pipoq
28.01.05, 20:06
Och jak ona ściska w dłoni ten marker do suchościeralnej tablicy!!! Siedzę i usiłuję skoncentrować swe rozpierzchnięte myśli na jakże waznych zagadnieniach moralno-etycznych, ale słysze tylko walenie swojego serca, kiedy ona przechadza się po sali...
A kiedy przychodzi wtym swoim obcisłym sweterku... staram się wtedy na wszelki wypadek myślec o łagodnych, falujących bieszczadzkich ląkach, pachnących kwieciem... och nie, stop!
I wracam do domu - jedyne co mi zostaje po tym misterium piękna i zmysłowości to moje notatki, których nie jestem w stanie rozszyfrować...
Niech mi ktoś pomoże, cierpię, ale nie mam śmiałości...