smutno mi i źle...

28.04.05, 21:36
Wiem, że bylo o tym nie raz... milość z internetu, wszystko cudownie...
spotkanie... slowa Kocham... nie wypowiedziane ot tak tylko z prawdziwym
uczuciem... odległość bardzo duża a teraz będzie jeszcze większa przez prawie
pół roku... Ja kocham nadal... on chce bym zostala przez ten czas tylko
przyjaciółką, że musi wszystko przemyśleć a mi jest tak strasznie źle, tak
strasznie smutno, to tak bardzo boli... jak mam sobie z tym bólem poradzić?
    • imagiro Re: smutno mi i źle... 28.04.05, 21:38
      nie poradzisz sobie ... to musi bolec. jedyne co mozesz, to zaakceptowac ten
      bol ... na tej ziemi jestesmy po to, by nas bolalo ...
      • kolezanka21 Re: smutno mi i źle... 28.04.05, 21:44
        ale jak mam go zaakceptować?? tak bardzo potrzebuje zapewnienia, że wszystko
        będzie dobrze, że nic się nie zmieni a on mi tego nie chce powiedzieć... boje
        się, że ucieka, tak jak już to kiedyś zrobił, bez słowa wyjaśnienia swojej byłej
        • imagiro Re: smutno mi i źle... 28.04.05, 21:47
          jak zaakceptowac ? albo oddasz kontrole bolowi albo sama ja przejmiesz ...
          wiem, ze latwo tak gadac, ale zdaje sie, ze innej drogi nie ma ...
          • scylla Re: smutno mi i źle... 28.04.05, 21:50
            ból nie jest do akceptacji, tylko do zrozumienia:)
            Oczywiście moim zdaniem.
            • imagiro Re: smutno mi i źle... 28.04.05, 21:52
              akceptacja jest wynikiem zrozumienia ...
              • scylla Re: smutno mi i źle... 28.04.05, 21:56
                czy może się zdarzyć, że akceptujemy coś czego nie rozumiemy?
                • imagiro Re: smutno mi i źle... 28.04.05, 22:10
                  badzmy konsekwentni w naszych rozwazaniach ... jesli akceptacja jest wynikiem
                  zrozumienia to chyba nie mozemy stwierdzic, ze jednoczesnie moze byc wynikiem
                  niezrozumienia ... jesli czegos nie rozumiem i mowie, ze to cos akceptuje, to
                  raczej akceptuje swoja niewiedze na dany temat i przyzwalam na konsekwencje tej
                  niewiedzy ... daj mi jakis przyklad, jesli cos ci do glowy wpadnie ...
                  Imagine.
                  • scylla Re: smutno mi i źle... 28.04.05, 22:18
                    mogę zrozumieć postulaty Hitlera, wiedzieć co chciał osiągnąć, do czego dążył,
                    ale ich nie akceptuję.

                    Mogę zrozumieć czyjeś podejście do życia, ale go nie akceptować.

                    • imagiro Re: smutno mi i źle... 28.04.05, 22:27
                      akceptacja jest wynikiem zrozumienia, akceptacja nie moze byc efektem
                      niezrozumienia ... mysle, ze nie bedzie zadnej sprzecznosci, jesli zalozymy, ze
                      nie-akceptacja moze byc produktem zrozumienia (tu: przyklad z Hitlerem i czyims
                      podejsciem do zycia). Choc, moznaby debatowac, czy faktycznie rozumiemy to, co
                      mialoby byc baza akceptacji ...
                      • scylla Re: smutno mi i źle... 28.04.05, 22:31
                        to chyba o to chodzi,
                        mamy inna bazę akceptacji.
          • kolezanka21 Re: smutno mi i źle... 28.04.05, 21:51
            chyba się dzisiaj upije, chociaż to i tak żadne wyjście... już nie mam siły
            nawet płakać
        • alicja-ciekawska Re: smutno mi i źle... 28.04.05, 21:53
          kolezanka21 napisała:

          > ale jak mam go zaakceptować??
          nie jego zaakceptowac ,tylko smutek, i bol.


          tak bardzo potrzebuje zapewnienia, że wszystko
          > będzie dobrze, że nic się nie zmieni a on mi tego nie chce powiedzieć... boje
          > się, że ucieka, tak jak już to kiedyś zrobił, bez słowa wyjaśnienia swojej
          byłe
          > j
          moze chlopak ma alergie na zapewnie kogos o swoim stanie uczuc.
          Tez bym nie chciala .
          Jak go kochasz ,daj mu mozliwosc "poruszania sie".
          Jak kocha to wroci.
          I lepiej unikaj takich, co latwo plota ,i jeszcze latwiej obiecuja "zlote
          gory".
          • kolezanka21 Re: smutno mi i źle... 28.04.05, 21:56
            alicja-ciekawska napisała:
            > moze chlopak ma alergie na zapewnie kogos o swoim stanie uczuc.

            sam oczekiwał tego ode mnie, chciał żebym mówiła mu o swoich uczuciach, a
            możliwość poruszania się miał bardzo dużą przez dzielącą nas odległość

            • alicja-ciekawska Re: smutno mi i źle... 28.04.05, 22:00
              kolezanka21 napisała:

              > alicja-ciekawska napisała:
              > > moze chlopak ma alergie na zapewnie kogos o swoim stanie uczuc.
              >
              > sam oczekiwał tego ode mnie, chciał żebym mówiła mu o swoich uczuciach, a
              > możliwość poruszania się miał bardzo dużą przez dzielącą nas odległość
              >
              ze on tego od Ciebie wymagal ,nie swiadczy ze sam lubi o tym mowic.
              a moze on jest zonaty?
              i stad to ochlodzenie!?
              • kolezanka21 Re: smutno mi i źle... 28.04.05, 22:02
                nie jest żonaty, tego jestem pewna chociaż może lepiej by było gdyby był,
                łatwiej byloby mi to sobie wytłumaczyć
                • alicja-ciekawska Re: smutno mi i źle... 28.04.05, 22:07
                  kolezanka21 napisała:

                  > nie jest żonaty, tego jestem pewna chociaż może lepiej by było gdyby był,
                  > łatwiej byloby mi to sobie wytłumaczyć


                  a czy to 21 to Twoj wiek?
                  jesli tak to ,przestan sobie tlumaczyc cokolwiek.
                  wez kapiel ,posluchaj muzyki....
                  jeszcze wiele spraw niezrozumialych przed Toba...
                  zwlaszcza mezczyzn trudno zrozumiec,.
                  • scylla Re: smutno mi i źle... 28.04.05, 22:09
                    > zwlaszcza mezczyzn trudno zrozumiec,.

                    :))))))
                    dobre, naprawdę dobre,
                    podoba mi się te zwłaszcza.
                  • kolezanka21 Re: smutno mi i źle... 28.04.05, 22:12
                    tak, mam 21 lat, dzieki za rade
                    chyba tak będzie najlepiej
                    wiem, że mężczyzn trudno zrozumieć, ale nie jego, rozumieliśmy się bez słów...
                    aż do teraz, nie wiem co się wydarzyło... boje się, że coś złego... a może to
                    moja wina, że teraz tak bardzo boli, może za bardzo się zaangażowałam... nie po
                    raz pierwszy.. tylko że po raz pierwszy tak bardzo boli bo wiem, że z Nim
                    mogłabym spędzić resztę życia
                    • alicja-ciekawska Re: smutno mi i źle... 28.04.05, 22:15
                      kolezanka21 napisała:

                      > tak, mam 21 lat, dzieki za rade
                      > chyba tak będzie najlepiej
                      > wiem, że mężczyzn trudno zrozumieć, ale nie jego, rozumieliśmy się bez słów...
                      > aż do teraz, nie wiem co się wydarzyło... boje się, że coś złego... a może to
                      > moja wina, że teraz tak bardzo boli, może za bardzo się zaangażowałam... nie
                      po
                      > raz pierwszy.. tylko że po raz pierwszy tak bardzo boli bo wiem, że z Nim
                      > mogłabym spędzić resztę życia

                      wiem ze boli,,,,
                      ale przejdzie. Zrob cos dla siebie!
                      • kolezanka21 Re: smutno mi i źle... 28.04.05, 22:17
                        boli... bardzo... za bardzo...
                        ide popłakać w poduszke
                        dzieki za dobre słowo
    • komandos57 [...] 28.04.05, 22:14
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • psychopata.z.borderline Re: smutno mi i źle... 28.04.05, 22:16
        jak sie rozmawia ze soba, co? ciekawie czy nie? lubisz sie powyzywać?
        jak to nazwać? automasochizm czy co
      • psychopata.z.borderline ty nie komandos tylko harcerzyk, zuch 28.04.05, 22:20
        może pistolecik na wode, co?
        • alicja-ciekawska Re: ty nie komandos tylko harcerzyk, zuch 28.04.05, 22:32
          psychopata.z.borderline napisała:

          > może pistolecik na wode, co?


          komek nie ma nawet "pistolecika "na wode...
          on jest impontent.
          • psychopata.z.borderline Re: ty nie komandos tylko harcerzyk, zuch 28.04.05, 22:48
            nie kolekcjonuje nawet zabawek militarnych?
            aż taki z niego pacyfista? nie wiedziałam
            • alicja-ciekawska Re: ty nie komandos tylko harcerzyk, zuch 28.04.05, 22:58
              psychopata.z.borderline napisała:

              > nie kolekcjonuje nawet zabawek militarnych?
              > aż taki z niego pacyfista? nie wiedziałam

              on jest sam maly kaliberek bez naboi,ma to od natury matki.
              • komandos57 [...] 28.04.05, 23:00
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • psychopata.z.borderline [...] 28.04.05, 23:05
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • alicja-ciekawska [...] 28.04.05, 23:05
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • rozgwiazda1 rozwiązanie?;) 28.04.05, 22:20
      Skoro to byla milosc z netu...to moze poszukaj innej takiej milosci tu na
      forum;)I spotkaj sie z paroma,na pewno smutek ci przejdzie:)Zabawa
      gwarantowana :)))
      • kolezanka21 Re: rozwiązanie?;) 29.04.05, 07:21
        poznaliśmy się tylko przez net, później spotkanie i stało się...pokochaliśmy się...
        a teraz pozostał tylko ból i łzy
        • e.karina Re: rozwiązanie?;) 29.04.05, 17:42
          przede wszystkim wrzuc na luz, spojrz na ten zwiazek z boku, spojrz tez na
          siebie masz 21 lat, znajdz w sobie cale mmorze dobrych cech, kup sobie fajnego
          ciucha albo ekstawagandzka torebke i juz sie humor poprawi. Moze on nie
          potrafil Cie docenic, co ma wisiec nie utonie a zamartwianie sie i wkrecanie
          sie w kiepski nastroj nic nie zmieni, nie placz w poduszke idz do parku zobacz
          jaka sliczna ta wiosna.
          A on, daj mu czas, chociaz ciezko powiedziec na co on ten czas potrzebuje,
          moze chce miec zwiazek tu i teraz bez wielkiej odleglosci, to tez ludzkie. Nie
          patrz na to tak czarno, sprobuj stworzyc dystans do tego co sie w tym zwiazku
          dzieje, a w tym czasie badz produktywna, odwiedz zapomniane kolerzanki,
          sprzatnij strych, wybierz sie do kina... Glowa do gory swiat sie nie zawalil.
          Pozdrawiam.
    • witch-witch Re: smutno mi i źle... 29.04.05, 19:54
      Przeżyjesz co to jest pół roku dla wielkiego uczucia. A poza tym zastanów się
      tak naprawdę co to za gość. Bo nie ma ludzi idealnych. Teraz idealizujesz go,
      wydaje się cudowny pod każdym względem, ponieważ nie znasz go na codzień, a
      jednak gdy z nim pomieszkasz i poznasz bliżej, to obraz będzie bardziej
      realistyczny. Nie ma ludzi idealnych. I to, że ci proponuje przyjaźn
      znaczy,żebyś nabrała trochę dytansu do niego i do tgo calego układu. A jeżeli
      jest młody i bardzo przystojny może oznaczać,że chce jeszcze przetrzepać parę
      innych kurek w kurniku. To musisz brać pod uwagę, że moze szukać innej.
      • kolezanka21 Re: smutno mi i źle... 29.04.05, 20:02
        hym... mieszkalam z nim przez jakis czas, wakacje, ferie... troche go znam...
        kiedyś nawet coś wspominał o ślubie, wspólnym domu...
        a z tą przyjażnią może masz racje, tylko że do mnie dużo dociera po wylaniu
        morza łez

        • witch-witch Re: smutno mi i źle... 29.04.05, 20:18
          Jednak nie przezywaj tego tak mocno. Pokaż mu,ze jesteś silna kobieta i masz
          swoje własne życie. I naprawdę nie idealizuj go.....on jak każdy człowiek ma
          masę wad, ktorych jeszcze nie znasz.Np. człowiek najbardziej kocha swoje
          dziecko, a jednak są chwile w życiu,że nawet to ukochane dziecko sprzedałby za
          grosze cyganom dla chwili spokoju. Pobędziesz z nim dłuzej następnym razem, to
          sama zauważysz, że mam rację. On nie jest idealny, ale jak pokochasz jego
          straszne wady to będzie to pierwszy stopień do prawdziwej miłosci, bo to co
          teraz przeżywasz to fizyczne i częściowo psychiczne zauroczenie, które z czasem
          i tak bez echa przechodzi.
          • kolezanka21 Re: smutno mi i źle... 29.04.05, 21:35
            zauroczenie? pewnie tak ale i miłość... prawdziwa miłość... wiem, że chce z nim
            być mimo tych wszystkich wad o ktorych wiem

            przechodzi bez echa z wielkim bólem... jeszcze jakiś czas popłacze i pewnie sama
            zrozumiem całą tą sytuację, ale jeszcze nie teraz

            Dzięki za dobre rady
Inne wątki na temat:
Pełna wersja