Luty.... Po cichu, po wielkimu cichu...:)

19.03.05, 14:48
Idu sobie ku kompu na zwiadu...
I idu... i patrzu...
Na Gazecie cicho sza, na Forumie cicho sza...
Nie ma Imagina i nie ma Lutosza
Tu chicho sza, tam cicho szaro, brudno i zima...
Nie ma Oleńki i nie ma Fnollina...:)

Po cichu, po wielkiemu cichu...
Idu sobie i idu i idu...
I patrzu... i widzu...
W rękach w głowach cicho sza,
W ustach, w oczach cicho sza
Nie ma Malviny i nie ma Rybosza:)

Tu chicho sza, tam cicho i w ogóle nic nima...
Wiosna to czy lato, jesień albo zima....

STRACH MA WIELKIE OCZY CZYLI STRACHY NA LACHY

Luty & Kamanda:).... a może by tak o strachach i lękach... w ten przedpalmowy
wieczór?
Wstępnie zrobię kontrowersyjne założenie, /które mam nadzieję wielu nie
zdziwi, a przynajmniej Mskaiq'a :)))))/ Żyjemy w ustawicznym strachu, którego
pewne "odmiany" są pożyteczne, wręcz niezbędne w życiu społecznym czy p a r t
n e r s k i m :) hahahahaha......, przy tym zwykle nieodczuwalne "na
codzień".
Z tego by szedł wniosek, że należałoby tę "gałąź" strachu wzmocnić,
albowiem /patrząc na pacjentów z tego forum/ została niepotrzebnie
podcięta....

Jeśli kto nie łapie o co mi chodzi, wieczorkiem postaram się jaśniej....
tymczasem proszę się ustosunkować....:)

    • baba2005 Re: Luty.... Po cichu, po wielkimu cichu...:) 19.03.05, 14:52
      :) @
      :)
    • zalamanyy Re: Luty.... Po cichu, po wielkimu cichu...:) 19.03.05, 15:01
      Daremne żale-próżny trud,

      Bezsilne złorzeczenia !

      Przeżytych kształtów żaden cud

      Nie wróci do istnienia.


      Świat wam nie odda, idąc wstecz,

      Znikomych mar szeregu

      Nie zdoła ogień ani miecz

      Powstrzymać myśli biegu.


      Trzeba z żywymi naprzód iść,

      Po życie sięgać nowe...

      A nie w uwiędłych laurów liść

      Z uporem stroić głowę.


      Wy nie cofniecie życia fal!

      Nic skargi nie pomogą

      Bezsilne gniewy, próżny żal!

      Świat pójdzie swoją drogą.

    • komek.57 Oooorzesz tyyy w mordeeeeeeee !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! 19.03.05, 16:12
      > Idu sobie ku kompu na zwiadu...
      > I idu... i patrzu...
      > Na Gazecie cicho sza, na Forumie cicho sza...
      > Nie ma Imagina i nie ma Lutosza
      > Tu chicho sza, tam cicho szaro, brudno i zima...
      > Nie ma Oleńki i nie ma Fnollina...:)

      XxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXxxxxxxxxxXXXXXXXX
      XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
      XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXX
      XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

      Marósja!!!!!!!!
      Rzeź jes walnjenta f czerep kobyła...!!!!!!!!!!!!!
      Rzeź bźdźongwa...njewytszepana....!!1!!!!!
      Szantrapa pszydrożna rzeź !
      Bo zamjast ,za rabjać uczciwje dolnom czeńsciom plecuf ..na trasie E8 ty, wy
      pisujesz... tu te swoje głodne wy pociny....conie.A w naszy hałupje bida asz
      piszczy...Shudła sfinja ji koza shudłem ja i shud tesz muj mysikrulik....
      Kópic musiż tera szkło powjenkszajonce!!!!!
      Co ja f tobje widziałem ty ... leniwa wywłoko!!!!!!......?!!!!!!!!
      Najstarsi zkinhedzi nje wjedzom.
      Pijany byłem ....qrfa...
      Otco...
      Conie.

      to nara maróś
      Buzi!!!

      ps.
      Masz zatfarda? masz ?
      Jak masz to, pode ślij mi, f patrzce.

      --
      Łuwaga!!!!!!!!!!
      Na posezo nowy wyspszedarzy
      kupta se łu mnjie kobyły wy jedne walnjente suszonom mnjente
      lup cannabis indiica...Ot co...conie!!!


      Kooooozyyyy piiiiiiikooolaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
      aaaaaa kaaantaaaaaaa !!!!!!!!!!!!!!!!!

    • malgo18 Re: Luty.... Po cichu, po wielkimu cichu...:) 19.03.05, 16:16
      Co do pierwszej części Twego postu-łączę się w bólu, tylko mała
      korekta:Imagina jest tu od groma.
      Druga część , masz właściwie rację ,czasem aż by się chciało
      chwycić za bat i postraszyć jednego z drugim,pokazać im co to
      porządek,przyzwoitość,zasady.Na szczęście strach przed wewnętrznym sędzią
      skutecznie powstrzymuje przed tak drastycznymi wejściami i okładaniem kogoś
      kijem,czy tam mięsem.
      A jak Ty Marusiu wyobrażasz sobie wzmocnienie tej "gałęzi",czym straszyć
      ludzi ,którzy nie łamią prawa,a jednak ich zachowanie uznajesz za
      nieprzyzwoite,czy łamiące normy?


    • marusia_ogoniok Re: Luty.... Po cichu, po wielkiemu cichu...:) 19.03.05, 17:23
      Proponuje gruntowniej zastanowić się nad korzyściami:), może "niekorzyściami"
      płynącymi ze zwyczaju kamienowania niewiernych żon u ortodoksyjnych Żydów.
      Idzie mi o to, czy one faktycznie żyły w ciągłym strachu......, czy raczej ten
      strach "wsiąkł" w nich, automatycznie likwidując symptomy wiecznego tokowania,
      zwane przez współczesne lampucery "zrobieniem czegoś dla siebie", czyli
      nałożeniem na pysk kilograma tapety...ect...ect....ect...., a wykierował cały
      ich organizm na takie tory, na które dobrowolnie wjeżdżały zawierając związek
      małżeński....
      To taka wrzutka tymczasowa...:)
      Feministyczne... a co faceci?, a czemu ich nie.....? nieporządane....:)....
      idzie o samo zjawisko strachu, a nie o domaganie się człona kiedy Bóg dał
      pochwę.....
      • malgo18 Re: Luty.... Po cichu, po wielkiemu cichu...:) 19.03.05, 19:24
        Trudno mi wejść w skórę takiej zagrożonej kamienowaniem
        osoby.Dlateg nie mogę ocenić,czy taki strach o życie ,pozbawiający
        właściwie wyboru,zlikwidowałby jak to ujęłaś symptomy wiecznego
        tokowania.Bo jeśli nawet coś jest niedostępne,czy nieosiągalne to
        i tak marzy się o tym.Czy mniej osób łamałoby normy,czy tylko
        robiłyby to mniej otwarcie i nie obwieszczały o tym całemu światu?
        Mi by się podobało,żeby Ci którzy się nie wstydzą,choć się bali(chociaż
        wstyd też jest rodzajem strachu).Ale ,ale,ale obawiałabym się ,że taka
        zastraszona osoba,nie mogąca otwarcie realizować swego "dążenia do szczęścia"i
        "wyrażania siebie"po cichu za to używając drastyczniejszych środków:patrz Indie
        i podpalanie niechcianych żon(pozorowanie wypadków).
        Żeby nawet nie pomyśleć o "zrobieniu czegoś dla siebie"chyba trzeba
        by nie wiedzieć o istnieniu tego czegoś.Bardzo trudno żyć z zamkniętymi
        oczami i uszami.
        Myślisz,że te ortodoksyjne Żydówki stawały się ze strachu głuche i ślepe.
        Jeśli tak było,to rzeczywiście byłby to skuteczny środek i gwarantował nie
        tylko jakiś "ład"społeczny,ale i tym kobietom niezmąconą niczym szczęśliwość.
        A czym poskromić takich,którzy się nie boją niczego?
        Może jeszcze uściślij Marusiu,czy piszesz o strachu przed karą fizyczną np.
        ucięciem czegoś,wywiezieniem ze wsi na gnoju,czy o strachu przed
        potępieniem,opinią innych ?
        No i nie miałam zamiaru feministycznie,niejako mnie sprowokowałaś .
        Nie wiem czy dobrze rozumiem,czy Ty inną miarę stosujesz do mężczyzn i kobiet?
        Jeśli tak (podkreślam jeśli)to dlaczego?
        • marusia_ogoniok Re: Luty.... Po cichu, po wielkiemu cichu...:) 19.03.05, 19:59
          malgo18 napisała:
          #####################################################
          Spójrz może na to od tej strony....
          Wstajesz z rana wqu..ona, jak z nagła rozbudzona zimą niedźwiedzica:) i masz
          iść do pracy... no nieeee... czym by tu się rozładować?.... wychodzisz....
          patrzysz... idzie taki samodoskonalący się dupek - psycholog, zadowolony z
          siebie jakby mu kto w kieszeń nas rał...., kontemplujący swoją wielkość...i
          czujesz..., wiesz.... przypierd..ole mu... zaraz mi ulży...., z miejsca na
          duszy zdrowiej... ale tak mu jebne, że nie wstanie....
          Nie ulega wątpliwości, że istotnie by ci się poprawiło....:)
          Nie czynisz jednak tego....., nad tobą wizja sądu i kary... śmierci...
          dożywocia. Jesteś zniewolona. Można powiedzieć, że żyjesz w ciągłym strachu
          przed tą karą....., a jednak.... czy aż tak bardzo Ci to
          przeszkadza?... "wchłonęłaś" ten strach w siebie...,
          zaadoptowałaś, "zamieniłaś" go na tandetne powiedzonka o jakiejś tam wolności
          rozumnej czy coś w tym stylu.... i żyjesz "po ludzku"...., a Hubkulik nie
          naruszony idzie dalej swoją drogą, medytując... jaki to on mundry.....
          • malgo18 Re: Luty.... Po cichu, po wielkiemu cichu...:) 19.03.05, 20:26
            Masz rację ,ale spójrz na to jeszcze z innej strony:
            Początek jak u Ciebie,a dalej ;wiem,że jutro rano
            będzie też szedł tamtędy i że ja znów zła wstanę.
            Postaram się tak mu dołożyć,żeby nikt mnie nie widział.
            Jednak rzeczywiście zagrożona karą śmierci ja bym,nie
            zaryzykowała ulżenia sobie.Pytanie czy by uniknąć
            bólu niespełnienia jakoś tak subtelniej nie chciałabym
            mu dokuczyć np.paląc mu wycieraczkę.
            Ale zejdzmy ze mnie bo ja rzeczywiście tak wchłonęłam
            ten strach w siebie,że nawet nie marzę o takim rozładowaniu
            napięcia na kimkolwiek.Chociaż w tym momencie zdałam sobie
            sprawę,że kłamię ,bo na psa czasem wrzasnę,choć nic nie winien.
            Gdyby było to karalne,czy bym się odważyła?
            • malgo18 Re: Luty.... Po cichu, po wielkiemu cichu...:) 19.03.05, 20:54
              Za wcześnie mi się wysłało.
              Rozumiem Twój punkt widzenia (jak mi się
              zdaje),że ludzie którzy by mieli ten
              strach przed karą tak głęboko w sobie
              zakodowany,że nawet nie zdawliby sobie sprawy,że
              on tam jest nie dopuszczaliby się łamania norm.
              NIe tylko nie łamaliby tych norm,ale nawet nie
              przychodziłoby im do głowy,że można je łamać,czy nie
              odczuwaliby takiej potrzeby,tęsknoty itd.
              Osobiście wątpię.Zgodzę się,że może rzadziej by to
              ze strachu robili,ale myśleć o tym by nie przestali.
              • marusia_ogoniok Re: Luty.... Po cichu, po wielkiemu cichu...:) 19.03.05, 21:13
                malgo18 napisała:

