List od matki i jak jej pomóc ?

29.04.05, 15:33

"W związku z tym, że ciągle masz do mnie nieuzasadnione pretensje i
oszczerstwa. A to co w piątek pokazałaś i groziłaś mi, że wezwiesz pomocy
policji przepełniło ostatecznie czarę mojej goryczy.
Nie chcę Cię o nic ani oskarżać ani winić jesteś przecież osobą dorosłą i
wiesz co robisz.
W IMIĘ CHRYSTUSA UKRZYZOWANEGO WSZYSTKO CI WYBACZAM. Jednak stawiam warunek -
1. Zwalniam Cię z obowiazku mówienia mi "mamo" czy "matko"
2. W sprawach urzędowych gdy będziesz musiała powiedzieć imię "matki"
powiedz "NIEZNANA"
Ja będę chciała to załatwić NOTARIALNIE I URZEDOWO i uwolnić Cię całkowicie
od mojej osoby.
Wybacz mi, że tak długo musiałaś tolerować mnie jako matkę.
Jednak od tej chwili jest to moja wola OSTATECZNA nie zyczę sobie abyś więcej
zwracała się do mnie w/w formie tak urzędowo jak i prywatnie".
(podpis) cyt. w oryginale.

Byłam wtedy umówina z mamą na mały wypad po sklepach.
Kilka dni wcześniej byłam u okulisty i dentysty, w celu normalnych przeglądów.

Na przystanku, publicznie wśrod tłumu oczekujących na autobus mama zaczęła
głośno i z pretensjami (z bogatą mimiką twarzy i ciała) wymawiać i mieć
pretensje, że byłam u lekarzy i zaszkodziłam dziecku (jestem w ciąży)- tu
padły przykre słowa, że też nie wspomnę o postronnych obserwatorach.

Powiedziałam , że nie życzę sobie takich słów, a dziecko jest moje i sama
będe decydować co jest dobre a co nie. Dodałam, że nie moja wina, że jestem
dziś głucha i ślepa [(mam dziś dość dużą wadę ok (-13, -11) pogłębiającą się
od dzieciństwa - dopiero od 4 lat noszę soczewki kontaktowe, bo okulary u
mamy przyprawiały o psychozy typu "a na co ci okulary ? widzisz mnie, drzewo,
dom ? widzisz ? A to po co Ci okulary ?)] z powodu zaniedbania ze stony mamy -
chronicznie boi się lekarzy.
I zostawiłam mamę.

Szybkim krokiem odeszłam jakieś 100 m, mama dogoniła mnie i próbowała
zbagatelizować, to co wcześniej zrobiła. Jednak zniechęcona byłam już tym
wszystkim. Powiedziałam, że dziękuję, sama sobie poszukam i poradzę.
Zaczęła mnie szarpać za rękaw kurtki, próbowałam przejść i wyminąć - jak na
ironię działo się to przed kościołem. Dodam, że mama uważa siebie za
bogobojną i gorliwą katoliczkę.
W koncu nie wytrzymałam i powiedziałam, że jak się nie uspokoi i nie
przepuści mnie to wezwię policje. Te same słowa potrafiła powiedzieć mojemu
mężowi, jak narzucając swoje zdanie nie przyjmowała odmiennego zdania mego
ślubnego i kilka razy go poniosło (krytyka jego rodziców, rodziny, że np. nie
postawili domu dla nas :/, że wydajemy nieodpowiednio pieniadze i najlepiej
jak to ona będzie trzymała wszystkie nasze zarobki i nimi dysponowała itd).

Mojej siostry nie odwiedza już z 1,5 roku, bo pomalowała jeden pokój na
niebiesko, a ten kolor przyprawia ją o wstręt i "nie bedzie ją uszczęsliwiać
wizytami"

Całe szczęście, że mieszkamy na swoim i kontakty z matką mogę ograniczyć do
minimum, bo w końcu męża czy moje samopoczucie jest ważniejsze. Ojciec jest
wspaniałym człowiekiem i nie mam nic mu do zarzucenia, czasem mi żal taty, że
musi znosić trudny charakter mojej mamy :(.

Kilka razy proponowałam wspólną rozmowę z psychologiem, terapeutą, który by
pozwolił określić granice myślenia, reakcji, współparacowania- nic z tego.
A szkoda :(.
Wiem, że mama miała trudne dzieciństwo, klepała biedę i nędzę, czuła się
niedowartościowana. Ma wygórowane ambicje, status materialny jest dla niej
wyznacznikiem pozycji społecznej i "wartością" człowieka.
Czuje się zazdrosna o uczucia do innych jak teściowie, rodzina męża, będąc
nastolatką nie pozwalała mieć koleżanek, krytykowała przyjaźnie, podbierała
korespondencję (i zrobiłaby to teraz). Może to jakiś kompleks
niedowartościowania, poczucia zagrożonej pozycji, nie potrafi przyyjąć do
wiadomości, że ktoś może inaczej myśleć, działać niż ona, że nie jest w
epicentrum zainteresowania.

Zaznaczam, że potrafi "ubierać maski" i grać przed innymi rolę miłej, wesołej
i sympatycznej osoby - nawet moi teściowie nie wierzą, że potrafi być inna.

Chciałabym, aby było inaczej, jak pomóc, jaką drogę obrać?





    • tojaa33 Re: List od matki i jak jej pomóc ? 29.04.05, 16:22
      przyznaję ,ze jestem wstrząśnięta; moim zdaniem zachowałaś się słusznie,to Twoja
      matka ma poważny problem ze sobą
      spróbuj tu przedstawić swoją sytację,wydaje mi się ,że pasuje do tego forum
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24383
      pozdrawiam i życzę siły:-)
      • moyyra Re: List od matki i jak jej pomóc ? 10.05.05, 10:42
        Dzieki za pomoc w tej materii, zgłosiłam się w tym forum, które polecasz. Nie
        wiem na jakich zasadach on dziala - w każdym razie odrzucono mnie. Nawet nie
        mam możliwości aby tam wejść.
        Pozdrawiam
    • hellaa Re: List od matki i jak jej pomóc ? 29.04.05, 17:47
      To cos na kształt mojej matki - ciekawe, czy jest na to jakieś remedium?...
    • illona Re: List od matki i jak jej pomóc ? 29.04.05, 18:16
      Droga Moyyra...
      to co opisałaś, bardziej charakteryzuje Ciebie (co oczywiste),
      niż Twoją Mamę...
      Słonko,
      musisz ... odpuścić sobie teraz relacje z rodzicami,
      skoncentruj się na dziecku i na sobie... Twoim życiu.
      ....
      Nie będę pisać, co sądzę o zachowaniu Twojej Mamy,
      bo musiałabym używać brzydkich słów...
      pamiętaj, że Ty jesteś najważniejsza,
      i Tobie, kiedy urodzisz zdrowego dzisiusia :-)
      trzeba będzie pomóc...
      o ile nie wyzbędziesz się "chorego" poczucia odpowiedzialności za ludzi,
      których zmienić nie potrafisz...a nie wiem, czemu chcesz to zrobić...
      możesz zmienić tylko siebie...
      Pamiętaj....
      Jesteś cudowną dziewczyną, kobietą i to jest najważniejsze :-)
      Ilona
      • moyyra Re: List od matki i jak jej pomóc ? 10.05.05, 10:54
        Dzięki za te ciepłe słowa, utwierdzają mnie w przekonaniu, że jestem
        najnormalniejsza obsobą pod słońcem, która pragnie normalnych zdrowych relacji
        z bliskimi osobami.
        Oby kiedys życie ułożyło inny scenariusz ;).

        Pozdrawiam serdecznie
    • witch-witch Re: List od matki i jak jej pomóc ? 29.04.05, 19:21
      Ile lat ma twoja matka? I od jak dawna trwa jej taki stan? Zachowuje się jak
      osoba w ciężkiej depresji wywołanej ciężką nerwicą. Napewno by przydało się dla
      niej wizyta u psychologa a także wyjazd do jakiegoś sanatorium dla osób cięzko
      nerwowych. Porozmawiaj z poradnią rodzinną, oni znają sie na takich przypadkach.
      Jedynie tam otrzymasz pomoc.

      Nie bierz mocno do serca tego co teraz robi twoja matka. Bo robi to pod wpływem
      choroby nerwowej. Powinna zacząć od lekarstw. Jest ich cała masa.

      Pozdrawiam cię i trzymam kciuki za pogodne wyjaśnienie konfliktu.
      • moyyra Re: List od matki i jak jej pomóc ? 10.05.05, 10:51
        Moja mama to rocznik 51 - czyli ot taki nie odbiegający od normy.
        Powiem, że w sumie rudno wyznaczyć granicę od czego zaczęły się
        takie "wybryki" - mogłabym powiedzieć, że jak miałam te naście lat(obecnie mam
        30). Potem "to" narastało porzez te lata, aby osiągać swe epicentrum.
        Zgadzam się, że wizyta u psychologa byłaby tu potrzebna - tylko jak namówić
        matkę skoro uważa, że ona jest w porządku, a właśnie to my jesteśmy przyczyną
        nieporozumień. Dziwna teoria. W sumie niech nawet i taka by była, gotowa jestem
        na wspólną rodzinną terapię. Zaciekawiła mnie miożliwość interwencji w poradni
        rodzinnej - czy wystarczy, że tylko ja tam na początek pójdę ?
        • miang Re: List od matki i jak jej pomóc ? 10.05.05, 11:09
          na siłe jej do lekarza nie zaprowadzisz, zreszta dlaczego to Ty miałabys robić,
          to raczej rola Twojego ojca
          skoro matka nie chce utrzymywać z Tobą kontaktów - zrób jej tą przyjemność,
          skoncentruj się na swojej rodzinie (mężu , dziecku) na przyjaciołach, nie marnuj
          sił na osobę która jest dla Ciebie okrutna
          i przeczytaj ksiązkę "toksyczni rodzice" Susan Forward
        • vattukvinna Re: List od matki i jak jej pomóc ? 10.05.05, 15:03

          Rocznik 51, to zapewne weszła albo jest podczas klimaterium, wtedy też
          zachowanie u niektórych kobiet się zmienia.
          __________________________
          "Charakter człowieka jest jego przeznaczeniem".

          Heraklit z Efezu
    • hmmm_no1 Re: List od matki i jak jej pomóc ? 10.05.05, 11:14
      Przykro mi, ze znalazlas sie w takiej sytuacji. Ostatnio u mnie pod blokiem
      byla jakas dziwna awantura, ojciec jednego z kolegi rzucil sie z nozem na
      innego kolege. Na szczescie do niczego zlego nie doszlo. Ojciec kolegi byl pod
      wplywem duzej ilosci alkoholu. Przytoczylem ten przyklad by powiedziec iz
      rodzicow sie nie wybiera. Czytajac Twoj watek jestem pelen podziwu dla Ciebie.
      Wychowano mnie w wielkim poczuciu winy. Wszystko co zlego dzieje sie wokol mnie
      przypisuje wine sobie. Jestem troszeczke mlodszy od Ciebie i dalej walcze z
      poczuciem winy. Stawiajac sie w Twojej sytuacji jestem pelen podziwu. Moja
      siostra jest troszeczke starsza od Ciebie :) (dwojka dzieci, maz - poprostu juz
      pelna rodzina) i tez dalej z tym walczy. Z poczuciem winy. Mowie o tym gdyz
      mamy troszke wspolnego. Ta cala sytuacja nie jest z naszej winy! To nie my
      wariujejemy tylko staramy sie normalnie zyc!! Czy to tak zle? Zycze Tobie wiele
      sil chociaz z tego co piszesz wydaje mi sie ze akurat sil Tobie nie brak by to
      przetrwac, dlatego jestem pelen podziwu. Taka postawa kreuje pozytywne myslenie
      i tego nalezy sie trzymac. Psycholog badz psychiatra nic nie pomoga jesli sama
      nie bedzie chciala cos z tym zrobic. Mam jeszcze pytanie. Gdy wybuchnie, zrobi
      awanture, czy potem tego zaluje? Przeprasza? Rozumie swoj blad?

      Zycze wytrwalosci, pozdrawiam
      S
    • ppolkaa Re: List od matki i jak jej pomóc ? 10.05.05, 16:27
      moyyra, zajrzyj na priva,masz maila
    • judyta8 Re: List od matki i jak jej pomóc ? 11.05.05, 13:21
      Odpowiedzialam podobnie na inny watek. Moim zdaniem (z doswiadczeniem
      wieloletnim matki-szantazystki emocjonalnej) Twoja mama jest typowa
      szantazystka emocjonalna, z gatunku "cierpiacych". Czyli cokolwiek zrobisz,
      przegrasz. Nie dostrzega Twoich potrzeb, chce za kazda cene "wygrac". Ktos
      tutaj wspomnial ksiazke Susan Forward "Toksyczni rodzice". Warto zainwestowac.
      Moze bardziej nawet warto znalezc "Szantaz Emocjonalny", rowniez autorstwa
      Susan Forward. Ksiazki te nie demonizuja rodzicow czy inych ludzi, z ktorymi
      jestesmy emocjonalnie zwiazni, a okreslaja zachowania nienormalne, co pomaga
      nam w ocenie czy nasze pragnienia/oczekiwania sa normalne - to jest bardzo
      wazne, no i daja przyklady sposobow radzenia sobie z takimi ludzmi. Goraco
      polecam, tym bardziej, ze zachowanie Twojej mamy jest skrajne. Jej nie
      zmienisz, ale mozesz znalezc sposoby radzenia sobie z jej zachowaniem, bez
      potrzeby kompletnego odciecia sie od niej (jesli ja kochasz jako swoja matke,
      to chyba nie chcialabys zerwac z nia stosunkow calkowicie?). Pamietaj, ze
      jestes dorosla, wolna osoba, ktora ma prawo decydowac o swoim zdrowiu i bycie.
      Uwazam, ze zrobilas slusznie nie poddajac sie jej manipulacji na ulicy. (Ilez
      to razy slysze od mojej mamy napelnione jadem komentarze, zeby potem jak jej
      powiem, ze mnie zranila uslyszec, ze ona tylko zartowala a ze mna nawet
      pozartowac nie mozna... oj....) Co do listu, posluchaj glosu duszy. Nie
      pozwalaj mamie uzywac religii (tym bardziej jesli sama jestes wierzaca) aby
      Toba manipulowac, bo zaczniesz sobie wmawiac, ze trzecie przykazanie mowi, ze
      nalezy sluchac matki bez wzgledu na to czy ma racje czy nie, czy chce naszego
      dobra czy nie, itp. Mysle ze takie egzaltowane demonstracje "popatrz jak mnie
      zranilas cierpie przez ciebie, nikt mnie nie potrzebuje, nie jestem juz niczyja
      matka" nalezy ignorowac i dyskutowac na ich temat tylko wtedy gdy mama sama
      zacznie i tylko wtedy gdy bedzie gotowa faktycznie o tym POROZMAWIAC (rozmowa
      to nie wykrzykiwanie sobie wyrzutow, placz, manipulacja i szantaz).

      Zycze Ci duzo szczescie i powodzenia w budowaniu lepszego zwiazku z mama.
      Naprawde polecam lektury, szczegolnie teraz, kiedy oczekujesz dziecka. Czasami
      nieswiadomie powielamy bledy rodzicow. Warto siegnac po te ksiazki chocby po
      to, aby tego uniknac. Pozdrawiam!
Pełna wersja