samobojstwo bliskiej osoby..:(

20.03.05, 18:20
Witajcie..Pomóżcie sie otrzasnąc...Poznałam wspaniałego człowieka.Od poczatku
zaiskrzylo..Mamy oboje rodziny,nie chcielismy burzyć nic.Pozostała
przyjaźń-taka przez duże P.Rozmowy godzinami,rzeczowe dyskusje, czasem
zarty-nigdy wczesniej nie czułam takiej bliskosci.Wiedziałam,że przezył duzo
traum-wielką, niespełnioną miłośc..stracone złudzenia..Wspominał,że ma dość
pustki w zyciu,że nie chce już..ale wiecie ..czasem prawie każdy ma ochote
wyskoczyc z X pietra.w takich slowach odreagowujemy..I myslalam,ze u niego to
po prostu słowa...to nie byly słowa.nie ma Go juz.Nie ma mojego przyjaciela.A
ja myslalam,ze ta depresja to tylko dolek,ze pomoge ,ze minie..co mam
robic.Jak zyc.boze, czasem w to nie wierze!!zostawil 2 malych
dzieci!!Przyjaciol,rodzine..Dlaczego tacy wartosciowi ludzie odchodza?jak mam
sie pozbierac teraz??
    • werra Re: samobojstwo bliskiej osoby..:( 20.03.05, 18:51
      wiesz co trudno mi tu coś poradzić szczerze mówiac ale może pogadaj z tą
      dziewczyną co chce się zabić może chociaż w ten sposób zrobisz cos dobrego z
      myślą o tamtym przyjacielu :(((
    • werra Re: samobojstwo bliskiej osoby..:( 20.03.05, 18:52
      a ta dziewczyna jest pod tematem CHCE UMRZEĆ
      • ja-sarenka Re: samobojstwo bliskiej osoby..:( 20.03.05, 19:11
        dzieki,werra.Boze a wydawalo mi sie to niemozliwe..takie pragnienia:(a tu..nie
        moge sie odnalezc-tak jakby los zabral cząstke mnie..
    • majaa3 Re: samobojstwo bliskiej osoby..:( 20.03.05, 20:01
      przeżyłam coś podobnego i pamiętam jak się wtedy czułam - jakby życie wypadło ze
      swoich torów, coś kompletnie nie do zrozumienia. chyba nic nie możesz zrobić, po
      prostu przeżyć ten ból, aż w końcu ustąpi.
    • procesor Re: samobojstwo bliskiej osoby..:( 20.03.05, 22:56
      To juz na zawsze będzie w tobie.
      To uczucie niezrozumienia.
      Na szczęście z czasem ból słabnie.

      Dziwne, dziś właśnie pomyślałam że chcę pojechac na grób mojego kolegi, nie
      byłąm tam od lat, nie musze jeździć na cmentarz by o nim pamiętac. A teraz coś
      mi mówi by tam zajrzeć.
      Do tej pory nie wiem co go pchneło do samobójstwa. Był taki młody..
      Pomagało mi wypłakanie sie - i bardzo długie spacery. Wtedy wiosna była
      wczesna.. Po pogrzebie pojechałam z kumplem nad Wisłę, pamiętam że ziemia
      pachniała, w powietrzu było czuc wiosnę - a on już leżał w grobie! Tak strasznie
      niesprawiedliwe mi sie to wydawało..

      Nie myślę o tym na codzień. Ale teraz uświadomiłam sobie jak mocno ten obraz
      tkwi w mojej pamięci.
      Jeśli wierzysz - módl sie za niego.
      I pamietaj o nim.
    • zosiulka Re: samobojstwo bliskiej osoby..:( 20.03.05, 23:13
      Przykro mi i bardzo Ci współczuję. Mam podobne doświadczenia i to czasami wraca, chociaż minęło parę ( 9)lat i nie jest łatwo. Ten rodzaj śmierci jest najbardziej niezrozumiały...Pozostaje pustka większa niż kiedykolwiek. Trzymaj się!
    • samanta27 Re: samobojstwo bliskiej osoby..:( 21.03.05, 07:31
      8 września 2004 roku w poludnie przyszedl do mnie mój jedyny brat. Pochwalił
      się nowymi dresami i tym że od jutra rozpoczyna nową pracę, próbował też
      załatwić pracę dla mnie. Wypił kawę i poszedł w dobrym humorze. w nocy ok 22 i
      23 budziły mnie głuche telefony wyświetlało jego numer tak było zawsze jak pił
      wtedy ciągle gdzieś chciał jechać. Ja mam mało wyrozumiałego męża i troje
      dzieci, wyłączyłam telefon żeby nikt się nie zbudził. o 2 w nocy zerwała się ze
      snu żeby sprawdzić czy mój brat nie zostawił wiadomości na sekretarce....nie
      było. o 3.30 zadzwoniła mama że Jarek sie powiesił....mam kawałek do jego
      domu..ubrałam się w cokolwiek i pobiegłam..lekarz potwierdził że to się stało o
      2 w nocy...do dziś nie wiem dokładnie dlaczego...do dziś ciągle płaczę, miał
      tylko 25 lat, miał dom, wygody ,miłość, zawsze starałam się mu pomóc ale akutar
      w tą noc odłożyłam słuchawkę bo chciałam spać..jak mam z tym żyć ??? to nie
      tylko był przyjaciel, odeszła osoba z którą byłam bardzo blisko, tylko jemu
      mogłam wszystko powiedzieć...w ciągu 2 miesięcy po jego śmierci sama miałam 3
      razy myśli samobójcze ..bardzo chciałam być przy nim...przy życiu trzymają mnie
      tylko dzieci
      • sagis Re: samobojstwo bliskiej osoby..:( 21.03.05, 09:21
        Nie wiem, co Ci napisać. Czy są jakieś słowa, które mogłyby Ci pomóc?

        Bardzo Ci współczuję.
      • sagis Re: samobojstwo bliskiej osoby..:( 21.03.05, 10:15
        Ja uważam, że to był jedynie przypadek, że akurat tego dnia to zrobił. Takie
        myśli o samobójstwie nie przychodzą nagle. Nie powinnaś siebie tak wynić. Ile
        on miał lat? Może coś działo się z nim niezależnego od Was. Może nie wiecie o
        czymś.

        Jeśli zraniłam Ciebie moimi słowami, to przepraszam. Myślę, że Twój brat też
        nie chciałby, abyś tak męczyła się przez niego i jeszcze chciała to samo zrobić.
        Nie wiedział, czym to dla Was będzie.
        Pozdrawiam Ciebie.

      • lunar1978 Re: samobojstwo bliskiej osoby..:( 21.03.05, 12:20
        > Ja uważam, że to był jedynie przypadek, że akurat tego dnia to zrobił. Takie
        > myśli o samobójstwie nie przychodzą nagle. Nie powinnaś siebie tak wynić. Ile
        > on miał lat? Może coś działo się z nim niezależnego od Was. Może nie wiecie o
        > czymś.

        Dokładnie. Wiem po sobie. Człowiek czasami tygodniami planuje ten ruch.
        To nie jest taki sobie impuls ... że się zdenerwowałem to sobie coś zrobię.

        >Myślę, że Twój brat też
        > nie chciałby, abyś tak męczyła się przez niego i jeszcze chciała to samo >zrobić

        Też się pod tym podpisuję. Również na swoim przykładzie. Nigdy bym tego
        nikomu nie zrobił na złość ... "a niech się obwinia dobrze mu tak" ... chyba
        nie myślisz że Twój BRAT mógłby coś takiego zrobić. Pewnie mu było źle,
        ale nikomu o tym nie mówił bo nie chciał mówić. I to jest od Ciebie
        absolutnie nie zależne. Rękę dam sobie uciąć że nie wymyślił sobie tego ot
        tak sobie. Miał to napewno dobrze zaplanowane ...
    • dirt0001 Re: samobojstwo bliskiej osoby..:( 21.03.05, 13:03
      bardzo wam wspólczuje.. i jest mi przykro choć nawet w jednej 10 nie moge
      poczuc tego rodzaju bólu co wy!
      ale poznałam w dizeicństwie chłopak wielka miłość ( byliśmy razem,
      rozstawialiśmy sie) znamy sie 10 lat jestesmy młodzi jego mama popełniła
      samobójstwo na niego to wpłyneło strasznie mieneło zaledwie niewlie czasu ale
      to tak na nim siadło wierzyła, ze jestem mu w stanei pomóc ale nic juz nie wiem
      on sie tak zmienia a udaje ze wsyztsko jest ok zabawny wyluzowany a w środku
      czai sie strach jeden wielki kłębek...
    • samanta27 Re: samobojstwo bliskiej osoby..:( 21.03.05, 14:14
      depresja jest czymś okropnym nigdy nie wiadomo co ktoś inny przeżywa. niby
      wszystko jest oki ale w środku tylko jedno...odejść stąd. miałam parę razy coś
      takiego...płakałam 2 dni zupełnie bez powodu, coś we mnie pękło chciałam wziąźć
      garść psychotropów aby nigdy się nie obudzic ale spojrzałam na swoje dzieci i
      stop. po śmierci brata moją natarczywą myślą było aby byc razem z
      nim..polozyłam dzieci spać mąż poszedł na piwo ja przygotowałam wszystko i
      nagle w środku nocy przyszła moja mama, drugim razem mąż nie mógł zasnać a za
      trzecim zaczęłam się modlić...Jestem postrzegana jako osoba pogodna , zawsze
      uśmiechnięta, ludzie lubią ze mną przebywac ale ja po prostu mam czasem dość
      • sagis Re: samobojstwo bliskiej osoby..:( 21.03.05, 14:53
        Nigdy nie jest tak, że zawsze jest dobrze i możemy ciągle być zadowoleni i
        śmiać się.
        Czasami trzeba umieć komuś powiedzieć, że jest nam źle. Nie ukrywać tego. Wtedy
        będzie nam łatwiej dawać sobie radę ze wszystkim, co z nami dzieje się.
        Może powinnaś pokazać innym również to, że nie zawsze jesteś radosna.
        Nie wiem, czy to tak samo, jak u mnie. Ja też zawsze lubiłam pokazywać innym,
        że jestem radosna. Po prostu sama starałam dawać sobie radę ze wszystkim i być
        radosną. Być wsparciem dla innych. Ale, przyszedł moment, że nie mogłam już
        sama tego wszystkiego trzymać w sobie. Wszyscy przyzwyczaili się, że jestem
        zawsze radosna i bez większych trosk i jak potrzebowałam ich wsparcia, to wtedy
        okazało się, kto jest moim prawdziwym przyjacielem. Ci, którzy sami ciągle
        potrzebowali mnie, nie znaleźli się przy mnie, kiedy ja w końcu po latach ich
        potrzebowałam. Smutne, ale teraz już nie oszukuję tak siebie i innych.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja