hsirk
19.04.05, 22:06
krisza do exłajtu...
mysl sobie co chcesz, ale czytajac ciebie i ryba stwierdzam ze moim zdaniem
pod kazdym wzgledem, wiedzy, doswiadczenia zyciowego, znajomosci ludzi i ich
psychiki etc... ryb gra w znacznie wyzszej lidze od ciebie, choc pewnie
przykro to dla ciebie brzmi.
twoj problem to nie jest jakis brak pracy, twoj problem jest duzo
powazniejszy, choc boje sie, ze na razie sobie z nim nie poradzisz z prostej
przyczyny ze go nie widzisz, nie chcesz zobaczyc a nawet nie wierzysz w
mozliwosc jego istnienia
niestety boje sie, ze zrozumiesz, co ryb chcial ci powiedziec w ten dosc
specyficzny sposob
ale wtedy bedzie to juz taki czas, ze bedzie bolalo NIEWYOBRAZALNIE bardziej
niz teraz - naprawde ci wspolczuje
wtedy zrozumiesz, co mial na mysli morpheus, kiedy nawijal do neo
"sooner or later you're going to realize what I did; that knowing the path is
different from walking the path..." czy jakos tak...
wez sie za siebie i cos ze soba rob, przynajmniej pod trzema wzgledami
bo na razie jeszcze chyba nie wiesz, co to stres i jak moze byc zle
(przepraszam jesli sie myle, choc nie sadze)
przyklad dydaktyczny:
jezeli zmarlaby ci mama (czego nie zycze) i napisalabys o tym na forum a
niejaki krish przez kilka dni pisalby mase watkow takich jak:
"gowno mnie obchodza truposze"
"kazdy kiedys umrze, ty tez - moze jutro"
"ja jej nie znalem, to puszcze se rokendrola"
"z jej matki zaden nie byl dla mnie autorytet i co powiecie???"
i wiele innych - do urzygu, mimo prosb bym przestal, to pewnie nie odebralabys
tego milo i raczej bys mnie nie polubila
i slusznie
chyba z tych samych powodow ryb mysli o tobie, co mysli (ale to jego sprawa,
tu moge sie mylic)
jak chcesz to to przemysl, jak nie chcesz to nie
tylko na milosc boska zrob cos
PS. zabawilas sie w psychologa i napisalas do ryba "ciebie musial ktos
strasznie w zyciu skrzywdzic"
moze tak, moze nie
ale zapewniam cie, jak dalej pojdziesz tym szlakiem, to nikt cie nie skrzywdzi
skrzywdzi cie zycie i nawet nie wyobrazasz sobie jak
howgh. koniec moralitetu. ceterum censeo carthaginem esse delendam