Chyba nie kocham mojego męża...

14.03.05, 18:46
Jesteśmy ze soba 3 lata. Małżeństwem jesteśmy od ponad roku. Mamy 8 mies.
córeczkę. Na początku naszej znajomości była wielka, ogromna miłość, byłam
przekonana ,że to ten...
Ślub wzięliśmy, bo okazało się,że jestem w ciąży. Nikt na nas nie naciskał,
po prostu uznaliśmy,że to naturalne w tej sytuacji. Byliśmy jednomyślni. Od
pewnego czasu oddaliliśmy się od siebie. Kłócimy się dosyć często, mój mąż
bywa bardzo nieprzyjemny i opryskliwy. Obraża się z bardzo błahych powodów -
nawet na kilka dni. Jednak kiedy się godzimy, twierdzi,że mnie kocha. Gorzej
jednak ze mną: godzę się, nie chcę złej atmosfery w domu, jednak powoli
uświadamiam sobie,że go nie kocham. Zupełnie. Nie uprawiamy seksu, nie
przytulamy się raczej. Na samą mysl o seksie robi mi się słabo. Przykro mi,że
tak czuję jak czuję. Ale nic na to nie poradzę. Nie wiem, co robić. Gdybyśmy
nie mieli dziecka - chciałabym się rozstać.w tej sytuacji - nie wiem.
Próbować "pracować" nad związkiem, iść do psychologa,na terapię małżeńską czy
rozejść się?Najgorsze w tym jest to,że chyba żadne terapie nie mają sensu,
kiedy się nie kocha drugiej osoby. A ja go nie kocham. Nie wiem kiedy to się
stało, po prostu pewnego dnia stwierdziłam,że najbardziej lubię, kiedy go nie
ma...
    • gap_miejski Re: Chyba nie kocham mojego męża... 14.03.05, 18:51
      O żesz... Biedny facet.
    • hubkulik Re: Chyba nie kocham mojego męża... 14.03.05, 18:52
      Pojscie na terapie malzenska moze byc moim zdaniem bardzo dobrym pomyslem,
      nawet jesli czujesz, ze go nie kochasz. Terapia malzenska (par) nie musi
      prowadzic do dalszego trwania tego zwiazku, chyba ze taki cel sobie na wstepie
      zalozycie. Terapia malzenska moze prowadzic do bardzo roznych rozwiazan, a jej
      atmosfera powinna sprzyjac znalezieniu najlepszego, wspolnego, przytomnego
      rozwiazania.
      Czego wam w waszej sytuacji szczerze zycze.

      Pozdrawiam Hubert
    • madzia302 Re: Chyba nie kocham mojego męża... 15.03.05, 10:15
      u mnie zaczęło się tak jak u Ciebie z jedną różnicą: jesteśmy 7 lat po ślubie a
      w sumie razem jesteśmy lat 11. Mam 30 lat i czuję że coś po drodze
      zgubiliśmy.... Po przeczytaniu Twojego listu zdałam sobie sprawę że czuję
      podobnie i nie wiem co z tym fantem zrobić... Mój mąż jest inny niż Twój pod
      względem zachowania, nie mogę mu nic zarzucić ale.. no właśnie jest to ale. Gdy
      zastanawiam się czy ja go jeszcze kocham nie umiem sobie odpowiedzieć ani tak
      ani nie. Nie wiem, może to wina tej codzienności? Szarzyzny życia? Może winna
      jest ta wielka miłość na początku naszego związku? O rozstaniu czasami i
      myśłałam ale nasza 7 letnia córka po prostu za nim szaleje-nie mogłabym jej
      tego zrobić. Nie kłócimy się, więc wszystko na zewnątrz wygląda ok. Najgorsze
      jest to, że wszystkie moje koleżanki zazdroszczą mi tego udanego związku,
      rodzice chwalą się jacy to my jesteśmy zgodni a mnie się wtedy po prostu chce
      RZYGAĆ..
      • habitus Re: Chyba nie kocham mojego męża... 15.03.05, 10:56
        A jakie było (jest) małżeństwo Twoich rodziców?
      • kryzysowa_narzeczona75 Re: Chyba nie kocham mojego męża... 15.03.05, 14:00
        Hm... nie kochacie? A mi sie wydaje, ze jednak kochacie, tylko chcecie, zeby
        trzepotalo wam serce na widok tego jedynego, tak jak na poczatku zwiazku. A tak
        juz nie bedzie. Przeszliscie do kolejnego etapu zwiazku. Zaczely sie inne
        problemy, wlasnie ta szara rzeczywistosc. Milosc to nie te oslawione "motyle w
        zoladku". Milosc to chyba to, co razem sie tworzy i do czego razem zmierza.
    • olang Re: Chyba nie kocham mojego męża... 15.03.05, 12:01
      cały czas myslę - czy lepiej rozstać się, póki dziecko jest małe, czy dać
      jeszcze "na wstrzymanie" Tylko,że jeśli sytuacja się nie zmieni rozstanie
      będzie o wile bardziej bolesne dla większego, więcej rozumiejącego dziecka...
      • barwa1 Re: Chyba nie kocham mojego męża... 15.03.05, 12:08
        Poleciłabym Ci tzw. ustawienia wg Berta Hellingera. Możesz najpierw iść sama.
        Zobaczysz w czym tkwi problem.
        Pozdrawiam, A.
      • noie Re: Chyba nie kocham mojego męża... 15.03.05, 12:14
        Hej :-)
        Nie radze bys sie z nim rozstala, nie radze byc z nim zostala...rozumiesz ? nie
        chce ci nic radzic...ale mam pewna rade...zanim cokolwiek zrobisz...zstanow sie
        odczekaj, lub idz na terapie jak ci radza...chcialabym jes´ze abys pomyslal o
        jednam. Masz 8 miesieczne dziecko, klocicie sie, nie macie seksu....zastanow
        sie czy to czasem nie ejst wynik ciazy i tego czegos nowego w waszym zyciu.
        Jest duzo kobiet ktore po porodze maja obrzydzenie do seksu i sa oschle ( za
        mocno wyrazone ale nie wiem jak to teraz na szybko okreslic) wzgledem do
        partnera poniewaz maja ukochane dziecko, ktorym chca sie zajmowac lub musza.
        Moze to hormony ? Spytaj sie lekarza czy cos w tym jest. jesli natomiast chodzi
        o meza...wiesz on tez sie musi przyzwyczaic do nowego czlonka rodziny, do tego
        ze ne jest najwazniejszy (dla ciebie) I KOMUS INNEMU POWSIECASZ WIECEJ CZASU:
        MOZE tak jest...nie mowie ze musi byc...ale prosze cie bys sie zsatnowila czy
        to mozenie jest powodem waszych....kontaktow? I moze inne beda mowic...Cos
        ty...to juz 8 miesiecy! Ale ile razy sie zdarza ze czlowiek nie zauwaza
        zblizajacych sie oznak np. depresji...tylko nagle po miesiacach dopiero
        dowiaduje sie ze cos takiego ma ?
        pozdrawiam cie serdecznie
        noie :-)
    • fleuret Re: Chyba nie kocham mojego męża... 15.03.05, 14:30
      trudno się zgodzić z faktem, ze miłość też czsem przegrywa...
Pełna wersja