jadeit
19.01.05, 18:46
Znalazłam taki list do mojego mężą od jego koleżanki, z którą spotykał się
potajemnie przede mną od kilku miesięcy.:R.to nie tak :(( wcale nie o to
chodzi zeby kogos na seks
lapac ... sam wiesz, ze to akurat w tej "naszej" sytuacji nie jest
najwazniejsze .. chodzi o kwestie zaufania i szacunku to tej drugiej
osoby. A tego akurat u mnie zabraklo :( Nie wiem czy to kiedys da sie
poukladac ... pozyjemy .. zobaczymy. Skoro tak mysle to chyba jeszcze
mi sie chce (zobaczymy jak dlugo). A te kwestie zafascynowania i
sprawdenia co by bylo gdyby ... miedzy nami? Nigdy nie mowie nigdy ..
chociaz pewnie oboje zdajemy sobie sprawe, ze byloby cholernie trudno i
chyba pelno strachu i zazenowania ...
ech zreszta sama nie wiem
a to ze sie kochalam z mezem wcale nie znaczy, ze sie przelamalam i ze
jakis tam etap w moim zyciu sie skonczyl czy zaczal ... po prostu jest
i tyle ...
popieprzony troche ten list ale mam nadzieje ze rozumiesz ... a spotkam
sie z Toba zawsze bardzo chetnie kto wie moze jeszcze nam cos z tego
wyjdzie :)
Cobyscie pomyśleli o ich wzajemnym stosunku do siebie po przeczytaniu tego?
Bo ja już sama nie wiem. Chciałabym poznać zdanie innych, niezaleznych osób,
bo moze ja przesadzam. Bo dla mnie jest jasne, ze oboje rozmawiali o tym,
żeby się przespać i propozycja chyba wyszła od mojego mężą raczej. I dlaczego
do cholery ona się tłumaczy mojemu mężowi, ze kochała się z własnym mężęm?
Czy Wy tez swoim kolegom/koleżankom tłumaczycie się z tego, ze chodzicie do
łóżka z własnymi żonami/mężami?
Wiem też, ze pewnie wielu z Was wyskoczy na mnie ze udostepniam ten list, ale
ja już mam dość krętactw mojego męża, jestem już po kilkumiesięcznej walce z
nim o nasze małżeństwo, a tu znów to i znowu jego kłamstwa. A on uważa, ze ja
przesadzam, oskarżam niesłusznie itd.
pozdrawiam
aurinko