czy masz cos do ukrycia?

IP: *.bydgoska.krakow.pl 30.05.02, 23:54
mam pare tajemnic, ale ukrywam je raczej dla wygody niz z jakiegos specjalnego
poczucia zagrozenia - jesli by mi ktos je wydarl sprytem czy sie same
niefortunnie wysypaly, to jestem pewien, ze z otwartej z nimi konfrontacji
wyszedlbym raczej wzmocniony niz dotkniety

kiedys mialem silna potrzebe ukrywania roznych rzeczy, ale w pewnym momencie
zdalem sobie sprawe, ze najintymniejszych moich spraw nie da sie "wykrasc"
tylnymi drzwiami - znajdujac ich slady nikt tak naprawde nie bedzie znal ich
prawdziwego dla mnie znaczenia dopoki sam go nie wyjawie, a nawet wtedy gdy
sam cos zdradze - to wyjete na swiatlo dzienne nie bedzie tym samym, zacznie
swe wlasne zycie juz jakby poza mna

i nie moglem tez sobie wyobrazic naprawde "zagrazajacych" konsekwencji
ujawnienia roznych ukrytych faktow - moze to kwestia poczucia sily,
niewinnosci, ufnosci, czy czegos podobnego... ?

a jak wy z tym macie?
    • pastwa Re: czy masz cos do ukrycia? 31.05.02, 00:08
      fnoll:
      mam pare tajemnic, ale ukrywam je raczej dla wygody niz z jakiegos specjalnego
      poczucia zagrozenia - jesli by mi ktos je wydarl sprytem czy sie same
      niefortunnie wysypaly, to jestem pewien, ze z otwartej z nimi konfrontacji
      wyszedlbym raczej wzmocniony niz dotkniety.

      Dostrzegasz fnollu ewidentny zysk z wyjawienia swoich tajemnic,co Cie
      powstrzymuje, by je wyjawic i sie wzmocnic, moze ta niepewność, że tak się moze
      nie stać, albo wygoda, która nie "lubi" ranic duszy nawet dla zysku własnego ?


      • kwieto Re: czy masz cos do ukrycia? 31.05.02, 00:14
        Eee, tu nie chodzi o rany. Akurat ja mam podobnie. Tylko ze ja nie widze
        konfrontacji w konsekwencji wyjawienia owych "tajemnic" Mozna te rzeczy
        odslonic, tylko po co? Niczego to nie zmieni ani dla mnie, ani dla osob ktorym
        bym je wyjawil. Natomiast musialbym poswiecic czas i energie na tlumaczenie
        skad sie wziely, dlaczego o nich nie rozmawiam, i inne takie. Zwyczajnie szkoda
        na to wszystko czasu i energii, nie oplaca sie. Jesli zdarzy sie ciekawa
        dyskusja, w ktorej bedzie mialo sens wyjawienie tej "tajemnicy" - przyniesie to
        jakis efekt - to czemu nie, ale tak po prostu bez zadnej przyczyny - po co?
        • Gość: fnoll Re: czy masz cos do ukrycia? IP: *.bydgoska.krakow.pl 31.05.02, 00:25
          kwieto napisał(a):

          > Eee, tu nie chodzi o rany. Akurat ja mam podobnie. Tylko ze ja nie widze
          > konfrontacji w konsekwencji wyjawienia owych "tajemnic" Mozna te rzeczy
          > odslonic, tylko po co? Niczego to nie zmieni ani dla mnie, ani dla osob ktorym
          > bym je wyjawil. Natomiast musialbym poswiecic czas i energie na tlumaczenie
          > skad sie wziely, dlaczego o nich nie rozmawiam, i inne takie. Zwyczajnie szkoda
          >
          > na to wszystko czasu i energii, nie oplaca sie. Jesli zdarzy sie ciekawa
          > dyskusja, w ktorej bedzie mialo sens wyjawienie tej "tajemnicy" - przyniesie to
          >
          > jakis efekt - to czemu nie, ale tak po prostu bez zadnej przyczyny - po co?

