Dodaj do ulubionych

Mężczyzni, co myślicie o grubych kobietach ??

IP: *.bmj.net.pl 25.05.02, 22:43
Sama jestem dosyc otyła i chciałabym wiedziec, jakie jest zdanie mezczyzn na
temat otyłych kobiet, czy tez uważają je za tzw. laski, czy my grubasy nie mamy
szans u mężżczyzn. Jestem ciekawa jak nas odbieracie, wy, męska części
ludzkości.

Pozdrawiam !
Obserwuj wątek
    • Gość: neutron Re: Mężczyzni, co myślicie o grubych kobietach ?? IP: *.pl 26.05.02, 00:45
      Pytasz sie o zdanie mężczyzn na ten temat to wiec powiem ze
      grubsze kobiety moga byc owszem bardzo mile, inteligentne moze mi sie z nimi
      fajnie rozmawiac, żartowac itp. ale zeby mi sie podobaly w sensie pociagaly
      fizycznie ooooo toooo nieeeee.... wogóle mi sie nie podobaja kobiety choc
      troche grube bo to dla mnie znaczy ze taka osoba po pierwsze nie uprawia wogóle
      sportu a po drugie zaniedbuje swoje cialo jak dla mnie jest to kwestia dbalosci
      o siebie po prostu...
      Ja po prostu wole kobiety normalnie wyglądające bez faldów tłuszczu i trzecich
      i czwartych podbrudków...
      • Gość: Paulina Re: Mężczyzni, co myślicie o grubych kobietach ?? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 26.05.02, 15:19
        Grubosc niestety nie jest w modzie, nie wyglada dobrze, nie jest z tym zdrowo,
        wyglada sie starzej i jak ktos tu juz napisal zebys nie wiem jak dbala/dbal o
        siebie zawsze ktos pomysli ze jestes bardziej zaniedbana niz jestes, ze nie
        dbasz o siebie. Niesprawiedliwe to ale prawdziwe niestety. Pytanie tylko co dla
        kogo oznacza gruby/ gruba? Powiedzmy czy grubas to np. 160 cm i 60 kg wagi czy
        185cm i 100kg? Jakie sa wasze normy grubosci???
        • Gość: Onek Re: Mężczyzni, co myślicie o grubych kobietach ?? IP: *.bmj.net.pl 26.05.02, 19:22
          Moim zdaniem wszystko zalezy od calosci. To znaczy wcale gruby nie oznacza
          brzydki nieatrakcyjny, wylaczam przypadki ewidentnej otylosci....tak jak i
          wcale szczuply/a ....nie oznacza atrakcyjny/a. Mi osobiscie nie podobaja sie
          zarowno otyłe, czy zbyt grube kobiety jak tez i zasuszone mlode staruszki,
          ktorym wystaja kosci zebrowe, a gdyby sie rozebraly to studenci medycyny
          mogliby uczyc sie na nich anatomii.....Obrzydlistwo....a co do
          facetow...panowie dbajcie o linię ale bez przesady ...bo sam wiele razy
          slyszalem opinie kobiet, ze facet powinien byc taki zeby kobieta miala sie w
          kim schowac....czytaj w kogo wtulic, a jak tu sie wtulic w takiego kurczaka,
          ktorego mala istotka kobietka moze objac swoją jedna raczka. Taki suchotnik na
          pewno nie jest atrakcyjny fizycznie dla kobiet. Znam to z doswiadczenia!!!!!!

          Pzdr.
        • Gość: Agusja Re: Mężczyzni, co myślicie o grubych kobietach ?? IP: *.infinity.net.pl / *.infinity.net.pl 10.06.02, 21:49
          Gość portalu: Paulina napisał(a):

          Pytanie tylko co dla
          >
          > kogo oznacza gruby/ gruba? Powiedzmy czy grubas to np. 160 cm i 60 kg wagi czy
          >
          > 185cm i 100kg? Jakie sa wasze normy grubosci???

          dla mnie gruby to ktos kto (kobieta):ma widoczny brzuch czyli fałdki,duzy tylek i
          obtluszczone biodra,grube uda (łaczące sie),grube ręce,okragłą twarz-nie wszystko
          musi się łączyc naraz

      • Gość: piani Re: Mężczyzni, co myślicie o grubych kobietach ?? IP: *.ipt.aol.com 26.05.02, 16:27
        No i tak wlasnie (jak na powyzszych postach) wyglada sytuacja w Polsce:
        wiekszosc meskiego rodu nie zaakceptuje okraglej kobitki. Bo im sie nie podoba.
        Ich prawo.
        Obawiam sie jednak, ze dzieje sie tak w duzej mierze pod wplywem kolegow,
        otoczenia, grupy. Polskie spoleczenstwo nie jest szczegolnie tolerancyjne, o
        czym ze smutkiem przypominam. Po co narazac sie na komentarze pt. "Ty z takim
        kaszalotem?!" (choc dziewczyna ma nadwage, a nie otylosc).
        Przez wiele lat mieszkalam za granica (w trzech europejskich panstwach). Ilez
        znam par, gdzie on przystojny i bogaty a ona okraglutka, ze hej. I oboje bardzo
        szczesliwi. Jakos wyglad im nie przeszkadzal. I powszechna akceptacja. Zadnych
        komentarzy.
        Pamietam tez taka scenke z ulicy we Francji: on calkiem normalny, dobrze
        zbudowany, etc. prowadzi za reke (z wyrazna duma i pelnia szczescia na twarzy)
        paczuszka z min. 90 kg zywej wagi na najwyzej 167 cm wzrostu. Dziewczyna jest
        ubrana w jaskraworozowa bluzke na ramiaczkach. Bluzka elastyczna, opina i
        uwypukla kazda faudke... Oboje bardzo szczesliwi. Ciekawe, jakie komentarze
        uslyszeliby w Polsce i czy byliby tacy rozpromienieni swoim szczesciem...
        Takiego szczescia wszyskim forumowiczom zycze :-))))
        • Gość: neutron Re: Mężczyzni, co myślicie o grubych kobietach ?? IP: *.pl 26.05.02, 21:17
          no tak piani napisalas post w stylu hej kobiety nie przejmujcie sie mozecie
          siedziec w domu żreć slodycze, oglądac durne seriale, i wylegiwac sie na
          kanapie bezczynnie calymi dniami i patrzec jak rosnie wam sadelko, jak
          pulchnieje ciałko ktore nigdy nie mailo okazji poznac co to wysilek a i tak
          zlapiecie super przystojnego faceta ktory bedzie z wami chodzil za reke i
          bedzie z tego dumny ...
          a te kobiety co uprawiaja jakis sport chodza na aerobik jezdza na rowerze
          biegaja do tego zwracaja uwage na to co jedza aby nei jesc swinstw to sa po
          prostu glupie ... :-)))

          a z tego wszystkiego to najglupsi sa faceci polaczkowie co sobei ubzdurali ze
          im sie podobaja tylko szczupłe kobiety ...
          • Gość: Margaret Re: Mężczyzni, co myślicie o grubych kobietach ?? IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 26.05.02, 21:46
            Gość portalu: neutron napisał(a):

            > a te kobiety co uprawiaja jakis sport chodza na aerobik jezdza na rowerze
            > biegaja do tego zwracaja uwage na to co jedza aby nei jesc swinstw to sa po
            > prostu glupie ... :-)))
            >
            > a z tego wszystkiego to najglupsi sa faceci polaczkowie co sobei ubzdurali ze
            > im sie podobaja tylko szczupłe kobiety ...

            To nieprawda, ale nie kazdy ma czas i pieniądzy, zeby uprawiać aerobic, jeżdzić
            na rowerze biegaći Bóg wie co jeszcze, -jednocześnie. Znam niektóre z takich
            kobiet, które pozostały czas spedzają w solarium ;)
            Teraz całkiem powaznie, nie zawsze uprawianie sportu oznacza szczupłą sylwetkę,
            mam kolezankę, która trenuje koszykówkę- a jej figura pozostawia wiele do
            życzenia..Chociaż ma duze powodzenie, mimo to. Naprawdę wiele zalezy od przemiany
            materii, ja na przykład niewiele w sumie jem, ale wcale nie chudne dzieki temu..
            Lubię też jeżdzić na rowerze, ale ..to też nie sprawia, ze wyglądam jak Kate Moss.
            I nie sądzy by post Piani był w stylu- "jedzcie i nie przejmujcie sie"; bo nie
            było tam nic o aspektach obżerania sie, tylko o akceptacji społecznej. U nas
            trzeba mieć partnera który dobrze wyglądał, żeby móc zostać zaakceptowanym
            (jeżeli oczywiśćie na tym akurat nam zależy) przez społeczeństwo (przynajmniej w
            niektórych kręgach). Bycie z osobą puszystą od razu budzi podejrzenia (dlaczego
            ona, on z nią/nim jest)..a to akurat uważam , za negatywne zjawisko.
            Cóż, nie przeczę, podobnie jak mężczyzni wolą szczupłe kobiety, tak samo kobiety
            raczej wolą szczupłych (ale nie chudych) facetów.Aczkolwiek nie powinno się z
            sylwetki czynić symbolu o nim świadczącego(jako jedyny wyznacznik) (szczupły-dba
            o siebie, nieszczupły-nie dba, nie chcemy go)
            pzd

          • Gość: piani Re: Mężczyzni, co myślicie o grubych kobietach ?? IP: *.ipt.aol.com 27.05.02, 01:55
            Gość portalu: neutron napisał(a):

            > no tak piani napisalas post w stylu hej kobiety nie przejmujcie sie mozecie
            > siedziec w domu żreć slodycze, oglądac durne seriale, i wylegiwac sie na
            > kanapie bezczynnie calymi dniami i patrzec jak rosnie wam sadelko, jak
            > pulchnieje ciałko ktore nigdy nie mailo okazji poznac co to wysilek a i tak
            > zlapiecie super przystojnego faceta ktory bedzie z wami chodzil za reke i
            > bedzie z tego dumny ... a te kobiety co uprawiaja jakis sport chodza na aerobik
            jezdza na rowerze biegaja do tego zwracaja uwage na to co jedza aby nei jesc
            swinstw to sa po prostu glupie ... :-))) a z tego wszystkiego to najglupsi sa
            faceci polaczkowie co sobei ubzdurali ze im sie podobaja tylko szczupłe
            kobiety ...

            Nie, to nie tak Neutron. Margaret, ktorej dziekuje :-)))) za precyzyjna i szybka
            odsiecz ;-)), dobrze zrozumiala mojego posta.
            Jak ktos ma ochote chodzic do silowni lub sie glodzic, to ma do tego pelne prawo.
            I nie dzielilabym tu ludzi na glupich lub madrych. Mnie boli brak tolerancji. I
            straszliwa presja spoleczna. Ciesze sie bardzo, ze wiekszosc uczestnikow tej
            dyskusji tak odebrala moja wypowiedz.
            Trudno tu tez dyskutowac z Gosciem, ktory twierdzi, ze "racji zawodu jezdze duzo
            po Europie i swiecie (sam mieszkam w niemczech) i moge stwierdzic, ze nieukrywana
            awersja przeciw grubym jest w calej Europie (przynajmniej w prywatnych rozmowach
            prywatnych)". Zlosliwosci, uwagi i wlasnie owa "awersja" pojawiaja sie wszedzie
            tam, gdzie sa ku temu warunki... Te warunki to grupa ludzi, ktorzy chca poczuc
            sie lepiej niz inni, np. grubi, garbaci albo odmiennego wyznania. To zjawisko
            jest wszedzie. Ale jakos tak sie skalda, ze w Polsce czesciej sie to odczuwa... I
            widac to wlasnie na przykladzie ostracyzmu wobec nazbyt kraglych kobiet.

    • Gość: fit_man Re: Mężczyzni, co myślicie o grubych kobietach ?? IP: *.dip.t-dialin.net 26.05.02, 17:03
      ot i problem..
      oczywiscie zalezy jak sie grubosc definiuje.. czy 60 kg przy 160 cm jest grube?
      sadze ze nie jest.. ale 90-100 kg przy 160 cm JEST ZA GRUBE.. i nie chodzi tu
      tylko o estetyke (pekno powstaje jak wiadomo w oku patrzacego)
      Oczywiscie, ze osoby GRUBE zarowno mezczyzni jak i kobiety kojarza sie
      wiekszosci ludzi (stety lub nie) z brakiem dyscypliny, zaniedbaniem, lenistwem
      itp..Jasne, ze czesc osob GRUBYCH ma po prostu problemy z przemiana materii,
      hormonami itp. i te osoby powinny koniecznie udac sie do lekarza i sie po prostu
      leczyc.. Wszystkie inne powinny mniej jesc i uprawiac wiecej sportu, po prostu
      czlowiek GRUBY czy z nadwaga aby schudl powinien wiecej spalac niz zjada..
      Ot i cala prosta prawda..
      Pytanie czy powinny? Powinny sie poddawac naciskom spoleczenstwa, rodziny
      mediow itp. czy nie?
      Sformulujmy patynie inaczej: wyobraz sobie ze idziesz do lekarza, a on Ci mowi
      "ma Pani silna cukrzyce i jezeli nie bedzie Pani chodzic 3 razy w tygodniu po
      1 godzinie na dialize to ta cukrzycy w ciagu 3 najblizszych lat pania zabije"
      Co mu odpowiesz? "niestety nie mam czasu panie doktorze, nie mam ochoty itp"
      Przeciez to bzdura, po prostu zmienisz swoje zyciowe priorytety i zaczniesz
      chodzic na dialize..
      Jasne, ze mozna byc grubym i szczesliwym, ale co bys powiedziala na widok kogos
      ktory zaklada sobie plecak o wadze 40 kg i nie zdejmuje go dniem i noca..
      Jakie to jest obciazenie dla organizmu nie musze nikogo przekonywac..
      Ja bym o kims takim pomyslal ze jezeli nie jest po prostu glupi to jest na pewno
      z nim cos nie w porzadku.. choc na pewno moje zdanie dla Ciebie nie ma znaczenia
      Czy nasze takie opinie o GRUBASACH sa naprawde pozbawione podstaw i sa tylko
      terrorem psychicznym, przeciez nie mamy nic przeciwko wypiciu szklanki wina
      czy piwa, ale jestesmy przeciw alkoholizmowi..
      Umiar przede wszystkim to jest to..juz starzy grecy wiedzieli, ze roznica
      pomiedzy trucizna a medycyna lezy w dawce, tak samo jest z jedzeniem..
      Pozdrawiam
      • Gość: Renka Re: Mężczyzni, co myślicie o grubych kobietach ?? IP: *.home.cgocable.net 26.05.02, 21:47
        Nie jestem mezczyzna, ale wam mile panie nic nie pomoze, zadna figurka, jak nie
        bedziecie mialy w glowkach. A Polacy znani sa na swiecie z chamstwa i
        ordynarnosci i dziwie sie, ze Polki to lubia.Krytykowac tusze, to zwykla
        nietolerancyjnosc,a raczej rasizm. Wierzcie mi, na codzien spotykam sie z
        przedstawicielami wielu narodow. Polacy i Serbowie to JEDYNI, ktorzy komentuja
        Zyda lub Afroamerykanina, Araba i w ogole kogos, kto wyroznia sie czymkolwiek.
        TO CIEMNOGROD. Przykre, ale tutaj znow sie potwierdza. Ktos,kto wyglada
        inaczej,inaczej mowi,inaczej mysli, to temu z reguly trzeba dokopac.To takie
        polskie i takie swojskie.Teraz grube kobiety, jutro grube dzieci, a pojutrze
        grube staruszki. Chcialoby sie, zeby ta zaraza wyginela na zawsze, niestety
        potop nie nadchodzi,a wojna sie jeszcze nie zaczela.
        • noida do neutrona 26.05.02, 22:14
          A czy Ty, neutron, próbowałeś się kiedyś odchudzać? Tak się składa, że kobiety
          często w wieku dojrzewania, za sprawą hormonów, tyją. Niektórym się to normuje
          mniej więcej w wieku 18-20 lat a niektórym nie. Czy wiesz, jak cholernie
          trudno jest wtedy schudnąć? Jak zajebiście jest jeść listek sałaty dziennie a
          trzy razy w tygodniu latać na siłownię i cholera nic? A jak już nawet uda się
          człowiekowi schudnąc te 2,3 kilogramy, to przy zwiększeniu porcji jedzenia do
          dwóch listków sałaty i kromki pieczywa niskokalorycznego Wasa waga wraca do
          normy? Możesz mi wierzyć na słowo- to wcale nie jest zajebiste. Aha, tylko nie
          strasz mnie tu lekarzem- lekarze leczą otyłość a nie lekką nadwagę, do której
          się kwalifikują takie pacjentki. Co z tego, że odbiegają one znacznie od
          obowiązującego kanonu piękności. Najgorzej jest być takim średnim- niby nie
          gruby, ale też i nie szczupły- taka budowa czy predyspozycje rodzinne czy jak
          to nazwać.
          I wiesz co? W końcu mi się znudziło to katowanie i próby schudnięcia do
          obowiązującego kanonu urody. Zaczęłam uważniej dobierać ciuchy,
          wyeksponowałam, za przeproszeniem, cycki i co się okazało? Że w Polsce jest
          masa kolesi, którzy lecą nie na zasuszone wieszaki z siłowni, tylko na takie
          babki jak ja, bo im się one kojarzą z sexapilem. Od tej pory jem co chcę, jak
          mam ochotę pójść na basen to idę, a jak nie, to nie. I na brak powodzenia nie
          narzekam. Wszystko to kwestia pokazania się w taki sposób, żebyście uwierzyli,
          że jesteśmy zajebiste. A ja zdecydowanie wolę zadbaną, puszystą kobietę z
          ładną buzią, niż chudego paszteta prosto z siłowni...
          • Gość: verte Re: do neutrona IP: *.intech.pl 26.05.02, 22:25
            noida napisał(a):

