marybellows
27.01.05, 09:24
Słyszałam, że jakaś Żydówka, córka osoby więzionej w Auschwitz, wygrała
precedensową sprawę o zwrot kosztów psychoterapii, jaką musiała przejść jej
rodzina.
Myślę, że powinno się żądać od państwa niemieckiego tego typu refundacji,
zakładać stowarzyszenia i głośno domagać się realnej pomocy w odbudowaniu
zdrowia psychicznego ofiar nazizmu.
Takie traumy ciagną sie na kilka pokoleń i przynoszą złe skutki. Przykłady:
1. Koleżanka w liceum, bardzo otyła, mieszkała z dziadkiem, byłym więźniem
Oświęcimia. Musiała jeść bardzo duzo, bo tylko wtedy dziadek czuł sie
spokojny. Gdy nie chciała jeść, dostawał napadów histerii, płakał - skadinąd
rozsądny i dobry człowiek, nie mógł inaczej. Ona cierpiała z powodu otyłości
i głupich rówieśników - de facto była kolejna ofiarą twórców Auschwitz.
2. Moja matka wariuje na widok psów, nawet małych szczeniaczków. Idąc gdzieś
nie myśli np. w co się ubrać, tylko próbuje dociec, czy nie bedą tam biegały
psy i czym sie bronić, jeśli tak. Raz schowała się za plecami obcego faceta,
bo biegł do niej psiak wielkości ratlerka! Nie raz wyszła na idiotkę z powodu
lęku przed psami. Ma go od czasu, gdy jako malutka, 2- 3 letnia dziewczynka
biegła do drzwi za moja babcią, gdy dobijał się patrol niemiecki ze
szczekajacym i wyrywajacym sie owczarkiem - to tych psów się strasznie bała.
Nie bedę mnożyć innych przykładów - pewnie w każdej rodzinie znajdzie się ich
niemało - ale myśle, że - bez obwiniania współczesnych Niemców - warto by się
było domagać refundacji kosztów psychoterapii, której przyczyna jest wojenna
trauma, od tego państwa. Co o tym myślicie?