                > Rozumiem Twój punkt widzenia (jak mi się
                #############
                Tak Malgo:)... chyba nie da się tego nie rozumieć:)
                Jakie korzyści z tego by płynęły...? Mnóóóóóóóóóóstwo...., na poczatek
                skończyło by się pieprzenie w kółko Macieju na forumie: "kochałam Go, wyszłam
                za niego /dajmy na to Malona..... buahahahahaha.... /, miałam kosmicznego ale
                już czuje motylki do Imagina, zauroczył mnie... poradźcie jak się rozwieść". W
                końcu byłby jakiś miernik tej MIŁOŚCI pozamałżeńskiej...., prosty jak drut....
                zrealizujesz tę "miłość" do Wodza pod groźbą kamyczków?...wymkniesz się
                nocką...?... może się uda......, bo wiesz...tak bezkarnie to byle bladź wie,
                jest pewna że "kocha kosmicznie" jak jej zapachną motylki maczane w
                nasieniu.....
                ..... ale to jeszcze nie to, o co mi chodzi.... nie wiem czy zdołam jeszcze
                dzisiaj posunąć sprawę:)...
    • trzcina Strach ma oczy 19.03.05, 17:47
      I może dobrze, że je ma.
      Czasem duże, czasem w sam raz.
      Wypowiem się ortodoksyjnie, choć pewnie znowu źle używam słów;), ale idzie mi
      o to, że zamierzam pomijać kwestie oboczne i didaskalia.
      Kto chce żyć mądrze, musi konfrontować się ze strachem.
      Własnym i windoktrynowanym.
      Znaczy: zrozumieć, czy strach go straszy, czy mu dobrze doradza ostrożność w
      kwestii.
      I czy ktoś chce zrobić z niego strachem niewolnika, czy mu pokazuje czerwone
      światło na autostradzie pełnej dziur i oszołomów.

      Kto chce żyć głupio, świeca bez zapałek w rękę.
      I zdrowia życzę.
      Albo przyjąć lampę odgórną.

      t.;)
      • marusia_ogoniok Re: Strach ma oczy 19.03.05, 18:21
        Trzcina, ja ZA!:)

        Równolegle proponuję się zastanowić: czemu służą sakramenty i "kary niebieskie"
        za łamanie ich.
        Czyjemu dobru?
        Ku przestrodze miejscowych połamańców, tandeciarzy, bździarzy, majtkarzy,
        plotkarzy i innych samodoskonalących się gó..arzy, otwierających okna na
        daleki wschód, celem zaczerpnięcia oddechu między jednym a drugim onanizmem, a
        tak ryczących na "nieporządki" w kościele, proponuję także zastanowić się nad
        groteską pod tytułem: "Porzucona larwa i samotny, niechciany ciul, nieumiejący
        utrzymać przy sobie jednej, jedynej bliskiej osoby, uczą jak porządkować
        organizm złożony z cegiełek idących w miliardy".
        • trzcina Re: Strach ma oczy 19.03.05, 18:54
          marusia_ogoniok napisała:

          > > Równolegle proponuję się zastanowić: czemu służą sakramenty i "kary
          niebieskie" za łamanie ich.

          Zastanowione się już mam.
          Taka miłość jak ta, którą utrzymał sakrament wbrew różnym podróżnym widzimisię
          i sięmizdaje, siemizachciało, to rzadko.
          Taka dyscyplina wewnętrzna, jaką daje konieczność samoobserwowania się pod
          katem mądrze pojętego sakrementu pokuty, to samo. I tak dalej.
          Acz nie mowię, że zamknięte w obrębie religii.
          Raczej w obrębie odniesienia do Czegoś/Kogoś większego od siebie.
          Nie znam nikogo, komu by długodystansowo dobrze robiło mniemanie, że jest
          pępkiem świata.
          A teraz kurs na wolność i sobiebycie.
          Też dobrze. Wyrówna dziury po kiepsko wbitych indoktrynacjach.
          Pomyśl tylko o tych połamanych kościach u nieszczęśnikow odbiegających od norm
          przyjętych. Ludzkość się kiwie od ekstremy do ekstremy i co zrobisz.


          > Ku przestrodze miejscowych połamańców, tandeciarzy, bździarzy, majtkarzy,
          > plotkarzy i innych samodoskonalących się gó..arzy, otwierających okna na
          > daleki wschód, celem zaczerpnięcia oddechu między jednym a drugim onanizmem,
          a
          > tak ryczących na "nieporządki" w kościele, proponuję także zastanowić się nad
          > groteską pod tytułem: "Porzucona larwa i samotny, niechciany ciul,
          nieumiejący
          > utrzymać przy sobie jednej, jedynej bliskiej osoby, uczą jak porządkować
          > organizm złożony z cegiełek idących w miliardy".

          Się mi trudno wypowiedzieć, ocenianie kiepsko mi idzie. Co ja bedę wyższe
          instancje zastępować;) Sama jestem przednia tandeciara, co i rusz połamana,
          bżdżę nie raz, a gó..arstwo nie minie mi do śmierci.
          Nie zmusisz nikogo do przestrzegania ograniczeń szybkości, niech i się boisz,
          że Cię przejedzie przy 240 na godzinę w terenie zabudowanym;)
          Możesz postulować odsiadkę dla nieposłusznych, ale co Ci po tym, jak już
          będziesz przejechana na śmierć?

          tyle

          t.
          • marusia_ogoniok Re: Strach ma oczy 19.03.05, 19:43
            trzcina napisała:

            ### Sama jestem przednia tandeciara, co i rusz połamana,
            > bżdżę nie raz, a gó..arstwo nie minie mi do śmierci.
            ################

            Wszyscyśmy tandetopodobni i proch nam trzeba na łby sypać, nie świecić jak
            duszyczki Lutego, czy taki jeden dureń tutejszy, samodoskonalący się psycholog
            bezrobotny, co to mu duszno w katolicyzmie więc wszystkie wyspy na świecie
            zwiedził..., a na wysepce tramwajowej manewruje członkiem pod płaszczykiem......
            .... ale gorszych gó..ar jak te co to śpiewają:

            Mój piękny panie, ja go nie kocham taka jest prawda...
            pan główną rolę gra w kazdym śnie...
            ...ale dziewczyna przez swiat nie może iść całkiem sama...
            ...życie jest życiem pan przecież wie....
            Już mi niosą suknię z welonem.....

            ....nie ma. Można na to spojrzeć jak ten durny psych turysta amator koniobuj:
            kolejne samodoskonalące doświadczenie, lub jak Luty:) : wszystko jest piękne i
            przynajmniej mamy z tego poezję:(((((((((((((((((:
            Dziwny jakiś w pojęciach
            szerzy się zamęt,
            Czy małżeństwo to kpiny,
            czy też sakrament?
            Jakaś zaraza padła
            Na wszystkie nasze stadła;
            Zamiast siedzieć spokojnie,
            Wszystko dziś w wojnie.

            Dawniej, kto się raz złączył
            w bożym przybytku,
            Wiedział, że ma do śmierci
            trwać w swym korytku;
            Rozumiał, że ten związek
            To twardy obowiązek,
            Dwie dusze w jednym ciele,
            Flaki w niedzielę.

            Co komu Bóg przeznaczył,
            brano w pokorze,
            Nikt nie robił grymasów,
            że tak nie może;
            Cel przyświecał im wzniosły,
            Dziatki ku górze rosły,
            No i tak się tam żyło,
            Jakoś to było.

            Jakież dziś społeczeństwa
            przyszłość ma szanse,
            Skoro ludzie z małżeństwa
            czynią romanse.
            Dziś, czy prosty, czy krzywy,
            Każdy chce być – szczęśliwy!
            A to czysta wariacja
            Ta demokracja!

            Wszędzie dziś do narzekań
            widać tendencję,
            Wszędzie skargi na mężów
            imp.....ertynencję;
            Trudno, mój miły Boże!
            Każdy robi, co może,
            Wszakże nie jest nikt z panów
            Pułkiem ułanów....

            Ówdzie znów mąż stroskany
            krzyczy: o rety!
            Jak to, ja mam żyć z gęsią
            zamiast kobiety?
            Są i takie wypadki,
            Fakt znów nie jest tak rzadki:
            Spojrzyj pan po tej rzeszy,
            To cię pocieszy.

            Tam znów młode dziewczątko
            wprost od ołtarzy
            Staje w progu sypialni
            z powaga w twarzy;
            Zapowiada ci ostro,
            Że chce być tylko – siostrą.....
            (Moja miła pieszczotko,
            Bądźże choć ciotką!)

            Wszystko dziś rozwodami
            sobie urąga,
            Separacją od stołu,
            no i .... szezląga;
            Łączą się parki lube
            Z sobą niby na próbę,
            Nim nie znajdzie się czego
            Przyzwoitszego......

            Gdy więc takie dziś macie
            kapryśne gusty,
            Nie mieszajcież kościoła
            do tej rozpusty.
            Kto ma interes pilny,
            Niech bierze ślub cywilny,
            Trzeba znaleźć w tym celu
            Pokój w hotelu.....
    • bardzo.niegrzeczny Re: Luty.... Po cichu, po wielkimu cichu...:) 26.07.05, 17:48
      marusia_ogoniok napisała:

      > Idu sobie ku kompu na zwiadu...
      > I idu... i patrzu...
      > Na Gazecie cicho sza, na Forumie cicho sza...
      > Nie ma Imagina i nie ma Lutosza
      > Tu chicho sza, tam cicho szaro, brudno i zima...
      > Nie ma Oleńki i nie ma Fnollina...:)
      >
      > Po cichu, po wielkiemu cichu...
      > Idu sobie i idu i idu...
      > I patrzu... i widzu...
      > W rękach w głowach cicho sza,
      > W ustach, w oczach cicho sza
      > Nie ma Malviny i nie ma Rybosza:)
      >
      > Tu chicho sza, tam cicho i w ogóle nic nima...
      > Wiosna to czy lato, jesień albo zima....
      >
      > STRACH MA WIELKIE OCZY CZYLI STRACHY NA LACHY
      >
      > Luty & Kamanda:).... a może by tak o strachach i lękach... w ten przedpalmowy
      > wieczór?
      > Wstępnie zrobię kontrowersyjne założenie, /które mam nadzieję wielu nie
      > zdziwi, a przynajmniej Mskaiq'a :)))))/ Żyjemy w ustawicznym strachu, którego
      > pewne "odmiany" są pożyteczne, wręcz niezbędne w życiu społecznym czy p a r t
      > n e r s k i m :) hahahahaha......, przy tym zwykle nieodczuwalne "na
      > codzień".
      > Z tego by szedł wniosek, że należałoby tę "gałąź" strachu wzmocnić,
      > albowiem /patrząc na pacjentów z tego forum/ została niepotrzebnie
      > podcięta....
      >
      > Jeśli kto nie łapie o co mi chodzi, wieczorkiem postaram się jaśniej....
      > tymczasem proszę się ustosunkować....:)
      >
Pełna wersja