Internet to droga do piekła

09.03.05, 14:00
Jeszcze niedawno przegladałam to forum tylko z ciekawości. Dzisiaj szukam
złotej rady, odpowiedzi na głupie pytania. Czy można zdradzić przez
internet. Co bardziej boli – zdrada fizyczna, czy świadomośc, że twoja druga
połowa dzieli się swymi myślami z kimś anonimowym, szuka za szklanym ekranem
tego, co ma w zasięgu ręki. Myślami, obawami, fascynacjami. A jeśli rozmowa
przechodzi w inny wymiar, jeśli dołączyć do tego długie rozmowy telefoniczne,
czy nadal można uwierzyć, że to nic nie znaczy?
Co zrobić, jeśli okażde się że twój mężczyzna, którego uważałaś nie tylko za
męża i kochanka, ale przede wszystkim za przyjaciela poświęca swoje myśli tej
drugiej, wirtualnej kobiecie.
Czy to jest już zdrada.
A może to nic nie znaczy.
Czego zabrakło w naszym związku?
Czy to nuda i poszukiwanie adrenaliny, emocji?
Wszystko jedno co to jest, bardzo boli. Nie wiem co dalej z tym zrobić
    • lunar1978 Re: Internet to droga do piekła 09.03.05, 14:15
      > Jeszcze niedawno przegladałam to forum tylko z ciekawości. Dzisiaj szukam
      > złotej rady, odpowiedzi na głupie pytania. Czy można zdradzić przez
      > internet.

      Twoje pytanie wcale nie jest takie głupie ... Chyba musisz uderzyć
      pięścią w stół i głośno powiedzieć co o tym myślisz i jak się z tym
      czujesz. To nie jest normalne, gdyż Twój mąż zabrną za daleko. Zapytaj
      go jakby się czuł gdybyś Ty w ten sposób z nim postępowała. Rękę dam uciąć
      że szlag by go trafiał.
      • xix2 Re: Internet to droga do piekła 09.03.05, 14:29
        Straciłbyś rękę.
        Uderzyłam pięścią w stół i dowiedziałam się że to nic nie znaczy, nic sie nie
        dzieje.
        Codzienne rozmowy nic nie znaczą. Zresztą to rozmowy z "nikim"
        Brak reakcji na moje próby nawiazania rozmowy nic nie znaczą.
        Przecież on mnie kocha.
        Tylko co to znaczy? Czy mozna być mężem i kochankiem nie bedąc przyjacielem?
        Czy będąc przyjacielem nie chcesz mówić o tym co ci "w duszy gra"?
        Wolisz to powiedzieć "nikomu?".
        Chyba coś we mnie pękło
        • m.malone To nie sprawa internetu tylko człowieka nt 09.03.05, 14:33

          • xix2 Re: To nie sprawa internetu tylko człowieka nt 09.03.05, 14:42
            Masz rację, ale internet to narzędzie, które ułatwia.
            Łatwo jest rozmawiać w wirtualnym świecie. Wszystko jest tu idealne. Masz czas
            aby się zastanowić nad frazą, poszukać informacji. Łatwo jest być elokwentnym i
            czarującym. A przy tym ten dreszczyk emocji wynikający z anonimowości. Tak
            łatwo komuś zaimponować. Nie widać grymasu twarzy, nie ma codziennej szarości,
            kłopotów, wrzeszczących dzieci, problemów. Nie trzeba konkurować z telewizorem
            czy sennością. Łatwo jest się wciągnąć.
            Jesteś super idealnym gościem. Tylko tak naprawdę nie istniejesz.
            Tylko pomyśl, czy taka zabawa nie wyrządzi komuś krzywdy.
            • beate1 Re: To nie sprawa internetu tylko człowieka nt 09.03.05, 14:44
              każdy jest odpowiedzialny za siebie, zawsze można wyłączyć komputer
              • lunar1978 Re: To nie sprawa internetu tylko człowieka nt 09.03.05, 14:47
                ale, kiedy zaczynasz się uzależniać, to nie można tak sobie wyłaczyć...
                trzeba znać umiar.
                • beate1 Re: To nie sprawa internetu tylko człowieka nt 09.03.05, 14:51
                  ale nie można obwiniać innych o to, że tracisz umiar i się uzależniasz
                  • lunar1978 Re: To nie sprawa internetu tylko człowieka nt 09.03.05, 14:58
                    mnie na szczęście to nie grozi :-))
                    • beate1 Re: To nie sprawa internetu tylko człowieka nt 09.03.05, 15:03
                      utrata umiaru czy obwinianie innych? :)
                      • lunar1978 Re: To nie sprawa internetu tylko człowieka nt 09.03.05, 15:06
                        Utrata umiaru mi nie grozi Koleżanko :-)) A co ja mam
                        wspólnego z obwinianiem innych?
                        • beate1 Re: To nie sprawa internetu tylko człowieka nt 09.03.05, 15:08
                          nic, o ile mi wiadomo
                          pytałam tylko :)
              • m.malone Re: To nie sprawa internetu tylko człowieka nt 10.03.05, 14:23
                beate1 napisała:

