Czemu to głównie matki wariują?

27.01.05, 18:26
Czyta się posty na tym forum, obserwuje sie świat i widzi się, że, choć z
jednej strony wszyscy rozanielaja sie macierzyństwem /sama słodycz! sens
życia kobiety!/, to, z drugiej strony, matki przeradzaja się w koszmary
scigajace swoje dorosłe dzieci na jawie i w snach..!
Jakies kity są z tym macierzyństwem, bo jak coś tak cudownego moze tak często
przynosić takie złe owoce?..
O ojcach tak dalece zwichrowanych słychać mniej albo wcale... Może kobiety,
wkręcone w macierzyństwo, do którego zbyt często nie dojrzały, robia z tego
jakieś "obwoźne sado - maso" /na początku przynajmniej obwoźne, bo w wózkach
przeciez woża.../ A teraz liczę na cięgi! I rozżarzone obcęgi!
    • kur-w-mor-pier Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 18:30
      o ojcach lepiej przemilczec. albi pija, albo sa pijani albo wyejakulowani do
      tego stopnia, ze cien z nich zostal ....
      Imagine.
      • oleena Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 18:30
        i umierają wcześniej od matek
      • rachela180 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 18:31
        Ojej. Przestanę męczyć mojego, bo mi schudnie :( (waży 115kg)
        • oleena Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 18:39
          no cóż- umieralność z powodu następstw otyłości jest chyba częstsza w naszym
          rejonie niż z powodu niedożywienia
          może jednak trochę go pomęcz ;)
          • rachela180 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 18:43
            Męczyłam go juz rano :)))))))))))))))))))))))))))))) )))
      • magda.gdansk Re: Czemu to głównie matki wariują? 30.01.05, 04:03
        kur-w-mor-pier napisał:

        > o ojcach lepiej przemilczec. albi pija, albo sa pijani albo wyejakulowani do
        > tego stopnia, ze cien z nich zostal ....

        E tam, czemu zaraz tak ostro. Oni po prostu biora teczke i udaja sie do biura,
        gdzie maja Wazne Sprawy i Prace Zawodowa. Dzieci im zas wisza martwym
        kalafiorem. Nie maja zatem czasu stac sie Toksycznymi Tatusiami. Sa po prostu
        Nieobecnymi Tatusiami. A mamusie sie same uzeraja z wychowaniem dzieci. Dlatego
        tez czesciej to one wariuja od tego wychowywania. Czysta statystyka.
        • miang Re: Czemu to głównie matki wariują? 02.02.05, 10:28
          > Nieobecnymi Tatusiami. A mamusie sie same uzeraja z wychowaniem dzieci. Dlatego
          >
          > tez czesciej to one wariuja od tego wychowywania. Czysta statystyka.

          to znaczy że dzieci są winne że matki wariują???? ja nie mogę.....
          • procesor Re: Czemu to głównie matki wariują? 02.02.05, 11:58
            miang napisała:
            > > Nieobecnymi Tatusiami. A mamusie sie same uzeraja z wychowaniem dzieci.
            Dlatego tez czesciej to one wariuja od tego wychowywania. Czysta statystyka.
            >
            > to znaczy że dzieci są winne że matki wariują???? ja nie mogę.....

            Nie.
            To znaczy że matki pozostawione same sobie z problemami wychowaczymi + normalne
            zyciowe problemy każdego z nas - moga "wariowac".
            Wychowywac dzieci powinni oydwoej rodzice.
            Z mojego punktu widzenia dobrze jest w ogóle jesli dzieci sa wychowywane
            przez "wielka rodzinę". Wliczam tam dziadków, ciotki, wujków,kuzynów, tudzież
            przyszywane ciotki z przyległościami.
            • miang Re: Czemu to głównie matki wariują? 02.02.05, 12:26
              procesor napisała:


              > To znaczy że matki pozostawione same sobie z problemami wychowaczymi + normalne
              >
              > zyciowe problemy każdego z nas - moga "wariowac".

              moja matka nie byla pozostawiona sama sobie, raczej ona starala sie izolowac
              ojca od rodziny :(

              > Wychowywac dzieci powinni oydwoej rodzice.
              > Z mojego punktu widzenia dobrze jest w ogóle jesli dzieci sa wychowywane
              > przez "wielka rodzinę". Wliczam tam dziadków, ciotki, wujków,kuzynów, tudzież
              > przyszywane ciotki z przyległościami.

              tu sie zgadzam

              • procesor Re: Czemu to głównie matki wariują? 02.02.05, 12:35
                miang napisała:
                > moja matka nie byla pozostawiona sama sobie, raczej ona starala sie izolowac
                > ojca od rodziny :(

                Czemu?
                • miang Re: Czemu to głównie matki wariują? 02.02.05, 12:42
                  pytasz jak sie to przejawiało czy z jakiego powodu ona to robiła? Bo jeżeli to
                  drugie to odpowiedź brzmi "cholera wie". wyszła za mąż jako dorosła, niezależna
                  finansowo kobieta, nikt jej do tego kroku nie zmuszał ... ale pretensje miała
                  później do całego świata a nie do samej siebie
                  • procesor Re: Czemu to głównie matki wariują? 02.02.05, 12:48
                    miang napisała:
                    > wyszła za mąż jako dorosła, niezależna finansowo kobieta, nikt jej do tego
                    > kroku nie zmuszał ... ale pretensje miała później do całego świata a nie do
                    > samej siebie

                    Może uległa ogólnej wizji "normalnego zycia".
                    Wyszła choć nie chciała. Choć może nie kochała.
                    Paskudna rzecz.

                    Ach.
                    Miłość niejedno ma imię. :)
                    Pomyślało mi sie o pewnej osobie ale to nie historia na forum.. :)
                    • miang Re: Czemu to głównie matki wariują? 02.02.05, 13:07
                      procesor napisała:


                      >
                      > Może uległa ogólnej wizji "normalnego zycia".
                      > Wyszła choć nie chciała. Choć może nie kochała.
                      > Paskudna rzecz.

                      nie kochala ani mnie ani ojca to sie zgadza
                      ale nie musiala tez od razu nas nienawidzic...


                      >
                      > Ach.
                      > Miłość niejedno ma imię. :)
                      > Pomyślało mi sie o pewnej osobie ale to nie historia na forum.. :)
                      >

                      mozesz sie pozwierzac na piva ;)


    • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 18:44
      Duzo prawdy w tym co napisałaś marybellows.
      jednak zauważ, ze bardzo czesto tak mówią kobiety. Matki szczególnie uwzięły
      się na dziewczynki, a ojcowie na chłopców.
      Ja postanowilam nie miec dzieci, wlaśnie dlatego, ze boję się być toksyczna
      mamą, boje się że będę im ciagle kazała się uczyć, że ciągle będę je
      poprawiała, że będę to robic z wielkiej miłości. Wolę nie ryzykować.

      Uważam równiez,że to macierzyństwo, ktore niby jest tak kobiecie potrzebne to
      jeden wielki blef. Ja nie odczuwam problemu i jakiegos żalu z powodu braku
      dzieci.
      Kobiety czesto maja dzieci z powodu męża, rodziców czy chłopaka (niby wpadka),
      a potem dopiero dociera do nich to, ze one dzieci nie za bardzo lubią, ze
      wolałyby jeszcze poszaleć, że dzieci im przeszkadzają w życiu, że dzieci
      kosztują. Co maja powiedzieć, że żałują? Mówią, że im z tym dobrze, a po cichu
      odbijaja to sobie na dziecku.
      I tak z pokolenia na pokolenie. Prababcia nie dala miłosci babci, babcia potem
      mamie, mama potem naszemu pokoleniu, a my swoim dzieciom. Robi się spirala
      nienawiści lub braku miłości i niechęci w stosunku do dzieci.
      Kobiety wypelniają swoje obowiązki, ale gdzies w duchu myslą sobie "w imie
      czego niby ja się tak męczę".
      • robert78 [...] 27.01.05, 19:02
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:06
          och jak bardzo sie mylisz.

          Poza tym nie wiem czemu uważasz, że mi odpier...a

          W rodzinach gdzie jest dwoje dzieci lub więcej bardzo czesto jedno z dzieci
          czuje sie pokrzywdzone lub niekochane, czuje że to drugie jest wyrózniane przez
          matkę. A drugie dziecko potrafi to bardzo mocno wykorzystywac i są już dwie
          osoby (lub więcej) przeciwko temu biednemu dziecku.
          • marybellows Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:08
            No! Ja znam dzieci z rodzin wielodzietnych i wiem, że rzadko kiedy rodzice
            potrafia tam sprawiedliwie obdzielić miłoscia, tylko maja swoich faworytów i
            kozły ofiarne.. Niestety! Nie w ilości dzieci rzecz.
            • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:12
              pewnie, ze nie w ilości dzieci. Można być skrzywdzonym jedynakiem i
              skrzywdzonym w domu wielodzietnym. W tym drugim jednak czesto jest gorzej, bo
              jeszcze dochodzi brak pieniedzy. A kiedy ich brakuje i kobieta nie ma poczucia
              bezpieczeństwa finansowego, to zaczyna się wściekać i wyładowywuje często złość
              na dzieciach.

              Ponadto hormony swoje robią.
              • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:15

                To jest właśnie smutne, że tak Ci się wydaje, dzieci powinno trzymać się krótko a kasa jest dla nich niezdrowa.
                • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:18
                  może jeszcze powinno sie dzieci bic codziennie pasem i drzeć sie na nie, co?

                  ale Ty jesteś prymitywny
                  • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:21

                    Drze się osoba wyprowadzona z równowagi, dawanie w dupę czasem pomaga.
                    • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:26
                      w czym pomaga to dawanie w dupę? w czym?
                      Polska wyznaje taka zasadę, zlać i zamknąc w pokojuza karę. A kara nie działa
                      na dzieci, rodzi agresję i przechodzi na kolejne pokolenia. Można się wyuczyc
                      unikania kary, jak pies Pawłowa. Bodziec - reakcja.


                      rozmowa z dzieckiem pomaga, ale nie bicie. Tylko rodzice w Polsce nie potrafią
                      wychowywac dzieci, nie mają dobrych wzorców.
                      • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:31

                        Jasne najlepsze jest konsekwencja i odpowiednie motywowanie dziecka, nieduże nagrody i kary. W praktyce z braku czasu i innych powodów wybiera się bezstresowe wychowywanie lub karanie, które jeśli nie jest nieuzsasadnione jest całkiem dobrym wyjściem.
                        • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:34
                          ten kto wymyslił bezstresowe wychowanie już dawno odszedł od swojej teorii (nie
                          pamiętam już kto to był).
                          szkoda tylko, ze media, które to nagłosniły teraz tego nie odkręcą.