          no wlasnie :)
      • Gość: fnoll do pastwy IP: *.bydgoska.krakow.pl 31.05.02, 00:24
        pastwa napisał(a):

        > Dostrzegasz fnollu ewidentny zysk z wyjawienia swoich tajemnic,co Cie
        > powstrzymuje, by je wyjawic i sie wzmocnic, moze ta niepewność, że tak się
        > moze
        > nie stać, albo wygoda, która nie "lubi" ranic duszy nawet dla zysku własnego ?

        ani ani

        po prostu zintegrowanie ukrytego spektu swojej osoby ze swym
        bardziej "spolecznym" wizerunkiem wymaga pewnego wysilku, a ja z natury leniwy
        jestem - i choc przeczuwam jak wiele korzysci mogloby mi przyniesc znacznie
        bradziej "przejrzyste" bycie, ile budujacych konfliktow i zawirowan wywolac, to
        jakos nie prowokowany sytuacja zewnetrzna trzymam rozne "fakty" w szafie

        o wlasnie! sprowokowany wyrazna pokusa ich uzytecznosci nie mam skrupolow, by po
        nie siegac

        moze nie chce roztrwaniac swych "skarbow" zbyt szybko? ;)

        oj, byleby mi nie zardzewialy...
    • roseanne Re: czy masz cos do ukrycia? 31.05.02, 00:14
      ha !!!
      a ja sie poczulam lepiej
      pozdrawiam

      ostatnie zmiany 16 maja :o)
      • Gość: Melba Re: czy masz cos do ukrycia? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.02, 00:23
        Uwielbiam wkładać różne sekreciki do kuferków pamięci. Ot takie moje
        głupstewka, wspominki, powiedzonka...Tajemnice? To sprawa względna, dla
        niektórych jestem czytą kartą, dla innych osobą lekko zamgloną. Nie mam zadnego
        mroku za pazuchą. Może tylko czasem sprawy trudne i delikatne, intymne. Dzięki
        kryształowości tych "tajemnic" ... jestem szczęśliwa.
    • trzcina coraz mniej 31.05.02, 00:31

      tajności było kiedyś w moim życiu sporo - lęk przed upublicznieniem czegoś
      bardzo blisko własnego o tym decydował
      teraz już nic aż tak do skrywania nie jest, by lęk jakiś asymilacji ze światem
      przeszkadzał, wtapiam się w rzeczywistość?
      ale nie wszystko dla każdego - nie rzucam pereł przed wieprze ani odwrotnie -
      nie serwuję wieprzków poławiaczom pereł
      i nie wszystko zawsze, bo jest czas na wszystko
      kiedy istnieje potrzeba tajemnic wydania, nawet najwłaśniejszych - nie taję
      usilnie
      kiedy jej nie ma, trzewii na stół nie wywalam, bo trochę lubię coś tam schowane
      mieć, na czarna godzinę;)

      a dlaczego?

      ufność i siła - na pewno
      może nie niewinność, a uznanie "winności", kiedy trzeba; oswajanie upadków i
      podnoszenia się po nich, wtedy wstyd po - umiera i kasuje lęk przed
      odkryciem "zbrodni" dokonanych
      zgoda na własną niedoskonałość - i konieczność ukrywania czegokolwiek w zaparte
      znika
      i przyrastająca pewność, że te moje tajności innym nietajne wcale - nic, co
      ludzkie...a cóżby takiego mogło mnie odrózniać aż tak, by trzeba to było na
      dnie i na klucz?
      i pewnie jeszcze parę, te najważniejsze

