Mężczyźni walczący o swoje prawa?

IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 06.06.02, 11:06
Stowarzyszenie Obrony Praw Ojca.

Swego czasu dość głośna akcja teraz przycichła.

Wywoływała ciekawe reakcje u mężczyzn oburzonych na to, że jacyś mężczyźni
głośno domagają się swojego prawa do kontaktów z dzieckiem, ograniczanych im
przez byłe żony.

Walka mężczyzn do prawa "bycia" ojcem jest wiarygodna dla innych mężczyzn, czy
może jest odbierana jako gra ambicji, czy próba dominacji za wszelką cenę?

A może chodzi o to, że to kobiety znlazły sobie jakieś pole (macierzyństwo) na
którym mogą podyskryminować mężczyzn (odciąć od dziecka)?
    • poison1 Re: Mężczyźni walczący o swoje prawa? 06.06.02, 14:54
      Ucichło, bo już im przeszło, kiedy zobaczyli, ile trudu wymaga wychowanie
      dziecka.
      • Gość: fnoll Re: Mężczyźni walczący o swoje prawa? IP: *.bydgoska.krakow.pl 06.06.02, 15:11
        poison1 napisał(a):

        > Ucichło, bo już im przeszło, kiedy zobaczyli, ile trudu wymaga wychowanie
        > dziecka.

        tia, zbyt wiele wciaz na swiecie seksistowskich szowinistek... ;)
    • Gość: fnoll bo to juz czas na emancypacje mezczyzn! IP: *.bydgoska.krakow.pl 06.06.02, 15:09
      niestety tak sie sklada, ze kobietom emancypowac sie latwiej, bo aspiruja do
      walorow wysoko stawianych w przemijajacej patriarchalnej kulturze

      mezczyzna zas by sie wyemancypowac musi siegnac po to, co kobiece, co bylo
      dotad wartosciowane nizej od walorow "meskich" - a skad tu wziac silna
      motywacje ku pozyskiwaniu tego, co ojcowie nasi uwazali za "nizej" stojace?

      trudne to zadanie

      kobiety emancypujace sie mogly po prostu kierowac sie wartosciami
      patriarchalnymi zadajac li tylko rownouprawnienia (umezczyznienia)

      mezczyzni zas musza swoj swiat wywrocic do gory nogami - dlatego emancypacja
      mezczyzn odbywa sie jak po grudzie, bez ostentacyjnego palenia krawatow, i
      pewnie jeszcze duzo wody uplynie zanim sie ostatecznie dokona, a mezczyzni i
      kobiety beda faktycznie rowni sobie

      rowni - czyli dojrzali w swych aspektach meskich i kobiecych, psychicznie
      dwuplciowi niejako

      pzdr

      fnoll
      • Gość: Emka Re: bo to juz czas na emancypacje mezczyzn! IP: 217.153.27.* 06.06.02, 16:06
        Jestem pod wrażeniem... choć moje obserwacje potwierdzają raczej, że mężczyźni
        chętnie umywają ręcę od żmudnych czynności, związanych z wychowaniem dzieci.
        Ale pocieszające jest to, że są tacy, którzy chcą.
        • Gość: fnoll wartosc pracy i papierowa glowa rodziny IP: *.bydgoska.krakow.pl 06.06.02, 16:37
          zauwaz, ze praca zawodowa, mozliwosci awansu, edukacja etc. i w tym wszystkim
          bycie traktowana na rowni z mezczyznami - to tez zadania wymagajace sporego
          wysilku, nie mniejszego generalnie niz wychowywanie dzieci i "zarzadzanie"
          domem

          takze nie o wysilek i naturalne dla czlowieka jego unikanie jak sie da chodzi,
          tylko o to, ze jedna prace uwaza sie za lepsza od drugiej

          jak sie napracujesz za pieniadze - to jest cos; co wiecej docenienie raczej
          koreluje z iloscia pozyskanych pieniedzy niz wlozonego wysilku

          jak tyrasz caly dzien za fryko dla dobra swej rodziny - to jakos mniej
          reprezentatywne jest

          wywrocic sie musi hierarchia wartosci, by skusic mezczyzn do kobiecosci ;)

          co im na dobre by wyszlo, wierze, bo teraz przy wyemancypowanej kobiecie to na
          ogol jakos slabo wygladaja - kobieta dzierzy wieksza wladze w swych rekach, na
          wiecej rzeczy ma wplyw, tak to widze dzis

          ciekawie to wyszlo przy okazji spisu powszechnego, przy pytaniu o glowe
          rodziny, ktore jest anachroniczne samo w sobie - bo "wyemancypowana
          obustronnie" rodzina winna miec dwie glowy, co nie zostalo uwzglednione; no
          wiec spotkalem sie z wieloma przypadkami, gdzie za glowe rodziny zostal uznany
          mezczyzna (zeby go nie urazic), gdy tak po prawdzie to kobieta miala
          najwiekszy wplyw na ksztalt rodziny i najwiekszy w nia wklad

          pzdr

          fnoll
          • Gość: am Re: wartosc pracy i papierowa glowa rodziny IP: *.acn.waw.pl 06.06.02, 21:16
            apropos głowy rodziny w spisie , to mój przyjaciel chciał , że by panui
            rachmistrz wpisała w to miejsce żonę .... ona jest w domu , wychowuje dzieci i
            ma ważniejszą rolę do spełnienia niż tylko zarabianie pieniędzy - obie jednak
            się zbulwersowały bo to ON przynosi większe pieniądze . gdzie tu konsekwencja ?
            • Gość: Emka Re: wartosc pracy i papierowa glowa rodziny IP: 217.153.27.* 07.06.02, 09:33
              :-))) Przy okazji spisu właśnie, dyskutowaliśmy z mężem kogo wpiszemy w to
              miejsce. Śmieszne to tak naprawdę. Wpisaliśmy mnie, jako osobę lepiej
              zarabiającą, kształcącą się i w większym wymiarze czasu wychowującą dzieci.Ale
              tak naprawdę to oczywiście powinny być wpisane dwie osoby, bo to one w równym
              stopniu ponoszą odpowiedzialność za życie rodziny.
              A tak na marginesie. Dlaczego w wielu mężczyznach tak silnie zakorzeniony jest
              pogląd , że to oni mają utrzymać rodzinę. Dlaczego tak wielu degraduje się
              tylko do zarabiaczy pieniędzy, nie dostrzegając jak wiele innego dobra mogą
              wnieść w życie najbliższych.
      • Gość: ela Re: bo to juz czas na emancypacje mezczyzn! IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 07.06.02, 10:49
        Idąc Twoim rozumowaniem. Myślę, żę jesteś wychowany przez kobietę, osobę niżej
        ocenianą społecznie przez fakt, że wychowuje dzieci, zajmuje się domem itp. To w
        którym momencie wpadłeś na pomysł, że jest jakieś wyżej dla Ciebie - powinieneś
        mieć wpojone przez kobietę/matkę poczucie niższej wartości, poprzez fakt
        spędzania z Nią większości czasu. I jeszcze jedno skoro mężczyzna/ojciec ocenia
        że kobieta jest niżej oceniana społecznie (przebywanie z Nią to strata czasu bo
        nie przynosi dochodu) to czemu jej pozwala innych mężczyzn (swoich synów)
        wychować.

        Myślę, że mężczyźni nie muszą się emancypować, bo nikt ich nie wykluczył z
        wychowania dzieci, oprócz nich samych.




        • Gość: fnoll Re: do eli IP: *.bydgoska.krakow.pl 07.06.02, 11:56
          drogi watsonie (vel elo)

          nieco pomylilas sie w swych domyslach - moi rodzice sa przykladem na to co
          opisalem (dlatego tak sie mi to rzuca w oczy): wyemancypowana kobieta pelniaca
          zarowno funkcje "meskie" jak i "kobiece" i "niedoemancypowany" mezczyna
          ograniczony glownie do funkcji "meskich"

          zdecydowanie nie brak mi poczucia wlasnej wartosci - natomiast owszem brakuje mi
          wzoru mezczyzny odpowiedniego do "wyemancypowanej" wspolczesnosci, coz, pewnie
          sam musze sie takim stac :), to w koncu nowe style bycia na nowe wyzwania, i
          trudno oczekiwac, ze pojawia sie nagle, jak juz pisalem

          upraszczasz piszac, ze mezczyzni sami siebie wykluczaja z funkcji kobiecych (jak
          wychowywanie dzieci) - style bycia zakorzenione w kulturze nie sa kwestia
          indywidualnej decyzji i trzeba wiele wysilku, by je przemoc

          pzdr

          fnoll
          • Gość: inka_s Re: do elii fnolla IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.06.02, 12:13
            Gość portalu: fnoll napisał(a):

            > upraszczasz piszac, ze mezczyzni sami siebie wykluczaja z funkcji kobiecych (ja
            > k wychowywanie dzieci) - style bycia zakorzenione w kulturze nie sa kwestia
            > indywidualnej decyzji i trzeba wiele wysilku, by je przemoc

            I tu się zgodze z fnollem.
            Część mężczyzn świadomie rezygnuje z wykonywania niektórych zajęć domowych
            (czyt. babskich).
            Część z nich jednak jest przez nas - kobiety - odpychana od tych zajęć. No bo
            szlag nas trafia jak on wg. nas nieporadnie zmywa, "nie tak" porzadkuje, ścieli
            łóżko czy przewija dziecko. Zniecierpliwione odpychamy ich ze słowami: zostaw,
            zrobie to szybciej, lepiej, dokładniej (niepotrzebne skreslić). I jak oni maja
            się wprawic? Każda czynność wymaga wprawiania się. Zreszta podobna postawę ma
            wiele matek wobec dzieci. Pewnie tu jest źródło.
            Ja doskonale pamiętam że musiałam dokonywać świadomych wysiłków by wdrażać mojego
            męża do domowych zadań (dadatkowa trudność - mało czasu spędzał w domu...) Ale
            gdy juz coś robił - nie krytykowałam, gryzłam się w język. Jeśli nie było super -
            i tak się "zachwycałam". I stopniowo robił to coraz lepiej, jak łatwo przewidzieć.

            Mężczyzn od dawna wychowuja kobiety. Czemu więc wychowujemy ich na własne
            utrapienie? Skoro jak stwierdzamy - mężczyźni unikaja uczestnictwa w
            wychowywaniu - to nie powinni nam przeszkadzać we wpojeniu uznanych przez nas
            wzorców. No właśnie!...

            Jak to jest ze wzorcem mężczyzny u kobiet???
            Dla mnie smutnym przykładem jest znajoma mi osoba która została porzucona przez
            męża z dwójka małych synów. Ja w tej sytuacji zadbałąbym żeby mój syn takiego
            świństwa innej kobiecie nie zrobił. A ona wyznaje zasadę "synu, matkę masz jedną,
            żon możesz mieć wiele".
            Jeden jest juz rozwiedziony - i dzieckiem niewiele (o ile w ogóle...) sie
            przejmuje. Drugi - tez ma poważne problemy małżeńskie, kto wie czy też się to
            rozwodem nie skończy.

            Żon mozna mieć wiele, tak, tak.
            Tylko po co?
            • Gość: ela Re: do elii fnolla IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 07.06.02, 13:14
              Kiedyś czytałam artykuł w jakimś kolorowym czasopismie dla Panów na temat: jak
              mężczyźni z tzw. zachodu oceniają mężczyzn z Polski pod względem radzenia sobie
              z problemami rodzinnymi.
              Otóż Polacy ich zdaniem: trzymają się kobiecych spódnic, nie potrafią zarobić
              odpowiedniej ilości pieniędzy aby zapewnić rodzinie utrzymanie, w razie
              trudności piją, biją lub odchodzą do innych kobiet, było tam też o
              przechwałkach na temat zdolności łóżkowych Polaków w stosunku do
              rzeczywistości, itd, itp. w tym stylu.

              Trochę męskiej-zachodniej krytyki przyda się bardziej niz nasze babskie
              wychowywanie - Taką mam nadzieję.
              • Gość: inka_s Re: do elii fnolla IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 07.06.02, 13:24
                Gość portalu: ela napisał(a):
                > Trochę męskiej-zachodniej krytyki przyda się bardziej niz nasze babskie
                > wychowywanie - Taką mam nadzieję.

                No coś ty!
                Powiedza że tamci tak przez zazdrosc mówią!
                ;-)
                A babskie wychowanie - jako model dominujacy (czytaj matka spędza więcej czasu z
                dziecmi) jest projektem długofalowym. Efekty widać po latach.
                Niestety - najmocniej uczy się przez przykłady. Więc jeśli tatus w domku tylko
                byczy się przed telewizorem a mama tyra, to jej wykłady nic albo prawie nic nie
                dadza... Chyba że kobieta wychowanie swych dzieci zacznie... od wybrania im
                odpowiedniego ojca, hihihi.
                • Gość: ela Re: do elii fnolla IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 07.06.02, 13:52
                  "Chyba że kobieta wychowanie swych dzieci zacznie... od wybrania im
                  odpowiedniego ojca"

                  Tak byłoby najlepiej.
          • Gość: ela Re: do eli IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 07.06.02, 12:45
            Drogi fnollu

            Problem w tym, że wychowywanie dzieci nie jest funkcją kobiecą.
            Jest także funkcją męską. Bo nie może być ojcem kobieta i nie sądzę żeby
            chciała gdyby była taka mozliwość.
            Mówiąc o tym, że sami się pozbawiacie roli ojca, wmawiając sobie
            i otoczeniu, że wychowywanie (poświęcanie czasu dziecku) to coś gorszego niż
            inne zajęcia sami deprecjonujecie rolę ojca (a więc siebie). Tylko od was
            zależy czy nimi jesteście/będziecie. Nikt oprócz was samych nie odsuwa was od
            tej roli. Ani wasze kobiety, ani wasze dzieci, ani wasi rodzice, ani wasi
            znajomi, ani wasi przełożeni. Nie ma takiej ogólnej presji. Tylko każdy z was
            na własną rękę we własnym domu pozbawia siebie tego - bo sam tak zadecydował.
            Nie jest wam potrzebna emancypacja w tej kwestii, ale indywidualna decyzja
            każdego z was by być ojcem i czerpać z tego przyjemność. Bo kochanie swojego
            dziecka, uczestniczenie w jego rozwoju, opiekowanie się nim to przede wszyskim
            przyjemność. A więc na pewno nic poniżającego.
    • Gość: x Re: Mężczyźni walczący o swoje prawa? IP: 62.29.137.* 07.06.02, 09:34
    • Gość: Ola Re: Mężczyźni walczący o swoje prawa? POPIERAM IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 07.06.02, 17:22
      Mysle,ze raczej chodzi tu o zemste za doznane krzywdy ze strony kobiet. Nie
      moge sobie wyobrazic innej przyczyny dla ktorej dziecko ma zakazany kontakt z
      rodzicem.
Pełna wersja