sonia_p
15.02.05, 20:36
no wlasnie...poznalam na czacie, dzieli nas tysiace km -on stany zjednoczone
cholernej hameryki (choc na szczescie polak) a ja w polsce....
spotkalismy sie po miesiacu pisania do siebie - przylecial do mnie,
zauroczenie kompletne ,ale po miesiacu odlecial do siebie.... do pracy, bylej
zony, 2-ki dzieci z poprzedniego malzenstwa i swojego zycia....
a ja zakochalam sie i strasznie sie boje, ze bede cierpiec ze to bez sensu ze
zbyt duza odleglosc nas dzieli inne realia zycia ...
Zdaje sobie sprawe ze tak naprawde go chyba tak do konca nie znam, moze
byly to tylko mile wakacje dla niego, chwilka zapomnienia....nie chce ciepiec
ryczec w poduszke , tesknic , boje sie, a z drugiej strony moze wlasnie sie
uda, moze to ta druga polowka pomaranczy?!
nie wiem zaryzykowac czy ... nie wiem....
moze komus z was sie udalo - zwiazek na odleglosc , taki "trudny" z
przeszkoadami...
dzieki jesli ktos by mnie troche pocieszyl ....