moje podejscie do.....

14.03.05, 22:23
....wszystkiego, kiedy musze zdać jakiś egzamin to zawsze mysle ze na pewno
mi sie nie uda bo wtedy wierzę ze mi sie jednak uda. Jak bedę myslec ze
wszystko bedzie ok ta na pewno bedzie na odwrót wiem ze to troche pokrecone
ale ja naprawdę tak myslę i nie wiem jak mogłabym zmienic swoje podejście.
Druga sprawa to to, ze mysle sobie ze jak bedę nadmiernie wierzyc we własne
siły to Bog na pewno sprawi tak ze mi się to nie uda. Śmieszne jest to ze ja
jestem o tym zupełnie przekonana, chociaz trudno o mnie powiedziec ze jestem
ponurakiem ale do optymisty mi daleko zastanawiam sie jak mozna by zmienić
takie podejscie do zycia???
    • imagiro Re: moje podejscie do..... 14.03.05, 22:26
      graj w totolotka, goraco wierzac, ze ani jeden numer nie bedzie trafny ...
      chyba jasne co cie bedzie czekac ?
    • isabar Re: moje podejscie do..... 15.03.05, 01:13
      Jest to szeroko stosowana strategia, bardzo skuteczna nie ma nic wspólnego z
      rzeczywistym pesymizmem, sama to stosuje, mozesz sobie o tym poczytac w
      Seligmanie, musisz coś zmieniać?
      A jak przestanie Ci się udawać?
    • hubkulik Re: moje podejscie do..... 15.03.05, 09:48
      Zarowno jak bedziesz wierzyc w siebie jak i nie, to i tak zawsze Ci sie
      ostatecznie uda.
      Powodzenia!

      Pozdrawiam Hubert
    • maya48 Re: moje podejscie do..... 15.03.05, 14:56
      obawiam sie ze zmaiana takiego podejścia wymagałaby ode mne duzego wysiłku:)
      głównie zastanawiało mnie czy inni tez tak maja bo jak rozmawiam z moimi
      znajomymi to oni raczej nie
      po drugie chyba ostanie trendy idą raczej w strone wiary w własne wmozliwości a
      nie przypadak lub wiarę
Inne wątki na temat:
Pełna wersja