palabra
15.06.02, 09:44
Tzn. nie zamieniać ich na uczucie wpełni pozytywne i chwalebne itp., ale
zredukować je do uczucia obojętności.
Np. zamiast pałać do kogoś jawna nienienawiścia, nie wmawiać sobie, że ja tak
naprawdę to tą osobe lubię, bo to raczej nie zadziała, ale czuc tylko obojętność
Czy to jest możliwe nie czuć zazdrości, strachu, niechęci...?
Komuś się może udało? Warto próbować?
A może te uczucia są nam w jakiś sposób potrzebne? Bo nas napędzają?
I bez nich bylibyśmy jak te flaki z olejem?
Czy motywacja do działania, ktorej odłoża leżą takie negatywne uczucia jest
mowywacją właściwą, dobrą? Bardziej może skuteczną? Bo w zasadzie jak tyle
spraw nam będzie generalnie "zwisać", to czy jeszcze będzie się chciało nam cos
robić?