      pozdrawiam
      t.
    • Gość: A27 Re: czy masz cos do ukrycia? IP: *.proxy.aol.com 31.05.02, 02:25
      Fnoll jakbym sie przyznala, to musialabym sie potem zabic ze wstydu.
      • pastwa Re: czy masz cos do ukrycia? 31.05.02, 02:37
        Nie ma rzeczy wstydliwych, tylko ludzie takimi są, bo boja się reakcji innych,
        a pal licho resztę, jeśli nam z tą tajemnicą dobrze.
      • Gość: scigany Re: czy masz cos do ukrycia? IP: *.proxy.aol.com 31.05.02, 03:01
        toz to sama slodycz moc sie ukrywac!!!!!
        • Gość: Renka Re: czy masz cos do ukrycia? IP: *.home.cgocable.net 31.05.02, 03:39
          Ja mysle, ze kazdy ma jakies male lub wieksze tajemnice i przyznam sie, ze mam
          zabawe, jak je probuje odgadnac.Co do mojej osoby, to wiadomo, ludzie tyle o
          mnie wiedza, ile im powiem :) Ja lubie byc tajemnicza, nawet moj malzonek mimo,
          ze zna mnie ponad 30 lat, NIC nie wie..hehehehehee
          Ale tak naprawde jestem szczera, az do bolu osoba, co nie raz pokazalam na
          forum i za co przepraszam co bardziej wrazliwych :)
          • pastwa Re: czy masz cos do ukrycia? 31.05.02, 03:44
            Przepraszać za szczerość ?! Lepiej niech to owi obdarowani nią Ci podziękują !
            • Gość: fnoll Re: czy masz cos do ukrycia? IP: *.bydgoska.krakow.pl 31.05.02, 10:00
              szerosc w wielu okolicznosciach moze byc nie na miejscu - szczegolnie gdy
              spotkanie jest oficjalne i odbywa sie wedle pewnych sztywnych regul (np.
              kodeksu dyplomatycznego)

              im bardziej publicznie - tym mniej spontanicznie, mniej szczerze, i ma to swoj
              sens

              straszny bajzel by sie zrobil, jakby te wszystkie indywidualne jednostki byly
              non stop szczere - zycie bez masek byloby nie do zniesienia

              forum oraz inne wirtualne kanaly komunikacji stanowia w kontekscie szczerosci
              nowa jakosc - tu mozna byc bardziej publicznie szczerym niz gdziekolwiek
              indziej, no ale tylko slownie...
              • trzcina Re: czy masz cos do ukrycia? 31.05.02, 10:15
                Gość portalu: fnoll napisał:

                > forum oraz inne wirtualne kanaly komunikacji stanowia w kontekscie szczerosci
                > nowa jakosc - tu mozna byc bardziej publicznie szczerym niz gdziekolwiek
                > indziej, no ale tylko slownie...


                można, nie każdy z możliwości takiej korzysta, stosunkowo łatwo ulec tu pokusie
                maski/masek nakładania
                potem pytanie - czy mój nick to jeszcze ja, czy ktoś oddzielny, z klawiatury
                wygenerowany, słowami kreowany od A do Z
                albo czy tylko moja lepszość na ekranie, małość zostawiona na real

                • Gość: fnoll Re: czy masz cos do ukrycia? IP: *.bydgoska.krakow.pl 31.05.02, 10:53
                  trzcina napisał(a):

                  > można, nie każdy z możliwości takiej korzysta, stosunkowo łatwo ulec tu pokusie
                  > maski/masek nakładania

                  pewnie, to kwestia gustu w koncu - czy chcemy wybadac co sie stanie, gdy napisze
                  cos o czym z nikim nie mowie, czy tez kreci nas inna gra

                  ja przy ostatnich dwoch napisanych na forum postach z zaciekawieniem
                  spostrzeglem, ze uzylem stylistyki ksiazkowo/podrecznikowej - to tak jakbym
                  przymierzal maski, ktorych wiele mam na polce ;)

                  calkiem wygodne i uwazam, ze jest mi do twarzy :)))

                  pzdr

                  fnoll
                  > potem pytanie - czy mój nick to jeszcze ja, czy ktoś oddzielny, z klawiatury
                  > wygenerowany, słowami kreowany od A do Z
                  > albo czy tylko moja lepszość na ekranie, małość zostawiona na real
                  >

                  • Gość: trzcina Re: czy masz cos do ukrycia? IP: 212.244.186.* 31.05.02, 11:53
                    Gość portalu: fnoll napisał:

