turystyka osobista...

19.04.05, 22:06
krisza do exłajtu...


mysl sobie co chcesz, ale czytajac ciebie i ryba stwierdzam ze moim zdaniem

pod kazdym wzgledem, wiedzy, doswiadczenia zyciowego, znajomosci ludzi i ich
psychiki etc... ryb gra w znacznie wyzszej lidze od ciebie, choc pewnie
przykro to dla ciebie brzmi.

twoj problem to nie jest jakis brak pracy, twoj problem jest duzo
powazniejszy, choc boje sie, ze na razie sobie z nim nie poradzisz z prostej
przyczyny ze go nie widzisz, nie chcesz zobaczyc a nawet nie wierzysz w
mozliwosc jego istnienia

niestety boje sie, ze zrozumiesz, co ryb chcial ci powiedziec w ten dosc
specyficzny sposob

ale wtedy bedzie to juz taki czas, ze bedzie bolalo NIEWYOBRAZALNIE bardziej
niz teraz - naprawde ci wspolczuje

wtedy zrozumiesz, co mial na mysli morpheus, kiedy nawijal do neo

"sooner or later you're going to realize what I did; that knowing the path is
different from walking the path..." czy jakos tak...


wez sie za siebie i cos ze soba rob, przynajmniej pod trzema wzgledami

bo na razie jeszcze chyba nie wiesz, co to stres i jak moze byc zle
(przepraszam jesli sie myle, choc nie sadze)



przyklad dydaktyczny:


jezeli zmarlaby ci mama (czego nie zycze) i napisalabys o tym na forum a
niejaki krish przez kilka dni pisalby mase watkow takich jak:

"gowno mnie obchodza truposze"

"kazdy kiedys umrze, ty tez - moze jutro"

"ja jej nie znalem, to puszcze se rokendrola"

"z jej matki zaden nie byl dla mnie autorytet i co powiecie???"


i wiele innych - do urzygu, mimo prosb bym przestal, to pewnie nie odebralabys
tego milo i raczej bys mnie nie polubila

i slusznie




chyba z tych samych powodow ryb mysli o tobie, co mysli (ale to jego sprawa,
tu moge sie mylic)


jak chcesz to to przemysl, jak nie chcesz to nie


tylko na milosc boska zrob cos


PS. zabawilas sie w psychologa i napisalas do ryba "ciebie musial ktos
strasznie w zyciu skrzywdzic"


moze tak, moze nie

ale zapewniam cie, jak dalej pojdziesz tym szlakiem, to nikt cie nie skrzywdzi

skrzywdzi cie zycie i nawet nie wyobrazasz sobie jak

howgh. koniec moralitetu. ceterum censeo carthaginem esse delendam
    • zalozylam_nowe Re: turystyka osobista... 19.04.05, 22:09
      a az nowy watek musiales zalozyc...? chyba musze jednak przeczytac tego
      tasiemca...
      • leszczynowa_witka Re: turystyka osobista... 19.04.05, 22:11
        Zrob to...
      • rybolog Re: turystyka osobista... 19.04.05, 22:12
        tasiemca nie musisz czytac. wszystko sie zaczelo od watku komandosa. zacznij tam.
        • zalozylam_nowe Re: turystyka osobista... 19.04.05, 22:22
          rybolog napisał:

          > tasiemca nie musisz czytac. wszystko sie zaczelo od watku komandosa. zacznij
          ta
          > m.

          przeczytalam tasiemca, a po prawdzie to przelecialam
          pierwszych 100 postow to, nie gniewaj sie, obraza dla ludzi mniej wiecej
          kumatych - chrzanicie, jakbyscie sie scigali na ilosc zaczernionego ekranu,
          jedyna blyskotliwa mysl, to komandosa porownanie melanii do faustyny ;)) mam
          nadzieje ze i Ja rozbawila :)

          gdzie ten komandosowy?
          • leszczynowa_witka Re: turystyka osobista... 19.04.05, 22:25
            ...ale tutaj chodzi o xy2...
            przeczytałaś? No to powiedz, co myślisz.
            • rybolog Re: turystyka osobista... 19.04.05, 22:27
              skad ja znam ten nick...musze sie zastanowic.
            • zalozylam_nowe Re: turystyka osobista... 19.04.05, 22:28
              leszczynowa_witka napisała:

              > ...ale tutaj chodzi o xy2...
              > przeczytałaś? No to powiedz, co myślisz.

