zapach, co to jest i co powoduje

IP: *.home.cgocable.net 30.05.02, 07:53
Jest po burzy, zapach ciezki, slodki kwiatow lesnych sie snuje..Wiatr zawial i
zmacil troche oblok zapachu. Przywial resztki z juz zeschnietych bzow i won
swiezej zywicy wyplywajacej z mlodego kasztana, ktory sie jakos wysial nie
wiadomo kiedy.Konwalie..
Cala ta mieszanka w jakis dziwny sposob uaktywnia moje myslenie i sprzyja
medytacjom.Koi moj stres.Ale nie zawsze sie tak dzieje.
Co to jest zapach ? Czy wszyscy czuja TO samo? Porozmawiajmy o wplywie zapachu
na nasz nastroj.Czy zapach "kontroluje" w jakis sposob nasze zachowanie,nasza
osobowosc, czy odwrotnie, to my go kontrolujemy ? Jednym slowem, czy mozemy
korygowac nasze stany emocjonalne zapachem..
    • Gość: ramolcia Re: zapach, co to jest i co powoduje IP: *.proxy.aol.com 30.05.02, 09:37
      zasadniczo, naturalny, wydzielany przez czlowieka zapach nie jest niczym milym,
      szczegolnie w zintensyfikowaniu, stad moze tyle tych zapachow umilajacych,
      upiekszajacych. Jest natomiast cos takiego jak Aromaterapia, uzywajaca
      naturalnych olejkow, ekstraktow z roznych kwiatkow, ktorych obecnosc dziala
      jakoby leczniczo na rozne schorzenia. Nie wiem, nie sprawdzalam, zbyt drogie.
      Te prawdziwe geste olejki. Natomiast niewatpliwie kojaco wplywaja na mnie
      naturalne, ziolowe kadzidelka. A juz o trawce nie wspomne. Pluca lataja.
      Zapach swiezosci po deszczu jest rowniez niezwykly. Ale to nie tylko kwestia
      zapachu. Tak czy owak wdychajac nosem wpuszczamy w siebie rozne duchy.
      Z powodu intensywnego zapachu, nie smrodu, moze nawet dojsc do rozstania
      kochankow.
      A jesli komu nie daj boze z ust jedzie w nieodpowiednich momentach to niech
      lepiej uwaza.
    • pastwa Re: zapach, co to jest i co powoduje 30.05.02, 15:33
      Zapach tak pokrótce jest efektem bombardowania naszego ośrodka odczuwania
      zapachów( malutki: około 5 cm kwadrat. i 5 mln komórek) i w zależności od
      rodzaju substancji( zróżnicowanie cząstek ) w inny sposób jest podrazniany, tym
      samym odczuwamy inny zapach, bądź wcale go nie odczuwamy.
      Substancje zapachowe charakteryzuja się:
      -wykrywalnością,
      -intensywnością zapachu,
      -charakterem zapachu,
      -odcieniem hedonicznym (miły czy nie).

      Na nasze powonienie mogą mieć wpływ liczne czynniki, przykładowo owulacja u
      kobiet( a dokładnie tuż przed)powoduje największe wyczulenie, wszelkie
      choroby... wiele tego jest.
      Dodatkowo duży wpływ ma: czas przebywania( człowiek potrafi sie przyzwyczaić
      do zapachów, inaczej odczuwamy zapach tuz po wejściu do danego pomieszczenia, a
      inaczej przebywając tam od godziny,) wilgotność względna powietrza oraz jego
      temperatura, wiadomym jest, ze najmocniej odczujemy to samo stężenie danej
      substancji w czasie upałów, a najsłabiej podczas mrozów.
      (Człowiek generalnie jest wstanie wyniuchać około 4000 różnych substancji).

      Wpływ natomiast zapachu na samopoczucie człowieka może być przeogromny,
      zwłaszcza gdy jego odcień hedoniczny jest nieprzyjemny, wówczas może dojść do:
      różnorakich bólów głowy, otępienia, dekoncentracji, rozdrażnienia itd.

      Ps.Cieszmy sie jednak , ze nie mamy takiego powonienia jak pies, ten to sie
      dopiero może namęczyć w naszym otoczeniu.

      Pastwa
      • Gość: Andrzej Re: zapach, co to jest i co powoduje IP: *.unl.edu 30.05.02, 15:51
        pastwa napisał(a):

        > Zapach tak pokrótce jest efektem bombardowania naszego ośrodka odczuwania
        > zapachów( malutki: około 5 cm kwadrat. i 5 mln komórek) i w zależności od
        > rodzaju substancji( zróżnicowanie cząstek ) w inny sposób jest podrazniany, tym
        >
        > samym odczuwamy inny zapach, bądź wcale go nie odczuwamy.
        > Substancje zapachowe charakteryzuja się:
        > -wykrywalnością,
        > -intensywnością zapachu,
        > -charakterem zapachu,
        > -odcieniem hedonicznym (miły czy nie).
        >
        > Na nasze powonienie mogą mieć wpływ liczne czynniki, przykładowo owulacja u
        > kobiet( a dokładnie tuż przed)powoduje największe wyczulenie, wszelkie
        > choroby... wiele tego jest.
        > Dodatkowo duży wpływ ma: czas przebywania( człowiek potrafi sie przyzwyczaić
        >
        > do zapachów, inaczej odczuwamy zapach tuz po wejściu do danego pomieszczenia, a
        >
        > inaczej przebywając tam od godziny,) wilgotność względna powietrza oraz jego
        > temperatura, wiadomym jest, ze najmocniej odczujemy to samo stężenie danej
        > substancji w czasie upałów, a najsłabiej podczas mrozów.
        > (Człowiek generalnie jest wstanie wyniuchać około 4000 różnych substancji).
        >
        > Wpływ natomiast zapachu na samopoczucie człowieka może być przeogromny,
        > zwłaszcza gdy jego odcień hedoniczny jest nieprzyjemny, wówczas może dojść do:
        > różnorakich bólów głowy, otępienia, dekoncentracji, rozdrażnienia itd.
        >
        > Ps.Cieszmy sie jednak , ze nie mamy takiego powonienia jak pies, ten to sie
        > dopiero może namęczyć w naszym otoczeniu.
        >
        > Pastwa

        Nie mowiles nigdy, ze piszesz doktorat z Zapachologii Stosowanej.
        Dla mnie zapach ma kolosalne znaczenie. Zapach przywoluje obrazy z pamieci,
        wprowadza lub wyprowadza mnie z nastroju. Zapach jest czyms co dyskwalifikuje
        moja ewentualna partnerke seksualna. Chocby nie wiem jak piekna, jesli nie to
        pasmo zapachu, do widzenia. Nie wchodze do McDonaldow i Burgerow ze wzgledu na
        zapach, nigdzie poza domem nie jem ziemniakow puree, bo mi smierdza szmata.
        Ale, uwaga, nie przeszkadza mi zapach... konskiego gowna, hihihihihi.
        Pastwa, dostales moj email wczoraj ?
        Pozdr, Andrzej.
        • pastwa Re: zapach, co to jest i co powoduje 30.05.02, 15:57
          To "śmierdzący" efekt studiów, nie doktoratu...

          Ps. Dzięki wielkie za maile, choć mam dla Ciebie "hiobowe" wiesci, co prywatnie
          przeslę....
          • Gość: dodo Re: zapach, co to jest i co powoduje IP: 209.226.65.* 30.05.02, 16:42
            mam rozne obserwacje o zapachach - zdecydowanie nie naukowe ale niech tam... :-)
            po pierwsze, gdy dzieci byly male (tak do 10-12 roku zycia) moglam rozpoznac po
            zapachu ich skory, ze beda chore - na kilka godzin przed goraczka czy innymi
            dolegliwosciami, zapach ich skory sie zmienial i moglam go wyczuc, w co moj maz
            (pediatra) dlugo nie chcial wierzyc az uwierzyl. ale to dotyczylo tylko moich
            wlasnych dzieci a nie mojego adoptowanego syna choc przeciez jestem jego mama
            odkad mial niecale 2 dni.
            po drugie - mieszkalismy w afryce, europie, ameryce poludniowej i teraz
            w polnocnej. mimo, ze najczesciej odzywiamy sie podobnie z niewielkimi
            roznicami wynikajacymi z lokalnych kuchni, nasza skora na kazdym kontynencie
            pachnie zdecydowanie inaczej. ani mniej, czy bardziej przyjemnie - po prostu
            inaczej.
            a czuc to "inaczej" najbardziej, gdy jest sucha, lekko nagrzana i zdecydowanie
            bez zadnych kosmetykow.
            po trzecie - z wiekiem skora pachnie nie tylko inaczej ale tez inaczej reaguje
            na dodatki zapachow kosmetycznych. przez wiele lat uzywalam pewnego gatunku
            perfum, ktorego zapach w polaczeniu z moim naturalnym zapachem skory byl
            przyjemny i dla mnie, i dla reszty otoczenia. po zmianach hormonalnych
            zwiazanych z naturalnym procesem starzenia sie, nie moge juz tych perfum
            uzywac - nie lubie ich zapachu na mojej skorze i wydaje mi sie, ze reszta
            swiata tez przestala byc tym zachwycona :-(
            po czwarte - z wiekiem rowniez ostrosc "body odour" szczesliwie maleje, co jest
            dobra wiadomoscia dla tych, ktorzy nie lubia sie myc i uzywac kosmetykow -
            przyjdzie dzien, gdy otoczenie przestanie krecic nosem ;-)
            tyle na chwile, mam nadzieje, ze was kompletnie nie zanudzilam...:-)
            • Gość: Renka Re: zapach, co to jest i co powoduje IP: *.home.cgocable.net 31.05.02, 03:25
              To jest interesujace, z zapachem skory dziecka , zgadza sie, zawsze wyczuwam
              zapach, ktory chyba wytwarzaja bakterie strepto, wywolujace zapalenia gardla i
              anginy.Niestety,mimo, ze sama rzadko choruje,to jednak nie moge u siebie wyczuc
              tego rodzaju zapachu, mimo, ze mam podobno ten prog wrazliwosci bardzo niski,
              czyli wyczuwam, czego inni nie wyczuwaja.Co do zapachu innych osob, to pewnie
              zalezy to od ich diety i higieny.Chociaz spotyka sie panow, ktorym nogi tak
              strasznie smierdza, ze nie mozna wytrzymac, mimo, ze je mocza i myja czesto.
              Z odpowiedzi Pastwy wynika, ze "wachajac",mamy do czynienia z reakcja
              chemiczna, w wyniku ktorej powstaje produkt zwiekszajacy lub zmniejszajacy stan
              naszej "szczesliwosci". Czujemy sie dobrze lub zle, komfortowo lub podraznieni.
              A co mozesz powiedziec o feromonach? Czy to tez zapach i czym spowodowany?
    • poison1 Re:Bardzo dobry temat 31.05.02, 10:43
      Ja jestem, mogę powiedzieć, uzależniona od zapachów, a właściwie mój nastrój
      często wynika z zapachów, jakie są wokół mnie. I jest to dla mnie raczej
      przykre niż pozytywne uczucie.
      Są zapachy (np. potu), które przyprawiają mnie o mdłości i ból głowy.
      Mam taki trudny do określenia (i na szczęście rzadko spotykany) zapach ,
      starego domu, w którym kiedyś wynajmowaliśmy biura, a ja byłam w ciąży. Nigdy
      potem już to tego domu nie mogłam wejść, bo mnie mdliło.
      Generalnie, prawie wszystko dla mnie śmierdzi, co nieświeże, niewietrzone,
      stare. Ciężko z tym żyć, ale myślę, że jest to kara za moją nadwrażliwość.
      • Gość: Renka Re:Bardzo dobry temat IP: *.home.cgocable.net 31.05.02, 18:58
        To nie kara, to MOZE tylko twoje predyspozycje do mieszkania w szalasie :))
        Swieze powietrze, zapach lasu, mchy , porosty i paprocie.. itd.
        Ja z kolei bardzo lubie wode, a mgle wodna, raczej. Dziwaczne to moze jest, ale
        zapach tej wody wprawia mnie w stan prawdziwej rozkoszy.Taka mgla wodna,
        sypiaca sie z wodospadu...Moze we mnie jakas wodna jaszczura siedzi ;))
        Stare, nie wietrzone piwnice i strychy to siedlisko pajakow i one chyba
        wydzielaja taki charakterystyczny zapach.Czasem siedza tam rowniez rozne grzyby
        i bakterie.W nowych za to, jest sporo substancji chemicznych powodujacych raka
        lub powolna smierc z innych chorob.Ja stawiam na cieple kraje i szalas.Moze byc
        ocean rowniez. Zapach oceanu.. Bo morze to moze cuchnac jak jezioro, ale
        ocean..NIGDY.
        • roseanne jezeli 31.05.02, 20:06
          zapraszam nad Niagare, tu sporo Twojej ulubionej bryzy.
          Ja wole las, wanilie i czosnek
          • Gość: dodo las i inne roslinne miejsca IP: 209.226.65.* 31.05.02, 20:56
            a moj ksiaze z zacholeckiego lasu bedac dzieckiem cywilizacji miewa tzw. katar
            sienny czyli las (nawet ten jego - zacholecki) bywa dla niego w lecie bolesnym
            przezyciem. wszelkie zapachy roslinno-pochodne powoduja placz i zgrzytanie
            zebow lub raczej siakanie i inne dzwieki tego typu. tak wiec lato spedza on
            glownie w miescie choc i tutaj dopadaja go zlosliwe pylki a to lipy, a to
            jakiej innej sosny.
            a mnie to nic - ja sobie leze na trawie i wacham zielone, ktore po deszczu pcha
            sie w gore jak zwariowane. pana meza to nie cieszy, ale kto by tam zwracal
            uwage na marudzenie starszych panow...
            • debe Re: las i inne roslinne miejsca 31.05.02, 21:19
              jeden z najbardziej znienawidzonych przeze mnie zapachow, to wlasnie zapach
              miasta w lecie, tego specyficznego dusznego powietrza przesiaknietego nagrzanym
              betonem - a lato sie zaczyna...
              lasy, laka - uwielbiam. Niedawno siedzac w starym ogrodku pelnym miety i
              przeroznych chwastow przypomnialy mi sie wakacje, na wsi u Dziadkow, laka tak
              wlasnie pachniala.. cudowne takie wspomnienia
              Zapachy wprawiaja w dobry nastroj, uspokajaja, irytuja
              kapiel z sola o sosnowym zapachu - sama przyjemnosc; natomiast wszelkie zele,
              ktore bardziej czuc chemia - stanowczo nie dla mnie..
              • roseanne o i miete tez lubie 31.05.02, 21:49
                rozkrzewia sie jak szalona na trawniku przed domem - zrywam co rano galazke na
                herbatke
                Ta dzisiejsza poranna ulewa byla super!!!!
                Trawa podlana, kupe forsy zaoszczedzone i znow goraco.
                Dodo - trzymaj sie, pamietam o dacie
                • Gość: Renka Re: o i miete tez lubie IP: *.home.cgocable.net 31.05.02, 22:18
                  Lubie Niagare, bylam tam kilka razy, nawet swego czasu rozwazalismy
                  przeniesienie sie..Ale zostalismy. Jest tu chyba bardziej mokro niz w
                  Niagarze..Wczoraj byl niezly humid, dzis 30 C, a wilgotnosc to chyba z 80%.
                  Ten tropik jest niezly, ale jak zasmrodzi z jakichs fabryk od Detroit, to tylko
                  dom i zamknac okna.Szczesliwie mam stare drzewa i busz wokol, co jakos tam
                  blokuje zapachy przemyslowe. Mieta rosnie na trawniku jako chwast, rzeczywiscie
                  fajna herbatka, zrywam sobie czesto.Zapach miety jest dla mnie mily, czuje sie
                  tak jakos weselej, wachajac miete :))Niedlugo beda kwitly peonie, one
                  przypominaja mi wakacje nad morzem, u rodziny i cotygodniowe zmienianie
                  bukietow peonii w wazonach, ktore staly na stolach i oknach. Stoly byly
                  przykrywane bialym obrusem,staly tam swiete obrazki oprawione w ramki i figurki
                  Chrystusa.Peonie byly biale i ciemnorozowe.Rosly one w takim
                  zachwaszczonym,poplatanym, tajemniczym ogrodzie za domem.Nikt wlasciwie nie
                  dbal o ten ogrod, bylo tam mroczno i pachnialo ziemia.
                  Ktoregos wieczora rozpetala sie burza z blyskawicami, przy drodze rosly
                  stuletnie swierki, jeden z nich razony piorunem spadl doslownie o centymetry od
                  domu.Pamietam jak wszyscy domownicy kleczeli, modlac sie. A wokol czulo sie
                  zapach ozonu i swiezo sciete peonie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja