Kochanka-jedyne wyjście..

16.03.05, 08:54

dla 30-tki? Piszę, bo zauważyłem wiele wątków, w których kobiety szukają przyczyn problemów ze znalezieniem faceta w sobie, lub szukają jakiejś cudownej recepty na złapanie faceta nie uwzględniając realnej sytuacji.
Dla wykształconych kobiet jednym z podstawowych wymagań (jeśli nie podstawowym) jest wyższe wykształcenie. I tu się pojawia problem. Wg statystyk takich mężczyzn jest 2x mniej, co oznacza, że nie ma technicznej możliwości dla 50% kobiet na znalezienie satysfakcjonującego partnera. Dodatkowo szukając ich z 5-10-letnim opóźnieniem w stosunku do bardziej zdecydowanych koleżanek szanse spadają o rząd wielkości.
Związki z facetami ze średnim wykształceniem to też raczej teoria. Ani kobiety nie popełniają mezaliansów, ani faceci nie biorą sobie partnerki z wygórowanymi wymaganiami.
Czy w takiej sytuacji jest jakieś inne realne wyjście niż żonaty mężczyzna? Szanse na odbicie takiego faceta nie są wcale takie małe a nawet jeśli w grę wchodzi tylko romans jest to chyba lepsza opcja niż samotne życie?
    • wredna2 Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 09:40
      bo rozwiązanie jest i to bardziej oczywiste, niz sie Tobie wydaje...
      po prostu zacznijcie sie, faceci, uczyć? Przestaniecie sie wreszcie bać
      wykształconych kobiet.
      Bo odwrotny proces nie jest raczej mozliwy!
      A tak na marginesie, to zaprezentowana przez Ciebie statystyka, jak na tacy
      jasno pokazuje, ze 50% facetów zajmuje stanowiska pracy , z racji wykształcenia
      należne kobietom!!!!No i co za tym idzie "zawłaszcza" kasę kobietom należną!!!

      wr2

      • robert78 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 09:54
        W Polsce jest bardzo płytki rynek pracy. Nawet jeśli facet poświęci swój cenny czas na studia, to albo będzie musiał wyemigrować albo skończy w budżetówce. Pomijając fakt, że faceci dużo gorzej znoszą okres uzależnienia od rodziny w czasie studiów i chcą się wcześniej usamodzielnić.
        Mężczyźni ze średnim wykształceniem boją się (jeśli już koniecznie chcesz tak to nazwać) wykształconych kobiet, bo nie chcą brać sobie na głowę wiecznie niezadowolonego kłopotu, poza tym żenią się wcześniej i kobiety po 30-tce nie są dla nich atrakcyjne.
        Kasa oczywiście się kobietom słusznie należy:)))
        • wredna2 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 10:39
          niestety, to co mówisz to typowe męskie asekuranctwo zwane przez niektórych
          myśleniem...;)
          upieram sie przy męskim tchórzostwie, które Ty przewrotnie nazywasz niechęcią
          do "brania sobie na głowe wiecznie niezadowolonego kłopotu":)Tylko nie
          odpowiadasz na pytanie, dlaczego niezadowolona??
          Czyżbyś naprawde uważał, że czas jest bardziej cenny dla faceta, kiedy on go
          spędza w pubie wpatrzony w baterie " browarku", niz dla kobiety,
          która "marnotrawi go" podnosząc swoje kwalifikacje?
          Oczywiście, wysiłek faceta jest wówczs nieporównywalnie mniejszy/ sprytne?!/,
          ale za to jakie bedą te perspektywy...???!!!/ chyba mniej sprytne/ No ale czego
          się nie robi by nie popsuc statystyk!:)
          Chyba więc nie przemyslałes tego do końca!
          No a poza tym, to "uzależnienie studenta-faceta od rodziny" / hhehe- to nowa
          jakośc??/, skoro lansujesz pogląd, że niezaleznośc faceta łatwiej daje się
          pogodzić z "budką z piwem", to nie dziwię sie wykształconym kobietom ok. 30.ki,
          że biorą sią za żonatych! W jakimś sensie to juz towar sprawdzony!
          PS. A kobieta po 30.ce jest pod kazdym względem atrakcjniejsza niz małolata!
          Spróbuj:)
          wr2
          • robert78 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 11:34
            Niezadowolona z tego powodu, że nie jest to dla niej wymarzony partner, którym mogłaby się pochwalić przed rodziną czy przyjaciółkami. Mechanik czy kafelkarz to nie to co kierownik urzędu pocztowego:)))
            Facet potrzebuje kobiety, której mógłby imponować, a nie partnera do dyskusji, kto nosi spodnie w domu;)
            Miałem na myśli facetów, którzy pracują po to, żeby mogli założyć rodzinę, a nie zwiedzających puby (Zakładam, że tacy i faceci mało zarabiający nie są przedmiotem tej dyskusji).
            Jeśli ktoś poważnie traktuje studia i ma ciężki kierunek, to nie jest mu to łatwo pogodzić z pracą i często musi liczyć na pomoc rodziny.
            Dlaczego miałbym się dziwić 30-tkom biorącym się za żonatych?
            30-tki są miodzio, szczególnie mężatki (zakładając oczywiście, że po dziecku nie straciły chęci na seks) dla facetów, którzy cenią nie tylko jędrną pupę.
            Do małżeństwa i rodzenia dzieci optymalny wiek to 20 lat.
            • procesor Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 11:40
              robert78 napisał:
              > Do małżeństwa i rodzenia dzieci optymalny wiek to 20 lat.

