czemu

16.03.05, 22:46
jak pojawi sie post o homoseksualistach- pelna aprobata
zdrada- wybacz
uczucie np. do psychologa, pożądanie- zaraz coś złego

nie rozumiem, dlaczego ludziom normalnym niektórzy (np. buraque) chamsko
zarzucają myślenie penisem, negują.

jesteście okropni, nie wszyscy oczywiscie


    • imagiro Re: czemu 16.03.05, 22:49
      xy2 napisała:

      > jak pojawi sie post o homoseksualistach- pelna aprobata
      > zdrada- wybacz
      > uczucie np. do psychologa, pożądanie- zaraz coś złego
      >
      > nie rozumiem, dlaczego ludziom normalnym niektórzy (np. buraque) chamsko
      > zarzucają myślenie penisem, negują.
      >
      > jesteście okropni, nie wszyscy oczywiscie
      ***
      bo ludziska zwyczajnie potracili jakiekolwiek poczucie sensu ...
      >
      >
      • xy2 Re: czemu 16.03.05, 22:51
        to nie jest tak, z ludzi wychodzi zazdrość. bo jak ktoś może być szczesliwy,
        przecież to grzech

        PS. jestem niepoprawną idealistką
    • xy2 Re: czemu 16.03.05, 23:10
      nic mnie tak nie wku..a jak tępota, zawiść i ograniczenie umysłowe
      • back.door Re: czemu 17.03.05, 06:58
        Kiedy zmarlo moje dziecko, głębiej trafił do mnie pewien fragment z wiersza,
        Szymborskiej. Można ją lubić lub nie, ale trafnie napisala, że:
        "Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono" Dlatego nie potępiam cudzych wyborów,
        nie oceniam ich, bo nie ja jestem w sytuacjach, w których znaleźli się inni,
        nie ja muszę życ z konsekwencjami tych trudnych na ogół wyborów. I niech
        wyłysieję za karę, jeśli kiedyś będzie mi źle z powodu cudzego szczęścia:)))
        PS. Wiesz, co? Z obserwacji wiem, ze nic tak nie odblokowuje u ludzi
        ograniczenia i tępoty, jak doświadczenie...
    • osiolek113 Re: czemu 17.03.05, 07:14
      Uczucie do psychologa to oczywiście nic złego. Tak samo jak uczucia psychologa
      do pacjentki to też nic złego. Tylko że niepisany kodeks etyczny tego zawodu
      mówi wyraźnie, że wchodzenie w jakiekolwiek intymne relacje z pacjentem w czasie
      lub bezpośrednio po terapii jest bardzo poważnym wykroczeniem. Powie Ci to każdy
      psycholog, którego zapytasz.
      Psycholog, aby Ci pomóc, zdobywa Twoje zaufanie. Odslaniasz przed nim swoje
      słabe punkty, i tym samym narażasz się na manipulację z jego strony. Jest to
      konieczne, aby mógł Ci naprawdę pomóc, ale takie zaufanie można mieć tylko do
      człowieka, który na pewno nie wykorzysta go dla swoich celów. Dlatego w trakcie
      studiów przyszłym psychologom wbija się do głowy, żeby jeżeli tylko zauważą że
      czują coś do pacjenta (albo pacjent do nich) natychmiast przerwali terapię i
      odczekali trochę przed podjęciem bliższej znajomości na prywatnym gruncie. Po
      prostu po to, żeby nie mogło być żadnych przypuszczeń że świadomie bądź
      nieświadomie manipulują pacjentem.
      Ten psycholog nie trzymał się tej - naprawdę istotnej - zasady. Dlatego o ile
      życzę im szczęścia jako parze, i nie mam nic przeciw ich miłości, mam poważne
      zastrzeżenia do jego zawodowych kwalifikacji. Zresztą on też był tego świadom,
      bo sam mówił że czuje się do niczego jako lekarz - nie bez powodu. Mam nadzieję
      że przemyśli to i nigdy więcej nie da się ponieść uczuciom. Jeśli tego nie
      potrafi - nie nadaje się na psychologa, tak jak nie nadaje się na spowiednika
      gadatliwy ksiądz który nie potrafi dotrzymać tajemnicy spowiedzi. Etyka zawodowa
      - po prostu od pewnych ludzi wymaga się więcej.
      Pozdrawiam
Pełna wersja