freddy_blue
21.01.05, 23:39
Mam ogromny problem - otoz mam dopiero 22 lata, i juz mam mocno przerzedzone
wlosy, jestem bardzo zalamany psychicznie z tego powodu. Bylem u dermatologa,
ale on tylko powiedzial, ze skoro to czynnik genetyczny (moj Tata byl juz
lysy w wieku 24 lat), to i tak nie mozna nic z tym zrobic.
Mimo wszystko - czy ktokolwiek z was poradzil sobie z tym problemem? Jestem
gotow wyprobowac wszystko, co w mojej mocy, aby tylko odzyskac wlosy.
Najgorsze jest jednak to, ze nie radze sobie z tym psychicznie, gdyz wszyscy
mi mowia, ze utrata wlosow w tak mlodym wieku nie jest normalna. Popadlem w
gleboka depresje, nie moge spac, nic mnie juz nie cieszy, jestem mocno
poddenerwowany, mam problemy z koncentracja (chyba to widac po moim pismie)
coraz czesciej mysle o samobojstwie.
Czasami probuje walczyc z ta depresja, ale nie zawsze mi sie to udaje, np.
kiedy usmiecham sie "na sile", to ten usmiech wydaje sie byc "sztuczny".
Mimo, iz jestem mezczyzna, wyglad zewnetrzny jest dla mnie bardzo wazny.
Kiedy wiec podchodze do lustra i wiedze lysiejaca z dnia na dzien glowe,
przezywam prawdziwy dramat. Niedawno przeczytalem pewien artykul na temat
lysienia, gdzie pisalo, ze wypadanie wlosow ma scisly zwiazek z brakiem
doplywu krwi do skroni i przedniej czesci glowy, wiec juz od kilku tygodni
masuje glowe codziennie nawet po kilkanascie minut. Wczoraj bedac pod
prysznicem polewalem sie naprzemian goraca i zimna woda, aby zwiekszyc doplyw
krwi, ale efekt tego jest taki, ze mam poparzona skore i teraz nie moge jej
dotknac. Czytalem wiele artykulow, ale wszystkie mowia zupelnie co innego,
np. jedni mowia, ze codzienny masaz glowy stymuluje porost wlosow, a inni, ze
draznienie skory glowy powoduje ich wypadanie... Ta bezradnosc doprowadza
mnie do rozpaczy!
Mialem i mam wiele roznych zyciowych problemow, kiedys bylem rzeczywiscie
gotowy odebrac sobie zycie. Powodow bylo wiele, po prostu zycie wydawalo mi
sie byc zbyt ciezkie. Ale popelnienie samobojstwa wbrew pozorom wymaga
ogromnej sily woli - a skoro mam na tyle silna wole, aby swiadomie rzucic sie
pod pociag, to doszedlem do wniosku, ze moge swoja silna wole uzyc w innym
celu - pracowac nad soba i probowac zmienic swoja ciezka sytuacje. Nad ciezka
sytuacja finansowa, brakiem inteligencji, problemami w szkole i pracy,
poczuciem wlasnej wartosci mozna pracowac, probowac za wszelka cene zmienic
to, co sie w zyciu nie podoba. Nie wszystko jest proste, ale czesto mozliwe i
prawie zawsze daje chocby cien nadziei.
Utrata wlosow nie daje mi jednak zadnej nadziei, czuje sie w zwiazku z tym
calkowicie bezradny. Poza tym do niedawna uchodzilem za przystojnego
mezczyzne, a utrata dobrego wygladu to dla mnie po prostu katastrofa.
Samobojstwo byloby decyzja nieodwracalna, wiec tego na razie sie nie podejme,
chyba, ze nie wytrzymam.