Pn - pt: miasto, praca, kochanka. So - n: rodzina.

21.01.05, 17:57
Z perspektywy mieszkanki Warszawy /ale myslę, że poznanianka czy krakowianka
zauważy podobne zjawiska/ obserwuję nowy typ związków:
Facet, przyjezdny, wynajmuje mieszkanie w Wawie, by tu zarabiać na rodzinę,
która mieszka gdzieś daleko. W stolicy przebywa od poniedziałku do piątku. W
piatek wieczorem przemierza kilometry, by spędzić weekend z żona i dziećmi.
Twierdzi, ze kocha swoją żonę, tęskni do dzieci, nienawidzi przymusowych
rozstań, nie może się doczekać stabilizacji.. Ale...
Ma tu, na miejscu, w Wawie, kochankę - najczęściej młodą, samotną koleżankę z
pracy, która też bliskich ma daleko, a w Wawie pracuje. Chodzą razem na
firmowe imprezy, sypiają ze soba na słuzbowych wyjazdach, ich związek jest
tzw "tajemnicą poliszynela"...
Znam kilku takich "dwubiegunowych" facetów - i dziwię się, jak im to się
udaje: że zona się nie dowie, kochanka nie zajdzie w ciążę, a oni sami -
spokojni, pewni siebie, jakby nic właściwie się nie działo...
Znacie podobne historie? Jakie maja zakończenia? Zdarzyło się Wam coś takiego?
    • alicja-ciekawska Re: Pn - pt: miasto, praca, kochanka. So - n: rod 21.01.05, 18:04
      znamy!a skonczy sie powrotem do zony. Nie bedzie sie na pracy koncentrowal.
      To go wywala po prostu!
      • xy2 pytanie do autora 21.01.05, 18:16
        pracujesz w TVP?
        • xy2 i zebym nie została wzieta za ta trzecia 21.01.05, 18:18
          stajenna:)))))))))))))
        • marybellows Re: pytanie do autora 21.01.05, 19:30
          Gdzie tam mnie na takie saloony.. Nie, a ty tak?
          • xy2 Re: pytanie do autora 21.01.05, 19:36
            nie, ale myslalam ze bywa tu znajowmy który gryzie sie z zyciem
            • marybellows Re: pytanie do autora 21.01.05, 19:37
              Ja tez sie gryzę /na ogół w łydkę/ - w razie czego mogę zastąpić..
              • xy2 Re: pytanie do autora 21.01.05, 19:52
                nie zastepuj:)
                nie ma kogo i po co
              • m.malone Re: pytanie do autora 21.01.05, 22:30
                marybellows napisała:

                > Ja tez sie gryzę /na ogół w łydkę/ - w razie czego mogę zastąpić..

                O! To Ty jakaś kontorsjonistka-masochistka jezdeś?:)))
      • kingakunowska Re: Pn - pt: miasto, praca, kochanka. So - n: rod 21.01.05, 19:02
        Będzie romatyczne zakończenie: żona i kochanka się w sobie zakochają, a gościa
        pogonią :-)
        • alicja-ciekawska Re: Pn - pt: miasto, praca, kochanka. So - n: rod 21.01.05, 19:32
          kingakunowska napisała:

          > Będzie romatyczne zakończenie: żona i kochanka się w sobie zakochają, a
          gościa
          > pogonią :-)

          i bardzo nowoczesnie,
          bo nikt tak kobiety nie zrozumie ,jak druga kobieta
          • kingakunowska Re: Pn - pt: miasto, praca, kochanka. So - n: rod 21.01.05, 19:35
            To akurat prawda :-))))
            Chociaż kobieta też człowiek i może być wstrętna niekiedy.
            • marybellows Re: Pn - pt: miasto, praca, kochanka. So - n: rod 21.01.05, 19:42
              Zwłaszcza, że takie kobiety są tez niejako swoim dopełnieniem: jedna domowa,
              ciepła, moze troche naiwna, żona; druga - ostra graczka, chłodna, zdobywczyni
              świata - ona na pewno też tak naprawdę chciałaby mieć zone, tę od kochania,
              podziwiania i chuchania... Kinga Dunin zgłosiła kiedys taki projekt: żony dla
              wszystkich, takze kobiet! Spodobało mi się, choc jak na razie nie
              wypraktykowałam...
              • kingakunowska Re: Pn - pt: miasto, praca, kochanka. So - n: rod 21.01.05, 19:59
                :-)))))
                Co tam płeć, nie należy zwracać uwagi na szczegóły :-) Jak ktoś się jest
                kochany i dobry, to co za różnica.
      • ewa9922 Re: Pn - pt: miasto, praca, kochanka. So - n: rod 21.01.05, 19:15
        znam z obserwacji: żona z 2 dzieci zostala w małym mieście,a on pojechał
        pracować do wa-wy. Przedstawiciel handlowy- samochód służbowy, komórka ,
        zachłystnął się tym wszystkim. Poznał dziewczynę studentkę medycyny , pokazała
        mu miasto i jego uroki, klubowe życie kosztuje, albo się pracuje jako rep i
        zapi... albo baluje. Brak wyników i aut z pracy . żona znosiła do czasu, w
        końcu wyrzuciła go ze swojego mieszkania i życia . A on robił długi ,
        pożyczał skąd się dało, skończyło się sponsorowanie to i uczucie. Wyjechał w
        końcu do niemiec i zasuwa u bauera. Przed wierzycielami się kryje. Zona została
        z 2 dzieciaków i 1/2 etatu jako plastyk w domu kultury , więc wiecie ile noże
        mieć kasy.On na dzieci nie łoży, a taki był porządny!
        • marybellows Re: Pn - pt: miasto, praca, kochanka. So - n: rod 21.01.05, 19:36
          Ja szczególnie blisko znam jedna taką parę pn - pt i dostaje wytrzeszczu oczu
          widząc, jak oni bez emocji rolują biedną kobietę - żonę, która z dwójka małych
          dzieci zajmuje sie rodzina i podobno pieknym domem k. Bydgoszczy.. Tu jednak i
          facet, i babka są bardzo twardzi, opanowani i dobrze wyliczaja aktywa i pasywa -
          nie dadza się ponieść za daleko, szaleja w granicach bezpieczeństwa,
          kontroluja sytuację i od kilku juz lat utrzymują tę dziwna homeostazę...
    • procesor Re: Pn - pt: miasto, praca, kochanka. So - n: rod 21.01.05, 20:05
      .. a tu żona, samotna kobieta przez pięc dni w tygodniu znajdzie sobie miłego
      pana na miejscu..

      Bo mąż daleko a ona na codzień potrzebuje męskiej obecności..
      I nie będzie do kogo na te dwa dni wracać.

      Ciekawe że scenariusz że samotna zona znajdzie sobie kochanka jest dużo mniej
      prawdopodobny niz ten że mąż będzie miał kochankę. Wierność większa u kobiet
      czy po prostu brak okazji? I trudności w organizacji czasu (dzieci pod opieką).
      A taki mąż to jednak "wtórny" kawaler.

      Może to kobiety powinny zostawiać mężów z dziećmi a same za pracą jechac..?
      • marybellows Re: Pn - pt: miasto, praca, kochanka. So - n: rod 21.01.05, 20:59
        Mnie się zdaje, ze wszystkie przyczyny potrosze mają wpływ. Na ogół tez taki
        maż /jak np. ten, którego znam/, to trochę zadufany pacan, który z racji swojej
        kasy zarabianej w Warszawie, tudziez prestizu, tudzież "światowego" poloru,
        uchodzi w swych stronach za szczęśliwca i lokalnego /rodzinnego/ idola. Wszyscy
        wzajemnie utwierdzaja sie w podziwie dla tego uzdolnionego i operatywnego
        człowieka, a zona - jak to ludzie - chetnie wierzy w swietlana wizję...
    • zraniony1 Re: Pn - pt: miasto, praca, kochanka. So - n: rod 21.01.05, 21:06
      Znam dwa takie przypadki, pracowaliśmy kiedyś razem, niestety kończyło sie to
      rozwodem. Pzry czym była to i kobieta i męzczyzna,więc nie można generalizowac.

      Obie osoby pochodziły z bardzo malych miasteczek gdzie nie było pracy, w domu
      raczej biednie. Znalazły pracew Warszawie. Zarabiały coraz lepiej. Po jakims
      czasie palemkado głowy uderzyła. Słuzbowy samochód, służbowe mieszkanie, niezłe
      zarobki. Po powrocie dodomu żona czy mąż wydawali im się tacy nijacy i brzydcy
      (przynajmniej tak twierdzili oboje, to były dwa różnezwiązki, a nie para).
      Potem rozwód i pozostaniew Warszawie na stałe.
Pełna wersja