strasznie zaluje zdrady!

    • shmoolander Re: strasznie zaluje zdrady! 15.03.05, 09:55
      to teraz kobieto cyt cyt cyt... cichutenko. niech zostanie to twoja tajemnica.
      nie ludź sie ze ukazanie prawdy spowoduje jakikolwiek pozytywny efekt. masz juz
      nauczke, masz wielki pozytek w postaci poznania prawdziwej mocy milosci do meza
      i niech tak zostanie. inaczej zranisz go, straci zaufanie, wiare w ciebie i
      siebie, no i bedzie klops ze wszystkiego. naciagniete zasady troche pobola ale
      balsam radosci bycia razem niewspolmiernie bedzie wiekszy od tej kontuzji. wiec
      cyt cyt cyt...cichutenko.
      • jazycie Re: strasznie zaluje zdrady! 15.03.05, 10:16
        jeszcze raz ..nie mow...zapomnij i ciesz sie ze nie zakochalas sie w nim wtedy
        było by trudno...oj trudno!
    • dymon1 Re: strasznie zaluje zdrady! 15.03.05, 10:22
      Jak go po tym wszystkim pokochałaś na nowo, ale tak na prawdę mocno, możesz z
      tym żyć bez robienia sobie wyrzutów. Po prostu potraktuj to jako pomoc-
      ostrzeżenie. Piszę to jako facet, który nawet jak by się domyslał co się stało
      to itak by nie chciał wiedzieć kochając dalej bliską osobę - jeśli by kochała
      mnie też. Głowa do góry i kochaj męża....daj mu to co w rodzinie najważniejsze,
      a najlepiej bliźniaki :-)) Z pozdrowieniami
    • facio60 Re:Sytuacja jest patowa 15.03.05, 10:34
      Każde wyjście jest złe lub bardzo złe.Nie odwrócisz tego co się stało.
      Jedno jest w tym jednak pocieszające;żałujesz tego co zrobiłaś i martwisz się o
      męża.Znaczy to, że go jednak kochasz.Jesteśmy słabi i narażeni na pokusy, więc
      to co się Tobie przydarzyło jest niejako normą we współczesnym świecie.
      Ja sam byłem zdradzony i dowiedziałem się o tym fakcie poprzez nieuwagę żony.
      Bardzo pilnowała swojej komórki, ale ponieważ często wychodziła wieczorami z
      domu, nawet tuman zainteresował by się wreszcie, czy poza koleżankami istnieje
      jakaś inna przyczyna.I tą komórkę uruchomiłem i dowiedziałem się o nim.
      Płacze, zaprzeczenia, potem jakieś wyznania o czułości tamtego,jego
      zainteresowaniem osobą mojej żony.Trwało to niemal rok, zanim się
      dowiedziałem.Zamówiłem wydruki rozmów telefonicznych z ostatnich 3 miesięcy i
      jakiś pogląd na siłę tego związku miałem.
      Minęły niemal 2 lata od tego wykrycia a ona urwała z nim natychmiast kontakty.
      Teraz to co Cię zainteresuje.Ja tego nie potrafię zapomnieć. Niby wybaczyłem,
      ale.....
      Dręczą mnie myśli, co ona mogła z nim robić.Zaprzecza, że było coś więcej poza
      spotkaniami i na początku znajomości czułościami.Ale jakoś nie chcę mi się w to
      wierzyć.Jego głos był tak napalony jak zadzwonił wtedy gdy uruchomiłem jej
      komórkę, że trudno mi przypuszczać aby ktoś taki nie dał namówić jej na nie
      tylko kolacyjki.
      Ponad to, każde jej obecne wyjście, czy ja tego chcę czy nie, kojarzy mi się z
      tamtym.I ona to wie i mówi o presji z tego powodu.
      Ile mieliśmy awantur i wypominań, nie zliczę.Myślę, że ciągniemy to dalej,
      bo:ja ją kocham, a ona czuje przy mnie stabilizację no i jesteśmy 20 lat razem
      + dziecko.
      Dużo osób wiedziało o jej związku ale nikt mi tego wprost nie powiedział a
      jeśli to w jakiś zaowalowany sposób a ja miałem do niej 100% zaufanie.
      Dziś może z 20%.I to jest fakt.
      Czuję się jak obity pies, coś mniej wartego rodzaju męskiego.A ona, uważa się
      za pokrzywdzoną i że ja przasadzam bo ona w sumie nic złego nie zrobiła.
      Teraz patrzę na nią i kocham(?)jakby z oddali.Nie potrafię wskrzesić w sobie
      dawnego entuzjazmu.
      Dlatego nie mam dla Ciebie dobrej rady.Staraj się go kochać bardziej niż dotąd
      i nie daj mu jakiegokolwiek powodu do niepokoju o Twą miłość.
    • xy2 ja jakoś nie wierze w związek po zdradzie 15.03.05, 10:56
      kobieta czy powie czy nie będzie zachowywała sie nienaturalnie, będzie
      przejawiała nadmiar uczuć, co nie będzie na pewno szczere, zrobi z siebie
      męczennice przez wyrzuty sumienia, będzie postepować często wbrew sobie
      bo "będzie sie starać" a i tak prędzej czy później szlag to trafi, bo ile można
      udawać
      • xy2 jeszcze jedno 15.03.05, 10:59
        w mężu będzie sie dopatrywała tego ze robi to samo,
        coś takiego nie ma szans
      • hansii w nogach spisz, dziewcze, zycia nie znasz. 15.03.05, 10:59
        ile mozna udawac?
        cale zycie...
        wiekszosc ludzi tak zreszta robi...
        z roznych zreszta powodow, niekoniecznie z powodu zdrad.
        • xy2 Re: w nogach spisz, dziewcze, zycia nie znasz. 15.03.05, 11:03
          nie zamierzam udawac z żadnego powodu i nie będe zyła w katolskiej obłudzie
          • xy2 a to co robi wiekszosc mam gdzieś 15.03.05, 11:05
            • hansii ale tu nie chodzi o katolska oblude 16.03.05, 13:26
              tylko "ogolnoludzka". Co ty zamierzasz to Twoja sprawa. jap isze Ci tylko, jak
              prawdziwe zycie wyglada. ma sie dzieci , mieszkania, kredyty do splacenia.
              To raz. A dwa: nie mozesz zrozumiec , ze zdrada rob iwrazenie tylko na tych ,
              ktorzy tu na forum na jej temat placza. Na drugiej polowie (tych niepiszacych)
              po prostu nie robi wielkiego wrazenia...
              • xy2 Re: ale tu nie chodzi o katolska oblude 16.03.05, 14:10
                a ja ci mówie ze gadasz bzdury.

