nie znosze własnego dziecka...

09.02.05, 13:56
Nie lubię własnego dziecka. Dziecko ma 5 miesięcy, jest drugim dzieckiem,
zaplanowanym, to nie była wpadka. Oprócz tego mam jeszcze 4-letnią córkę.
Nie lubię tego dziecka od początku. To znaczy najpierw było mi obojetne, a
teraz wzbudza we mnie coraz większa niechęc i odrazę. Czasem chciałabym coś
mu zrobic, zwłaszcza jak cos ode mnie chce. Zdarza mi sie nim gwałtownie
kołysać (to znaczy potrząsać) i uderzyć go grzechotką. Jak krzyczy to mam
ochote go wyzywac najgorszymi z rynsztokowych słów. Jest chłopcem, ja
chciałam dziewczynkę- byłam przekonana, ze będę miała drugą dziewuszkę. Nie
mam siły i ochoty się do niego uśmiechać. Dziecko rozwija sie dość dobrze.
Jest troche nerwowe, ale nic dziwnego, skoro ma taka matkę. Myslałam, żeby go
oddać, ale co na to córka, rodzina, znajomi?
Nie jestem pewna, czy to depresja poporodowa. Ogólnie wszystko jest ok, córkę
nadal kocham nad życie, uwielbiam spędzać z nią czas, potrafię znaleźć sobie
zajęcie, nie jest mi smutno tak w ogóle. Jest we mnie tylko mnóstwo agresji
do tego, Bogu ducha winnego, chłopca. Ja wiem, że on ma tylko mnie. Że wierzy
mi bezgranicznie. Że tyle ode mnie zależy. Wiem. Ale jakos mnie to nie
obchodzi.
    • ona.nieproszona Re: nie znosze własnego dziecka... 09.02.05, 14:05
      Zgłoś sie do psychologa, psychiatry, poproś o pomoc.

      Możesz wyrządzić nieodwracalne szkody psychiczne swojemu dziecku.
      • baba2005 Re: nie znosze własnego dziecka... 09.02.05, 14:07
        ...i to im szybciej, tym lepiej...
    • hubkulik Re: nie znosze własnego dziecka... 09.02.05, 14:07
      Zauwaz jednak, ze niezaleznie od Twoich emocji (ktore pewnie maja swoje
      uzasadnienie i mozesz to zbadac), ten chlopiec bardzo potrzebuje Twojej pomocy,
      by moc zyc.

      Pozdrawiam Hubert
    • julka1800 Re: nie znosze własnego dziecka... 09.02.05, 14:48
      ja też tak miałam prawie 4 lata temu gdy urodziło sie drugie dziecko, w
      przeciwieństwie do Ciebie to jest dziewczynka, i ma starszego o 2,5 roku
      brata. Córka jest tzw. wpadką i juz w ciąży miałam problemy z akceptacją
      potem "niby zaniknęły'. Odezwały się gdy mój mąż w miesiąc po jej narodzinach
      oswiadczył że powinniśmy się rozwieść /tak na marginesie jestesmy już
      rozwiedzeni, ale to inna historia/. Byłam wtedy u psychologa, takiego przy
      przychodni lekarskiej. Pani powiedziała mi coś co mnie trochę otrzeźwiło.
      Powiedziała: "jeśli jej nie kochasz i nie akceptujesz powiedz jej to, połóż ją
      na łóżeczku i powiedz na głos patrząc w oczka - NIE KOCHAM CIE I NIE CHCE
      CIE".Nie umiałam jej tego powiedzieć. Zrozumiałam że to nie tak że jej nie chce
      i nie kocham, że po prostu zmeczenie i moje rozwalające się małzeństwo
      przysłania mi uczucia do córki.
      też zdarzały mi się chwile słabości, potrząsania, nerwowych ruchów wobec
      dziecka, szczytem było gdy starszego syna uderzyłam w głowę bo mi przeszkadzał.
      Powiedziałam sobie że nigdy więcej. I staram się, naprawdę liczę do 5 potem
      reaguję.
      Teraz moja córcia ma 4 lata i jest najsłodszym dzieckiem pod słońcem, jest
      wesoła, sama się sobą zajmuje, potrafi godzinami śpiewac piosenki po swojemu
      tańczyć, a ja mam wolne ręce. I uwierz mi nie mówie tego bo jestem jej matką,
      ale patrząc na syna który zawsze wymagał i wymaga zainteresowania mam
      rzeczywiste porównanie.
      Czy jest któś kto może cię odciążyć, co z ojcem dzieci?
      Najlepszym "psychologiem" byłaby odrobina wolnego czasu dla Ciebie, jesli
      naprawdę kogoś nie masz to radziłabym znajeżć koleżankę - przyjaciólkę z
      dziecmi, przy której sie wygadasz, nawet jeśli miałoby to być po 22.00 gdy one
      śpią.
      I nie masz się czego wstydzić, takie rozterki ma 90 % matek ale tylko 10% sie
      do tego przyznaje.
      Pozdrawiam
      Julka, mama 6,5 latka i 4 córci
    • mathias_sammer Re: nie znosze własnego dziecka... 09.02.05, 14:55
      Aerina, a moze synus chcialby miec pelna rodzine? Mowi juz? Moze powinnas
      poszukac ojca dla niego? Tak pytam, tylko. Wiem, ze dzieci chca miec zawsze
      dwoje rodzicow... i to pod jednym dachem:o)

      Klaniam sie,
      M.S.
      • aerina Re: nie znosze własnego dziecka... 09.02.05, 15:58
        Mathias, dziecko ojca ma i nie zamierzam go na razie zmieniać. Ale wpisze sobie
        Ciebie do mojej bazy danych :)
    • imagiro Re: nie znosze własnego dziecka... 09.02.05, 15:36
      tak sobie czytam, czytam i czytam ... i krew mnie zalewa. planowane, wpadka,
      rozwod ... a ku.. mac, jebac sie chce na potege jedna z druga ... jak matka
      moze nie kochac swego dziecka ????????????? wytlumaczcie mi to ????
      • lagatta Re: nie znosze własnego dziecka... 10.02.05, 00:40
        Wiesz,mi nie miesci sie w glowie jak czlowiek moze popasc w alkoholizm. No jak?
        przeciez wie czym to grozi, wie, ze zadaje bol bliskim. I co ? I pije dalej.
        Wytlumaczysz mi to ???? Moim zdaniem zbyt szybko osadziles matke.
    • back.door Re: nie znosze własnego dziecka... 09.02.05, 15:44
      Moja najblizsza przyjaciolka jest dzieckiem, ktore bylo odrzucone przez ojca z
      powodu plci - na jej nieszczescie, urodzila sie dziewczynka. Uchron swoej
      dziecko przed takim wrednym zyciem. Co ono winne? Mysle,ze jednak Cie to
      obchodzi, co sie z nim stanie, swiadczy o tym Twoj post. Zrob cos z soba - dla
      niego, dla corki i dla siebie
      powodzenia
      • kingakunowska Re: nie znosze własnego dziecka... 09.02.05, 16:12
        A coz ona nieszczesna ma zrobic? Jakby mogla, to by pokochala.
    • trzydziestoletnia Re: nie znosze własnego dziecka... 09.02.05, 16:02
      aerina napisała:
      > (..)Jest chłopcem, ja chciałam dziewczynkę (..)
      > Jest we mnie tylko mnóstwo agresji do tego, Bogu ducha winnego, chłopca. (..)

      A jakie masz kontakty z ojcem dziecia i w ogole z mezczyznami?
      Byc moze przelewasz jakies frustracje i mase negatywnych emocji, ktore tak
      naprawde odczuwasz do facetow (badz tez ojca chlopca).

      Co myslisz o mezczyznach, co czujesz gdy sa w poblizu, co czujesz do ojca
      dzieci?
      • aerina Re: nie znosze własnego dziecka... 09.02.05, 17:01
        Bingo, droga trzydziestoletnia Joanno, mam fatalne stosunki z własnym ojcem ( z
        mężem ok, mąż oczywiście jest całkowitym ojca przeciwieństwem) a za mężczyznami
        jako gatunkiem nie przepadam.
        • marybellows Re: nie znosze własnego dziecka... 09.02.05, 18:03
          W USA jest klinika, gdzie selekcjonuje się plemniki i zapładnia się komórkę
          jajową zgodnie z pożądaną płcią. Oznacza to, że problem traum z dzieciństwa i
          niechęć do powtarzania tych skojarzeń we własnej rodzinie dziećmi nie jest
          odosobniona, skoro klinika ma wielu klientów!
          Można działać na dwa sposoby - albo terapia, przy końcu której matka zamieni
          się w kochającą bezwarunkowo, albo klinika i "płeć na żądanie". Dla mnie to
          drugie jest akceptowalne jak najbardziej: lepiej, żeby np. mama miała trzy
          kochane i chciane dziewczynki "z próbówki" niż budzącego ambiwalentne uczucia
          chłopca "z natury". I w tym kierunku pójdzie medycyna - tak sądzę.
          • hsirk Re: nie znosze własnego dziecka... 09.02.05, 18:06
            >I w tym kierunku pójdzie medycyna - tak sądzę.


            i ten kierunek nas wykonczy
            • marybellows Re: nie znosze własnego dziecka... 09.02.05, 18:10
              Możliwe - a nawet prawdopodobne - ale tez, przyznaj, moja hipoteza jest wysoce
              prawdopodobna. Znając ludzka pychę, wybrednośc, potrzebę kontroli... Nie? :)
            • mausi12 Re: nie znosze własnego dziecka... 09.02.05, 18:36
              ...to bardzo smutne co Ty robisz z twoim dzieckiem...
              Wszyscy skupiaja sie na Tobie,a co z tym maluchem????Moja corcia ma teraz
              skonczone 8 mies.i nie wyobrazam sobie abym mogla nia potrzasac.Mam tez starsza
              corke,ktora ma 4 lata i jak sie dowiedzialam,ze jestem w ciazy to bardzo
              chcialam corke.Sama mam brata i zawsze chcialam siostre.Potem z mezem
              chcielismy aby dwoje dzieci bylo tej samej plci.Albo dwoch chlopcow albo dwie
              dziewczynki.Jednak jesli urodzilby sie chlopiec to nic by sie nie zmienilo,a
              kochalabym go tez bardzo,bo to poprostu moje dziecko i najwazniejsze,ze zdrowe!
          • peachess Wybór płci - a w Europie można? do marybellows:) 10.02.05, 22:09
            > W USA jest klinika, gdzie selekcjonuje się plemniki i zapładnia się komórkę
            > jajową zgodnie z pożądaną płcią.

            pytam bo był niedawno na FK taki wątek - panna chciała jakichś informacji na
            temat tej metody, czy robi sie to w Polsce albo w Europie,ile to kosztuje itp,
            ale w sumie chyba nic konkretnego sie nie dowiedziala.

            w sumie też jestem ciekawa - wiesz o tym coś więcej?

            pozdrawiam
        • trzydziestoletnia Re: nie znosze własnego dziecka... 10.02.05, 14:27
          aerina napisała:

          > (..) mam fatalne stosunki z własnym ojcem ( z
          > mężem ok, mąż oczywiście jest całkowitym ojca przeciwieństwem) a za
          mężczyznami jako gatunkiem nie przepadam.

          W przeciwienstwie do innych forumowiczow nie nazwe Cie "chorą", nie napisze, ze
          nie rozumiem i nie nazwe wyrodna matka. Po prostu masz duzy problem ze soba.
          Ktory akurat o tyle tragicznie, ze przelewa sie na osobę niewinną i bezbronną.
          Dobrze, ze zdajesz sobie sprawe jaką potrafisz zrobic krzywde i szukasz
          rozwiazania, a wiec jest w Tobie tez duzo dobrego dla synka-chcesz pomoc sobie
          i jemu. Wg mnie dobrze byloby zajac sie profesjonalnie tą niechęcią do mezczyzn-
          poprzez przepracowanie relacji z ojcem. Na psychoterapii takie rzeczy mozna
          dobrze poznac, nazwac, odreagowac, nauczyc sie nowych sposobow reagowania i
          kontaktu (zarowno z synkiem, jak i ojcem czy mezem), a potem zamknac ten
          rozdzial. I zyje sie z duuuzo mniejszym obciazeniem. To ktore teraz nosisz jest
          widocznie zbyt ciezkie.
          Ciekawy aspekt to Twoje relacje z mezem - w koncu tez jest facetem :)
          Chetnie odpowiem na Twoje pytania dotyczace np terapii. Pozdrawiam.
    • witch-witch Re: nie znosze własnego dziecka... 09.02.05, 18:42
      Nie lubię własnego dziecka.
      ....
      Szczera odpowiedz, brutalna ale szczera. Moim zdaniem powinnas jak najszybciej
      poszukac pomocy u jakiegos dobrego psychoterapeuty zanim zniszczysz zycie
      swojemu dziecku. Moze lepiej tez bedzie jezeli oddasz go na adopcje dla
      bezdzietnej pary, ktora obdarzy je swoja miloscia i opieka. Da dziecku, to
      najlepsze na co sobie zasluzylo czyli oddanie i milosc. Ty nie kochasz dziecka i
      samo dziecko nie potrzebuje takiej beznadziejnej slabizny jak ty jako matki.
      Jestes emocjonalnie zwichnieta osoba i adobcja tego dziecka moze jedynie
      przyniesc korzysc temu dziecku. Po glowie to ty walnij sie sama ale nie
      grzechotka a walkiem albo zelaznym mlotkiem, moze cos w tej kurzej lepetynie sie
      ruszy jakis okruszek ludzkich uczuc. Nie gniewaj sie za moj post ale takie
      beznadziejne matki jak ty, ktore swiadomie wydaja dzieci na swiat, ktorym nie sa
      w stanie dac milosci mam ochote kopnac w dupe! Twoje psychiczne problemy i to co
      ci tatus w zyciu zrobil nie jest usprawiedliwieniem abys swojego synka
      traktowala podle!
      Opamietaj sie babo, twoj synek to rowniez ty w innej postaci.
    • julla Re: nie znosze własnego dziecka... 09.02.05, 21:46
      Jestem dzieckiem odrzuconym przez matkę, pojawiłam się 'nie w porę' w jej życiu
      i zawsze traktowała mnie paskudnie, nawet zdarzały się interwencje z zewnątrz
      w tej sprawie.
      Jako dziecko autentycznie marzyłam, żeby mnie ktoś zabrał do siebie,
      zaadoptował, dostrzegł we mnie człowieka. Myślę, że adopcja to dobre wyjście
      dla niekochanych dzieci
      ale obyczajowa hipokryzja nie pozwala na takie rozwiązania, no bo co ludzkość
      powie o takiej matce co dziecko porzuca, to już lepiej dziecko dyskretnie
      zamknąć w komórce albo psychicznie zterroryzować tak, żeby nawet nie odważyło
      się głośniej westchnąć
      Dziwi mnie tylko ta specyficzna dyskryminacja- nie kochasz bo jest chłopcem.
      Wydaje mi się, że jeśli wiedziałaś, że nie zaakceptujesz chłopca, to już lepiej
      w ogóle było nie zachodzić w ciążę, bo przecież ryzyko poczęcia chłopca jest
      bardzo duże...poza tym nic mnie nie dziwi, bo niekochająca, odrzucająca matka
      to dla mnie chleb powszedni dzisiaj. Nie osądzam takich matek, to się po prostu
      zdarza w naturze i chyba wiekszość kobiet stacza takie wewnętrzne walki za sobą
      jak ty. Może spróbuj popracować nad złymi emocjami na jakieś psychoterapii, nic
      więcej chyba nie możesz zrobić, do uczuć nie mozna się zmusić.
      • vlad.trollovnik Słynna kobieca intuicja... 09.02.05, 22:19
        aerina:
        >Nie lubię własnego dziecka.
        >Nie lubię tego dziecka od początku. To znaczy najpierw było mi obojetne, a
        >teraz wzbudza we mnie coraz większa niechęc i odrazę.


        Taaaa...
        Ja wiem co to jest...
        To jest po prostu, ta słynna kobieca intuicja...
        Intuicyjnie wyczuwasz, że z twego synalka wyrośnie ktoś w typie A.Hitlera
        i /co zupełnie zrozumiałe/ nie lubisz go. Zapewne matka małego Adolfika,
        niańcząc go, miała takie same rozterki...Zwróc uwagę, czy synek żywiej reaguje
        na kolor brunatny...

        :D
    • amalija Re: nie znosze własnego dziecka... 09.02.05, 22:30
      mam nadzieje ze nie uslyszymy wkrotce o tobie w glownym wydaniu wiadomosci w
      relacji typu :matka sadystka maltretuje dziecko.moze porada u psychiatry(lub
      MaryBellows)?
    • dydona Re: nie znosze własnego dziecka... 10.02.05, 02:17
      musisz stłamsić te straszne myśli i odruchy, które w tobie tkwią. Przede
      wszystkim powinnaś bardzo chcieć odmiany, a ty robisz wrażenie jakby ci nie
      zależało. Uczucia macierzyńskie, miłość do dziecka powstaje podczas opiekowania
      się nim. Spędzaj jak najwięcej czasu ze swoim synem - dotykaj go, całuj na
      przekór sobie. Pomyśl egoistycznie, że jeśli teraz nie dasz mu miłości będziesz
      miała z jego wychowaniem bardzo poważne kłopoty. Nie chcesz być dumna z jego
      sukcesów?
      • renkaforever Re: to nie jego wina , ze jest ! 10.02.05, 06:45
        Ty napewno jestes chora.Jakies niedobory, idz i zrob sobie wszystkie
        badania.Terapia konieczna.Twoj synek moze wizualnie przypomina ci twojego ojca,
        ale pamietaj, ze to TY go wychowujesz,a nie twoj ojciec czy ktos inny. Jak
        sobie go wychowasz, takiego bedzies miala syna. Moze zostanie slawnym artysta,
        albo znanym lekarzem, a moze zostanie prezydentem i kiedys poplaczesz sie z
        radosci widzac go w TV jako znanego prezentera? :)
        Kazdy z nas potrzebuje akceptacji. Bez tego giniemy, kurczymy sie, umieramy
        jak te dzikie drzewa, stojac.Nie skazuj go na odrzucenie przez swiat juz
        teraz.Nie kaz mu zebrac o milosc jak dorosnie.Wez sie w garsc, popraw
        diete,zacznij brac witaminy, szczegolnie z grupy B.I idz na terapie.
        Zacznij dbac o siebie, cwicz, tancz i spotykaj sie z ludzmi, ktorzy umieja sie
        usmiechac, a nie gledza i narzekaja :)
        Powodzenia :)
    • barwa1 Re: nie znosze własnego dziecka... 10.02.05, 14:30
      Jesteś rzeczywiście w bardzo trudnej sytuacji. Dobre jest to, że nie udajesz,
      że wszystko jest w porządku: nazywasz swoje uczucia. Napewno potrzebna jest ci
      pomoc psychologiczna - NATYCHMIAST. Musisz dotrzeć do prawdziwego źródła
      Twojego stanu, zanim skrzywdzisz maleństwo. Moją córke urodziłam 23 lata temu:
      bardzo na nią czekałam. Nie wybierałam płci - to było nieważne. Zaraz po
      powrocie ze szpitala, pewnej nocy obudziłam się z poczuciem, ze dziecko mi
      zagraża, że mnie zabije. Wstrzasnęło mną to bardzo. Kiedy miała ok. 3 miesięcy
      i kolejny dzien płakała z powodu kolki, krzyknęłam na nią z bezsilności. Też
      sie tego przestraszyłam, stłumiłam w sobie emocje. Myślę, że powinnam była
      wtedy komuś o tym powiedzieć, pójść do psychologa. Teraz, na forum, mówię o tym
      pierwszy raz w życiu. Po wielu latach dopiero odważyłam sęe na terapię i dziś
      żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej. Może uniknęłabym innych problemów, dla
      i dla córki byłabym lepszą matką.
      Twoja niechęć do dziecka może być jakimś przeniesieniem. Zeby to zrozumieć,
      dotrzeć do tego - idź do psychologa. Ratuj siebie i to maleństwo. Masz prawo do
      swych uczuć. Nie masz prawa krzywdzić bezbronnego dziecka.
      Trzymaj się i działaj.
    • leksheygyatso NAMIARY NA BEZPŁATNĄ KONSULTACJĘ 10.02.05, 14:44
      witam,

      ad vocem wykluczenia hipotezy o depresji poporodowej polecam
      Fundacja "Rodzić po ludzku" uruchomiła pierwszą polską poradnię pomagająca
      kobietom cierpiącym na depresję poporodową.
      Telefon wsparcia (0 22) 628 11 91 czynny w poniedziałki, środy i piątki w godz.
      10.00-12.00.

      ad vocem stosunku do dziecka proszę zastanowic się czy jest różnica w
      Pani traktowaniu obu dzieci czy jest podobnie.Być może warto zastanowić się czy
      pani reakcja nie jest związana z płcią dziecka i byc może wywołuje jakieś
      wspomnienia z Pani dzieciństwa?
      Proszę o tym porozmawiać z psychologiem rodzinnym.

      Polecam i telefon powyżej i bezpłatne konsultacje psychologiczne dla rodziców
      małych dzieci, pomoc w rozwiązywaniu problemów wychowawczych - telefon Ruchu
      Samopomocy Kobiet

      (0-22)845 06 72 (pn. 9-14), (0-22)831 60 51 (pt. 9-14)


      Poradnia Młodzieżowa i Rodzinna Towarzystwa Rozwoju Rodziny

      (0-22)828 61 92 (pn.-pt. 15-20)

      Rodzinny - telefon Polskiego Związku Katolicko-Społecznego

      (o-22)827 37 11 (9-15), (0-22)629 30 25 (18-21)

      Ruch Pomocy Rodzinie

      (0-22)621 03 67 (pn.-pt. 10-17)

      serdecznie pozdrawiam
      OM MANI PEME HUNG
      NAMO BODHISATTWA KSITIGARBHA
      lekshey
      • czarnycharakter leksheygyatso !!!??? 10.02.05, 22:07
        Dlaczego uzywasz formulek, ktorych znaczenia nie rozumiesz a sensu nie zglebiasz ?
        Czyzbys sie chcial dowartosciowac ?
        czch
        • vlad.trollovnik Re: leksheygyatso !!!??? 10.02.05, 22:20
          Dlaczego imputujesz leksheygyatso brak rozumienia i zgłębiania ?
          Czyżbyś odreagowywał na nim swój permanentny brak wzwodu ?

          :D
    • milenna5555 Re: nie znosze własnego dziecka... 10.02.05, 15:55
      Według mnie cierpisz na depresję poporodową. Widzisz świat i nowonarodzone
      dziecko w innych konfiguracjach. Bywa, że stan taki trwa do dwóch lat po
      porodzie. Bądź dobrej myśli, wkróce uśmiech synka wzbudzi w Tobie radość i
      wiele pozytywnych emocji. Pozdrawiam serdecznie.
      • aerina leksheygyatso i trzydziestoletnia.. 10.02.05, 17:34
        dziękuję Wam bardzo za rzeczowe odpowiedzi.
        Skorzystam z podanych namiarów i mam nadzieję, że sytuacja zacznie normalnieć-
        bo bardzo mnie to wszystko męczy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja