marybellows
06.02.05, 09:18
Chyba naprawdę coś ze mną nie halo, a ja tego nie dostrzegam. Rózni ludzie z
forum, których lubie i uważam za mądrych, daja mi do zrozumienia, że robię,
czy myśle, czy piszę coś nie tak.
A ja nie wiem, jak to jest tak. Działam według własnego wewnętrznego dyktanda
i ogólnie dobrych intencji. Ale mogę być nie dośc bystra czy delikatna, by
nie "chrzanić" i nie być "dziwna". A w ogóle, to jak to się stało, że nawet
przez internet emanuje ta "dziwność"? Często mi się mówi, że taka jestem, a
mnie się zdaje, ze jestem normalna. Co we mnie dziwnego?
Najwyraźniej umęczyłam to forum własną osobą - chyba to przypadek "kobiety,
która kochała za bardzo". Poszłabym sobie na inne forum, ale nie widzę równie
fajnego. Tutaj, oprócz wynurzeń, można pożartować, a gdzie indziej to tylko
wynurzenia albo skakanie do oczu.
Przeraziło mnie dodatkowo, ze angiebe wyciągneła moje posty na tapetę. Jestem
zawstydzona. Lubię tu być ale "niszowo", z nielicznymi zainteresowanymi (?),
a pobyt na tapecie jest dla mnie straszny.
Nie wiem, co mam robić, co zmienić. Może uraziłam kogoś żartując przy
pytaniach o sens zycia, ale.. widziałam kiedyś film o babce, co wkładała
głowę do piekarnika w celach śmiertelnych, lecz jednocześnie pożerała
pralinki - ja tez bym tak robiła, jakby co. Taki typ. Sorry.
Myśle, że nie nadaję sie do przebywania na forach w necie - a sprawiało mi to
wielką przyjemność, jak grafomanowi pisanie!.. Ponadto czuję, że nie zdałam
egzaminu, co oznacza, ze nie nadaję się do znacznej ilosci atrakcyjnych spraw
ziemskich.
Ogólnie mnie to dołuje, ale nie mogę na forum szukać pociechy bo nie wyszło
mi na forum.. To tak, jakby matka dała mi w pupę a ja bym biegła do niej po
przytulenie. To jest praktykowane ale chore. To co mam robić?