grzegorz961
30.03.05, 19:59
Napisze w skrocie o czyms co jest dla mnie ogromnie bolesne od zawsze - chodzi
o wlasna matke. mam 40 lat i za soba koszmarne dziecinstwo, spowodowane , jak
sie z czasem zorientowalem , wylacznie przez matke. W uproszczeniu to tak -
matka wiaze sie z alkoholikiem z sadystycznym zacieciem, ktory zneca sie nad
rodzina na maxa, a zwlaszcza nad moim starszym bratem. wyrastamy w atmosferze
wiecznych burd, wyzwisk, bijatyk itd. Nie mielismy ani jednych spokojnych
swiat (!!!), zupelny koszmar. Majac dopiero ok 18 lat zorientowalem sie ze
mimo prob rozwodow dla matki (jesli mozna ja tak nazywac) ten zwyrodnialec byl
duzo wazniejszy od dzieci, najwazniejsza osoba w jej zyciu (rozwody byly zeby
nas mamic).
Trzeba tez nadmienic, ze ona byla zawsze kobieta wplywowa, silna, z dobrym
zawodem i kasa (meza utrzymywala wiekszosc zycia). Chodzi o ludzi
wyksztalconych, zamoznych (!!!) , nie margines - zeby bylo jasne.
Ojciec w koncu zapil sie na smierc i wydawalo sie ze odetchniemy wszyscy. brat
i ja zaplacilismy depresja, bezsennoscia itp.
Matka nigdy (!!!) nie dala sobie niczego powiedziec, placz dzieci i
wieloletnie pretensje nie trafialy do niej, powodowaly jedynie agresje. Dzis
walka przeniosla sie na inny front. Ja oczywoscie unikam jej odwiedzin,
probuje tez unikac awantur i w zasadzie udaje, ze "bylo i minelo". Ale ona
wymusza , tak jak kiedys, wizyty swiateczne i inne - tak zeby inni mysleli ze
wszystko jest ok. POniewaz mam odruch wymiotny i chcialbym kiedys miec
normalne swieta, wiec unikam jak moge tych wizyt i wspomnien. Ona z kolei jest
przekonana ze moja niechec do niej jest spreparowana przez zone (!!!) i w nia
teraz wymierzyla swoja agresje i w jej matke (biedna , samotna staruszke).
To juz przechodzi wszelkie granice i znow mysle , ze trzeba bedzie rozpetac
dzika wojne. W tej chwili grozi mi rozpad rodziny (a mam normalna, szczesliwa)
, bo widze ze zona ma dosc. z czyms takim sie nie zetknela i nie ma powoli
sily i ja rozumiem.
Teraz zastanawiam sie nad uderzeniem w matke, a wiem jak. Jestem przekonany,
ze tego typu ludzie musza sie bac reakcji, inaczej nic z tego. Tylko czy i
jak dlugo i po co, i jaka cene sam zaplace.....
Co z tym ku.. robic??? Moze ktos wie???