sdfsfdsf
31.01.05, 19:57
mieszkam i mieszkalem z roznymi ludzmi z polski, znam takze relacje kolegow,
nie dosc ze mam spory stres zwiazany z pieniedzmi to dobijaja mnie sasiedzi,
sa rzeczy ktore nie mieszcza mi sie w pale a jezeli chodzi o polakow sa na
porzadku dziennym
zjadanie komus jedzenia po kryjomu, i nie to ze troszeczke zeby nie bylo
widac, nieeee, kto by sie tam bawil, od razu polowe kurczaka i 2/3 zupy,
kumpel to w ogole wyprowadzil sie z jednego domu do drugiego bo nie mial co
jesc, jak wracal to lodowka byla pusta i nikt nie wiedzial o co chodzi, nasz
sasiad z dolu, gosc z rpa jada od tygodnia na miescie ale jedzenia w szafce
ubywa mu w tempie ekspresowym, krasnoludki, polskie bardzo glodne krasnoludki
kosmetyki, dwa dni temu juz z bratem nie wytrzymalismy i zabralismy wszystkie
kosmetyki z lazienki do pokoju, uzywanie naszych maszynek do golenia to
codzienny rytual, kazdego dnia w innej czesci lazienki z obcym zarostem,
dobrze ze jednorazowki to wyrzucic mozna bylo, pasta do zebow - norma, nie
wiem po co wspominam itd. itp.
higiena osobista he he a raczej jej brak, nie wiem jak oni to robia ale nie
potrafia skierowac strumienia w otwor, moze okulary im paruja czy jak, albo
spiochy w oczach za duze, kaka i pipi to jest desen polskiej deski, kolekcja
wlosow lonowych w wannie kazdego ranka, no i te zapachy jakie sasiedzi
roztaczaja, boze zlituj sie i zeslij piorun na moja czache
z brudnymi garami jakis czas wygralismy, moze dzieki sasiadce ktora stara sie
jako taki porzadek utrzymywac
za co mnie to wszystko spotyka?