            > A czy Ty, neutron, próbowałeś się kiedyś odchudzać? Tak się składa, że kobiety
            > często w wieku dojrzewania, za sprawą hormonów, tyją. Niektórym się to normuje
            > mniej więcej w wieku 18-20 lat a niektórym nie. Czy wiesz, jak cholernie
            > trudno jest wtedy schudnąć? Jak zajebiście jest jeść listek sałaty dziennie a
            > trzy razy w tygodniu latać na siłownię i cholera nic? A jak już nawet uda się
            > człowiekowi schudnąc te 2,3 kilogramy, to przy zwiększeniu porcji jedzenia do
            > dwóch listków sałaty i kromki pieczywa niskokalorycznego Wasa waga wraca do
            > normy? Możesz mi wierzyć na słowo- to wcale nie jest zajebiste. Aha, tylko nie
            > strasz mnie tu lekarzem- lekarze leczą otyłość a nie lekką nadwagę, do której
            > się kwalifikują takie pacjentki. Co z tego, że odbiegają one znacznie od
            > obowiązującego kanonu piękności. Najgorzej jest być takim średnim- niby nie
            > gruby, ale też i nie szczupły- taka budowa czy predyspozycje rodzinne czy jak
            > to nazwać.
            > I wiesz co? W końcu mi się znudziło to katowanie i próby schudnięcia do
            > obowiązującego kanonu urody. Zaczęłam uważniej dobierać ciuchy,
            > wyeksponowałam, za przeproszeniem, cycki i co się okazało? Że w Polsce jest
            > masa kolesi, którzy lecą nie na zasuszone wieszaki z siłowni, tylko na takie
            > babki jak ja, bo im się one kojarzą z sexapilem. Od tej pory jem co chcę, jak
            > mam ochotę pójść na basen to idę, a jak nie, to nie. I na brak powodzenia nie
            > narzekam. Wszystko to kwestia pokazania się w taki sposób, żebyście uwierzyli,
            > że jesteśmy zajebiste. A ja zdecydowanie wolę zadbaną, puszystą kobietę z
            > ładną buzią, niż chudego paszteta prosto z siłowni...


            ........ale kłamiesz.Rozumiem,ze chcesz się usprawiedliwić...ale powiedz
            szczerze,nie wolałabyś być jednak ładną szczupłą laską.No przyznaj się
            sama przed sobą.

            • Gość: janik Re: do neutrona IP: *.joint.eu.org / 62.233.182.* 01.06.02, 01:16
              Gość portalu: verte napisał(a):

              >
              > ........ale kłamiesz.Rozumiem,ze chcesz się usprawiedliwić...ale powiedz
              > szczerze,nie wolałabyś być jednak ładną szczupłą laską.No przyznaj się
              > sama przed sobą.

              nie jestem noidą, więc odpowiem za siebie - o boże, nie!!! Absolutnie - miałabym
              wtedy pewnie na karku mnóstwo typków Twojego autoramentu, verte...Toż Bogu
              dziękować, że nie dorastam do Twoich standardów! (57 kg, 162cm, ledwo się
              poruszam)
          • neutron Re: do neutrona 27.05.02, 11:12
            Po pierwsze zadziwia mnie to ze przechodzimy z jednej skrajnosci w druga
            skrajnosc bo albo ktos jest gruby albo "wieszakiem",chuderlakiem pasztetem
            a czy nie mozna po prostu wygladac normalnie ??? bez fałdów tłuszczu? miec
            wysportowane cialo tak aby zawiazywanie butow nie sprawialo problemow:-)))
            Po drugie jak mozesz przeczytac an forum fitness silownia wcale nie przyczynia
            sie do chudniecia a wrecz przeciwnie jej skutkiem jest budowanie masy :-)))
            aby chydnac trzeba uprawiac cwiczenia aerobowe
            Po trzecie dlaczego mowisz tu o jednym listku salaty i jakis mordęgach na
            silowni a nie mowisz o tym zeby byc po prostu aktywnym i nie obzerac sie bez
            sensu
            niestety prawda jest taka ze znakomita wiekszosc osob grubych wogole nie
            uprawia sportu ! kompletne zero sportowe ... nie wiedza co to znaczy dac sobei
            porzadnie w kosc ... pobiegac 2-3 godziny w sloncu grajac w kosza, pochodzic
            caly dzien z plecakiem po gorach, pojedzic pare godzin w łikend na rowerze ale
            tak zeby przejechac kilkadziesiat kilometrow a nie w tempie spacerowym,
            przeplynac na basenie 1,5 km w polgodziny
            a potem sie dziwia ze niec nie jedza a tyją ?
            jak sie jest leniwym to tak jest i tyle !

            i na koniec jedna prawda : być grubym to żaden problem każdy moze byc gruby
            jezeli sie zaniedba w jedzeniu i aktywnosci ale zeby byc szczupłum i sprawnym
            to trzeba sie juz postarac !!!
            • Gość: Margaret Do neutrona IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 27.05.02, 13:19
              Neutron, wnioskując z Twojego poprzedniego postu, Ty byś chciał Tych biednych
              ludzi wykończyć..jejku
              Wyobraż sobie kogoś kto wazy.90 kg, i co..on ma od razu na glęboka wodę -
              kilkadziesiąt km na rowerze, biegać z plecakiem i pływać jak Ottylla
              Jędrzejczak? ;)
              Litości, tak jak napisałeś, ćwiczenia areobowe sa dobre , ale w pierwszej
              fazie, takze nie powinny byc zbyt forsujące..bo nie o to chodzi, żeby
              nadwyręzyć wszystkie mięsnie.:)
              Poza tym, to że jeździ sie na rowerze, nie w górach , wcale nie oznacza tempa
              spacorowego..i takze potrafi byc przyjemnie wyczerpujace (przyjemnie, bo potem
              z błogą świadomośćią można się udac pod prysznic).
              Ale jeszcze jedno, nie kazda szczupła osoba "Zapracowała na to", tak jak nie
              kazda gruba..na to zapracowała.
              pzd
              • neutron Re: Do neutrona 27.05.02, 14:11
                nie kazda nie kazda ale to sa przypadki specjalne na ktorych tu widze wiekszosc
                sie koncentruje
                i potem sie opowiada ze ktos tam duzo je a i tak jest szczuply bo ma super
                przemiane materii a ja jestem gruby no bo ja mam kiepska przemiane materii to
                sa takie teorie tworzone dla usparawiedliwiania swojego lenistwa

                Co ciekawe znam pare szczuplych osob ktore to niby tyle jedza a wogole nie tyja
                a sprawa jest taka ze te osoby np. wogole nie jedza slodyczy albo jedza je w
                sladowych ilosciach natomiast nie spotkalem jeszcze osoby grubej ktora nie
                jadlaby wogole slodyczy :-))) (nie mowie o jakis chorobach)
                generalnei "słodycze = otyłość" i tyle ...

                piszesz ze nie mozna odrazu na gleboką wode ale zapytajmy sie moze jak to sie
                stalo ze te osoby maja problemy z nadwagą ??? a stalo sie tak ze sie nie
                ruszaja nie cwicza swojego ciala a potem dziwia sie ze to cialo wyglada tak jak
                wyglada

                a co dziwniejsze wiele osob skupia sie na dietach niejedzeniu i takich tam
                zamiast zwyczajnie codziennie wieczorem pobiegac ...
                • balbina2 Re: Do neutrona - masz rację, neutron 27.05.02, 14:50
                  neutron napisał(a):

                  i potem sie opowiada ze ktos tam duzo je a i tak jest szczuply bo ma super
                  > przemiane materii a ja jestem gruby no bo ja mam kiepska przemiane materii to
                  > sa takie teorie tworzone dla usparawiedliwiania swojego lenistwa
                  >
                  > Co ciekawe znam pare szczuplych osob ktore to niby tyle jedza a wogole nie tyja
                  >
                  > a sprawa jest taka ze te osoby np. wogole nie jedza slodyczy albo jedza je w
                  > sladowych ilosciach natomiast nie spotkalem jeszcze osoby grubej ktora nie
                  > jadlaby wogole slodyczy :-))) (nie mowie o jakis chorobach)
                  > generalnei "słodycze = otyłość" i tyle ...
                  >
                  > piszesz ze nie mozna odrazu na gleboką wode ale zapytajmy sie moze jak to sie
                  > stalo ze te osoby maja problemy z nadwagą ??? a stalo sie tak ze sie nie
                  > ruszaja nie cwicza swojego ciala a potem dziwia sie ze to cialo wyglada tak jak
                  >
                  > wyglada
                  >
                  > a co dziwniejsze wiele osob skupia sie na dietach niejedzeniu i takich tam
                  > zamiast zwyczajnie codziennie wieczorem pobiegac ...

                  Mam koleżankę, która doprowadziła się do naprawdę katastrofalnego stanu, ok. 30
                  kg nadwagi, albo i więcej. I też zawsze uważała, że nie jest w stanie się
                  odchudzić - bo taka przemiana materii, bo nie da rady ćwiczyć, bo nie ma czasu
                  itd. Aż przypadkiem poznała trenera z siłowni i on ją przekonał, że warto i że
                  się uda. Ustawił jej dietę i program ćwiczeń - zaczynała od dosłownie 2-3
                  powtórzeń w serii, bo tusza i brak kondycji nie pozwalały na więcej. Ale
                  stopniowo, stopniowo - rozkręciła się, a pierwsze utracone kilogramy zachęciły ją
                  do walki. Obecnie jest lżejsza już o 20 kg - i walczy dalej. Na siłowni wszyscy
                  ją podziwiają - bardziej niż te chude młode kozy - im łatwiej, ona naprawdę
                  musiała wykazać się samozaparciem, przy tej nadwadze i wieku prawie 40 lat.
                  Teraz sama przyznaje, że nic więcej tylko obżarstwo i brak ruchu doprowadziło ją
                  do takiej nadwagi.
                  Ludzie prowadzą siedzący tryb życia, potem wstają do biurka, wsiadają w samochód,
                  jadą do domu, siadają przed telewizorem i jedzą. A potem idą spać. Żadna, nawet
                  najszybsza przemiana materii temu nie da rady.
            • nowa__zelandia Re: do neutrona 27.05.02, 14:56
              neutron napisał(a):

              > i na koniec jedna prawda : być grubym to żaden problem każdy moze byc gruby
              > jezeli sie zaniedba w jedzeniu i aktywnosci ale zeby byc szczupłum i sprawnym
              > to trzeba sie juz postarac !!!

              to zadna prawda.
              ja sie nie staram i jestem szczupla. Kiedys natomiast bardzo staralam sie
              przytyc i nic z tego wyszlo, chociaz jem co chce i ile chce.

              to co napisal neutron to bzdura rozpowszechniana najczesciej przez osoby z
              nadwaga. Wszystkie stare grube ciotki na rodzinnych imprezach zawsze truly mi:
              czy ty cos w ogole jesz? Jak ty wygladasz! dopiero jak przestalam byc mila i
              uprzejma to sie odczepily.

              A jesli chodzi o mlode dziewczyny to jedne zazdrosza mi figury inne komentuja:
              anorektyczka. No bo jak ktos szczuply to chory, katuje sie jakimis dietami itp.


              I druga rzecz- prawda jest to o czym juz wczesniej pisalo pare osob, mianowicie
              o braku tolerancji czy akceptacji spolecznej dla grubych/chudych i innych
              wyrozniajacych sie w jakis sposob.W Polsce zawsze slyszalam jakies komentarze na
              temat mojego wygladu, moje kolezanki czy te z nadwaga, czy te bardzo szczuple
              rowniez. teraz mieszkam za granica, tu nikt na wyglad nie zwraca uwagi. chyba ze
              moze powiedziec cos milego. Krotko mowiac w Polsce wszyscy sie czepiaja wygladu,
              nawet tego co zakladasz do siebie. Dlaczego?
            • Gość: piani Re: do neutrona IP: *.ipt.aol.com 27.05.02, 23:22
              Mnie sie wydaje, ze uroda swiata wynika wlasnie z roznorodnosci. Tobie podoba
              sie "normalne". OK. Ktos inny woli chude, a trzeci okraglutkie. I to jest
              wlasnie piekne. Gdyby nie bylo grubego i chudego, nie potrafilbys powiedziec,
              ze wolisz "normalne". Wyobraz sobie, ze siat jest pelen pieknych
              blondynek/brunetek z perfekcyjnymi nogami i nienagannym, zgodnym z jedynym
              idealem biustem... Czy zawsze z tym samym zainteresowaniem spogladalbys na te
              pieknosci, czy Twoja wyobraznia bylaby tak samo pobudzona w letnie popoludnie,
              gdybys wiedzial, jakie ksztalty kryja sie pod kazda sukienka w kwiatki?
              A jeszcze wyobraz sobie, ze na swiecie sa tylko lody truskawkowe. Truskawkowe,
              bo np. Ty takie wlasnie lubisz. Czy zawsze tak samo cieszylbys sie tymi lodami
              nie znajac innych smakow? Czy swiat bylby piekniejszy? A skoro mamy tyle smakow
              i ksztaltow, powiedz, co osiagasz przekonujac innych, ze wlasnie truskawkowe sa
              najlepsze i tylko te warto jesc? O krytykowaniu, ironcznych komentarzach i
              poczuciu wyzszosci nad kochajacymi "nietruskawkowe" pisac nie bede, bo sie nie
              godzi...
              Pozdrawiam wszystkich, ktorzy nie wstydza sie publicznie jesc bakaliowych, a
              moze nawet na patyku ;-)))))
            • Gość: Renka Re: do neutrona IP: *.home.cgocable.net 28.05.02, 06:27
              Kto cie zmusza do bycia szczuplym? Paru estetow pozal sie Boze ? Ja tez uwazam,
              ze ludzie jedza za malo miesa. I co z tego? Wegetarianie dalej udaja krowy, z
              tym, ze krowy maja 4 zoladki, wiec moga to przetrawic, a ludzie nie.
              Ludzie, jedzcie ile chcecie, badzcie grubi , czy chudzi, wsio wam rowno!
        • Gość: gosc Re: do Renki IP: *.dip.t-dialin.net 26.05.02, 22:42
          droga Renko,
          chociaz w zasadzie zgadzam sie z Twoja opinia o Polakach (chociaz z innych
          powodow) to nie zgadzam sie ze stwierdzeniem ze tylko Polacy i Serbowie
          krytykuja grubych. Z racji zawodu jezdze duzo po Europie i swiecie (sam mieszkam
          w niemczech) i moge stwierdzic, ze nieukrywana awersja przeciw grubym jest
          w calej Europie (przynajmniej w prywatnych rozmowach) i o dziwo w Aazji gdzie
          ten problem (otylosci) wystepuje w zasadzie w formie szczatkowej (poczatki ale
          imopnujace)
          dawno nie bylem w Pln.Ameryce i nie wiem jak tam obecnie jest..
          pozdrawiam
          • Gość: Renka Re: W Am.Pln. grubasow ci zatrzesienie IP: *.home.cgocable.net 26.05.02, 23:51
            To, co mi sie podobalo i podoba od pierwszych chwil na tym kontynencie, to duzo
            wieksza tolerancja dla innosci niz w Europie.W szkolach uczy sie dzieci
            tolerancji dla INNYCH, tych GRUBYCH,czy wychudzonych, biednych, bogatych(tak,
            tak), bez konczyn, czy chorych, oraz gejow.Ludzie maja prawo byc tacy jak sobie
            tam chca.Fakt, ze z praca jest trudniej, gdy sie jest grubasem, ale ostatnio
            wazaca 300lb(okolo150 kg) kobieta wygrala sprawe sadowa, w ktorej zaskarzyla
            kompanie fitnes klubow, ze nie przyjeli jej do pracy jako trenera. Kompania
            przepraszala na lamach gazet i w obawie przezd bankructwem zaproponowala jej
            znowu prace. ONA odmowila i przeszla do konkurencji (tez fitnes
            club).TOLERANCJA, tolerancja!
            Z byciem grubym, to jak z byciem glupim.Kwestia wyboru.
            • noida Ponownie do neutrona i innych. 27.05.02, 15:22
              Najpierw do innych- nie, nie jestem pasztetem, nie wmawiam sobie i nie
              chciałabym być wieszakiem- modelką.
              A teraz do neutrona- słuchaj, mam wrażenie, że ty mówisz o czym zupełnie innym
              niż ja. Powiedz szczerze- próbowałeś się kiedyś odchudzać? Jesteś sobie w
              stanie wyobrazić, że masz zrezygnować z dziennej dawki swojego pożywienia na
              rzecz jej połowy? Siłownię akurat podałam jako przykład, wcale nie jako
              obowiązujący rodzaj aktywności sportowej przy chęci schudnięcia. Ale, tak jak
              napisał tutaj ktoś, schudnięcie w przypadku, kiedy z powodu hormonów,
              dojrzewania czy innych tam człowiek utył (czy nawet się zapuścił a teraz widzi
              swój błąd, wszystko jedno) to katorga! 5 kg w tą, 5 kilogramów w tamtą to jest
              ciągła walka z samym sobą. I nie gadaj mi tutaj, że to żaden problem,
              wystarczy po prostu sobie pobiegać czy tam pojeżdzić na rowerze. Otóż nie
              wystarczy, a poza tym gadanie- jak się zapuściła to niech teraz cierpi- jest
              po prostu świństwem. Ludzie już nie mają prawa popełniać błedów? Mógłbyś
              chociaż uszanować dobrą wolę ludzi, którzy chcą się zmienić, zamiast oceniać
              ich w kategoriach- gruby, brzydki to niech teraz cierpi.
              No i jeszcze jedna sprawa- obowiązujący kanon urody. Czy naprawdę uważasz, że
              kobieta, która ma odrobinę tłuszczu tu i tam jest godna potępienia? Czy
              rzeczywiście jesteś zdania, że dbanie o siebie polega na spędzeniu póltorej
              godziny grania w koszykówkę na słońcu? Czy naprawdę nie można być zadbanym,
              bez posiadania na brzuchu kratki mięsni? Nie uważasz, że kobieta może być
              elegancka, choć niekoniecznie szczpuła? Jeśli tak, to współczuję twojej
              kobiecie, obecnej czy przyszłej, bo jakbym miała w domu chłopa, który z miarką
              w oczach mi się przygląda a potem każe mi lecieć na basen, żeby przepłynąć 1,5
              km w pół godziny, bo zjadłam kawałek tortu to już wolałabym dobrowolnie roztyć
              się do rozmiarów kaszalota.
    • Gość: Au Re: Mężczyzni, co myślicie o grubych ? Renka IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 27.05.02, 16:29
      Renka ty jestes znakomitym przykladem na brak kultury i czyste zywe chamstwo.
      Dalas temu wyraz juz niejednokrotnie na tym forum. Pisanie wiec w kontekscie,
      ze inni sa tacy zli, a ty sama nie jest kompletnym zaklamaniem z twojej
      strony. Twierdzenie, ze tylko Polacy i Serbowie krytykuja innych to taka
      bzdura jakich swiat nie widzial. Nigdy nie widzialas czarnego rasisty, albo
      zyda ktory dyskryminuje i tepi palestynczyka, czy polaka ????? Jesli nie
      widzialas to spojrz w lusterko. Aha i jeszcze jedno. Nie ma chyba na swiecie
      osoby ktora swiadomie , z wlasnego wyboru chcialaby byc otyla.
      • noida Re: Mężczyzni, co myślicie o grubych ? Do Au 27.05.02, 16:43
        Wiesz co, Au, to co powiem bardzo głupio zabrzmi w kontekście całej dyskusji,
        ale moim marzeniem jest być taka gruba jak Goldie Hawn w filmie pt."Ze
        śmiercią jej do twarzy". Od kiedy zobaczyłam ten film marzę, żeby się
        monstrualnie roztyć, wpychając w siebie tony jedzenia, ale niestety nie mam
        odwagi, nawet nie tyle ze względu na akceptację społeczną (w końcu co im do
        tego- mój wybór), ile ze strachu o własny kręgosłup...
        A tak w ogóle to ja chyba muszę poczytać posty Renki, bo jak do tej pory
        wydawały mi się zawsze w miarę normalne, a tu się okazuje, że chamstwo i w
        ogóle nieładnie...
    • Gość: Martyna Re:Do Neutrona IP: *.proxy.aol.com 27.05.02, 19:34

      Rozumiem, ze nie musza Cie pociagac i podobac Ci sie grubasy ale czemu sie tak
      ich czepiasz jesli chca byc grubi maja do tego prawo i powinni byc akceptowani
      i tolerowani spolecznie. Kazdy wie, ze jest to niezdrowe ale nie
      usprawiedliwiaj nietolerancji troska o zdrowie grubasow bo np wiekszosc
      akceptuje palaczy, ktorzy pedza jak samochod wiscigowy na spotkanie z rakiem
      pluc i wieloma innymi chorobami a nikt o nich nie ostentacyjnie nie mowi
      zaniedbani.

      Ja w swoim zyciu bylam gruba, chuda i srednia teraz nosze rozmiar 38 i jest ok
      ale jak bylam o wiele grubsza z 20 kg nadwaga to tez bylam szczesliwa. Poznalam
      w tym czasie mojego faceta, mlodszego, swietnego amerykanina i mialam wielu
      przyjaciol.

      Nie osadzaj ludzi tak szybko bo ja powiem Ci w wiekszosci przypadkow otylosc
      jest wynikiem problemow zwiazanych z psychika u mnie na przyklad byla to
      depresja. Naprawde staraj sie miec wiecej zrozumienia dla ludzi wszystkich
      chudych,grubych i srednich.

      Pozdrawiam
      • Gość: Renka Re: szczuply IP: *.home.cgocable.net 28.05.02, 06:22
        Wiesz, szczuply, nietolerancja wychodzi z ciebie jak szydlo z worka. Ty sobie
        wyobrazasz jak inni smierdza,bo sie poca, a ktos sobie wyobraza, jak tobie
        musza smierdziec nogi, kiedy je wyciagasz ze swoich skorzanych mokasynow z
        rzemyczkami i z ulga chowasz pod koldre zamiast je umyc! Do tego nie musisz byc
        gruby.
        Kazdy jest taki, jaki jest i trzeba to akceptowac. Nie moge tego sluchac, tyle
        tu wrzasku i nietolerancji, ze uciekam stad jak najdalej!!!
        • Gość: iwa Re: Mężczyzni, co myślicie o grubych kobietach ?? IP: *.mpips.gov.pl 28.05.02, 11:55
          Uwazam, iz nie nalezy sie zbytnio przejmowac i glodzic na sile, jak sie ma
          ochote to jesc a jak nie to nie.
          A poza tym byc szczuplym tylko po to by podobac sie facetom to kompletna bzdura.
          Umartwiac sie tylko po to by jakis polglowek ogladnal sie za nami na ulicy?
          Dla siebie schudnac - to juz brzmi inaczej, mozna i owszem................
          A tak na marginesie facet ktory wybiera dziewczyne sugerujac sie tusza lub
          brakiem jej to osiol;))

          Pozdrawiam
          • Gość: EWA Re: Me˛z˙czyzni, co mys´licie o grubych kobietach IP: 212.121.202.* 28.05.02, 12:24
            Wiecie, to wcale nie takie proste zdefiniowac, co dla kogo jest grube. Ja
            waze 60 kg, mam 178 i wiele osob twierdzi ze taka szczuputka to ja nie
            jestem. Kolega powiedzial mi wrecz ze jestem gruba! Dla mnie kobieta
            gruba to taka ktora ma naprawde znaczna nadwage. 160 cm 75 kg.
            Pozostale to normalne kobiety. Fakt, czasami jedna ma wieksze bioderka
            druga troszke brzucha ale nie popadajmy w przesade!!! Sadze ze tusza
            tak naprawde nie jest zalezna od nas. Znam wiele wspanialych dziewczyn
            ktore mimo roznych diet nadal sa przy kosci. A zreszta, co to za zycie kiedy
            czlowiek musi caly czas sobie odmawiac jedzienia.....!
            • toffi34 Re: Me˛z˙czyzni, co mys´licie o grubych kobietach 28.05.02, 17:50
              szczuply jestes rasista ,gdzie sie chowales w lesie ludzie sa tacy jacy sa i
              takich ich nalezy przyjmowac przypuszczam ze gdyby nie nase koltunskie
              spoleczenstwo to kobiety puszyste mialyby lepszy zywot .Gdyby panowie mysleli
              samodzielnmie a nie kierowali sie opiniami innych ludzi kolegow
              przyjaciol<domniemanych>i gdyby ci zyczyli im naprawde dobrze chetnie
              spotkaliby sie z grubaska ktora moze byc mila ladna inteligentna i mogliby
              byc dumni ze swojej dziewczyny ,kobiety.Ale coz koltunstwo moda zascianek
              kroluja w panstwie .Niestety.Jest to dosc nieskladne ale to moj pierwszy raz i
              temat bolesny bo mam nadwage ale sie kocham taka jaka jestem .Kobiety puszyste
              ,grube z nadwaga kochajcie sie i przeczytajcie ksiazke Bylam wieksza
              kobieta.pozdrawiam.
      • Gość: stella do szczuplej IP: *.dhcp.washington.edu 07.06.02, 02:45
        A ja mam 173 wzrostu, 54 kg i moj brat i tak twierdzi ze jestem gruba:)
        ludzie..paranoja. ale faktem jest ze nasz kraj do tolerancyjnych nie nalezy.
        Pomijajac kwestie tuszy lub jej braku - ile razy jestem za granica, jakos z
        wieksza przyjemnoscia swobodniej i "odwazniej" sie ubieram niz w Polsce...

        Gos´c´ portalu: szczupla napisa?(a):

        > A ja jestem szczupla i chce przytyc i nie moge mimo,ze bardzo chce.Mam
        > 175wzrostu i 58kg.Dla jednych pewno chuda a dla innych nie.

    • m.monroe Jestem zszokowana....... 31.05.02, 23:21
      Witam wszystkich, postanowiłam wypowiedzieć się, choć z regóły tego nie robię,
      ale tym razem nie wytrzymałam. Zawsze bardzo ceniłam sobie to forum ze względu
      na poziom wypowiadających się. To co przeczytałam w tych postach...zszokowało
      mnie...ponieważ dotyczy mnie ten problem również osobiście. Nie wiedziałam, że
      polscy faceci mają taki stosunek do grubych kobiet, ale z drugiej strony czemu
      się dziwię? Sama mam nadwagę, może nie jestem gruba ale nie należę do kobiet-
      lasek i oczywiście (jak można się domyślić) nie mam faceta... Tylko tak
      naprawdę po co mi facet z którym cały czas czułabym się żle, po co mi facet,
      który nie potrafiłby mnie zaakceptować taką jaka jestem...
      Ten kto mysli, że osoby grube są leniwe, nic im się nie chce - strasznie się
      myli.
      Ja sama bardzo kocham sport, przez kilka lat uprawiałam jogging, aerobic, step
      i wiele innych rzeczy, ponieważ za wszelką cenę chciałam schudnąć...
      I co mi z tego dzisiaj zostało, ano to, że muszę uważać do końca życia na swój
      kręgosłup i jedyne co mogę uprawiać (nie zagrażając mojemu kręgosłupowi) to
      pływanie.
      Więc mozna powiedzieć o mnie,że jestem leniwa, zaniedbana, nic mi się nie
      chce...
      Z tych postów dowiedziałm się jednej rzeczy: dziewczyny jeśli będziecie się
      odchudzac to tylko dla siebie a nie dla takich palantów, którzy wypowiadają się
      w podobny sosoób jak na tym forum...
        • Gość: Trotula Re: Jestem zszokowana....... IP: *.dabrowa.sdi.tpnet.pl 01.06.02, 00:24
          A ja się częściowo zgadzam z neutronem.
          Nie prześladuję nikogo, kto jest gruby, ale podobają mi się w miarę szczupłe
          (nie chude), wysportowane osoby, są estetyczne, aż miło popatrzeć.
          Sama aktualnie mam lekką nadwagę, ale wiem, że bierze ona się z jedzenia
          słodyczy i braku ruchu,i nie próbuję się płaczliwie usprawiedliwiać i oszukiwać
          samej siebie, że lubię te kilka fałdek, bo mnie denerwują. Kiedyś trenowałam
          karate, byłam ratowniczką i byłam bardzo wysportowana - czułam się sto razy
          lepiej niż teraz! Po sesji mam zamiar znów zabrać się ostro za siebie, i nie
          tylko dla lepszego wyglądu, ale przede wszystkim samopoczucia.
          Wszystko jest kwestią silnej woli, dyscypliny i chęci walki.
          Osoby otyłe (naprawdę otyłe) najczęściej tej silnej woli nie mają. Nie są przez
          to mniej wartościowi jako ludzie, ale są mniej atrakcyjni fizycznie (na ogół).
          Ładne ciało jest wg mnie jędrne i wysportowane.
          • Gość: Renka Re: Jestem zszokowana....... IP: *.home.cgocable.net 01.06.02, 04:47
            Nie ma watpliwosci, ze ladne cialo jest ladne.Ale nie w ciele lezy pies
            pogrzebany.On lezy w pojmowaniu innych, w tolerancji dla ich odmiennosci,
            zwiazanej z wygladem, tusza, uroda, strojem.WIDZIMY to, co chcemy widziec,
            wiemy to, co chcemy wiedziec.Niechec do tlustych jest w waszych glowach i
            wynika z ogolnie proklamowanej przez pozal sie boze media i ich klakierow
            idei.Bycia wieszakiem. Wasze myslenie wynika z checi bycia wieszakiem.Dlatego
            nie lubicie grubych, bo gruba jest inna, zabiera wam miejsce, powietrze i
            jedzenie, ktorym mozna byloby nakarmic trzy wieszaki.
            Sens w tym jakis jest. Trzy baby zamiast jednej...
            Czy w tym jest ukryta metoda na powiekszenie przestrzeni zyciowej wieszakow ?
          • magma1 Re: Jestem zszokowana....... 02.06.02, 12:01
            jestem sszokowana ze kobieta moze byc tak beznadziejnie glupia wez pod uwage
            ze otylosc jest wynikiem nie tylko jedzenia ibraku dbania o siebie ale choroby
            a co takie maja robic zyc w ponizeniu i w pogardzie innych ,ze nie beda nigdy
            szczuple a moze pojsc do klasztoru .mysle ,ze to straszne ze jest tak duzo
            wypowiedzi na nie bo przeciez uczono nas zyjmy i dajmy zyc innym .Pomyslcie
            jakie to nasze spoleczenstwo jest zacofane itd itd.pozdr.
    • Gość: 189/90kg Re: Mężczyzni, co myślicie o grubych kobietach ?? IP: *.dip.t-dialin.net 01.06.02, 12:13
      Gość portalu: Adela napisał(a):

      > Sama jestem dosyc otyła i chciałabym wiedziec, jakie jest zdanie mezczyzn na
      > temat otyłych kobiet, czy tez uważają je za tzw. laski, czy my grubasy nie mamy
      > szans u mężżczyzn. Jestem ciekawa jak nas odbieracie, wy, męska części
      > ludzkości.

      jesli czujesz sie dobrze z twoja otyloscia, to kij innym w oko!
      ze ja, albo inni lubia mniej otyle i co z tego? przeciesz nie bedziesz
      sie zmieniac tylko poto zeby nam sie podobac?! z twojego wpisu wnioskuje
      jednak, ze nie za bardzo czujesz sie dobrze z twoja nadwaga, nie prawda?
      jesli tak, to zacznij cos robic przeciwko, dla ciebie, nie dla innych.

      • specjal1 Re: Mężczyzni, co myślicie o grubych kobietach ?? 01.06.02, 16:39
        Miejscami dyskusja na tym wątku nawiązuje do tej jaka toczy się na Romantice.
        Ja sam nie jestem ideałem i pewnie dlatego jestem samotny i nie oszukujmy się
        że w tak ordynarnym, chamskim i wulgarnym społeczeństwie jak nasze gdzie liczą
        się pozory i obłuda wygląd zewnętrzny ma bardzo duże znaczenie.
        • Gość: Renka Re: Mężczyzni, co myślicie o grubych kobietach ?? IP: *.home.cgocable.net 02.06.02, 07:50
          Tu chyba trafiles, specjal.To chamstwo, wulgarnosc i generalnie niski poziom
          wyedukowania spoleczenstwa powoduje nietolerancje, ktora staje sie powszechna
          choroba spoleczna, az w koncu uznaje sie ja za norme.
          Jezeli stroj i wyglad jest az tak wazny, ze kobiety po trzydziestce maja marne
          szanse dostac prace..coz to sugeruje? Ze ci, co daja prace nie maja za wiele w
          glowach, a te, co biora prace musza mlodo i atrakcyjnie wygladac. A oznacza to
          sobiepanstwo zatrudniajacych i niewolnictwo zatrudnionych.Generalnie oznacza
          to, ze grube powinny z tego kraju wyemigrowac tam, gdzie na nie czekaja
          wspaniali i czuli mezczyzni,moze nawet nadziani.A te szczuple niech
          zapierniczaja za grosze.I tak je ktoregos dnia wymienia na mlodsze :)
          • specjal1 Re: Mężczyzni, co myślicie o grubych kobietach ?? 02.06.02, 08:48
            Lata temu byłem we Francji na takiej wymianie młodzieżowej. Trochę Francuzek
            nie miało idealnej sylwetki, miały po 16, 17 lat. Przytyk o tym że są grube
            dostały w Polsce od pani profesor z liceum, która dowcipnie powiedziała żeby je
            morzyć bo są przyciężkawe. Chyba coś na rzeczy jest w tym że Polakom strasznie
            trudno akceptować jakąkolwiek odmienność. Kobieta bez męża po 30 to stara
            panna, jeżeli ma nawet partnera to jest cichodajką a jej mężczyzna określany
            jest jako "dochodzący", ale to kontynuacja chamstwa, ciemnoty Polskiego Ludu
            Wybranego.
            • Gość: Trotula Re: Mężczyzni, co myślicie o grubych kobietach ?? IP: *.dabrowa.sdi.tpnet.pl 03.06.02, 17:22
              Dlaczego popadacie w takie skrajności?
              Niegruby - nie równa się od razu wieszak, to raz.
              Dwa - jeżeli ktoś mi się nie podoba -a otyli nie podobają mi się fizycznie, bo
              nie i już - nie oznacza to, że takie osoby wyszydzam, chamsko wytykam palcami
              na ulicy rechocząc, i w ogole najchętniej zapakowałabym wszystkie grube osoby w
              kontenery i hurtowo deportowała z kraju.
              Po co się tak obruszać, przecież nikt tu nikogo nie obraża ani nie wyśmiewa!
              Autorce wątku chodziło raczej o gusta, a te, jak wiadomo, są różne, i ma prawo
              ktoś mi się zwyczajnie nie podobać. I mogę to powiedzieć /pomyśleć, nie
              obrażając przy tym tej osoby.
              Niech każdy wygląda jak chce i niech nie będzie wysmiewany z tego powodu -
              zgoda.
              Ale po co oczekiwać od każdego zachwytów pod hasłem tolerancji?
              • Gość: Renka Re: Mężczyzni, co myślicie o grubych kobietach ?? IP: *.home.cgocable.net 03.06.02, 22:29
                Mowimy o czyms, co jest przedmiotem NIECHECI ludzkiej.Na grube patrzy sie
                niechetnie i to oznacza tzw ATTITUDE, taki sam jak do kolorowych, czy do
                emigrantow.To jest nietolerancja.
                Odpowiedz w stylu "grube sa i beda", niech sobie zyja jak chca, ja tam wole
                chude- jest OK, ale wypowiedz "jak sobie wyobraze te grube, spocone, zziajane
                itd..to mi sie..slabo robi -ma podloze z niecheci, z uprzedzenia do grubych.
                Albo sugerowanie, ze" grube maja schudnac, bo to albo tamto.."To jest
                dyskryminacja i nietolerancja.
    • Gość: aikidoka Re: grubi umieraja wczesniej !! IP: *.dip.t-dialin.net 04.06.02, 13:01
      moi drodzy,
      pomijajac takie wyjatki jak W.Churchil i kilku innych mogacych sobie pozwolic
      na doskonala i kosztowna (!) opieke medyczna to prawdaa jest, ze GRUBI (nie
      otyli) umieraja po prostu wczesniej.
      Czy ktos z was zna 90-letniego grubasa z b.duza nadwaga (40 - 50 kg) ?
      Dowodza tego badania naukowe i zwykle statystyki medyczne, w wiec drogie panie
      zapomnijcie o (czasami chamskich) uprzedzeniach i popatrzcie po prostu na to
      z medycznego punktu widzenia, jezeli juz nie jest dla was wazne wlasne
      samopoczucie i sprawnosc fizyczna ..
      • Gość: dodo Re: grubi umieraja wczesniej ale... IP: 209.226.65.* 04.06.02, 17:53
        przeczytalam solidnie wszystkie wypowiedzi i popatrzylam dookola siebie.
        i coz widze?
        wiekszosc znajomych szczeliwych mezatek z mezami zakochanymi w nich od lat (20,
        25, 30+), pomagajacymi w domu, przynoszacymi kwiaty i publicznie deklarujacymi
        swoje niewiednace uczucia, to panie albo ciut ciezsze niz ta jakas norma, albo
        wrecz niezdrowo grube.
        wiekszosc znanych mi kobiet rozwiedzionych, porzuconych, walczacych
        o utrzymanie zwiazkow to panie wagi piorkowej lub co najwyzej koguciej.
        moze i te grubsze beda zyly krocej ale chyba szczesliwiej... ;-)
        ide wlasnie na lunch troche sie podtuczyc, bo a nuz moj mily zapatrzy sie
        gdzies na jakas ciepla tluscioszke i sama zaczne potwierdzac powyzsze
        obserwacje ;-) a to by dopiero bylo :-(
    • Gość: aikidoka Re: zadalem sobie trudu.. IP: *.dip.t-dialin.net 04.06.02, 19:09
      uff.. zadalem sobie trudu i przeczytalem wszystkie te posty..
      Ciekawe, ze nikt, szczegolnie zadna z pan tak propagujaca wolnosc wyboru
      i prawo do tolerancji nie ustosunkowala sie do tych argumentow (patrz nizej)
      z tej dyskusji?
      Czy tak naprawde chcemy byc szczuplejsi? czy tez po prostu to co nam nie pasuje
      albo pomijamy milczeniem, albo obrzucamy inwektywami ?
      Cytuje :
      Gość portalu: fit_man napisał(a):

      > ot i problem..
      > oczywiscie zalezy jak sie grubosc definiuje.. czy 60 kg przy 160 cm jest
      grube?
      > sadze ze nie jest.. ale 90-100 kg przy 160 cm JEST ZA GRUBE.. i nie chodzi tu
      > tylko o estetyke (pekno powstaje jak wiadomo w oku patrzacego)
      > Oczywiscie, ze osoby GRUBE zarowno mezczyzni jak i kobiety kojarza sie
      > wiekszosci ludzi (stety lub nie) z brakiem dyscypliny, zaniedbaniem, lenistwem
      > itp..Jasne, ze czesc osob GRUBYCH ma po prostu problemy z przemiana materii,
      > hormonami itp. i te osoby powinny koniecznie udac sie do lekarza i sie po
      prost
      > u
      > leczyc.. Wszystkie inne powinny mniej jesc i uprawiac wiecej sportu, po prostu
      > czlowiek GRUBY czy z nadwaga aby schudl powinien wiecej spalac niz zjada..
      > Ot i cala prosta prawda..
      > Pytanie czy powinny? Powinny sie poddawac naciskom spoleczenstwa, rodziny
      > mediow itp. czy nie?
      > Sformulujmy patynie inaczej: wyobraz sobie ze idziesz do lekarza, a on Ci mowi
      > "ma Pani silna cukrzyce i jezeli nie bedzie Pani chodzic 3 razy w tygodniu po
      > 1 godzinie na dialize to ta cukrzycy w ciagu 3 najblizszych lat pania zabije"
      > Co mu odpowiesz? "niestety nie mam czasu panie doktorze, nie mam ochoty itp"
      > Przeciez to bzdura, po prostu zmienisz swoje zyciowe priorytety i zaczniesz
      > chodzic na dialize..
      > Jasne, ze mozna byc grubym i szczesliwym, ale co bys powiedziala na widok
      kogos
      > ktory zaklada sobie plecak o wadze 40 kg i nie zdejmuje go dniem i noca..
      > Jakie to jest obciazenie dla organizmu nie musze nikogo przekonywac..
      > Ja bym o kims takim pomyslal ze jezeli nie jest po prostu glupi to jest na
      pewn
      > o
      > z nim cos nie w porzadku.. choc na pewno moje zdanie dla Ciebie nie ma
      znaczeni
      > a
      > Czy nasze takie opinie o GRUBASACH sa naprawde pozbawione podstaw i sa tylko
      > terrorem psychicznym, przeciez nie mamy nic przeciwko wypiciu szklanki wina
      > czy piwa, ale jestesmy przeciw alkoholizmowi..
      > Umiar przede wszystkim to jest to..juz starzy grecy wiedzieli, ze roznica
      > pomiedzy trucizna a medycyna lezy w dawce, tak samo jest z jedzeniem..
      > Pozdrawiam

      ciekawy jestem czy ktos sie do ARGUMENTOW ustosunkuje (Renka ?)
      pozdrawiam
      • Gość: Renka Re: ja tez sledze ten watek uwaznie i powiem,ze IP: *.home.cgocable.net 05.06.02, 06:30
        Te wszystkie hasla sa mi doskonale znane i bajdurzenie o otylosci jako
        przyczynie chorob moge sobie miedzy bajki wlozyc, bo mimo, ze jest to jakos tam
        naukowo dowiedzione, to takze jest dowiedzione, ze alkohol i narkotyki
        uzalezniaja, a producenci alkoholu i narkotykow maja sie dobrze i coraz lepiej,
        tzn ludzie wciaz kupuja, mimo, ze od tego sie glupieje i umiera.Ile ludzi
        umiera rocznie z powodu brudu i braku biezacej wody? Ile ludzi umiera z powodu
        otylosci? Poza tym, ze brud odrzuca, jak mozna go przyrownac do otylosci?
        Przeciez z brudu moga sie ludzie zarazic chorobami, a z grubosci nikt sie
        niczym od grubego nie zarazi, zatem jest to przypadlosc typu: chcesz byc
        grubym, badz! Jednoczesnie uwazam, ze stosunek do grubych jest przejawem
        nietolerancji dla innosci. To, ze ona jest gruba, to jest jej biznes, chce byc
        gruba, niech bedzie. Gadanie, ze to niezdrowe, nieladne, ma swoje motywy.
        Wymysla sie diety, ktore nic nie daja, ale przynosza profity autorom diet, bo
        gdzies te pieniazki konsument przeciez musial przesunac(ograniczyl jedzenie, a
        zaoszczedzone pieniazki przeplynely do farmaceuty lub dietetykow).Tak jedynie
        moge wytlumaczyc akcje przeciwko grubym. CHODZI O PIENIADZE.Odebranie pieniedzy
        jedzeniowych i skierowanie ich na diety, fitness i caly ten przemysl, ktory
        tworzy w ten sposob nowe miejsca pracy.
        Wiec, nie wierze w cale to nawolywanie i odnoszenie sie do zdrowia, odnoszenie
        sie jest, owszem, do pieniedzy i nic poza tym.
        Wiadomo powszechnie, ze komorki tluszczowe nigdy nie gina, potrzebuja tylko
        wody do istnienia. Sklonnosc do otylosci jest przekazywana w genach jak
        sklonnosc do innych rzeczy.Tylko katowanie sie cale zycie, zatruwanie sobie
        zycia ciaglym rezimem jedzeniowym prowadzi do chorob psychicznych, lacznie z
        depresjami. Jeszcze jedno niewolnictwo( pod presja srodowiska)?
        • neutron Re: ja tez sledze ten watek uwaznie i powiem,ze 05.06.02, 10:44
          w zasadzie Renka to nie wiem o co ci chodzi
          wątek jest o tym czy podobaja sie mężczyznom grube kobiety

          ja jako mężczyzna stwierdzielm ze wyraze swoja opinie i powiedzialem to co
          mysle ze po prostu kobiety grube moga byc fajne, ciekawe, inteligentne itp itd
          ale fizycznie wogole mnie nie pociagaja a wrecz przeciwnie

          i nagle dowiaduje sie ze jestem rasista, uprzedzonym szowinistą i wogole to
          jest wielka nagonka na osoby otyłe...

          a cóż ja na to poradze ze gruba kobieta wogole mnie nie pociaga ?

          Starasz sie tu wylansowac teze ze byc grubym to spoko i ekstra i ze normalne
          a dla mnie nie jest to normalne tak samo jak krzywo patrze na kobiety palące
          papierosy czy bedace alkoholiczkami

          po prostu robienie krzywdy swojemu ciału w postaci nadwagi 20kg czy palenia
          papierowsow czy innych dziwlolongow nie jest dla mnie normalne

          piszesz ze to uprzedzenie ze z obrzydzeniem mysle o osobach otyłych a wytłumacz
          mi dlaczego myslenie o seksie z kobitka ktora wazy 85 kg ma mi sprawiac
          przyjemnosc ??? zawsze bede o tym myslal z obrzydzeniem tak to juz jest

          zycie osob grubych jest generalnie trudniejsze bo ciezko jest zawiazac buta,
          ciezko jest podbiec do autobusu ciezko jest kupic sobie ubranie ...
        • ellen Sport - w zdrowym ciele... 05.06.02, 10:51
          Mój chłopak miał obsesję. Uważał, że moja waga (wówczas przy wzroście 165 cm
          waga 65 kg) to otyłość. Jak każda zakochana uległam jego presji; zaczęłam
          uważniej przyglądać się temu, co jem i uprawiać sport. Najpierw z niechęcią i
          wysiłkiem, potem z prawdziwą przyjemnością. W pewnym sensie uzależniłam się od
          sportu (siłownia, aerobik, rower) - daje mi przyjemność (z tymi endorfinami w
          mózgu po wysiłku to prawda!!!) i satysfakcję, bo moje ciało jest ładniejsze,
          jędrniejsze, gładsze, sprawniejsze, czuję się lepiej, mam lepszą kondycję i
          sprężyste ruchy. Uwaga - po półrocznym treninigu straciłam zaledwie 3 kg!
          Przypuszczalnie więc nigdy nie będę wyglądać jak Claudia Schiffer, ale nie
          martwi mnie to specjalnie. Ważniejsze jest dla mnie moje zdrowie, a uprawianie
          sportu - oczywiście nie wyczynowo - bez wątpienia mu sprzyja.

          Nie dajmy się zwariować, bądźmy dla siebie tolerancyjni. To jak się wygląda nie
          przesądza o wartości człowieka, przecież to truizm. Ale warto troszczyć się o
          siebie. Zdrowe ( = wysportowane) ciało odwdzięczy się dobrym samopoczuciem. Od
          kiedy uprawiam sport tryskam optymizmem. I nic tak nie rozładowuje
          przedmiesiączkowego napięcia czy kłótni z szefem jak wycisk na siłowni.

          Acha, poszłam też po rozum do głowy i z chłopakiem dawno nie jestem :-) Na coś
          się ten toksyczny związek przydał, jak widać nie ma tego złego co by nie wyszło
          na dobre.
        • Gość: BD Re: ja tez sledze ten watek uwaznie i powiem,ze IP: 195.136.251.* 05.06.02, 11:56
          Witam,

          Gość portalu: Renka napisał(a):

          > Te wszystkie hasla sa mi doskonale znane i bajdurzenie o otylosci jako
          > przyczynie chorob moge sobie miedzy bajki wlozyc, bo mimo, ze jest to jakos tam
          > naukowo dowiedzione, to takze jest dowiedzione, ze alkohol i narkotyki
          > uzalezniaja, a producenci alkoholu i narkotykow maja sie dobrze i coraz lepiej,

          Mylisz zupełnie pojęcia - co ma otyłość jako przyczyna chorób do powstawania
          uzależnień na skutek palenia? Otyłość jest chorobą jak alkoholizm, a jedzenie nie
          jest chorobą jak nie jest chorobą palenie czy picie alkoholu.

          > Ile ludzi umiera z powodu otylosci?

          Bardzo dużo, podejrzewam, że jest to jedna z częstszych przyczyn śmierci w
          krajach rozwiniętych. Hint: otyłość zwiększa ryzyko szeregu inych dolegliwość,
          np. chorób serca...

          > zatem jest to przypadlosc typu: chcesz byc grubym, badz!

          W pewnym sensie tak, ale:

          > moge wytlumaczyc akcje przeciwko grubym. CHODZI O PIENIADZE.

          Masz rację, chodzi o pieniądze. Otóż w Polsce mamy takie specyficzny opiekuńczy
          system opieki zdrowotnej. Wszyscy płacimy procentowo takie same tzw. "składki".
          Ale nie wszyscy chorujemy tak samo. Ja rocznie oddaje na opiekę zdrowotną ładnych
          parę tysięcy złotych i nic z tego nie mam. Jest zdrowy chudzielec, korzystam
          tylko z prywatnego dentysty i okulisty. Więc jeśli mielibyśmy liberalny system
          opieki zdrowotnej, w którym składka jest kalkulowana z uwzględnieniem stanu
          pacjenta to OK - tylko wtedy ja płaciłbym 2% a osoba otyła 12%, a jak teraz -
          równo po 7% - co jest niesprawiedliwe. Pomyślałaś o tym aspekcie? Jak chcesz -
          bądź otyła, tylko płać 5% więcej podatku, tak jak palacze płacą akcyzę!

          > Wiadomo powszechnie, ze komorki tluszczowe nigdy nie gina, potrzebuja tylko
          > wody do istnienia. Sklonnosc do otylosci jest przekazywana w genach jak
          > sklonnosc do innych rzeczy.

          Komórki tłuszczowe nie giną, ale też nikt nie rodzi się z ich nadmiarem.
          Sugerujesz Lamarck'owski typ dziedziczenia? Trochę nie te czasy.

          Nie zwalajmy winy na geny, jeśli chodzi o otylość, przytoczę opinię znajomego
          lekarza "cóż, 90% otyłość bierze się z nadczynność szczęki dolnej, czyli po
          prostu jedzenia za dużo, a nie z genów czy chorób".

          > zycia ciaglym rezimem jedzeniowym prowadzi do chorob psychicznych, lacznie z
          > depresjami. Jeszcze jedno niewolnictwo( pod presja srodowiska)?

          Jak mówiłem - nie mam nic przeciw osobom grubym jeśli poddają się oni zasadom
          rynkowym, tzn. ponoszą sami koszty swojej nadwagi.

