nie wierzę,że to się dzieje

07.03.05, 09:22
Witajcie w ten przygnębiający poranek, który pzrygnębia mnie tym bardziej ,że
dziś moje urodziny.
Potrzebuję pomocy i liczę na to ,że będzie to najlepszy prezent urodzinowy.
Jestem dopiero dwa miesiące po ślubie i coraz częściej myślę, że zrobiłam
okropny błąd.Mam wrażenie,że wypaliliśmy się, że już nie da się niczego
naprawić. Czy to możliwe? Przed slubem krótko byliśmy razem, zaledwie 9
miesięcy, to była prawdziwa miłość, całkowite szaleństwo, zadziwiliśmy
wszystkich. A dziś? Dziś jestem w czwartym miesiącu ciąży i bliska załamania
nerwowego. Mąż od ślubu nie sypia ze mną,tłumaczy to różnie:
zmęczenie ,stres, problemy dnia codziennego, że nie dbam o siebie, nie dbam o
dom itd,itp. Jada głównie poza domem, wraca późno, nie jest szczęśliwy -
widzę to.
Co robić? Nie jestem zaniedbana, w domu też porządek, przeczekałam stresy i
nic. Zaczęłm podejrzewać, że sypia z inną, bo seks przed slubem mielismy
cudowny i bardzo często. Mówi mi ,że mnie kocha, ale mówi to tak, byle gdzie,
byle jak ...byle kiedy, jakby chciał sam siebie zapewnić,że tak jest.
Mogę odpuścić, choć bardzo go kocham, to znaczy skupić się na wychowaniu
dzieci, domu, może jakimś własnym kółku zainteresowań, zabijając w sobie
potrzebę bliskości i seksu, ale wtedy wcześniej czy później zwariuję, mogę
też walczyć o ogień w naszym związku, myslę,że on jeszcze się tli tylko coś
go dusi - Co to jest? Pomóżcie mi proszę, co mam zrobić? Czy jest o co
walczyć? Czy wszystko już stracone...
p.s. Dziś rano nie wytrzymałam i wykrzyczałam mu to wszystko z siebie, on
stwierdził, że to zależy ode mnie i jak będę się o to upominać to tylko
pogorszę sytuację, że nie mogę go do tego zmusić...(chodzi o seks).A ja
jestem młodą, zdrową kobietą i potzrebuję seksu, tak jak powietrza, czy wody.
    • baba2005 Re: nie wierzę,że to się dzieje 07.03.05, 09:33
      Moze ciaza tak na niego podzialala? To sie czasami zdarza. Pogadaj z nim na ten
      temat, ale spokojnie - krzykiem rzadko udaje sie osiagnac cos konstruktywnego.
      Pozdrawiam :)
    • hubkulik Re: nie wierzę,że to się dzieje 07.03.05, 09:36
      Nie po raz pierwszy slysze, ze po slubie sie pogorszylo. Cos sie musi jakby
      zmieniac wtedy. Inna rola, zaczynamy przypominac rodzicow. Zwiazani, obraczki,
      slubowania.

      >A ja
      > jestem młodą, zdrową kobietą i potzrebuję seksu, tak jak powietrza, czy wody.

      Wg mnie Twoj nastroj moze byc przejsciowy i nie robilbym na Twoim miejscu
      zadnych pochopnych krokow. To jest normalne, ze jak ktos chce seksu, to ten
      drugi partner moze go akurat nie chciec. Dlatego zalecalbym wstrzemiezliwosc,
      bo nie zmanipulujesz drugiej osoby do seksu, a jesli nawet, to co to za seks.
      Takie ufne czekanie moze rozpalic w nim ogien. Ty tez mozesz sie w miedzyczasie
      wyciszyc.
      Seks to nie wszystko.

      Pozdrawiam Hubert
      • mai7 Re: nie wierzę,że to się dzieje 07.03.05, 09:46
        oh Hubert, ja wiem, że seks to nie wszystko, doskonale rozumiem tez rozterki
        młodego męża, zwłaszcza gdy dziecko w drodze, ale ten cholerny celibat
        sprawia,że źle się dzieje między nami,a zwłaszcza w mojej głowie. Seks to dobre
        lekarstwo na wszystko, zwłaszcza na kryzys małżeński, dla mnie jest barometrem
        uczuć i spełnienia w związku kobiety i męzczyzny. Nie potrafię nie mysleć o
        najgorszym, kiedy widzę,że mój męzczyzna mnie nie pożąda...
        • hubkulik Re: nie wierzę,że to się dzieje 07.03.05, 10:01
          Seks moze byc lekarstwem, ale nie jest jedynym. Zyc przez jakis czas bez seksu
          tez sie da, nawet jak Ci sie chce. Taki okres jego braku moze wysubtelnic
          doznania, bo musisz zaglebic sie w sobie.
          Co do tych mysli, o ktorych mowisz to bym sie nimi za bardzo nie przejmowal.
          Mysli ciagle chodza po glowie przerozne. A potem odchodza, jak chmury po
          niebie.

          Pozdrawiam Hubert
        • hubkulik Re: nie wierzę,że to się dzieje 07.03.05, 10:03
          To nie celibat sprawia ze zle sie dzieje miedzy wami. Myslalas ze mozna uciec
          od problemow, ktore i tak sa wewnatrz, w seks? I ze tak mozna przezyc cale
          zycie?
    • procesor Re: nie wierzę,że to się dzieje 07.03.05, 10:28
      Seks nie jest lekarstwem na wszystko.
      Seks nie jest najwazniejszym elementem w związku.

      Nie napisałaś ile macie lat. Ale napisałaś że jesteś dwa miesiące po ślubie, w
      czwartym miesiącu ciąży a przed slubem chodziliście ze soba 9 miesięcy..
      No i z tego juz parę rzeczy widac.

      Czy seks był tym co najchętniej ze sobą robiliscie?
      Czy ciąża była planowana? Pewnie nie..

      Slub, ciąża, to obciążające zmiany. Jesli wszystko dzieje sie na raz - duże
      zmiany powoduja duże spięcia. :) Czy ślub był naprawdę dlatego że chcieliscie
      być razem czy dlatego ż edziecko w drodze??

      Co poza seksem lubisz robić z mężem??
      Jakie macie zainteresowania - wspólne? (poza seksem..)
    • alicja-ciekawska Re: nie wierzę,że to się dzieje 07.03.05, 10:28
      mai7 napisała:

      > Witajcie w ten przygnębiający poranek, który pzrygnębia mnie tym bardziej ,że
      > dziś moje urodziny.

      Wszystkiego najlepszego z okazji Urodzin.


      > Potrzebuję pomocy i liczę na to ,że będzie to najlepszy prezent urodzinowy.
      > Jestem dopiero dwa miesiące po ślubie i coraz częściej myślę, że zrobiłam
      > okropny błąd.Mam wrażenie,że wypaliliśmy się, że już nie da się niczego
      > naprawić. Czy to możliwe? Przed slubem krótko byliśmy razem, zaledwie 9
      > miesięcy, to była prawdziwa miłość, całkowite szaleństwo, zadziwiliśmy
      > wszystkich. A dziś? Dziś jestem w czwartym miesiącu ciąży i bliska załamania
      > nerwowego. Mąż od ślubu nie sypia ze mną,tłumaczy to różnie:
      > zmęczenie ,stres, problemy dnia codziennego, że nie dbam o siebie, nie dbam o
      > dom itd,itp. Jada głównie poza domem, wraca późno, nie jest szczęśliwy -
      > widzę to.
      > Co robić? Nie jestem zaniedbana, w domu też porządek, przeczekałam stresy i
      > nic. Zaczęłm podejrzewać, że sypia z inną, bo seks przed slubem mielismy
      > cudowny i bardzo często. Mówi mi ,że mnie kocha, ale mówi to tak, byle gdzie,
      > byle jak ...byle kiedy, jakby chciał sam siebie zapewnić,że tak jest.
      > Mogę odpuścić, choć bardzo go kocham, to znaczy skupić się na wychowaniu
      > dzieci, domu, może jakimś własnym kółku zainteresowań, zabijając w sobie
      > potrzebę bliskości i seksu, ale wtedy wcześniej czy później zwariuję, mogę
      > też walczyć o ogień w naszym związku, myslę,że on jeszcze się tli tylko coś
      > go dusi - Co to jest? Pomóżcie mi proszę, co mam zrobić? Czy jest o co
      > walczyć? Czy wszystko już stracone...
      > p.s. Dziś rano nie wytrzymałam i wykrzyczałam mu to wszystko z siebie, on
      > stwierdził, że to zależy ode mnie i jak będę się o to upominać to tylko
      > pogorszę sytuację, że nie mogę go do tego zmusić...(chodzi o seks).A ja
      > jestem młodą, zdrową kobietą i potzrebuję seksu, tak jak powietrza, czy wody.
      >
      -Moze to ze jestes w ciazy ma wplyw ,na jego postepowanie?
      -Nie swiadczy to o Twojej nieatrakcyjnosci,ale moze on boi sie czegos dziecku
      nie zrobic.
      Porozmawiaj z nim na ten temat.
    • joars Re: nie wierzę,że to się dzieje 07.03.05, 10:28
      Rozumiem na czym polega Twoj problem. Wydaje Ci sie, ze skoro nie interesuje
      sie Toba jako kobieta, to nie kocha lub przestaje. Ale przyczyny moga byc rozne:
      - moze faktycznie to juz koniec (mam nadzieje, ze ostatecznosc),
      - stres z powodu zaobraczkowania,
      - stres z powodu ciazy
      Obie ostatnie mozliwosci powoduja u facetow mysli, ze to juz koniec zycia
      kawalerskiego a nastal czas odpowiedzialnosci za rodzine. Uwazam, ze mozna sie
      zestresowac. Moj odpowedzialny maz po wielu latach przyznal mi sie, ze fakt, ze
      bedziemy mieli dziecko (po paru latach od slubu) byl dla niego bardzo
      stresujacy.
      - podejrzewam, ze lubisz jak mezczyzna zajmuje sie Toba (kwiatki, przytulenia,
      mile slowka, tak jak bylo przed slubem),
      - jestes w ciazy, wiec moze myslalas, ze ten okres bedzie dla Was jednym
      wielkim uniesieniem, wiec chocby male oziebienie uczuc ze strony meza odbierasz
      jako calkowity brak zainteresowania.
      Wiem, ze uwazasz, ze jako kobiecie w ciazy "nalezy" Ci sie odpowiednie
      traktowanie. Jestes takze bardziej przewrazliwiona. To nie tylko dla Ciebie
      jest odmienny okres, ale takze dla Twojego meza. Moze przestan ogladac sie na
      siebie, a zainteresuj sie jego stanem uczuc. Pokaz mu, ze on takze moze na
      Tobie polegac, ze nie tylko odpowiedzialnosc lezy po jego stronie. I tak jak
      napisal ktos wczesniej wstrzymaj sie z pretensjami do meza, ze nie sypiacie, bo
      seks to nie wszystko. Raczej przytul go, sprobuj delikatnie sprowokowac do
      rozmowy, ale nie wykrzykuj swoich pretensji. Najlepiej postaw sie na jego
      miejscu i spojrzyj na swoje zachowanie.
      Zycze powodzenia, bo mysle, ze wszystko ulozy sie pozytywnie, tylko sama miej
      pozytywne nastawienie.
      • mai7 Re: nie wierzę,że to się dzieje 07.03.05, 11:31
        Dziękuję Wam za dobre rady, spróbuję się wyciszyć i nie poruszać tego tematu,
        choć wierzcie mi,że nie jest mi łatwo leżeć co noc obok niego, kiedy mnie
        przytula. Każda kobieta wyczuwa jakimś swoim zmysłem, czy jej mężczyzna ją
        pożąda i kocha. Z kazdym dniem odsuwamy się od siebie i właśnie przekraczamy
        granicę zza której cięzko będzie wrócić do tego co było.Stałam się zrzędliwa i
        ponura nie cieszy mnie jego powrót z pracy, bo wraca późno i zaraz idzie
        spać.Nie rozmawiamy juz ze sobą, kazde z nas obwinia drugie o powstałą sytuację.
        Wiem,że on mnie nie pożąda w tej chwili i wiem ,że na siłę tego nie zmienię.Ale
        kocham go i jestem gotowa poświęcić wiele, aby odzyskac jego miłość i rozpalic
        w nim ogien na nowo. Tylko jak? Co mam robić? Nigdy nie byłam w podobnej
        sytuacji.
        p.s. mamy po 33 lata
        • joars Re: nie wierzę,że to się dzieje 07.03.05, 12:10
          Nie pisz tak dramatycznie. Skoro Cie przytula, to nie rob tragedii. Gdyby mial
          Cie dosc nie robilby tego, tylko odwrocil sie na drugi bok i tyle. Nam tez sie
          zdarzaja momenty, kiedy ktores z nas ma gorszy moment, burknie, drugie tez ma
          nienajlepszy nastroj i o gotowe ciche dni nie trudno. Zacznij sie do niego
          usmiechac, nie badz ponura i zrzedliwa. To dziala cuda. No postaw sie w jego
          sytuacji. Moim zdaniem robisz tragedie, a wystarczy zaczac traktowac jego tak,
          jakbys Ty chciala aby on Cie traktowal. To proste. Zacznij sama byc taka, a
          wszystko wroci do normy. Przeciez Wy sie jeszcze nie nauczyliscie, jak
          postepowac w anormalnych sytuacjach. Postepowania z dzieckiem tez sie bedziesz
          musiala nauczyc. Wtedy tez wpadniesz w burkliwosc i bedziesz miala do malucha
          pretensje, ze nie jest cicho. Zacznij od meza, a wszystko sie ulozy.
          Powodzenia
          • lunar1978 Re: nie wierzę,że to się dzieje 07.03.05, 14:36
            też tak myślę. Traktuj męża tak jak sam byś chciała być traktowana,
            i nie miej do niego pretensji. Niech zobaczy tę samą dziewczynę
            z którą brał ślub. Myślę że wszystko wróci do normy.
            Będzie dobrze, głowa do góry !!!
Pełna wersja