rywalka z sieci?

IP: 80.48.253.* 27.05.02, 08:55
Witam. Wczoraj wyszło na jaw, że mój luby od 1,5 miesiąca kontaktuje sie z
jakąś dziewczyna z sieci. Normalnie by mnie to nie ruszyło, tylko, że wymienili
się zdjęciami, telefonami, adresami. W dodatku jak któreś z nich jest w sieci
to puszcza "dzwonka" temu drugiemu na komórkę. Co byście pomysleli będąc na
moim miejscu?
    • Gość: DundeeGi Re: rywalka z sieci? IP: *.syd.connect.com.au / 210.9.62.* 27.05.02, 08:59
      Pognac lubego i tyle.
    • Gość: rywalka Re: rywalka z sieci? IP: *.opec.grudziadz.pl 27.05.02, 09:44
      przykre to, ale powiem Ci że jestem jedną z taaakich rywalek, kontakt nawiązał
      się praktycznie z jakiejs nudy, rozmowa na początku na dystans..później zrobiło
      się ciekawiej, też po włączeniu do sieci natychmiast musimy się skontaktować,
      też mam jego numer komórki, wymieniliśmy się zdjęciami, mi to poprostu sprawia
      przyjemnosć, ale nie chce niczego więcej, on ma dziewczynę, właściwie to
      narzeczoną, czasami opowiada o niej, często ze go wkurza, ja próbuję mu
      przedstawić problem jak ja go widzę, czasami mu coś doradzę... Ogólnie lubimy
      się bardzo. Jednak jesteśmy dorośli i oboje wiemy ze nie zrobimy niczego
      głupiego, a te kontaktowanie dużo nam daje, uczy no i sprawia przyjemność. On
      napisał do mnie pierwszy, on mnie zarwał. Moim zdaniem jednak facet który to
      robi jest troche podrywaczem, więc musisz się zastanowić nad nim, Chyba że
      odpowiada Ci typ podrywacza. Ryzyko jest również takie ze w koncu znajdzie
      sobbie kogoś na boczku. Musisz byc tego świadoma, ze trafiłaś na takiego
      własnie goscia.Pozdrawiam
      • Gość: Nell Ty tam pracuj lepiej w tym opecu,a nie internetuj IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 27.05.02, 10:16
        Na to ida krwawica zarabiane pieniadze i zlodziejsko wydzierane nam przez opec?? :)))))
        • rapatuja Re: Ty tam pracuj lepiej w tym opecu,a nie internetuj 27.05.02, 10:45
          Gość portalu: Nell napisał(a):

          > Na to ida krwawica zarabiane pieniadze i zlodziejsko wydzierane nam przez opec?
          > ? :)))))

          Nie bądź taka święta!! Telekomunikacja też zdziera!!
          • Gość: Nell Re: Ty tam pracuj lepiej w tym opecu,a nie internetuj IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 27.05.02, 10:52
            rapatuja napisał(a):

            > Gość portalu: Nell napisał(a):
            >
            > > Na to ida krwawica zarabiane pieniadze i zlodziejsko wydzierane nam przez
            > opec?
            > > ? :)))))
            >
            > Nie bądź taka święta!! Telekomunikacja też zdziera!!

            Wiem, 150 za SDI oraz 1000zl instalacyjne, toz to rozboj w bialy dzien....:)))
        • Gość: rywalka Re: Ty tam pracuj lepiej w tym opecu,a nie internetuj IP: *.opec.grudziadz.pl 27.05.02, 11:57
          Dla Twojej wiadomości, kontakt o którym mówiłam utrzymuję z domu, w pracy
          natomiast korzystam służbowo z komputera i własnie w tej chwili poszukiwałam
          czegoś w Gazecie Wyborczej i zajrzałam tu na chwilę, natomiast jeżeli płacisz
          za coś opec-owi to tylko za to co zużyjesz. Taka jest prawda. Nikt Twojej
          krwawicy ci nie wykrwawi, chyba że Ty sama.
          • nell26 Re: Ty tam pracuj lepiej w tym opecu,a nie internetuj 27.05.02, 12:07
            Juz wiem, dlaczego opec ma takie wysokie stawki!- Po to by ich pracownicy mogli serfowac po interku
            i pisac na forum . I przeciez to klienci Opecu to oplacaja..
      • Gość: Bety Re: rywalka z sieci? IP: 80.48.253.* 28.05.02, 08:13
        Tp może Ty jesteś jej rywalką ;-) Z jakiego miasta jesteś? Jak ma na imie Twój
        rozmówca?;-)

