llynxx
17.04.05, 16:00
Witam,
Chciałabym się podzielić moim problemem - mój mąż nie akceptuje mojej
rodziny. Jestesmy już po slubie ponad cztery lata. Ja pochodzę z małego
miasteczka na Podlasiu, mąz jest rodowitym warszawiakiem, poznalismy się w
Warszawie. Na poczatku widziałam z jego strony chłodny dystans, który powoli
przerodził się w nieukrywaną niechęć. Każdy wyjazd do mojej rodziny czy też
jej wizyta u nas to pewna kłótnia. Przy okazji każdych świąt ma miejsce
licytacja na ile dni jedziemy i widzę jak tylko odlicza czas do powrotu do W-
wy. On ma rodzinę na miejscu, a ja nie. Widzę, że w jej towarzystwie źle się
czuje, jest biernym obserwatorem, nieobecnym duchem. Zawsze używa
zwrotów "moja rodzina, twoja rodzina" chocaz jest przecież jej członkiem. Mąż
jest człowiekiem wykształconym, ma dobrą pracę w której jest lubiany i
szanowany, ale jest typem domatora i introwertyka. Nasz dom traktuje wedle
angielskiej zasady: "my home is my castle" podczas gdy ja jestem otwarta na
wizyty i odwiedziny. Niestety staje się to coraz częściej powodem konfliktów
i awantur. Twierdzi, że mamy inną mentalność, sposób bycia ( nie cierpi wręcz
długich spotkań rodzinnych przy stole, wzajemych odwiedzin całych rodzin co
jest normalne w moich stronach). Czasami wręcz wychodzi z domu na długie
godziny gdy przyjeżdza moja rodzina. Co o tym myśleć? Czy brak akceptacji
mojej rodziny nie jest wyrazem braku akceptacji dla mnie? Wygląda na to,ze
nie dobraliśmy się zbyt dobrze pod tym względem.
Proszę o pomoc.
Dzięki,
llynxxx