                mam 30 lat i 3 miesiące, jestem singlem. naturalne jest ze nie byłam sama przez
                cale życie. i wiem jedno, ze zdrada występuje tylko wtedy, gdy tak naprawde sie
                nie kocha.

                wiec taki zwiazek nie ma sensu
                • hansii bzdura! 16.03.05, 14:19
                  widac od razu, ze jestes singlem..., dziewcze...

                  Ja mam mase kolegow po 20-letnich stazach malzenskich.
                  Wiekszosc tych malzenstw bylo z tkzw. milosci...

                  W polowie z nich (co wiem - gdyz o drugiej polowie nie wiem)
                  jedna ze stron zdradzila kiedys druga, czesto nie jeden raz...

                  I co?
                  I nic!
                  Poklocili sie troche, pogryzli i dalej zyja W ZGODZIE razem.
                  • j_ar Re: bzdura! 17.03.05, 14:02
                    aj waj hansi, boj sie boga... a ja znam takich co to nie bzykali na boku i zyja
                    w zgodzie..i co? oznacza to jakas norme czy nie?
                    • j-k Re: bzdura! 17.03.05, 15:22
                      sluchaj za komuny to nie bylo norm, tylko normatywy.
                      a teraz?
                      pelny chaos na tem Swiecie, Panie...
                      Angole dalej jezdza po lewej
                      a Amerykance przeliczaja, ile mil da sie z galona wycinac...

                      - ja tem tez chcialbym jak najwiecej wycisnac...
                      w ramach normy, naturalnie.
        • alma88 Re: w nogach spisz, dziewcze, zycia nie znasz. 18.03.05, 11:04
          pięknie powiedziane i prawdziwie jak cholera. Ja tak chyba mam. Tak mi się
          wydaje. Dlatego (tak siebie przekonuję) coś od życia nam się chyba nieraz
          nalezy. A każdy z nas okłamuje całe życie w taki czy inny sposób.
    • abc12312 Re: strasznie zaluje zdrady! 15.03.05, 11:24
      Ja wiem jedno, predzej czy pozniej i tak wszystko wyjdzie na jaw. Jak sie
      zranisz to przemywasz rane, boli, ale masz pewnosc, ze nie wda sie zakarzenie
      i nie bedzie komplikacji. Jak zdradzisz, im wczesniej sie do tego przyznasz
      przed swoim partnerem tym wieksze szanse na odbudowe. Nie wierze w mit o
      wypadku i ostroznej jezdzie. Zwiazek, w ktorym nie ma miejsca na szczera i
      calkowita prawde wypala sie i umiera smiercia naturalna. Bedzie bolalo, ale
      takie oczyszczenie daje szanse na odzyskanie zaufania. Kiedy to bedzie trwalo
      w dzisiejszym stanie i przyjdzie chwila prawdy, bol z powodu bycia
      oszukiwanym przez tak dlugi czas moze przyslonic wszelkie inne uczucia u
      drugiej osoby. Kazdy ma prawo do bledu, i kazdy ma prawo oczekiwac
      wybaczenia. Ale to nie moze byc zrzucenie cieazru na druga osobe. Tu moze
      pomoc tylko odpowiedzialna dyskusja. Wierze w to, ze postapisz w zgodzie ze
      swoim sumieniem i jakakolwiek wybierzesz droge zycze Ci jak najlepiej, gdyz
      doskonale wiem co znaczy byc zdradzonym, co znaczy zdradzic, co znaczy szukac
      wybaczenia i co znaczy to wybaczenie znalezc. Trzymam kciuki. Powodzenia
      • funkdoc Re: strasznie zaluje zdrady! 16.03.05, 10:39
        mam do Was wazna sprawe
        otoz ostatnio na imprezie moja dziewczyna zdradziła mnie z moim
        kolegą,niestety.mowi mi ze teraz bardzo tego załuje i chce 2 szanse.mowie ze
        zmieni całkowicie siebie tak ze bede jej ufał.ale ja nie wiem bo mnie
        skrzywdziła,byłem chyba dla niej troche za dobry.ona mowi ze bardzo mnie kocha
        i ze to sie nigdy wiecej nie powtorzy,podobno jest załamana tym co zrobiła,tak
        mowiła mi jej siostra i ona sama.
        ja natomiast powiedziałem jej wprost ze sie zeszmaciła itd.przy tym mowiła ze
        jesli ja teraz zdradze to bedzie ze mna ale zebym jej o tym powiedział.co o
        tym myslicie?
        czy mozna to wybaczyc? czy moze byc dobrze?
        • toni6 Re: strasznie zaluje zdrady! 16.03.05, 13:01
          Dziekuje, ze tak duzo i zywo mi piszecie i doradzacie. Poki co nie mam sily ani odwagi przyznac sie mezowi i byc moze tak juz zostanie, byc moze dla jego spokoju nie warto go tym zameczac, bo wiem, ze dla niego zabrzmi to duzo straszniej niz bylo w rzeczywistosci i dla mnie jest to rzecz, o ktorej chce jak najszybciej zapomniec i zyc tak jakby jej nie bylo, a dla niego niestety bedzie to bolesne do konca zycia. Jestesmy bardzo mlodym malzenstwem, dopiero rok po slubie, a moj maz nie zrozumialby tego co sie stalo i nawet gdyby mnie nie rzucil w diably, to i tak przesladowaloby to nasz zwiazek juz zawsze. Wszystko zalezy od czlowieka, moze ktos inny by potrafil wybaczyc, moze by zrozumial, moze sam mial taka pokuse i wie jak to jest, moze ktos starszy i bardziej doswiadczony w malzenstwie znioslby to lepiej, nie wiem. Poki co staram sie zapomniec i zyc tak jakby to sie nie wydarzylo, a meza kocham i chce zeby widzial ta milosc.
          • viptocat Re: strasznie zaluje zdrady! 17.03.05, 10:45
            Jeżeli nie samo się nie wyda to NIC NIE MÓW. Szkoda was obojga i waszego
            małżeństwa.

            >Poki co staram sie zapomniec i zyc tak jakby to sie nie wydarzylo,
            Raczej nie powinnaś całkiem zapomnieć. Musisz czegoś się nauczyć (i nie
            powtarzać własnych błędów)

            > a meza kocham i chce zeby widzial ta milosc
            I o to właśnie chodzi. Żeby uszczęśliwić siebie i tę drugą osobę :-D


            Pozdrawiam
            V
        • viptocat Re: strasznie zaluje zdrady! 17.03.05, 10:35
          >byłem chyba dla niej troche za dobry
          Chyba nie. W waszym związku były jakieś problemy a problemy nie są nigdy
          spowodowane przez czyjąś dobroć.

          >ona mowi ze bardzo mnie kocha i ze to sie nigdy wiecej nie powtorzy
          A czy ty ją kochasz ??? Musisz bardzo kochać ,żebyście mieli jakieś szanse.

          >mowiła ze jesli ja teraz zdradze to bedzie ze mna ale zebym jej o tym
          >powiedział.co o tym myslicie?
          Takie coś nazywa się "słodka zemsta" i jest bez sensu. Jeżeli byłeś z kim innym
          to twoja dziewczyna NIGDY nie może się o tym dowiedzieć.

          > czy mozna to wybaczyc? czy moze byc dobrze?
          Znam przykłady na tak i przykłady na nie. Ważne jest co do siebie czujecie.


          Pozdrawiam
          V
      • alex63 Re: strasznie zaluje zdrady! 20.03.05, 18:09
        Pięknie i optymistycznie napisane,ale przecież z tym jakoś trzeba
        żyć,wybaczenie jest wielkim "aktem dobrej woli",a zaufanie,podejrzliwość i ten
        makabryczny ból pogorzeliska.a fizyczność co z pokonaniem niechęci,co z
        tęsknotą za dawną bliskością-beztroską i namiętną,co z myślami o tej
        drugiej,czy z tym można żyć i jeszcze dalej kochać,proszę o radę.
        Dla mnie to odkrycie to było tsunami,a teraz nie wiem jak wyjść na prostą,16
        lat za nami,a co przed nami?Czekam na wsparcie również od abc12312
    • maybesomeday Re: strasznie zaluje zdrady! 17.03.05, 00:43
      Toni Ty PSIE!!
    • alma88 Re: strasznie zaluje zdrady! 18.03.05, 12:20
      Ja chyba będę miała podobny problem. Okolicznośc wstępne mam identyczne, nie
      doszło jeszcze jednak do najwazniejszego, bo się waham. Chcę i nie chcę
      jednoczesnie. Facet mnieniesamowicie pociąga, jak jestem przy nim to wymiękam
      na maksa. To jest niesamowite uczucie, którego już nie pamiętam (jestem 17 lat
      po slubie), a mąż jak to mąż, kochany, czuły, ciepły, nieraz wredny i
      upierdliwy, chyba go kocham jeszcze,chyba... Ale to co teraz się ze mną dziej
      jest NIESAMOWITE. Pragnę tego jako kobieta, odtrącam myśli jako żona. One
      wracają mocno gdy tylko pomyślę. Myślę, że życie nasze jest krótkie, szybkie,
      niepewne, kłamliwe - może zrobię coś naprawdę dla siebie (tak dla mnie
      naprawdę). Czy będę żałować? - to się okaże, mam nadzieję że nie. A jeśli tak -
      to czy w naszym dotychczasowym życiu nigdy niczego nie żałowaliśmy? A diabli z
      tym wszystkim.
      • facio60 Re: strasznie zaluje zdrady! 18.03.05, 13:00
        Nie radzę.Zauroczenie przejdzie,a jak mąż się dowie.........
        Ten Twój nowy obiekt, biorąc pod uwagę Twój staż małżeński,wydaje mi się, że
        cieszy się, że znalazł sobie kogoś do zabawy.Będziesz dyskretna, bo jesteś
        mężatką więc będzie z Tobą robił co chciał.Nie licz przypadkiem na to, że
        tamten Cię wezmie. A Twój mąż nie jest taki do niczego, z tego co piszesz, więc
        nie dolewaj oliwy do ognia.
      • josarna do almy88 18.03.05, 20:00
        Powiadają u nas, że lepiej żałować za grzech, niż żałować, że się nie
        zgrzeszyło..., ale:
        - wiedz, że będziesz potem cierpieć i tęsknić; jeśli to przetrwasz, to
        rzeczywiście może zostać miłe wspomnienie;
        - po jakimś czasie bardziej docenisz męża (gdy tamto odchorujesz);
        - na pewno warto pomyśleć o odnowie małżeństwa po tylu latach; może jakiś
        szalony wyjazd, nowe pomysły w seksie?
        Faktem jest, że niektórzy ludzie potrzebują nieco adrenaliny - bez niej
        więdną. To złe, wiem, ale... "kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci
        kamieniem". Można też szukać adrenaliny podejmując nowe wyzwania (zmiana pracy,
        czy inna działalność.) Skuteczne!
        To taki mój wywód zamiast moralizowania...
        • alma88 Re: do almy88 21.03.05, 11:59
          Strasznie dziekuję za te słowa, chyba ich potrzebowałam. To niesamowite, że w
          życiu kobiety dojrzałej (37 lat) jeszcze coś miłego może się zdarzyć. Do tej
          pory było zwyczajnie, jak w każdej "normalnej" rodzinie. Chociaż ostatnio
          bardziej zaczęły mnie drażnić "odzywki" męża, na które wg mnie nie
          zasługiwałam. I pojawił się ON mówiąc do mnie zupełnie innym językiem. Kobieta
          takze potrzebuje na codzień potwierdza że jest piękna, mądra, podniecająca,
          seksowa. Wiem doskonale, że to słowa..., ale jakie piekne i budujące. Zaczęłam
          piekniej wyglądać i postrzegać świat inaczej, barwniej. Jestem osobą raczej
          odpowiedzialną i rezolutną, dlatego wiem na pewno żę chciałabym zrobić dla
          siebie coś miłego bez konsekwencji na przyszłość bo tak jak jest, jest dobrze i
          niech tak zostanie. A przelotny flircik (romansik może)niech bedzie dla mnie
          wspomnieniem na stare lata. mam nadzieję że miłym. I to że: lepiej żałować za
          grzech niż żałować że się nie zgrzeszyło - coś w tym jest. A poza tym chyba we
          mnie drzemie chęć zrobienia "czegoś", jakas adrenalinka. Właściwie do tej pory
          byłam grzeczną dziewczynką ...., ale wewnątrz "coś" siedzi we mnie i to "coś"
          mówi - a co ci zależy, zrób to, będzie miło! A niech tam .....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja