CZy można się w 100% wyzbyc negatywnych uczuć?

15.06.02, 09:44
Tzn. nie zamieniać ich na uczucie wpełni pozytywne i chwalebne itp., ale
zredukować je do uczucia obojętności.
Np. zamiast pałać do kogoś jawna nienienawiścia, nie wmawiać sobie, że ja tak
naprawdę to tą osobe lubię, bo to raczej nie zadziała, ale czuc tylko obojętność
Czy to jest możliwe nie czuć zazdrości, strachu, niechęci...?
Komuś się może udało? Warto próbować?
A może te uczucia są nam w jakiś sposób potrzebne? Bo nas napędzają?
I bez nich bylibyśmy jak te flaki z olejem?
Czy motywacja do działania, ktorej odłoża leżą takie negatywne uczucia jest
mowywacją właściwą, dobrą? Bardziej może skuteczną? Bo w zasadzie jak tyle
spraw nam będzie generalnie "zwisać", to czy jeszcze będzie się chciało nam cos
robić?
    • Gość: syya Re: CZy można się w 100% wyzbyc negatywnych uczuć? IP: *.wprost.pl / 192.168.0.* 15.06.02, 12:56
      Jakies negatywne uczucia to zawsze beda, nie mozna sie ich pozbyc definitywnie.
      Wazne tylko jest, aby nie dac sie zniszczyc uczuciu nienawisci. To ze kogos
      nienawidze i czuje do niego odraze to tego kogos nie rani, a wyniszcza wlasnie
      mnie. Ja mam taka osobe które bardzo powaznie zalazla mi za skóre. Kompletnie
      jej nie toleruje wrecz mozna powiedziec ze nienawidze. Nieudalo mi sie jemu
      wybaczyc tego co mi zrobil, a lekarstwem na ta burze negatywnych uczuc do niego
      okazalo sie totalne wyeliminowanie go z mojego zycia. Zero kontaktu = spokój
      ducha. Ja nie wiem czy to jest najlepsze rozwiazanie, ktos by to mógl nazwac
      ucieczka, ale mi w takim stanie najlepiej i najspokojniej. Tylko ze jezeli
      zdazy sie nawet cien kontaktu, to niestety wraca skurcz zoladka, wspomnienia
      itd. Niestety.
    • olek13 Re: CZy można się w 100% wyzbyc negatywnych uczuć? 16.06.02, 16:08
      palabra napisał(a):

      > Tzn. nie zamieniać ich na uczucie wpełni pozytywne i chwalebne itp., ale
      > zredukować je do uczucia obojętności.
      > Np. zamiast pałać do kogoś jawna nienienawiścia, nie wmawiać sobie, że ja tak
      > naprawdę to tą osobe lubię, bo to raczej nie zadziała, ale czuc tylko obojętność
      > Czy to jest możliwe nie czuć zazdrości, strachu, niechęci...?
      > Komuś się może udało? Warto próbować?

      Można i warto. Są na to sposoby. Wszystko zależy od tego, czy bardziej Ci zależy na podtrzymywaniu nienawiści (np. z chęci zemsty), czy na uwolnieniu.

      > A może te uczucia są nam w jakiś sposób potrzebne? Bo nas napędzają?
      > I bez nich bylibyśmy jak te flaki z olejem?
      > Czy motywacja do działania, ktorej odłoża leżą takie negatywne uczucia jest
      > mowywacją właściwą, dobrą? Bardziej może skuteczną? Bo w zasadzie jak tyle
      > spraw nam będzie generalnie "zwisać", to czy jeszcze będzie się chciało nam cos
      > robić?

      Są także pozytyne motywacje, np.: chęć doświadczania, zabawy, odczuwania. Motywacje też można rozwijać. I tutaj też najważniejsze są intencje.

      Pozdrawiam serdecznie.
    • Gość: Wojtek Re: CZy można się w 100% wyzbyc negatywnych uczuć? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.02, 16:40
      Jest to możliwe. Tylko żeby to urzeczywistnić musisz poznać dokładnie istotę
      uczuć.
      Uczucia są Twoją prawdą - może to brzmi patetycznie, ale po latach
      doświadczania i obserwonia ich uważam, że to określenie jest najbardziej trafne
      i precyzyjne. Wypływają one z Twojego wnętrza. Myślę, że nie są ani
      pozytywne, ani negatywne. One po prostu są i odzwierciedlają to co jest w
      Tobie, a dokładnie Twój sposób postrzegania świata, stosunek do niego.
      Praktycznie oznacza to, że jeżeli czujesz do kogoś nienawiść, to ten stan
      wynika z Twojego osądzenia danej osoby, bądź jej czynów i z poczucia własnego
      niedowartościowania (osądzanie i brak poczucia własnej wartości są ze sobą
      ściśle powiązane). Jeżeli nauczysz się spoglądać na to, co Cię spotyka, z innej
      strony , a przede wszystkim zrozumiesz, że to Ty w tym wszyskim jesteś
      najważniejszą istotą, że jesteś tak samo godną, jak inne, to na pewno
      w "krytycznych" sytuacjach zaczną pojawiać się inne uczucia, a przede wszystkim
      poczucie dystansu.

      Jak najbardziej warto zacząć pracę nad swoimi uczuciami, gorąco Cię do tego
      zachęcam! Nie zrażaj się porażkami, bo one od czasu do czasu będą się
      pojawiały. Uświadomienie sobie , jak wielką wagę odgrywają uczucia w życiu,
      zrozumienie ich, a następnie kierowanie się nimi w życiu, otworzą przed Tobą
      zupełnie nowe horyzonty.
      Pozdrawiam
    • kamfora Re: CZy można się w 100% wyzbyc negatywnych uczuć? 16.06.02, 17:15
      palabra napisał(a):

      > Tzn. nie zamieniać ich na uczucie wpełni pozytywne i chwalebne itp., ale
      > zredukować je do uczucia obojętności.
      > Czy to jest możliwe nie czuć zazdrości, strachu, niechęci...?

      Czlowiek jest mieszanina emocji, rozumu i fizjologii (no, tak mniej wiecej ;-)
      W wiekszosci ludzie sa nam obojetni. Ale jest pewien krag osob, wobec ktorych
      cos czujemy(przyjazn, milosc, niechec, nienawisc, zazdrosc, szacunek, strach...).
      Rozumem sie kierujac - nie wszystkie swoje uczucia okazujemy.
      Ale nie wydaje mi sie, zeby bez wspomagania jakimis farmaceutykami mozna bylo
      pozbyc sie tych uczuc od razu, zamieniajac je na obojetnosc.
      (Naturalny sposób - to czas i izolacja, a wiec zapomnienie)







      • Gość: ida Ej, oczywiście, że mozna... IP: *.csk.pl 18.06.02, 09:06
        kamfora napisał(a):

        > Ale nie wydaje mi sie, zeby bez wspomagania jakimis farmaceutykami mozna bylo
        > pozbyc sie tych uczuc od razu, zamieniajac je na obojetnosc.
        > (Naturalny sposób - to czas i izolacja, a wiec zapomnienie)


        Mozna, i to bez farmaceutyków, i bez izolacji. Trzeba tylko te uczucia bardzo
        dokładnie rozgryźć, przeżuć i... wypluć ;-)
        Zzdrościmy komuś, że ma piekny duzy dom, szybki samochód, lepsza pracę... ale po
        takiej głębszej analizie ze zdumieniem stwierdzamy, że tak naprawde duzy dom jest
        nam do niczego nie potrzebny, gdybysmy mieli taki samochód, tobysmy nie mogli
        spać po nocach, że nam go ktoś ukradnie, albo porysuje karoserię... itd
        I pojawia sie obojetność na piekne domy i szybkie samochody...(i wcale nie trzeba
        sie od ich widoku izolować ;-)

        podobnie jest z innymi negatywnymi uczuciami. Też mozna się ich pozbyć, ale
        trzeba mysleć, myśleć, i jeszcze raz mysleć, a nie bezmyslnie im ulegać...
        • Gość: kamfora O... IP: 62.29.248.* 18.06.02, 09:22
          Gość portalu: ida napisał(a):
          > Mozna, i to bez farmaceutyków, i bez izolacji. Trzeba tylko te uczucia bardzo
          > dokładnie rozgryźć, przeżuć i... wypluć ;-)
          > Zzdrościmy komuś, że ma piekny duzy dom, szybki samochód, lepsza pracę...

          Jakby tu...uczucie zazdrosci, ze ktos ma cos, czego ja nie - jest mi tak obce,
          ze nawet o tym nie pomyslalam...:-)))
          A kiedy czasem zdarza mi sie czegos komus zazdroscic (najczesciej madrosci...)
          - to najczesciej ta zazdrosc jest tak dokumentnie wymieszana z podziwem, ze
          przestaje byc "uczuciem negatywnym" :-))))))))

          • Gość: ida Re: O... IP: *.csk.pl 18.06.02, 09:54
            Gość portalu: kamfora napisał(a):

            > Jakby tu...uczucie zazdrosci, ze ktos ma cos, czego ja nie - jest mi tak obce,
            > ze nawet o tym nie pomyslalam...:-)))


            Dla Ciebie jest obce, ale zapewne zdajesz sobie sprawe, że dla innych ludzi wcale
            nie. I jak wielu ludzi motywuje się do działania zazdrością, zawiścia i podobnymi
            uczuciami. I robi to w ogóle nie zdając sobie z tego sprawy. Ijakie świństwa z
            tego wychodzą...
            Ja sama kiedyś byłam zazdrosna, ale to uczucie mnie cholernie męczyło... podobnie
            jak wszystkie inne negatywne uczucia. Dlatego uważam, że warto jest popracowac na
            zastąpieniem ich obojetnością. Bo obojetność to zarazem taki wewnetrzny spokój...
            A to sie jak najbardziej da zrobić


            > A kiedy czasem zdarza mi sie czegos komus zazdroscic (najczesciej madrosci...)
            > - to najczesciej ta zazdrosc jest tak dokumentnie wymieszana z podziwem, ze
            > przestaje byc "uczuciem negatywnym" :-))))))))
            >

            No własnie ja bym podziw zaliczyła jednak do tych uczuc negatywnych... Bo to już
            tylko krok od myśli typu "Boże, on jest taki mądry, ja jestem taka głupia..."

            • Gość: kamfora Re: O... IP: 62.29.248.* 18.06.02, 10:25
              Gość portalu: ida napisał(a):
              > No własnie ja bym podziw zaliczyła jednak do tych uczuc negatywnych...Bo to już
              > tylko krok od myśli typu "Boże, on jest taki mądry, ja jestem taka głupia..."

              A ja bym podziwu do uczuc negatywnych nie zaliczyla...:-)))
              (chociaz, jak sobie przypominam, ktos kiedys napisal, ze "podziw jest
              jedna z form kompleksu nizszosci"...ale w koncu czy akurat z tego powodu,
              ze go wydrukowali - musial miec racje?
              A i ta mysl "on taki madry - a ja taka glupia" nie wydaje mi sie niczym
              negatywnym, jezeli jest autentyczna, nie kokieteria jedynie.
              W koncu dystans do samego siebie, zdawanie sobie sprawy z wlasnych
              mozliwosci/ograniczen - to sprawy jak najbardziej pozytywne...:-)))

              • Gość: ida Re: O... IP: *.csk.pl 18.06.02, 11:08
                Gość portalu: kamfora napisał(a):

                > (chociaz, jak sobie przypominam, ktos kiedys napisal, ze "podziw jest
                > jedna z form kompleksu nizszosci"...

                O, dokładnie o to mi chodziło. Żle się wyraziłam - może raczej nie "głupia"
                ale "gorsza"...


                > A i ta mysl "on taki madry - a ja taka glupia" nie wydaje mi sie niczym
                > negatywnym, jezeli jest autentyczna, nie kokieteria jedynie.
                > W koncu dystans do samego siebie, zdawanie sobie sprawy z wlasnych
                > mozliwosci/ograniczen - to sprawy jak najbardziej pozytywne...:-)))

                Ależ ja sama dobrze wiem ja jestem głupia... Tylko, że to jest moja prywatna
                sprawa i nie życzę sobie, żeby jakaś uczona madrala mi o tym non-stop
                przypominała, przez wzbudzanie podziwu dla jej osoby...


                • Gość: kamfora Re: O... IP: 62.29.248.* 18.06.02, 11:22
                  Gość portalu: ida napisał(a):
                  > Ależ ja sama dobrze wiem ja jestem głupia... Tylko, że to jest moja prywatna
                  > sprawa i nie życzę sobie, żeby jakaś uczona madrala mi o tym non-stop
                  > przypominała, przez wzbudzanie podziwu dla jej osoby...

                  A...kto mowi o uczonych madralach? ;-)
                  Piszac o mądrosci wcale nie mialam na mysli uczonych mądrali, tylko ludzi,
                  odznaczajacych sie madroscia...
                  Uczony madrala wzbudza we mnie najwyzej uczucie...lepiej zmilcze ;-))
                  • Gość: ida Re: O... IP: *.csk.pl 18.06.02, 11:38
                    Gość portalu: kamfora napisał(a):

                    > A...kto mowi o uczonych madralach? ;-)
                    > Piszac o mądrosci wcale nie mialam na mysli uczonych mądrali, tylko ludzi,
                    > odznaczajacych sie madroscia...

                    A co to znaczy "odznaczających sie madrościa"?
                    Ja sie przyznam, że wszystkie mądrości niejako "programowo" neguję. Chyba, że
                    przypadkowo się akurat z czymś zgadzam, bo sama na sobie zdążyłam tę mądrość
                    przerobić...
                    • Gość: kamfora mądrość... IP: 62.29.248.* 18.06.02, 12:53
                      Gość portalu: ida napisał(a):

                      > A co to znaczy "odznaczających sie madrościa"?

                      No...wlasnie...czy definicja madrosci jest rozna dla roznych ludzi?
                      Dla mnie madrosc oznacza jakas harmonie ze swiatem, umiejetnosc
                      zycia zgodnie z przyjetymi wartosciami, w poszanowaniu wolnosci
                      swojej i innych ludzi...
                      Wlasciwie to chyba to najwazniejsze...
                      • Gość: ida Re: mądrość... IP: *.csk.pl 18.06.02, 14:30
                        Gość portalu: kamfora napisał(a):

                        > No...wlasnie...czy definicja madrosci jest rozna dla roznych ludzi?
                        > Dla mnie madrosc oznacza jakas harmonie ze swiatem, umiejetnosc
                        > zycia zgodnie z przyjetymi wartosciami, w poszanowaniu wolnosci
                        > swojej i innych ludzi...
                        > Wlasciwie to chyba to najwazniejsze...

                        Hmmm, no to teraz z kolei mi wychodzi, że jednak to ja to jestem mądra, a ta
                        cała reszta głupia... Ciekawe...
                        :-)

                        • Gość: kamfora Ej! IP: 62.29.248.* 18.06.02, 15:11
                          Gość portalu: ida napisał(a):
                          > Hmmm, no to teraz z kolei mi wychodzi, że jednak to ja to jestem mądra, a ta
                          > cała reszta głupia...

                          Jak to CALA RESZTA?!!!! :-)))
                          • Gość: ida sorry, już się kajam... :-) IP: *.csk.pl 18.06.02, 15:27
                            Gość portalu: kamfora napisał(a):

                            > Jak to CALA RESZTA?!!!! :-)))

                            cała reszta z wyjątkami rzecz jasna...
                            :-)))))))))
    • Gość: ela Re: CZy można się w 100% wyzbyc negatywnych uczuć? IP: *.ia.polsl.gliwice.pl 18.06.02, 10:25
      Wydaje mi się, że czasami negatywne uczucia pozwalają rozwiązać jakiś problem
      na swoją korzyść. Kilka razy w życiu wykorzystałam negatywne emocje w starciach
      z osobami nieprzychylnymi a nawet mi wrogimi i dało to pozytywne rezultaty.
      Także, trochę negatywnych uczuć może się w życiu przydać.

    • miriah Re: CZy można się w 100% wyzbyc negatywnych uczuć? 18.06.02, 13:44
      Chodzę na terapię na której uczę się że nie ma "negatywnych" uczuć, uczę się
      przebywać ze wszystkimi uczuciami jakie mam. Właśnie przez tłumiona złość,
      która próbowałam zamieniac na sto róznych "pozytywnych" uczuć musze się teraz
      leczyć!

      Pozdrawiam:-)
      • Gość: ida Re: CZy można się w 100% wyzbyc negatywnych uczuć? IP: *.csk.pl 18.06.02, 14:23
        miriah napisał(a):

        > Chodzę na terapię na której uczę się że nie ma "negatywnych" uczuć, uczę się
        > przebywać ze wszystkimi uczuciami jakie mam. Właśnie przez tłumiona złość,
        > która próbowałam zamieniac na sto róznych "pozytywnych" uczuć musze się teraz
        > leczyć!

        Wybacz, ale właśnie twierdzenie, że nie ma uczuc negatywnych i pozytywnych, i że
        z każdym uczuciem trzeba sie czuć jednakowo dobrze, uważam za jedną z wiekszych
        bzdur o jakich zdarzyło mi sie usłyszeć.

        Złości sie nie tłumi i nie usiłuje zamieniać w coś przeciwnego, bo to sie nigdy
        nie uda. Wystarczy dojśc do prawdziwych jej przyczyn... I być ze sobą bardzo, ale
        to bardzo szczerym, nawet jeśli to bedzie bolesne.. I wyciągnąć konstruktywne
        wnioski na przyszłość. I uwierz mi, sama przez to przechodziłam, te prawdziwe
        przyczyny są tak absurdalne, że sama z siebie
        się teraz śmieję, jak ja mogłam się z takich powodów złościć...

        Ucząc sie przebywać ze wszystkimi uczuciami jakie masz cały czas dajesz im sie
        ponosić, ale tym razem usprawiedliwiasz to tym, że masz prawo czuć to co
        czujesz... Owszem, masz prawo, ale zadaj sobie pytanie czy warto czuć to co
        czujesz? Czy to nie wypala Cię wewnetrznie? Nie męczy? Naprawdę czujesz się
        dobrze czując złość, zazdrość,niechęć?

        Moim zdaniem takie postępowanie nie daje szansy na osiągnięcie takiego
        prawdziwego wyciszenia wewnetrznego...
        • miriah Re: CZy można się w 100% wyzbyc negatywnych uczuć? 19.06.02, 09:56
          Gość portalu: ida napisał(a):

          > miriah napisał(a):
          >
          > > Chodzę na terapię na której uczę się że nie ma "negatywnych" uczuć, uczę s
          > ię
          > > przebywać ze wszystkimi uczuciami jakie mam. Właśnie przez tłumiona złość,
          >
          > > która próbowałam zamieniac na sto róznych "pozytywnych" uczuć musze się te
          > raz
          > > leczyć!
          >
          > Wybacz, ale właśnie twierdzenie, że nie ma uczuc negatywnych i pozytywnych, i ż
          > e
          > z każdym uczuciem trzeba sie czuć jednakowo dobrze, uważam za jedną z wiekszych
          >
          > bzdur o jakich zdarzyło mi sie usłyszeć.

          Nie wybaczam bo nie ma czego:-)
          Jeśli nie słyszałaś większych bzdur to zazdroszczę Ci bardzo:-)
          Ja te "bzdury" słyszałam wielokrotnie na zajęciach z psychologii, psychoterapii i
          u terapeuty.

          > Złości sie nie tłumi i nie usiłuje zamieniać w coś przeciwnego, bo to sie nigdy
          >
          > nie uda. Wystarczy dojśc do prawdziwych jej przyczyn... I być ze sobą bardzo, a
          > le
          > to bardzo szczerym, nawet jeśli to bedzie bolesne.. I wyciągnąć konstruktywne
          > wnioski na przyszłość. I uwierz mi, sama przez to przechodziłam, te prawdziwe
          > przyczyny są tak absurdalne, że sama z siebie
          > się teraz śmieję, jak ja mogłam się z takich powodów złościć...

          A ja boję się, złoszczę się, nienawidzę bo kiedyś byłam nadużywana i wcale mnie
          to nie śmieszy. Doszłam do przyczyn, jestem ze soba szczera, bolesne to jest jak
          cholera, ale ....to nie wszystko jeszcze trzeba nauczyc się z tym żyć.
          A to długi proces w którym doszłam do miejsca gdzie wspiera mnie już terapeuta.

          > Ucząc sie przebywać ze wszystkimi uczuciami jakie masz cały czas dajesz im sie
          >
          > ponosić, ale tym razem usprawiedliwiasz to tym, że masz prawo czuć to co
          > czujesz... Owszem, masz prawo, ale zadaj sobie pytanie czy warto czuć to co
          > czujesz? Czy to nie wypala Cię wewnetrznie? Nie męczy? Naprawdę czujesz się
          > dobrze czując złość, zazdrość,niechęć?

          A kto Ci powiedział Ida że jak przebywasz ze swoimi uczuciami to znaczy że dajesz
          się im ponosić, a może byłaś na jakiejś alternatywnej terapii, a może w ogóle
          nie byłaś, nie wiem jak tłumaczyc takie zdanie na temat przebywania z uczuciami?

          Zacytuję kawałek z Willigisa Jagera bo on to fajnie ujął.

          "Przekształcanie emocji polega na budowaniu wewnętrznego dystansu do nich.Jeżeli
          ktoś jest wściekły, powinien być wściekły, ale też powinien pozostawać w pełni
          świadomy. Wsciekłość nie powinna zdławić jego świadomości. Jeśli jest świadom
          swojej wściekłości, wtedy ona się powoli rozproszy. Głupotą jest biec za nią i
          przeżywać ją ciągle. To samo odnosi się do nienawiści i zachłanności. Trzeba
          nauczyć się przyglądać im i zachować trzeźwość.Wtedy stajemy się wolni i
          zobaczymy, że wszystkie emocje są tylko procesami, które jak chmury przepływają
          przez psychikę." Tak mniej więcej to brzmiało.

          W praktyce to wygląda tak, że jak jestem wściekła, to mówię sobie "Jestem
          wściekła jak cholera, no jasny gwint taka wściekła ze nie mogę...itd" pozwala mi
          to na skupieniu uwagi na sobie i swoich uczuciach, nie drę się wtedy na męża że
          za długo gapi się w kompa, albo na dziecko że jest bałaganiarą.
          Siedzę i myślę "Dobrze ok jestem teraz wściekła, albo boję się, albo nienawidzę,
          ok. tak jest i juz, no i co, od tego się nie umiera itd."
          Czasami trwa to krótko czasami musze pogadać, albo pogłaskać samą siebie, emocje
          rozpływają się, nie zostają w środku jak podczas tłumienia, odwracania uwagi czy
          ucieczki w alkohol, ani nie cierpi na tym nikt bo nie przychodzi mi do głowy
          agresywne rozładowanie emocji.

          Uważam że każda emocja jest warta poświęcenia jej uwagi, te potocznie nazywane
          złymi też.

          > Moim zdaniem takie postępowanie nie daje szansy na osiągnięcie takiego
          > prawdziwego wyciszenia wewnetrznego...

          Nie wypowiadam się co daje prawdziwe wyciszenie wewnętrzne bo to indywidualna
          sprawa, ja też mam na to sposób, ale to inna bajka:-)

          Pozdrawiam.
          • Gość: rybka Re: CZy można się w 100% wyzbyc negatywnych uczuć? IP: *.nfosigw.gov.pl / 192.168.1.* 19.06.02, 11:47
            miriah napisał(a):
            > Zacytuję kawałek z Willigisa Jagera bo on to fajnie ujął.
            >
            > "Przekształcanie emocji polega na budowaniu wewnętrznego dystansu do nich.Jeżel
            > i
            > ktoś jest wściekły, powinien być wściekły, ale też powinien pozostawać w pełni
            > świadomy. Wsciekłość nie powinna zdławić jego świadomości. Jeśli jest świadom
            > swojej wściekłości, wtedy ona się powoli rozproszy. Głupotą jest biec za nią i
            > przeżywać ją ciągle. To samo odnosi się do nienawiści i zachłanności. Trzeba
            > nauczyć się przyglądać im i zachować trzeźwość.Wtedy stajemy się wolni i
            > zobaczymy, że wszystkie emocje są tylko procesami, które jak chmury przepływają
            >
            > przez psychikę." Tak mniej więcej to brzmiało.


            Dzięki za ten cytat. Ostatnio własnie czuję się zdominowana przez "negatywne udzucie" do pewnej osoby,
            wywołuje to we mnie raz nienawiść, zazdrość, czasami pogardę (wtedy czuję się torchę lepiej, oczywiście
            na chwilęj), niekiedy wydaje mi się, że ten problem mam już za sobą i myślenie o tej osobie nie wzbudza
            we mnie już złych uczuć a pojawia się nawet współczuje (w dobrym tego słowa znaczeniu). A potem
            wystarczy jedna rozmowa, parę zdań i wszystko wraca i boli tak samo mocno. Postaram się postępować
            zgodnie z radami Willigisa Jagera, może uda mi się ten problem raz na zawsze rozwiązać.

            Pozdrawiam.

    • Gość: zazen Re: CZy można się w 100% wyzbyc negatywnych uczuć? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.06.02, 19:22
      Mozna, aczkolwiek musisz kilka lat praktykowac medytacje :)
      • Gość: Malwina Re: CZy można się w 100% wyzbyc negatywnych uczuć? IP: *.abo.wanadoo.fr 19.06.02, 10:08
        dziwi mnie brak skromnosci u tak katolickiego narodu !
        czyzby stanowisko boga sie zwolnilo i pretendenci na tron sie cisna ?
        Nie mozna bo ludzmi jestesmy !
        mam bardzo negatywne uczucia do gowniarzy ktorzy dokonali agresji na moim dziecku i do zlodzieja
        ktory ukradl mu 4 dni temu telefon kom. Wydaje mi sie ze jestem zdrowa na umysle !
        • Gość: Wojtek Re: CZy można się w 100% wyzbyc negatywnych uczuć? IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.02, 07:59
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > dziwi mnie brak skromnosci u tak katolickiego narodu !
          > czyzby stanowisko boga sie zwolnilo i pretendenci na tron sie cisna ?
          > Nie mozna bo ludzmi jestesmy !
          > mam bardzo negatywne uczucia do gowniarzy ktorzy dokonali agresji na moim dziec
          > ku i do zlodzieja
          > ktory ukradl mu 4 dni temu telefon kom. Wydaje mi sie ze jestem zdrowa na umysl
          > e !



          Przykro mi bardzo, że spotkało to Twoje dziecko :-(((. Czy doznało poważnych
          obrażeń? Mam nadzieję, że pomoc psychologa jest niepotrzebna.
          Czytając Twoją wypowiedź nasuwają mi się pewne spostrzeżenia.
          Dlaczego ktoś miałby uważać Cię za niezdrową na umyśle z tego tylko powodu, że
          czujesz bardzo negatywne uczucia związane z wyż. wym. doświadczeniami. Jeżeli
          ktoś tak uważa, to znaczy, że pewnych rzeczy jeszcze nie rozumie. Twoje uczucia
          są po prostu uczuciami, tylko istotne jest, jak je wyrazisz na zewnątrz w postaci
          emocji. Jednak nie oznacza to, że nie można inaczej się zachować wobec tych
          doświadczeń.
          Proponuję spjrzeć na to z innej strony, a mianowicie, że każde doświadczenie
          stanowi dla Ciebie tak naprawdę tylko sposobność, żebyś Ty mogła zadecydować,
          jaką postawę przyjąć wobec tego. Twoim wyborem były, bliżej nie określone przez
          Ciebie, negatywne uczucia. Z tego powodu nikt dojrzały emocjonalnie nie powinien
          mieć do Ciebie zastrzeżeń. Jesteś istotą obdarzoną wolną wolą i wybór należy do
          Ciebie, i Ty również jesteś za to osobiście odpowiedzialna . W tym świetle
          powinnaś zrozumieć, że inne osoby stając wobec takich doświadczeń mogą dokonać
          innych wyborów, jednym z nich jest zachowanie np. dystansu. Nie używam słowa
          obojętność, bo dla mnie ten stan nie jest równoważny z poczuciem dystansu.
          Dystans w naszym kontekście to postrzeganie doświadczeń i osób z pewnej
          perspektywy, przy zachowaniu jak najbardziej ludzkiej postawy - zrozumienia,
          współczucia i wybaczenia.
          Natomiast obojętność to dostrzeganie człowieka nie jako podmiotu, lecz
          przedmiotu.
          Czy to źle, że pewne osoby dokonały innego wyboru? Czy to tak naprawdę oznacza
          brak skromności? Dystans do doświadczeń przynosi pokój wewnętrzny, dzięki
          któremu człowiek nie musi nikogo okradać, ani stosować przemocy.
          Na koniec powiem Ci, gdybyśmy jako cywilizacja o wiele bardziej doceniali wagę
          uczuć w życiu jednostki. Gdybyśmy uświadamiali od dzieciństwa, zarówno w domu, w
          przedszkolu, jak i w szkole, czym są uczucia i emocje, jak żyć z nimi i
          wykorzystywać je (uczucia) jako najcenniejszy dar, to z pewnością, ani Twoje,
          ani moje dziecko nie byłoby atakowane, okradane ect.
          Pozdrawiam

    • Gość: Ginny Re: CZy można się w 100% wyzbyc negatywnych uczuć? IP: *.net.bialystok.pl / 10.2.21.* 19.06.02, 12:11
      Zakładam, że uczuć negatywnych pozbyć się można. Ale nie wiem, po co. Mam
      wrażenie, że to strasznie wyniszcza psychikę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja