Po balu

30.01.05, 03:20
Wlasnie wrocilem ze studniowki (nie, nie swojej :"P)
I szczerze mowiac, jak zobaczylem jak teraz bawia sie ludzie, jakos mi sie kapke smutno zrobilo.
Chetnie bym jeszcze wrocil do tamtych czasow, imprez takich jak wlasnie studniowka - a nie bardzo
jest jak i gdzie (dyskoteka to nie to samo)
Z innej strony, patrzac na tych 18tolatkow dochodze do wniosku, ze to juz inna generacja - potrafia
sie bawic bezpretensjonalnie, bez "dopalaczy", po prostu.
Imprezowanie nie jest pretekstem do wypicia jak najwiekszej ilosci %, przychodza zeby sie bawic,
wyhasac. Trend ten widac od paru lat - z roku na rok studniowki sa coraz lepsze, coraz bardziej
porywajace wszystkich - lacznie z leciwymi juz niektorymi nauczycielami.

Ech.... zdarzylo sie wam troche zalowac, ze nie urodziliscie sie pare lat pozniej?
    • ziemiomorze Re: Po balu 30.01.05, 03:27
      > Ech.... zdarzylo sie wam troche zalowac, ze nie urodziliscie sie pare lat
      > pozniej?

      I co - jeszcze raz przechodzic przez bol dojrzewania? Nigdy w zyciu, matura
      przestala snic mi sie dopiero pare lat temu.

      I podejrzewam, ze dzieciaki, bawiace sie bezpretensjonalnie bez dopalaczy to
      jakis ulamek procenta. Ja ze swoich obserwacji wyciagam wnioski dosc odwrotne:
      dopalacze sa, w brod i do wyboru, tyle ze nielegalne no i nie na szkolnych
      zabawach, glupich nie ma.

      ciotka-klotka
      • mam-darynka Re: Po balu 30.01.05, 05:39
        Zaluje, bo moje dziecinstwo bylo szaro-bure a moich dzieci jest kolorowe.
        Nie zaluje, bo mialam wiecej wolnosci i swobody. Poza tym dluzej niz moje
        dzieci cieszylam sie naiwnoscia i niewinnoscia. Jak w cytacie z "Pol zartem,
        pol serio" - nikt [w tym przypadku - nic] nie jest jest doskonaly [doskonale].
      • wykrywacz.klamcow Re: Po balu 30.01.05, 11:32
        > I co - jeszcze raz przechodzic przez bol dojrzewania? Nigdy w zyciu, matura
        > przestala snic mi sie dopiero pare lat temu.

        Bol dojrzewania - nie.... ale wskoczyc z tym "obyciem" ktore mam teraz jeszcze raz w TAMTE czasy...
        Cos a la Faust?

        > I podejrzewam, ze dzieciaki, bawiace sie bezpretensjonalnie bez dopalaczy to
        > jakis ulamek procenta.

        Wiesz, rzecz nie w braku, co w umiejetnosci korzystania zen.
        Akurat mam taki uklad, ze bywam na studniowkach niemal co roku - z roku na rok coraz mniej widac
        efekty przedawkowania takowych. Za to wiecej widac spontanicznej zabawy, bez krygowania sie i
        kompleksow.
        Widac pewien proces, trend.
        • ziemiomorze Re: Po balu 30.01.05, 11:54
          wykrywacz.klamcow napisał:

          > Bol dojrzewania - nie.... ale wskoczyc z tym "obyciem" ktore mam teraz
          > jeszcze raz w TAMTE czasy...
          > Cos a la Faust?

          Szczerze? Ja bym sie wynudzila. Im dluzej zyje, tym bardziej mi sie podoba
          miejsce, w ktorym wlasnie jestem, cofanie sie byloby na grzyba.

          > Wiesz, rzecz nie w braku, co w umiejetnosci korzystania zen.
          > Akurat mam taki uklad, ze bywam na studniowkach niemal co roku - z roku na
          > rok coraz mniej widac
          > efekty przedawkowania takowych. Za to wiecej widac spontanicznej zabawy, bez
          > krygowania sie i
          > kompleksow.
          > Widac pewien proces, trend.

          Troche sie koleguje z tegorocznym maturzysta z ekskluzywnego LO - z tego, co on
          mowi, takiego trendu nie ma, nawet jest gorzej, bo rodzice niespecjalnie sie
          przejmuja naduzywaniem substancji przez dzieci, taka polityka przymykania oka
          Ale to cieszy, skoro zdarza sie i cos odwrotnego.
          • wykrywacz.klamcow Re: Po balu 30.01.05, 14:03
            > Szczerze? Ja bym sie wynudzila. Im dluzej zyje, tym bardziej mi sie podoba
            > miejsce, w ktorym wlasnie jestem, cofanie sie byloby na grzyba.

            Ale nie mowimy tu o caloksztalcie zycia w wieku 18tu lat, tylko o jego co smaczniejszych wycinkach.
            Ktorych mi akurat ciutke brakuje.

            > mowi, takiego trendu nie ma, nawet jest gorzej, bo rodzice niespecjalnie sie
            > przejmuja naduzywaniem substancji przez dzieci, taka polityka przymykania oka
            > Ale to cieszy, skoro zdarza sie i cos odwrotnego.

            Widocznie to LO w ktorym ja bywam jest ewenementem. Albo odwrotnie, ewenementem jest
            ekskluzywne LO tegorocznego maturzysty.
            W ten sposob dochodzimy do wniosku ze wszystko jest wzgledne, w roznych miejscach bywa inaczej,
            itd, itp.
Pełna wersja