jeszcze wczoraj

02.04.05, 23:58
tytan ziemski wyzieral
z kruszejacej postaci
mieczem milosci i pojednania
wskazujac droge ...

dzisiaj jak dziecko bezbronne
pozegnawszy sie krzyzem
usnal w objeciach Ojca swego
jeszcze potezniejszym bedac ...

niech rzeki lez doniosa
oceanom i morzom
te zas oblokom i deszczom
kim byl kim jest kim bedzie

na wieki ...

Imagine.
    • xy2 Re: jeszcze wczoraj 03.04.05, 00:49
      mówili w tvp ze zdecydowal sie na kaplanstwo po smerci ojca, zastanawiam sie
      ile w tym prawdy
      • xy2 Re: jeszcze wczoraj 03.04.05, 00:54
        a moze to jak "wichrowe wzgorza" tylko bez nienawisci
        • czarny.baca Re: jeszcze wczoraj 03.04.05, 01:02
          a mówie to, bo nigdy nie umialabym pokochac wszyskich.

          jest jeden człowiek który jest dla mnie boski i bardziej niz tego czlowieka nie
          bylabym wsztanie kochac nikogo innego
          • wichrowe_wzgorza Re: jeszcze wczoraj 03.04.05, 01:11
            Nie dasz rady poznac wszystkich, by pokochac ich... Tyle, ze o tej roznicy
            miedzy Milością, a miloscią Imagine pisal juz... cynicznie zreszta, co pamiętam
            • xy2 Re: jeszcze wczoraj 03.04.05, 01:14
              to nie cynizm
              • wichrowe_wzgorza Re: jeszcze wczoraj 03.04.05, 01:15
                no dobra, to byla prowokacja...
          • wichrowe_wzgorza Czarny Baco... 03.04.05, 01:24
            Dla Ciebie:)

            Mam ochotę przytoczyć pewną anegdotę, myślę, że pasującą.
            "Pewien człowiek chciał zobaczyć, jak jest w zaświatach. I pozwolono mu zajrzeć
            tam na chwilkę. Zobaczył wielki kocioł z bardzo pyszną potrawą, a wokół tego
            kotła siedzieli bardzo smutni ludzie. Byli okropnie głodni i wychudzeni, bo
            mieli łyżki o długich trzonkach, że chociaż mogli zaczerpnąć nimi z kotła - nie
            mogli ich włożyć do ust.
            Zaraz potem wpuszczono tego człowieka do pokoju obok. Był tam taki sam kocioł z
            ta samą pyszną potrawą i tak samo długie były trzonki łyżek. Ale ludzie
            siedzący naokoło kotła byli weseli i zadowoleni. Po prostu wpadli na pomysł,
            żeby podawać sobie nawzajem jedzenie na tych długich łyżkach. Każdy karmił
            drugiego, nie siebie. I wszyscy się najedli. I wiesz co? Okazało się, ze to
            właśnie było niebo."

            apropos "kochania" wszystkich
            • xy2 Re: Czarny Baco... 03.04.05, 01:27
              jedzeniem mozna sie dzielic ale nie miłoscia
              • xy2 Re: Czarny Baco... 03.04.05, 01:30
                nie taka
              • procesor Re: Czarny Baco... 03.04.05, 22:37
                xy2 napisała:
                > jedzeniem mozna sie dzielic ale nie miłoscia

                A tu jak zwykle sie mylisz.. :)
                Zwłaszcza miłością trzeba sie dzielić. Bo ona sie mnoży gdy sie ja dzieli.
                Gdyby ludzie to zrozumieli - świat byłby zupełnie innym światem..
                • xy2 Re: Czarny Baco... 03.04.05, 22:43
                  wiesz o co mi chodzi...
                  nie umiałabym byc ani mormonką ani muzułmanką
                  • procesor Re: Czarny Baco... 03.04.05, 22:48
                    xy2 napisała:
                    > wiesz o co mi chodzi...

                    Nie, nie wiem.

                    > nie umiałabym byc ani mormonką ani muzułmanką

                    A kim umiałabys??
                    Zastanów sie dobrze.

                    Dobranoc, wpadłam tylko sprawdzic czy to forum potrafi być ludzkie w takich
                    chwilach.
                    Idę pobyc bliżej.
                    • xy2 Re: Czarny Baco... 03.04.05, 22:52
                      wiem kim chciałabym byc ale na pewno nie powiem tego na forum
Inne wątki na temat:
Pełna wersja