                > każdy jest odpowiedzialny za siebie (...)

                Właśnie. I w epoce globalnej wiochy, i w erze trakcji elektrycznej czy nawet konnej.
    • lunar1978 Re: Internet to droga do piekła 09.03.05, 14:41
      > Tylko co to znaczy? Czy mozna być mężem i kochankiem nie bedąc przyjacielem?

      Pewnie można, ale przyjaźń jest najważniejsza. Bez przyjaźni ...to co to jest?
      A nie możesz po prostu spakować się i wyprowadzić się na kilka dni? Niech
      wybiera: TY, albo ten "nikt".

      > Czy będąc przyjacielem nie chcesz mówić o tym co ci "w duszy gra"?

      oczywiście że tak. Żona i najlepszy przyjaciel to chyba "najlepszy
      wynalazek".

      > Straciłbyś rękę.

      Nie sądzę. Miałem na myśli że sytuację odwrotną, że TY go zdradzasz
      z "internetem". Teraz po prostu tak tylko mówi, bo co ma powiedzieć...

      • xix2 Re: Internet to droga do piekła 09.03.05, 14:49
        A nie możesz po prostu spakować się i wyprowadzić się na kilka dni? Niech
        > wybiera: TY, albo ten "nikt".

        Tak było by najprościej, choć trochę teatralnie. Ale to nie chodzi tylko o
        wybór, bo chyba wiem jaki ten wybór będzie (mam nadzieję)
        Po prostu ufałam mu bezgranicznie. A teraz co z tym zrobić?
        I jeszcze to pieprzone poszukiwanie winy w sobie, nakręcam się poczuciem winy,
        choć to nie ja nabroiłam.
        • m.malone Re: Internet to droga do piekła 09.03.05, 14:53
          xix2:

          > I jeszcze to pieprzone poszukiwanie winy w sobie, nakręcam się poczuciem winy,


          A to jest poważna sprawa, bo to siedzi w Tobie. Komputer można wyłączyć, zrobić
          z nim różne rzeczy, a człowieka się nie wyłączy, niestety.
          • lunar1978 Re: Internet to droga do piekła 09.03.05, 14:56
            poczucie winy u Ciebie??? Jaka w tobie wina? Czujesz się zdradzona,
            bo Twój mąż wybiera wirtualną kobietę zamiast Ciebie. Ja też czułbym
            się podle, gdyby ktoś ze mną tak postępował. Bo z opisu sytuacji nie
            idzie tego inaczej nazwać jak zdrada.

            > Po prostu ufałam mu bezgranicznie.

            teraz ewidentnie nadużywa Twojego zaufania

            > Tak było by najprościej, choć trochę teatralnie. Ale to nie chodzi tylko o
            > wybór, bo chyba wiem jaki ten wybór będzie (mam nadzieję)

            Jak nie pomagają prośby to trzeba to załatwić w sposób bardziej zdecydowany
            Taki kubeł zimnej wody na pewno by mu nie zaszkodził. Czasami inaczej się
            nie da jak porządnie się pokłócić, tym bardziej że to Ty masz rację a nie on.
            • procesor Re: Internet to droga do piekła 09.03.05, 15:01
              Tak jest.
              Wyłączyć prąd.

              Świece jak jedyne oswietlenie.. i spokój.
              Rozmowa - bez ucieczek.

              Ale jak ktoś chce to i tak ucieknie..
              Sprawdx co on zrobi.
              • xix2 Re: Internet to droga do piekła 09.03.05, 15:13
                Rozmowa - bez ucieczek.

