terapeuta w Warszawie???

20.03.05, 00:58
Bardzo proszę was o pomoc- szukam pilnie terapeuty w stolicy. Sama sobie
zupełnie nie radzę...:(

pozdrawiam
    • trycka Re: terapeuta w Warszawie??? 22.03.05, 14:59
      pracowniapsychologiczna.republika.pl/
      Bardzo polecam,ja chodze :)
    • trycka Re: terapeuta w Warszawie??? 22.03.05, 14:59
      pracowniapsychologiczna.republika.pl/
      Bardzo polecam,ja chodze :)
      • negritha Re: terapeuta w Warszawie??? 23.03.05, 16:06
        Mam dość ważne pytanie dla mnie pytanie. Ile się płaci za taką wizytę u tej
        pani psycholog i ile ta wizyta trwa? Jest to dla mnie dosc istotne bo
        uzbierałam przez ostatni rok troche pieniędzy i chce je przeznaczyć na terapie.
        Nie wiem jednak czy warto zaczynać, jesli jest drogo. Nie pracuje,(studiuje)
        nie mam skąd brać pieniędzy i jesli miałoby mi to starczyć na 5 wizyt to raczej
        nie bardzo... Ech, nigdy nie sądziłam że tak dlugo zbierane pieniądze będę
        chciała przeznaczyć na terapie...:-/
        • trycka Re: terapeuta w Warszawie??? 10.04.05, 17:39
          pisze tylko dla odswiezenia tematu,zeby jesli komus jest to potrzebne -zajrzał na link powyzej.
    • amber1982 Re: terapeuta w Warszawie??? 24.04.05, 13:21
      jeszcze się dopiszę do pytania:
      czy w ogóle jest możliwość takiego leczenia państwowo? czy lepiej zapomnieć?
      jeżeli zapomnieć, to ile to kosztuje i jak często się chodzi.. ogólnie jakie to
      koszty? nie chcę zaczynać jeżeli będę musiała po dwóch tygodniach sobie
      darować..
      • trycka Re: terapeuta w Warszawie??? 27.04.05, 23:49
        Panstwowo zapewne tez sie mozna leczyc,ale wiem ,ze glownie anoreksje i bulimie...nie wiem czy kompulsy tez...?
        Ja za wizyte prywatnie płace 60 zł za godzine.Spotkania zawsze sie przedłuzały do 75-80 min,bez dopłaty.gdy zaczełam chodzic to jezdziłam raz w tygdoniu na dwie godziny.dosyc szybkie tempo i moze dlatego,zmainy zaczeły juz nastepowac po kilku miesiacach.Jest coraz lepiej.przejasniało mi w głowce,inaczej na siebie patrze i inni juz powoli tez i taki mały dodatek-chudne,juz nie na zmiane z tyciem...tak po prostu chudne...:).jedzenie nie jest mi juz tak potrzebne...
    • hipcio108 Re: terapeuta w Warszawie??? 12.05.05, 07:58
      Na sobieskiego na ubezpieczalnie a wić za darmo ale sie czeka. Jako że często
      podłoże to problemy z dzieciństwa to może zacząć od rejonowej poradni zdrowia
      psychicznego a potem to już terapeuta poprowadzi dalej.
      • un_papillon_de_nuit Re: terapeuta w Warszawie??? 21.05.05, 13:40
        Za namową Tryckiej postanowiłam wreszcie spróbować, bo przez rok niczego
        nierobienia ze sobą, pogarszało mi się z dnia na dzień, czego oczywiście nie
        chciałam zauważyć. Gorąco polecam panią Elę, u mnie nie moze być na razie mowy
        o efektach, bo byłam dopiero na trzech spotkaniach, ale wrażenia ogolne z
        prowadzenia terapii mam jak najlepsze (ostatnio zamiast godziny siedziałam
        godzinę i 40 minut i nikt mnie nie popędzał:)
        W końcu mam poczucie, że coś robię ze sobą, choć swiadomość tego, że długa
        droga przede mną jest czasami paraliżująca, bo łatwiej i wygodniej byłoby
        pewnie zrezygnować.

        Pozdrawiam Was mocno.
        • trycka Re: terapeuta w Warszawie??? 21.05.05, 17:01
          Nawet nie wiesz jak sie ciesze,ze sie zdobyłas na odwage...:).Pani Ela daje niesamowite poczucie bezpieczenstwa i sprawia wrazenie naprawde fajnej babki:).Przedłuzanie wizyt to chyba normalka:),nawet jak odwołałam raz w ostatniej chwili,to nie była zła...
          oczywiscie ,ze efektow nie bedzie natychmiast.mi w pewnym momencie terapii wydawało sie nawet,ze jest jeszcze gorzej...To wszystko jednak mija,zycie sie polepsza,relacje z ludzmi sie prostuja.to wszytko jednak wymaga czasu.

          Un_papillon jestem z Toba myslami:)
          pozdrawiam wszytkich.trycka
          • un_papillon_de_nuit Re: terapeuta w Warszawie??? 22.05.05, 11:05
            Jest dokładnie tak, jak piszesz:) Te rozmowy przynoszą mi ulgę, pomagają nazwać
            to, przed czym uciekałam, czy też z czego nie chciałam zdać sobie sprawy. Już
            na początku pani Ela uprzedziła mnie, że może być tak, że poczuję się gorzej na
            początku i niestety to się sprawdza, ale mam świadomość tego, że przecież nie
            polepszy mi się po trzech sesjach, nie zmieni się to, na co „pracowałam” przez
            całe swoje życie. Gdy zajrzałam na forum po długiej nieobecności i przeczytałam
            Twoje posty, to po prostu rzuca się niesamowicie w oczy, jak długą drogę
            przebyłaś i ile się zmieniło u Ciebie:)Takie posty czyta się z prawdziwą
            przyjemnością, bo dają nadzieję, ze można uczyć się (i nauczyć) radzić sobie z
            chorobą:)

            A gdzie chodzisz na aerobik? Ja chodzę od trzech miesięcy, ale ostatnio
            sprawiało mi to mniejszą radość – niestety przez pojawiające się napady:(
            • trycka Re: terapeuta w Warszawie??? 23.05.05, 19:14
              Ja naleze do Klubu Puszystych super Linii(ktos czyta moze?:P) i mamy zajecia w tym własnie klubie.Ostatnio mam troche mniej czasu,ale nadal bardzo go lubie .mamy swietna prowadzaca,ktora zarazila mnie miłoscia do ruchu.mimo nadal duzej nadwagi polubiłam ruch,spacery,aerobik wlasnie i naprawde duzo zdrowiej sie odzywiam.Nadal mam problem ze słodyczami,ale jest o niebo lepiej.
              Z tego naprawde mozna wyjsc tylko potrzeba sporo pracy.A jaka to satysfakcja...U mnie tak jak pisałam sto razy nastapiło przeorganizowanie mojego całego zycia,nauczylam sie byc egoistka,nie do konca,ale najwazniejsze,ze umiem i mysle przede wszytkim o sobie,a nie jak kiedys i innych ...
              oczywiscie nie nastawiaj sie od razu na to,ze bedzie zle...Moze Tobie pojdzie to lepiej,łatwiej...pamietaj,zeby siebie nigdy nie tłumaczyc,ze jem ,bo jestem chora na kompulsy...Jem ,bo miałam ochote,to ja zdecydowałam ,ze cos zjem.gdy zrozumiemy,ze to od nas zalezy co jemy ,bedzie łatwiej.To jedzenie bedzie bardziej swiadome a nie taki tasmociag wsadzania wszytkiego do buzi...
              Nie wiem co ty na to,ale moze kiedys zorganizujemy spotkanie wspolne.Chyba dwa razy spotykałam sie z pani Ela i pewna Agnieszka...No zobaczymy zreszta...:)
              pozdrawiam.Jesli chcesz to pisz jak idzie,bo jestem bardzo ciekawa...paaa!
              • mostena Re: terapeuta w Warszawie??? 29.05.05, 16:11
                A jak sie mozna zapisac do tego klubu? Kiedys czytalam Super Linie, ale
                nieregularnie. Teraz jestem w Wawie i chetnie pochodzilabym sobie na jakies
                takie zajecia.
                • trycka Re: terapeuta w Warszawie??? 29.05.05, 23:51
                  Jesli Ci sie chce to mozesz zadzwonic do Super Linii(0-22 51594 65) i popros pani Marzenke Szpakowska i zapytaj o adresy Klubow w Warszawie.Z tego co wiem jest ich kilka.W grupie zawsze razniej :)
                  pozdrawiam.
                  A tak apropo pani Ela wyjezdza na 3 miesiace do USA:((((
                  • un_papillon_de_nuit :(((((( 01.06.05, 12:45
                    Dopiero dzisiaj zajrzałam tutaj i strasznie mnie zmartwiłaś:(((
                    Co prawda byłam nawet wczoraj u pani Eli, ale nic nie wspominała o swoim
                    wyjeździe, qrczę... To już jest pewne?
                    Tak sobie pomyślałam, że z wielką chęcią spotkałabym się z Tobą - tym bardziej,
                    że widzę po Twoich postach jak coraz lepiej dajesz sobie radę, a ja jestem
                    dopiero na początku drogi i taka wymiana doswiadczen bardzo by mi się przydała:)
                    Wczorajsze spotkanie dało mi duzo energii, co prawda wszystko jest jeszcze
                    takie mało stabilne i wystarcza naprawdę małe niepowodzenie, żebym wracała w
                    utarte schematy, ale zaczynam nareszcie rozumieć, że najgorsze co sobie robię
                    to odbieranie radości życia:(

                    Mostena, a ja mogę polecić Tobie klub Fitness Jerozolimskie, są fajne zajęcia i
                    fajne prowadzące, a i dziewczyny chodzą różne, nie tylko same piękne i zgrabne:)
                    Jak będziesz chciała więcej szczegółów, to jestem do dyspozycji (chodzę już
                    czwarty mniesiąc:)
                    • un_papillon_de_nuit Re: :(((((( 01.06.05, 16:14
                      OOO, oczywiscie miesiąc:)
                      • trycka Re: :(((((( 01.06.05, 22:48
                        Przykro mi,ze dowiedziałas sie tego ode mnie...:(.Pisałam do pani Eli maila i zawiadomiła mnie o tym wyjezdzie.ja na wizycie w kwietniu nie byłam ani razu,ale własnie dlatego,ze wyjezdza to postaram sie spotkac w czerwcu.pisała,ze wyjezdza bodajze 23?Nie jestem pewna,powiedziała,ze mozemy miec kontakt mailowy.
                        Spotkanie nasze zatem odbedzie sie pewnie po powrocie pani Eli.Jak bede na wizycie to zaproponuje:).
                        Moge sie dowiedziec jak czesto chodzisz na spotkania?
                        Pozdrawiam.Agnieszka
                        P>S>Pani Ela pewnie nie chciała Cie martwic,bo mpogły to byc swietny powod na wytłumaczenie ataku obzarstwa...jaki moglby po tych wiesciach ewentualnie nastapic.jestesmy ,a bynajmniej ja bardzo byłam podatna na takie cos...:/
                        • un_papillon_de_nuit Re: :(((((( 02.06.05, 18:13
                          Chodzę zazwyczaj raz w tygodniu (do tej pory byłam 4 razy), teraz szykowała się
                          mi dłuższa przerwa, bo mam sesję, a niestety przejazd na Tarchomin ze
                          spotkaniem i powrotem zabiera mi ponad 3 godziny:( Teraz zaczęłam żałować, że
                          umówiłam się na dopiero za dwa tygodnie. To jest chyba jedyny minus, że tak
                          strasznie daleko jest gabinet pani Eli:(
                          Qrczę, naprawdę się zmartwiłam, no i nie wiem, co myśleć o tym, że pani Ela
                          nic nie wspomniała, no zupełnie nie wiem:((((( Takie dziwne uczucie, a napady
                          to niestety ostatnio wręcz się nasiliły, ogólnie jakoś czuję się źle i źle,
                          miotam się między starym stanem, którego już szczerze nienawidzę, a tym, który
                          jest pożądany ale taki niepewny:( Absolutnie nie grozi mi więc popadanie ze
                          skrajności w skrajność, a więc hurraoptymizm, czego się jakoś tak skrycie
                          obawiałam w chodzeniu na terapię.

                          Dzisiaj mam wrażenie, jakbym waliła głową w mur:( Mam chyba jakiś
                          niewyczerpywalny limit złych dni.

                          P.S. Nie wiem, czy śledzicie blog Horlii, ale wyjechała do Turcji na 3 m-ce.

                          Al
Pełna wersja