              Bez przesady.
              Optymalny do czego??
              Słyszałes o róznych rodzajach dojrzałości?
              • robert78 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 11:49
                Biologicznie kobieta została stworzona do rodzenia w wieku 12-16 lat. Dzisiaj nie ma powodu, żeby tak się spieszyć (w Polsce narazie nie da się żyć z zasiłku dla dzieci), dlatego 20 lat to dobry kompromis, do tego czasu kobieta powinna dojrzeć psychicznie i emocjonalnie.
                • procesor Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 12:08
                  robert78 napisał:
                  > Biologicznie kobieta została stworzona do rodzenia w wieku 12-16 lat.

                  Nie dobijaj mmnie.. Gdyby tak "biologicznie" było to jajeczkowałaby tylko w
                  wieku 12-16 lat - a tak nie jest. :) Czys ty sie w głowe nie stuknął? Ryzyko dla
                  ciązy jest zarówno w zbyt starym i zbyt młodym wieku!! Bo dziewczynka
                  zaczynająca miesiączkowac - a tak jest w wieku 12-16 lat - jeszczenie ma
                  unormowanej gospodarki hormonalnej, jeszce nie wszystkei narządy są roziwnięte -
                  przeciez ona jeszcze cały czas intensywnie rośnie!! Wybacz ale chyba twoje
                  źródła sa jakies dziwne..

                  > Dzisiaj nie ma powodu, żeby tak się spieszyć (w Polsce narazie nie da się żyć
                  > z zasiłku dla dzieci), dlatego 20 lat to dobry kompromis, do tego czasu
                  > kobieta powinna dojrzeć psychicznie i emocjonalnie.

                  Dwadzieścia lat - to na ogół jeszcze bardzo niedojrzałą osoba! Cały czas jeszcze
                  dojrzewa emocjonalnie i psychicznie. Zwłaszcza w obecnych czasach gdziu eniby
                  dzieci coraz bardziej "dorosłe" ale coraz mniej odpowiedzialne za siebie i za
                  innych..
                  Że nie wspomnę już o cąłkowietj na ogól niedojrzałości ekonomicznej w tym wieku..
                  Ech idę stąd.
                  • robert78 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 12:25
                    Kto nie ryzykuje nie jedzie:)))
                    To obwiązywało jeszcze do początków zeszłego wieku (dziś w cywilizownych krajach już tylko w Stanach w murzyńskich gettach, gdzie 18-tki są już samotnymi szczęśliwymi i zdrowymi matkami 3- ki zdrowych pociech, oczywiście tylko te odpowiedzialne, nie jadące na cracku:)))
                    Niestety odkąd ktoś odkrył to paskudne jajeczkowanie i dorobił do niego teorię ludzie przestali się rozmnażać (ci którzy umieją i chce im się czytać:))
                    Jeśli masz inne zdanie na temat optymalnego wieku, to się nim podziel, ale uważaj nie nadepnij na odcisk 40-tkom;)))
                    • habitus Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 13:12
                      Optymalny wiek na urodzenie pierwszego dziecka to wg jednych źródeł 22-24 lata
                      wg innych (biorących pod uwagę warunki środowiskowe optymalne do wychowania
                      dziecka) 25 - 28 lat.
                      Ciąża nastolatek jest ciążą wysokiego ryzyka. To problem społeczny dotykający
                      spraw ubóstwa, braku edukacji i zagrożeń zdrowotnych zarówno matki jak i dziecka.
                      Skorzystaj z wyszukiwarki i znajdź sobie artykuły na temat " ciąży młodocianych"
                      oraz "wieku optymalnego na urodzenie pierwszego dziecka". I więcej wiedzy -
                      mniej nieprzemyślanych opinii.
                      • robert78 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 13:25

                        Ciężko bedzie mi się podnieść po takim ciosie. Ładnych parę tysięcy nieuświadomionych przodków, łamiących prawa przyrody i narażających swoje nastoletnie żony na tak wysokie ryzyko:)))
                        Biorąc pod uwagę warunki środowiskowe optymalne do wychowania
                        dziecka to raczej 35-40lat. Zachodząc wcześniej w ciążę kobieta ryzykuje swoją karierę i swój status materialny, obniżając w ten sposób szanse swojego dziecka.
                        • habitus Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 13:28
                          No faktycznie wiedza na poziomie magla... Wiesz jaki był średni wiek
                          umieralności kobiet? 29 lat. Goraczka połogowa zabiła więcej kobiet niż cała
                          Inkwizycja.
                          To, że wydawano małe dziewczynki za mąż nie miało nic wspólnego z "najlepszym
                          wiekiem". Było to związane z preferencjami mężczyzn zapewniających kobietom
                          źródło utrzymania. Idź się uczyć...
                          • robert78 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 13:34
                            Niech zgadnę.. mężczyzn 27 lat. Gorączka połogowa dała im się bardziej we znaki:)))
                            Te paskudne preferencje.. trudno, żeby woleli 30-tki jak ich nie było:P
                            • habitus Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 14:02
                              Oj wiesz, nie błaźnij się dalej...
                              • robert78 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 14:06

                                Oki.. będę grzeczny.. papatki:)))
            • wredna2 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 11:49
              No no, masz kiepskie zdanie o kobietach! Urzednik z poczty...phi?:)
              Myslisz, że kobieta wykształcona nie potrafi pokochać kafelkarza?
              Nie ma w zyciu sytuacji jednoznacznych. Sama znam fantastycznych mężczyzn,
              którzy swiadomie/ podkreslam: ŚWIADOMIE/ zrezygnowali z dalszej nauki, bo
              uznali to za faktyczną strate czasu. Ale ich "wykształcone" zony nie
              zamieniłyby ich nawet na "urzędnika w banku:)" bo przeciez mozna być oczytanym,
              atrakcyjnym, kulturalnym rzemieślnikiem, w dodatku z kasą, bo poza tym można
              być wspaniałym wyrozumiałym męzem, ojcem, kochankiem, bo mozna być po prostu
              wspaniałym człowiekiem!
              Cała reszta to ideologia dorobiona na własny uzytek! Nie uwazasz?:)
              Pozdr.
              wr2
              • robert78 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 12:04

                Kierownik na poczcie to nie byle kto! Podejrzewam, że dzisiaj to nawet panienki z okienka mają już wyższe wykształcenie:)))
                Jeśli ten kafelkarz układa dużo metrów to na pewno potrafi;)
                Mechanik z brudnymi paznokciami niestety nie ma już żadnej szansy na prawdziwą miłość;(((
                Nie chciałbym rozwiewać Twoich złudzeń, ale gdyby nie ten dodatek..:PPP
                To nie teoria tylko matematyka, z nią nie wygrasz.
                • procesor Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 12:10
                  Robercie, irytujesz mnei! :)

                  Myślisz że mechanik nie myje rąk?!

                  Weź sie..
                  Mój ojciec pracował sporo fizycznie - był taki czas - i barzdo dbał o rece (i dba).
                  Co ty z tymi stereotypami??
                  • robert78 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 12:32

                    Niestety to akurat nie stereotyp, a życie:) Praktycznie nie możliwe jest domycie rąk dla kogoś kto ma je 10h dziennie w smarze. Z czasem brud wchodzi w skórę.
                    • habitus Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 12:34
                      A kto trzyna ręce 10 h w smarze? Są przecież rękawice.
                      Magiel, magiel...
                      • robert78 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 12:41
                        Rękawice:)))
                        Życie, życie..
                        • habitus Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 13:00
                          A co, nie możesz pracować w rękawicach? To i rączki brudne...
                          • robert78 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 13:09
                            Oczywiście, że mogę i pracuję:))) Jestem kierownikiem na poczcie! Ale jak oddaje rower do nasmarowania łańcucha znajomy mechanik wstydzi się brudnych rąk. Żona mu ciosa kołki na głowie, mimo że biedak wciera w ręce wszelkie możliwe świństwa;
                            • habitus Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 13:29
                              Na głupią żonę.

        • procesor Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 11:38
          Bez jaj, nie każd akobieta sprawdza dyplom - raczej patzry na poziom jaki facet
          prezentuje.
          A to z dyplomami często nei ma NIC wspólnego..
          Wysoko wykształconego chama miałabym głęboko w d****.

          Stereotypy, stereotypy.
          Czasem ktoś bez formalnego wykształcenia ma ogromną wiedze i kulturę - a ktoś z
          dyplomami poza swoją dziedzina jest ignorantem totalnym i do tego ma braki w
          kulturze osobistej..
          • robert78 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 11:51

            Popieram rękoma i nogami:)))
            Do takich wniosków dochodzą niestety już kobiety dojrzałe lub zdesperowane.
          • majaa3 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 11:52
            masz rację - ludzie są różni i nie zawsze teoria opisana przez autora wątku ma
            zastosowanie, ale jednak myslę, że coś w tym jest, ogólna reguła - za dużo
            wykształconych kobiet w stosunku do mężczyzn
            • robert78 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 12:09

              Wykształcenie niczemu nie przeszkadza, jeśli łapie się faceta w odpowiednim wieku. Później jest to faktycznie problem.
              • habitus Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 12:17
                Skąd czerpiesz wiedzę na temat statystyk, odpowiedniego wieku do rodzenia,
                "łapania faceta w odpowiednim (!) wieku"? Czy możesz podać źródło tych wiadomości?
                • robert78 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 12:28
                  Głównie z magla:))) ale też z postów na tym i na innych forach.
                  • habitus Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 12:30
                    To już przestań czytać bo mam wrażenie, że po za maglem nie masz innych
                    autorytetów. Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia nie oblekają
                    tego faktu w słowa...
                    • robert78 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 12:36
                      Sam jestem potępiony:))) Trudno żebym słuchał życzliwych rad błogosławionych;)
              • majaa3 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 12:32
                tyle że kobieta, zwłaszcza wykształcona, może nie mieć potrzeby "łapać faceta"
                we wczesnym wieku - chce spróbować różnych rzeczy, wykorzystać studia, a nie
                wskakiwać zaraz po ich zakończeniu w życie rodzinne. więc jaki to jest ten
                "odpowiedni" wiek w tym przypadku?
                • robert78 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 12:38

                  Ty mi to powiedz. Jak wyobrażasz sobie swoje życie.
                  • habitus Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 13:00
                    Ksiądz spowiednik o brudnych paznokciach?
                    • robert78 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 13:13

                      Poprostu paskudny szowinista, który chce poznać zdanie kobiet na ten temat:)
                      To kobiety, a nie faceci malują paznokcie, a niewiele ma na tyle czyste, żeby mogły pozwolić sobie na bezbarwny lakier;)))
                      • habitus Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 13:34
                        U ciebie podawanie niesprawdzonych wiadomości to chyba jakiś styl. Musisz być
                        bardzo zarozumiały. Pewnie jesteś dumny, że jesteś kierownikiem na poczcie.
                        Na poczcie kobiety (twoje pracownice) mogą mieć brudne palce od papieru, tuszu
                        pieczątek, kurzu, który wnoszą na ubraniach klienci... Jeżeli uogólniasz coś na
                        podstawie własnych obserwacji - dodaj "ja sądzę", "myślę, że"... bo wychodzisz
                        na pyszałka i ignoranta. I nie siedź na forum w godzinach pracy.

                        • robert78 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 13:39

                          :)))))))))))))))))))
                  • majaa3 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 15:59
                    robert78 napisał:

                    >
                    > Ty mi to powiedz. Jak wyobrażasz sobie swoje życie.

                    jakie to ma znaczenie? pisałam ogólnie. ale kobieta, zanim radośnie zajmie się
                    wychowywaniem dzieci, może chcieć przykladowo: znaleźć dobrą pracę w kierunku w
                    ktorym się kształciła (co bywa trudniejsze niż w przypadku mężczyzn), pojechać
                    do Meksyku, napisać powieść, nagrać plytę z zespołem undergroundwym, nauczyć się
                    esperatno itd. - spróbować być przede wszystkim dla siebie. no i faktycznie
                    kiedy już się nacieszy takim zyciem, może się okazać, że koleżanki mniej
                    zainteresowane światem, bardziej tradycyjnie podchodzące do zycia 'zajęły' co
                    ciekawszych facetów
                    • robert78 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 16:08
                      Dla mnie nie ma to znaczenia, ani nie zamierzam nikogo oceniać. Wątek jest o tym jaka jest najlepsza strategia dla wolnej 30-tki na resztę życia. W jaki sposób kobiety nie powinny dopuszczać do takiej sytuacji i czy w ogóle nie powinny to zupełnie inny temat, chociaż dyskusja, jak zaplanowałaby sobie życie kobieta gdyby przewidziała taką sytuację, że w wieku 30 lat powstanie wokół niej pustka, byłaby na pewno ciekawa.
                      • majaa3 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 16:33
                        robert78 napisał:

                        > Wątek jest o tym jaka jest najlepsza strategia dla wolnej 30-tki na resztę życia.

                        żadna strategia nie jest możliwa, jak mi się zdaje - robić swoje i być otwartym
                        na ludzi

                        >kobiety nie powinny dopuszczać do takiej sytuacji i czy w ogóle nie powinny t
                        > o zupełnie inny temat

                        nie powinny dopuszczać? a kto im zabroni? :)

                        , chociaż dyskusja, jak zaplanowałaby sobie życie kobieta
                        > gdyby przewidziała taką sytuację, że w wieku 30 lat powstanie wokół niej
                        pustka, byłaby na pewno ciekawa.
                        >

                        byc może postępowałaby inaczej, ale na pewno nie prawdziwiej i w rezultacie
                        takie związki na siłę mogłyby się okazać dużo gorszym rozwiązaniem niż samotność
                        • robert78 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 16:51

                          Brak strategii to błąd, choć bierność też jest jakąś. Czas szybko leci i być może coś, co jest jeszcze możliwe w wieku 30 lat, w wieku 35 nie bedzie już możliwe. Być może warto się zastanowić i przedsięwziąć jakieś zdecydowane kroki (sensowne, a nie chaotyczne i nierealne).
                          Nie przekręcaj moich słów o nie dopuszczaniu:)))
                          • majaa3 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 20:33
                            a możesz napisać, co masz konkretnie na myśli pod pojęciem strategii? 30tki
                            jeszcze nie mam, ale zbliża się, więc moze niedługo będę musiała skorzystać ;)
                            opcja z tytułu - kochanka to żadne rozwiązanie
                            • robert78 Re: Kiepsko kombinujesz... 16.03.05, 20:43

                              Mam na myśli pomysł na życie. Opcji jest dużo. Zaniżenie wymagań, emigracja, samotne życie, życie w singlowej komunie, stadko psów i kotów, płatny dawca, adopcja czy wreszcie w/w żonaty kochanek. Wytrwałe szukanie wolnych odpowiedzialnych facetów też jest jakąś opcją. Są rozwiązania lepsze i gorsze, jeśli Ty nie wybierzesz, zrobi to za Ciebie życie.
                              • majaa3 Re: Kiepsko kombinujesz... 17.03.05, 09:53
                                rozumiem więc, że temat wątku jest prowokacją skoro teraz mówisz, że opcji jest
                                jednak wiele :) samotne wychowywanie dziecka, psy i koty raczej odpadają,
                                podobnie jak kochanek, a obniżyć wymagań po prostu się nie da, bo nie mam
                                zadnej listy wymagań. spotykam człowieka i patrzę, czy tu mozliwe jest
                                porozumienie - najczęściej nie jest z wielu różnych powodów, ale studia to
                                sprawa wtórna. mam przyjaciela, z którym nie jestem (bywam, jeśli można to tak
                                określić) i on nie ma studiów, ale jest nieprzeciętnie inteligentny (i pokręcony
                                przy okazji). drugi nie tak bliski ale też przyjaciel również nie ma studiów,
                                ale interesuje się tym co ja i jest do mnie podobny, więc mamy płaszczyznę
                                porozumienia. powiedziałabym, że to deficyt mężczyzn na poziomie jest problemem
                                a nie wykształconych, choć wykształcenie teoretycznie powinno ten poziom podnosić.
                                nie umiem się dopasować na siłę, więc chyba pozostaje mi czekać na cud
                                • yoosh Re: Kiepsko kombinujesz... 17.03.05, 10:03
                                  No niestety w obecnych czasach masowego ksztalcenia można być intelektualnym
                                  pólglówkiem z mgr.
                                  Deficyt facetów na poziomie bierze się często stąd,że oprócz swojej pracy/jeśli
                                  ją wogóle mają/ jedynym intelektualnym wysilkiem bywa zastanawianie się gdzieby
                                  tu wlożyć ;)
                                • pink.freud Re: Kiepsko kombinujesz... 17.03.05, 11:02
                                  Temat był tylko pytaniem, niczego nie przesądzał. Nie uważam, żeby to było najlepsze rozwiązanie, choć być może najlepsze z realnych. Zastanowiła mnie poprostu walka na noże pomiędzy kochankami i żonami, chociaż obie strony twierdzą, że obiekt tej walki jest jej niewart (być może nawet mają racje;)). Dopiero jak się spojrzy na statystyki, można to zrozumieć. Deficyt normalnych (czytaj z kasą i/lub wykształceniem) facetów na rynku.
                                  Zastanowiło mnie też, że żadna z kobiet nie poruszyła tego tematu. Myślę, że nie zdawały sobie sprawy z sytuacji i doszukiwały się problemu w sobie (tzn. zdawały sobie sprawę, że brak jest interesujących dla nich facetów, ale obarczały tym swoją sytuację, mniejszą liczbę kontaktów, spadajacą z wiekiem atrakcyjność itp. i miały nadzieję, że zmieniając to w miarę szybko znajdą faceta, ich szanse oczywiście rosły, ale i tak nie były duże).
                                  Duża część z tych kobiet, to osoby o małej odporności psychicznej, nie potrafiące zadbać o swoje interesy, unikajace z zasady kontaktu z żonatymi. Z drugiej strony jest dużo żonatych facetów, nieszczęśliwych w związkach, którzy także nie potrafią zadbać o swoje interesy. Być może romans z żonatym byłby dobrym rozwiązaniem dla obu stron. Oczywiście stosunkowo szybko zakończony w ten czy inny sposób.
                                  E no przyznaj się, jakieś wymagania pewnie masz, nie przeszkadza Ci jak facet się drapie po jajach i puszcza bąki (uważaj to podchwytliwe pytanie dla singielek, 99% facetów to robi;))))?
                                  Rozumiem, że jak już nie ma studiów to powinien chociaż być nieprzecietnie inteligentny albo mieć to coś.. przeciętny łysiejący, z brzuszkiem i pospolitymi zainteresowaniami nieborak Cię nie interesuje?:ppp
                                  Osobniki niedopasowane wymierają, czekanie aż następny meteoryt da szansę słabszym może trochę potrwać:)))
                                  • majaa3 Re: Kiepsko kombinujesz... 17.03.05, 18:00
                                    pewnie masz rację - kobiety czesto siebie obarczają winą za nieudane życie
                                    osobiste, a to tylko część prawdy. i pewnie zdrady są w dużej mierze podyktowane
                                    - tak jak piszesz - deficytem normalnych facetów do wzięcia.
                                    ale inna kwestia - masz bardzo pragmatyczne podejście, mówisz 'zadbać o
                                    interesy', wyginą nieprzystosowani itp., jakbysmy byli tylko biologicznymi
                                    istotami. na szczęście jesteśmy troche bardziej skomplikowani i zdarzają się
                                    rzeczy wbrew logice i statystykom.
                                    to nie tak - jestem w stanie zaakceptować (ba! nawet polubić) wady faceta, jesli
                                    ma mi coś do zaoferowania oprócz nich :) pewnie nikt mi nie uwierzy, ale ani
                                    wygląd specjalnie, ani kasa , ani dyplom w kieszeni nie są ważne. ważne jest,
                                    żebym miała o czym z człowiekiem rozmawiać i nie nudziła się w jego
                                    towarzystwie. tylko tyle. no a jeśli umiałby mnie rozbawić w inteligentny sposób
                                    to już jestem zakochana :)
                                    nie namówisz mnie więc na łapanie ostatniego wolnego osobnika byleby był, bo
                                    wiem, że to nie wypali. to już wolę być sama
                                    p.s. lubię muzykę pink freud
                                    • pink.freud Re: Kiepsko kombinujesz... 19.03.05, 11:07
                                      Tylko, tyle? Nie przeszkadza Ci brak kasy, a co za tym idzie brak możliwości?
                                      Nie namawiam:)
                                      PS
                                      Ja też lubię saneczkujących marynarzy:)))
                                      • majaa3 Re: Kiepsko kombinujesz... 19.03.05, 11:52
                                        wiedziałam, że spotkam się z niedowierzaniem :)
                                        sama nie mam kasy, więc dlaczego mam jej wymagać od drugiej osoby? i to wcale
                                        przecież nie oznacza, że nie ma możliwości na jej zdobycie. można razem 'się
                                        dorabiać', co jest dużo zdrowsze niż związek biednej z bogatym (lub odwrotnie).
                                        poza tym mam wrażenie, że tak trudno spotkać osobę, z którą można znaleźć
                                        wspólny język (może tylko mi, nie wiem), że oglądanie się na taki szczegół jak
                                        stan majątkowy to w tym momencie absurd.
                                        p.s. tak myślałam :)
                                        • pink.freud Re: Kiepsko kombinujesz... 19.03.05, 12:26
                                          Dorabianie się razem młodych ludzi to najlepsze rozwiązanie. W wieku 20 lat partnerom jest łatwiej się dopasować, a zainwestowany czas i wysiłek powoduje, że związek jest trwalszy. Po 30-tce to już inna sprawa. Ciężej jest zaakceptować obniżenie poziomu materialnego i zrezygnować z przyzwyczajeń i rozrywek.
                                          Miałem na myśli nie tyle stan majątkowy, a sytuację, w której dobrze Ci się rozmawia z facetem, a później okazuje się, że nie ma pracy, ma kiepsko płatną bez szans na rozwój, lub straci ją już jak będziecie razem. Czy to też jest szczegół? Czy mimo tego jesteś skłonna zaryzykować?
                                          • majaa3 Re: Kiepsko kombinujesz... 19.03.05, 12:53
                                            nie mam jeszcze 30tki (choć niedługo), więc traktuję siebie trochę jak osobę na
                                            dorobku. wiem, że jestem opóźniona w tym względzie, ale nie tylko ja z moich
                                            roczników. nie ma więc mowy o obniżeniu poziomu, bo nie zyję wystawnie, ale
                                            nawet gdyby - myślę że dałabym radę :)
                                            więc tak, byłabym skłonna zaryzykować. rok temu o tej porze byłam o krok od
                                            zakochania się w pewnym bezrobotnym osobniku niewiele starszym ode mnie :) nie
                                            wyszło, ale z zupełnie innych powodów. brak pracy czy bieda to nie jest
                                            szczegół, bo wpływa na relacje, ale nie dajmy się zwariować podporządkowując
                                            życiowe decyzje kasie
                                            • pink.freud Re: Kiepsko kombinujesz... 19.03.05, 13:21
                                              Jest dużo wolnych facetów, którzy mieszczą się w Twoich kryteriach.
                                              Masz zdrowe podejście i wysyłasz pozytywne wibracje:))) więc szanse na sukces masz duże:) Co dalej to już inna sprawa.
                                              • majaa3 Re: Kiepsko kombinujesz... 19.03.05, 13:57
                                                uff ;)
                                                ciężko o optymizm patrząc wstecz na moje życie osobiste, ale nie tracę nadziei.
                                                dzięki :)
                                                • pink.freud Re: Kiepsko kombinujesz... 19.03.05, 14:10
                                                  :))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
    • hansii Cieszy mnie, Robert, ze moja 2 letnia praca 16.03.05, 14:11
      wyjasniajaco-pedagogiczna w tym zakresie zaczyna przynosic efekty
      i znajduje tu godnych nastepcow mojej hipotezy...
      • robert78 Re: Cieszy mnie, Robert, ze moja 2 letnia praca 16.03.05, 14:16

        A to pewnie z Tobą mnie procesorka kiedyś pomyliła:)
        A czemu się tak przechwalasz i o jaką hipotezę chodzi;)))
        • hansii Re: Cieszy mnie, Robert, ze moja 2 letnia praca 16.03.05, 14:22
          bo lubie sie przechwalac...
          To co Ty piszesz, propaguje na roznych forach o dluzszego czasu...
          Ale raczej nie na tym, gdyz boje sie damskiego boksu...

          pozdr.
          • robert78 Re: Cieszy mnie, Robert, ze moja 2 letnia praca 16.03.05, 14:26
            Ale co konkretnie?
            Znasz jakieś forum, gdzie faceci hetero mogą sobie pogadać?:)))
            Hehe damski boks..no to spróbuj na FK, tam stare indianki skalpują jednym rzutem tomahawka;)))
            • hansii Re: Cieszy mnie, Robert, ze moja 2 letnia praca 16.03.05, 14:42
              FK, znam. Ale "boski" tam tak miesza, ze juz wystarczy...
              najfajniej i najwiecej luzu jest na FMezczyzna i FTowarzyskie...

              > raz na dywanie, raz na tapczanie,
              czy to jest przyjazn czy to jest kochanie?...<

              • robert78 Re: Cieszy mnie, Robert, ze moja 2 letnia praca 16.03.05, 14:51
                No jest tam parę szybkich plemników:))) Kobietki są tak uwarunkowane, że atakują wszystko co się rusza i otarło się o testosteron:D
                FM? Nie załamuj mnie. Piszesz na forum, gdzie adminem jest pederasta i do tego wychodzi mu słoma z butów?
                FTowarzyskie jest OK. Nie piszę tam ostatnio bo nie wiem o co chodzi i się na wszelki wypadek obraziłem:)))
                • hansii hm... 16.03.05, 15:22
                  FM? - da sie zyc... mam dobrego kumpla HOMO,
                  wiec chyba dla tego wiem, jak z takimi postepowac...

                  by the way... wiesz, dlaczego warto miec przyjaciela Homo?
                  u takich poznaje sie najciekawsze kobiety...
                  • robert78 Re: hm... 16.03.05, 15:36
                    Jeśli lubisz takiego trzymać za rączkę to pewnie tak. Dopóki by się nie wychylał ze swoimi skłonnościami, nie przeskadzałby mi. Chociaż pederasta na FMężczyzna to perwersja.. jest dużo innych for. Problem w tym, że to burak, a z takimi lepiej w ogóle nie gadać.
                    Kobiety, które są aż tak trendy, że mają homo przyjaciela są trochę kłopotliwe, chociaż faktycznie często warte bz.. uczucia:)))
                    • habitus Hansi i kierownik poczty 16.03.05, 16:56
                      Koniecznie uówcie się na randkę. Tak dobrze wam idzie, tyle zrozumienia...
                      • robert78 Re: Hansi i kierownik poczty 16.03.05, 17:06

                        Nie zazdrość:))) Jak chcesz na kolana, to się nie krępuj. Zrobię sobie dla Ciebie manikjura;)
    • hubkulik Re: Kochanka-jedyne wyjście.. 16.03.05, 17:03
      > Dla wykształconych kobiet jednym z podstawowych wymagań (jeśli nie
      podstawowym)
      > jest wyższe wykształcenie
      >Wg statystyk takich mężczyzn jest 2x mniej

      Are you sure?
      • habitus Re: Kochanka-jedyne wyjście.. 16.03.05, 17:06
        siur...
        • robert78 Re: Kochanka-jedyne wyjście.. 16.03.05, 17:23
          Nie podlizuj się. Już mi pracowniczki przetłumaczyły, zresztą sam wiedziałem:)))
      • robert78 Re: Kochanka-jedyne wyjście.. 16.03.05, 17:14

        Podobno w Polsce jest 6% wykształconych mężczyzn i 11% kobiet. Ale nawet 10%-towy niedobór artykułów 1-ej potrzeby tj. chleb, papier toaletowy czy facet może zdestabilizować rynek:)
        Jestem kierownikiem dużej powiatowej poczty i znam języki obce! Co ma znaczyć to pytanie czy jestem siurem?:)))
        • hubkulik Re: Kochanka-jedyne wyjście.. 16.03.05, 20:38
          Ja jestem wyksztalcony i samotny. A wiec dwie na mnie przypada? To
          pocieszajace:) Ale tak serio, to nie ilosc, ale jakosc sie liczy. Tzn. mnie
          wystarczy jedna ktora bedzie mnie najblizsza, a nie milion do wyboru. Nie lubie
          wyborow miss.

          Pozdrawiam Hubert
          • robert78 Re: Kochanka-jedyne wyjście.. 16.03.05, 21:00
            Zamiast robić sobie autoreklamę, lepiej byś coś 30-tkom zaproponował:)
            Jak nie masz pomysłow, to może być Twoja fotka, dyplom i wyciąg z konta;PPP
            • scylla Re: Kochanka-jedyne wyjście.. 16.03.05, 21:02
              chyba nie ta kolejnosc?
              • robert78 Re: Kochanka-jedyne wyjście.. 16.03.05, 21:05
                Zależy co będzie na fotce:DDD
                • scylla Re: Kochanka-jedyne wyjście.. 16.03.05, 21:22
                  co kolwiek by nie bylo, kasa wyprostuje.
                  smutne, ale od czasu do czasu prawdziwe.
                  • robert78 Re: Kochanka-jedyne wyjście.. 16.03.05, 21:30
                    Kobietki z wiekiem skłonne są zrezygnować ze wszelkich wymagań poza kasą.
                    Żeby nie było, że się czepiam, to też statystyka. Badania przeprowadziły biura matrymonialne, zachodnie biura. Polskie kobietki są inne:)))
          • hansii e tam, Hubcio... po Twojej deklaracji o jakosci 17.03.05, 12:12
            poczulem w sobie swiezy powiew Leninizmu...

            podobnie jak nasz bywszyj Wuc uwazam bowiem, ze: ILOSC PRZECHODZI W JAKOSC.

            Jako slaby w matematyce - mam tylko klopoty z ustaleniem PUNKTU PRZEJSCIA.
    • robert78 Re: Kochanka-jedyne wyjście.. 16.03.05, 21:37

      Robię się sentymentalny. Przypomniała mi się betty.. pieprzone logowanie.
    • alicja-ciekawska Re: Kochanka-jedyne wyjście.. 17.03.05, 12:19
      ja bym upierala sie za tym,aby zlikwidowac instytucje malzenska.
      Wtedy nie byloby ,kochanek ani zon. Mezczyzn wynajmowaloby sie w zaleznosci od
      potrzeb.
      • fleuret Re: Kochanka-jedyne wyjście.. 17.03.05, 12:34
        a leasing?
      • hansii ale to juz bylo, Alicja... 17.03.05, 12:39
        krotki komunistyczny eksperyment w ZSRR na poczatku lat 20.tych...
        instytucje malzenstwa zlikwidowano.
        kwitla wolna milosc...
        skonczylo sie to duza liczba niczyich dzieci...
        i powszechnym syfilisem...

        • alicja-ciekawska Re: ale to juz bylo, Alicja... 19.03.05, 15:37
          hansii napisał:

          > krotki komunistyczny eksperyment w ZSRR na poczatku lat 20.tych...
          > instytucje malzenstwa zlikwidowano.
          > kwitla wolna milosc...
          > skonczylo sie to duza liczba niczyich dzieci...
          > i powszechnym syfilisem...
          >

          a to fajnie ,ze juz cos takiego bylo.
          Moglibysmy uczac sie na bledach tamtych,rozpoczac na nowo.
          W koncu sa zabezpieczenia przed syfkiem.
          • hansii to Ty jakas wolno-myslicielka, czy inna liberalka 19.03.05, 15:47
            zgnila jestes?

            Ja, jako konserwatysta i tradycjonalista skromnie zadowalam sie
            instytucja zony + kochanki.
            • alicja-ciekawska Re: to Ty jakas wolno-myslicielka, czy inna liber 19.03.05, 15:50
              hansii napisał:

              > zgnila jestes?
              -chciales mnie obrazic?

              > Ja, jako konserwatysta i tradycjonalista skromnie zadowalam sie
              > instytucja zony + kochanki.

              Hansi Ty nie masz kochanki;DDDDD
              -a jaka ja jestem?
              -a po co chcesz to wiedziec?
              • hansii Re: to Ty jakas wolno-myslicielka, czy inna liber 19.03.05, 15:56
                ja, konserwatysta, kobiete obrazic?
                alez Bron Panie...
                juz sie wije w przeprosinach!
                chcialem Cie tylko zmotywowac...

                a co ja mam , to nie bede pokazywal...
                cenzor mi pozazdrosci i jeszcze wytnie...
                • alicja-ciekawska Re: to Ty jakas wolno-myslicielka, czy inna liber 19.03.05, 15:58
                  hansii napisał:

                  > ja, konserwatysta, kobiete obrazic?
                  > alez Bron Panie...
                  > juz sie wije w przeprosinach!
                  - drwisz sobie teraz;DDD

                  > chcialem Cie tylko zmotywowac...
                  -do czego?

                  > a co ja mam , to nie bede pokazywal...
                  > cenzor mi pozazdrosci i jeszcze wytnie...
                  ;DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
                  DDD
      • pink.freud Re: Kochanka-jedyne wyjście.. 19.03.05, 11:11
        Ten postulat jest już realizowany (oddolnie). Powoli ale systematycznie:)))
    • j_ar Re: Kochanka-jedyne wyjście.. 17.03.05, 12:21
      robert78 napisał:
      > Dla wykształconych kobiet jednym z podstawowych wymagań (jeśli nie
      podstawowym) jest wyższe wykształcenie.

      a gdzie tam znowu wyksztalcenie, wystarcza w zupelnosci wyzsze zarobki

      >I tu się pojawia problem. Wg statystyk takich mężc
      > zyzn jest 2x mniej, co oznacza, że nie ma technicznej możliwości dla 50%
      kobiet na znalezienie satysfakcjonującego partnera.

      powaznie az 2 razy mniej? kto by pomyslal...

      > Związki z facetami ze średnim wykształceniem to też raczej teoria. Ani
      kobiety
      > nie popełniają mezaliansów, ani faceci nie biorą sobie partnerki z
      >wygórowanymi wymaganiami.

      jezusicku, ty naprawde wierzysz, ze konczac studia jest sie od razu jakos
      bardzo mondrym i wogole cool, a niektorzy nawet metro cool?

      >Szanse na odbicie takiego faceta nie są wcale takie małe a nawet jeśli w grę
      wchod
      > zi tylko romans jest to chyba lepsza opcja niż samotne życie?

      czyli, lepiej romansowac z zonatym ale z wyzszym wyksztalceniem niz chatjtnac
      sie z kawalerem z zawodowym, badz nawet z ... fiu fiu..srednim moze?
      • hansii Forumowe kobiety-"trendy" 17.03.05, 12:30
        ida z duchem wolnego rynku.

        zamiast isc na calosc
        wola isc na jakosc.

        sam nie wiem... - moze i slusznie?
        w pierwszej wersji najczescie jest tylko JAKOS...
        a w drugiej... niekiedy wychodzi i ta jakosc i ta calosc...

        eh... ta WIELKA GRA...
        ale osobiscie wole Toto Lotka.
    • jmx Re: Kochanka-jedyne wyjście.. 20.03.05, 02:05
      robert78 napisał:

      > Czy w takiej sytuacji jest jakieś inne realne wyjście niż żonaty mężczyzna?

      Tak. Cudzoziemiec. Czy poza Polską nie ma facetów? Są, a i Polki mają wzięcie
      jako ładnie i gospodarne. Polska jest w UE, następuje coraz większa migracja
      ludności... Drżyjcie, żonaci ;)))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja