mloda_zona1
18.01.05, 18:44
Mam problem-ciezko mi o tym pisac,ale sprobuje.Moj maz to wspanialy
facet,jednak dopiero po slubie zauwazylam pewne rzeczy,ktore nie wydawaly mi
sie normalne.Dla lepszego zrozumienia sytuacji musze dodac,ze wychowal sie w
rodzinie bez ojca-tzn.ojciec byl,ale gdzies tam,daleko...Dopiero po wielu
latach rodzina znowu byla razem,ale tylko teoretycznie pozostawala
rodzina.Przez wszystkie wczesniejsze lata maz wychowywany byl wylacznie przez
kobiety(a wiadomo dorastajacy chlopak nade wszystko potrzebuje meskiego
wzorca).Ojciec meza to alkoholik,dbajacy praktycznie wylacznie o siebie
samego.Matka meza zaakceptowala taka sytuacje,nie sadze,by zrobila cokolwiek,
by ja zmienic.Narzekala, biadolila, a w tym wszystkim pomagal jej jej jedyny
syn(moj maz).To bardzo 'grzeczny',sluchajacy mamusi chlopak.Ale w jego zyciu
pojawilam sie ja.To On o mnie walczyl,przekonujac mnie,abysmy byli
razem.Polubilam Go,wreszcie pokochalam.Nie mialam jednak pojecia pod jak
wielkim wplywem swej matki pozostaje.To wszystko nastapilo potem.Przez krotki
okres po slubie(cywilnym)mieszkalismy z rodzicami meza,co zakonczylo sie
wielka awantura-poklocilismy sie z mezem na co ta kobieta popadla w absolutna
furie-po raz pierwszy w zyciu zobaczylam ja w takim stanie-oskarzyla mnie o
cos,czego absolutnie nie zrobilam-na co maz,choc dobrze wiedzial,ze mowi
bzdury,nie powiedzial ani slowa-o co po dzis dzien mam do Niego wielkie
pretensje.Prosil mnie bym to ja wyciagla do niej reke jako pierwsza,przez
wzglad na to,ze jestem mlodsza,co dodatkowo mnie zabolalo poniewaz to ona
sprawila mi wielka przykrosc!Jakos to wszystko przebolalam,na nowo zaczely
sie kontakty pomiedzy mna,a nia-w miare dobre,choc z mojej strony juz na
pewno nie takie jak wczesniej.Kolejny problem(w moich oczach),ktory sie
pojawil to jej nieustanne telefony do mojego meza,z byle g!Doszlo do tego,ze
potrafila dzwonic w przeciagu godziny 4 razy!Kiedy zas nie odbieral po prostu
wyzywala nas od klamcow i miala wielkie pretensje.Jako,ze oboje mamy komorki-
bylo mi przykro,bo na moja zadzwonila tylko kilka razy i to pod silnym
naciskiem mojego meza.Z tego,co wiem-w pracy tez zawraca Mu glowe
telefonami.Denerwuje mnie to-ona dzwoni,gada jak najeta o jakichs plotach-po
co w ogole zaprzata Mu nimi glowe?Tak samo miesza Go w swoje osobiste
problemy,co potem odbija sie na mnie,bo On ma potem zly humor.Kiedy staram Mu
sie delikatnie podczas rozmowy wspomniec o tym,co mnie boli,czy sprawia
przykrosc-wscieka sie-nie rozumie!,nie mam prawa powiedziec na Jego matke nic!
W jego oczach to taka biedna pokrzywdzona przez los kobieta.On nie rozumie,ze
ta baba obdarza Go toksyczna miloscia i powoduje,ze okres w naszym
zyciu,ktory powinien byc pelen radosci staje sie obciazony setkami nie
naszych problemow!Ostatnio doszly do mnie slychy,ze powiedziala mojej
znajomej wiele przykrych slow pod moim adresem,m.in:'...to ONA mi Go
odebrala!!!',do dzis swiszczy mi to w uszach!Mam wrazenie,ze ta baba nie moze
mnie scierpiec,a jedynie udaje sympatie,bo inaczej syn, by sie od niej
odwrocil!On twierdzi,ze to bzdura,czasami sama sie zastanawiam,czy aby nie
przesadzam,ale nie wydaje mi sie!Dlatego pisze TU,aby ktos obiektywnie ocenil
sytuacje.Dodam jeszcze,ze jestem bardzo znerwicowana ta cala sytuacja,latwo
wpadam w zlosc,schudlam.Na dodatek wyznal mi,ze wczesniej matka strasznie
Mu 'doradzala',co i jak mamy robic,ale kazal jej sie nie wtracac-srednio w to
wierze,bo On nie umie byc w delikatnych sprawach stanowczy wobec niej.Nie
myslcie,ze ja jestem potworem,jestem calkiem ok dziewczyna,bardzo kocham
swojego meza i chce miec wreszcie swoja rodzine,a nie to co mam:(.Jeszcze
jedna rzecz-ostatnio dowiedzialam sie od Niego-co mnie zupelnie dobilo-ze az
do mojego przyjazdu tutaj spal z matka w zimie w 1 lozku!!!!!!!Ponoc przez
to,ze matka z ojcem nie chciala,a nie bylo warunkow do tego.Czy ktos rozumie
moj bol?Prosze o szczere wypowiedzi.