                    >
                    > ja przy ostatnich dwoch napisanych na forum postach z zaciekawieniem
                    > spostrzeglem, ze uzylem stylistyki ksiazkowo/podrecznikowej - to tak jakbym
                    > przymierzal maski, ktorych wiele mam na polce ;)
                    >
                    > calkiem wygodne i uwazam, ze jest mi do twarzy :)))



                    ale widzisz, użyłeś i natentychmiast obnażyłeś, znaczy, bawisz się , nie chowasz
                    za maską przyrośnięta, taka - to już nie gra
                    mało - odkrywasz, jakie maski Ci pasują, czyli dalej o sobie coś nam mówisz
                    chyba że namnoży się ich setki ;) wtedy - uwaga - pogubimy się w maskowym lesie

                    a do twarzy Ci nad wyraz :)

                    t. woal nad maskę przedkładająca

                  • Gość: Renka Re: czy masz cos do ukrycia? IP: *.home.cgocable.net 31.05.02, 19:54
                    Pozwolisz, fnoll, ze wtrace; maski sa wygodne, ale bywajac czesto na forum
                    mozemy wiele powiedziec o uzytkownikach tych masek. Nietrudno ich rozszyfrowac
                    i czasem po prostu sa smieszni w tym udawaniu kogos innego. Nie sadze, aby
                    takie wlasnie byly ich intencje.Ja popieram otwarcie sie,wyrzucenie wszystkich
                    stresow i oczyszczenie umyslu :)))))
              • Gość: Malwina Re: czy masz cos do ukrycia? IP: *.abo.wanadoo.fr 31.05.02, 10:16
                mialam duuuuze tajemnice, typu zyciowo- rodzinny sekret, prysnelo to niedawno i okazalo sie ze swiat
                sie nie zawalil a ja oddycham z ulga.

                A co do odkrywania sie publicznego, mam wrazenie ze co bym nie powiedziala jest to tylko widoczna
                czesc icebergu i z kazdym dniem osobowosc mi sie bogaci (rowniez i w smieci !), warstw narasta -
                studnia bez dna, zrodlo bez konca...
                Dlatego pewnie nie obawiam sie mowic o sobie...

    • poison1 Re: czy masz cos do ukrycia? 31.05.02, 10:35
      Czymże byłaby nasza dusza bez tajemnic?
      Ja mam też kilka, i nawet mój mąż, z którym jestem od kilkunastu lat, ich nie
      zna i nie pozna. Nieraz już świerzbił mnie jęyk, by mu powiedzieć. Kilka
      wyjawiłam, ale przy najbliższej okazji wykorzystał je jako broń przeciwko mnie.
      Żeby tu nikt sobie czegos złego o mnie nie pomyślałto dodam, że są
      to "porządne" tajemnice, czyli takie, których nie muszę się wstydzić, ale są
      moje własne i nikogo więcej.
    • poison1 Re: Depresja - kto ją miewa? 31.05.02, 10:37
      Czy miewacie depresje i jak z nimi walczycie?
      Kiedy się najczęściej pojawiają? Co je powoduje?
      • Gość: Malwina Re: Depresja - kto ją miewa? IP: *.abo.wanadoo.fr 31.05.02, 10:52
        miewa sie dobry lub zly humor a nie depresje ! depresje sie ma !
        ci ktorzy "miewaja" depresje maja stale miejsce w azylu.
        Depresja to jest fajna rzecz - gdy ja masz, twoim celem jest jak najszybsze pozbycie sie jej.
        Wypelnia to w sposob efektywny (i efektowny) zycie.
        Dobrze jest miec depresje - daje to duza szanse na zmiany, wspanialy motor.
        Niestety nie mozna zadecydowac aby ja miec i nie kazdemu jest dane. Podobno istnieja ludzie ktorzy
        nigdy jej nie zaznaja.
        Aby wpasc w depresja (lub aby ona na ciebie wpadla) musisz zebrac serie przegranych i miec
        poczucie niezadowolenia i frustracji.
        Zeby wyjsc z depresji, musisz zrobic z tej serii przegranych kulke papieru i wrzucic ja do kosza.
        Ten kosz ma byc tylko i wylacznie twoja wlasnoscia i trzeba przyzwyczaic sie do istnienia smieci w
        twoim zyciu, ba ! trzeba te smieci rewendykowac jako wlasne i w sumie moze nawet i dekoracyjne.
        W momencie gdy kosz na smieci zajmie honorowe miejsce przy kanapie ze swinskiej skory ktora
        tronuje w slicznie umeblowanym salonie, mozesz sobie powiedziec ze wyszlas z depresji.
        W sumie wszystko jest sprawa przemeblowania - ten kosz trzeba wytargac z kata w kuchni, gdzie jest
        schowany na wstydliwym dyskretnym miejscu i postawic "na widoku"
        Jego zawartosc wcale sie nie zmienia, nie nalezy tez go oprozniac (trudno niech smierdzi !),
        najwazniejsze zeby byl w tej jadalni...
        Malwina(ide napic sie zimnej wody...)
        • poison1 Re: Depresja - kto ją miewa? 31.05.02, 10:58
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > miewa sie dobry lub zly humor a nie depresje ! depresje sie ma !
          > ci ktorzy "miewaja" depresje maja stale miejsce w azylu.
          > Depresja to jest fajna rzecz - gdy ja masz, twoim celem jest jak najszybsze poz
          > bycie sie jej.
          > Wypelnia to w sposob efektywny (i efektowny) zycie.
          > Dobrze jest miec depresje - daje to duza szanse na zmiany, wspanialy motor.
          > Niestety nie mozna zadecydowac aby ja miec i nie kazdemu jest dane. Podobno ist
          > nieja ludzie ktorzy
          > nigdy jej nie zaznaja.
          > Aby wpasc w depresja (lub aby ona na ciebie wpadla) musisz zebrac serie przegra
          > nych i miec
          > poczucie niezadowolenia i frustracji.
          > Zeby wyjsc z depresji, musisz zrobic z tej serii przegranych kulke papieru i wr
          > zucic ja do kosza.
          > Ten kosz ma byc tylko i wylacznie twoja wlasnoscia i trzeba przyzwyczaic sie do
          > istnienia smieci w
          > twoim zyciu, ba ! trzeba te smieci rewendykowac jako wlasne i w sumie moze nawe
          > t i dekoracyjne.
          > W momencie gdy kosz na smieci zajmie honorowe miejsce przy kanapie ze swinskiej
          > skory ktora
          > tronuje w slicznie umeblowanym salonie, mozesz sobie powiedziec ze wyszlas z de
          > presji.
          > W sumie wszystko jest sprawa przemeblowania - ten kosz trzeba wytargac z kata w
          > kuchni, gdzie jest
          > schowany na wstydliwym dyskretnym miejscu i postawic "na widoku"
          > Jego zawartosc wcale sie nie zmienia, nie nalezy tez go oprozniac (trudno niech
          > smierdzi !),
          > najwazniejsze zeby byl w tej jadalni...
          > Malwina(ide napic sie zimnej wody...)

          A czy ty miewasz depresje? Bo napisałas tak, jakbyś tego uczucia nie znała.
          Kiedyś w jakimś czasopiśmie wypunktowano objawy depresji, miałam więcej niż
          połowe punktów. Jetsem więc blisko depresji permamentnej. I trudno nazwać mój
          stan inaczej, kiedy zimą nie ma słońca i cierpię na depresję z powodu jego braku.
          W Szwecji leczy sę tę dolegliwość lampami. Potrafię odróżnić zły humor od
          depreski, bo takowy też miewam, ale z przyziemnych powodów.
          • Gość: Malwina Re: Depresja - kto ją miewa? IP: *.abo.wanadoo.fr 31.05.02, 11:10
            wprost przeciwnie, moja droga - takie masz wrazenie bo pewnie mnie nie znasz...
            jestem specjalistka od depresji
            ratuje mnie specyficzne poczucie humoru i dystans do samej siebie
            wiec nie licz na mnie zeby ci opisac to co dobrze znasz : brak checi do zycia. Ot co to jest "depresja".
            • poison1 Re: Depresja - kto ją miewa? 31.05.02, 11:27
              Gość portalu: Malwina napisał(a):

              > wprost przeciwnie, moja droga - takie masz wrazenie bo pewnie mnie nie znasz...
              > jestem specjalistka od depresji
              > ratuje mnie specyficzne poczucie humoru i dystans do samej siebie
              > wiec nie licz na mnie zeby ci opisac to co dobrze znasz : brak checi do zycia.
              > Ot co to jest "depresja".

              Owszem, ale jest taki moment kiedy przestajesz sobie z nią radzić. Ja sobie
              również radze, ale problemy zaczynają się tak poważne, że czuję, jak mi grunt
              spod nóg ucieka i tracę siłę, którą miałam do tej pory. A tą siłą była pogoda
              ducha, poczucie humoru i odpowiedzialność za drugiego człowieka. Co zrobić, kiedy
              powoli zaczynasz to tracić? Jak sobie pomóc?
              • Gość: Malwina Re: Depresja - kto ją miewa? IP: *.abo.wanadoo.fr 31.05.02, 11:34
                dojsc do dna - pozostaje ci tylko jedno wyjscie : odbic sie.
                To drugie (utopic sie) nie jest dla mnie wyjsciem bo mam mimo woli instynkt przetrwania b. rozwiniety -
                jak wiekszosc z nas zreszta.
                Duze zmiany mozna zainicjowac tylko wtedy gdy jest sie na border line
                Przed tym momentem taplasz w problemach i nic z tego konkretnie nie wychodzi.
                • poison1 Re: Depresja - kto ją miewa? 31.05.02, 11:37
                  Gość portalu: Malwina napisał(a):

                  > dojsc do dna - pozostaje ci tylko jedno wyjscie : odbic sie.
                  > To drugie (utopic sie) nie jest dla mnie wyjsciem bo mam mimo woli instynkt prz
                  > etrwania b. rozwiniety -
                  > jak wiekszosc z nas zreszta.
                  > Duze zmiany mozna zainicjowac tylko wtedy gdy jest sie na border line
                  > Przed tym momentem taplasz w problemach i nic z tego konkretnie nie wychodzi.

                  A co to jest to "border line"?
                  Ja też mam silnie rozwinięty instynkt samozachowawczy (jak większość samic
                  zresztą), ale nie wiem czy cieszyć się z tego powodu, czy raczej martwić, bo
                  jestem tym samym skazana na pomoc sama sobie. Takie kobiety są postrzegane, jako
                  bardzo silne, lepiej mają te tzw. "słabe kobietki". Im wszyscy współczują i lecą
                  zaraz z pomocą.
                  • Gość: Malwina Re: Depresja - kto ją miewa? IP: *.abo.wanadoo.fr 31.05.02, 11:40
                    na ostrzu (zyletki np)

                    i tak tej pomocy nie przyjmiesz i jest ci ona niepotrzebna bo musisz sama dac sobie rade z soba.
                    Malwina (skazana na wyjscie z kazdej sytuacji)
                    • poison1 Re: Depresja - kto ją miewa? 31.05.02, 11:45
                      Gość portalu: Malwina napisał(a):

                      > na ostrzu (zyletki np)
                      >
                      > i tak tej pomocy nie przyjmiesz i jest ci ona niepotrzebna bo musisz sama dac s
                      > obie rade z soba.
                      > Malwina (skazana na wyjscie z kazdej sytuacji)

                      No właśnie. Nie otrzymam. A kto ją daje? Mam zacząć krzyczeć i prosić: "Ludzie,
                      pomóżcie!! Mam depresję!!". W najlepszym razie zobaczę, jak sobie rysują kółka na
                      głowie, albo odpowiedzą, ze oni tez tak mają.
                      Masz rację, wcale nie trezba wylądować we więzieniu, żeby czuć się jak skazaniec.
                      Pozdrawiam
                      • Gość: fnoll Re: Depresja - kto ją miewa? IP: *.bydgoska.krakow.pl 31.05.02, 12:14
                        a robisz jeszcze czasem wianki z polnych kwiatow i traw? polecam :) akurat
                        jest sezon

                        to co napisala malwina o wychodzeniu z depresji to rzecz warta przemyslenia i
                        przecwiczenia

                        pewne rzeczy nadal sobie smierdza, co nie zmienia faktu, ze plecenie wiankow
                        jest klawe i ladnie sie w nich wyglada

                        w duzej mierze jest to kwestia bardziej "higienicznego" podejscia do tego,
                        czym zajmujemy nasza uwage - jak zarzucasz sobie same troski, obowiazki,
                        wyzwania, rozpamietywania, to trudno byc potem w niepodlym nastroju

                        z drugiej strony jak je wsuniesz pod dywan, to cie beda smucic zza plecow

                        pzdr

                        fnoll
                        • poison1 Re: Depresja - kto ją miewa? 31.05.02, 12:20
                          Gość portalu: fnoll napisał(a):

                          > a robisz jeszcze czasem wianki z polnych kwiatow i traw? polecam :) akurat
                          > jest sezon
                          >
                          Tak, to jest dobre, ale moim zdaniem w stadium obłedu.

                          > to co napisala malwina o wychodzeniu z depresji to rzecz warta przemyslenia i
                          > przecwiczenia
                          >
                          > pewne rzeczy nadal sobie smierdza, co nie zmienia faktu, ze plecenie wiankow
                          > jest klawe i ladnie sie w nich wyglada
                          >
                          Tiaa, a jak w takim wianku mam siedziec za biurkiem?

                          > w duzej mierze jest to kwestia bardziej "higienicznego" podejscia do tego,
                          > czym zajmujemy nasza uwage - jak zarzucasz sobie same troski, obowiazki,
                          > wyzwania, rozpamietywania, to trudno byc potem w niepodlym nastroju
                          >
                          Fakt, tylko że ktoś tym musi się zajmować. Wypadło w domu na mnie.

                          > z drugiej strony jak je wsuniesz pod dywan, to cie beda smucic zza plecow
                          >
                          > pzdr
                          >
                          > fnoll


                          Nie mniej dzięki Fnoll
                          • Gość: fnoll Re: Depresja - kto ją miewa? IP: *.bydgoska.krakow.pl 31.05.02, 14:33
                            no tak, przeciez wiesz najlepiej co dla ciebie dobre, a co "obledne" i
                            wykluczone ;)
    • Gość: aikidoka Re: cale mnostwo przed uzedem finansowym (o.T) IP: *.dip.t-dialin.net 31.05.02, 11:50
    • Gość: weronika Re: czy masz cos do ukrycia? IP: *.kopernik.gliwice.pl 31.05.02, 12:20
      sztuczny problem na miarę fnola
    • mloda2 Re: czy masz cos do ukrycia? 31.05.02, 13:15
      Tak, mam do ukrycia mase dziwnych spraw i wydarzen.
      Nie chce ich wyjawiac bo sa moje, intymne, subtelne i nie kazdy przyjalby je ze
      zrozumieniem. Zreszta po co odslaniac tajemnice?
      Tajemnica jest cudowna, sklania do fascynujacej, "permanentnej eksploracji"
      drugiej osoby, ale, niestety moze ranic...!
      Tajemnicą, dla mnie, jest to co bedzie potem...
      pzdrw
    • pastwa A kto nie ma żadnej tajemnicy ? 31.05.02, 13:23
      Moze tak zadane pytanie staje sie truizmem ?
      • poison1 Re: A kto nie ma żadnej tajemnicy ? 31.05.02, 14:03
        pastwa napisał(a):

        > Moze tak zadane pytanie staje sie truizmem ?

        Nie, bo są ludzie, którzy mają wszystko wypisane na twarzy, albo też tacy, którzy
        nie potrafią tajemnicy trzymać dłużej niż godzinę. Ja takich znam.
        • pastwa Re: A kto nie ma żadnej tajemnicy ? 31.05.02, 14:19
          Znam taką osobę, która natychmiast zwierzała się z gryzącej ją "tajemnicy",
          tyle ze po jakims czasie okazywało sie, ze to była jej strona medalu, umyślnie
          deformowana tak, by uzyskać nasze poparcie i pocieszenie.I ostatecznie
          wychodziło, że choc te tajemnice są nam niby zdradzane, to wcale nie tak do
          końca, jak to się początkowo wydawało.
      • Gość: fnoll Re: A kto nie ma żadnej tajemnicy ? IP: *.bydgoska.krakow.pl 31.05.02, 14:31
        istnieja pewne subtelne roznice miedzy ludzmi w ich byciu z tajemnicami

        jedni wkladaja mniej lub wiecej energii w utrzymanie czegos w sekrecie, bo
        albo przeczuwaja, ze ktos moglby sie o "tym" dowiedziec i to byloby niedobre
        dla nich, albo tez sami maja wielka chec "wylania tego z siebie", ale sie boja
        konsekwencji - wiec wysilkiem woli musza sie hamowac

        inni traktuja tajemnice jak swoje skarby, potwierdzajace ich wyjatkowosc, a
        wiec podnoszace samoocene - ich "wysypanie" odebralo by takiej osobie blasku

        jeszcze inni wlasciwie nie maja tajemnic, bo jesli otoczenie czegos o nich nie
        wie, to tylko dlatego, ze nie zapytalo, a im samym po prostu nie chce sie
        gadac o wszystkim co ich dotyczy, bo by zycia na to nie starczylo :)

        i te moje intuicje pewnie nie wyczerpuja tych roznic

        pzdr

        fnoll
        • pastwa Re: A kto nie ma żadnej tajemnicy ? 31.05.02, 14:37
          No ale drogi fnollu wszystko to sprowadza się do tego, jakiego rodzaju są te
          tajemnice, a może być tych odcieni niebywale wiele, stąt też i wielość wpływów
          tych tajemnic na nasze ich traktowanie.
          Tajemnica tajemnicy nie równa, krótko mówiąc.
          • Gość: fnoll Re: A kto nie ma żadnej tajemnicy ? IP: *.bydgoska.krakow.pl 31.05.02, 15:48
            jasne, taka na przyklad "tajemnica poliszynela" znaczaco sie rozni od "nic nie
            znaczacego epizodu na delegacji sluzbowej" ;), przynajmniej przez jakis
            czas ;)))

            a "trup w szafie"?

            kojarza ci sie jeszcze jakies inne wymowne nazwy tajemnic?
            • pastwa Re: A kto nie ma żadnej tajemnicy ? 31.05.02, 17:02
              Od chociazby od tytułu pewnego serialu "Tajemnice Sahary" z Yorkiem w roli
              głównej, albo zwyczajna "tajemnica państwowa, spowiedzi ", "tajemnice
              różańcowe", "tajemnica Fermata"( matematyka) i wiele innych.

              Ps. "Tajemnica polskiej reprezentacji" ostatnio na topie ;"))))


              Pozdrawiam
              • Gość: rick a po co te tajemnice ? IP: *.met.pl 31.05.02, 21:44
                dorabiacie jakąś ideologię do czegoś, co nie ma potrzeby występowac. tajemnice
                osłaniają mniejszą lub większą, prawdziwą albo wyobrażoną wadę. bo podobno
                życie wymaga bycia ideałem. jak nie życie , to konkretne osoby.
                czy wasze zachowania nie rodzą w ludziach, z którymi się kontaktujecie
                potrzeby ukrycia czegoś.
                świat jest teatrem - to dobry cytat, ale raczej kpina, a nie opis pożądanego
                stanu rzeczy.
                czy jakbyśmy zdjęli te wszystkie maski, to kazałoby się, że nas w ogóle nie
                ma ?
                czy tego się boicie ?

                rick
              • Gość: fnoll do kolekcji tajemnic IP: *.bydgoska.krakow.pl 01.06.02, 00:01
                no i moja ulubiona:
                "wielka tajemnica wiary"

                niejedna religia nie obedzie sie bez porzadnej tajemnicy...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja