nie chce poznać mnie ze swoją rodziną

18.03.05, 09:48
Smutna historia, ku przestrodze niestety. Jesteśmy razem już rok. Poznał moją
rodzinę, przyjacół. Ja nie wiem o nim nic - nie znam jego przyjacół, rodziny,
nie byłam nawet u niego w domu. Twierdzi, że jestem dla niego najważniejsza,
że kocha itd. Mówiłam o tym wiele razy, że mnie to drażni, martwi, niepokoi.
Wytłumaczenie było jedno - trzeba poczekać na odpowiednią okazję. A skąd sie
wziął? Internetowa znajomość..Co najgorsze - po jakimś czasie bycia razem
przyłapałam go na internetowej korespondencji. Wybaczyłam. Dziś myślę, że to
był błąd. Pewnie nie ja jedyna doświadczyłam czegoś takiego?
    • psychoguru Konczyc jak najszybciej 18.03.05, 10:03
      2005majka napisała:

      > Wytłumaczenie było jedno - trzeba poczekać na odpowiednią okazję. A skąd sie
      > wziął? Internetowa znajomość..Co najgorsze - po jakimś czasie bycia razem
      > przyłapałam go na internetowej korespondencji. Wybaczyłam. Dziś myślę, że to
      > był błąd. Pewnie nie ja jedyna doświadczyłam czegoś takiego?

      Nie powinnas sie obwiniac tylko dzialac: Poznalas kogos. Minal rok. Zrobilas
      ze swojej stronny to co sie robi. Po jego stronie zachowanie bylo co najmniej
      dziwne: odmawiac informacji o sobie po roku znajomosci???. Wniosek: Zakoncz
      ta znajomosc jak najszybciej i zajmij sie kims innym. Po prostu czlowiek
      okazal sie nieciekawy wiec nie ma co tego dalej kontynuowac. Gdybys tego nie
      zrobila to ewentualne problemy i konsekwencje beda wylacznie z twojej winy.
      • 2005majka Re: Konczyc jak najszybciej 18.03.05, 10:11
        I tak też zrobiłam - tzn. postawiłam sprawę jasno: albo coś z tym zrobi albo
        kończymy sprawę. Nie mogłam dłużej znieść tego jak mówił, że wszyscy o mnie
        wiedzą, jak to rodzicom pokazywał moje zdjęcia. Nie mogłam dłużej znieść presji
        ze strony moich rodziców, dla których ta sytuacja była nie do zaakceptowania.
        Efekt jest taki, że nie odzywa się od tygodnia. Czyli odpowiedź na moje
        wątpliwości już znam... Dzięki za wsparcie.
        • barwa1 Re: Konczyc jak najszybciej 18.03.05, 10:26
          Jesteś dzielna! Tak trzymaj!
          • 2005majka Re: Konczyc jak najszybciej 18.03.05, 10:32
            Dzięki. Tylko źle mi jak cholera! Wydawało mi się, że nic piękniejszego nie
            może mi się przytrafić. Wiesz, dbał o mnie, gdyby robił połowę tego wszystkiego
            i tak byłabym uszczęśliwiona. Wychodzi na to, że świetnie grał.
            • psychoguru Zainwestowalas ze strata 18.03.05, 10:48
              2005majka napisała:

              > Dzięki. Tylko źle mi jak cholera! Wydawało mi się, że nic piękniejszego nie
              > może mi się przytrafić. Wiesz, dbał o mnie, gdyby robił połowę tego
              > wszystkiego i tak byłabym uszczęśliwiona. Wychodzi na to, że świetnie grał.

              Oczywiscie ze czujesz sie zle bo zainwestowalas uczucia i rok czasu, czas mija
              bezpowrotnie. Ale powinnas jednak poczuc sie lepiej jesli uswiadomisz sobie ze
              jednak bylas w stanie zerwac z tym. W przeciwnym razie moglabys byc z facetem
              5, 10, 20 lat i dalej nic bys o nim nie wiedziala...

              A moze jednak on cos mial do ukrycia???
              • 2005majka Re: Zainwestowalas ze strata 18.03.05, 10:56
                Na początku myślałam, że może ma żonę albo dziewczynę i gra na dwa fronty. Ale
                spędzał ze mną cały swój wolny czas. Spotykaliśmy się codziennie. Przesiadywał
                u mnie w zasadzie. Teraz sobie myślę, że może zakładał, że pozna jeszcze jakąś
                fajniejszą, ładniejszą itp. i dlatego nie chciał angażować w to swoich
                bliskich. Inne wytłumaczenie do głowy mi nie przychodzi.
                • procesor Re: Zainwestowalas ze strata 18.03.05, 11:05
                  2005majka napisała:
                  > Na początku myślałam, że może ma żonę albo dziewczynę i gra na dwa fronty. Ale
                  > spędzał ze mną cały swój wolny czas. Spotykaliśmy się codziennie. Przesiadywał
                  > u mnie w zasadzie.

                  To wcale nie wyklucza że jest żonaty..
                  Poważnie ci mówię bo znam takiego, pożal sie Boże, męża..
                  Gdyby sie okazało że on ma druga "prawie zonę" wcale by mnie to nie zaskoczyło.
                  Dziwię sie tylko jego żonie że sie godzi na takie zycie..
                • jmx Re: Zainwestowalas ze strata 18.03.05, 11:43
                  > Inne wytłumaczenie do głowy mi nie przychodzi.

                  Może wstydzi się rodziny, może jest biedny, może jego rodzina pochodzi z
                  marginesu, może jest z domu dziecka, może nie ma znajomych/przyjaciół, może
                  rzeczywiście jest żonaty/w separacji...
                  • psychoguru Re: Zainwestowalas ze strata 18.03.05, 11:47
                    jmx napisała:

                    > > Inne wytłumaczenie do głowy mi nie przychodzi.
                    > Może wstydzi się rodziny, może jest biedny, może jego rodzina pochodzi z
                    > marginesu, może jest z domu dziecka, może nie ma znajomych/przyjaciół, może
                    > rzeczywiście jest żonaty/w separacji...

                    W tym ukladzie to nie ma znaczenia, wlasnie ukrywanie sie po roku znajomosci
                    swiadczy najgorzej.
                  • 2005majka Re: Zainwestowalas ze strata 18.03.05, 11:50
                    jmx napisała:

                    > > Inne wytłumaczenie do głowy mi nie przychodzi.
                    >
                    > Może wstydzi się rodziny, może jest biedny, może jego rodzina pochodzi z
                    > marginesu, może jest z domu dziecka, może nie ma znajomych/przyjaciół, może
                    > rzeczywiście jest żonaty/w separacji...
                    >


                    Nawet jeśli to woli mnie stracić? Jakoś wątpię. Do domu mnie nie zaprosił, bo
                    ma bałagan...od roku. A mieszka z ojcem.

                    • jmx Re: Zainwestowalas ze strata 18.03.05, 12:01

                      Jeżeli ktos uważa, że prawda zakończy związek to będzie ją ukrywał nawet i
                      dziesięć lat. Z pozoru błache sprawy dla kogoś innego mogą być problemem nie do
                      przejścia.
    • richard_the_taxidriver Re: nie chce poznać mnie ze swoją rodziną 18.03.05, 11:53
      może po prostu nie ma domu, rodziny, przyjaciół ... albo też taka brzydka
      jesteś, że wstyd Cię ludziom pokazać.
      Nie szukaj głeboko skoro prawda może być banalna
      • barwa1 Re: nie chce poznać mnie ze swoją rodziną 18.03.05, 12:34
        Żadne tłumaczenia nie zmienią faktu, że dobry związek oparty jest na zaufaniu.
        On je do siebie podważył krętactwami. NIC tego nie wytłumaczy! Albo sie ma
        kręgosłup, albo nie.
        Nie zastanawiaj się dziś nad tym co on tam ukrywa, bo tak naprawdę to już nie
        ma znaczenia. Zajmij się sobą, bo teraz to Ty musisz "wylizać" rany! W końcu to
        Ty zawiodłaś się na kimś, kto był Ci bliski, więc skup się nad podniesieniem
        poczucia własnej wartości. Przy[pomnij sobie jakie masz pasje - i działaj dla
        siebie. Kiedy będziesz "pełniejsza", dojrzalsza napewno poznasz kogoś kto nie
        będzie kombinował, lecz będzie wiedział czego chce.
        A ja Ci tego życzę!
        A.
        • jmx Re: nie chce poznać mnie ze swoją rodziną 18.03.05, 12:53
          barwa1 napisała:

          > Żadne tłumaczenia nie zmienią faktu, że dobry związek oparty jest na
          zaufaniu.
          > On je do siebie podważył krętactwami. NIC tego nie wytłumaczy! Albo sie ma
          > kręgosłup, albo nie.

          Sprawa zaufania dotyczy obu stron w związku.
          • barwa1 Re: nie chce poznać mnie ze swoją rodziną 18.03.05, 12:58
            Może coś źle doczytałam, ale mam wrażenie, że ona nie ukrywała przed nim swojej
            rodziny, przyjaciół... Dlatego pozwoliłam sobie odnieść się tylko do niego.
            Oczywiście wszystkiego nie wiem o ich związku, ale chyba tu nie o to chodziło.
            Pozdrawiam,A.
            • 2005majka Re: nie chce poznać mnie ze swoją rodziną 18.03.05, 13:11
              Nie ukrywałam nikogo. Zresztą to on sam chciał angażować się w moje sprawy,
              uczestniczyć w moim życiu. Sam zadeklarował chęć poznania moich rodziców i
              naciskał na to. Na wzajemność z jego strony po prostu czekałam. Nie chciałam
              niczego wymuszać. Cierpliwość straciłam po ok 8 miesiącach.
              • psychoguru Baaardzo dziwne 18.03.05, 14:06
                2005majka napisała:

                > Nie ukrywałam nikogo. Zresztą to on sam chciał angażować się w moje sprawy,
                > uczestniczyć w moim życiu. Sam zadeklarował chęć poznania moich rodziców i
                > naciskał na to. Na wzajemność z jego strony po prostu czekałam. Nie chciałam
                > niczego wymuszać. Cierpliwość straciłam po ok 8 miesiącach.

                Facet naciskal a sam nic? Wiec albo mial cos z psychika albo jakies problemy po
                swojej stronie. Mozna byloby cos zrozumiec jesli facet nie chcialby poznac
                twojej rodziny a swoja tez ukrywal. Ale tak na pewno nie bylo sensu tego
                kontynuowac. A to co pisze taxowkarz pare pieter wyzej mozna spoko olać.
                • malgo18 Re: Baaardzo dziwne 18.03.05, 14:35
                  To się da logicznie wytłumaczyć.Jak pisała Jmx,
                  wygląda ,że ten człowiek wstydził się swojej rodziny i
                  domu (może ojciec alkoholik ,mieszkanie melina).
                  W takim wypadku nie jest dziwne,że nie chce Cię wprowadzać
                  w swoją rodzinę,a lgnie do Twojej normalnej.Może był też przekonany,że
                  i tak go zostawisz,gdy poznasz sytuację?Może to nie jest normalne,ale jakoś
                  można zrozumieć.
                  To wszystko to oczywiście spekulacje,może mieć też żonę i dwoje dzieci.
                  A przy okazji-ile on ma lat?
                  • 2005majka Re: Baaardzo dziwne 18.03.05, 14:45
                    On ma 32 lata. Z tego, co mówił o swojej rodzinie nie wydaje mi się żeby było
                    coś z nią nie tak. Zresztą powiedziałam mu jak odbieram całą tą sytuację, że
                    boję się brnąć w to dalej, bo nie wiem do końca do czego on zmierza ale że
                    wciąż go kocham. Od tego czasu nie odezwał się a minął już tydzień.
                    • malgo18 Re: Baaardzo dziwne 18.03.05, 15:12
                      No tak 32 lata,to trochę zmienia postać rzeczy.
                    • psychoguru Ostateczna diagnoza i koniec wontala 18.03.05, 20:55
                      2005majka napisała:

                      > On ma 32 lata. Z tego, co mówił o swojej rodzinie nie wydaje mi się żeby było
                      > coś z nią nie tak. Zresztą powiedziałam mu jak odbieram całą tą sytuację, że
                      > boję się brnąć w to dalej, bo nie wiem do końca do czego on zmierza ale że
                      > wciąż go kocham. Od tego czasu nie odezwał się a minął już tydzień.

                      Jezeli ma 32 lata, rodzina nie jest nie tak, teraz sie nie odzywa, to jest
                      tylko jedna mozliwa ostateczna diagnoza: świrnięty facet. I to jest koniec
                      tego wontala.

                      • 2005majka Re: Ostateczna diagnoza i koniec wontala 18.03.05, 21:18
                        I z tą myślą spróbuję zasnąć. Trochę się pewnie pomęczę ze sobą ale tak
                        bywa....no risk no fun. Dzięki wszystkim za wsparcie.
            • jmx Re: nie chce poznać mnie ze swoją rodziną 19.03.05, 02:19
              barwa1 napisała:

              > Może coś źle doczytałam, ale mam wrażenie, że ona nie ukrywała przed nim swojej
              >
              > rodziny, przyjaciół... Dlatego pozwoliłam sobie odnieść się tylko do niego.
              > Oczywiście wszystkiego nie wiem o ich związku, ale chyba tu nie o to chodziło.
              > Pozdrawiam,A.

              A nie zastanawia Cię, dlaczego on jej nie ufa po roku związku i nie chce powiedzieć prawdy? Rzeczywiście może być świrem i najgorszym zbirem a może
              zupełnie kim innym.

              Był tu gdzieś wątek o tym, że dziewczyna wstydzi się powiedzieć chłopakowi,
              że rodzice są ze wsi bo on 'intelektualista'. Różne są sytuacje, a najłatwiej
              powiedzieć o kimś, że oszust.
              • rybolog Re: nie chce poznać mnie ze swoją rodziną 19.03.05, 08:54
                "Był tu gdzieś wątek o tym, że dziewczyna wstydzi się powiedzieć chłopakowi,
                że rodzice są ze wsi bo on 'intelektualista'. Różne są sytuacje, a najłatwiej
                powiedzieć o kimś, że oszust."

                Jaki tam intelektualista, z miasta po prostu...

                A ten biedny chlop moze byc z domu dziecka, albo jego rodzice moga siedziec w
                pierdlu - no moga, dlaczego nie? tysiace moze byc wytlumaczen.
                Ale moze tez byc ksiedzem, no moze :)))

                • jmx Re: nie chce poznać mnie ze swoją rodziną 20.03.05, 03:08

                  albo ten ojciec to ksiądz... ;)
    • witch-witch Re:Wiedza warta wszystkiego. 18.03.05, 14:33
      Nie masz jakiejs zaufanej koleżanki albo kolegi? Kogokolwiek kto by pomógł
      pośledzić faceta co to za źiółko? Moze facet ma jakieś problemy i masę
      kompleksów, a może jest to żonaty gość ma do tego dzieci. Jego zachowanie nie
      jest normalne. Warto za ten stracony rok dowiedzieć się czegoś więcej o nim i
      zabawić się w "detektywa" o ile oczywiście mieszkasz w tym samym mieście. Ja
      sama uważam że nie masz nic do stracenia, a tak będziesz więcej o nim wiedziała.
      • forumromanum Re:Wiedza warta wszystkiego. 18.03.05, 14:57
        jeśli zależy ci na "dozgonnym byciu razem" to uciekaj gdzie pieprz rośnie..
        facet nie traktuje cię poważnie...a jakie grzeszki ma na sumieniu to już inna
        sprawa...
        uciekaj!!!!!!!!!!!!!!
        • katja Re:Wiedza warta wszystkiego. 19.03.05, 00:47
          Opowiem ci pewna historie , moze ona naprowadzi cie na wlasciwy trop.
          Facet przez poltora roku mial dziewczyne udawal zakochanego , chetnie przebywal
          w towarzystwie jej znajomych i rodziny. Raz jedyny spotkala jego matke i corke z
          pirwszego malzenstwa a potem gdy pytala o nie to zawsze byly jakies problemy
          ktore nie pozwalaly na ponowne spotkania. Przyjaciol nie mial zadnych , jedynie
          przygodnych znajomych...i tak uplywaly im szczesliwe dni. Czasami dostawala
          pozdrowienia od matki faceta (w/g jego slow) i pozdrowienia od corki , ale nigdy
          ich wiecej nie spotkala. Pozdrowienia byly niby wysylane w sms poprzez jego komorke.
          I co sie okazalo: facet przez rok krecil z inna ktora nie mieszkala w tym
          miescie a planowali wspolne zamieszkanie. Kontakt mieli przez internet a czasami
          ona przyjechala w odwiedziny do siostry w tym samym miescie. I tam sie
          spotykali. Nie do wykrycia przez dziewczyne poniewaz jeszcze razem nie
          mieszkali. Z nia przebywal prawie codziennie a inaczej kontakt telefoniczny
          wielogodzinny na dobranocki.
          Gdy dziewczyna wrocila z wizyty u matki zastala swoja nastepczynie w mieszkaniu
          chlopaka. Wlasnie rozpakowywala kuferki.
          Moral taki ; nigdy , przenigdy nie wierz mezczyznie , nawet jak stoisz na
          slubnym kobiercu to nie wiesz co cie czeka po wyjsciu z kosciola.
          • witch-witch Re:Jaki szok dla obydwu kobiet! Czysty horror! 19.03.05, 12:40
    • xy2 Re: nie chce poznać mnie ze swoją rodziną 19.03.05, 00:50
      bleeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
    • alfika Re: nie chce poznać mnie ze swoją rodziną 19.03.05, 10:00
      albo poczekaj na okazję, o której on mówi, albo pogadaj z nim o tym, co tu
      piszesz

      sądzisz, że jak poznasz jego rodzinę, oświadczy ci się i da pierścionek, to
      wszystko będzie już pięknie???

      za mąż się wychodzi z wielkiej miłości -
      wyłącznie z tego powodu -
      więc jeśli to jest miłość, to spokojnie załatwicie tematy
      a jak nie - to wyciągnij wnioski i zacznij żyć
Inne wątki na temat:
Pełna wersja