co byście zrobili na moim miejscu?

06.03.05, 12:17
Witam, mam problem otoz spotykam sie z chlopakiem od 8 m-cy. Wczoraj
uslyszalam od niego ze z pracy zrobia sobie wyjazd 3 dniowy i powiedzial mi ze
po prostu sie spakuje i pojedzie mimo iz wie o tym ze ja nie chce zeby jechal.
Jest mi przykro bardzo ze w ogole nie zalezy mu na moim zdaniu. Problem jest
taki ze on sie po alkoholu nie kontroluje :( i to mnie tylko wlasnie przeraza.
Bedzie wolny przez 3 dni a i kobiety (kolezanki z pracy tez tam beda). Nie
wiem najchetniej to bym mu powiedziala ze jak pojedzie to juz po nas. Jednak
ja nie potrafie odejsc. Gdybym choc miala ta pewnosc ze nie bedzie z nikim
czegokolwiek kombinowal to bym z czystym sercem go puscila jednak na sama mysl
o tym ze po 4 mocnych urywa mu sie film jestem zalamana. Po prostu nie wiem co
robic. Jak narazie to on ani o zareczynach ani o slubie nie chce slyszec.
Zawsze zartuje ze za 10 lat. W zlosci potrafi uzyc epitety okreslajace mnie.
Kocham go i wiem ze go nie zamkne w klatce. Po prostu nie potrafie mu zaufac.
Jak tylko mu sie cos nie spodoba to mnie rzuca. Mowi w zlosci ze sie ze mna
nie ozeni, a jak jest wszystko w porzadku to mowi ze chce zebym kiedys zostala
jego zona. Wcale nie dzialaja na niego moje lzy. Jak zobaczy ze placze, od
razu mowi zebym sobie poszla. Caly czas mowi ze chce sie isc z kolegami
pobawic, a nie ze mna. Ze chcialby wyjsc tylko z nimi a nie jak to zawsze bylo
ze mna. Jak czasami od niego wychodze to mowi do zobaczenia w piatek kiedy np
jest poniedzialek, a dobrze wie ze ja po pracy chcialabym do niego przyjsc.
Jest taki znuzony zyciem, nie ma w nim ochoty na nic. Ciagle niewyspany. A ja
po prsotu jestem juz zalamana. W jego oczach jestem zazdrosna za bardzo o
niego, i w ogole czasami ma mnie juz dosc. Nie ma w nim czegos takiego choc
cos zrobimy gdzies pojdziemy cos razem stworzymy. Jest takim typem chlopaka
ktory lubi przebywac wsrod ludzi, kokietowac. Ja jestem calkiem inna. Chce sie
juz ustatkowac, miec odpowiedzialnego mezczyzne. I wracam do poczatku co
zrobic kiedy powiedzial ze pojedzie i w ogole nawet nie bedzie sie
zastanawial? czy to moze naprawde ja jestem taka zla?
    • impresssion Re: co byście zrobili na moim miejscu? 06.03.05, 12:25
      Jakis niedojrzaly ten Twoj facet. Z kolegami woli czas spedzac niz ze swoja
      kobieta? Ok, daj mu to! Niech zobaczy, ale Ty zacznij sie umawiac na jakies
      wieczorki z kumeplami, poflirtuj tez czasem, pokokietuj innych mezczyzn.
      Zobacz, czy jakos zareaguje.
      Jesli nie bedzie reakcji, to znaczy, ze gosc chyba jest obojetny...
      • eka22 Re: co byście zrobili na moim miejscu? 06.03.05, 12:35
        problem w tym ze moja jedyna kolezanka ma takiego chlopaka ze w ogole rzadko
        wychodza i ja nie mam z kim wyjsc on sam dobrze o tym wie ze nie mam znajomych
        ja od poczatku liceum bardzo ciezko pracowalam i po prostu kontakty same sie
        pourywaly kazdy ma swoje zycie i wiem ze Ciezko bylo by mi teraz tych dawnych
        znajomych spotkac Moje zycie zamienilo sie czas na prace dom studia nawet na
        studiach nie ma ani jednej dziewczyny z mojego miasta. a on tylko czeka az mu
        powiem dzis ide na piwo z kumpelami wreszcie mialby mnie z glowy a pewnie
        najlepiej ja posiedze w domu poucze sie gotowac a ty idz sie pobawic i popic z
        kolegami. :( ja jestem chyba od tego zwiazku uzalezniona Nie mam nikogo innego :(
      • eka22 Re: co byście zrobili na moim miejscu? 06.03.05, 12:37
        co do kokietowania to mi nie wolno, inaczej od razu mnei zostawi. Wiec mam do
        wyboru albo praca studia dom on albo praca studia dom. a przyznam szczerze ze
        nie chce byc samotna :(
        • impresssion Re: co byście zrobili na moim miejscu? 06.03.05, 12:52
          W takim razie, on wie o tym, ze ma nad Toba "przewage", niedobrze. Juz teraz
          Cie nie szanuje, widac... Jedyne, co ja zrobilabym w koncu w takiej sytuacji,
          to odeszlabym. Wiem, ze to trudne, zdaje sobie z tego sprawe, ja tez wielu
          znajomych nie mam, kazdy ma swoja polowice, i wiem tez, co to sa pourywane
          kontakty. Jednak nigdy nie dalabym odczuc mojemu facetowi, ze tak jest, ze nie
          mam znajomych itd. Mozesz przeciez wybrac sie na silownie, zapisac sie do klubu
          fitness, tu nie potrzeba isc z kolezanka...
          Nie marnuj siebie, dziewczyno!!! Otrzasnij sie, masz swoja wartosc, godnosc,
          dume, czy nie czujesz w glebi duszy, ze zaslugujesz na milosc, na uczucie, na
          SZACUNEK??? Jesli teraz, w Twoim zwiazku jest tak, jak opisujesz, to jak bedzie
          za pare lat??? Bedzie sie spotykal nie tylko z kumplami, ale i z innymi
          panienkami zapewne...

          Jesli Ty sama nie zaczniesz siebie szanowac, on nigdy nie bedzie szanowal
          Ciebie. Zastanow sie nad tym. Czy warto byc z byle kim? Tylko z powodu
          samotnosci? Nigdy nie wiesz, co Cie czeka... Moze gdybys uwolnila sie od niego,
          mialabys szanse poznac kogos... Pomysl, nie marnuj zycia swojego.
        • kogelmogell Re: co byście zrobili na moim miejscu? 06.03.05, 12:57
          eka22 napisała:

          > co do kokietowania to mi nie wolno, inaczej od razu mnei zostawi. Wiec mam do
          > wyboru albo praca studia dom on albo praca studia dom. a przyznam szczerze ze
          > nie chce byc samotna :(

          I to jest właśnie twój problem. Boisz się zostać sama i tyle, trzymasz się
          kurczowo swojego chłopaka chociaż sama widzisz, że ten układ jest dziwny.
          On może się umawiać z kumplami, flirtować a Ty nie bo Cię rzuci, przecież
          to jest nienormalne! Rzuć go, tak po prostu. Znacie się dopiero 8 miesięcy,
          jeszcze nie jest za późno. Nie trzymaj się takiego faceta tylko dlatego, że
          boisz się samotności. Na pewno jesteś ładną, interesującą, inteligentną
          dziewczyną i NA PEWNO znajdzie się ktoś wartościowy z kim ułożysz sobie
          życie. Bo to co teraz masz to jest jakaś niewola. Ja nawet mam wątpliwości
          czy to aby jest miłość. Jak można kochając kogoś nie chcieć spędzać z nim
          czasu tylko zawsze wybierać spotkania z kumplami. Ja tego nie rozumiem.
          Trzymaj się ciepło, pozdrawiam!
    • witch-witch Re:Na twoim miejscu szukałabym psychologa! 18.03.05, 16:25
      Bardzo serio podeszłabym do tego typu problemu jak uzależnienie emocjonalne.
      Czy czytałąś książke R. Norwood o kobietach, które kochaja za bardzo? Ty jesteś
      tym typem. Facet wyraźnie daje ci do zrozumienia, że nie znaczysz dla niego
      specjalnie wiele, a ty nie potrafisz po prostu go zostawić i znaleźć sobie cel
      swojego życia. To nie jest takie głupie pobyć i pożyć sama ze sobą.
      Najważniejsza jest zawsze ta relacja jaką tworzymy ze sobą samym. Jeżeli ta
      relacja będzie udana to wtedy żaden facet nie będzie miał odwagi potraktować
      ciebie w taki sposób jak ten aktualny gość. I ty sama do czegoś podobnego nie
      dopuścisz. Zyczę ci abyś serio zastanowiła się and wizytą u dobrego psychologa
      i psychoanalityka, gdzie możesz zrozumiec dokładnie mechanizmy jakie kierują
      twoim destruktywnym zachowaniem wobec siebie samej. A tego faceta zostaw, kazdy
      ma prawo do zycia takiego jakiego chce i ty mu nie masz prawa tego życia
      układać! To jest jego własny obowiązek. Ty się zajmij swoim zyciem.
    • witch-witch Re: A co ty w sumie wiesz o tym gościu? 18.03.05, 17:30
      Piszesz, że żeście tylko się spotkali przelotnie. To skąd możesz wiedziec jaki
      on naprawdę jest. Moze taki czuły i miły chce ci się pokazać. Poczesz kota pod
      włos a zobaczysz jaki jest naprawdę. Moim zdaniem to on wyczuwa że nie jest w
      twoim stylu, ale celowo wykorzystuje twoje dobre serduszko i brak zdecydowania
      i chciałby z ciebie skorzystać. Nie można byc delikatnym trzeba być twardym bo
      życie jest super twarde. I to co dla ciebie byłoby przykrością dla tego miłego
      chłopaka wcale może okazać się nie jest tak tragiczną sprawą. Nie zapominaj, że
      mężczyźni lubią próbować a może ktoś da się złapać na przynęte. Moim zdaniem
      powiedz mu zwyczajnie tak jak jest że: NIE JESTEŚ NIM ZAINTERESOWANA.
      Powinien to przeżyć, jeżeli jest naprawdę wrażliwy to moze będzie mu smutno 1
      tydzien a na następny bedzie spacerował już z inną dziwczyną. Musisz pamiętać,
      ze inne osoby nie sa takie jak ty i nie pokazuja tego co jest w środku nie
      zawsze widać na zewnątrz. Mężczyźni spotkania, romanse i seks traktują inaczej
      niż kobiety. On nie jest taki jak ci się wydaje.Więc skńcz z tzw.
      delikatnością,ktora jedynie tobie przysparza kłopotów.
    • witch-witch Re: Pomyliłam drogi to nie tu miało wpaść:))))) 18.03.05, 17:31
Pełna wersja