                          Konstruktywna rozmowa zdzieckiem tworzy partnerstwo w domu, a nie bicie czy
                          karanie. Nagrody? Jestem za, ale pod pewnymi warunkami.
                          • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:41
                            Chodzi o praktykę a nie pobożne życzenia. Na ogół rodzice albo pozwalają dzieciom na wszystko i przekupują je kasą, albo dają w dupę. To drugie jest lepsze.
                            • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:48
                              a dlaczego to drugie (czyli bicie) wg ciebie jest lepsze od dawania kasy?

                              Można dawac kasę dzieciom, od tego są rodzice, ale wszystko z umiarem i pod
                              kontrolą. Rozumiem,ze chodzi Ci o takich zapracowanych rodziców, którzy na
                              odczepnego dają kasę, czy tak?
                              • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:58

                                Bo nie demoralizuje.
                                O takich też, ale głównie o ludzi, którzy nie są wystarczająco inteligentni lub konsekwentni, żeby bawić się w bardziej złożoną psychologię. Niestety coraz mniej jest matek, które mają wrodzoną umiejetność postępowania z dziećmi, a kolorowe pisemka jeszcze bardziej je ogłupiają.
                                • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:29
                                  Oczywiście,ze pisemka ogłupiają.
                                  Masz rację.

                                  Dlatego czasami na forum wychowanie mówię mamom, zeby przeczytały ksiazke Helen
                                  Bee lub Wychowanie bez porażek. Szkoda, ze w Polsce nie ma szkół wychowania
                                  dzieci. Są szkoły rodzenia, ale nie ma takich gdzie mozna się nauczyć
                                  konstruktywnie rozmawiać z dziećmi. A to tak niewiele potrzeba, tylko trochę
                                  checi i czasu oczywiście. pewnie, ze łątwiej jest krzyknąć lub kazać dziecku
                                  coś zrobić, ale można również zapytać się na co dziecko ma ochotę.
                                  dzieci czesto mówią rodzicom: nie słuchasz mnie, nie słuchasz mnie, a rodzice
                                  to lekceważą. Potem się dziwią, ze dzieci też ich lekcewazą, przeciez nauczyły
                                  się tego od rodziców, wyniosły to zdomu.
                            • procesor Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:04
                              robert78 napisał:
                              > Chodzi o praktykę a nie pobożne życzenia. Na ogół rodzice albo pozwalają
                              > dzieciom na wszystko i przekupują je kasą, albo dają w dupę. To drugie jest
                              > lepsze.

                              Skąd ta "wiedza"?
                              Na ogół rodzice stosują "mieszankę wychowawczą" w dużym stopniu oparta na tym
                              jak sami byli wychowywani - w zależności od wsponień albo jest to "tak samo"
                              albo "wprost przeciwnie" jak to czynili ich rodzice. Kłopoty sa gdy wzorce
                              wyniesione z domów obydwojga młodych rodziców znacznie się róznią..

                              Ile dzieci juz wychowałeś Robercie?
                              Czy już znalazłes kobietę któa ci te twoje 3-4-5-6 wychowa? :)
                              Ile znasz blisko rodzin wielodzietnych??

                              Pytam bo twoje poglądy zdradzają osobe która to wsyztsko zna tylko ze
                              słyszenia.. :) I to nie wiem czy nie ma kłopotów ze słuchem? ;)
                              • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:13
                                Istotnie upraszczam na użytek dyskusji, praktyka jest jak mówisz.
          • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:13

            Nie sprawiasz wrażenia zrównoważonej (lub dojrzałej jak wolisz), ale mi to nie przeszkadza:)
            To faktycznie częsty przypadek, nie zmienia to faktu, że takie dzieci o wiele łatwiej zrywają pępowinę. Zresztą w ogóle szybciej i łatwiej dorastają niż jedynaki, a problemy gdy ma się rodzeństwo wydają się mniejsze.
            • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:16
              Chrzanisz farmazony.

              I nie tobie osądzać o tym czy ja jestem zrównoważona czy nie. Nie znasz mnie
              więc nie pieprz głupot. Ja ciebie nie obrażam, więc zbastuj trochę drogi
              chłopcze.
              • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:19

                Mówię tylko o Twojej internetowej osobowości, której zdrowo odbija.
                Realu nie znam i nie interesuje mnie.
                • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:23
                  nie ma internetowej osobowości, bzdura

                  tu mozna robic takie machlojki, ze nawet sobie nie wyobrażasz

                  można byc grzesznym i grzecznym, można byc wrednym i miłym

                  wszystko zalezy od tego z kim się rozmawia

                  Ja mam w internecie wiele osobowości (skoro je tak nazywasz), zależnie od
                  mojego humoru danego dnia. Ale nie uważam tego za odpier...e, tylko za dobra
                  zabawę
                  • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:26
                    Zauważyłem, że bierzesz to bardzo osobiście i w Twoim przypadku nie sprawia to wrażenia zabawy tylko uzależnienia.
                    • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:29
                      co biore osobiście? rozmowę z Tobą? Nie lekceważę Cię, to źle? Rozmawiam z Toba
                      dalej.
                      Zawsze można zmienic strone. W zyciu można trzasnac drzwiami, ale po co?

                      Uzaleznienie? Nie. Nie siedze tu cały dzień. Wchodze jak mam czas, a to jest
                      różnica. Nie wydaję na to pieniędzy, bo mam stałe łącze. Chyba nie wiesz co to
                      jest uzależnienie.
                      • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:31
                        Dodam tylko, że nigdy nie jestem tutaj w nocy, bo wtedy śpie. Osoby uzależnione
                        nawet w nocy nie mogą wytrzymać.
                        Ktos powie, ze jestem o 8 rano? jestem, bo wtedy siadam przy biurku i pije kawę
                        czytając to co napisaliście. takich osob jest tutajk mnóstwo. mają po 3-4
                        tysiące wpisów.
                      • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:34
                        E nie, ja niewiele rozmawiam.
                        Chodziło mi o ostatnie forumowe przeboje.
                        • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:36
                          jakie przeboje? Dzisiaj? Mam to gdzies. Jak ktos chce pyskówki i je prowokuje,
                          to prosze bardzo. Mnie to bawi, ale nie denerwuje. Nie wiem jak byłoby w realu,
                          pewnie bym zamkneła takiej osobie drzwi przed nosem.
                          • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:39

                            Hehe nie dzisiaj, nie bądź taka skromna:)
                            • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:40
                              to kiedy? to z kochanką? jestem nia i co? jestem bo mi sie tak podoba, a jesli
                              komus się nie podoba, to jego problem
                              • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:43
                                Ja lubię kochanki, szczególnie zamężne:]
                                Chodziło mi o występy po wycieczce.
                                • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:47
                                  no i co? było mineło. Mam już dwa smrody za sobą, więc jeszcze i tak pewnie
                                  kilka przede mną, nie ma się czym przejmowac
                                  • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:50
                                    Pewnie, ale nie gniewaj się jeśli będę Cię traktował trochę z przymrużeniem oka:)
                                    • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:55
                                      ja tu wszystkich traktuje z przymrużeniem oka, więc Ty też mnie tak mozesz
                                      traktować. To nie real, to swiat ludzi wymyslonych.
                  • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:39
                    a chciałbys zobaczyc mnie wsciekłą?
                    • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:51
                      Chciałbym:]
                      • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:55
                        a po co?
                        • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:00
                          Jak dostaję w ryja od panienki zawsze mnie korci, żeby polizać paluszki;P
                          • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:09
                            ale ja nigdy nikogo nie uderzyłam, są inne sposoby na wyprowadzenie kogs z
                            równowagi, np. ignorowanie go
                            • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:15
                              Szkoda, wolę gorące niż zimne:)
                              • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:21
                                to ja niestety jestem ta zimna w takich sytuacjach, a nie gorąca. Lubisz kiedy
                                Cie ktoś bije? Podnieca Cie to?
                                • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:23
                                  Lubię jak kobieta reaguje emocjonalnie:)
                                  • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:25
                                    ale zależy w jakich sytuacjach

                                    Emocje można wykorzystać na inne sprawy, nie na bicie kogoś.

                                    Rozumiem, ze lubisz sie potem godzić, czy tak?
                                    • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:30
                                      Co ty masz z tym biciem? Godzenie się i inne takie zabawy bardziej kręci kobiety.
                                      Poprostu lubię gorące kobiety, nie bawi mnie gra, jak bedziesz grzeczny to ci dam:)
                                      • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:31
                                        To Ty wspominałeś o biciu, nie ja.
                                        To Ty lubisz kobiety, ktore reaguja emocjonalnie, nie ja.

                                        przeczytaj Robert jeszcze raz co napisałes wcześniej
                                        • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:35
                                          Lubię jak się ze mną bawisz, może nie jesteś taka zimna;P
                                          Wspomniałem tylko, że nie reaguję agresją na agresję (emocjonalną) ze strony kobiety.
                                          • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:36
                                            to znaczy ona cię w mordę, a Ty stoisz spokojnie, czy tak?
                                            • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:39

                                              No cóż, w rzeczywistości zdarzyło mi się to tylko kilka razy i stałem spokojnie, chociaż nie do końca zawiniłem. I uśmiechałem się w środku do nadpobudliwej kobietki:)
                                              • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:41
                                                o kilka razy moimzdanie za dużo.
                                                Idę !!!!!
                                      • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:32
                                        A jakie to są gorące kobiety wg Ciebie?
                                        • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:36

                                          Przeciwieństwo zimnych:)
                                          • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:39
                                            to nie jest odpowiedź

                                            Słuchaj Robert, fajnie się gada, ale ja niestety muszę konczyć, obowiązki
                                            wzywają (chłop przyszedł, baba na posługi)
                                            • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:42
                                              Musisz się bardziej postarać, jak chcesz mnie pociagnać za język;)
                                              Pa:)
            • marybellows Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:36
              To dziwne bo ja tez wyobrazam sobie ciebie jako niedowarzonego młodzika -
              trądzika, który wchodzi na kazda napotkaną ambonę /takze do polowania na dzika/
              i wygłasza swoje młodzieńcze wizje...
              • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:38
                a niech wygłasza, żałujesz mu marybellows? Wygada sie, to chociaż dzieci potem
                nie będzie bił jesli je ma.
                • marybellows Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:56
                  Ani ro - bił!
                  • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 21:13
                    Skąd taka za-wziętość?:P Ja Ci życzę 5-tki:]
              • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:47

                Co ty masz z tymi wizjami, ja nie przeżywam hormonalnych czy emocjonalnych burz. Wypowiadam się jasno, chociaż nie opowiadam się po żadnej stronie. Jeśli tak nerwowo na to reagujesz, to coś Cię musi boleć.
        • robert78 Hehe 27.01.05, 21:02
          Ładnie tak kablować?
      • marybellows Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:05
        Tak tak, Santorini, masz odwagę postawić szczerą tezę - ciekawe, czy mocno
        oberwiemy, bo ja też sceptyczna wzgledem macierzynstwa i wielkich spraw jego..
        • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:09
          ja sie nie boje oberwania, niby czemu mam sie bać. To jest moje zdanie, a ktos
          moze miec inne. Na tym polu zawsze będa prowadzone dyskusje. Nie rozumiem tylko
          czemu ktos mi mówi, ze mi odpierd...a.
          Własnie mi nie odpierd...a i dlatego nie mam dzieci. NMiech inni zrobią sobie
          za mnie. Wtedy sie wyrównaja statystyki do 1,3 czy jakos tak na rodzinę.
          • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:17

            Jasne, że nie musisz się bać, jesteś właśnie trendy.
        • magda.gdansk Re: Czemu to głównie matki wariują? 30.01.05, 04:07
          marybellows napisała:

          > Tak tak, Santorini, masz odwagę postawić szczerą tezę - ciekawe, czy mocno
          > oberwiemy, bo ja też sceptyczna wzgledem macierzynstwa i wielkich spraw jego..


          Marybellows, a masz dzieci?
      • robert78 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 21:16
        Wpiszę się raz jeszcze, bo mi wiadomość zdryfowało.
        Ładnie tak kablować, wyluzuj dziewczę:P
    • alicja-ciekawska Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:20
      a jak kobiety przezywaja kiedy sie nie udaje zajsc w ciaze?
      lekarstwem powinny byc wypowiedzi takie jak te!
      moze tak by opublikowac w Gazecie?
      • marybellows Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:40
        Ha ha! jakbym opublikowała pod własnym nazwiskiem wizję matki z wózkiem
        jako "obwoźne sado - maso" - siedziałabym w celi, bo grzywny takiej jak Urban
        nie mogłabym zapłacić.. Net ma zalety...
        • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:43
          najbardziej mi się podoba kiedy mamusie siedza przy piaskownicy. kiedys wzięłam
          na spacer dziecko swojej siostry. Poszłam do parku i równiez usiadłam przy
          piaskownicy.
          Mamusie gadały o wszystkim, o modzie, o kasie, o kupkach,o zupkach, a dzieciaki
          robiły co chciały. kiedy jakies zapłakało to odnosiłam wrazenie,ze bardzo tym
          mamie przeszkadza w prowadzeniu konwersacji z zupkach i kupkach.
          Zamiast zrobic z dzieckiem babki, zamiast pokazac coś nowego to z łaską
          reagowały na własne dzieci.

          • alicja-ciekawska Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:47
            santorini_uwielbiam napisała:

            > najbardziej mi się podoba kiedy mamusie siedza przy piaskownicy. kiedys
            wzięłam
            >
            > na spacer dziecko swojej siostry. Poszłam do parku i równiez usiadłam przy
            > piaskownicy.
            > Mamusie gadały o wszystkim, o modzie, o kasie, o kupkach,o zupkach, a
            dzieciaki
            >
            > robiły co chciały. kiedy jakies zapłakało to odnosiłam wrazenie,ze bardzo tym
            > mamie przeszkadza w prowadzeniu konwersacji z zupkach i kupkach.
            > Zamiast zrobic z dzieckiem babki, zamiast pokazac coś nowego to z łaską
            > reagowały na własne dzieci.
            >
            Dzieci wola w piaskownicy towazystwo rowiesnikow. A wrzaski dzieciece ,to
            nalezy zabawy.Matka podchodzi gdy sie pobija.A dzieci i tak zaraz zapominaja i
            bawia sie dalej.
            • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:53
              a gdzie stymulacja i rozwój?

              Ala nie masz do końca racji. owszem towarzystwo rówieśników jest potrzebne i to
              bardzo, ale opieka rodziców i zainteresowanie z ich strony jest potrzebne
              jeszcze bardziej. Nie byłoby tylu osób skrzywdzonych przez życie gdyby mama
              poswięciła więcej uwagi dziecku, a nie tylko kiwneła głową i udawała, ze słucha.
              Przykład z piaskownicą można przełożyć na dalsze kontakty z rodzicami w domu.
              Dziecko coś mówi, amama udaje że słucha.
              Dziecko chce coś zrobic, a matka drze się, ze źle to robi zamiast wytłumaczyć
              lub pokazać jak to zrobić.
              Dziecko nie chce iść do szkoły, a mamtka nie zapyta się dlaczego tylko mowi
              masz iść, apotem dziwi się, ze dziecko wagaruje.
              Czemu? Bo nie słucha własnego dziecka, nie zauważa go, bo przyzwyczaiła się go
              lekceważyć juz od czasów piaskownicy. Rozumiesz?
              • alicja-ciekawska Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:08
                santorini_uwielbiam napisała:

                > a gdzie stymulacja i rozwój?
                >
                > Ala nie masz do końca racji. owszem towarzystwo rówieśników jest potrzebne i
                to
                >
                > bardzo, ale opieka rodziców i zainteresowanie z ich strony jest potrzebne
                > jeszcze bardziej. Nie byłoby tylu osób skrzywdzonych przez życie gdyby mama
                > poswięciła więcej uwagi dziecku, a nie tylko kiwneła głową i udawała, ze
                słucha
                > .
                > Przykład z piaskownicą można przełożyć na dalsze kontakty z rodzicami w domu.
                > Dziecko coś mówi, amama udaje że słucha.
                > Dziecko chce coś zrobic, a matka drze się, ze źle to robi zamiast wytłumaczyć
                > lub pokazać jak to zrobić.
                > Dziecko nie chce iść do szkoły, a mamtka nie zapyta się dlaczego tylko mowi
                > masz iść, apotem dziwi się, ze dziecko wagaruje.
                > Czemu? Bo nie słucha własnego dziecka, nie zauważa go, bo przyzwyczaiła się
                go
                > lekceważyć juz od czasów piaskownicy. Rozumiesz?

                Martusia ty mowisz do dziecka ;,,wychowanego z kluczem u szyi,,takich tez mialam
                kolegow i kolezanki.Nauczylo mnie to jednego pokonywania wlasnych bledow
                samodzielnie.
                Ja nieraz czytajac te ,,zyczenia,, wobec rodzcow,zastanawiam sie co to sie na
                tym swiecie porobilo.A gdzie wlasny rozum?
                Naturalnie w tych czasach z innych powodow dzieci sa chronione ,np nikt nie ma
                dzieci z kluczem u szyi.
                I to wlasnie dlatego ,ze jest nadmierna opieka nad dziecmi,one nie ucza sie
                samodzielnosci.
                A smodzielnosc rozpoczyna sie w piaskownicy!
                • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:20
                  Mówisz, ze nie ma dzieci z kluczem na szyi? jest mnóstwo, niestety.
                  Nie wiem nawet czy nie więcej niz kiedyś, bo rodzice są zapracowani i nie stać
                  ich na opiekunki, a babcie coraz częściej pracują.

                  Ja na szczęście miałam babcię w domu, więc obiad zawsze pachniał na stole i nie
                  przesiadywałam na ławkach pod blokiem. Poza tym moi rodzice bardzo dbali o
                  to,zebym robiła to co chcę i rozwijała swoje zainteresowania.
                  Tylko, ze kiedyś dziecko mogła samo pojechać w Warszawie do Pałacu Kultury
                  autobusem i nic mu się nie stało. teraz niestety strach jest dziecko wypuścić
                  na podwórko a co mówić o tym, zeby samo tak daleko i to autobusem.
                  Brak samodzielności, pewnie że tak, ale dziecko nie musi koniecznie pokazywac
                  swojej samodzielności szwędając się po podórku. moze samodzielnie posprzątać
                  mieszkanie, moze samodzielnie spróbowac upiec ciasto czy zrobic sałatkę, może
                  coś naprawić, może ... itd zgodnie z zainteresowaniami. tylko niech mama nie
                  mowi mu: znowu mi pobrudziłeś podłogę lub cholera kiedy sprzątasz to ja mam
                  potem jeszcze więcej roboty. No ma i co z tego, jak to dzieko ma się nauczyć
                  nowych doświadczeń skoro matka ciągle niezadowolona i nic jej nie pasuje.
                  Nie zabierze na dodatkowe zajęcia, bo nie ma czasu. nie wyśle z zaprzyjaźnioną
                  sąsiadką, nie pomyśli, ze dwoje dzieci z klasy można na zmianę gdzieś zabrać.
                  Marudzi, biadoli, ze dziecko się nie uczy, że jest głupie a inne to są mądre,
                  że nie ma zdolności 9a czemu ich nie ma? bo mama w tym nie pomogła, nie
                  pokazała w odpowiednim wieku jak trzymać pedzel w ręku). Rozumiesz o co mi
                  chodzi?
                  • alicja-ciekawska Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:38
                    santorini_uwielbiam napisała:

                    bo rodzice są zapracowani

                    no wlasnie moze dlatego te matki (ktore sa tez ludzimi)nie sa tak doskonale?

                    Najlepiej gdyby matka siedziala w domu! Wtedy moglaby zajac sie rozwojem
                    dziecka. Ale kogo znowu na to stac?
                    Moze uzgodnijmy ze matka to tez czlowiek.
                    • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:41
                      czlowiek, ktory jak slusznie zauważył Robert (gdzieś wyzej) czyta za dużo
                      głupich kolorowych gazetek, na to ma czas, ale 15 minut nie ma dla swojego
                      dziecka, na seriale w TV tez ma czas,ale dla dziecka go nie ma (to już ja
                      dodałam)
                    • nangaparbat3 chyba się wtrącę 27.01.05, 22:05
                      Najlepiej gdyby matka siedziala w domu! Wtedy moglaby zajac sie rozwojem
                      > dziecka. Ale kogo znowu na to stac?
                      Matka w domu to błogosławieństwo, ale jak dziecko ma jakieś 5-6 lat, powinna
                      już iść do pracy - nie mowię, że od rana do nocy, ale chocby na pół etatu. Taka
                      matko co to dla dziecka sziedzi w domu często je zadręcza zwyczajnie nadmierna
                      uwagą i kontrolą. Nastolatek z mamą skupioną na nim po prostu nie może
                      oddychać - znam takie rodziny, to koszmar.
                      Ale tez ma rację Santorini... że trzeba dziecka sluchać, kiedy do nas mówi, i
                      poswięcać mu uwagę, kiedy tego potrzebuje.
                      To jest zresztą jak chodzenie po linie, wyważyć, zeby nie być nadmiernie
                      opiekuńczą, ale też nie zaniedbywać. Żeby dziecko bylo wolne i szanowane, ale
                      zaopiekowane jednocześnie. Może właśnie to jest najważniejsze - życzliwa uwaga
                      (nie mylić z kontrolą!!!!), a przy tym szacunek dla intymności i
                      indywidualności dziecka. Jakoś tak.
                      • santorini_uwielbiam Re: chyba się wtrącę 28.01.05, 09:34
                        nie jakoś tak, ale tak, to musi byc wyważone.

                        Nie chciałabym byc źle zrozumiana. Wcale nie mówię,że trzeba non-stop
                        kontrolowac dziecko, absolutnie NIE.
                        Dziecko musi czuć zainteresowanie skierowane na niego, kiedy tego nie czuje, to
                        nie mapoczucia bezpieczeństwa. Kiedy zas jest zbytnio kontrolowane, to wówczas
                        się buntuje. Wiem,że to trudne, ale gdyby mamy choć trochę się postarały.
                        • nangaparbat3 Re: chyba się wtrącę 28.01.05, 19:50
                          No tak.
                          Dla mojego dziecka najważniejsze przez cale lata bylo przytulenie.Mówiłysmy na
                          to "ukochać" - "ukochaj mnie, bo mi smutno"; "Uderzyłaś się? Chodź, ukochamy
                          się. (Ja kucam, ona o pół kroku ode mnie, ale niech wybierze, czy chce zrobić
                          te pół kroku - ja oczywiscie wtedy o tym nie myslalam, to nie było przeczytane
                          ani wykombinowane, tylko intuicja.)Nie wiem, jak sie chowa chłopcow, chyba
                          trzeba być spokojnym, konsekwentnym i stanowczym, ustalać jasne i proste zasady
                          i samemu ich przestrzegać. I okazywać szacunek i zyczliwą uwagę, żeby nie
                          powiedzieć milość.
                          Sama mam dziewczynkę, to cos wiem - czułość, czułość i jeszcze raz czułość. I
                          wyrozumiałość. jak dziewczynka czuje, ze jest kochana, na każdy temat można się
                          z nią dogadać.Nawet jak jest malutka i jeszcze nie umie mówić.
                          A uwaga - jasne. Choć moze raczej nazwałabym to gotowoscią do poswięcenia
                          uwagi - żeby sie komuś nie pomyliło ze sledzeniem :) (Oczywiscie nie myślę o
                          Tobie, Santorini, ale niestety wydaje mi się, że należysz do wyjatków :) ).
                          • santorini_uwielbiam Re: chyba się wtrącę 28.01.05, 20:09
                            a jak myślisz? jak jest z chłopcami? czy oni mniej potrzebuja miłości od mamy?
                            potrzebują tyle samo i przytulenia rownież. Polacy wychowują chłopców na
                            twardzieli, prawda? Ale czy to dobrze?
                            niemożna przesadzić oczywiście z tym okazywaniem milości w starszym wieku
                            dziecka, szczególnie jeśli mama wychowuje syna samotnie. Wtedy może być
                            problem, tu trzeba dużo rozwagi, zeby nie zagłąskać kota na śmierć.
                            Przypominam sobie taki film, który puszczano nam na zajeciach w szkole.
                            Chłopiec był z matką, po drodze spotkały go dwie trudne sprawy: homoseksualista
                            i ojczym. na koniec zabił matkę, oskarżył ją o to,ze ojczym odszedł przez nią
                            (ojczym był alkoholikiem). Matka wczesniej zagłaskała go prawie na śmierć, aon
                            miał juz tego dosyć. Zbierało się w nim, zbierało i pękł. pamiętam, ze film
                            zrobił na mnie niesamowite wrażenie.
                            • nangaparbat3 Re: chyba się wtrącę 28.01.05, 21:14
                              Jasne, że i chłopcy potrzebuja miłości! Ale patrząc na moich bratanków i
                              siostrzeńcow oraz na moją corkę i siostrzenicę widzę, że o ile z dziewczynkami
                              milość (też bez zaglaskiwania, i mieści się w niej i uwaga, i szacunek)naprawdę
                              wystracza, to z chlopcami tak nie wychodzi - potrzebne sa jasne reguły i
                              konsekwencja. Tak jakby z chłopcami trzeba bylo patrzeć na świat jako czarno-
                              biały, a z dziewczynką - wszystkie odcienie, pelne spectrum, i światłocień do
                              tego.
                              • santorini_uwielbiam Re: chyba się wtrącę 28.01.05, 21:32
                                nanga, ja nie mam dzieci więc nie wiem jak postępować z chłopcami od pewnego
                                wieku. Nie mam rownież specjalizacji z dzieci. Interesuję się jedynie
                                psychologią rozwoju i to co tutaj wczesniej czy póxniej napisałam to są rzeczy,
                                ktore wiem z książek i dośwaidczenia z dziewczynkami.

                                Wydaje mi się,ze w ten temat moga wkroczyc mamy, ktore maja chłopców, one
                                udzielą Ci więcej rad niz ja. Moge cię jedynie odesłać do takich książek jak
                                Helen Bee-Psychologia rozwoju i Wychowanie bez porażek (chyba Gordon) + cała ta
                                seria jego książek. tam pewnie znajdziesz odpowiedź na swoje pytania. helen Bee
                                wprawdzie opisuje całą psychologię rozwoju człowieka, ale dosyć dużo pisze o
                                dzieciach, więc pewnie i porusza oddzielnie temat chłopców (ale na gruncie
                                amerykańskim). Dosyć dawno czytałam te ksiażki, więc juz nie pamiętam gdzie to
                                dokladnie można znaleźć.

                                A tak na chłopski rozum, to chyba rzeczywiście łatwiej jest wychowac
                                dziewczynkę, chociaż w tych czasach to różnie bywa.
                                Moje koleżanki, ktore mają chłopców w wieku 10-20 lat nie są dla nich jakies
                                bardzo surowe. Stosują raczej metodę tłumaczenia i wymagają konsekwencji w
                                realizacji zadań szkolnych i pozalekcyjnych. Organizują im dosyc mocno czas,
                                ale wg ich zainteresowań, nic na siłę bo to może zniechęcić dziecko do dalszych
                                poszukiwań. Sporo pisze na temat wychowania Obuchowski, gdyby udalo ci się
                                dotrzeć do jego książki (chyba Galaktyka potrzeb) lub artykułów, to byłoby
                                super. Wrzuc prosze na moją skrzynkę cokolwiek, to postaram sięczegoś poszukać
                                w swoich zbiorach domowych i odpisze z załacznikiem.
                                Pozdrawiam
                              • santorini_uwielbiam @ 28.01.05, 21:39
                                wysłałam Ci trochę fajnych materiałów na temat wychowania dzieci. Nie
                                wiedziałam tylko ile dziecko ma lat, więc dostałaś od 3 lat do dorosłości.
                                Pozdrawiam
                                • nangaparbat3 Re: @ 28.01.05, 21:46
                                  santorini_uwielbiam napisała:

                                  > wysłałam Ci trochę fajnych materiałów na temat wychowania dzieci. Nie
                                  > wiedziałam tylko ile dziecko ma lat, więc dostałaś od 3 lat do dorosłości.
                                  > Pozdrawiam
                                  Bardzo dziękuje za rady - Gordona mam, czytałam i bardzo cenię.To co pisałam to
                                  raczej byly refleksje, bardzo zresztą subiektywne. Pozdrawiam serdecznie
                                  • santorini_uwielbiam Re: @ 28.01.05, 21:52
                                    ciesze się, że podobają się nam te same książki. Gordon jest bardzo aktualny
                                    nadal i polecam go wszystkim rodzicom. Byle tylko stosować jego rady w życiu
                                    prawda?
                                    • nangaparbat3 Gordon 30.01.05, 14:47
                                      świetny, chociaż czasem mozna mieć trudności, zeby stosowac, ale tak, zeby
                                      wyszlo naturalnie. ja jeszcze uwielbiam Żyć w rodzinie i przetrwać" (ale
                                      autorów tu nie umiem wymenić).
                                      A wiesz, co jest najstraszniejsze w macierzyństwie? To mówie z doswiadczenia -
                                      widzisz, że dziecko cierpi, a ono nie chce, a czasem nie umie, bo nie wie samo,
                                      powiedzieć, co sie stało. Wtedy jedyne, co zostaje, to przypomnieć sobie, że
                                      ono też ma prawo do cierpienia - zaakceptować to, ze cierpi, a to juz jest
                                      szansa, żeby pomóc - juz to jest pomocą. Korczak (o własnie! jeszcze jeden
                                      autor, a moze nawet ten najważniejszy)napisał, że dziecko ma (miedzy innymi
                                      oczywiście) prawo do śmierci. Dlugo nad tym myślałam, w pierwszej chwili się
                                      żachnęłam, a jakze. Teraz myslę, że w tamtych czasach, kiedy gdzieś z połowa
                                      dzieci umierała, rodzice zadręczali je pewnie nadopiekuńczością, żeby ochronic
                                      przed śmiercia. My zadręczamy nadopiekuńczością, bo ne możemy znieść ich
                                      cierpienia.
                                      Ciekawa jestem, co o tym sądzisz, o tym "prawie dziecka do śmierci". W książce,
                                      w której to wyczytałam, Korczak nie wyjasnia, w czym rzecz, albo ja
                                      przegapiłam, teraz nawet nie pamiętam, która to była, więc nie mogę
                                      sprawdzić.Ale stwierdzenie daje jak obuchem, nie?
                                      • santorini_uwielbiam Re: Gordon 30.01.05, 15:04
                                        Daje obuchem,to fakt.
                                        Zastanawia mnie tylko wjakim sensie wspomniałaś o cierpieniu dziecka, czy masz
                                        dziecko chore?

                                        Prawo dziecka do smierci w obecnych czasach rozumiałabym w taki sposób.
                                        1. dostęp do lekarzy. Jest bardzo nierówny na świecie i w Polsce.
                                        2. prawo umierania i cierpienia w warunkach do tego przygotowanych, tzn. jesli
                                        dziecko woli byćw domu, a rodzina jest w stanie zapewnić mu opiekę, to powinno
                                        być w domu.
                                        Jesli jednak rodzina nie może dziecku poświęcić całej swojej uwagi, bądź nie
                                        stać ja na opiekunkę do chorego dziecka, bądź nie stać ją na leki, to państwo
                                        powinno stworzyć w tym celu jak najlepsze hospicja, takie jak Hospicjum w
                                        Warszawie, gdzie jest świetna opieka i dziecka ma tutaj prawo do godnej smierci.

                                        Kiedyś prowadząc badania dotyczące eutanazji w Polsce byłam w hospicjum (w
                                        takim domowym również - wtedy pielegniarki chodzą do domów chorego). Wprawdzie
                                        rozmawiałam na temat dorosłych, ale w rozmowie poruszyliśmy również temat
                                        dzieci. Siostry, które opiekowaly się chorymi powiedziały mi,ze czesto sami
                                        chorzy proszą, żeby iść do hospicjum szpitalnego, wydaje im się bowiem, ze sa
                                        ciężarem dla rodziny. Wówczas szybciej umierają niż w domowych warunkach, ale
                                        czują pscyhiczną ulgę. Bałam się zbadać temat dzieci, wydało mi się to
                                        nieetyczne i okrutne. Samo zadawanie pytań na ten temat lekarzom było cieżkie,
                                        a co mowic o rozmowie z rodzinami. Poza tym nie wyobrażałam sobie rozmowy z
                                        chorym dzieckiem.
                                        Pieknie opisuje umieranie dziecka ksiażka Oskar i pani Róża Erica-Emmanuela
                                        Shmitta. Warto tę ksiazke przeczytać dziecku i porozmawiać z nim na temat
                                        śmierci zanim jeszcze samo zacznie odkrywać swoją tożsamość i zacznie zadawać
                                        pytanie "kim jestem", co to jest śmierć itd. Trzeba tylko wybrać odpowiedni
                                        moment.
                                      • santorini_uwielbiam Re: Gordon 30.01.05, 15:07
                                        i chciałam się jeszcze zapytać o materiały, ktore Ci wysłałam. Znalazłas w nich
                                        odpowiedź na swoje wczesniejsze pytania?

                                        Może napisz ile dziecko ma lat, wówczas mogłabym Ci coś więcej powiedzieć na
                                        temat rozwoju i odczuć dziecka w tym wieku oraz zachowania osób ważnych z jego
                                        życia, tego jak powinni postępować.
                      • magda.gdansk Re: chyba się wtrącę 30.01.05, 04:09
                        To jest zresztą jak chodzenie po linie, wyważyć, zeby nie być nadmiernie
                        > opiekuńczą, ale też nie zaniedbywać. Żeby dziecko bylo wolne i szanowane, ale
                        > zaopiekowane jednocześnie. Może właśnie to jest najważniejsze - życzliwa
                        uwaga
                        > (nie mylić z kontrolą!!!!), a przy tym szacunek dla intymności i
                        > indywidualności dziecka. Jakoś tak.


                        A wszystkie te wysilki i tak skazane na niepowodzenie, bo jak mowi poeta: THEY
                        FUCK YOU UP YOUR MUM AND DAD. Cokolwiek by zrobili, zawsze beda winni.
            • procesor Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:59
              alicja-ciekawska napisała:
              > Dzieci wola w piaskownicy towazystwo rowiesnikow. A wrzaski dzieciece ,to
              > nalezy zabawy.Matka podchodzi gdy sie pobija.A dzieci i tak zaraz zapominaja
              > i bawia sie dalej.

              Przepraszam ale się mylisz.
              Dzieci do lat mniej więcej 4 wymagają od matki by była przy nich w piaskownicy
              czy gdzie tam. Nalatałąm sie to pamiętam. Nie było szans nawet na gazete, nie
              mówiąc o książce. Nawet z wózkiem zasuwałam bo sypiała tylko w ruchu.
              A i w rodznie to obserwowałąm.

              Co do tego że matki ni ereagują - może i tak.
              Ale najczęsciej niestety nei reaguja OPIEKUNKI. Tego tez sie naoglądąłam. I te
              papierochy nad wózkami.. Ale to już mamuśki zwykle..
              • alicja-ciekawska Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:11
                ja nie mowie o calkowitym braku zainteresowania dzieckiem w piaskownicy.
                Nie nalezy nad nim siedziec.
                • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:35
                  owszem, nie należy cały czas nad nim siedzieć, ale kiedy zwraca się o pomoc, to
                  nie można go lekceważyc.
                  Należy mu pokazać jak zrobic babkę, co nie znaczy że zawsze za niego to zrobić.
                  należy mu pokazać jak bardzo sięcieszymy z jego małego sukcesu (babki z piasku,
                  która się udała)
                  Należy do dziecka mówić patrząc sie na nie, a nie obojętnie odpowiadać.
                  • alicja-ciekawska Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:41
                    santorini_uwielbiam napisała:

                    > owszem, nie należy cały czas nad nim siedzieć, ale kiedy zwraca się o pomoc,
                    to
                    >
                    > nie można go lekceważyc.
                    > Należy mu pokazać jak zrobic babkę, co nie znaczy że zawsze za niego to
                    zrobić.



                    > należy mu pokazać jak bardzo sięcieszymy z jego małego sukcesu (babki z
                    piasku,
                    >
                    > która się udała)
                    > Należy do dziecka mówić patrząc sie na nie, a nie obojętnie odpowiadać.


                    Marta te matki kochaja te dzieci ich gwarantuje ze patrza.
                    • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:47
                      ale to one wiedza, ze patrzą. dzieci tego nie wiedzą, nie czują. Dzieci czują
                      się odrzucone. Alicja piaskownica to tylko przykład, w domu jest dalej tak samo.
                  • baba2005 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:56
                    santorini_uwielbiam napisała:

                    > owszem, nie należy cały czas nad nim siedzieć, ale kiedy zwraca się o pomoc,
                    to
                    >
                    > nie można go lekceważyc.
                    > Należy mu pokazać jak zrobic babkę, co nie znaczy że zawsze za niego to
                    zrobić.
                    > należy mu pokazać jak bardzo sięcieszymy z jego małego sukcesu (babki z
                    piasku,
                    >
                    > która się udała)
                    > Należy do dziecka mówić patrząc sie na nie, a nie obojętnie odpowiadać.

                    Ilu dzieciom pokazywalas, ja sie robi babke?
                    Ile dzieci wychowalas?
                    Ile dzieci uratowalas od traumy ?
                    baba (ktorej ublizylas - pozdrawiam)
                    • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 28.01.05, 09:47
                      Droga babo, czy mozemy wreszcie zawiesic nasza wojnę?
                      Pytasz się mnie o to
                      Ilu dzieciom pokazywalas, ja sie robi babke?
                      > Ile dzieci wychowalas?
                      > Ile dzieci uratowalas od traumy ?

                      No przecież doskonale wiesz,że nie wychowałam własnego (co zresztą na poczatku
                      napisaam) i nikogo nie uratowałam od traumy (albo nic o tym nie wiem).
                      Pokazywałam jednak dzieciom jak robic babke.
                      Nie zmienia to jednak faktu, że to co napisałam i to, że bronię dzieci przed
                      biciem, to swięta prawda. Tak dzieci powinny byc wychowywane. wszystko powinno
                      byc wyważone i kontrola i opiekuńczość.
                      Wiesz, że są takie matki, ktore robią dzieciom krzywdę, to jest prawda ktorej
                      nie da się zaprzeczyc. Sa również matki dobre, ale nie o nich w tym wątku miała
                      być mowa,wiec nie rozumiem czemu masz do mnie żal i pretensje.
                      Ja napisałam tutaj tylko idealny wzorzec choć niepełny, bo o tym można długo
                      dyskutować i wiele napisac. Naukowcy od wielu lat sprzeczają się o to jak
                      dzieci powinny być wychowywane i co wpływa na ich rozwój, więc myslę,ze i my
                      nie dojdziemy do ostatecznych wniosków, bo co matka to inna teoria.
                      Jednak od kilku dobrych lat panuje wlaśnie taki model wychowania, wychowania
                      wspierającego dziecko w jego rozwoju, ale nie przesadny. Dziecko musi samo
                      dotknąć, pomyśleć, spróbowac, nei można mu wszystkiego pokazac, bo wówczas nie
                      rozwijałoby się prawidłowo, stało by w miejscu. Nie można również mieć zbyt
                      wygórowanych wymagan, bo dziecko może nie dacrady na swoim etapie rozwoju i
                      wówczas dojdzie do kryzysu. Często rodzice nie zdają sobie z tego sprawy.
                      Wiesz, że interesuję się pscyhologią rozwoju i z palca sobie tego nie wyssałam,
                      ale gdzies wyczytałam.
                      I jeszcze jedno, znam osoby ktore nie mają dzieci, a są świetnymi pedagogami
                      czy wychowawcami, potrafią dostosowac wymagania do dzieci i wspomóc je w
                      rozwoju.
                      Ja dosyc często przebywam z dziećmi swojej siostry i z tego co widzę, to one są
                      bardzo zadowolone z mojego towarzystwa, mówią że potrafię je zrozumieć i im
                      pomóc. często neistety mówia mi również,że siostra na nie krzyczy, ze ich nie
                      slucha. Jestem takim mediatorem w tym domu. Dzieci mi mówią co je boli, a ja
                      potem staram się wytłumaczyć to swojej siotrze i wskazac jej jak powinna
                      postępować. Widze tego efekty, jest coraz lepiej, więc myślę,ze moje gadanie
                      nie idzie na marne. Ale jak wiadomo wszystko zależy od człowieka.
                      Moja siostra zaczęła (za moją namową) stosować w domu konstruktywną rozmowę i
                      widac efekty, dzieci wreszcie sa zadowolone i choć jeszcze wpadki się zdarzają,
                      to jednak jest ich coraz mniej.
                      Pozdrawiam
                • procesor Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 21:22
                  alicja-ciekawska napisała:
                  > Nie nalezy nad nim siedziec.

                  Jak dziecko chce - to nalezy.
                  Zwłaszcza że taki dwulatek woli rozwalać babki niż je robić - zakładając że w
                  ogóle uda mu sie zrobić. Doświadczenei i obserwacje w naturze mówią - do 3-4
                  lat matki są pod ręką niezbędne. Inaczej jest walenie po głowach łopatkami i
                  sypanie piachem po wszystkim.

                  Sypanie piachem pozostaje na kolejne kilkanascie lat. :)
                  Wskazana interwencja dorosłych.
                  Wiem bo sama interweniuje jak 12-13 latki sypa się w ogródku piachem jak
                  najęte. Żeby tylko SIĘ..
        • alicja-ciekawska Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 19:44
          marybellows napisała:

          > Ha ha! jakbym opublikowała pod własnym nazwiskiem wizję matki z wózkiem
          > jako "obwoźne sado - maso" - siedziałabym w celi, bo grzywny takiej jak
          Urban
          > nie mogłabym zapłacić.. Net ma zalety...

          ja jednak wierze ze kobiety chca miec dzieci i mezow z milosci.Staraja sie
          malzenstwo utrzymac,i dobrze dzieci wychowac.
          Wszystko zlo, ktore, przychodzi to wplyw zgnilej cywilizacji.
          • miang Re: Czemu to głównie matki wariują? 28.01.05, 09:25
            > ja jednak wierze ze kobiety chca miec dzieci i mezow z milosci.Staraja sie
            > malzenstwo utrzymac,i dobrze dzieci wychowac.
            > Wszystko zlo, ktore, przychodzi to wplyw zgnilej cywilizacji.

            no! a tej cywilizacji nie tworza kobiety i mezczyzni tylko jakies demony albo
            inne alieny! ich wina !
    • rybolog Czas jest wrogiem kobiety... 27.01.05, 20:31
      A jest, bo nie ma czasu na bledy. A zeby nie bylo bledow, to trzeba byc
      cholernie zorganizowanym, poukladanym i miec duzo szczescia. Faceci w tym
      przypadku maja lepiej.
      • baba2005 Re: Czas jest wrogiem kobiety... 27.01.05, 20:44
        Jak Ty to robisz, facet...? :))))
        Czesc, Rybie - oczywiscie masz racje - i to taka, ktora nie wszyscy tutaj
        zrozumieja...
        Nie, to nie jest ton protekcjonalny - do takich wnioskow dochodzi sie po
        latach... I jest to baaaaardzo sluszny wniosek :)
        baba
        • rybolog Re: Czas jest wrogiem kobiety... 27.01.05, 21:42
          Witaj Babo:)))

          Eh, kazdy zapomina o zegarze biologicznym kobiety, ktory czasami, o ile nie w
          wiekszosci jest najsilniejszym wymiernikiem czasu. Wtedy trudno jest wymagac od
          kobiety "wszystkiego". A ze problemy zwiazane z tym sa, to tylko dlatego ze
          brakuje dla niej czasu...My faceci mozemy go miec 2 lub 3 (mala przesada, ale
          tylko mala) razy tyle.

          Dzieki za zrozumienie :)))
          • procesor Re: Czas jest wrogiem kobiety... 27.01.05, 22:17
            rybolog napisał:
            > My faceci mozemy go miec 2 lub 3 (mala przesada, ale
            > tylko mala) razy tyle.

            N apłodzenie - tak.
            Na wychowanie - macie mniej..
            • rybolog Re: Czas jest wrogiem kobiety... 27.01.05, 22:41
              Procesorko, pisze o plodzeniu, sile ktora jest zakodowana w kazdej prawie
              kobiecie...maciezynstwo. I bardzo ograniczonym (pisze o pierwszym dziecku)
              czasie w ktorym moze tego dokonac (chociaz to sie teraz zmienia). W tym czasie
              musi sprostac wielu innym zyciowym czynnikom. Gdyby kobieta miala tyle czasu co
              facet, to i wychowanie byloby pestka (powiedzmy) dla nas wszystkich...w wielu
              przypadkach.
              • procesor Re: Czas jest wrogiem kobiety... 28.01.05, 11:04
                Macierzyństwo i ojcostwo to coś więcej niz płodzenie.

                Dużo więcej. Pzreciez to dobrze wiesz.

                I nie żyj złudzeniami. Owszem, plemnikami mężczyźni dysponują do końca. Ale
                możliwości erekcji u sporej częsci panów spadają juz po czterdziestce.. do zera
                czasem..
                A jakośc plemników tez baaardzo sie obiża z wiekiem.
                Napisałam też o wieku panów i ich czasie - ich KRÓTSZYM czasie. Co z tego że do
                końca mogą teoretycznie zapładniac - skoro ten koniec nastepuje przeraźliwie
                szybko?? Nie mówiąc o tym że jak sie juz powoła tego człowieka na świat to
                wypada go wychowac a nie odumrzec gdy będzie miał 10 lat.

                Kolejna bardzo istotna sprawa - lekarze bija na alarm - coraz więcej kobiet i
                mężczyzn jest niepłodnych. Leczenie podjęte u dwudziestokilkulatka ma lepsze
                rokowania niz o 30-40-latka.

                Nie zgadzam sie z tym że byle móc urodzić - to potem wychowanie to pestka. W
                przypadku niektórych późne macierzyństwo i ojcostwo jest dobrym wyborem - ale u
                wielu takich "późnych z przekonania" rodziców widziałam zmęczenie,
                zniechęcenie, brak sił i "nie tak to sobie wyobrażaliśmy".

                I jeszcze cos. Jestem dzieckiem które nie zdążyło poznac swoich dziadków i
                babć. No jedna babcię trochę. Ale widzę jak wazny kontakt z dziadkami jest dla
                wszystkich dzieci w mojej rodzinie. I troche im zazdroszcze że ja tego nie
                zaznałam. Ale jestem szczesliwa że moje dziecko - tak.
                Późne dziecko ma marne szansę poznac swoich dziadków.
            • santorini_uwielbiam Re: Czas jest wrogiem kobiety... 28.01.05, 09:51
              no wasnie. Skoro mężczyźni wiedza o zegarze biologicznym kobiety, to czemu nie
              pomoga w wychowaniu. Jest to kolejny problem.
              nawet jeśli matka nie pracuje, jest w domu z dziećmi, to też należy jej się
              odpocznek, adzieciom wychowanie i zabawa z dwojgiem rodziców, nie tylko z mamą.
              Tata ma inne podejście, zauważa inne rzeczy niż kobieta, łatwiej skleja
              samoloty niż bawi się lalkami. czemu panowie tak mało uczestnicza w tym
              wszystkim.
              Kiedy kobieta ma kryzys, to nie jest wspierana, a słyszy że jest wariatka,
              ktora wymyśla problemy i ciągle biadoli. A przecież kobieta nie jest maszyną i
              też kiedyś może mieć dość, co potem odbija się na dzieciach.
    • witch-witch Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 20:48
      marybellows napisała:

      > Czyta się posty na tym forum, obserwuje sie świat i widzi się, że, choć z
      > jednej strony wszyscy rozanielaja sie macierzyństwem /sama słodycz! sens
      > życia kobiety!/, to, z drugiej strony, matki przeradzaja się w koszmary
      > scigajace swoje dorosłe dzieci na jawie i w snach..!
      > Jakies kity są z tym macierzyństwem, bo jak coś tak cudownego moze tak często
      > przynosić takie złe owoce?..
      > O ojcach tak dalece zwichrowanych słychać mniej albo wcale... Może kobiety,
      > wkręcone w macierzyństwo, do którego zbyt często nie dojrzały, robia z tego
      > jakieś "obwoźne sado - maso" /na początku przynajmniej obwoźne, bo w wózkach
      > przeciez woża.../ A teraz liczę na cięgi! I rozżarzone obcęgi!
      ............................... ..............
      W tym co piszesz jest wiele smutnej prawdy. Czesto jednak, zapomina sie, ze
      matki to ludzie z masa wad i zalet. Wtedy gdy przewazaja wady, zycie dziecka
      jest wprost TRAGICZNE!!!! Uwazam, ze w doskonalej przyszlosci, dzieci beda
      mogli miec tylko ludzie po zaliczeniu testow jak i kursow z "rodzicielstwa"
      Najlepszym studentom bedzie sie przyznawac mozliwosc do spelnienia sie poprzez
      macierzynstwo. Reszcie BASTA! Pomarzyc beda sobie mogli, albo kupia sobie kota
      albo swinke morska.
      Problem jest jednak w tym ze dziecko czesto zagluszone agresja i dominacja
      matki nie wie albo zapomina o swoich PRAWACH! Matke tez trzeba wychowac. I temu
      wychowaniu musi sie podporzadkowac, o ile oczywiscie chce aby dzieci rozmawialy
      z nia w przyszlosci.
      Ja nie rozmawiam z moja szalona matka. Powiedzialam jej tylko raz: "Gdybym
      miala szanse wyboru swojej matki- NIGDY bym ciebie ta szansa nie obdarzyla.
      Zegnaj!"

      I ot zycie plynie dalej.....Na matce sie nie zaczelo i z matka nie trzeba zycia
      konczyc...
      • marybellows Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 21:11
        A ja się boję, że kobietom często implantuje sie to macierzyństwo w czasie i
        okolicznościach, gdy wcale tego nie potrzebuja, tylko np. stworzenia dobrej
        relacji z partnerem, sprawdzenia się w świecie, osiagnięcia dojrzałosci
        psychicznej i emocjonalnej...
        One potem próbuja robic wszystko naraz, wychodzi to marnie, wiele traca i
        zawalają, ale dziecko zawsze zostaje - jako przyczyna, skutek, worek na nadmiar
        uczuc i worek treningowy na kuksance, których nie wymienia się z męzem, chocby
        sie chciało..
        Dziecko wszystko przełyka i kocha dalej, wiec one sie jeszcze bardziej
        rozpedzaja.. Az dochodza do stadium wariacji. A wtedy dziecko dorasta i widzi,
        ze mieszka w domu szaleństwa. I chce uciec.
        A one nie chca puscić, bo przyzwyczaiły się zaspokajać swoje potrzeby
        emocjonalne kosztem dziecka, weszły w pasozytniczy układ - zyja jego zyciem - i
        nie chcą zostać ze swoim.. Wola psychicznie zabić swoje dziecko niz je
        puscic... Zazdroszcza mu zycia, które moze miec - lepszego od tego ich...
        • baba2005 Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 21:15
          Wspolczuje... To okropne, co piszesz... :(((
          Takie masz doswiadczenia ?
        • triss_merigold6 Ty teoretyk jesteś? 27.01.05, 21:19
          Tłumaczenie wszystkich porażek dorosłych w ich dorosłym i samodzielnym życiu
          wpływem zaborczej lub - dla odmiany - chłodnej matki jest potężnym nadużyciem.

          Świrują na punkcie dziecka - spełnienia marzeń i zaspokajacza wszystkich
          potrzeb emocjonalnych - te kobiety, które nie mają własnego życia. Życie w
          sensie: pasje, zainteresowania, zdrowy egoizm, udana relacja z mężczyzną,
          przyjaciele, czas dla siebie. Mogą świrować perfekcjonistki, żaden rodzic nie
          jest idealny tylko normalnym fakt własnej nieidealności nie spędza snu z powiek.
          Macierzyństwo powinno być wyborem, chcianym, w miarę świadomym i podejmowanym z
          założeniem, że zmienia życie.
          • marybellows Re: Ty teoretyk jesteś? 27.01.05, 21:41
            Jako dziecko - praktyk, jako matka - teoretyk :)...
            Ja też uważam, że zwalanie wszystkiego na trudne dziecinstwo ma swoje granice.
            Ale nie to mnie interesuje, tylko pytanie, dlaczego to kobiety często tworzą
            tak niezdrowe relacje z dziecmi?.. Spójrz na to forum: "Matka toksyczna" to
            duża część postów - o duzym odzewie. Ojciec toksyczny.. Jakoś tu nie gości.. Z
            matkami coś zle się dzieje, jak wnioskuję. Dlaczego to macierzyństwo, a nie
            ojcostwo, tak się często wypacza?
            • procesor przeciez to proste jak drut 27.01.05, 22:23
              marybellows napisała:
              > Ale nie to mnie interesuje, tylko pytanie, dlaczego to kobiety często tworzą
              > tak niezdrowe relacje z dziecmi?

              Jak w tytule.
              Bo juz od dość długiego czasu ojciec to postać Wielkiego Nieobecnego w
              wychowaniu dzieci.
              Zobacz co wynika z naszych rozmów w wątku o kobietach domowych. Tak czy siak -
              główna odpowiedzialność za wychownaie dzieci spoczywa na kobiecie.
              Nawet jeśli pracuje zawodowo - to do niej zwyczajowo oczekuje się wychowywania
              dziecka.

              Jeśłi kogos nie ma - trudno z nim tworzyć toksyczne relacje.
              W ogóle trudno z nim tworzyć JAKIEKOLWIEK relacje....

              A jak juz jest.. To może być tak samo toksyczny jak matka. Spójrz na dzieci
              ojców-alkoholików..
              • marybellows Re: przeciez to proste jak drut 27.01.05, 22:47
                Zauważyłam, że zasadniczo lepiej się maja te dorosłe dzieci, które były z lekka
                olewane przez oboje rodziców, ale miały duzo ciotek, wujków, kumpli i swobody
                niż te w zaciśniętych szponach zwariowanych matek. Czasem wystarczy dziecku nie
                przeszkadzać - i to juz jest dużo!..
            • triss_merigold6 Re: Ty teoretyk jesteś? 27.01.05, 22:51
              Jak ktoś nie ma większych problemów to sobie w duszy dłubie;)
              Zdefiniuj pojęcie zdrowej relacji to o niezdrowych możemy porozmawiać. Teraz
              dla ludzi wszystko bywa toksyczne: partner, matka, teściowie, szef, atmosfera w
              pracy. Toksyczna jest w oczach nastolatków matka opiekuńcza (bo interesuje się
              z kim i gdzie małolat bywa), toksyczna jest taka, która mówi "dziecko to twoje
              życie rób co uważasz". Dorośli sami często nie wiedzą czego chcą i za własny
              brak chęci, talentu, za swoje schizy i nieudane układy życiowe obwiniają
              rodziców.
              • marybellows Re: Ty teoretyk jesteś? 27.01.05, 23:10
                Triss, rozmawiając na forum, a nie w PAN, z zasady nie posługujemy się
                definicjami, lecz swobodnymi sądami. Zdrowa relacja też jest więc pojęciem
                nieco elastycznym, ale, jak sądzę, zrozumiałym. Tak, jak stół: moze byc
                kwadratowy, owalny, z drewna lub z rattanu, albo zwykły pniak - ale wie się, co
                to stół, czyż nie?
                • triss_merigold6 Re: Ty teoretyk jesteś? 27.01.05, 23:17
                  Jasne. Tylko, że w tej chwili każdy kto twierdzi, że miał fajnych rodziców,
                  lubi ich towarzystwo i nie ma pretensji o błędy jakie w życiu osobiście
                  popełnił jest z gruntu podejrzany (wyparcie? samookłamywanie się?
                  niezdiagnozowany uraz?).
                  • alicja-ciekawska Re: Ty teoretyk jesteś? 27.01.05, 23:21
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Jasne. Tylko, że w tej chwili każdy kto twierdzi, że miał fajnych rodziców,
                    > lubi ich towarzystwo i nie ma pretensji o błędy jakie w życiu osobiście
                    > popełnił jest z gruntu podejrzany (wyparcie? samookłamywanie się?
                    > niezdiagnozowany uraz?).

                    ja mowie ze nie mam do rodzicow zadnych pretensji,moze dlatego ze ich juz nie
                    ma.
                    Ale pomomo tego szanuje ich,z ich wadami,babkie dziadka,tez.
                    A bledy popelnilam z wlasnej glupoty.Nikt nie jest za nie odpowiedzialny,
                    AMEN
                  • marybellows Re: Ty teoretyk jesteś? 27.01.05, 23:25
                    A tu znowu dziwne uogólnianie: "Każdy".. Ja staram sie dodawać do moich opinii
                    takie słowa jak: "w wiekszosci" "na ogół" - z marginesem na odmienność, a ty od
                    razu "każdy".. Odważne twierdzenie! Większośc ludzi, których znam, twierdzi, ze
                    miała i ma fajną rodzinę. W moim środowisku fajna rodzina jest w modzie i w
                    standardzie, więc raczej się nie słyszy o problemach. Oczywiscie na forum sie
                    słyszy, ale ono po to jest, aby tu o nich mówić. Czy obserwujesz świat via
                    forum?
                    • triss_merigold6 Re: Ty teoretyk jesteś? 27.01.05, 23:28
                      Nie obserwuję świat via forum. Forum to specyficzne miejsce.
                      Wśród moich znajomych, rodziny zdecydowana większość miała fajne domy,
                      normalnych, kochających rodziców.
                      Skąd więc Twoje obserwacje/wnioski o wypaczeniach macierzyństwa?
                      • malvvina matka i ojciec 28.01.05, 07:03
                        zrownowazona kobieta w dobrej relacji z mezem nie pozera swoich dzieci jako
                        matka. Wiec panowie do roboty
                      • marybellows Re: Ty teoretyk jesteś? 28.01.05, 09:40
                        W zamierzony sposób podjęłam temat wypaczen, więc moje obserwacje sa o
                        wypaczeniach. Skad? Zewsząd. Próbując dociekać przyczyn wypaczeń zwracałam
                        uwagę na wszelkie treści i o wypaczeniach, nie zas o hodowli królików
                        angorskich..
                        Czy ty jestes naukowcem? Czy jeżeli pytasz studenta o spadek pogłowia owiec
                        simentalskich w latach 1918 - 34 w Górnej Macedonii, żądasz, zeby referował ci
                        wszystko, co wie o wszystkich macedonskich uprawach i hodowlach?
                        Nawet w dialogu na forum tworzy się pewna metodologia - rozumiesz?
                    • santorini_uwielbiam Re: Ty teoretyk jesteś? 28.01.05, 10:07
                      Mary, ludzie wstydzą się mówić publicznie o tym jacy rodzice sa dla niego
                      niedobrzy. Dzieci wstydzą się o tym mówić w szkole, przy kolegach, a już tym
                      bardziej dorosli. Nie wyobrazam sobie sytuacji, żeby w pracy ktoś opowiadał
                      wszystkim o tym jaka mama była dla niego niedobra i jak to ojciec pił od rana
                      do wieczora.
                      Jesli ktoś potrafi ludzi obserwować, to można to zauważyć, nie trzeba o tym
                      mówić. Te osoby róznią się tempreramentem i zachowaniem. Czesto stoją z boku,
                      lub bardzo mocno angazują sie, nie sa wypośrodkowane (jesli moge użyc takiego
                      słowa), są skrajne.
                      • marybellows Re: Ty teoretyk jesteś? 28.01.05, 10:59
                        Dokładnie tak myslę i dlatego nie zgadzam sie z Triss, która pisze, że dobry
                        układ to dość powszechna sprawa. Myslę, ze ona zatrzymuje się na tym, co ludzie
                        mówią - a wiadomo, że nikt nie będzie w pracy czy wśród znajomych wywlekał
                        smutnych prawd ze swojego zycia. One są barzdo niepokupne. Mówi się: Jest ok.
                        • triss_merigold6 Sama sobie przeczysz 28.01.05, 13:34
                          Widzisz? Najpierw piszesz, że większość osób które znasz miała fajne domy i
                          sensownych rodziców, zarzucasz mi uogólnienie - kiedy zauważam, że ludzie
                          przyznający się do normalnych relacji z rodzicami są z gruntu podejrzani a na
                          koniec piszesz, że "nikt nie bedzie wywylekał smutnych prawd ze swojego życia".
                          Troche konsekwencji kobieto.
                          Zdecyduj się czy:
                          - większość (sporo osób) miała spaprane przez matki dzieciństwo i rzutuje to na
                          ich życie dorosłe
                          - większość miała normalne matki, szczęśliwe, kochające domy
                          - mieli spaprane dzieciństwo i toksycznych starych ale utrzymują oficjalnie, że
                          ich relacje z rodzicami są idealne
                          • marybellows Re: Sama sobie przeczysz 28.01.05, 14:12
                            Nie widzę tu sprzeczności. O osobach z pracy nie moge powiedzieć z czystym
                            sumieniem, że je znam. Podobnie jakichś kolegów, koleżanki na grupowych
                            spotkaniach. Trudno mi wyrokować o ich zyciu. Znam naprawdę kilka osób - i te
                            akurat miały trudne relacje domowe.
                            Twoje stawianie mnie przed koniecznoscią postawienia hipotezy dotyczącej stanu
                            ludzkości przerasta mnie. Ja tylko zadałam dość proste pytania, a ty mi
                            serwujesz scholastyczne spory... Zmęczyło juz mnie to. Nie o to mi chodziło.
          • santorini_uwielbiam Re: Ty teoretyk jesteś? 28.01.05, 10:01
            Swiete słowa triss, święte słowa.

            matki, które nie mają zainteresowań i pasji nie dają dobrego przykładu dziecku.
            Wiadomo jednak, że pasje w dzisiejszych czasach kosztuja i nie wszystkich na
            nie stać. Siedza więc w domu przed telewizorem i trzymają w ręku Na żywo czy
            inna kolorową gazetkę. To jest ich pasja, brazylijski serial + brukowiec.
            dziecko, ktore wychowuje się w takim domu jest bardzo biedne.

            Ale jest i druga strona tego medalu. Mama ma bardzo zerokie zainteresowania i
            pasje, dziecko to widzi, matka czesto mu mówi: nic nie robisz, zobacz a ja to
            to i to i to i to, dziecko wie,ze nie da rady tak jak mama, ma inny temperament
            i w rozoju jeszcze nie doścignęło mamy, zaczyna miećkompleksy spowodowane
            właście takim niedoścignieniem matki. A mama jest zaslepiona swoimi pasjami i
            nie widzi tego.
        • witch-witch Re: Czemu to głównie matki wariują? 27.01.05, 21:49
          Czesc i to duza kobiet jest wlasnie taka jak ja opisujesz. Lecz to jest
          patologia. A patologia ma swoje zrodla w patologicznej rodzinie. Ktos ta matke
          wychowal na takie zdziwaczale i oblakane stworzenie. Poniewaz rola rodzica
          wymag wielu sil zarowno tych fizycznych, emocjonalnych jak i psychicznych, tak
          ze poprzez patalogiczne macierzynstwo wychodza na swiatlo dzienne wszelkie
          slabosci ducha i zmyslow matki. Takie matki trzeba leczyc.Trzeba im pomoc.
          Jedno jest pewne dzieci, ktore przerobily psychicznie patalogiczna rodzine
          wychodza z dramatu jako silne jednostki. Tak ze kazdy kij ma dwa konce.
          • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 28.01.05, 10:09
            witch-witch napisała:

            > Czesc i to duza kobiet jest wlasnie taka jak ja opisujesz. Lecz to jest
            > patologia. A patologia ma swoje zrodla w patologicznej rodzinie. Ktos ta
            matke
            > wychowal na takie zdziwaczale i oblakane stworzenie. Poniewaz rola rodzica
            > wymag wielu sil zarowno tych fizycznych, emocjonalnych jak i psychicznych,
            tak
            > ze poprzez patalogiczne macierzynstwo wychodza na swiatlo dzienne wszelkie
            > slabosci ducha i zmyslow matki. Takie matki trzeba leczyc.Trzeba im pomoc.
            > Jedno jest pewne dzieci, ktore przerobily psychicznie patalogiczna rodzine
            > wychodza z dramatu jako silne jednostki. Tak ze kazdy kij ma dwa konce.

            albo jako bardzo słabe jednoski, niestety. każdy kij ma dwa konce.
        • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 28.01.05, 09:56
          matki przechodzą bardzo często kryzys wieku średniego, szczególnie takie o
          których piszemy. szukają swojej nowej tożsamości, nie są wspierane i nie mogą
          się pogodzić tym, ze to nowe pokolenie ma odmienny punkt widzenia na życie.
          Brakuje tolerancji (słowa tak czesto nadużywanego, ale jak to inaczej nazwać) i
          zrozumienia dla młodszego pokolenia. Zazdroszczą dzieciom tego co one mają (i
          nie zdają sobie nawet z tego sprawy). Wsciekają sie, ze one nie nosiły
          kolczyków w nosie, bo nie było im wolno, że nie robiły sobie tatuażu, bo wtedy
          nie wypadało. To jest bardzo złożony problem.
          • marybellows Re: Czemu to głównie matki wariują? 28.01.05, 10:14
            A jeszcze dochodzi coś takiego, że nieraz i same dorastające dzieci "ściągaja
            cugle" matce. Wychodza z założenia, że im wolno: kolczyki w nosie mieć,
            tatuaże, doła z dwutygodniowym niesprzątaniem i nieodzywaniem się, hobby w
            postaci latania na paralotniach, wychodzic po nocach..
            Złoszczą sie natomiast, kiedy matka, mając np. 40 lat, wyglada na ich
            kolezankę, nie chce wejść w role matrony, szaleje w klubach, nosi sie
            ekscentrycznie, uprawia intensywnie seks, nie skupia się na nich jako pępkach
            świata.. Też słyszałam zale na zbyt zywiołowe i młode wewnętrznie matki!..
            • santorini_uwielbiam Re: Czemu to głównie matki wariują? 28.01.05, 10:30
              marybellows napisała:

              > A jeszcze dochodzi coś takiego, że nieraz i same dorastające dzieci "ściągaja
              > cugle" matce. Wychodza z założenia, że im wolno: kolczyki w nosie mieć,
              > tatuaże, doła z dwutygodniowym niesprzątaniem i nieodzywaniem się, hobby w
              > postaci latania na paralotniach, wychodzic po nocach..
              > Złoszczą sie natomiast, kiedy matka, mając np. 40 lat, wyglada na ich
              > kolezankę, nie chce wejść w role matrony, szaleje w klubach, nosi sie
              > ekscentrycznie, uprawia intensywnie seks, nie skupia się na nich jako pępkach
              > świata.. Też słyszałam zale na zbyt zywiołowe i młode wewnętrznie matki!..

              Najlepiej byłoby gdyba taka 40-letnia mama poszła razem ze swoją 20-letnią
              córke na dyskoteke i gdyby obie zrobiły sobie tatuaż i wsadziły kolczyk do nosa.
              dziecko ma prawo nie sprzatacswojego pokoju przez tydzień, ale pod warunkiem,
              ze po tygodniu weźmie odkurzacz i jednak posprząta. To już jest umowa między
              dzieckiem a rodzicami kiedy i jak czesto będzie sprzątane mieszkanie. Jeden
              lubi bałagan, a drugi lubi porządek, ale można się dogadać. nie bałaganię mamo
              u ciebie w pokoju, ale w swoim robię to co chcę, ale tak żeby nie zrobić
              całkowitego burdelu, bo jednak to nasze wspólne mieszkanie. W reszcie
              mieszkania sprzątamy na zmianę. Można zrobic plan, dzieci nawet lubią takie
              poukłądane życie, lubią wiedziec co je mozeczekać we wtorek, a co w piątek.
              jesli zdarzy się, ze ktoś danego dnia nie moze zrobic tego co miał zaplanowane,
              to wówczas wymienia się z kimś i potem odrabia (jak w pracy). taka sytuacja
              może dziecko bardzo dobrze przygotować do przyszłego dorosłego życia, nauczy
              obowiazku. jednak wymagania musza byćdostosowane do wieku dziecka. Wiadomo, ze
              7 latek nie posprząta całej łazienki, ale już pozmywać po kolacji może kilka
              talerzy. trzeba również tak ten plan przygotowac, zeby jedno zdzieci nie czuło
              się pokrzywdzone. czasami satakie sytuacje, ze dziecko słyszy: ty w tym
              tygodniu będziesz robił wszystko za X, bo X ma egzaminy i musi sie uczyć i
              basta. Tak nie może być. Musi byc ustalone odrobienie przez osobę X zaległych
              rzeczy. Wtedy dziecko czuje, ze wdomu jest sprawiedliwość i nie czuje się
              pokrzywdzone.
              • marybellows Re: Czemu to głównie matki wariują? 28.01.05, 11:05
                Ja też zauwazyłam, ze w zyciu prywatnym, jak wszędzie, dobrze skutkuje jasność
                zasad i otwarte komunikowanie się. Liczenie na dobrą wolę, domysły i "czytanie
                z oczu" - są do bani! U mnie w domu jest konkretny podział obowiązków i, choć
                na poczatku były jęki /bo lepiej niektórym żyć w chaosie, bo można sie
                wyślizgać z wielu rzeczy/ - to teraz ładnie wszystko gra w sprawach domowych!
                • malvvina Re: Czemu to głównie matki wariują? 28.01.05, 13:03
                  jakos przmilczeliscie - przeciez jest jasne ze oprocz tzw spelnienia
                  macierzynskiego jest inne zycie ! a malzenstwo nie jest zawierane w wylacznym
                  celu plodzenia dzieci. W waszych wypowiedziach swiat kreci sie wokol dzieciara.
                  Rodzina tez. A tu rodzina to rowniez zwiazek kobiety i mezczyzny. Przyjacielski
                  partnerski seksualny przedsiebiorczy. Od tego zalezy dobre zdrowie psychiczne
                  kobiet . Powtarzam za jakim tam autorytetem ktorego nazwisko mi ucieklo : dobra
                  matka to ta kobieta ktora bylaby szczesliwa nie majac dzieci. :-)
                  • marybellows Re: Czemu to głównie matki wariują? 28.01.05, 13:25
                    Taka myśl sie przewineła, ale niewyraźnie. Że może za bardzo się kobiety widzi
                    przez macierzyństwo i to im się indukuje jak najszybciej, a one jeszcze nie
                    maja być może rozeznania w samej sobie ani dobrego zwiazku z partnerem.. i stad
                    różne "przeniesienia" na dzieci i zaburzone relacje na tej linii. Bo na
                    wczesniejszych liniach: kobieta - swiat, kobieta - partner - tez nie gra!
                  • miang Re: Czemu to głównie matki wariują? 28.01.05, 14:12
                    > kobiet . Powtarzam za jakim tam autorytetem ktorego nazwisko mi ucieklo : dobra
                    >
                    > matka to ta kobieta ktora bylaby szczesliwa nie majac dzieci. :-)


                    piękna myśl i prawdziwa
                    • mam-darynka Re: Czemu to głównie matki wariują? 30.01.05, 20:20
                      Na pytanie watku patrze z dwoch stron: matki wariuja czesciej niz ojcowie albo
                      matki wariuja czesciej niz nie-matki. Nie wiem, czy da sie obronic ktorekolwiek
                      z tych dwoch zalozen. Jezeli juz, to na wariujace matki narzeka sie publicznie
                      czesciej niz na wariujacych ojcow lub na wariujace nie-matki. Moze tez
                      wariactwo matki postrzegane jest wyrazniej niz wariactwo innych ludzi, bo matka
                      jest az tak wazna w zyciu kazdgo czlowieka?
              • triss_merigold6 Dalej czysta teoria. 28.01.05, 13:42
                Relacja rodzic - dziecko to nie układ koleżanka (matka) - koleżanka/kolega.
                Poczytajcie sobie o postawach dzieci hippisów: dzieci wychowywane po kumpelsku
                we własnym życiu rodzinnym realizowały model tradycyjny z okresloną hierarchią
                na linii rodzice - dzieci. Mówiąc krótko: ogromna większość dzieci (nastolatków
                również) czułaby się głęboko zażenowana gdyby rodzice zechcieli bawić się z
                nimi w ich dyskotece czy klubie.
                Owszem, w XIX w. istniał obyczaj zabierania dorastającego syna przez któregoś z
                dorosłych męskich krewnych do burdelu celem inicjacji ale chyba nie o to Wam
                chodzi.

                Uporządkowane życie - z tym w pełni się zgadzam. Stały rytm (posiłków, zabawy,
                obowiązków na miarę wieku, kąpania, kładzenia spać przy opowiadaniu bajki) daje
                dziecku poczucie bezpieczeństwa i życia w stabilnym świecie.
                • santorini_uwielbiam Re: Dalej czysta teoria. 28.01.05, 16:00
                  Triss, oczywiscie że relacja rodzic - dziecko, to nie układkoleżeński, ale
                  powinien być przyjacielski. Przykłądu z dyskoteką chyba jednak do konca nie
                  przeczytałas uważnie. Chociaż powiem Ci, że znam takie układy mama-córka, które
                  razem chodzą na dyskotekę i swietnie się bawią. W jednym z takich ukłądów
                  ostatnio córka była nieco zazdrosna o matkę, bo ta miała większe powodzenie niz
                  ona i znajomi stwierdzili, ze matka lepiej wygląda niż córka. Wiem, ze ją to
                  troche zabolało. czasem kobieta 40-letnia wygląda świetnie (mi zresztą już nie
                  dużo brakuje i też jestem zadowolona) i niejedna młodsza moze jej pozazdrościć
                  wyglądu i urody. Lubię takie dojrzałe kobiety, wreszcie widać na twarzy jej
                  charakter oraz to czy dbała o siebie przez dłuższy kawałek życia.
      • szelest.bzu Nie tylko matki... 27.01.05, 21:50
        Ojcowie też... Czasem matki są zbyt słabe by przeciwstawić się szalejącemu
        ojcu.

        Rodzice to też ludzie. Każde z nich ma bagaż osobistych doświadczeń. I nikt nie
        rodzi się z umiejętnością wychowywania szczęśliwych dzieci.

        ALE

        jeśli widzisz, że coś jest nie tak, jeśli dziecko jest smutne, agresywne,
        apatyczne to... zrób wszystko, by dowiedzieć się co się dzieje... Czytaj,
        rozmawiaj z innymi, idź do psychologa. Nie wrzeszcz tylko poszukaj dlaczego tak
        się dzieje...

Inne wątki na temat:
Pełna wersja