magdalena57
20.03.05, 22:16
Mam problem i nadzieje, ze tutaj znajde
jakas rade, czy pomoc. Poznalam wspanialego, jak mi sie wydawalo, mezczyzne
29-letniego, ktory ma dwojke dzieci z inna kobieta.
Starsze ma 3 lata, mlodsze urodzilo sie przed tygodniem. Poznalam Piotrka 3
miesiace temu, wtedy juz nie byl ze swoja dziewczyna - malzenstwem nie byli,
zwiazku nie rozbilam - co ale oznacza, ze zostawil ja, jak ona byla w ciazy,
z jego dzieckiem! Powiedzial mi to dopiero teraz, bo, jak twierdzi, bal sie,
ze jak od razu by mi powiedzial o dzieciach, to bym uciekla. I tez nie mogl
juz dluzej klamac, bo tez mial malo czasu dla mnie a mowil, ze to dlatego, ze
musi tyle pracowac. Oczywiscie jestem w szoku i czuje sie zraniona, ze mnie
oklamywal juz na poczatku, ale wiekszym problemem wydaje mi, czy zwiazek z
nim ma jakas szanse? ja strasznie sie boje. Przeraza mnie to, ze tak dlugo to
przede mna ukrywal i sposob w jaki postapil, zostawiajac te dziewczyne z
dwojka dzieci sama. on twierdzi, ze oboje po dlugich dyskusjach stwierdzili,
ze najlepsze bedzie rozstanie - byli razem 4 lata - ale ona ma dopiero 27 lat
i spapral jej zycie. nie wiem, czy potrafie dalej z nim byc. podobno
powiedzial jej juz ze mnie poznal a ona wpadla w histerie i zaraz na
porodowke... Mam za duzo watpliwosci. Czy kiedys mnie tez zostawi? a co jak
ja nie bede mogla mu dac dzieci?Wroci do niej?tym bardziej ze cos ich laczy,
dzieci starsze, beda sie pytaly, gdzie tata, bedzie sie ciagle z nia widywal,
np. dziecko bedzie chore, w szpitalu, beda sie wzajemnie pocieszac...Ja
zawsze bede ta druga...zawsze w strachu, ze kiedys do niej moze wroci...w
koncu, nawet jesli jej nie kocha, to ona jest matka jego dzieci...a co jak
jej sie cos stanie, on bedzie musial dzieci wziasc do siebie, w koncu jest
ich ojcem, i co, ja bede mama Nr.2? a ktores mi powie:"Ty nie mozesz mi
niczego zabronic, nie jestes moja matka!"?
najbardziej mnie przeraza, ze te dzieci byly planowane, ze on ja zostawil w
ciazy, bo "nie mogli sie dogadac". ze to byla pomylka. Ale przeciez kobiety w
ciazy sa troche humorzaste :), tym bardziej ze caly czas to ona zajmowala sie
jeszcze tym starszym dzieckiem, wtedy dwuletnim. moze ktos z Was jest w tej
sytuacji, byl, moze umie mi ktos doradzic, co mam zrobic. znamy sie krotko
bym mogla mu ufac, wiedziec ze o mnie mysli powaznie. a co jak u nich to
tylko taki kryzys, ze wroca do siebie za jakis czas, a ona na ten czas poznal
mnie, i sie troche chce pobawiac? moze ona liczyla na to, ze jak sie maly
urodzi, to on wroci a tu dla niej taki szok, ze on nawet o tym nie mysli...
a moze dalej sa razem i szuka tylko kochanki?i dalej klamie? Zalezy mi na nim
jak na zadnym innych jeszcze facecie, bo mamy wiele wspolnego, dobrze sie
czuje w jego towarzystwie, myslalam, ze pasujemy do siebie, jak to sie mowi:
pasowal do mojego wymarzonego opisu mezczyzny :) Ale teraz juz nie wiem co
mam myslec. Czuje, ze nie dam rady udzwignac tego ciezaru, jaki na mnie
zlozyl, ze dziela nas dwa swiaty, on ma rodzine, mimo wszystko to juz
rodzina, ja zawsze bede na drugim miejscu, najwazniejsze beda te dzieci. jak
kiedys mielibysmy my tez miec rodzine, czy ona bedzie rowniez tak sama dla
niego wazna?
mam 22 lata, wiem ze jestem mloda i moge jeszcze nie raz kochac, ale
strasznie boli ta mysl o rozstaniu z nim, bo nie wiem, czy nie ide na
latwizne po prostu uciekajac, nawet nie probujac. ale im pozniej to zrobie
tym bedzie bardziej bolalo. np. dzisiaj bylismy umowieni ale on odmowil bo te
starsze jest chore a ONA jeszcze w szpitalu i musi sie zajac malym. owszem,
dobrze ze jest taki dobry ojciec, ale jak tak ma ten zwiazek wygladac...a to
dopiero poczatek, tak bedzie zawsze.
dodam jeszcze, ze tak sobie pomyslalam, ze moze gdybym sama miala dziecko,
takiego "garba" :)) jak on, to moglabym go lepiej rozumiec, bylibysmy w tej
samej sytuacji. ale tak... nie wiem...