hatchi
02.06.02, 11:07
Czy mozliwe jest zycie z kims kto jest calkiem inny, rozny w pogladach na
zycie, w odczuwaniu, w reakcjach, w zainteresowaniach. Wciaz sie nie zgadzamy.
Nie lubie w niej plotkarstwa, tego ze oglada bzdurne seriale, ze wciaz
wszystko naokolo krytykuje, ze nie jest zyczliwa dla ludzi, ze nie czyta
ksiazek, ze .....Moglbym wymieniac w nieskonczonosc.
Takie przeciwienstwo mnie. Zwiazalem sie kilka lat temu z ta kobieta i juz pare
dni po slubie czulem ze cos jest nie tak. Nie pytajcie mnie co mnie wtedy w
niej urzeklo. Mialem 2o lat i bylem bardzo dziecinny i niedojrzaly. Oczy
otwieraja mi sie dopiero teraz. Wiem ze to nie jest w porzadku, ale konfikty sa
pomiedzy nami na porzadku dziennym. Staram sie pracowac nad soba. Nie wybucham,
nie podnosze glosu, czesto jej ulegam (ona zawsze musi postawic na swoim-na
przyklad gdy ja chce jechac w gory a ona nad morze-to jedziemy nad morze),
staram sie byc dobrym mezem. Nie chce tu wyglaszac peanow na swoja czesc. Ja
sie dusze w tym zwiazku. Nie wiem czy jeszcze ja kocham.
Jak w takich okolicznosciach gdy nie zgadzamy sie na kazdym kroku nie
zatracic checi do zycia i radosci?
Czy mozna stworzyc sobie swoj wlasny swiat i byc szczesliwym? Niby wszystko
jest pozornie ok i tak to odbieraja dzieci (2) i rodzina. Zostac ze wzgledu
dzieci? Ona jest bardzo dobra matka. Pomozcie