawdziwe?
        Zaryzykować i zwyczajnie uwierzyć Tobie na słowo? - i liczyć, że może tym razem
        się nie zawiedzie? To znaczy - zaufać Tobie po raz drugi, tak po prostu?...
        Rozumiem, to jest uciążliwe, to boli, jeśli nawet niewinny żart jest rozbierany
        na czynniki pierwsze, a człowiek czuje się stale "pod lupą". Ale pamiętaj zawsze,
        dlaczego tak się dzieje. Kto i co jest przyczyną. Na pewno nie ona. Myślisz, że
        jej jest łatwo? Jest jej 1000 razy ciężej niż Tobie. To okropne uczucie, gdy
        każde słowo kochanej osoby wywołuje lawinę myśli - czy on aby na pewno jest
        szczery? I nie można tego ot tak powstrzymać. Dostała nożem w plecy ze strony, z
        której w ogóle nie spodziewała się doświadczyć żadnej krzywdy. Pewnie cały czas
        bije się z myślami, czy zasługujesz na drugą szansę, czy dając ją Tobie znowu nie
        okaże się po jakimś czasie, że była naiwna i ślepa. Doceń to. Musi naprawdę Cię
        kochać, skoro próbuje.

        A to co napisałeś na końcu - "nie mam mowy o jakimś śmianiu się z przyjaciółmi -
        pamiętaj POSTAWA ŻAŁOBNA, SKRUSZONA i PEŁNA POCZUCIA WINY.." - nie mam słów. To
        znaczy, że Ty ciągle GRASZ, żeby osiągnąć swój cel - jej wiarę w Ciebie. A jeśli
        grasz, to znaczy, że ciągle jesteś nieszczery wobec niej...
        Nie użalaj się nad sobą, bo to nie Ty jesteś godzien współczucia.

        To oczywiście moje subiektywne spojrzenie na problem. Oby w Twoim przypadku
        powyższe nie miało zastosowania. Są różni ludzie, różne związki...
        Powodzenia
        M.
    • vicca Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? 21.05.02, 11:13
      Druga szansa, którą ofiarowałam bliskiej osobie - tak, po cieżkich
      przemyśleniach potrwała w moim przypadku trochę ponad rok. Efektem było coś o
      wiele poważniejszego z jego strony niż kłamstwo i szczerze powiedziawszy,
      czasem żałuję tego, że dałam "drugą szansę". Trzeciej nie dam na pewno.

      Pzdr V*
      • yayakoya Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? 21.05.02, 12:35
        vicca napisał(a):

        > Druga szansa, którą ofiarowałam bliskiej osobie - tak, po cieżkich
        > przemyśleniach potrwała w moim przypadku trochę ponad rok. Efektem było coś o
        > wiele poważniejszego z jego strony niż kłamstwo i szczerze powiedziawszy,
        > czasem żałuję tego, że dałam "drugą szansę". Trzeciej nie dam na pewno.
        >
        > Pzdr V*


        Czy mozesz napisac cos wiecej o tej sprawie? I dlaczego nie dalabys trzeciej
        szansy? Pytam tylko teoretycznie, ja tez bym juz trzeciej nie dal.
        • vicca Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? 21.05.02, 15:11
          Zerwałam zaręczyny bo kłamał - mnie, za mnie ("Nie pójdziemy z Wami do kina, bo
          Vicca tego filmu nie lubi")... prosił o szansę i ją otrzymał. Sielanka trwała
          ponad rok - żadnych kłótni, szukamy mieszkania, powrócił plan ślubu itd.
          Okazało się, w Sylwestra, ze mnie nie kocha (ani nie kochał), wszystko powinno
          być traktowane jak wakacyjna przygoda, a on od dłuższego czasu spotyka się z
          młodszą i atrakcyjniejszą dziewczyną, którą poznał na stopa. Teraz znów zaczyna
          dzwonić, pytać co słychać. Stracił pracę i z tego co mówi, jego związek też nie
          jest już bajką, ale trzeciej szansy nie będzie.
    • kasia_76 Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? 21.05.02, 11:16
      A ja chcialabym wiedziec, dlaczego, po odnalezieniu-jak twierdzicie -drugiej
      polowki,milosci swojego zycia, ktorej szukaliscie od urodzenia,przyszla Wam
      chec na zdrade(bo o zdrade jak przypuszczam chodzi)?
      • moonlight_ Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? 21.05.02, 11:22
        kasia_76 napisał(a):

        > A ja chcialabym wiedziec, dlaczego, po odnalezieniu-jak twierdzicie -drugiej
        > polowki,milosci swojego zycia, ktorej szukaliscie od urodzenia,przyszla Wam
        > chec na zdrade(bo o zdrade jak przypuszczam chodzi)?

        Właśnie. Czy tu można mówić o jakimkolwiek usprawiedliwieniu?...

      • yayakoya Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? 21.05.02, 11:30
        kasia_76 napisał(a):

        > A ja chcialabym wiedziec, dlaczego, po odnalezieniu-jak twierdzicie -drugiej
        > polowki,milosci swojego zycia, ktorej szukaliscie od urodzenia,przyszla Wam
        > chec na zdrade(bo o zdrade jak przypuszczam chodzi)?

        Nie chodzi o zdrade, chodzi o klamstwo , olbrzymie , obrzydliwe i podstepne
        oszustwo.
        • Gość: Una Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? IP: 62.233.135.* 21.05.02, 12:16
          Pewnie nie powiedziałeś jej, że jesteś żonaty i masz dzieci? Jest gdzieś tam
          niżej podobny wątek, tylko opisany z drugiej strony. Przeczytaj.
          • yayakoya Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? 21.05.02, 12:27
            Gość portalu: Una napisał(a):

            > Pewnie nie powiedziałeś jej, że jesteś żonaty i masz dzieci? Jest gdzieś tam
            > niżej podobny wątek, tylko opisany z drugiej strony. Przeczytaj.

            Gratuluje bystrosci i spostrzegawczosci :-)
            pozdr.
            • Gość: Una Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? IP: 62.233.135.* 21.05.02, 12:36
              Skoro zgadłam... to mam pytanie: na co liczyłeś nie mówiąc Jej prawdy? Przecież
              prędzej czy później musiało wyjść szydło z worka?
              • Gość: soso Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? IP: 195.41.66.* 21.05.02, 12:45
                ja_jako_ja troche przegina. Tego typu klamstwo jest chyba dosc pospolite we
                wczesnym etapie znajomosci :-ø

                Z drugiej strony - jak tak sie rozejrzec to jest to takze sytuacja testowa dla
                obu stron. Mysle, ze teraz wszystko bedzie mialo charakter zobowiazan wiec
                szybko sie przekonasz, o co chodzi. Jak ona 'wybaczy' to chce mimo wszystko ale
                takze stawia pewne domyslne warunki. Wtedy takze ty musisz sie zdobyc na cos w
                rodzaju poprawnosci. Jezeli ona mowi nie to dobrze by bylo uszanowac to bo
                inaczej popadniecie w nowe uzaleznienia. Tak czy inaczej zwiazek wyglada na
                chory z definicji :-( Niedowmowieniom i sztucznosciom moze nie byc konca.

                pzdrw

                soso
                • moonlight_ Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? 21.05.02, 13:24
                  Gość portalu: soso napisał(a):

                  > ja_jako_ja troche przegina. Tego typu klamstwo jest chyba dosc pospolite we
                  > wczesnym etapie znajomosci :-ø


                  Dość pospolite - może. Ja tak nie uważam.
                  Ale jak to rokuje na przyszłość, jeżeli od podstaw buduje się wszystko na
                  nieszczerości i całym cyklu systematycznego okłamywania drugiej strony. Jaka jest
                  gwarancja, że to się nie powtórzy.
                  • yayakoya Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? 21.05.02, 13:50
                    moonlight_ napisał(a):

                    > Gość portalu: soso napisał(a):
                    >
                    > > ja_jako_ja troche przegina. Tego typu klamstwo jest chyba dosc pospolite w
                    > e
                    > > wczesnym etapie znajomosci :-ø
                    >
                    >
                    > Dość pospolite - może. Ja tak nie uważam.
                    > Ale jak to rokuje na przyszłość, jeżeli od podstaw buduje się wszystko na
                    > nieszczerości i całym cyklu systematycznego okłamywania drugiej strony. Jaka je
                    > st
                    > gwarancja, że to się nie powtórzy.

                    A jaka jest gwarancja na to kiedy buduje sie wszystko na szczerosci i milosci, a
                    potem nastepuje oklamywanie i nieszczerosc i powtarza sie, ze dalsza przyszlosc
                    bedzie dobra i ze partnerzy dadza sobie druga szanse?
                    Nie generalizuj wszystkiego, przeciez naprawde moze zdarzyc sie tak wiele , ze
                    nie chodzi juz o to czy na poczatku czy na koncu. O co chodzi w tym watku, nie
                    musze tlumaczyc, wiec po co te dywagacje. Zaloz nowy watek i tam sobie odpowiedz
                    na swoje pytanie.
                    pozdr.
              • yayakoya Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? 21.05.02, 12:53
                Gość portalu: Una napisał(a):

                > Skoro zgadłam... to mam pytanie: na co liczyłeś nie mówiąc Jej prawdy? Przecież
                >
                > prędzej czy później musiało wyjść szydło z worka?

                na co liczylem......wlasnie, gdybym w momencie kiedy zaczalem oszukiwac i klamac
                nie kochal jej tak bardzo, pewnie wtedy powiedzialbym jej i rozpoczal wszytko
                od "normalnej" strony, ale jak to ona mowi "Milosc jes nieobliczalnym uczuciem" i
                motywy postepowania w jej imie takze sa nieobliczalne i nieprzewidywalne. Kocham
                ja ponad wszystko, a wtedy balem sie ja utracic, nie spotkam juz nigdy tak
                cudownej osoby i wiedzialem to. Nic mnie nie usprawiedliwia, wiem o tym.
                Paskudnie sie z tym czuje. Nie jest to w moim "stylu" , ale kompletnie utonalem w
                jej czystych,zielonych oczach, w ktorych widzialem to czego juz dawno nie
                doswiadczylem. Stad moj watek. Pytam o to, bo jest mi z tym zle. Mam nadzieje ze
                za kilka lat na wspomnienie tego co zrobilem nie bede musial odwracac twarzy od
                lustra i pozbede sie checi "obicia mordy" temu , kogo odbicie w nim zobacze
                pozdr.
                • Gość: ela Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 21.05.02, 13:19
                  Nie bardzo rozumiem o jaką drugą szansę chodzi? Dowiedziawszy się, że jesteś
                  żonaty i dzieciaty opusciła Cię, jak rozumiem. A teraz ma Ci dać szansę na co?
                  Jaką masz dla Niej propozycję?
                  • Gość: Pom Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? IP: 2.4.STABLE* 21.05.02, 13:32
                    Dokładnie. Co zamierzasz i czego chcesz? Być z Nią i mieć nadal rodzinę w takim
                    kształcie jak teraz?
                    • Gość: soso do moonlight IP: 195.41.66.* 21.05.02, 14:07
                      Dla wyjasnienia, nigdy takiego numeru nie wywinalem (nie zdejmuje obraczki :-))
                      ale mysle, ze niektorzy faceci sa sklonni to pewnego wybielania sie dla dania
                      sobie sznasy na starcie. Moze to nawet pewien rodzaj podswiadomego szablonu :-(
                      Przegieciem jest dopiero i to duzej klasy nie odpowiedzenie szczerze na pytanie
                      o stan zobowiazan lub pojscie do lozka bez wyklarowania okolicznosci. To jest
                      rzeczywiscie ponizej pasa. Ale moge sobie wyobrazic, ze goniac te zielone oczy
                      chlopiec zbladzil i teraz przyszlo pic obrzydliwe paskuctwo, ktore sie samemu
                      zgotowalo. Teraz jej sie wydaje, ze on to lowca tanich przygod. No i wez tu
                      odmien los skoro sie wpadlo.

                      tylko tyle, moonlight,

                      pzdrw

                      soso
                      • moonlight_ Re: do moonlight 21.05.02, 16:07
                        Gość portalu: soso napisał(a):

                        > Dla wyjasnienia, nigdy takiego numeru nie wywinalem (nie zdejmuje obraczki :-))
                        > ale mysle, ze niektorzy faceci sa sklonni to pewnego wybielania sie dla dania
                        > sobie sznasy na starcie. Moze to nawet pewien rodzaj podswiadomego szablonu :-(
                        > Przegieciem jest dopiero i to duzej klasy nie odpowiedzenie szczerze na pytanie
                        >
                        > o stan zobowiazan lub pojscie do lozka bez wyklarowania okolicznosci. To jest
                        > rzeczywiscie ponizej pasa. Ale moge sobie wyobrazic, ze goniac te zielone oczy
                        > chlopiec zbladzil i teraz przyszlo pic obrzydliwe paskuctwo, ktore sie samemu
                        > zgotowalo. Teraz jej sie wydaje, ze on to lowca tanich przygod. No i wez tu
                        > odmien los skoro sie wpadlo.
                        >
                        > tylko tyle, moonlight,
                        >
                        > pzdrw
                        >
                        > soso

                        Nie, nie sądzę, że On jet łowcą tanich przygód... To nie On. Wiem coś o tym. :-)

                        Wiem, odpowiedziałam na Twój post dosyć ostro, przepraszam jeśli Cię uraziłam.
                        Ale poniosły mnie emocje - żal, rozgoryczenie, smutek, a na końcu również i
                        złość. Bo naprawdę - nie jest łatwo wybaczyć. Kochające serce nie waha się długo,
                        ale spróbuj zagłuszyć rozsądek...
                        Pozdrawiam
                        M.

                    • yayakoya Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? 21.05.02, 14:08
                      Gość portalu: Pom napisał(a):

                      > Dokładnie. Co zamierzasz i czego chcesz? Być z Nią i mieć nadal rodzinę w takim
                      >
                      > kształcie jak teraz?

                      Nie!!! Ty chyba zadalas/es to pytanie po to zeby mnie zirytowac? Jak to ma wg
                      Ciebie wygladac? Moze mam jeszcze wyznaczyc gradfik spotkan, kiedy gdzie i z kim?
                      Odpowiedz chyba znasz , wiec po co mam odpowiadac
                      Ale dla rozjasnienia sytuacji odpowiem
                      mam zamiar, jezeli oczywiscie ona bedzie tego chciala, poprosic ja o reke.
                      Oczywiscie nie teraz zaraz ale w tzw. odpowiednim czasie, wtedy kiedy bede czul
                      ze wybaczyla mi moj blad. Pisalem juz ze jest dla mnie wyjatkowa, cudowna i
                      stanowi zbior wspanialych cech. Jestem szczesliwy majac zaszczyt byc z kims takim
                      jak ona, a poza tym jezeli chodzi o rodzine, to chce ja miec i zalozyc rowniec z
                      nia. Obecna nie jest i nie byla rodzina w pelni tego slowa znaczeniu i nie pytaj
                      dlaczego, nie odpowiem.
                      pozdr.
                      • Gość: Pom Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? IP: 2.4.STABLE* 21.05.02, 14:14
                        Nie zamierzałam Cie irytować. Po prostu zapytałam, nie znam Ciebie przecież.
                        Ale odpowiedziałeś... jak odpowiedzialny facet. Zdaję sobie sprawę, że Twoje
                        życie sie pokomplikowało za bardzo. Ale widać, że ją naprawde kochasz i że
                        wiesz czego chcesz. a to nieczęsto sie zdarza. Powodzenia zyczę z całego
                        serca.:)
                        • yayakoya Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? 21.05.02, 14:24
                          Gość portalu: Pom napisał(a):

                          > Nie zamierzałam Cie irytować. Po prostu zapytałam, nie znam Ciebie przecież.
                          > Ale odpowiedziałeś... jak odpowiedzialny facet. Zdaję sobie sprawę, że Twoje
                          > życie sie pokomplikowało za bardzo. Ale widać, że ją naprawde kochasz i że
                          > wiesz czego chcesz. a to nieczęsto sie zdarza. Powodzenia zyczę z całego
                          > serca.:)

                          Sorry za moj wybuch ale to moze wynik tego ze tak wywnetrzam sie na tym forum :-)
                          Dziekuje za zyczenie powodzenia, badz dobrej mysli, kiedy bede juz
                          najszczesliwszym facetem na swiecie dam o tym znac na forum :-)))
                          pozdr.

                        • Gość: Una Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? IP: 62.233.135.* 21.05.02, 14:26
                          Hm, chętnie pogadałabym z Twoją zielonooką... U Ciebie widzę "mocne
                          postanowienie poprawy" i teraz wszystko zależy od niej. Ja dałabym Ci drugą
                          szansę, ale sprawę znam tylko z Twojej strony i to pewnie ułatwia taką a nie
                          inną decyzję i nie jest obiektywne. Nie będziecie mieć z górki, to pewne, ale
                          życzę powodzenia.pzdr.
                          • yayakoya Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? 21.05.02, 14:33
                            Gość portalu: Una napisał(a):

                            > Hm, chętnie pogadałabym z Twoją zielonooką... U Ciebie widzę "mocne
                            > postanowienie poprawy" i teraz wszystko zależy od niej. Ja dałabym Ci drugą
                            > szansę, ale sprawę znam tylko z Twojej strony i to pewnie ułatwia taką a nie
                            > inną decyzję i nie jest obiektywne. Nie będziecie mieć z górki, to pewne, ale
                            > życzę powodzenia.pzdr.


                            Jej punkt widzenia i cala strona opisowa zostala zawarta w watku "Czy dac mu
                            jeszcze jedna szanse" zalozonym na tym forum.
                            Jej punkt widzenia jest bardzo obiektywny, moj moze mniej i bardziej chodzi w nim
                            o zrozumienie.
                            pozdr.
                            • Gość: Una Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? IP: 62.233.135.* 21.05.02, 14:51
                              "Jej punkt widzenia" to ja znam z życia... niestety... w każdym wypadku jest
                              inaczej i innego koloru bywają oczy:))) pzdr.
                      • Gość: samaka Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? IP: *.214.123.243.Dial1.Boston1.Level3.net 21.05.02, 14:54
                        mam zamiar, jezeli oczywiscie ona bedzie tego chciala, poprosic ja o reke.


                        , a poza tym jezeli chodzi o rodzine, to chce ja miec i zalozyc rowniec
                        > z
                        > nia. Obecna nie jest i nie byla rodzina w pelni tego slowa znaczeniu i nie
                        pyta
                        > j
                        > dlaczego, nie odpowiem.
                        > pozdr.

                        To chcesz byc bigamista?!!!
                        A moze odpowiedz sobie, dlaczego ta obecna rodzina nie jest ok.?
                        Czyja to wina?
                        Moze tatusia, co lata za innymi panienkami?
                        Ktos tu Cie nazwal "odpowiedzialnym facetem"
                        Czujesz sie odpowiedzialny za swojego partnera?
                        Bylego, czy obecnego?

                        A te nowa to oklamales z "milosci" czy potrzeby seksu?

                        Oj....lepiej "obij sobie te morde", co ja w lustrze widzisz.
                        • yayakoya Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? 21.05.02, 15:00
                          Gość portalu: samaka napisał(a):

                          > mam zamiar, jezeli oczywiscie ona bedzie tego chciala, poprosic ja o reke.
                          >
                          >
                          > , a poza tym jezeli chodzi o rodzine, to chce ja miec i zalozyc rowniec
                          > > z
                          > > nia. Obecna nie jest i nie byla rodzina w pelni tego slowa znaczeniu i nie
                          >
                          > pyta
                          > > j
                          > > dlaczego, nie odpowiem.
                          > > pozdr.
                          >
                          > To chcesz byc bigamista?!!!
                          > A moze odpowiedz sobie, dlaczego ta obecna rodzina nie jest ok.?
                          > Czyja to wina?
                          > Moze tatusia, co lata za innymi panienkami?
                          > Ktos tu Cie nazwal "odpowiedzialnym facetem"
                          > Czujesz sie odpowiedzialny za swojego partnera?
                          > Bylego, czy obecnego?
                          >
                          > A te nowa to oklamales z "milosci" czy potrzeby seksu?
                          >
                          > Oj....lepiej "obij sobie te morde", co ja w lustrze widzisz.

                          Po tej pelnej ekspresji wypowiedzi widze ze bede musial ja sobie obic :-)
                          Na wszystkie powyzsze pytania juz sobie odpowiedzialem.
                          Ale dziekuje za przypomnienie ich.
                          pozdr.
                  • yayakoya Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? 21.05.02, 14:27
                    Gość portalu: ela napisał(a):

                    > Nie bardzo rozumiem o jaką drugą szansę chodzi? Dowiedziawszy się, że jesteś
                    > żonaty i dzieciaty opusciła Cię, jak rozumiem. A teraz ma Ci dać szansę na co?
                    > Jaką masz dla Niej propozycję?

                    Odpowiedz na twoje pytanie jest zawarta w mojej odpowiedzi do Pom.
                    A tak na marginesie nikt mnie jeszcze nie opuscil, chociaz licze sie z tym i wiem
                    ze zrobi to tylko wtedy kiedy dojdzie do wniosku ze zycie ze mna bedzie ponad jej
                    sily.
                    pozdr.
                    • Gość: ela Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 21.05.02, 15:01
                      Jeżeli Cię nie opuściła to czym się martwisz?
                      Plany macie sprecyzowane. Twoje poczucie winy minie.
                      Ona również poradzi sobie ze swoimi emocjomai.
                      No bo jeśli nadal jest z Tobą to znaczy, że jesteś ważniejszy
                      niż to co zrobiłeś.
                      Pozdr
                      • yayakoya Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? 21.05.02, 15:14
                        Gość portalu: ela napisał(a):

                        > Jeżeli Cię nie opuściła to czym się martwisz?
                        > Plany macie sprecyzowane. Twoje poczucie winy minie.
                        > Ona również poradzi sobie ze swoimi emocjomai.
                        > No bo jeśli nadal jest z Tobą to znaczy, że jesteś ważniejszy
                        > niż to co zrobiłeś.
                        > Pozdr

                        Nie przypuszczalem ze ktos bedzie mnie podnosil na duchu [po tym co zrobilem
                        pozdr.
                        >

                        • Gość: asia Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? IP: *.jeleniag.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.02, 16:45
                          Oszukales-ale w imie milosci/jesli dobrze zrozumialam/.
                          Wszystko mozesz Jej wyjasnic.Jesli Cie kocha -wybaczy wszystko,napewno.
                          To Ty jestes dla Niej najwazniejszy.Czemu pozwalasz na to,zeby Ona cierpiala?
                          Wyjasnij Jej wsystko,dlaczego Ja oszukales.Wszystko mozna zrozumiec i wybaczyc
                          jesli sie naprawde kocha.
                          Ja ze swej strony zycze Ci powodzenia i szczescia-zaslugujesz na nie.
                          Badz tylko szczery wobec Niej i nie ran Jej wiecej-napewno Ci wybaczy.

                          Powodzenia
                          • yayakoya Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? 22.05.02, 08:30
                            Gość portalu: asia napisał(a):

                            > Oszukales-ale w imie milosci/jesli dobrze zrozumialam/.
                            > Wszystko mozesz Jej wyjasnic.Jesli Cie kocha -wybaczy wszystko,napewno.
                            > To Ty jestes dla Niej najwazniejszy.Czemu pozwalasz na to,zeby Ona cierpiala?
                            > Wyjasnij Jej wsystko,dlaczego Ja oszukales.Wszystko mozna zrozumiec i wybaczyc
                            > jesli sie naprawde kocha.
                            > Ja ze swej strony zycze Ci powodzenia i szczescia-zaslugujesz na nie.
                            > Badz tylko szczery wobec Niej i nie ran Jej wiecej-napewno Ci wybaczy.
                            >
                            > Powodzenia

                            Staram sie wyjasniac ale tu wyjasnienia nie wystarcza, zawiodlem ja i oszukalem.
                            Teraz tylko od niej zalezy czy mi wybaczy i zaufa ponownie, a ja nie dopuszcze do
                            tego zeby zawiodla sie na mnie po raz kolejny. Bo to bedzie juz ostatni raz.
                            Bardzo ja kocham i ona wie o tym.
                            Zaczynamy nasz zwiazek jakby od nowa ale juz z bagazem doswiadczen i innym
                            spojrzeniem na przyszlosc (niestety przeze mnie).
                            Wierze ze nam sie uda.
                            Dziekuje
                            pozdr.
    • Gość: kamfora Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? IP: 195.216.121.* 22.05.02, 08:51

      Pytanie o "prawo do czegos" sugeruje mozliwosc domagania
      sie tego, o ile odpowiedz jest pozytywna.
      A domagac sie od niej drugiej szansy nie masz prawa.

      Mozesz natomiast miec nadzieje, mozesz prosic,
      mozesz udowodnic jej, ze zaslugujesz na te druga szanse.
      I, jezeli jednak nie zechce dac Ci tej szansy - odejsc.
      • yayakoya Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? 22.05.02, 11:07
        Gość portalu: kamfora napisał(a):

        >
        > Pytanie o "prawo do czegos" sugeruje mozliwosc domagania
        > sie tego, o ile odpowiedz jest pozytywna.
        > A domagac sie od niej drugiej szansy nie masz prawa.
        >
        > Mozesz natomiast miec nadzieje, mozesz prosic,
        > mozesz udowodnic jej, ze zaslugujesz na te druga szanse.
        > I, jezeli jednak nie zechce dac Ci tej szansy - odejsc.

        dziekuje bardzo za wyjasnienie mi sensu mojego pytania.
        Prawo do czegos, zawarte czy w pytaniu czy tez zwrocie ,z reguly niesie ze soba
        pewne podstawy zeby tak sadzic. Wiec jezeli sformulowalem pytanie tak jak jest
        napisane w tytule watku, to widocznie wiem o fakcie , ktory pozwala mi tak
        pytanie postawic.
        Twoja opinia jest bardzo klarowna i przejrzysta, a co najwazniejsze i moze
        zarazem istotne, zgadzam sie z Toba jezeli chodzi o nadzieje,przoszenie i chec
        oraz mozliwosc udowodnienia ze na te szanse zasluguje.
        Jezeli jej nie dostane , bede walczyl, az nie bede widzial zadnej nadziei na
        naprawienie tego co zrobilem.
        pozdr.
        • onnanohito Re: Czy mam prawo do drugiej szansy? 25.05.02, 01:17
          Ludziska kochane. Powinnam iść już spać, ale jeszcze parę słów tu napiszę.
          Parę dni temu przeczytałam wątek "Czy dać Mu jeszcze jedną szansę". Dziś
          trafiłam ne ten wąteczek i wiecie co? Coś mi tu strasznie śmierdzi ... Ze
          strony autora niniejszego wątku. Wiedział na pewno, że Jego Ukochana zagląda
          czasem na Forum, znalazł jej wątek i ... moim zdaniem wszystko, co tu pisał -
          pisał na pokaz, dla Niej: zobacz, cierpię, nie wstydze się mówić o
          uczuciach ... I do tego wszystkiego tak dumnie i władczo brzmią Jego
          listy ...Cóż, bierze ją po prostu pod włos i dziewczyna da się wciągnąć, niech
          skonam!!!!
          Ja nie dałabym takiemu facetowi drugiej szansy ... Jest tyle innych forumów, na
          których mógł się wyżalić ...

          Smutno mi.

          Idę spać.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja