Gość: renata
IP: *.net.gr / *.ath.spark.net.gr
22.06.02, 10:49
Chcialabym poruszyc jeszcze raz temat aborcji. Mieszkam jak wiadomo w Grecji i
tutaj stosunek do aborcji jest niewiarygodnie (jak dla mnie) liberalny.
Usuwanie ciazy jest tu na porzadku dziennym, znam kobiety, ktore zrobily to po
szesc sieden razy, lezac kiedys w szpitalu, spotkalam kobiete po poronieniu,
ktora usunela wczesniej 18 ciaz, teraz poronila i strasznie rozpaczalam, bo
widziala raczki i nozki tego dziecka, a tak badzo go chciala, a tamtych to nie
mogla urodzic, nie chciala, to nie rozpaczala. Kobietcie, ktora przychodzi do
lekarza w ciazy standardowo jako pierwsze zadawane jest pytanie: usuwamy, czy
zatrzymujemy?
Kiedys mialam problem z miesiaczka, nie pojawiala sie przez poltora miesiaca,
zrobilam dwa testy i wyszly negatywne wiec poszlam do ginekologa , na podstawie
mojego stwierdzenia, ze testy wyszly mi negatywne, zapisal mi hormony na
wywolanie miesiaczki. Pytam go, czy to jest na 100% pewne, ze nie jestem w
ciazy, a on mowi: NIe mozemy byc na 100% pewni, ale po co masz wydawac
pieniadze na usg, jakby co to sie umowimy na zabieg. I nie jest to zly lekarz,
tylko norma panujaca w tym kraju, ze ciaze zatrzymuje sie wtedy gdy jest zdrowa
I rodzice jej chca. Wszystkie inne sytuacje sa predyspozycja do aborcji, nie ma
zadnych oporow w tym spoleczenstwie, ani utrudnien ze strony panstwa przed
usuwaniem ciazy. Nikt tu nie mowi o prawie kobiety do wlasnego ciala, nikt tu
nie urzadza manifestacji, po prostu nie spotkalam sie z tym, zeby aborcja
istniala w tym spoleczenstwie jako problem. Nie jest to rowniez tematem tabu, o
tym ze ktos musial usunac ciaze rozmawia sie w autobusach, nikt tego nie kryje
itd. Wlasciwie mozna sie posunac do stwierdzenia, ze dla wielu Ggreczynek
aborcja nie jest metoda antykoncepcyjna tylko ze wzgledu na
jej "nieporecznosc". Dla mnie osobiscie to jest do dzisiaj szokujace, z jaka
latwoscia ludzie potrafia zdecydowac sie na usuniecie ciazy. Zdaje sobie
sprawe, ze taka a nie inna sytuacja ma miejsce m. in. dlatego, ze tutaj nikt
nie trąbi o aborcji tak jak w Polsce. Nie ma takiej swiadomosci jak w Polsce,
wiec nie potepiam nikogo, wiele zalezy od wychowania.
Teraz zwracam sie z tym postem wlasciwie do tych sposrod Was, ktorzy sa
zwolennikami aborcji, bo przeciwnicy wiadomo, ze moga sie tylko oburzyc. Chodzi
mi o cos innego niz rzucanie gromow. Chcialabym poznac stanowisko tych, ktorzy
wspieraja prawo do aborcji. Czy uwazacie, ze taka sytuacja jaka opisalam,
zupelnie przeciez inna niz w POlsce, jest prawidlowa. Czy aborcja powinna byc
czyms tak powszechnie akceptowanym, zeby nie stanowila wlasciwie zadnego
problemu moralnego dla zadnej wiekszej grupy spolecznej? Czy na tym wlasnie
polega wolnosc osobista? Czy to jest wg Was zdrowa sytuacja, ze aborcja, ktora
w koncu popieracie, czy raczej prawo do niej, nie stanowi dylematu moralnego,
jest naprawde rownoznaczna dla wielu osob z waga wyrwania zeba czy usuniecia
kamieni nerkowych.
A jesli nie, to jakie sa te zdrowe granice, jaki jest zdrowy stosunek do
aborcji? Pytam zupelnie powaznie, czy mozna wyznaczyc jakis pulap do ktorego
przyzwolenie na aborcje jest prawidlowe, a ponad ktorym mowimy juz o
znieczulicy i odczlowieczeniu?