              Powiem szczerze, ze nie bardzo rozumiem o co chodzi, bo odwolujecie sie do
              czegos, co wszyscy czytali, tylko nie ja. Chcialabym tez wiedziec, zanim
              ewentualnie przypisze Rybowi chrzanienie po pijaku, co go tak wzburzylo.
              • myga Re: turystyka osobista... 19.04.05, 22:34
                Ej ze, girl, ryb i po paru chiwaskach nigdy nie chrzanil. Musi wiedziec cos,
                czego my nie wiemy. Ufam, ze wie co robi. A ten watek komandosa wycieto,
                niestety. Moze jest na oslej?
                • leszczynowa_witka Re: turystyka osobista... 19.04.05, 22:39
                  Zupełnie już nie istotna jest ta dziewczyna?
                  Ja nie wkładam kija w mrowisko dla zasady. Gdzieś tam jest dziewczyna, która
                  sie pogubiła.... A Wam głównie chodzi o dupiane zdanie własne... Sorry... Chyba
                  pomyliłam adres...
                  Może zmieńcie miejsce wymiany poglądów... ?

                  • scylla Re: turystyka osobista... 19.04.05, 22:42
                    jasne, wszyscy płaczmy nad losem pokrzywdzonych,
                    zreszta nad losem pokrzywdzonych na własne życzenie.
                  • myga Re: turystyka osobista... 19.04.05, 22:43
                    > Zupełnie już nie istotna jest ta dziewczyna?
                    _______________
                    Dla mnie nigdy nie byla istotna. I co z tego? Chyba pomylilas adres. Dla mnie
                    istotny jest ryb. Mam prawo decydowac o swoich preferencjach.
                  • zalozylam_nowe Re: turystyka osobista... 19.04.05, 22:47

                    > Może zmieńcie miejsce wymiany poglądów... ?
                    >

                    Moze Ty zmien, skoro Tobie nie pasuje? ;)

                    Co do meritum. Rozumiem, ze Ryb, oglada obca osobe przez pryzmat wlasnych
                    dramatycznych doswiadczen. Troche go wiec rozgrzeszam, tym bardziej, ze
                    podejrzewam dobre intencje ;)

                    Kompletnie nie rozumiem na jakiej podstawie kolezance imputowany jest problem z
                    uzywka, a grupowy najazd na nia ze strony panów uważam za kretynski oraz
                    ordynany.

                    Co do watkow papieskich, jestem gwaltownie przeciwna czynieniu z JP II ikony
                    oraz koncentrowaniu sie na wlasnej postawie klecznej w wykonaniu ludzi, ktorzy
                    pol encykliki w rekach nie mieli co nota bene ikone obraza. Poza tym kazdy
                    swiety jest osoba publiczna i kudy komu do tego, kto kogo kocha a kogo nie.
          • myga Re: turystyka osobista... 19.04.05, 22:27
            > jedyna blyskotliwa mysl, to komandosa porownanie melanii do faustyny ;)) mam
            > nadzieje ze i Ja rozbawila :)
            ______________
            Powiem wiecej, pochlebila mi, tym bardziej, ze nie wiedzial kim jestem:)
    • leszczynowa_witka Re: turystyka osobista... 19.04.05, 22:46
      Pa:) forumowe ludki:
      Dla mnie już nie istniejecie: Życzę ....
      • myga Re: turystyka osobista... 19.04.05, 22:47
        Nigdy nie istnialam dla ciebie. Istnieje dla siebie. Pa.
    • zalozylam_nowe i jeszcze cos 19.04.05, 22:49
      talent lutego do trafiania w sedno jest obiektem mojej zazdrosci
      • myga Re: i jeszcze cos 19.04.05, 22:52
        Doprawdy nie musisz nikomu zazdroscic.
        • zalozylam_nowe przesadzasz Faustyno ;))) nt 19.04.05, 23:02
      • jmx Re: i jeszcze cos 20.04.05, 00:20
        zalozylam_nowe napisała:

        > talent lutego do trafiania w sedno jest obiektem mojej zazdrosci

        A cóż to za talent? luty napisał jedynie, że trzeba dostosowywać metody do problemu...

        Chyba wiem o co chodziło rybowi (i zpania prof. i z xy2) ale ze względu na to, że (ponoć ;) umiem czytać w jego myślach będe milczeć bo.... :). Ale jedno jest pewne - sposób formułowania mysli jest jedną z najważniejszych (najważniejszą?) umiejętności na forum. Żeby ludzie czytali to co jest napisane a nie to co sami widzą przez pryzmat własnych doświadczeń. Bo czasem to wygląda jakby jakiś chochlik internetowy zamieniał literki...
        • rybolog Re: i jeszcze cos 20.04.05, 00:29
          Juz wiem ze rozumiesz (w obu przypadkach)i nie musisz nic wiecej pisac...

          Dobranoc Wszystkim:)
          • jmx Re: i jeszcze cos 20.04.05, 00:33

            :))) dobranoc :)
    • ziemiomorze Re: turystyka osobista... 19.04.05, 23:01
      Pytanie, czemu pierzecie te biedna kobiete publicznie?
      • leszczynowa_witka Re: turystyka osobista... 19.04.05, 23:03
        No wlasnie, dlaczego...?
        • hsirk Re: turystyka osobista... 19.04.05, 23:09
          bo to forum publiczne

          ludzi tu pioracych piore tez z reguly tutaj
          • ziemiomorze Re: turystyka osobista... 19.04.05, 23:15
            Ale wypowiedz prywatna, prawda? Tak samo jak upokarzajace xy posty ryba.
            Czemu - jesli chcecie (a zakladam, ze tak) jej pomoc, rozkladacie ja na lopatki
            tutaj?
            Wielkie nieporozumienie, podszyte okrucienstwem,
            • hsirk Re: turystyka osobista... 19.04.05, 23:26
              tez nie wszystko ostatnio chyba czytasz...

              rozmawiam rowniez z xy2 i mowie podobnie

              a mowie co mysle i uwazam za uzasadnione - i nie mam zyciowego celu zeby jej dowalic

              i juz



              krish the cruel
              • ziemiomorze Re: turystyka osobista... 19.04.05, 23:32
                Nie wydaje Ci sie, ze publiczna amatorska analiza delikatnej psychiki moze
                poczynic szkody?
                Jesli rzeczywiscie chcesz cos powiedziec - cos waznego, cos, co by moglo pomoc -
                to czemu nie zrobisz tego w kameralniejszy sposob, tylko tu? Rybowi
                przypomnialo sie o tym, zeby jej dokopac wlasnie wtedy, kiedy nadeszla pora,
                aby odwrocic uwage forum od meritum jego wlasnego glupawego watku. Czemu Ty
                robisz to na forum, a nie na prwie?
                • hsirk Re: turystyka osobista... 19.04.05, 23:49
                  > Rybowi
                  > przypomnialo sie o tym, zeby jej dokopac wlasnie wtedy, kiedy nadeszla pora,
                  > aby odwrocic uwage forum od meritum jego wlasnego glupawego watku

                  ryb zaczal w swoim watku?

                  musze przeczytac jeszcze raz, bo wydawalo mi sie ze nie

                  a czytalas slawny watek komandosa? tam chyba bylo co najmniej 1:1


                  przeciez nie chce nic powiedziec

                  lubie sie pastwic i tyle
                  • ziemiomorze Re: turystyka osobista... 19.04.05, 23:53
                    Pamietam, jak mowiles 'kazdy, kto twierdzi, ze jest na forum, zeby pomagac
                    innym - klamie' czy jakos tak.

                    I, dobry wujku?
                    • hsirk Re: turystyka osobista... 20.04.05, 00:03
                      ja tu nie chce nikomu pomagac. naprawde

                      zluda jeno, jezeli tak myslisz

                      najwazniejszym czlowiekiem jest dla mnie jak na razie krish

                      nikomu tu nie pomoglem i nie mam takich ambicji
                      • ziemiomorze Re: turystyka osobista... 20.04.05, 00:07
                        Wiem, ze nie; nie mysle; tak, zdaje sobie sprawe.
                        Wazne, zebys tkajac zlude nie krzywdzil - innych tez
                        • hsirk Re: turystyka osobista... 20.04.05, 00:08
                          staram sie nie krzywdzic, cokolwiek o tym myslisz


                          jakos cie lubie ciotka, i tak
                • rybolog Re: turystyka osobista... 20.04.05, 00:08
                  A nie wydaje i sie ziemiomorze ze powinnas sprawdzic kto zaczal w moim watku
                  zanim napiszesz co napisalas? No kto jak kto, ale Ty? Przeciez to jest Twoja
                  silna strona, czyz nie?
                  I czy nie wydaje Ci sie ze pomimo kilku postow w moim watku sugerujacymi brak
                  zrozumienia u rozmowcow powinnas sie powstrzymac od uzywania wyrazu "glupawy"?
                  • ziemiomorze Re: turystyka osobista... 20.04.05, 01:13
                    Jak cos przeskrobalysmy w dziecinstwie - za sprawa obopolnej umowy - zapytane o
                    to, kto jest winny, wskazywalysmy na siebie z siostra palcami nawzajem i
                    krzyczalysmy - 'to ona!', co zazwyczaj rozkladalo kare na dwie, w kacie
                    siedziec z druga bylo zabawniej.

                    Mnie malo obchodzi, kto zaczal, bo jestesmy dorosli i sytuacja jest jasna.
                    Dorosli nie flekuja lezacego, mimo, ze moze sie wydawac, ze to on podstawil
                    noge. Uderzyla mnie brutalnosc Twojego ataku na osobe w widocznym glebokim
                    kryzysie i bladego pojecia nie mam (procz domniemania odwrocenia uwagi ludu -
                    bardzo polityczne, congrats!), czemu, u licha, zachowujesz sie w ten sposob. Co
                    to ma komu (znowu - procz domniemanych Twoich - byc moze nie uswiadomionych) -
                    korzysci, gdzie dobra wola takiego dzialania.

                    Co do drugiego watku Twojego postu - nie, nie wydaje mi sie. Rzadko wydaje
                    publicznie takie opinie, bo rzadko tak mysle, ale skoro tak mysle? Co mialoby
                    mnie powstrzymac przed napisaniem, co mysle? Potraktuj to jako pytanie
                    retoryczne.
                    No, ale w imie starych czasow - skoro razi Cie slowo 'glupawy' w odniesieniu do
                    Twojego watku, rzymskim targiem niech bedzie 'niemadry' albo 'megalomanski', do
                    wyboru,
                    • rybolog Re: turystyka osobista... 20.04.05, 23:19
                      No widzisz, u mnie bylo odwrotnie. Kazdy odpowiadal za swoje grzechy i nie
                      wkrecalo sie drugiego z jego, czy bez jego woli, zeby tez mial zabawe o ktorej
                      marzyl. Kara byla kara a nie zabawa, w dodatku balagan trzeba bylo posprzatac
                      samemu...

                      Zycie jest brutalne a ja i tak bylem na swoje standarty delikatny. Zreszta,
                      ostrzeglem ja przed tym wszystkim, zeby nie dolewala oliwy do ognia, bo potrafie
                      byc , nazwijmy to "inny". A jezeli Ty nie widzisz, dlaczego sie zachowalem w ten
                      a nie inny sposob, to juz nic na to nie poradze. Co do kopania lezacego to mamy
                      inna mentalnosc. Moja jest taka: Lezacy przegral. A jak przegral to znaczy ze
                      jest zdolny do wszystkiego, nawet jak lezy - bo moze nawet udawac...unieruchom
                      go, bo pozalujesz. Wtedy nikt ci nie powie: Madry "ktos tam" po szkodzie...
                      A xy2 nie lezy, ona jest tylko na mnie wsciekla, nic wiecej.

                      Ty piszesz co myslisz i ja pisze co mysle. Dlatego odpowiem Ci: Pisz
                      co chcesz.
    • zalozylam_nowe to ja Cie tez popiore ;) 19.04.05, 23:12
      hsirk podal:

      przyklad dydaktyczny, ktory jest gupi, poniewaz glowa kosciola to osoba
      publiczna, a matka nie

      hsirk sie nie stara wiec :)
      • hsirk Re: to ja Cie tez popiore ;) 19.04.05, 23:23
        przyklad krisha byl dobry

        bo nie chodzilo w nim o stosunej do osob publicznych i prywatnych

        tylko o relacje z inymi ludzmi i soba



        gf rzadko ostatnio bywa i malo czyta

        i gupsza udaje niz jest
        • zalozylam_nowe Heh. A wrecz heh, heh. 19.04.05, 23:29
          hsirk napisał:

          > przyklad krisha byl dobry
          >
          > bo nie chodzilo w nim o stosunej do osob publicznych i prywatnych
          >
          > tylko o relacje z inymi ludzmi i soba
          >

          Nie ma analogii pomiedzy, powiedzmy, krytykowaniem czy chlodnym sie odnoszeniem
          do czyjejs matki a do glowy czyjegos kosciola. Nie ma powodu, by czuc awersje
          do czyjejs, nieznanej, matki. Byc moze - do osoby publicznej. To jakby matka
          wszystkich, conie? Czy jesli, tfu tfu, umrze Twoja matka, a Twoj brat pojdzie
          sluchac rokendrola, to bedziesz mu zarzucal, ze nie szanuje Twoich uczuc?



          >
          > gf rzadko ostatnio bywa i malo czyta
          >
          > i gupsza udaje niz jest

          dziekuje :) obok wielkiego daru dla swiata jakim jest nauczanie krisza, Pan
          dopuszcza do glosu i takiego maluczkiego sluge jak ja ;)
          • hsirk Re: Heh. A wrecz heh, heh. 19.04.05, 23:46
            > Czy jesli, tfu tfu, umrze Twoja matka, a Twoj brat pojdzie
            > sluchac rokendrola, to bedziesz mu zarzucal, ze nie szanuje Twoich uczuc?

            nie

            ale jezeli zrobi impre za plotem cmentarza, po to tylko by zademonstrowac swoja
            niezaleznosc, wolnosc jednostki i kurtke z wezowej skorki, to zwroce mu uwage

            raz

            drugi raz

            a potem dam mu w morde


            i to chcialem wlasnie powiedziec - osobiscie mnie to tak bardzo nie poruszylo,
            ale wyobrazam sobie, ze kogos moglo (byc moze ryba)

            > obok wielkiego daru dla swiata jakim jest nauczanie krisza

            zaden dar. krisz z reguly gada glupoty

            > Pan dopuszcza do glosu i takiego maluczkiego sluge jak ja ;)

            pan luty, tak

            • zalozylam_nowe Re: Heh. A wrecz heh, heh. 19.04.05, 23:52
              hsirk napisał:

              > > Czy jesli, tfu tfu, umrze Twoja matka, a Twoj brat pojdzie
              > > sluchac rokendrola, to bedziesz mu zarzucal, ze nie szanuje Twoich uczuc?
              >
              > nie
              >
              > ale jezeli zrobi impre za plotem cmentarza, po to tylko by zademonstrowac
              swoja
              > niezaleznosc, wolnosc jednostki i kurtke z wezowej skorki, to zwroce mu uwage
              >
              > raz
              >
              > drugi raz
              >
              > a potem dam mu w morde

              nie wiem jaka impre zorganizowala xy2, moze nie czytalam wszystkiego, nawet
              napewno, jednak nie widze powodu, dla ktorego mialoby sie teraz zakneblowac
              tych, ktorzy maja krytyczny osad pontyfikatu JPII czy czuja awersje w stosunku
              do nibyzalobnych postaw czesci zalobnikow

              po drugie dawanie w morde nijak ma sie do chrzescijanstwa, wiec strzelil zes
              Pan jak slepy w plot...


              > i to chcialem wlasnie powiedziec - osobiscie mnie to tak bardzo nie poruszylo,
              > ale wyobrazam sobie, ze kogos moglo (byc moze ryba)
              >
              > > obok wielkiego daru dla swiata jakim jest nauczanie krisza
              >
              > zaden dar. krisz z reguly gada glupoty
              >
              > > Pan dopuszcza do glosu i takiego maluczkiego sluge jak ja ;)
              >
              > pan luty, tak
              >
              sol i uczucia (w tym zazdrosci) chronia nas od zepsucia ;P
              • rybolog Re: Heh. A wrecz heh, heh. 19.04.05, 23:57
                zn. - cos Ty dzisiaj chrzanisz i rzucasz zle porownania.
                • zalozylam_nowe Re: Heh. A wrecz heh, heh. 20.04.05, 00:09
                  dedykuje Ci slowa lutego :)

                  przemysl, prosze
                  drnc
                  • rybolog Re: Heh. A wrecz heh, heh. 20.04.05, 00:11
                    Pozwolisz ze nic nie odpowiem.
              • hsirk Re: Heh. A wrecz heh, heh. 19.04.05, 23:59
                > nie wiem jaka impre zorganizowala xy2, moze nie czytalam wszystkiego, nawet
                > napewno, jednak nie widze powodu, dla ktorego mialoby sie teraz zakneblowac
                > tych, ktorzy maja krytyczny osad pontyfikatu JPII czy czuja awersje w stosunku
                > do nibyzalobnych postaw czesci zalobnikow

                przeciez nigdy nie wspomnialem o kneblowaniu. ja nie zabraniam pisac co sie
                chce. i nie oceniam, co dobre a co zle. wyjasnilem tylko xy2, ze ryb moze jej
                nie lubi i z jakich powodow, a ponadto ze kadza akcja wywoluje reakcje



                > po drugie dawanie w morde nijak ma sie do chrzescijanstwa, wiec strzelil zes
                > Pan jak slepy w plot...

                a gdzies przeczytala, ze jestem chrzescijaninem?

                > sol i uczucia (w tym zazdrosci) chronia nas od zepsucia ;P

                tego nie jarze. rozwin
                • zalozylam_nowe Re: Heh. A wrecz heh, heh. 20.04.05, 00:06
                  hsirk napisał:

                  > > nie wiem jaka impre zorganizowala xy2, moze nie czytalam wszystkiego, naw
                  > et
                  > > napewno, jednak nie widze powodu, dla ktorego mialoby sie teraz zakneblow
                  > ac
                  > > tych, ktorzy maja krytyczny osad pontyfikatu JPII czy czuja awersje w sto
                  > sunku
                  > > do nibyzalobnych postaw czesci zalobnikow
                  >
                  > przeciez nigdy nie wspomnialem o kneblowaniu. ja nie zabraniam pisac co sie
                  > chce. i nie oceniam, co dobre a co zle. wyjasnilem tylko xy2, ze ryb moze jej
                  > nie lubi i z jakich powodow, a ponadto ze kadza akcja wywoluje reakcje
                  >

                  ale odkryles, fju fju ;) wg mnie nieadekwatna kompletnie (if)



                  >
                  > > po drugie dawanie w morde nijak ma sie do chrzescijanstwa, wiec strzelil
                  > zes
                  > > Pan jak slepy w plot...
                  >
                  > a gdzies przeczytala, ze jestem chrzescijaninem?

                  rozmawiamy o postawach sierot po JPII...

                  > > sol i uczucia (w tym zazdrosci) chronia nas od zepsucia ;P
                  >
                  > tego nie jarze. rozwin

                  nie mogie, bo musze sie zwinac
                  w przeciwnym razie nie znajde czasu na sen :)

                  dobrej nocy
              • jmx Re: Heh. A wrecz heh, heh - i jeszcze raz heh 20.04.05, 00:42
                zalozylam_nowe napisała:


                > nie wiem jaka impre zorganizowala xy2, moze nie czytalam wszystkiego, nawet
                > napewno, jednak nie widze powodu, dla ktorego mialoby sie teraz zakneblowac
                > tych, ktorzy maja krytyczny osad pontyfikatu JPII czy czuja awersje w stosunku
                > do nibyzalobnych postaw czesci zalobnikow

                To co pisała xy2 nie miało wiele wspólnego, moim zdaniem, z krytyką pontyfikatu tudzież nauczania Jana Pawła II czy też obłudą częsci załobników a jedynie z chęcią zwrócenia na siebie uwagi. I porównywania się z innymi (na swoją korzyść oczywiście) pomimo bycia jedynaczką ;P.

                Każdy mógł się wk***. A czy istnieje drugie dno? zapewne istnieje, ale to już sprawa ryba.
    • xy2 a jak zdechne w samotności 19.04.05, 23:31
      to prędzej na zawał niż z przechlania. nikt w życiu tak mnie nie wku..ł
      • hsirk Re: a jak zdechne w samotności 20.04.05, 00:38
        nie zdechniesz na razie. to nie takie proste

        co do zdychania w samotnosci, to nie bluznij, bo to nie takie mile

        w samotnosci na zawal sie przyjemnie UMIERA

        ZDYCHA sie w samotnosci duzo dluzej i gorzej...



        a jezeli to nazywasz wku..eniem najwiekszym w zyciu...

        no sorry, ale nie wiem co powiedziec
Inne wątki na temat:
Pełna wersja