MATKA, święta, dramat!

30.03.05, 19:59
Napisze w skrocie o czyms co jest dla mnie ogromnie bolesne od zawsze - chodzi
o wlasna matke. mam 40 lat i za soba koszmarne dziecinstwo, spowodowane , jak
sie z czasem zorientowalem , wylacznie przez matke. W uproszczeniu to tak -
matka wiaze sie z alkoholikiem z sadystycznym zacieciem, ktory zneca sie nad
rodzina na maxa, a zwlaszcza nad moim starszym bratem. wyrastamy w atmosferze
wiecznych burd, wyzwisk, bijatyk itd. Nie mielismy ani jednych spokojnych
swiat (!!!), zupelny koszmar. Majac dopiero ok 18 lat zorientowalem sie ze
mimo prob rozwodow dla matki (jesli mozna ja tak nazywac) ten zwyrodnialec byl
duzo wazniejszy od dzieci, najwazniejsza osoba w jej zyciu (rozwody byly zeby
nas mamic).

Trzeba tez nadmienic, ze ona byla zawsze kobieta wplywowa, silna, z dobrym
zawodem i kasa (meza utrzymywala wiekszosc zycia). Chodzi o ludzi
wyksztalconych, zamoznych (!!!) , nie margines - zeby bylo jasne.

Ojciec w koncu zapil sie na smierc i wydawalo sie ze odetchniemy wszyscy. brat
i ja zaplacilismy depresja, bezsennoscia itp.

Matka nigdy (!!!) nie dala sobie niczego powiedziec, placz dzieci i
wieloletnie pretensje nie trafialy do niej, powodowaly jedynie agresje. Dzis
walka przeniosla sie na inny front. Ja oczywoscie unikam jej odwiedzin,
probuje tez unikac awantur i w zasadzie udaje, ze "bylo i minelo". Ale ona
wymusza , tak jak kiedys, wizyty swiateczne i inne - tak zeby inni mysleli ze
wszystko jest ok. POniewaz mam odruch wymiotny i chcialbym kiedys miec
normalne swieta, wiec unikam jak moge tych wizyt i wspomnien. Ona z kolei jest
przekonana ze moja niechec do niej jest spreparowana przez zone (!!!) i w nia
teraz wymierzyla swoja agresje i w jej matke (biedna , samotna staruszke).

To juz przechodzi wszelkie granice i znow mysle , ze trzeba bedzie rozpetac
dzika wojne. W tej chwili grozi mi rozpad rodziny (a mam normalna, szczesliwa)
, bo widze ze zona ma dosc. z czyms takim sie nie zetknela i nie ma powoli
sily i ja rozumiem.

Teraz zastanawiam sie nad uderzeniem w matke, a wiem jak. Jestem przekonany,
ze tego typu ludzie musza sie bac reakcji, inaczej nic z tego. Tylko czy i
jak dlugo i po co, i jaka cene sam zaplace.....

Co z tym ku.. robic??? Moze ktos wie???
    • imagiro Re: MATKA, święta, dramat! 30.03.05, 20:05
      wez ja zbluzgaj i wypie..za drzwi ... na co ty czekasz ?
    • witch-witch Re: MATKA, święta, dramat! 30.03.05, 20:12
      Czytając twój post życzyłabym ci kopnij matkę w dupsko i niech leci...dosłownie!
      Ale wiem,że ty z tych grzecznych, ktorych wyszkoliło życie taki oszlifowany
      diamencik:))) Może jezeli jest to osoba w miarę inteligentna wystarczy napisać
      list do matki, w którym napiszesz o jej zawodzie jaki zrobiła wychowując was w
      straszliwej rodzinie, że wykorzystała waszą bezradność i bezbronność wczasch
      kiedy byłeś dzieckiem. Że brak jej uczuć macierzyńskich- napisać wszystko to co
      leży ci na sercu. I zabronić kontaktu z tobą i twoją rodziną.
      Ja bym będąc w podobnej sytuacji zrobiła. UNIKAĆ, UNIKAĆ takich ludzi nie ważne
      że to niby była własna matka!Żyj swoim życiem i dbaj o swoją rodzinę.
      • terra-magica Re: MATKA, święta, dramat! 30.03.05, 20:32
        To bedzie niestety chyba temat az po grob - mysle,ze biologicznie mamusi sie to
        wczesniej przydarzy. Znam sytuacje bardzo zblizona - chodzilo jednak o
        patologicznego tatusia. Spieprzylo to zycie trojce dzieci i dwom zonom o
        liczbie przyjaciolek nie wiem dokladnie. Trzymaj z zona i rodzina to daje sily
        do walki z potworem. I miej swiadomosc, ze walka bedzie ostra.
    • landrynka8 Re: MATKA, święta, dramat! 30.03.05, 20:50
      Z pewnością Twoja mama wyniosła taki schemat rodziny z domu rodziców. Ona nie
      widzi swoich błędów.

      Czytałam kiedyś taki artykuł w gazecie o kobiecie która miała dobrego męża
      który ją traktował z szacunkiem, a ona znalazła sobie kochanka który bił ją,
      znęcał się, przypalał zapalniczką. Ta kobieta wyniosła z domu poczucie że jest
      nie kochana, nikomu nie potrzebna. Jej ojciec bił ją i maltretował (zresztą
      całą rodzinę) i ona wyniosła taki obraz partnerstwa "w posagu" z domu. Myślę że
      z Twoją mamą było podobnie.

      Często w życiu powielamy to co nam się wydarzyło w dzieciństwie. Jak to odbiło
      się na Twoich relacjach we własnym domu? jak sobie radzisz?
      Uważam że najlepiej z nią porozmawiać, powiedzieć jej (ale bez krzyków) jak
      odebrałeś swoje dzieciństwo. Myślę że jej potrzebna jest pomoc psychologa albo
      psychiatry. Nie może sobie poradzić z problemami wewnętrznymi.

      Zawsze najlepiej jest wybaczyć (zrobic to dla siebie). Poszukaj tez dla siebie
      specjalisty, bo widze że nie uporałeś się z tym jeszcze, gdyz piszesz z taka
      pasją.

      Nie ma zdrowych domów, dopiero to dzisiejsze pokolenie to zmienia.
      • xy2 Re: MATKA, święta, dramat! 30.03.05, 21:04
        to fakt, niektórzy powielaja błedy rodziców, niektorzy uciekaja przed zyciem
        zeby ich uniknąc.
        rodzice ojca: dziadek despota, babka służąca- całe życie tylko prała,
        sprzatała, gotowała, pastowała buty dziadowi i 4 synkom. nie widziała w zyciu
        nic, jak dzieci były starsze zajała sie hałupnictwem- wyszywała serwetki,
        zszywała skrojone ubrania. była całe zycie zastraszona i nieszczesliwa,
        zaniedbana. do tego była traktowana jak "coś gorszego", kobieta była "nizej w
        hierarchii". do tej pory stary sku..syn potrafi powiedziec "zona, nalej wode
        do wanny", "zona syn nie ma kapci, podaj". jak ja go niecierpie za jego
        podłość, obłude. zdradzał babcie całe zycie a ona siedziała cicho bo wmówila
        sobie ze tak ma być, ze to chłop wiec musi isc na boki, że to nic złego. mój
        ojciec był gorszy bo nie ma syna i wiele innych.

        rodzice mamy- babcia despotka, dziadek (ŚP) dla świetego spokoju nic sie nie
        odzywał, robił wszystko za nią bo była wiecznie chora. do kościoła bo co ludzie
        powiedza, żałosne

        w zwiazku z powyzszym moi rodzice nie umieli zyc normalnie a przez to ja sie
        bardzo boje, bo nie chce powielac zadnego z ww. modeli
      • kingakunowska Re: MATKA, święta, dramat! 04.04.05, 23:58
        Tak, ale to jest problem matki i ONA musi go rozwiazac. Syn ma swoje zycie i
        nie jest za to odpowiedzialny.
    • hellaa Re: MATKA, święta, dramat! 30.03.05, 20:54
      Właśnie dziś po prawie roku niewidzenia spotkałam się z moją matką, która,
      między innymi, zawsze wmawiała mi, że mam brzydkie rysy, znęcała sie nade mna
      fizycznie i psychicznie. Nie pojechałabym, gdyby nie chodziło o pewna sprawę
      formalną. W czasie naszego niewidzenia, kosztem wyrzeczeń, wielkiego bólu i
      strachu, przeszłam operację plastyczną, żeby lepiej wyglądać. Lekarz przed tą
      operacją mówił mi, że wygladam dobrze i to niepotrzebne - ale jakos mu nie
      wierzyłam. Pojechałam, a matka... nic nie zauważyła. Jak zwykle skoncentrowana
      na sobie, opier... mnie za różne rzeczy, a najbardziej de facto za to, że
      straciła kontrolę nade mną. Stwierdziłam po tym spotkaniu, że to nie moje rysy,
      nie jakieś braki, tylko jej nienawiść są przyczyną moich dołów i poczucia
      nieadekwatności. Miałam też refleksję: W tej relacji został odwrócony układ
      rodzice - dzieci. Zwykle to jest tak, że rodzice wspierają i kochają, są
      madrzejsi i imponują, a dzieci wariuja i dają popalić. U nas było odwrotnie:
      Dzieci miały wspierać i kochać, byc mądre i imponujace, a rodzice wariowali i
      dawali dzieciom popalić... Miałeś podobnie? A na koniec dodam, że prędko tam
      nie pojadę, bo mi tam żoładek wariuje nawet gdy mam wypić szklanke herbaty.
      • witch-witch Re: hella to straszne!!!! 30.03.05, 21:00
        To ty doszłaś do takiego etapu życia, że nawet operowałaś się przez matke! To
        twoja matka jest POTWÓR! I po co ci to. matka to ta która wychowa a nie tylko
        urodzi. Masz rację są rózne typy rodzin sa i takie, ze rodzice sa jak dzieci.
        • hellaa Re: hella to straszne!!!! 30.03.05, 21:06
          Dobrze, że nie piszesz "Hella, jesteś straszna, jak możesz coś takiego czuć!" :)
          • myga Re: hella to straszne!!!! 30.03.05, 21:11
            hella, wyslalam ci maila, sprawdz skrzynke.
            Polecam tez ksiazke "toksyczni rodzice".
            • lily.sins Re: hella to straszne!!!! 31.03.05, 10:49
              tak sie wlasnie zastanawiam nad tym co napisales. Iwesz nie ma takiego prawa
              mowiacego , ze trzeba kochac rodzicow i ze jestesmy ich "wlasnoscia" wobec
              czego moga sobie pozwalac na co chca. Jesli potrafisz ( a ksiazka Toksyczni
              Rodzice - to dobry pomysl) sie odciać od matki to powiedz jej co o tym myslisz.
              Na spokojnie bez krzyku. Bo krzyk to slabosc. I zajmij sie swoja rodziną. Jesli
              matka bedzie chciala zrozumiec to zrozumie jak nie to nie zrobisz tego za nia.
              A jako dojrzały facet to Ty decydujesz czy ona ma wladze nad Toba. Bo tak
              naprawde to jej nie ma. Tylko w swojej glowie i sercu ja jej dajesz.
              Trzymam kciuki za Ceibie i zone
              • grzegorz961 MATKA ciag dalszy 31.03.05, 12:23
                Z moich ogromnych doswiadczen z mamuska i w ogole rodzicami wynika JEDNO - bez
                konsekwencji, czyli reakcji nic do nich nie dotrze. caly syf z rodzicami wynika
                z tego, ze oni z nami robia co chca (mowie oczywiscie o toksycznych rodzicach),
                a my nic tylko cierpimy i placzemy w poduszke. zastanawialem sie ostatnio kilka
                nocy , dlaczego tak jest. i chyba jest tak jak ze zwyklymi kryminalistami -
                gdyby nie kara, to mordowaliby bez ograniczen. a rodzice tak naprawde kary nie
                maja, albo b niewielka albo tylko nam sie wydaje ze maja (bo sie np z nimi nie
                kontaktujemy). to tak jakby kara dla faceta ktory kogos pobil i zgwlacil
                polegalaby na rozmowie (!!! hahaha) albo na tym zebysmy sie na niego obrazili
                (!!!). Gdyby wreszcie za wyzywanie sie na rodzinie szlo sie do wiezienia, to
                byloby zupelnie inaczej, mieliby status kryminalistow i sprawa jasna i pewnie
                cos by do nich dotarlo.

                Nabralem przekonania, ze dosc z tym, ze musi byc reakcja na kazda akcje. Mam
                kilka mozliwosci i z nich skorzystam, niestety. Tylko wtedy cos do takiego
                debila emocjonalnego moze trafic, ze zawsze beda konsekwencje.

                Takie mam wnioski
                • malvvina Re: MATKA ciag dalszy 31.03.05, 12:49
                  chodzi o to ze ona ma zrozumiec ("ma do debila emocjonalnego trafic") czy o to
                  zeby miec swiety spokoj ?
                  Bo jesli to drugie to nie ma prostszego wyjscia jak spalic mosty - uprzejmie i
                  kategorycznie.
                  Natomias jesli odwolujesz sie do jej sumienia i swiadomosci - moim zdaniem
                  marnujesz czas i nerwy. Twoja rodzina to zona i dzieci - dla nich zachowaj
                  energie.
                  M.
                  PS i przestan marzyc ze matka cie kiedys przeprosi.
                  Odetnij sie psychicznie wreszcie
                  powodzenia
                • marybellows Re: MATKA ciag dalszy 31.03.05, 13:04
                  Dokładnie tak myślę i olałam tłumaczenia, ale tacy "rodzice" są cholernie
                  ekspansywni i napastliwi, potrafią się mścić za niesubordynację i sa po prostu
                  niebezpiecznymi katami - psychopatami, którzy nie dadzą spokoju. Mąż czy zona
                  też zwykle nie potrafią pojąć, co to za układ, i próbuje traktowac ich
                  normalnie i z szacunkiem, a potem obrywają, nie rozumieją, złoszczą się - na
                  nas, bo to nasi "rodzice". Jedno, co można zrobić, to powoli im zniknąć -
                  fizycznie, a potem im to też /z trudem ale jednak/ ulatuje z głów. Telefon
                  tylko z wyświetlaczem numerów i nie odbierać gdy z domu, nie mówic gdzie sie
                  pracuje, nie reagować na dzwonki, jeśli sie nie było umówionym - ot, co! A
                  najlepiej wyjechać za granicę. Twoja metafora z bandziorami jest b. trafna!
                • landrynka8 Re: MATKA ciag dalszy 31.03.05, 13:13
                  sposób w jaki formułujesz myśli i ogólne wrażenie które sprawiasz, mówi o tym
                  że pomimo 40 tki nie jesteś specjalnie dojrzały emocjonalnie.
                  • josarna Re: MATKA ciag dalszy 31.03.05, 14:25
                    landrynka8 napisała:

                    > sposób w jaki formułujesz myśli i ogólne wrażenie które sprawiasz, mówi o tym
                    > że pomimo 40 tki nie jesteś specjalnie dojrzały emocjonalnie.

                    Ciekawe, czy Ty byłabyś taka słodka, gdybyś przeszła przez to, co ten facet!
                    • landrynka8 Re: MATKA ciag dalszy 31.03.05, 15:14
                      Moja droga, jak przez równie złe rzeczy przechodziłam, takie po których włosy
                      dęba stają. Więc jeśli nie wiesz to nie mów.
              • paco_lopez Re: hella to straszne!!!! 31.03.05, 12:40
                Jest takie prawo. Czwarte przykazanie w judeo - chrzecijaństwie.
                • josarna Re: hella to straszne!!!! 31.03.05, 14:38
                  paco_lopez napisał:

                  > "Jest takie prawo. Czwarte przykazanie w judeo - chrzecijaństwie."

                  A to niby do czego miało być?!
                  • paco_lopez Re: hella to straszne!!!! 31.03.05, 15:12
                    A miało to być do tego, ze " nie ma takiego prawa ze matke trzeba kochać ",
                    wiec pisze, ze własnie jest.
                    • malvvina Re: hella to straszne!!!! 31.03.05, 17:21
                      a to nie o szacunku w tym przykazaniu ?

                      bo nie wiem jak do kochania zmusic mozna ....
      • women2005 Re: MATKA, święta, dramat! 04.04.05, 21:13
        Moi rodzice też znęcali się (i robią to dalej tyle,że inaczej).Kiedyś w czasach
        podstawówki od matki prawie codzienie dostawałam pięścią czasem z nienacka za
        nic a czasem za byle co np. za brak reakcji na jej wrzaski i polecenia.Oboje
        też się "żarli" z ojcem a ja byłam ich marionetką,która miała być
        sprzymierzeńcem po obu stronach.Kiedyś ojciec udawał dobrego teraz przyłączył
        do matki bo zaczęłam decydować o swoim życiu co z kolei im odbierało władzę
        nade mną.Postanowiłam żyć z dala od nich jak ukończyłam 18 lat.Zapłaciłam za to
        wysłuchiwaniem szanażu ojca,nieprzespanymi nocami,nerwicą a w końcu
        depresją.Pod moim adresem do dziś słyszę obelgi z ich strony i wmawianie mi
        rzeczy których nie było.Każde moje własne zdanie, każda moja samodzielna
        decyzja jest traktowana jak wymysł glupiej smarkatej wariatki choć kończę 27
        lat.Ostatnio moja matka na te zarzuty swierdziła, że to wszystko są moje
        wymysły bo tak nigdy nie było a wręcz odwrotnie: to oni byli dla mnie za dobrzy
        i ja się dlatego czepiam bo nie wiem czego chcę.Myli się bardzo bo ja dobrze
        wiem czego chcę:dobrej pracy,w przyszłości własnej szczęśliwej rodziny i tego
        żeby oni trzymali się jak najdalej od moich spraw, mojego życia...
        • women2005 Re: MATKA, święta, dramat! 04.04.05, 21:21
          Zapomniałam dodać, że ciekawe też jest to ,że mimo tego moi rodzice rządają
          szacunku ode mnie.Pytanie: za co ? Za te upokorzenia,obelgi i inne tym podobne
          rzeczy o których wolę nie wspominać?
    • viptocat Re: MATKA, święta, dramat! 31.03.05, 12:58
      >W tej chwili grozi mi rozpad rodziny (a mam normalna, szczesliwa)
      > , bo widze ze zona ma dosc. z czyms takim sie nie zetknela i nie ma powoli
      > sily i ja rozumiem

      Myślę ,że twoim głównym celem powinno być utrzymanie TWOJEJ rodziny. Ze
      względu na to co przeżyłeś to może być trudne ale po prostu musisz. Twoja żona
      ma prawo do normalnej rodziny i jeżeli nie będziesz potrafił "oddzielić się" od
      matki ma prawo do unieważnienia ślubu kościelnego (jeżeli taki macie)

      > Teraz zastanawiam sie nad uderzeniem w matke, a wiem jak. Jestem przekonany,
      > ze tego typu ludzie musza sie bac reakcji, inaczej nic z tego. Tylko czy i
      > jak dlugo i po co, i jaka cene sam zaplace.....

      A czy żeby utrzymać TWOJĄ rodzinę musisz walczyć z matką. Nie sądzę żeby
      zaangażowanie się w "sprawiedliwą zemstę" miało Ci w czyśkolwiek pomóc.
      Nie mówię ,żebyś pozwolił się krzywdzić ale odradzam WOJNĘ.Może wystarczy
      zerwać albo ograniczyć kontakty albo jakoś je ochłodzić i sprowadzić
      do "oficjalnych" i dyplomatycznych.

      Czyli raczej "ucieczka" niż "walka".


      Pozdrawiam
      V


      • lily.sins Re: MATKA, święta, dramat! 31.03.05, 14:11
        podpisuje sie pod tym i mam ( wybacz jesli sie myle) takie wrazenie, ze ty sie
        nie chcesz odciac od matki, albo od niej uwolnic ile na niej zemscic. albo
        chcesz zeby, troche na sile, zrozumiala swoje bledy. i zaczela cie traktowac
        jakbys tego chcial.
        to jest jak najbardziej zrozumiale, ze tego mozesz chciec ale metoda "zemsty
        kary " nie zadziala a rozjuszy.
    • josarna Re: MATKA, święta, dramat! 31.03.05, 14:37
      Potrafisz pisać, więc zrób to! Napisz do niej, ale nie wysyłaj od razu -
      przemyśl, popraw kilkakrotnie, może skonsultuj z bratem. Wygarnij wszystko,
      choćby miało toto mieć objętość książki! Tylko do listu może wrócić
      wielokrotnie. Jeśli przeprosi i zmieni się, to możesz zachować poprawne
      stosunki na odległość. Jeśli nie, to masz prawo do odizolowania się, a
      zwłaszcza Twojej żony. Ty możesz wówczas ją SAM odwiedzać od czasu do czasu,
      wyłącznie z poczucia obowiązku. Wiem, co mówię - trochę w życiu przeszłam. Nie
      mam cienia wątpliwości, że matka ma obowiązek bronić własnych dzieci nawet
      przed ich ojcem. Jeśli tego nie robiła, to nie jesteś jej NIC winien. Na mojej
      zawsze mogłam polegać, a moje dzieci na mnie - taka jest podstawowa rola matki.
      Jeśli jej nie wypełnia, matką nie jest i koniec.
    • trzydziestoletnia Re: MATKA, święta, dramat! 31.03.05, 14:41
      grzegorz961 napisał:

      > To juz przechodzi wszelkie granice i znow mysle , ze trzeba bedzie rozpetac
      > dzika wojne. (..)
      > Teraz zastanawiam sie nad uderzeniem w matke, a wiem jak. (..)

      Jesli liczysz na to, ze matka w koncu "zrozumie" i "sie nawroci" to prozny Twoj
      trud i nadzieja... Ma zbyt silne mech. obronne, zeby przyznac jaka krzywde
      wyrzadzila wlasnym dzieciom. To jakby chcial alkoholikowi wytlumaczyc, ze ma
      problem z piciem. Co nie znaczy, ze nie mozesz jej o tym powiedziec - albo
      porozmawiac na spokojnie (z Twoje strony, na jej spokoj nie masz wplywu), albo
      mowic jasno dlaczego nie chcesz np przyjechac w odwiedziny czy na swieta. Nie
      wykrecac sie, ze "nie masz czasu" itd, bo to daje jej pole do wyobrazni i
      zwalania winy np na Twoja zone. Mowic jasno, ze pamietasz np wszystkie
      koszmarne swieta i ciezko Ci przebywac w tym domu z takimi wspomnieniami.
      JASNOSC przekazu. A jaka "wojne" masz na mysli? Byle nie znow cos, co nie
      bedzie jasnym komunikatem ze chodzie o to, ze zle sie z nia czujesz, i ze TY
      nie masz ochoty na kontakty po tym co bylo. Jesli to beda jakies podchody bez
      ruszania wlasciwego tematu to porazka. Zreszta sama "wojna" nie jest idealnym
      rozwiazaniem - wiesz ile energii i emocji Cie to bedzie kostowac? ZBYT DUZO.
      Lepiej mierzyc sie z nią - dawac informacje zwrotne o tym jak sie czujesz,
      dlaczego nie chcesz kontkatow itd - ale bez dobywania miecza. Napisz cos wiecej
      jak np z nia rozmawiasz, co jej mowisz gdy nei chcesz przyjechac na swieta, jak
      zachowuje sie teraz, czy jej wina jest przyzwolenie na stres w dziecinstwie czy
      ma jakies wady, ktore w chwili obecnej sa problemem-czy mowisz jej o tym? Jak
      reaguje?
Pełna wersja