        > przykre to, ale powiem Ci że jestem jedną z taaakich rywalek, kontakt nawiązał
        > się praktycznie z jakiejs nudy, rozmowa na początku na dystans..później zrobiło
        >
        > się ciekawiej, też po włączeniu do sieci natychmiast musimy się skontaktować,
        > też mam jego numer komórki, wymieniliśmy się zdjęciami, mi to poprostu sprawia
        > przyjemnosć, ale nie chce niczego więcej, on ma dziewczynę, właściwie to
        > narzeczoną, czasami opowiada o niej, często ze go wkurza, ja próbuję mu
        > przedstawić problem jak ja go widzę, czasami mu coś doradzę... Ogólnie lubimy
        > się bardzo. Jednak jesteśmy dorośli i oboje wiemy ze nie zrobimy niczego
        > głupiego, a te kontaktowanie dużo nam daje, uczy no i sprawia przyjemność. On
        > napisał do mnie pierwszy, on mnie zarwał. Moim zdaniem jednak facet który to
        > robi jest troche podrywaczem, więc musisz się zastanowić nad nim, Chyba że
        > odpowiada Ci typ podrywacza. Ryzyko jest również takie ze w koncu znajdzie
        > sobbie kogoś na boczku. Musisz byc tego świadoma, ze trafiłaś na takiego
        > własnie goscia.Pozdrawiam

    • Gość: kobitka Re: rywalka z sieci? IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 27.05.02, 10:02
      Porozmawiaj z nim i nie ukrywaj, ze niczego nie wiesz, otwarcie powiedz co
      czujesz w tej sytuacji i jak bardzo Cie rani.Miejmy nadzieję, że wysunie
      właściwe wnioski dla waszego związku, bo jesli dalej będzie traktował romans
      jak sport, po prostu luby nie sprawdzi się w zyciu.Pewnie ja bym juz odsunęła
      lubego, ale mozesz dać mu szansę.
      • kete Re: rywalka z sieci? 27.05.02, 10:31
        gdy było mi bardzo źle, nagle odkryłam, że w internecie są fora dyskusyjne i sa
        tam ludzie którzy w tym samym czasie przeżywaja podobne problemy jak ja. kiedyś
        odpowiedziałam komuś. nawiązałąm znajomość , tylko przez net. podobnie jak
        rywalka ( tylko od drugiej strony) powiem, że bardzo mi pomaga świadomość, że
        moge sie wygadać, ktoś to oceni z boku. facet, z którym do dzisiaj pisze maile
        dużo mi pomógł. on jest kawalerem, ja mężatką. mój mąż wie, że piszę do innego.
        nie sądzę by mu to przeszkadzało, choć czasami słyszy cichutki sms.
        po pół roku wymieniliśmy sie zdjęciami, by ta druga osoba miała twarz.
        mieszkamy daleko od siebie, nie czuje potrzeby spotkania, nie zamierzam
        zdradzac męża, ale potrzebuje rozmowy, a tej nie mogę otrzymać od męża.
    • Gość: rick no to co, że z sieci IP: *.unisys.com 27.05.02, 11:04
      Gość portalu: Eddie napisał(a):

      > Witam. Wczoraj wyszło na jaw, że mój luby od 1,5 miesiąca kontaktuje sie z
      > jakąś dziewczyna z sieci. Normalnie by mnie to nie ruszyło, tylko, że wymienili
      >
      > się zdjęciami, telefonami, adresami. W dodatku jak któreś z nich jest w sieci
      > to puszcza "dzwonka" temu drugiemu na komórkę. Co byście pomysleli będąc na
      > moim miejscu?

      rywalka jest rywalką. to, że jest z sieci nie ma znaczenia.
      znaczenie ma, że czujesz się, jakbyś miała rywalkę, i to trzeba lubemu powiedzieć
      otwartym tekstem. i dać mu możliwość odpowiedzi.
      nie ma jednoznacznej odpowiedzi, co może z tego wyjść.
      z jednej strony wariant, jak na filmie 'masz wiadomość'
      z drugiej strony nie ma wielkich możliwości, żeby jedna osoba /partner/
      zaspokajała wszystkie potrzeby, w tym potrzebę dyskusji , porównywania i
      ścierania się poglądów. więc nie ma w tym nic złego, że różne potrzeby są
      zaspokajane przez różne osoby, lub grupy osób.

      rick
    • re_ne Re: rywalka z sieci? 27.05.02, 11:41
      Zachowanie sie wielu zon pozostawia czasami bardzo wiele do zyczenia, a kiedy
      ich maz znajdzie sobie jakis inny obiekt uwielbiania, to robia wtedy z tego
      tragedie. Chyba przydaloby sie Wam troche refleksji!
      Normalny facet kiedy wszystko ma u siebie w domu, nigdy nie bedzie szukal nic
      poza!
      • Gość: rick Re: rywalka z sieci? IP: *.unisys.com 27.05.02, 11:51
        re_ne napisał(a):

        > Zachowanie sie wielu zon pozostawia czasami bardzo wiele do zyczenia, a kiedy
        > ich maz znajdzie sobie jakis inny obiekt uwielbiania, to robia wtedy z tego
        > tragedie. Chyba przydaloby sie Wam troche refleksji!
        > Normalny facet kiedy wszystko ma u siebie w domu, nigdy nie bedzie szukal nic
        > poza!

        uważam się za normalnego faceta, ale nigdy nie przyszło mi do głowy domagać się
        wszystkiego w domu. życie jest zbyt bogate, żeby jedna osoba była w stanie
        zaspokoić wszystkie potrzeby. dlatego są przyjaciele, znajomi i wrogowie.

        tym niemniej, zgadzam się, że żeby pozostać obiektem uwielbienia, to trzeba się
        starać i nad tym pracować. chwila refleksji nikomu nie powinna zaszkodzić

        rick
        • Gość: weronika Re: rywalka z sieci? IP: *.kopernik.gliwice.pl 28.05.02, 09:37
          oczywiscie zawsze winne są kobiety nawet jak to facet sie puszcza haha
    • mysza33 Re: rywalka z sieci? 27.05.02, 13:31
      Też byłam taką rywalką, żona siedziała w domu z
      dzieckiem, a mąż do północy w pracy, aby wymieniać ze
      mną poglądy i opinie . Po 1,5 miesiąca też mogłabym z
      oburzeniem napisać, że nic zdrożnego nie mamy w
      planie, to tylko wymiana myśli. Po 4 miesiącach
      związek zmienił charakter na zdecydowanie mniej
      platoniczny i wymiana myśli stała się sprawą mniej
      istotną. (na swoje usprawiedliwienie mam tylko fakt,
      że nie wiedziałam o żonie i dziecku)
      Albo go pogoń bez chwili wahania, albo zarządaj
      zdecydowanej deklaracji i wyboru, Ty czy ta z netu.
      Tylko czy można wierzyć takiej deklaracji...?
    • Gość: ktoras Re: rywalka z sieci? IP: 217.98.233.* 27.05.02, 23:42
      czasem netowe znajomosci sa jedynie znajomosciami, ale np postaraj sie go
      wypytac o te sprawe - jesli zacznie krecic czy oszukiwac to sprawa moze byc
      bardziej powazna.
    • mysz_ Re: rywalka z sieci? 28.05.02, 09:57
      to o czym mówisz niekoniecznie musi oznaczać zdrade ale na pewno jest to chęć
      zdrady. Internet to w ogóle śliska sprawa, bo wszystko ok jest dopóki ktos jest
      anonimowy ale jeśli coraz bardziej staje sie osobą, głosem, twarzą a w końcu
      człowiekiem z krwi i kości to juz inny wymiar. Sama wiem po sobie że siedząc w
      necie na chacie z facetem , umawiając się z nim na godzinę, telefonując niby
      nie miałam ochoty zdradzic ale zdecydowanie interesował mnie bardziej niż moj
      mąż. Cóz gdybym miała odwagę się spotakc nie wiem co by sie stało w końcu krew
      nie woda.
      Dlatego sądze że nie nalezy sprawy bagatelizowac bo nie mozesz stac i patrzec
      jak jakas laska ci podbiera faceta, zawalcz o niego a potem daj mu w twarz.
      Jak przeczytałam ten temat od razu mi sie przypomniało jak ostatnio na
      spotkaniu z moja koleznaka wolnym strzelcem, dowiedziałam sie że sobote
      spedziła z żonatym facetem poznanym na necie na całodziennym seksie i jeszcze
      nie może chodzic. Hmmm, róznie to jednak bywa.
      Mi osobiscie przeszło to "bezpieczne" romansowanie na necie bo w gruncie rzeczy
      te wszystkie deklaracje i miłości po grób nie maja nic wspolnego z
      rzeczywistoscia a mogą zniszczyc te zwykle, dobre układy w realu
Inne wątki na temat:
Pełna wersja