          A co do tematu wątku - grube kobiety nie podobają mi się, nadwaga IMHO bardzo
          oszpeca, zwłaszcza na twarzy, aczkolwiek mówimy o otyłości, a nie o tzw.
          prawdziwie kobiecych kształtach - jakie można spotkać np. w filmach z lat
          50/60-tch(to jeden z powodów, dla którego warto oglądać klasyczne Westerny :)

          pozdrawiam,

          BD
          • Gość: inka ??? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.06.02, 12:54
            Gość portalu: BD napisał(a):
            > Ale nie wszyscy chorujemy tak samo. Ja rocznie oddaje na opiekę zdrowotną
            ładnych parę tysięcy złotych i nic z tego nie mam. Jest zdrowy chudzielec,
            korzystam tylko z prywatnego dentysty i okulisty. Więc jeśli mielibyśmy liberalny
            system opieki zdrowotnej, w którym składka jest kalkulowana z uwzględnieniem
            stanu pacjenta to OK - tylko wtedy ja płaciłbym 2% a osoba otyła 12%, a jak teraz
            równo po 7% - co jest niesprawiedliwe. Pomyślałaś o tym aspekcie? Jak chcesz -
            bądź otyła, tylko płać 5% więcej podatku, tak jak palacze płacą akcyzę!

            A skad wiesz chudzielcze super zdrowy że za moment mimo zdrowego trybu zycia nie
            przyplącze ci się TAAAKIE choróbsko albo nie ulegniesz wypadkowi samochodowemu
            wskutek czego państwo - czyli także grubasy - będzie łożyć na super kosztowna
            opiekę nad toba??? Chciałbys żeby ci powiedzieli: o tak, pan wymaga takiego leku
            ale płacił pan mniejszą stawke i teraz nie damy panu bo " nie odłożył" pan na
            to????
            A ja jestem gruba - nie dlatego że chce ale jeśli mam całe moje życie osnuc wokół
            odchudzania - to dziękuje! Jeśli mi sie uda schudnąć to fajnie - jeśli nie - na
            pewno snu z powiek nie spedzi mi opinia jakiegoś faceta co stwierdzi że ze mna do
            łóżka nie pójdzie. Ludzie co za paranoja??? Czy kobiety mają byc łane żeby każdy
            facet chciał z nimi pójść do łóżka???!!!
            Aha - mój mąż pokochał mnie okraglutka (choć z czasem niestety mnie przybyło...) -
            ale tak naprawdę przecież nie zakochujemy się tylko w CIELE - przede wszystkim
            chyba w osobowości, umyśle. Jeśli tylko ciało i łóżko facetowi w głowie to ja się
            wcal enie dziwię czytajac późnij lub słuchając o facetach zdziwionych po ślubie
            lub po kilku wspólnych latach że ta ich kobitka to jakiś "inny" człowiek, nie
            mają o czym rozmawiać itd.

            > Jak mówiłem - nie mam nic przeciw osobom grubym jeśli poddają się oni zasadom
            > rynkowym, tzn. ponoszą sami koszty swojej nadwagi.

            Ponoszą, ponoszą - jedzą więcej więc wydają więcej na jedzenie hihihi. No i
            ubrania w dużych rozmiarach są droższe, a , i żeby je dostać trzeba się bardziej
            naszukać. :-)

            Nie dziwi mnie że faceci wola szczupłe kobiety (choć zdecywdowanie nie wszyscy),
            dziwi mnie że z tu prezentowanych opinii wynika że nie poszliby z TAKĄ do łóżka -
            nie zaprzeczaja że moga z nimi ciekawie porozmawiać, przyjażnić się. No to ja w
            takim razie cieszę się że nie jestem super kształtna panienka - po co mi facet
            który widzi we mnie tylko ciało? A jeśli facet się z taką "laska" zwiąże a ona
            wskutek ciązy, wypadku, choroby straci swój laskowaty wygląd to porzuci ja?
            Hmmm...
            Bo jeśli nie to znaczy że cos ważniejszego sie liczy. A skoro tak to skąd
            panowie wiecie że swej największej miłości nie znajdziecie w ciele o puszystych
            kształach??? Może odrzucajac nas, puszyste, odrzucacie największe szczęście???
            No chyba ż ekomuś do szczęscia potrzebny tylko seks... :o))
            • Gość: BD Re: ??? IP: 195.136.251.* 05.06.02, 13:47
              Witam,

              Gość portalu: inka napisał(a):

              > A skad wiesz chudzielcze super zdrowy że za moment mimo zdrowego trybu zycia n
              > ie przyplącze ci się TAAAKIE choróbsko albo nie ulegniesz wypadkowi
              > samochodowemu wskutek czego państwo - czyli także grubasy - będzie łożyć na
              > super kosztowna opiekę nad toba???

              Od tego jest właśnie ta sugerowana 2% składka która ma formę _ubezpieczenia_
              przed takim ryzykiem, o którym wspominasz. Jest zasadnicza różnica między
              ryzykiem wypadku, a systematycznym ryzykiem np. zawału spowodowanego otyłością.
              Składka winna być kalkulowana w oparciu o szacunki statystyczne (aktuarialne), a
              nie fakt, że każdy może mieć pecha. Mimo wszystko szansę na TAAAKIE choróbsko mam
              mniejsze niż osoba otyła. Mozna zresztą w ogółe składek nie płacić (i opieka
              zdrwotona w 100% płatna) co też jest korzystne dla osób zdrowszych
              (_statystycznie_ korzystne).

              BTW: ja nie jestem zwolennikiem całkowitej rezygnacji z redystrybucji. Widzę
              jednak zasadniczą różnicę między w tym, że cześć mojej składki idzie na np.
              ratowanie dzieci z wadami wrodzonymi, a tym, że cześć na leczenie chorób osób,
              które to sobie same zafundowały.

              > A ja jestem gruba - nie dlatego że chce

              Chyba nikt nie jest gruby dlatego, że chce. Zapewne grubi woleliby być chudsi,
              tylko że bez rezygnacji ze swoich nawyków żywieniowych. Cóż...

              > Ludzie co za paranoja??? Czy kobiety mają byc łane żeby każd
              > y facet chciał z nimi pójść do łóżka???!!!

              Pewnie że nie, a nie chciałaby być ładne tak same z siebie, z czystego poczucia
              piękna (które, wbrew pozorom, nie jest całkiem subiektywne).

              > No i ubrania w dużych rozmiarach są droższe, a , i żeby je dostać trzeba się
              > bardziej naszukać. :-)

              Nie wiem jak jest z damskimi ciuchami, ale ubrania męskie to kosztują tyle samo w
              różnych rozmiarach, (w granicach rozsądku). A ponieważ cena jest uśredniona, to
              chudzi znowu tracą. Poza tym - uwierz mi - łatwiej jest znaleźć ubrania na
              grubego faceta niż na mnie, taki np. lepsze serie Bytomia nie zawierają w ogóle
              rozmiaru, który by na mnie pasował (marynarka - 48, ale z tych mniejszych 48-ek),
              a dla panów z solidnym brzuszkiem wybór duży.

              > Bo jeśli nie to znaczy że cos ważniejszego sie liczy. A skoro tak to skąd
              > panowie wiecie że swej największej miłości nie znajdziecie w ciele o puszystych
              > kształach??? Może odrzucajac nas, puszyste, odrzucacie największe szczęście???

              Nigdy nie widziałem puszystej kobiety. Puszyste to są np. szynszyle - takie
              bardzo fajne gryzonie, w których futerko stanowi 90% objętość. Otyłość z
              puszystością nic wspólnego nie ma.

              > No chyba ż ekomuś do szczęscia potrzebny tylko seks... :o))

              Nie tylko o to chodzi. Ale gdybym miał wiązać z kobietą z nadwagą, to musiałbym
              uwzględnić to, że będzie ona statystycznie żyła krócej, częściej chorowała, miała
              przez to mniejsze możliwości opieki nad naszymi dziećmi itp. To nie jest cynizm,
              ale miłość ślepa na takie rzeczy to głupia miłość.

              pozdrawiam,

              BD
              • Gość: inka Re: ??? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 05.06.02, 23:10
                BD napisał:
                "Nigdy nie widziałem puszystej kobiety. Puszyste to są np. szynszyle - takie
                bardzo fajne gryzonie, w których futerko stanowi 90% objętość. Otyłość z
                puszystością nic wspólnego nie ma."

                Melduję że określenie "puszysty" jest milszym synonimem słowa gruby, otyły. :-)
                Wszystko zalezy od życzliwego oka patrzącego. Ja nie jestem monstrualnie otyła -
                co nie zanczy że muszę się wyzywać na grubszych ode mnie - lubie ludzi, nie
                lubie byc przykra dla nich. Ale nie wiem czemu najbardziej koszmarne osoby
                jakie w życiu spotkałam - czyli: nieuprzejme, złośliwe, nietolerancyjne itp -
                zwykle były szczupłe (a ponoc jestesmy społeczeństwem otyłych!). No co prawda
                chamscy panowie spod budki z piwem (przepraszam tych kulturalnych!...) maja
                raczej sporych rozmiarów mięśnie piwne. Ale wśród tak zwanych kulturalnych
                niemiłych ludzi tak jakoś wypadło że do otyłych nie należeli.

                cytat:
                " Nie tylko o to chodzi. Ale gdybym miał wiązać z kobietą z nadwagą, to
                musiałbym
                uwzględnić to, że będzie ona statystycznie żyła krócej, częściej chorowała,
                miała
                przez to mniejsze możliwości opieki nad naszymi dziećmi itp. To nie jest
                cynizm,
                ale miłość ślepa na takie rzeczy to głupia miłość."


                Mój mąż był szczupły. Młody. Na oko zdrowy jak ryba.
                Nie ma go wśród żywych.
                Statystyka to nie jest prawda. Jeśli ja mam mieszkanie 4 pokojowe a ty
                mieszkasz pod mostem - to jak usrednimy każde z nas ma dwa pokoje?... Od razu
                lepiej sie mieszka pod mostem z taką świadomością.
                Aha, nie choruje częściej niz moje szczupłe koleżanki. Nawiasem mówiąc wraz z
                wiekiem to szczupłe kobiety maja tyle samo problemów ze zdrowiem co grube -
                m.in. ze względu na hormony. Nie jestem specjalistka więc nie napisze dokładnie
                jak to działa, generalnie przesada w obie strony nie jest zdrowa.
                A miłość nie powinna byc ślepa na to co mówisz. Ale tak jakoś sformułowania
                których uzyłeś kojarzą mi się nieładnie, troche jak z hodowla - nabyty
                egzemplarz grubszej kobiety jest nieopłacalny w utrzymaniu- za krótko żyje,
                więcej choruje, gorzej opiekuje się potomstwem (czemu??). Ech, co za szczęście
                że nie lubisz grubych kobiet. Nie chciałabym na ciebie trafić.....

                Aha ostatnio jakoś umiera strasznie dużo młodych facetów... Ciekawe czy wszyscy
                byli grubi???
                • Gość: BD Re: ??? IP: 195.136.251.* 06.06.02, 09:29
                  Witam,

                  Gość portalu: inka napisał(a):

                  > Melduję że określenie "puszysty" jest milszym synonimem słowa gruby, otyły. :-)

                  To ja wiem. Wiem nawet, że wprowadziła je w Polsce Danuta Rinn. Mój komentarz
                  zwracał uwagę na jego nieadekwatność. Równie dobrze chudzielca można by puszystym
                  nazwać, tylko co z tego...

                  > raczej sporych rozmiarów mięśnie piwne. Ale wśród tak zwanych kulturalnych
                  > niemiłych ludzi tak jakoś wypadło że do otyłych nie należeli.

                  Wiesz co, sięgnij po jakiś podręcznik psychologii społecznej, to się dowiesz
                  dlaczego widzisz to co widzisz ;-)

                  > Mój mąż był szczupły. Młody. Na oko zdrowy jak ryba.
                  > Nie ma go wśród żywych.Statystyka to nie jest prawda. Jeśli ja mam mieszkanie 4
                  > pokojowe a ty mieszkasz pod mostem - to jak usrednimy każde z nas ma dwa
                  > pokoje?... Od razu lepiej sie mieszka pod mostem z taką świadomością.

                  Pod mostem nie mieszkam, urządzam nowe mieszkanko, ale dziękuje za troskę.
                  Proponuje Ci natomiast pocieszyć się statystycznie uśredniając wagę - ja ma 63 kg.
                  Co do statystyki - to są argumenty kogoś, kto jej nie rozumie. Wnioskowanie
                  statystyczne jest zawodne, taka jest jego uroda, ale jest również najlepsze.
                  Ja będę się kierował statystykami, a Ty swoim specyficznymi argumentami typu "mój
                  wujek był alkoholikiem palił trzy paczki dziennie i dożył 90 lat - ergo: palenie
                  i picie wódki jest OK". Zobaczymy kto dalej zajdzie.
                  BTW: psychologią decyzji zajmuje się naukowo, więc nie chce mi się dalej tego
                  ciągnąć, bo dokładnie wiem co usłyszę...

                  > Nie jestem specjalistka więc nie napisze dokładnie
                  > jak to działa, generalnie przesada w obie strony nie jest zdrowa.

                  Z tym się zgadzam w pełni, nigdy nie twierdziłem że niedowaga to zaleta.

                  > A miłość nie powinna byc ślepa na to co mówisz. Ale tak jakoś sformułowania
                  > których uzyłeś kojarzą mi się nieładnie, troche jak z hodowla

                  Zwracasz chyba uwagę na charakter partnera - np. nieodpowiedzialność jest
                  sygnałem ostrzegawczym. Niby czemu na analogicznej zasadzie nie zwracać uwagi na
                  cechy fizyczne. To nie jest cynizm tylko rozsądek.

                  > Aha ostatnio jakoś umiera strasznie dużo młodych facetów... Ciekawe czy wszyscy
                  > byli grubi???

                  Grubi nie byli, tylko głupi. Jak tyrają po kilkanaście godzin dziennie dla
                  sekciarskiej firmy konsultingowej i mają zawał w wieku 25 lat to ich problem.
                  Z tym że nie wiem po co to piszesz - żeby się pocieszyć?

                  pozdrawiam,

                  BD
                  • Gość: inka Re: ??? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.06.02, 00:32
                    Gość portalu: BD napisał(a):
                    (...)Mój komentarz zwracał uwagę na jego (słowa "puszysty" -przyp. inki)
                    nieadekwatność. Równie dobrze chudzielca można by puszystym nazwać, tylko co z
                    tego...

                    No niestety nie zgodze sie - kto przytulał sie do osoby chudej powiniein poczuć
                    różnice przytulajac sie do puszystej czyli jak dla ciebie w wersji zasadniczej
                    grubej. Od samego nazwania chudzielca puszystym niestety uczucie obijania się o
                    kości nie zniknie! hihihi

                    > Wiesz co, sięgnij po jakiś podręcznik psychologii społecznej, to się dowiesz
                    > dlaczego widzisz to co widzisz ;-)

                    Och , gdyby wierzyc we wszystko co nam ludzie mówią i piszą! Szczególnie gdy im
                    za to płaca!... ;-)

                    > Proponuje Ci natomiast pocieszyć się statystycznie uśredniając wagę - ja ma 63
                    > kg.

                    Od razu sie lepiej i lżej poczułam.

                    > Co do statystyki - to są argumenty kogoś, kto jej nie rozumie. Wnioskowanie
                    > statystyczne jest zawodne, taka jest jego uroda, ale jest również najlepsze.

                    Zalezy do czego jest najlepsze. W stosunkach między ludzkich na pewno nie. W
                    problemach z własna psychika i uzależnieniami (papierosy , seks , alkohol,
                    jedzenie, narkotyki) chyba też indywidualne podejście jest istotne? A nie śrenia
                    ważona??

                    > Ja będę się kierował statystykami, a Ty swoim specyficznymi argumentami typu "m
                    > ój wujek był alkoholikiem palił trzy paczki dziennie i dożył 90 lat - ergo:
                    palenie i picie wódki jest OK". Zobaczymy kto dalej zajdzie.

                    Ale wujek pewnie byłby nieszczęśliwy żyjąc inaczej. A tak to umarł szczęśliwy.
                    Ostatecznie ważna jest nie długość ale jakość życia. Przy czym o ile 3 paczki
                    papierosów dziennie i 90 lat uwierzę - to alkoholik chyba nie dałby rady. Watroba
                    mniej zniesie niz płuca....

                    > BTW: psychologią decyzji zajmuje się naukowo, więc nie chce mi się dalej tego
                    > ciągnąć, bo dokładnie wiem co usłyszę...

                    Nie komentuje - ty juz w swej naukowosci przesadziłeś jak ajestem i co moge
                    powiedzieć. Założenia, teza i wynik końcowy z góry założyłeś że znasz. Amen.

                    Aha - co do mojego wrażenia że traktujesz to jak hodowlę. Wynikło to zapewne z
                    tego ze twoja wypowiedź nasuwa na mysl taką kolejność: najpierw obejrzę
                    kandydatkę, zastanowię się czy nadaje sie pod względem zdrowotnym a potem
                    ewentualnie zakocham się albo nie. Jeśli oględziny w pierwszej chwili wypadna
                    niepomyslnie - żadne uczucie nie wchodzi w gre - para jest niekompatybilna.
                    Dla mnie bardziej naturalne jest najpierw uczucie - choćby zainteresowania,
                    sympatii, może zakochania - a potem czas na rozsądne ocenianie szans. Jako rasowa
                    kobieta nie zamierzam byc tak upiornie racjonalna jak ty. Zreszta faceci na ogół
                    nie są tak nastawieni jak (chyba?)ty. Tylko nie myśl że na ciebie napadam. Tak
                    odczytałam twoja wypowiedź. Jeśli co innego miałeś na myśli - wyraziłeś się moim
                    zdaniem w sposób pozwalajacy na taka interpretację.

                    > Grubi nie byli, tylko głupi. Jak tyrają po kilkanaście godzin dziennie dla
                    > sekciarskiej firmy konsultingowej i mają zawał w wieku 25 lat to ich problem.

                    Wielu z nich nawet nie zaczęlo jeszcze pracy, wielu nawet nie wiedziało co to
                    firma konsultingowa. I to nie jest juz ich problem - raczej ich osieroconych
                    rodzin. Nie bądź taki bezduszny.
                    I nie osądzaj tych co sie bronic nie moga(napisałeś "Grubi nie byli, tylko głupi")

                    > Z tym że nie wiem po co to piszesz - żeby się pocieszyć?
                    > pozdrawiam,
                    > BD

                    Nie , nie żeby się pocieszyć, ani żeby mnie pocieszano. Tylko żeby nie mówic
                    tonem kategorycznym: gruby umrze młodo, chudy będzie żył długo. Po prostu nie
                    lubie jesli ktos widzi tylko bardzo czarno albo bardzo biało. Jest jeszcze cała
                    gama odcieni pośrednich. Jeśli czasem ktoś wypowiada opinie z która się zgadzam
                    ale robi to w sposób strasznie autorytatywny - przekora się we mnie budzi. I
                    czasem mam ochote walnąć taką osobe po głowie żeby raczyła spojrzec inaczej na
                    ten sam problem - bo każdy ma prawo do własnego zdania. I ja nie każe tyc chudym,
                    nie odsądzam ich od czci i wiary. Jeśli gruby chce schudnąć - trzeba go wspierać,
                    cieszyć się jego sukcesem. Pouczanie go jakie to straszne choróbska na niego sie
                    czają, co mu grozi itd. mija się z celem. Osoby otyłe zwykle świetnie to wiedzą.
                    Reakcja na ataki na "grubego" jest zajadanie stresu. Czasem reakcja: "jestes
                    gruby ale jestes w porządku, lubie cię i akceptuje, jeśli chcesz schudnąć pomoge
                    ci i wesprę - jeśli się nie uda nadal będę z toba" moż edac lepsze efekty niz
                    takie prawienie kazań. Bo osoba zaakceptowana "na zewnątrz" łatwiej da sobie
                    rade z zaakceptowaniem swego wnętrza. A to zwykle pierwszy krok do schudnięcia.
                    Czyli odwrócenie zasady "w zdrowym ciele- zdrowy duch" - przez uzdrowienie
                    duszy - do uzdrowienia ciała.

                    Uśmiechnij się BD - grubi nie sa tacy straszni. :-) jeśli sądzisz że jest
                    inaczej - "sięgnij po jakiś podręcznik psychologii społecznej, to się dowiesz
                    dlaczego widzisz to co widzisz" ;-)

                    Ni emogłam sobie darowac tej małej złośliwostki, wybacz!
                    pozdrawiam serdecznie i puszyście
                    inka
                    • Gość: BD Re: ??? IP: 195.136.251.* 07.06.02, 10:06
                      Witam,

                      Gość portalu: inka napisał(a):

                      > Gość portalu: BD napisał(a):
                      > grubej. Od samego nazwania chudzielca puszystym niestety uczucie obijania się o
                      > kości nie zniknie! hihihi

                      Coś w tym jest, ale przyznasz chyba, że puszystość kojarzy się z lekkością -
                      vide "puch, puszek". Mnie też przerażają anorektyczki, ale też nie chciałbym być
                      kiedyś zgnieciony przez partnerkę ważącą dwa razy tyle co ja ;-)

                      > Zalezy do czego jest najlepsze. W stosunkach między ludzkich na pewno nie. W
                      > problemach z własna psychika i uzależnieniami (papierosy , seks , alkohol,
                      > jedzenie, narkotyki) chyba też indywidualne podejście jest istotne? A nie śreni
                      > a ważona??

                      Widzisz, właśnie nie do końca. Nie chce wchodzić w szczegóły, ale jest naprawdę
                      szereg dowodów, że proste wskaźniki statystyczne są często lepsze od podejścia
                      indywidualnego. Np. wykazano, że lepszy predykatorem powrotu pacjenta do szpitala
                      psychiatrycznego jest waga (sic!) jego akt, niż indywidualna diagnoza
                      doświadczonego lekarza - psychiatry! A to tylko jeden z przykładów.

                      > Wynikło to zapewne z tego ze twoja wypowiedź nasuwa na mysl taką kolejność:
                      > najpierw obejrzę kandydatkę, zastanowię się czy nadaje sie pod względem
                      > zdrowotnym a potem ewentualnie zakocham się albo nie. Jeśli oględziny w
                      > pierwszej chwili wypadna niepomyslnie - żadne uczucie nie wchodzi w gre - para
                      > jest niekompatybilna.

                      Trudno mi sobie wyobrazić zakochanie się w osobie o dużej nadwadze, ale pokornie
                      analizując swoje wcześniejsze doświadczenia, wiem, że wszystko może się zdarzyć.

                      > Dla mnie bardziej naturalne jest najpierw uczucie - choćby zainteresowania,
                      > sympatii, może zakochania - a potem czas na rozsądne ocenianie szans.

                      To się zgadza, tyle że efektem takiej oceny może być rezygnacja. Nie wynika to z
                      podejścia cynicznego, ale z tego, że związki traktuje bardzo poważnie. Mój
                      paradygmat (katolicki) zakłada nierozerwalne małżeństwo do końca życia - na dobre
                      i na złe, żadne związki na próbę etc. Prezentowane podejście to wypadkowa
                      zrozumienia powagi małżeństwa i realistycznego stanowiska nt. ułomności ludzkiej
                      natury.

                      > Jako rasowa kobieta nie zamierzam byc tak upiornie racjonalna jak ty.

                      Ja jestem upiornie racjonalny tylko zawodowo, bo - jestem jednym z ludzi w
                      Polsce, którzy najlepiej znają tzw. teorię racjonalnego wyboru (trochę nieładnie
                      się chwalić, ale mam na to jakieś obiektywne dowody - publikacje etc.). Prywatnie
                      jestem niepoprawnym romantykiem, bo jak każdy rozsądny naukowiec podchodzę do
                      nauki z dystansem. Ergo - nie traktuj wszystkiego co pisze śmiertelnie poważnie.

                      > Wielu z nich nawet nie zaczęlo jeszcze pracy, wielu nawet nie wiedziało co to
                      > firma konsultingowa. I to nie jest juz ich problem - raczej ich osieroconych
                      > rodzin. Nie bądź taki bezduszny.

                      To już nie wiem o jakie przypadki konkretnie chodzi. Sprawa jest tylko taka, że
                      statystycznie chudzi żyją dłużej, grubi krócej i tyle. Co nie znaczy, że
                      chudzielec nie może umrzeć za młodu a osoba z nadwagą dożyć sędziwego wieku. Może
                      się zdarzyć, że kolor czerwony wypadnie dwadzieścia razy z rzędu, ale to nie
                      powód by uważać ruletkę za dobre i pewne źródło zarobku.

                      > cieszyć się jego sukcesem. Pouczanie go jakie to straszne choróbska na niego si
                      > e czają, co mu grozi itd. mija się z celem. Osoby otyłe zwykle świetnie to
                      > wiedzą

                      To fakt, zwykłym straszeniem się nic nie osiągnie. Ale z drugiej strony najgorszą
                      rzeczą jakie może zrobić osoba z nadwagą, to sobie wmówić, że wszystko jest OK,
                      jestem piękniejsza i zdrowadza od tych chudszych. Zbyt długa polemika z
                      rzeczywistością źle się kończy i psychicznie i fizycznie.

                      > Uśmiechnij się BD - grubi nie sa tacy straszni. :-)

                      Straszni nie są. Ja tylko nie lubie poprawności politycznej, która pokazała w tym
                      wątku swoje pazurki - typu mylenie tolerancji z lubieniem, grubi - chudzi
                      inaczej, chudzi - szowiniści itp. (nie pisze o Tobie, bo moje włączenie do wątku
                      nie dotyczyło wszak Twojego textu).

                      Z dobrych wiadomości - dziś wyczytałem, że jedzenie czekolady nie powoduje
                      przyrostu wagi. Jestem żywym tego przykładem, bom czekoladoholik. Koleżanki
                      śmieją się ze mnie, że najlepsza to dieta Bartka - sama czekolada. Moze to jakiś
                      pomysł?

                      pozdrawiam ciepło,

                      BD
                      • Gość: inka_s Re: ??? IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.06.02, 11:02
                        Gość portalu: BD napisał(a):
                        "To fakt, zwykłym straszeniem się nic nie osiągnie. Ale z drugiej strony
                        najgorszą rzeczą jakie może zrobić osoba z nadwagą, to sobie wmówić, że wszystko
                        jest OK, jestem piękniejsza i zdrowadza od tych chudszych. Zbyt długa polemika z
                        rzeczywistością źle się kończy i psychicznie i fizycznie."

                        Masz racje. Wmawianie sobie że "mój nałóg jast cacy, a inni mi zazdroszczą" jest
                        głupie. Tyle że w wielu wypadkach jest to reakcja obronna. Niestety postawa
                        mądrej akceptacji i pozytywnej motywacji (w tym przypadku do odchudzania) nie
                        jest szeroko spotykana... A życie złudzeniami chyba zawsze kończy się
                        nienajlepiej nawet jesli jest sie zdrowym, pieknym itd.?

                        "Ja tylko nie lubie poprawności politycznej, która pokazała w tym wątku swoje
                        pazurki - typu mylenie tolerancji z lubieniem, grubi - chudzi
                        inaczej, chudzi - szowiniści itp. (nie pisze o Tobie, bo moje włączenie do wątku
                        nie dotyczyło wszak Twojego textu)."

                        Śliczne. Bardzo mi sie spodobało. Od dziś uzywam: CHUDZI INACZEJ! hihihi

                        "Z dobrych wiadomości - dziś wyczytałem, że jedzenie czekolady nie powoduje
                        przyrostu wagi. Jestem żywym tego przykładem, bom czekoladoholik. Koleżanki
                        śmieją się ze mnie, że najlepsza to dieta Bartka - sama czekolada. Moze to jakiś
                        pomysł?"

                        Szczęściarz! Tez bym takl chciał... Ale czasem można zjeść czekolade nawet jak
                        się od niej tyje - tyle że z czegoś trzeba zrezygnować.
                        A - jak tylko mam niedobór magnezu w organizmie - natychmiast mam potworna chęć
                        na czekoladę! Zreszta czekolada daje efekt "zakochania" - podobne substancje...
                        Może dlatego tak ja lubisz? ihihihi
                        Nawiasem mówiąc w drugiej ciąży pod koniec nie mogłam się powstrzymać od
                        pożerania słoika kremu czekoladowego na tydzień. I co się okazało?? Po trzech
                        tygodniach ze starchem weszłąm na wage u lekarza - i nic!!! Nawet pół kilo mi nie
                        przybyło!!! Czyli cos w tym jest że od czekolady sie nie tyje.

                        Pozdrawiam czekoladowo!
                        inka
                • Gość: mc_maras Re: nie palmy mostow... IP: *.alstom.pl 06.06.02, 10:05
                  Droga Ingo,

                  Spojrz. Oto wycinek z Twojego listu:
                  Najpierw cytat niejakiego BD:
                  START 1 CYTATU
                  cytat:
                  " Nie tylko o to chodzi. Ale GDYBYM miał wiązać z kobietą z nadwagą, to
                  musiałbym
                  uwzględnić to, że będzie ona statystycznie żyła krócej, częściej chorowała,
                  miała
                  przez to mniejsze MOZLIWOSCI opieki nad naszymi dziećmi itp. To nie jest
                  cynizm,
                  ale miłość ślepa na takie rzeczy to głupia miłość."
                  KONIEC 1 CYTATU
                  UWAGA: zaznaczylem w nim dwa slowa kluczowe.

                  A teraz Twoj komentarz:
                  START 2 CYTATU
                  Mój mąż był szczupły. Młody. Na oko zdrowy jak ryba.
                  Nie ma go wśród żywych.
                  Statystyka to nie jest prawda. Jeśli ja mam mieszkanie 4 pokojowe a ty
                  mieszkasz pod mostem - to jak usrednimy każde z nas ma dwa pokoje?... Od razu
                  lepiej sie mieszka pod mostem z taką świadomością.
                  Aha, nie choruje częściej niz moje szczupłe koleżanki. Nawiasem mówiąc wraz z
                  wiekiem to szczupłe kobiety maja tyle samo problemów ze zdrowiem co grube -
                  m.in. ze względu na hormony. Nie jestem specjalistka więc nie napisze dokładnie
                  jak to działa, generalnie przesada w obie strony nie jest zdrowa.
                  A miłość nie powinna byc ślepa na to co mówisz. Ale tak jakoś sformułowania
                  których uzyłeś kojarzą mi się nieładnie, troche jak z hodowla - nabyty
                  egzemplarz grubszej kobiety jest nieopłacalny w utrzymaniu- za krótko żyje,
                  więcej choruje, GORZEJ opiekuje się potomstwem (czemu??). Ech, co za szczęście
                  że NIE LUBISZ grubych kobiet. Nie chciałabym na ciebie trafić.....
                  KONIEC 2 CYTATU
                  Uwaga: tu takze zaznaczylem slowa kluczowe.

                  Przyjrzyj im sie dobrze, prosze.
                  1. BD napisal, ze "gdyby mial sie wiazac z kobieta z nadwaga(...)" a Ty
                  uznajesz ze BD "nie lubi grubych kobiet". Czy to jest LOGICZNY wniosek?
                  Przeciez chlop bierze to pod uwage, wiec nie moze nie lubic grubych kobiet jako
                  takich! To oczywiste!
                  2. BD nie napisal, ze otyle kobiety gorzej opiekuja sie potomstwem, tylko, ze
                  maja gorsze mozliwosci robienia tego. Generalizujac wszystkie kobiety maja
                  takie same mozliwosci dobrej opieki nad dzieckiem. Ale... Jeden przyklad
                  (banalny): kto szybciej dogoni male dziecko biegnace w strone ruchliwej ulicy?
                  BD dal mniej banalne przyklady z czestszym chorowaniem osob otylych (to fakt! I
                  nie zmieni tego wyjatek w postaci Twojej osoby, Ingo!).
                  Teza: niscy ludzie mniej nadaja sie do gry w koszykowke/siatkowke niz wysocy.
                  I co? Napisalem prawde, czy tez jestem jakims wrednym czlowiekiem,
                  dyskryminujacym niskich? (Ingo: dobrze wiem, ze zdarzaja sie wyjatki. W lidze
                  koszykowki NBA gra sobie niejaki Alan Iverson, ktory jest bardzo niski a gra
                  swietnie - ALE TO WCIAZ JEST WYJATEK).

                  Inne uwagi:
                  Statystyka to sama prawda. Na tym forum padaja opinie dotyczace GRUP ludzi a
                  nie JEDNOSTEK - wiec statystyka jest tu jak najbardziej na miejscu. BD mowi o
                  ogole a Ty, Ingo, o sobie. A co gorsze, najwyrazniej traktujesz to jak atak na
                  swoja osobe, bo inaczej czemu tak bardzo nie chcialabys miec takiego partnera
                  jak BD?
                  Przeszakdza Ci, ze chlop logicznie mysli? Ze generalnie wie jakie czynniki
                  wziac pod uwage by zapewnic potomstwu jak najlepsza przyszlosc? Skreslasz go
                  nic prawie o nim nie wiedzac... A jednoczesnie oczekujesz, by on akceptowal
                  Ciebie wiedzac o tobie jeszcze mniej.
                  Twoja ulomnoscia jest waga, jego ulomnoscia jest, powiedzmy, zbyt brutalne
                  mowienie prawdy. Mamy wiec na razie remis 1:1. W czym wiec ten gosc jest gorszy?

                  To co mi sie nie spodobalo w Twojej wypowiedzi to zakladanie zlego scenariusza
                  bez zbadania sprawy, glownie na podstawie spekulacji. Taka postawe spotykam
                  dosc czesto i to mnie boli. Dlatego tez zdecydowalem sie tu wpisac. Czy nie
                  latwiej i przyjemniej jest szukac w ludziach cech pozytywnych? Mnie bardzo
                  trudno zniechecic do ludzi. Wierze, ze my moglibysmy zyc na przyjacielskiej
                  stopie, gdyby istniala taka potrzeba, lub gdyby tak potoczylo sie nasze
                  wczesniejsze zycie.

                  Milego dnia!
                  mc_maras

                  PS. Na wszelki wypadek:
                  Nie mam nic do osob otylych, niskich, chudych, wysokich, piegowatych,
                  szczerbatych itp. Wszystkie te cechy swiadcza jedynie o niedoskonalosci danego
                  czlowieka. A kazdy, wg mnie, powinien dazyc do tejze (czysto teoretycznej i
                  nigdy nie osiagalnej w 100%) doskonalosci NA MIARE WLASNYCH AMBICJI.
                  • Gość: inka Re: nie palmy mostow... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 06.06.02, 12:26
                    mc_maras npisał:
                    "Statystyka to sama prawda. Na tym forum padaja opinie dotyczace GRUP ludzi a
                    nie JEDNOSTEK - wiec statystyka jest tu jak najbardziej na miejscu. BD mowi o
                    ogole a Ty, Ingo, o sobie. A co gorsze, najwyrazniej traktujesz to jak atak na
                    swoja osobe, bo inaczej czemu tak bardzo nie chcialabys miec takiego partnera
                    jak BD?
                    Przeszakdza Ci, ze chlop logicznie mysli? Ze generalnie wie jakie czynniki
                    wziac pod uwage by zapewnic potomstwu jak najlepsza przyszlosc? Skreslasz go
                    nic prawie o nim nie wiedzac... A jednoczesnie oczekujesz, by on akceptowal
                    Ciebie wiedzac o tobie jeszcze mniej.
                    Twoja ulomnoscia jest waga, jego ulomnoscia jest, powiedzmy, zbyt brutalne
                    mowienie prawdy. Mamy wiec na razie remis 1:1. W czym wiec ten gosc jest gorszy?

                    To co mi sie nie spodobalo w Twojej wypowiedzi to zakladanie zlego scenariusza
                    bez zbadania sprawy, glownie na podstawie spekulacji. Taka postawe spotykam
                    dosc czesto i to mnie boli. Dlatego tez zdecydowalem sie tu wpisac. Czy nie
                    latwiej i przyjemniej jest szukac w ludziach cech pozytywnych? Mnie bardzo
                    trudno zniechecic do ludzi. Wierze, ze my moglibysmy zyc na przyjacielskiej
                    stopie, gdyby istniala taka potrzeba, lub gdyby tak potoczylo sie nasze
                    wczesniejsze zycie.

                    Milego dnia!"
                    mc_maras

                    Moje wypowiedzi są subiektywne bo przecież mam prawo wypowiadać swoje opinie?
                    Co do statystyki - wybacz, wiem doskonale że mozna z jej pomoca udowodnić różne
                    bzdury - wszystko zależy od doboru badanych czynninków. Oczywiscie nie mówię że
                    statystyka jest BE , mówię tylko że nie zawsze wyniki badań statystycznych są
                    wiarygodne (jak zawsze wszystko zależy od ludzi którzy zbieraja dane, dobieraja
                    metosy badawcze itd, itp).
                    Zreszta - statystyka to owszem branie pod uwage OGÓŁU, ale każdy z nas jest
                    indywidualnością. Jesteśmy istotami emocjonalnymi. I wolę czasem jak ktoś
                    mnie "od siebie" ze złościa zruga niż w naukowy sposób wykaże moje błędy w
                    logicznym rozumowaniu. :-)
                    Nie odebrałam słów BD jako ataku na mnie. Ale jestem istota przekorna i chyba z
                    tak zasadniczym facetem nie wytrzymałabym - a raczej on ze mną... :-))
                    Analizowanie czyjejs osobowosci na podstawie paru wypowiedzi na forum jest w
                    ogóle mocno ryzykowne. Ale nie sposób się od tego powstrzymać, prawda? Częsty
                    grzech, ale bije sie w piersi (bum, bum, mea culpa!) - prosze jednak i mnie nie
                    analizować na tak wątłych podstawach.
                    Porównywanie ułomności fizycznych z psychicznymi jest dla mnie równiez
                    nielogiczne ("Twoja ulomnoscia jest waga, jego ulomnoscia jest, powiedzmy, zbyt
                    brutalne mowienie prawdy"). Mówiłam że ten gość jest gorszy(???). Musze jeszce
                    raz przeczytać co tam wypisywałam....

                    "To co mi sie nie spodobalo w Twojej wypowiedzi to zakladanie zlego scenariusza
                    bez zbadania sprawy, glownie na podstawie spekulacji." Wyjaśnij mi prosze
                    obszerniej co masz na myśli.

                    Co do życia na przyjacielskiej stopie z toba - masz prawdopodobnie racje. :o)
                    Mój stosunek do ludzi jest na ogół życzliwy (chyba że mam fatalny dzień) - ale
                    wynika to z tego że życie mnie nauczyło że nalezy sie po ludziach spodziewać
                    wszystkiego -także najgorszego. Dlatego cieszę się gdy - wcale na to się nie
                    nastawiajac otrzymuje dobro. I staram się nie wściekać gdy ktos mi dołoży - bo
                    to tez normalne. Pogoda ducha nie zalezy od otoczenia tylko od tego co w środku
                    mamy, czyż nie?
                    Co i tak nie zmienia faktów że każdy ma czasem chwile gdy zachowuje się jakby
                    wbrew samemu sobie.

                    wszystkim grubym i wszystkim chudym i tym w sam raz -
                    miłego dnia życzę!
                    • Gość: mc_maras Re: nie palmy mostow... IP: *.alstom.pl 06.06.02, 13:46
                      Czesc Inko,
                      tym razem krotko.

                      To Twoje:
                      {Analizowanie czyjejs osobowosci na podstawie paru wypowiedzi na forum jest w
                      ogóle mocno ryzykowne. Ale nie sposób się od tego powstrzymać, prawda? Częsty
                      grzech, ale bije sie w piersi (bum, bum, mea culpa!) - prosze jednak i mnie nie
                      analizować na tak wątłych podstawach.}

                      Nigdy bym nie smial! ;-)

                      To Twoje:
                      {Porównywanie ułomności fizycznych z psychicznymi jest dla mnie równiez
                      nielogiczne ("Twoja ulomnoscia jest waga, jego ulomnoscia jest, powiedzmy, zbyt
                      brutalne mowienie prawdy"). Mówiłam że ten gość jest gorszy(???). Musze jeszce
                      raz przeczytać co tam wypisywałam....}

                      Chodzilo mi wylacznie o manifestowana niechec do BD...
                      Nie chce tu porownywac abstrakcyjnych pojec. Intencja bylo pokazanie, ze nikt z
                      nas nie jest idealem, ale oprocz tych zlych cech mamy tez pewnie cala mase
                      dobrych - o ktorych tu nikt nie mowi!

                      To Twoje:
                      {"To co mi sie nie spodobalo w Twojej wypowiedzi to zakladanie zlego
                      scenariusza
                      bez zbadania sprawy, glownie na podstawie spekulacji." Wyjaśnij mi prosze
                      obszerniej co masz na myśli.}

                      OK. Chodziło mi o to, ze napisalas cos w stylu "jak to dobrze ze cie nie znam,
                      bo(...)" na podstawie kilku wypowiedzi kolegi BD. Przeciez moze to calkiem
                      fajny gosc. A Twoje spekulacje poszly w druga strone: to ktos (prawdopodobnie)
                      nie wart zainteresowania. To byl ten moj "zly scenariusz", czyli to co moze
                      charakteryzowac nieznana nam osobe. Ja sie po prostu "boje" ze ktos mnie bedzie
                      tak ocenial (przejaskrawiajac: jakas wspaniala dziewczyna uzna mnie za
                      ostatniego %#&! bo "wsiade do autobusu z lisciem na glowie" - a ja przeciez
                      wcale "nie jestem z lasu!"). ;-)
                      Ale sama napisalas, ze prawdopodobnie trudno by Ci bylo sie dogadac z tak
                      zasadniczym czlowiekiem - wiec jestes usprawiedliwiona! :-D

                      Trzymaj sie,
                      mc_maras
                  • Gość: Senin Re: nie palmy mostow... IP: *.prem.tmns.net.au 09.06.02, 05:50
                    mc_maras
                    piszesz:
                    "PS. Na wszelki wypadek:
                    Nie mam nic do osob otylych, niskich,
                    chudych, wysokich, piegowatych,
                    szczerbatych itp. Wszystkie te cechy
                    swiadcza jedynie o niedoskonalosci danego
                    czlowieka. A kazdy, wg mnie, powinien dazyc
                    do tejze (czysto teoretycznej i
                    nigdy nie osiagalnej w 100%) doskonalosci NA
                    MIARE WLASNYCH AMBICJI"




                    To tylko jedno z wielu mozliwych podejsc do zycia. Dla mnie np. ambicja to
                    cecha wywodzaca sie z naszego EGO, ktore jest raczej prymnitywna czescia naszej
                    ludzkiej kondycji. Dazenie do doskonalosci...??? no coz na ten temat tez sa
                    rozne poglady.
                    Moze caly sekret istnienia ( i nerwow wokol tej dysjusji) polega wlasnie na
                    przekonaniu, ze nie zawsze "powinnismy" dazyc do doskonalosci? Bo niby
                    dlaczego???
                    I co to jest doskonalosc??? Z Twojej wypowiedzi wynika ze ograniczasz to do
                    doskonalosci ciala. Czy tylko tym jestesmy???

                    Senin
                    • Gość: mc_maras Re: nie palmy mostow... IP: *.alstom.pl 11.06.02, 14:31
                      Gość portalu: Senin napisał(a):

                      > To tylko jedno z wielu mozliwych podejsc do zycia. Dla mnie np. ambicja to
                      > cecha wywodzaca sie z naszego EGO, ktore jest raczej prymnitywna czescia naszej
                      >
                      > ludzkiej kondycji. Dazenie do doskonalosci...??? no coz na ten temat tez sa
                      > rozne poglady.
                      > Moze caly sekret istnienia ( i nerwow wokol tej dysjusji) polega wlasnie na
                      > przekonaniu, ze nie zawsze "powinnismy" dazyc do doskonalosci? Bo niby
                      > dlaczego???
                      > I co to jest doskonalosc??? Z Twojej wypowiedzi wynika ze ograniczasz to do
                      > doskonalosci ciala. Czy tylko tym jestesmy???
                      >
                      > Senin

                      OK. Ma ktos ambicje - to sie doskonali.
                      Nie ma ambicji - to sie nie doskonali.
                      Proste.
                      (tylko prosze nie szukac definicji slowa "ambicja" w ksiazkach z psychoanalizy,
                      czy tym podobnych! Uzylem tego jako zwyklego, prostego slowa, a nie jako terminu
                      naukowego!)
                      A mnie nic do tego jaka kto wybierze droge! :-)
                      "Kazdy kowalem swego losu" - czy cus takiego...

                      Czy powinnismy dazyc do doskonalosci?
                      TAK!
                      Kazdy od mlodego sie uczy (wiec wie coraz wiecej - wiec jest doskonalszy, itd).
                      {To tylko przyklad!)

                      Czy musimy to robić?
                      NIE!
                      Mamy wolna wole, wiec decydujemy sami. Patrz powiedzenie o kowalu powyzej.

                      Ja tylko, jako prymitywny Homo Sapiens, dbam o moje ewentualne potomstwo
                      wybierajac partnerke z jak najlepszym materialem genetycznym. Tak jak wiekszosc
                      innych ssakow. Dbajac natomiast o swoja doskonalosc zwiekszam swoje szanse na
                      polaczenie sie z odpowiednio dobra partnerka (bo ona, swiadomie czy nie, tez tak
                      podchodzi do sprawy!).
                      Coz, wyznaje prosta, acz brutalna zasade, ze czlowiek zyje wylacznie dla swoich
                      dzieci. Inaczej zycie nie ma sensu i trzeba na sile szukac jakichs substytutow...
                      To jest oczywiscie cel glowny. Jest i cala masa pobocznych, ale nie powinny one
                      kolidowac z tym podstawowym.
                      ...a sztuka polega na tym, by jeszcze miec z tego wszystkiego frajde... ;-)

                      Co to jest doskonalosc?
                      Nie podejmuje sie tu odpowiadac. Wg mnie zalezy to od otoczenia. (np. jesli
                      jestem ojcem, to powinieniem umiec wychowywac dzieci, itp.)

                      TUTAJ padlo pytanie o tusze kobiet. To cecha fizyczna i dlatego odnioslem sie
                      tylko do takich niedoskonalosci.
                      Doskonalosc ducha/charakteru cenie DUUUUUUZO bardziej. Ale nie o tym tu mowa...

                      Ot i moj komentarz.

                      Pozdrawiam,
                      mc_maras
    • toffi34 CO ZA ALTRUIZM !!!!!!!!!!!!!! 05.06.02, 11:23
      ze tez istnieja na swiecie takie szlachetne jednostki co martwia sie ze gruby
      moze umrzec wczesniej .zaiste wielka dobroc i szlachetnosc panuje w naszym
      narodzie i jaka roznieznosc jednych grubi brzydza drudzy sie o nich martwia
      no ,no no !!!!.Ale wyobrazcie sobie moje panie puszyste <sama jestem
      sliczniutka -kraglutka> ,ze jestesmy pod" okupacja" chudych i przez nich
      stlamszone bo ich jest wiecej i nas zdominowaly a my jestesmy delikatne i
      piekne i nie mamy sily ani srodkow aby sie bronic i dlatego nazuycono nam ze
      to chudzi sa piekni.Pomyslcie sobie ze rok 2003 bedzie rokiem przelomowym dla
      kanonu urody puszysci sa gora a chudzi sa po prostu brzydcy.!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: mc_maras Re: Mężczyzni, co myślicie o grubych kobietach ?? IP: *.alstom.pl 05.06.02, 15:23
      Gość portalu: Adela napisał(a):

      > Sama jestem dosyc otyła i chciałabym wiedziec, jakie jest zdanie mezczyzn na
      > temat otyłych kobiet, czy tez uważają je za tzw. laski, czy my grubasy nie mamy
      >
      > szans u mężżczyzn. Jestem ciekawa jak nas odbieracie, wy, męska części
      > ludzkości.
      >
      > Pozdrawiam !

      odpowiadam krotko i zwiezle:
      (uwaga! pytanie wyraznie sugeruje uklad partnerski!)

      1. U mnie nie maja praktycznie szans (glownie kwestia estetyki + sprawa
      przekazywania genow). Zostawiam moze jakis 1% dla kobiet ktore
      wybitnie "nadawalyby na moich falach" - czyli uznalbym, ze wyglad fizyczny dziala
      na minus duzo mniej niz plusy wynikajace z innych rzeczy (z charakteru, upodoban,
      itp). Oczywiscie dochodzi kwestia jak duza jest ta nadwaga. Wtedy procent
      toleracji moze byc duzo wiekszy. :-)
      2. Natomiast na gruncie towarzyskim waga kobiety nie robi mi ABSOLUTNIE zadnej
      roznicy. Mam bardzo duzo "nie-idealnych" ;-) kolezanek i szanuje je jak kazde
      inne.

      APEL: ludzie, wyluzujcie sie! Prosila Pani o odpowiedzi to je dostala.
      Zapomnijcie o "politycznej poprawnosci". W pytaniu chodzi przeciez WYLACZNIE o
      gust a nie o (nie)tolerowanie osob ze wzgledu na wyglad.

      Pozdrawiam,
      mc_maras

    • Gość: aikidoka Re: no prosze, mialem racje IP: *.dip.t-dialin.net 05.06.02, 19:45
      napisalem tu, ze kobiety nie potrafia lub nie chca zajac sie sensowna
      argumentacja z uzytkiem faktow i sprowadzaja dyskusje na manowce inwektyw
      i "nietolerancji dla grubasow"..
      no i co sie okazalo..
      nic.. mialem racje- tylko jedna pani popisala sie sensownymi argumentami i
      jak zwykle mezczyzni ...
      reszta Pan bez zmiany..
      no jezeli jestescie do tego jeszcze grube to nie dziwie sie powoli, ze
      niektorzy mezczyzni na tym watku Was, drogie Panie nie lubia..
      zycze nadal dobrego samopoczucia i zostancie w swoim "puszystym" blogostanie..
        • Gość: aikidoka Re: no prosze, mialem racje-do nonsports IP: *.dip.t-dialin.net 05.06.02, 20:58
          Gość portalu: nosports napisał(a):

          > Aikido uczy nie tylko wladac swoim cialem, elegancko i plynnie, ale
          > tez powinno uczyc miec respekt do innych. porozmawiaj ze swoim mistrzem
          > bo mi sie wydaje, ze go do tej pory nie zrozumiales.
          > pozdrawiam (nie chudy ani gruby)


          dlaczego sadzisz, ze nie mam respektu dla innych ? w jakich moich slowach sie
          to przejawia?
          nadal uwazam, ze odezwanie weroniki bylo chamskie i dokladnie potwierdzajace
          to co napisalem: nie argumantacja oparta na faktach lez uzywanie inwektyw..
          poczytaj prosze o co mi chodzilo
          nie mam swojego mistrza, jestem trenerem - to na marginesie
          pozdrawiam
            • Gość: aikodoka Re: do specjala1 szczegolnie, ale nie tylko... IP: *.dip.t-dialin.net 06.06.02, 09:46
              specjal1 napisał(a):

              > Nie ty raczej jesteś misjonarzem, jakich często spotyka się w necie. Masz pewną
              >
              > misję, którą starasz się wypełnić w każdym wpisie i nawracasz i nawracasz i
              > nawracasz. Zajmij się własnym życiem i problemami.

              drogi specjalu,
              uwielbiam takich jak ty..
              nie mam zadnej misji, na forum znalazlem sie przypadkowo i tylko przy ogladaniu
              mistrzostw swiata (poza tym nie trace czasu na bzdurne rozmowy - popatrz sobie
              na poziomy tego i innych forow na GW - rynsztok !) dwa razy wpisalem sie
              na "fitness" i to wszystko. Po prostu moje zycie w duzej mierze obraca sie wokol
              sportu (chociaz to jest moja pasja to rowniez czesciowo z tego zyje) i z natury
              rzeczy interesuje sie wszystkim co wiaze sie z fitness, sylwetka i sprawnoscia
              fizyczna..
              Nie mam nic przeciwko kobietom "puszystym" uwazam je za nawet sexy, chociaz NIE
              UWAZAM ZE OTYLOSC JEST ZDROWA.. nmasz racje. kazdy powinien byc kowalem wlasnego
              losu i zyc tak jak mu z tym dobrze..
              mnie tu raczej chodzilo o reakcje ludzi na sensowne i racjonalne argumenty -
              reakcje podobne do malego dziecka dasajasego sie i rzucajacego sie z placzem na
              podloge..
              Sam mam corke 15 lat/175 cm/98 kg i co ?
              Otoz nic - nic do niej nie przemawia, ani argumenty, ani dobry przyklad, ani
              zabieranie od dziecinstwa na splywy kajakowe, plywanie, balet w dziecinstwie itp.
              Ja wiem, ona jest w okresie dojrzewania i ma swoje problemy o ktorych nie mam
              pojecia i nigdy pewnie nie zrozumiem, zwlaszcza ze moja zona (tez "puszysta" co
              nie przeszkadza mi jej kochac nadal) tez trzyma jej strone..
              Po prostu mnie chodzilo o brak mozliwosci dotarcia do osob GRUBYCH (bo moja corka
              jest GRUBA !) z normalny racjonalna rgumentacja - i nie dotyczy to tylko kobiet
              ale jak wiem od przyjaciol z podobnymi problemami-rowniez chlopcow.
              byc moze zle sie wyrazilem, byc moze mnie nie zrozumiales stad to nieporozumienie
              Oczywiscie, ze mam do tego problemu stosunek emocjonalny, nie chce by moja corka
              w wieku lat 30 umarla na serce - juz teraz ma olbrzymie nadcisnienie, cukrzyce
              i cale inne mnostwo problemow zdrowotnych - tylko z OBZARSTWA !!
              (hormony ma w porzadku bo ja oczywiscie pod grozba rozwodu i wyprowadzki z domu
              zmusilem do wizyty u lekaza i badan) to jest zwykle obzarstwo i koniec !!
              Oczywiscie ma to podloze psychiczne, na wizyte u psychologa nie daje sie zmusic
              Ja po prostu jestem zrozpaczony i po prostu nie wiem co mam dalej zrobic..
              Nie chce mojej corki odpisac na straty, nie moge sie z tym pogodzic, ale stoje
              przed sciana, a tak bym chcial zrozumiec..
              Jak widzisz problemow mi nie brakuje i chyba sie zeczywiscie musze nimi zajac
              i zniknac z tego forum

              A jezeli chodzi o Ciebie to przyznam Ci sie, ze nie mam rowniez nic przeciwko
              "puszystym" mezczyznom - nie dlatego abym byl "inny" - po prostu, jak ja sie
              widze na plazy czy basenie w porownaniu z innymi panami to mi jest od razu w sercu
              i duszy lepiej, to jest rownie dobre jak sex..
              pozdrawiam
              • Gość: nosports Re: do specjala1 szczegolnie, ale nie tylko... IP: *.dip.t-dialin.net 06.06.02, 17:38
                uuuffff, troche mnie wstrzasnelo. dobrze, ze walczysz o swoja corke,
                niech wie ze jest wazna dla ciebie, ale jak wiesz na SILE nic nie idzie,
                jako Aikoda powinienes to rozumiec najlepiej (uzywajac sily przeciwnika
                "malym paluszkiem" rzuca sie go na lopatki).
                ona musi to sama zrorumiec, inaczej nic z tego nie bedzie, jak bardzo
                to teraz boli ale musisz jej dac wolnosc, mozliwe ze jest teraz taka
                bo wlasnie w dziecinstwie "musiala" sie tak sportowac.

                anyway, wszystkiego naplepszego wam zycze i "nichts für Ungut"
                • Gość: aikidoka Re: do nosports.. IP: *.dip.t-dialin.net 06.06.02, 20:05
                  Gość portalu: nosports napisał(a):

                  > uuuffff, troche mnie wstrzasnelo. dobrze, ze walczysz o swoja corke,
                  > niech wie ze jest wazna dla ciebie, ale jak wiesz na SILE nic nie idzie,
                  > jako Aikoda powinienes to rozumiec najlepiej (uzywajac sily przeciwnika
                  > "malym paluszkiem" rzuca sie go na lopatki).
                  > ona musi to sama zrorumiec, inaczej nic z tego nie bedzie, jak bardzo
                  > to teraz boli ale musisz jej dac wolnosc, mozliwe ze jest teraz taka
                  > bo wlasnie w dziecinstwie "musiala" sie tak sportowac.
                  >
                  > anyway, wszystkiego naplepszego wam zycze i "nichts für Ungut"

                  dzieki za slowa otuchy, wiem ze sobie sami musimy poradzic z tym problemem..
                  Nie pisalbym o tych osobistych sprawach gdyby nie fakt, ze te odpowiedzi
                  szczegolnie od kobiet dokladnie to obrazuja co ja przezywam na codzien:
                  odrzucanie jakiejkolwiek spokojnej rozmowy z uzyciem argumentow i sprowadzanie
                  wszystkiego na plaszczyzne nietolereancji, meskiego szowinizmu i wszystkich innych
                  inwektyw ktore sie tu w tym watku pojawily..
                  Nienawidze sytuacji w ktorych MUSZE byc BEZSILNY. a ktore w mojej byc moze
                  pramitywnej meskiej glowie wymagaja po prostu zrozumienia, odrobiny inteligencji
                  sily woli i DYSCYPLINY - niezaleznie od psychicznych powodow.
                  ja sie po prostu staram kierowac w zyciu rozsadkiem i rozumem, ale moze to po
                  prostu przywilej wieku ?
                  Nie wiem, jestem bezradny i tak mnie ta sytuacja boli.. bo wiem, ze jezeli sie
                  to nie zmieni to chyba sie skonczy szpitalem..
                  z drugiej strony, lekarka badajaca moja corke powiedziala nam, ze woli mimo
                  wszystko nawa taka upiorna otylosc niz bulemie (w Polsce chyba anoreksje ?)
                  Przyjaciele mnie pytaja czy wolalbym miec corke narkomanke ?
                  oczywiscie ze nie i to nie moze byc pociecha..
                  Ach szlag by juz wszystko trafil, brak mi juz po prostu sil..
                  Mialem byc moze naiwna nadzieje, ze w tym watku znajde jakas pomoc, ale wyglada
                  ze kobiety (moja zona nie jest tu wyjatkiem, nie mowiac juz o corce ) po
                  prostu odbieraja inaczej..
                  Wybacz ten dlugi post, juz znikam i sie wiecej nie pojawie bo obowiazki wzywaja
                  pozdrowienia

                  • roseanne anoreksja a bulimia 06.06.02, 20:37
                    najprostrzymi slowy:
                    anoreksja to wsret do jedzenia i niejedzenie
                    bulimia to brak akceptacji sylwetki polaczony z napadami wilczego wrecz glodu.
                    Osoba tak pcha w siebie niesamowite ilosci jedzenia i potem sie pozbywa -
                    wymioty lub srodki przeczyszczajace.
                    Nie wiem co gorsze i majace wiekszy wplyw na dalsze zycie.
                    Moze jednak Twoja corka sie zmieni, wplyw rowiesnikow moze byc niesamowity, a i
                    zmiany przy dojrzewaniu swoje robia.
                    Powodzenia
                  • specjal1 Re: 06.06.02, 20:41
                    Net to takie dziwne miejsce, strapieni szukają pocieszenia, samotni miłości a
                    załamani dniem dzisiejszym nadzieji na lepsze jutro.
                    Rozwiązanie naszych problemów musimy poszukać sami w rilu, tu raczej możemy
                    komuś anonimowo zwierzyć się przed kimś.
                  • Gość: Barbara Re: do nosports.. IP: *.minneapolis-03rh15rt.mn.dial-access.att.net 06.06.02, 22:01
                    Drogi Panie;
                    Prosze nie narzekac, ze kobiety odbieraja mezczyzn inaczej. To nie o to
                    chodzi. Prosze uwaznie przejrzec powyzsze wypowiedzi. Niektorzy panowie sa
                    bardzo niedelikatni i wrecz atakuja kobiety, ktore maja nadwage. Zupelnie co
                    innego jest uslyszec " kobiety z nadwaga sa dla mnie nieatrakcyjne i nie
                    pociagaja mnie seksualnie" (kazdy ma prawo do wlasnego zdania) niz " grube
                    kobiety sa wstretne, leniwe, nie potrafia dobrze wychowac swoich dzieci, itp."
                    To tylko naturalne, ze kobiety beda sie buntowac czytajac tak obrazliwe
                    wypowiedzi, tym bardziej ze glowne pytanie tego watku zostalo postawione panom
                    w sposob kulturalny. Jakze inaczej wygladalby ten watek, gdyby panowie
                    wypowiadali sie wlasnie w sposob kulturalny. I Pana corka na pewno znalazlaby
                    wtedy w nim cos wartosciowego.
                    Nadwaga u nastolatki to powazny problem, tym bardziej jezeli jest zwiazana z
                    nadcisnieniem i cukrzyca.
                    Z doswiadczenia rodzinnego wiem, ze wiele osob nie zdaje sobie sprawy z tego
                    jakie spustoszenie w organizmie powoduje cukrzyca. Nie moze Pan rezygnowac z
                    corki; jest jej Pan teraz najbardziej potrzebny ("najwiecej potrzebuja nas
                    wtedy gdy nas najbardziej denerwuja"). Pana corka musi znac FAKTY; jest to
                    bardzo wazne. Krzykiem, straszeniem, ultimatum z nastolatkami nic nie
                    osiagniemy. Nalezy uswiadomic jej, moze nawet pokazac co znaczy miec cukrzyce
                    i nadcisnienie i do czego to prowadzi.
                    Znam 28 letnia osobe, ktorej nogi amputowane sa po kawalku ze wzgledu na
                    niegojace sie rany (jeden ze skutkow ubocznych cukrzycy). Jest to bardzo
                    smutne.
                    Zycze powodzenia.


                  • Gość: nosports Re: do aikidoka ..ostatni IP: *.dip.t-dialin.net 06.06.02, 22:23
                    nie wiem czy przeczytasz, ale

                    kolezanki corka z pracy zaczela u nas szkolenie w wieku 15 lat, byla wtedy
                    slodkim paczkiem, naprawde bardzo mila ale i okraglutka. i wiesz co, ostatnio
                    bylem u niej w biurze i mi dech zaparlo, po 3 latach zrobila sie kobieta ze
                    heeeej, sliczna i przede wszystkim "kobieca", jak sie dowiedzialem szczeniaki
                    laca na nia jak cmi w ogien. a ona nie zapomniala upokorzen, ma jej godnosc,
                    bardzo mi sie podoba jej podejscie do zycia, jak rowniesz ze na jej biurku
                    lezaly owoce i warzywa zamiast czekolady i chipsow.

                    bedzie dobrze, wierz w to.
                  • Gość: Senin Re: do nosports.. IP: *.prem.tmns.net.au 09.06.02, 06:05
                    bo widzisz, kobiety nie boja sie byc BEZSILNE. Czasami wlasnie w poddaniu sie
                    tej bezsilnosci jest sila.
                    Czytajac Twoj lis ( bardzo probowalam byc wspolczujaca) nie moglam oprzec sie
                    wrazeniu, ze gdybys swa corke po prostu zaakceptowal taka jaka jest, i
                    przestal wyluszczac swoje argumenty ( probujesz wszystko kontrolowac, prawda -
                    nie wszystko sie da) to moze bylaby mniej zestresowana, moze zaakceptowana
                    przez oboje rodzicow taka jaka jest, zrelaksowawszy sie nieco nie zajdala by
                    opentanczych ilosci czegos tam... Moze obsesyjne mysli o swojej otylosci (
                    podzegane Twoimi radami, uwagami) zlagodnialy by nieco. Moze zaczela by ruszac
                    sie troche, zajmowac sie czyms milym, jesc mniej...

                    Tak, to prawda, my kobiety jestesmy mniej racjonalne. Ja budzac sie codziennie,
                    dziekuje Bogu, ze stworzyl mnie kobieta, NERACJONALNA. No coz rozum to tylko
                    mala czesc naszej istoty.
                    • Gość: elle Re: do nosports.. IP: *.pwn.com.pl 23.08.02, 10:17
                      Gość portalu: Senin napisał(a):
                      > Czytajac Twoj lis ( bardzo probowalam byc wspolczujaca) nie moglam oprzec
                      > sie
                      > wrazeniu, ze gdybys swa corke po prostu zaakceptowal taka jaka jest, i
                      > przestal wyluszczac swoje argumenty ( probujesz wszystko kontrolowac,
                      prawda -
                      >
                      > nie wszystko sie da) to moze bylaby mniej zestresowana, moze zaakceptowana
                      > przez oboje rodzicow taka jaka jest, zrelaksowawszy sie nieco nie zajdala by
                      > opentanczych ilosci czegos tam... [...]

                      swiete slowa, dokladnie takie same wrazenie ja odnioslam... czy twoja corka
                      czuje sie kochana, akceptowana przez ciebie? przeciez dla niej taki wyglad to
                      musi byc tragedia, zwlaszcza w wieku dojrzewania. jesli od malego wpoiles jej,
                      ze jest gruba i brzydka, to ja sie jej nie dziwie - jej jest po prostu wszystko
                      jedno. przemysl to dobrze, bo moze to sie zle skonczyc (samobojstwem np.),
                      dzieciaki w takim wieku do wszystkiego sa zdolne. wiec jesli naprawde ja
                      kochasz, to sprobuj choc przez chwile wyobrazic sobie, jak ona sie czuje.
      • Gość: weronika Re: no prosze, mialem racje IP: *.pik / 195.82.189.* 06.06.02, 23:50
        i uważasz że to nie było chamskie?
        rozumiem teraz że masz do tego prywatny emocjonalny stosunek, ale czemu od razu wciskać komuś
        brak rozumu. Zgadzam sie z toba że to nie jest zdrowe ani estetyczne, sama jem tylko jakies strzepy
        jedzenia i uprawiam duzo sportu zeby czuc sie dobrze, ale sa osoby puszyske ktorym z tym dobrze i
        do tego nie maja problemow zdrowotnych z tym zwiazanych. Chodzi o to zeby zyc i dac zyc innym
        • Gość: Margaret Jedzenie i nie tycie :) IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 09.06.02, 10:22
          Właśnie wracam z forum kobieta/porady kosmetyczne, uroda..
          Pojawił się tam wątek "co jecie", w którym jedna z pań pytała się inne, jak też
          wygląda ich jadłospis, ponieważ okazało się, że jej szczupłe koleżanki jedzą
          bardzo mało -i to normalnie. A nie w czasie diety (a u pytającej forumowiczki
          taki jadłospis stosowała w czasie diety). Odpowiedzi były zaskakująće, odezwały
          sie dwie kobiety , które przy wzroście 170-ileś :)(duzo), ważyły ok 55/57 kg,
          jedząc ile chcą i co chcą, nie unikająć słodyczy..
          Same były przekonane, ze waga to w 90% geny, i co na to Ci ,którzy uważają, że
          zadne geny, ale zdrowy tryb życia?. Jasne, zdrowy tryb życia na pewno wplywa
          korzytnie na sylwetkę, ale ja jednak jestem przekonana, że nie kazda dieta w
          przypadku osoby , która przytyje po kawałeczku czekolady, daje skutki.
          Niestety, natura była bardzi niesprawiedliwa.
          :)
    • Gość: keta Re: Mężczyzni, co myślicie o grubych kobietach ?? IP: *.zgora.cvx.ppp.tpnet.pl 25.08.02, 22:03
      Całe życie byłam raczej szczupła i nadal taka jestem, ale po ciąży miałam
      póltora roku problemy z dojściem do wagi.Było sporo do zrzucenia i to nie na
      skutek obżarstwa.Udało się , znów mam figurę , na której temat słyszę często
      komplementy.Nigdy nie zapomnę jednak paru komentarzy , którymi obdarzono mnie w
      okresie , gdy miałam te 10 kg więcej.Były chamskie i obcesowe , tego właśnie
      nie rozumiem.Jakim prawem praktycznie obcy facet publicznie komentuje mój
      wygląd? Nigdy czegoś takiego nie zrobiłam w stosunku do nikogo i naprawdę nie
      rozumiem takiej bezczelności.Kto upoważnia innych do serwowania nieprzyjemnych
      uwag , bezinteresownej złośliwości?Oceniania wreszcie? Co to kogo obchodzi?
      Czy ludzie się w ten sposób dowartościowują? Czy ja takiemu jednemu czy
      drugiemu serwuję na wejście , że mu włosy zostały tylko nad karkiem?Więc czemu
      tak wielu facetów uważa się za upoważninych do publicznego krytykowania?Nie
      podoba się i dobrze.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka