sorocco
24.03.05, 21:32
Przypadek jakich tysiące, on zonaty, dwójka dzieci, mieszka poza granicami
kraju, dobre zarobki, wysokie stanowisko. Ona czyli kochanka, typ kobiety,
która do celu dojdzie po trupach, wykształcona z karierą otwartą przed nosem,
ogromne zarobki. Pewnego dnia ona czuje, że się starzeje, czas leci, a ona
nie ma dziecka, więc odsuwa środki antykoncepcyjne, oczywieście nic nie
mówiąc o tym swojemu kochankowi i zachodzi w ciązę. Rodzi dziecko, którego on
nie chce znać i przeraża go myśl o rozwodzie z żoną i o tym co żona zrobi.
Mija 2,5 roku ona wyprowadza sie z tego miasta, w którym mieszka i pod
wpływem jej usilnych zapobiegań przez osoby postronne, on przyjeżdża zobaczyć
to dziecko, choć jeden raz... i oboje wpadają prawie natychmiast do łóżka.
Ona chce go dla siebie, chce aby odszedł od swojej rodziny zostawił dom, żonę
i tamte dzieci. Nie daje za wygraną, nie chce słuchać o tym, że na
nieszczęsciu innych nie buduje się swojego szczęścia. Czy ona ma prawo tak
postępować? Czy to jest zgodne z moralami wspólczesnego człowieka? Powiedzcie
co wy o tym myślicie?