                Ta rada podoba mi sie nabardziej
            • xix2 Re: Internet to droga do piekła 09.03.05, 15:22
              Bo z opisu sytuacji nie
              > idzie tego inaczej nazwać jak zdrada.
              >
              Cieszę się (choć wcale mi nie do śmiechu) że to co czuję nie jest tylko
              przesadną paranoją. Anonimowość i wirtualność nie są żadnym usprawiedliwieniem.
    • hubkulik Re: Internet to droga do piekła 10.03.05, 12:56
      Myslenie, ze powierzanie mysli osobie plci przeciwnej, ktora nie jest parterem
      powodowaloby ze chyba z niewieloma ludzmi plci przeciwnej moznaby rozmawiac
      (poza powierzchownymi rozmowami o pogodzie i interesach trzeba byloby sie juz
      kontrolowac czy aby nie wchodzimy w sfere zdrady). A np. pojscie kobiety do
      mezczyzny psychoterapeuty byloby juz ewidentna zdrada. A nawet do ksiedza!
      hehe

      Pozdrawiam Hubert
      • j_ar Re: Internet to droga do piekła 11.03.05, 12:10
        hubkulik napisał:

        >A np. pojscie kobiety do
        > mezczyzny psychoterapeuty byloby juz ewidentna zdrada. A nawet do ksiedza!
        > hehe

        a co dopiero do ginekologa!
    • niewybrany znam przyjemniejsze drogi wprost do piekla. 10.03.05, 13:32
      1. Nie mozna zdradzic przez internet.
      dopoki nie ma spotkania i buziaczkow, nie ma i zdrady.
      • procesor Re: znam przyjemniejsze drogi wprost do piekla. 10.03.05, 20:23
        niewybrany napisała:
        > 1. Nie mozna zdradzic przez internet.
        > dopoki nie ma spotkania i buziaczkow, nie ma i zdrady.

        Bzdura.
        Nie ma fizycznej zdrady.
        Psychiczna - może byc. I takaa dużo trudniej wybaczyć.
        I z takiej dużo trudniej wyjść..
        • niewybrany to urojenia jakies. 11.03.05, 14:17
          to moze kobiety tak potrafia.
          normalny mezczyzna, dopoki innej kobiety nie dotknie, nie poczuje jej zapachu,
          moze tylko o danej kobiecie myslec, ale nigdy nie moze byc w niej zachochany,
          a wiec i nie moze zdradzic.
          • procesor Re: to urojenia jakies. 11.03.05, 20:23
            Masz bardzo ograniczona definicję zdrady.

            Dopóki ..
            Właśnie dopóki. :)
            Żeby do zdrady doszło trzeba zrobić pierwszy krok na drodze do niej.
            I ten mąż właśnie go zrobił..
            • niewybrany To urojenia jakies.! - i to jakie! 11.03.05, 23:22
              Ty masz, kobieto, zbyt rozszerzona definicje zdrady.
              Tymczasem, nie bylo dotyku, nie bylo pocalunkow, to nie bylo zdrady!

              Jasne, czy lubisz majaczyc, jak to baba, na jawie?
              My, mezczyzni, na takie babskie BANIALUKI
              nabrac sie, cale szczescie, nie dajemy.
              • m.malone Re: To urojenia jakies.! - i to jakie! 12.03.05, 01:47
                niewybrany napisała:


                > My, mezczyzni, na takie babskie BANIALUKI
                > nabrac sie, cale szczescie, nie dajemy.

                Lepiej mów tylko za siebie...
              • grazzka Re: To urojenia jakies.! - i to jakie! 12.03.05, 10:03
                szkoda to komentowac, tobie chyba tak naprawde nigdy na nikim nie zalezalo
                skoro dla ciebie zdrada moze byc tylko fizyczna, moze kiedys sie przekonasz ze
                latwiej wybaczyc zdrade fizyczna z ktora nie wiazaly sie zadne emocje procz
                chwilowego pozadania, niz zdrade emocjonalna, bo takiej nie mozna wytlumaczyc
                chwila zapomnienia, taka zostawia trwale sledy na obu partnerach
                • niewybrany ja, dziewcze, nie dam sie nabrac na babskie 12.03.05, 15:59
                  fanaberie - przypominajace dzialalnosc GESTAPO, gdyz w/g Twojej definicji
                  zdrady moze sie okazac, ze kupujac loda w lodziarni naprzeciwko,
                  polizalem go na oczach ekspedientki...
                  a ta wiedziala juz - czego od niej oczekuje...

                  to co piszesz - to babskie glupoty.
                  • itsmeagain Re: ja, dziewcze, nie dam sie nabrac na babskie 12.03.05, 17:32
                    To co piszesz - to.... dziadowskie glupoty :DDD
                    • niewybrany nie - to meska filozofia. 12.03.05, 17:34
                      i przyjmij to do wiadomosci, dziewcze.
                      i nie wychodz za maz , by glupio nie cierpiec.
                      • itsmeagain Re: nie - to meska filozofia. 12.03.05, 17:38
                        Jasne jasne chlopcze :D To nie jest "meska" filozofia ale raczej filozofia
                        mlodych nieodpowiedzialnych chlopaczkow. Takich jak ty.
                        • niewybrany to meska filozofia - babino... 13.03.05, 03:16
                          istotnie. poniewaz jednak takich chlopaczkow jest 2/3 meskiej populacji
                          zajmij sie kobitkami...
                          - tez moze byc przyjemnie.
                          a z mojej strony, jako urodzony seksista, chetnie pomoge.
                          • itsmeagain Re: to meska filozofia - babino... 13.03.05, 12:19
                            osobiscie nie znam takich beznadziejnych, chetnych do zdrad chlopaczkow jak ty
                            dziadygo :D
                            naucz sie wiec moze najpierw matematyki zanim zaczniesz rzucac statystyka
                            jestes seksista??? to czemu piszesz 'niewybrany napisała'? hehe
                            jak widac to z toba jest cos nie teges a nie z reszta swiata :D
                            • niewybrany To meska filozofia - niecnoto... 13.03.05, 16:28
                              Z zawodu jestem statystykiem po SGPiS (tak, kiedys nazywala sie SGH),
                              wiec nie boj nica, w tej temacie, jestem mocny.
                              A dlaczego niewybrany? Ty mnie nie wybralas, nie wybrala mnie moja zona
                              i dlatego obie Was musze zdradzac z innymi. Ale czynie to bez zadnej
                              przyjemnosci i cierpienie wyzera mi dusze. Wybierzesz mnie?
                              Daje slowo pierwszego harcerza Rzeczpospolitej, ze Ciebie zdradzac z zadna inna
                              nie bede. Zreszta zona juz na inne nie pozwoli. Przy mojej skromnej pensji
                              (3.000 PLN) tylko na jedna zdradzajaca i zdradzana pozwolic sobie mozna.
                              • itsmeagain niewybrany=zraniony? 13.03.05, 18:13
                                a ja jestem szach perski, mam 10 fakultetow, wielki palac, kupe forsy i caly
                                harem mezow :D
                                • niewybrany nadal niewybrany? 13.03.05, 18:30
                                  To ja otwieram przed Toba me skolatane Toba serce, a nawet czesc portfela,
                                  a Ty mnie zbywasz.
                                  Ladnie to tak?
                                  Moja zona Ci przeszkadza, czy zbyt niskie zarobki, w zostaniu moja kochanka?
                                  • itsmeagain Re: nadal niewybrany? 13.03.05, 18:40
                                    Odpowiadasz na :
                                    niewybrany napisała: <-----------
                                    • niewybrany Re: nadal niewybrany? 13.03.05, 18:44
                                      a to masz ich az dwoch?
                                      a powiedz mi, jak to sie robi?
                                      tez chcialbym miec dwie zony.
                                      Ja uczciwy facet jestem i za zdradami nie przepadam.
                                      • itsmeagain Re: nadal niewybrany? 13.03.05, 18:51
                                        no przeciez juz pisalam ze jestem szach perski i mam caly harem mezow :D
              • procesor Re: To urojenia jakies.! - i to jakie! 12.03.05, 20:38
                Meski filozofie od siedmiu boleści.. :)

                A czemuż to ja widzę gdy ci odpisuję
                " niewybrany napisała: " - NAPISAŁA??

                Widać że silisz sie na odpowiedzi w imieniu ogółu facetów?
                Biedaku hermafrodyto..

                Zdrada psychiczna jest trudniejsza dla związku niż fizyczna. Juz to ktoś
                napisał. A ty - żyj jak chcesz - niech twój mąż/twoja żona flirtuje na GG i
                czatach, SMSuje i godzinami wisi na telefonie, utrzymując kontakt "z tylko
                koleżanką". :))
                Bo zdrady nie będzie a wasz związek będzi ekwitnący..
      • grazzka Re: znam przyjemniejsze drogi wprost do piekla. 11.03.05, 20:27
        Przeciez zdrada to nie tylko fizyczny kontakt z druga osoba. Moze spojrzmy na
        to tak, wirtualnie poznajesz osobowosc drugiej osoby, jezeli zaczyna cie
        fascynowac, to ta fascynacja jest silniejsza od jakiegos chwilowego zauroczenia
        np wizualnymi walorami...To juz jest zdrada. Mysle, ze zdrada fizyczna nie boli
        tak bardzo jak swiadomosc ze nasz partner, przyjaciel, znalazl sobie teraz
        nowego przyjaciela.
        • kaukazek dokladnie tak odczuwaja kobiety 11.03.05, 20:56
          • niewybrany a wiekszosc mezczyzn sie z waS SMIEJE:...!!!! 12.03.05, 16:02
            my jestesmy prosci...
            nie ma "buzi" - to nie ma zdrady.
    • fizia21 Re: Internet to droga do piekła 10.03.05, 13:58
      a może zastanów się dlaczego to ci tak bardzo przeszkadza, ja wiem że szukanie
      winy w sobie, nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale czasem warto,(unikając
      myślenią, że jestem beznadziejna)zastanowić się, czy nie dążysz do ograniczania
      wolności męża. Oczywiście, nie wiem, czy i jakie granice on przekracza - Skąd
      wiesz, że on flirtuje?, czy gdyby, nie było w tej wirtualnej relacji podtekstu
      seksualnego to ona BY CI NIE PRZESZKADZAŁA?
      • konczyna Re: Internet to droga do piekła 10.03.05, 14:09
        a ja mysle ze maz Twoj szuka kogos kto go zrozumie i....moze pokocha zastanow
        sie nad tym....
        Pozdrawiam
    • josarna Re: Internet to droga do piekła 10.03.05, 23:27
      To nie takie proste... Zdecyduj się na poważną rozmowę - nie awanturę. Niech Ci
      DOKŁADNIE wyjaśni, czego szuka w internecie. Może (choć wątpię...) rozmowy o
      czymś, co Ciebie po prostu nie interesuje? Pogódźmy się z tym, że raczej nie
      możemy zaspokoić wszystkich potrzeb partnera. Ja zdecydowałam się na pisanie,
      bo lubię rozmawiać z ludźmi na tematy, które mojego męża nie interesują. On
      jest rzeczowy i chce tylko "załatwiać sprawy". Wie, że od dwu miesięcy mam
      internetowych znajomych na forum i jest zadowolony, bo nie musi zadręczać
      swojej głowy moimi problemami filozoficznymi. Inna rzecz, że jesteśmy naprawdę
      starym małżeństwem, a na dodatek przez 4 dni w tygodniu mieszkamy osobno, 100km
      od siebie. Od czasu do czasu wspomnę mu o jakiejś ciekawej dyskusji, ale to mój
      świat. Różnimy się w wielu sprawach (np. upodobaniach muzycznych), ale jest
      wystarczająco dużo spraw, które nas łączą, by wciąż być razem. Ja cenię sobie
      swoją wolność i mąż dawno pogodził się z tym, że mam swój świat, że muszę
      czasem porozmawiać sama z drzewami... Chyba te dziwactwa, niezależność i fakt,
      że nigdy go nie krępowałam powodują, że wciąż go fascynuję po... 29 latach od
      ślubu.
      Niestety nie wykluczałabym jednak fascynacji Twojego męża jakąś kobietą, a
      przez internet naprawdę można zdradzić.... Co robić? Zapamiętaj na całe życie
      moją dewizę: JEŚLI MĘŻA NIE UTRZYMASZ SOBĄ, TO Z PEWNOŚCIĄ NIE UTRZYMASZ GO
      SIŁĄ. Panuj nad emocjami, miej swój świat (bo mężczyzna zawsze go ma!), bądź po
      prostu interesująca, niech Cię wiecznie zdobywa - bo facet musi zdobywać! Oni
      nie znoszą kobiet całkowicie oddanych, ścielących się pod stopy, jak dywanik.
      No, ale ciepełko też trzeba takiemu dać i pochwalić... Przede wszystkim jednak
      nie zapominać, że nie jesteś tylko żoną, ale odrębnym człowiekiem.
    • xy2 a ja mam nadzieje ze z piekła do nieba 10.03.05, 23:28
      • xix2 Re: a ja mam nadzieje ze z piekła do nieba 11.03.05, 10:54
        To zależy o czym myślisz

        Może czasami trzeba przejść trzęsienie ziemi żeby zauważyć że niebo jest obok.
        Banał? Może, ale mam nadzieję, że tak będzie

        Ale jeśli chodzi o to, aby TU znależć swoje niebo ... "to jest zmyslony świat,
        który powstał by w ciszy trwać.." To nie będzie prawdziwe niebo, tylko jego
        złudzenie. Prawdziwe niebo masz w sobie.
        • xy2 Re: a ja mam nadzieje ze z piekła do nieba 11.03.05, 12:04
          "Ale jeśli chodzi o to, aby TU znależć swoje niebo ... "to jest zmyslony świat,
          > który powstał by w ciszy trwać.." To nie będzie prawdziwe niebo, tylko jego
          > złudzenie. Prawdziwe niebo masz w sobie."

          a przesiadywanie na forum u mnie jest i będzie czasowe



          • xix2 Re: a ja mam nadzieje ze z piekła do nieba 11.03.05, 13:09
            Jeśli masz taką pewność, to super.

            Bo mimo wszystko, co tu napiszesz i przeczytasz to tylko słowa. Można się w
            nich utopić
            • nikosik Re: a ja mam nadzieje ze z piekła do nieba 11.03.05, 18:38
              > Bo mimo wszystko, co tu napiszesz i przeczytasz to tylko słowa.
              Może dla ciebie. A kto pisze te słowa jak nie ludzie? Tacy z krwi i kości?
              Gdyby słowa pisał sam bezduszny komputer dzięki programowi to bym podzielała
              twoje zdanie. A tak jestem innego zdania. Słowa to coś z człowieka.
    • malpa60 Re: Internet to droga do piekła 11.03.05, 14:05
      Jeszcze nie tak dawno bylam w podobnej sytuacji jak Ty.Prawie z dnia na dzien
      moj facet zaczal czesciej przesiadywac przy komputerze...najpierw jakies chaty
      pozniej gg. O ile rozmowami na chatcie nie przejmowalam sie za bardzo-mnie
      osobiscie w wiekszosci przypadkow po prostu nudza...tak lampka awaryjna
      zapalila sie jak zaczal przesiadywac i prowadzic coraz dluzsze rozmowy na gg.Z
      kim? wiadomo z kobieta.Nie bede opisywala wszytskiego od poczatku do konca,
      najwazniejsze wg mnie jest to ze zadne pertraktacje,rozmowy itp nie maja
      sensu..bo niestety w tym momencie jestes na gorszej pozycji,dla niego jestes
      codziennoscia,kims kogo zna juz dobrze i kto robi mu niuzasadnione(wg niego)
      awantury.Ja to przeczekalam.Pierwszy i ostatni raz, nastepnego razu nie bede
      tolerowac , po prostu sie spakuje.Ale na dzien dzisiejszy wszystko wrocilo do
      normy, nie pytam ,nie dociekam....najwidoczniej nie byla taka interesujaca
      jakby sie wydawalo.Mam nadzieje ze to go czegos nauczylo,a czy sie powtorzy?
      tego nikt nie wie;-))
      • nikosik Re: Internet to droga do piekła 11.03.05, 18:37
        Uważaj, bo to samo będzie w realu. W pracy zainteresuje się intrygującą kobietą
        i też będą sms'y pisać. Już tego nie zobaczysz, to gorsze niż gg. Też będziesz
        dla niego codzienna i nieciekawa w przeciwieństwie do tej nowej kobiety z
        reala:))
    • sdfsfdsf Re: Internet to droga do piekła 12.03.05, 09:43
      glupie c.., kumoszki, kury
      jedyne co potraficie wyprodukowac to zdrada
      wasz umysl nie jest w stanie objac
      pola wiekszego niz piep..ne ziarno
    • m.malone Wcale nie do piekła!!!!! 13.03.05, 03:54
      najlepiej ustaw jako startową


      www.ziemni.risp.pl/
      • m.malone PS. UWAGA: Nie dla wrażliwych! nt 13.03.05, 04:45

    • jmx do przemyślenia dla żon 15.03.05, 12:10

      "Pojawiła się znienacka, jak to zwykle w życiu bywa. Cud natury, sącząca jednak
      czasami jad niczym wąż pośród trzcin. Zawsze uśmiechnięta - tak mi się
      wydawało - jednak nie bez bagażu doświadczeń, które niejednokrotnie wyciskały
      pojawiające się łzy na jej policzkach. Gaduła, jednak umiejąca zawsze
      wysłuchać - i tym właśnie tak naprawdę mnie urzekła. Urzekła, zaczarowała,
      zauroczyła? Nigdy już nie będę wiedział, w jakiej kolejności, ale chyba
      wszystko naraz. Nigdy nie będzie "moja", ale też nie tego od niej bym
      oczekiwał. Czasami lepiej mieć w kobiecie wspaniałą przyjaciółkę na całe życie
      niż kochankę na kilka chwil. Od niedawna mogę dzielić z nią wszystkie moje
      troski, bóle i cierpienia, których "moja" kobieta już nie jest w stanie znieść,
      a którymi mogę się podzielić z Moim Najlepszym Przyjacielem i zawsze poczuć
      odrobinę zrozumienia, zawsze jednak przyprawionego obiektywizmem. Mam nadzieję,
      że daję jej to samo, że znaczę dla niej również tak wiele, widzę to w jej
      oczach, gdy się uśmiecha.

      Po co to piszę? Chyba tylko po to, by uświadomić innym mężczyznom, że z
      kobietami można się również przyjaźnić, a kobietom pokazać, że nie należy się
      bać innych mężczyzn, czasami potrzebują tylko porozmawiać. Tak po cichutku
      marzę, że dobrze mnie zrozumiecie..."

      (WO nr 10)


      Czyżby to były marzenia ściętej głowy?
      W sumie to smutne, że większość kobiet potrafi zrozumieć szał namiętności a nie
      potrafi zaakceptować potrzeby rozmowy i przyjaźni...
      • hansii Re: do przemyślenia dla żon - tylko? 15.03.05, 12:16
        Dzemcia, zapewniam Cie, ze glupota jest podzielona rowno miedzy kobiety
        i mezczyzn.

        Charakter pracy wspolczesnego Swiata powoduje jednak, ze to kobiety siedza
        obecnie w wiekszosci w godz. 8-16 przed monitorami komputerow....

        Stad ten nieco mylny obraz...

        pozdraviam.
        • jmx Re: do przemyślenia dla żon - tylko? 15.03.05, 12:31

          Kobieta siedzi przed monitorem i "myśli" a facet robi. I z tego wynikają
          różnice w... głupocie ;)
          • hansii Re: do przemyślenia dla żon - tylko? 15.03.05, 12:39
            i soosznie!
            musi byc jakis podzial pracy...

            _____________________________________________________________________
            ktos musi czuwac, by spac mogl ktos (Churchill -zdaje mi sie...)
            • jmx Re: do przemyślenia dla żon - tylko? 15.03.05, 13:02

              "bez pracy nie ma kołaczy"
              - święte słowa, co? ;)
              • hansii no, a na nie? 15.03.05, 13:28
                zreszta, kolacze, jak to kolacze, pal je szesc.
                chodzi w koncu o ten deser.
                • jmx Re: no, a na nie? 15.03.05, 13:46

                  głodnemu chleb na myśli - w pierwszej kolejności ;))
                  • hansii i ten ma jasny azymut... 15.03.05, 13:49
                    jak widze, piszesz o tych bez azymutu?
                    i co z nimi poczac?
                  • arnick_a Re: no, a na nie? 15.03.05, 13:59
                    Sytemu-rodzynki.
                    • jmx Re: no, a na nie? 15.03.05, 14:19

                      czyli ciagły niedosyt wskazany?

                      tylko co wtedy jak ktoś woli orzeszki... ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja