Czemu nie lubimy prostytutek?

01.05.05, 13:38
Chodzi tu bardziej o zasady moralne czy tez inne aspekty? Mam na mysli obie
plcie.
    • ziemiomorze Re: Czemu nie lubimy prostytutek? 01.05.05, 13:45
      Ale nie lubimy?
    • siestas kto Ci takich bzdur naopowiadal? 01.05.05, 13:46
      gleboko szanuje ten jakze trudny zawod.
      osobiscie nigdy nie zamierzam korzystac z ich uslug
      (platna milosc, to nie jest to...)
      zauwazam jednak ze:
      1. Dla wielu samotnych mezczyzn jest to "kanalizacja" ich popedu.
      2. Dla niektorych kobiet, zbyt wysoko zadzierajacych swego nosa, istnienie
      prostytucji jest elementem sprowadzajacym ich zbyt wygorowane oczekiwania wobec
      mezczyzn na ziemie.
    • witch-witch Re: Czemu nie lubimy prostytutek? 01.05.05, 15:28
      freddy_blue napisał:

      > Chodzi tu bardziej o zasady moralne czy tez inne aspekty? Mam na mysli obie
      > plcie.
      .....................................................
      Mylisz się i to kardynalnie! Prostytutki są bardzo lubiane, popatrz jak szybko
      otwiera się burdele, rosną jak grzyby po deszczu.
      Prywatnie nie mam przeciw tym paniom, ktore w wysoce profesjonalny sposób
      wykonują zawód. Nic a nic.Wręcz odwrotnie, pani taka moze być wysoce moralną i
      uczciwą osobą. Sprzedaje swoje ciało za pieniądze, nikomu nic nie obiecuje, nie
      pyta się czy jesteś żonaty i ile masz dzieci, podstepnie się nie rozmnaża z
      żonatymi kljentami. Daje jedynie chwilową przyjemność, komuś kto uważa siebie za
      szczyt gówna skoro musi za tę przyjemność zapłacić.

      To nie prostytutki podlegają znakom zapytania jeśli chodzi o morale lecz
      klijenci prostytutek. To od nich należy zacząć.
      • wedrujacy_umysl Re: Czemu nie lubimy prostytutek? 01.05.05, 17:13
        Przesadzasz w-w. Czy ktos placac kosmetyczce za usluge tez bedzie wg ciebie
        szczytem gowna? Moim zdaniem placenie za przyjemnosc nie jest niczym zlym, ale
        juz szczytem gowna bedzie stosunek z prostytutka, ktory naraza nie tylko faceta
        ale i innych na oczywiste konsekwencje.
        • lela-lela Re: Czemu nie lubimy prostytutek? 01.05.05, 17:24
          Czy ktos placac kosmetyczce za usluge tez bedzie wg ciebie
          szczytem gowna? Moim zdaniem placenie za przyjemnosc nie jest niczym zlym, ale
          xxxxxxxxxxxx
          oj przesadziles synu, porownujac prostutke z kosmetyczka.
          • alicja-ciekawska Re: Czemu nie lubimy prostytutek? 01.05.05, 17:33
            lela-lela napisała:

            > Czy ktos placac kosmetyczce za usluge tez bedzie wg ciebie
            > szczytem gowna? Moim zdaniem placenie za przyjemnosc nie jest niczym zlym, ale
            > xxxxxxxxxxxx
            > oj przesadziles synu, porownujac prostutke z kosmetyczka.

            WLASNIE !!!!!!!!!!SYNU!!!
            dziekuje lela-lela
            • j_ar Re: Czemu nie lubimy prostytutek? 02.05.05, 10:51
              to naprawde wasz synek?...
          • wedrujacy_umysl Re: Czemu nie lubimy prostytutek? 01.05.05, 23:02
            Nie zrozumialas mnie lele. Nie porownywalem wcale prostytutki do kosmetyczki.
            Ale jesli w-w uwaza, ze "sg" jest ktos, kto placi prostytutce za cos, co moglby
            otrzymac od kogos za darmo z sympatii, to rozumujac analogicznie, sg bedzie
            wiec tez ktos kto placi np kosmetyczce za cos, co tez moglby dostac za darmo od
            kogos, i tez z sympatii. Rozumiesz?
            Jesli mamy juz komukolwiek przylepic ten epitet, to przylepmy go prostytutce,
            bo to ona zyje z niezadu i ktos placac jej w ten sposob ja przeciez poniza a
            nie siebie.
            Jestem przekonany, ze kazdy normalny facet bez wzgledu na swoja moralnosc,
            przynajmniej raz zdradzil. Nie ma co sie oszukiwac. Jesli nawet nie w kilka lat
            po slubie to pozniej. I normalnego faceta zawsze w jakis sposob beda
            interesowaly inne kobiety. Taka juz mamy nature i postepowanie wbrew niej jest
            tylko wynaturzeniem. Ale zaden szanujacy sie facet nigdy nie skorzysta z uslug
            prostytutek choc moze sie zdarzyc ze z ciekawosci, czy checi odreagowania
            stresu zawita do lokalu z panienkami po to by przynajmniej wypic piwo i
            popatrzec na program... Zaplaci za to, ale zbytnio bym go za to nie obwinial i
            nie okreslal "szczytem g..." Wy kobiety choc na cos podonbego sie nie porywacie
            to nie jestescie bez winy, i zdobywacie wyzsze "szczyty"...
            • wittkacy bzdury. 01.05.05, 23:08
              mam paru znajomych, jedni zonaci, drudzy nie.
              Maja taka prace, ze jezdza po calym kraju.
              i w jednym miejscu siedza 1 -2 tygodnie.
              Nie maja wiec mozliwosci, by kogos poderwac, bo sa w jednym miejscu za krotko.
              I korzystaja z uslug agencji i z tego co wiem - chwala sobie.
              • wedrujacy_umysl Re: bzdury. 01.05.05, 23:13
                wiesz, ja tez znam zonatych facetow, ktorzy mimo to, ze maja calkiem fajne
                zony, wpadaja do agencji, ale nie znaczy to, ze siebie szanuja, a to chociazby
                dlatego, ze nic w obecnych czasach w 100% nie zagwarantuje bezpieczenstwa
                • wittkacy Re: bzdury. 01.05.05, 23:25
                  patrzac w ten sposob, to lepiej nie wychodzic z domu, bo przeciez i w
                  drewnianym kosciele cegla Ci moze spasc na glowe, a wypadkach drogowych ginie
                  w Polsce rocznie 5.000 osob i moich dwoch bliskich znajomych (w osobnych
                  wypadkach) juz ginelo.

                  A ci co odwiedzaja te domy - jakos ciagna i maja sie niezle.

                  Nie pochwalam tego procederu, ale rozumiem, ze jest konieczny i nigdy bym
                  nie odmowil SZACUNKU ani pracujacym tam kobetom, ani mezczyznom zmuszonym
                  czasami z ich uslug korzystac.
                  Jasne , ze lepiej miec stala partnerke, ale nie kazdemu to dane.
                  • wedrujacy_umysl Re: bzdury. 01.05.05, 23:32
                    zgadza sie
                    tez nie gardze prostytutkami
                    czasami sa to b. dobre kobiety o wiele lepsze od tych wysoko
                    umoralnionych /czyt. o podwojnej moralnosci/
                    wiele z nich godzi sie na to co robi z koniecznosci
                    ale narazac wlasne zycie dla chwili rozkoszy bo gdzies tam jakies statystyki...
                    sorry, ale nie rozumiem tego
      • siestas ja tez uwazam, ze mezczyzni za te przyjemnosc 01.05.05, 18:19
        • siestas korekta 01.05.05, 18:21
          ja tez uwazam , ze mezczyzni za te przyjemnosc placic nie powinni.
          dlaczego to robia.?
          widac, zbyt malo chetnych pan jest do dawania z czystej sympatii?
          dlaczego nie lubisz dawac z czystej sympatii?
    • magda792 Re: Czemu nie lubimy prostytutek? 01.05.05, 17:29
      kobiety z zazdrości, ze strachu, że faceci wolą inne, nawet jeśli muszą
      zapłacić, a za facetów się nie wypowiadam, chociaż sądzę że w tym braku
      sympatii jest chęć poznania...
      • moofka Re: Czemu nie lubimy prostytutek? 01.05.05, 20:06
        magda792 napisała:

        > kobiety z zazdrości,
        _______________
        z zazdrosci?
        czego zazdroscisz prostytutce?
        z ciekawosci pytam
        • magda792 Re: Czemu nie lubimy prostytutek? 02.05.05, 19:54
          z zazdrości o facetów:)
    • alicja-ciekawska najstarszy zawod swiata 01.05.05, 17:39
      co tu lubiec czy nie lubiec....?
    • hellaa Re: Czemu nie lubimy prostytutek? 01.05.05, 20:50
      Ja nie lubie i prostytutek, i ich klientów, bo mnie wprawiają w dysonans i
      zmusili mnie do wypracowania, w bólu!, własnej opcji, a jest ona taka:
      1. Nie należę do podobno wiekszości kobiet, dla których nie jest najważniejszy
      seks, ważna miłość, toteż uważają, ze prostytutki mają źle choć maja kasę i
      seks, a one dobrze, bo są porządnymi kobietami, a on mówi, ze ją kocha.
      2. Dziś mówienie to niepewna waluta, słowo sie zdewaluowało, słowo honoru to
      wręcz anachronizm - liczą się czyny.
      3. Wobec tego jedyną mierną pewnośc uczuc może dać postawa: jeśli kochasz, to
      mi to udowodnij. A co może zrobic człowiek, zeby pokazac drugiemu, że go kocha?
      Coś dać, cos bardzo fajnego. Dają więc sobie seks i dziela się kasą, dzięki
      której jest lżej w życiu temu biedniejszemu.
      4. Nie jestem głupia i nie uwierzę, że jakis facio mnie kocha i ojojoj! w
      sytuacji, kiedy jest gotów dać jakiejs innej kobiecie stówę za wspólne pół
      godziny /nie wiem jaka taksa, ale chyba jakos tak?/ i potem ta kobieta dzięki
      niemu będzie jechała taksówką z nowymi tipsami, a ja dam mu to samo za friko i
      będe zasuwała pieszo z cięzkimi siatami... bo kocha?.. Jakos mnie takie
      wyznanie nie przekonuje!... Jak kocha to chyba woli, żebym ja miała za jego
      kasę nową torebke i masaż, a nie jakaś obojętna mu babka?...
      5. Nie wejdę w związek z facetem, co chodzi do prostytutek, bo taki aby mnie
      przekonać o swoich uczuciach i że ceni mnie ponad inne, musiałby płacic po 3 -
      4 stówy za każde pół godziny ze mną /a co? mam być tańsza niz Sandra albo
      Lolita? - na to mi nie pozwala kobieca prózność, bo to by oznaczało, że
      przyznaję, że jestem szantrapa mniej wartosciową od tamtych!/. Żaden facet
      agencyjny by przy mnie nie wyrobił finansowo!
      6. Chłopiec mój idealistą byłby i nie taki odrażający czy ofermowaty, zeby się
      posuwał do płacenia za seks. Oboje winniśmy sobie okazywać uczucie i
      wyznaniem /zawsze to miło/ i dzieląc się tym, co mamy /a to jest dowód!/, a kto
      wchodzi w swiat płatnego seksu, niech nie wchodzi w świat seksu za darmo, bo to
      odmienna konwencja i powoduje dysonans nie do zaakceptowania. przynajmniej dla
      mnie, bo wiele kobiet złapie się na bajkę "I co z tego, ze lafiryndzie kupił
      drogie perfumy? Ja używam wody brzozowej, a jednak mówi, że to mnie kocha!"...
      • wittkacy nie smec dziewcze bez sensu i nie na temat. 01.05.05, 22:11
        jaki normalny facet, majacy udane wspolzycie, chodzi do domow publicznych?

        do domow publicznych chodza samotni mezczyzni nie majacy kobiet, lub znudzeni,
        czy niedopieszczeni malzonkowie, nie chcacy, czy nie mogacy pozwolic sobie
        na romanse na boku.
        • hellaa Re: nie smec dziewcze bez sensu i nie na temat. 01.05.05, 22:41
          Uzasadnij swój zarzut: Gdzie piszę bez sensu? Czy chodzi ci o to, ze
          bezsensowne jest założenie, że istnieją meżczyźni, którzy mówia swej partnerce,
          że ją kochaja, a chodzą do agencji? Gratuluje optymizmu, jesli uważasz, ze tak
          nie bywa i jest to wydumana sytuacja...
        • hellaa Re: nie smec dziewcze bez sensu i nie na temat. 01.05.05, 22:43
          A, i jeszcze jedno: Skoro ja smęce - to ty, tak doskonale wiedzący, jak się
          powinno pisać, zafascynuj, ubaw i olśnij swoją wypowiedzią - oczywiście na
          temat. Czekam.
          • wittkacy Re: nie smec dziewcze bez sensu i nie na temat. 01.05.05, 22:51
            opisujesz sytuacje krancowe.
            a ja sytuacje NAJCZESTSZE

            pewnie ,ze i tak moze sie zdarzyc, ze facet mowi Tobie: kocham Cie, ma z Toba
            regularne i udane wspolzycie seksualne i chodzi do domu publicznego.
            Ale to naprawde wyjatki!
            Domyslam sie, ze chodzi Ci o wypadek, gdy facet mowi: kocham Cie, ale znacie
            sie kilka miesiecy i Ty jeszcze nie jestes gotowa na wspolzycie.
            W takiej sytuacji moze sie CZESCIEJ zdarzyc, ze skorzysta z domu uciech
            bo
            nie moze bez seksu wytrzymac...
            ZrozuM: mezczyzni to nie kobiety. Oni najczesciej "musza".
            Nie poieram domow publicznych , nie gustuje w tym, wiec powiem ci szczerze, ze
            czy pojsc do domu uciech, czy samozaspokojenie - to dla mnie zawsze ersatz.

            Chyba jasne, ze dla 90 % ludzi najlepsze jest udane, regularne wspolzycie
            z jednym partnerem.
            • hellaa Re: nie smec dziewcze bez sensu i nie na temat. 02.05.05, 09:36
              Heja Witek /Witka?/! No jasne, że najidealniejszy jest ideał, ale chodzi o to,
              że tu mamy mnóstwo odcieni i tu nie "gra" sam seks, lecz seks i kasa - i ta
              kasa stwarza problem!
              W moim prywatnym pomyślunku nie ma nic zdrożnego w seksie dla seksu - ale bez
              kasy. I wiele kobiet i mężczyzn ma kogoś, kogo lubi i uprawiają seks, bo mają
              swoje potrzeby /dlaczego sugerujesz, że mają je tylko męzczyźni?/ - i spox.
              Dzielą z kimś seks, a kiedy kogoś innego pokochają, to będą z tą osoba dzielić
              seks i wszystko - i to jest ok. Ludzie, których lubię, tak właśnie robią.
              Nie lubię natomiast handlowania seksem - i chyba mi wolno? Jeśli ktoś zrobi z
              seksu wartość komercyjną i gra w taką grę, to ja osobiście z takim też grałabym
              w tę grę - bo dlaczego miałabym nie chcieć od mężczyzny, który innej kobiecie
              dał 100 zł. za wspólne pół godziny, żeby mi dał tyle samo albo więcej?.. Ja tez
              lubię mieć pieniądze - każdy lubi!
              Gdyby normą było to, że wszyscy mężczyźni korzystali z prostytucji, to
              wolałabym byc prostytutką niż nieprostytutką - ale podobno tylko 1/10 facetów
              miała do czynienia z płatnym seksem. Dlatego wole być w normalnej większości.
              Tak sobie myślę, że w mojej klasie w podstawówce tez mniej więcej 1 na 10
              chłopaków nie mył uszu i nie zmieniał skarpet - a reszta była ok. I nie widzę
              powodu, dla którego miałabym penetrować niefajny świat klasowego ciołka, gdy
              było obok 9 fajnych i normalnych chłopaków. Może jakaś głupia panna o zacięciu
              masochistycznym zagustowałaby akurat w tym brudnouchym, ale nie ja. Moje prawo.
              Co do tego, czy najczęściej chodzą do agencji sfrustrowani kawalerowie i
              nieszczęśnicy, to polemizowałabym. Wiem, że mnóstwo klientów agencji to
              mężczyźni szczęśliwie żonaci, szukający rozrywki np. w czasie wyjazdów
              służbowych - "po prostu z nudów, wysoki sądzie, po prostu z nudów..."
              • j_ar Re: nie smec dziewcze bez sensu i nie na temat. 02.05.05, 09:54
                czytam twoje wypowiedzi hella i.. no nic nie rozumiem, jak to jest? gdybys
                miala faceta, ktory chodzi na panienki to bys kazala mu placic za seks z toba?
                • hellaa Re: nie smec dziewcze bez sensu i nie na temat. 02.05.05, 10:41
                  Bingo! I to ze sporym przebiciem!
                  Ale nie wiem, co by mnie skłoniło do pozostawania z facetem, co chodzi na
                  panienki - gdyby jednak coś takiego zaistniało, to grałabym na jego zasadach,
                  czyli: no money - no sex! Bo jak on jakiejś płaci za pół godziny z nią, to
                  dlaczego mnie by nie miał płacić, skoro płacenie za seks uznaje?...
                  Więcej powiem: jesli jest gotów płacić gruba kasę za drinki w agencji, to jakby
                  w moim domu chciał wypic herbate, to tez musiałby bulic co najmniej 20 zeta - a
                  co, mój lokal gorszy?! :-)))
                  • j_ar Re: nie smec dziewcze bez sensu i nie na temat. 02.05.05, 10:44
                    hella, skoro uznajesz taka forme istnienia i sama bylabys w stanie (moze) tak
                    sie zachowywac, to czemu potepiasz prostytutki i ich klientow? przeciez to
                    bardzo podobne to tego co jestes w stanie zaakceptowac w swoim zyciu?
                    • hellaa Re: nie smec dziewcze bez sensu i nie na temat. 02.05.05, 11:02
                      No właśnie tłumaczyłam, że gdyby świat był inny /wszyscy uznają płacenie za
                      seks/, to i ja mogłabym byc inna /brać udział w handlu seksem/, ale jest taki,
                      jaki jest /9/10 nie uznaje płacenia za seks/, więc ja zachowuję się adekwatnie
                      do kultury, w której żyję /nie rwę sie do płatnego seksu/.
                      Ale gdybym urodziła się w starozytnym Babilonie, to pewnie uprawiałabym
                      prostytucje świątynna, a gdybym urodziła się na Saturnie, to może miałabym
                      postac rózowej mgły wodoru.
                      Wszystko jest względne, J - ar, i rozumiem, ze jak ktoś się ukształtował w
                      świecie gdzie handel seksem to normalka, to tak postępuje i w to gra - i niech
                      sobie w to gra ten, kto to lubi. Ale niech też mnie się nie mówi, że i ja mam
                      to lubić i w to grać, skoro nie lubię i wolę trzymać z tymi, co nie lubią i nie
                      grają, i zresztą stanowią dominujacą większość.
                      Wyobrazić sobie wszystko mogę - taki mój dar lub pech - ale to nie znaczy, że
                      jak sobie wyobrażę, że zabijam szefową, mam od razu lubić Wampira z Sosnowca!
                      • j_ar Re: nie smec dziewcze bez sensu i nie na temat. 02.05.05, 11:12
                        o rany, strasznie skomplikowane masz teorie, dwa razy muze czytac aby zrozumiec,
                        czyli akceptujesz to co akceptuje wiekszosc, ale z drugiej strony chcesz grac z
                        tymi co lubia to co ty, czyli ty nie wybierasz tego co lubisz tylko wiekszosc?
                        to takie trudne do zrozumienia ;(
                        • hellaa Re: nie smec dziewcze bez sensu i nie na temat. 02.05.05, 11:17
                          Jar, to łatwe: akurat taki mam gust, że - w tym względzie - lubię to co
                          większość. Paniał?
                          • j_ar Re: nie smec dziewcze bez sensu i nie na temat. 02.05.05, 11:17
                            ale wiekszosc lubi prostytutki
                            • hellaa Re: nie smec dziewcze bez sensu i nie na temat. 02.05.05, 11:18
                              Skąd te dane?
                              • j_ar Re: nie smec dziewcze bez sensu i nie na temat. 02.05.05, 11:19
                                chociazby z tego watku ;)
                                • hellaa Re: nie smec dziewcze bez sensu i nie na temat. 02.05.05, 11:23
                                  Luby, jakbyś wątki z tego forum uznawał za reprezentatywny obraz świata, to
                                  zamiast poczciwych blokowisk wszędzie rozciągałyby się sanatoria dla nerwowo
                                  chorych, przed którymi drzewa uginałyby się od dyndajacych samobójców, a pod
                                  nimi z jednej strony mąż zdradzałby żonę z pielęgniarką, a z drugiej skromny
                                  urzędnik kopałby dół na poćwiartowane własnoręcznie zwłoki swego pryncypała..
                                  • j_ar Re: nie smec dziewcze bez sensu i nie na temat. 02.05.05, 11:24
                                    jak to? to nie jest reprezentatywna grupa normalnych ludzi???... o moj boze..
                                    buuuuu ;(
                                    • hellaa Re: nie smec dziewcze bez sensu i nie na temat. 02.05.05, 11:27
                                      A co ty, J - ar, myślałeś? Że tu harcerstwo i w zdrowym ciele zdrowy duch -
                                      powiedział druch? Tu raczej: zrobił duch babie brzuch. Paniał?
                                      • hellaa Re: nie smec dziewcze bez sensu i nie na temat. 02.05.05, 12:56
                                        I jeszcze jedna korekta: Dlaczego piszesz, że "potępiam" prostytucję, skoro ja
                                        nigdzie tego nie napisałam i nie o to pytał autor wątku, tylko o lubienie?
                                        Między nie lubieniem a potępieniem jest spora różnica. Nie lubie prostytucji
                                        ale nie zamierzam "tępić" tych, co lubią. Nie lubię lodów orzechowych, ale nie
                                        zamierzam demolować zamrażarek w sklepach, w których takowe są trzymane, ani
                                        pchać palców do gardła przechodniowi, który akurat konsumuje loda orzechowego!
                                  • kingakunowska Re: nie smec dziewcze bez sensu i nie na temat. 03.05.05, 17:04
                                    Wyrazy uznania :-) Niezla jestes!
        • jmx Re: nie smec dziewcze bez sensu i nie na temat. 02.05.05, 01:53
          wittkacy napisała:


          > do domow publicznych chodza samotni mezczyzni nie majacy kobiet, lub znudzeni,
          > czy niedopieszczeni malzonkowie, nie chcacy, czy nie mogacy pozwolic sobie
          > na romanse na boku.

          i cała masa świrów, która chodzi tam by się wyżyć...
          • szpenjo Re: nie smec dziewcze bez sensu i nie na temat. 02.05.05, 12:08
            Naiwna. Wyzycz to sie mozna z przygodnie poznana kobieta. W bordellu to nic
            z tych rzeczy. Tam masz scisle okreslona usluge za scisle okreslona cene.
            • jmx Re: nie smec dziewcze bez sensu i nie na temat. 02.05.05, 23:28

              Nie pisałam o seksie ale o np. pobiciach, prostytutkom często się to zdarza.
      • jan_stereo Re: hellaa i jej kosztowne podpunkty 03.05.05, 17:34
        hellaa :

        > 4. Nie jestem głupia i nie uwierzę, że jakis facio mnie kocha i ojojoj! w
        > sytuacji, kiedy jest gotów dać jakiejs innej kobiecie stówę za wspólne pół
        > godziny /nie wiem jaka taksa, ale chyba jakos tak?/ i potem ta kobieta dzięki
        > niemu będzie jechała taksówką z nowymi tipsami, a ja dam mu to samo za friko
        >i będe zasuwała pieszo z cięzkimi siatami... bo kocha?.. Jakos mnie takie
        > wyznanie nie przekonuje!... Jak kocha to chyba woli, żebym ja miała za jego
        > kasę nową torebke i masaż, a nie jakaś obojętna mu babka?...

        Jak Cie facet kocha,to zawsze zaplaci Ci wiecej(albo chociaz porowno,dla
        sprawiedliwosci) niz prostytutce,wynika z Twego rozumowania.

        > 5. Nie wejdę w związek z facetem, co chodzi do prostytutek, bo taki aby mnie
        > przekonać o swoich uczuciach i że ceni mnie ponad inne, musiałby płacic po 3 -
        > 4 stówy za każde pół godziny ze mną /a co? mam być tańsza niz Sandra albo
        > Lolita?

        Ideal milosci to 5-6 stow za pol godziny ?

        > 6. Chłopiec mój idealistą byłby i nie taki odrażający czy ofermowaty, zeby
        się posuwał do płacenia za seks.

        Ofermy raczej nie stac na drogie prostytutki,to oni korzystaja z darmowej
        milosci.A piekne kobiety sie cenia stad sa drogie,trza wiec placic.


        • hellaa Re: hellaa i jej kosztowne podpunkty 04.05.05, 10:00
          No jasne, i przyznaję to otwarcie: w świecie, w którym płatny seks byłby
          normalką, nie widzę powodu, abym i ja nie miała miała na nim zarabiać, a im
          bardziej na mnie klient leci - tym wyzszą cenę bym podbijała! A co?!

          Ale żyjemy w świecie, gdzie płatny seks jest marginalny, i jakoś mi to
          odpowiada, i wole szukać partnera w 9/10 nie handlujących seksem niż wśród 1/10
          handlujących /a tracę potencjalny zarobek - ech, głupia!.../.

          Sugerujesz, ze kobiety uprawiające seks za darmo są kiepskie, a prostytutki
          swietne, i dlatego koneser /nie żadna oferma!/ płaci im za profesjonalizm? To
          jest kit wciskany samym sobie przez klientów agencji, aby się lepiej czuć.

          Prawda jest taka, że lepiej jest uprawiać seks ze zdrową, higieniczną,
          sympatyczną i ładną koleżanką, która specjalnie dla ciebie rezerwuje miły
          wieczór /za darmo!/, mogąc potem pogadać o wspólnych sprawach, leniwie
          posłuchać muzyki; niż wpaść do agencji na godzinę czy pół, wybrać pannę, z
          której przed chwila zstapił szósty tego dnia klient a sześćdziesiąty w tym
          tygodniu, i, liczac się z czasem, odstawić numerek, a potem.. co? Bez stówy w
          kieszeni.. buh z powrotem w warszawską noc!.. I to jest fajniejsze? Nie sądzę.
    • itsmeagain Re: Czemu nie lubimy prostytutek? 01.05.05, 22:24
      Polecam ksiazke "11 minut" Coelho. Uczy ona m.in. tolerancji i zrozumienia dla
      czasami pokretnego ludzkiego losu.
      • renkaforever Re: feministki do dziela! 02.05.05, 01:14
        Za prostytucja kryje sie handel narkotykami, za tym kryje sie konflikt z
        prawem.Nikt rozsadny nie miesza w tym tygielku, tylko amator zielonych sliwek.
        Dlatego byc moze sa one nie lubiane.
        Ja wspolczuje prostytutkom, szczegolnie tym uzaleznionym. Sa one jak zagonione,
        potwornie zmeczone zwierzeta, karmione narkotykami i seksem. To juz nie zalezy
        od ich woli. One tego juz nie moga zmienic. To wraki ludzkie.Wystarczy spojrzec
        na te zniszczone wlosy ze sporymi odrostami, zbyt jaskrawy makijaz, blada
        twarz i brak usmiechu.
        Inne dziewczyny uprawiaja ten zawod dla zabawy, bo to lubia, lubia byc
        adorowane, lubia byc pachnace i zadbane.Piekne ale zatyrane Kobiety, dzwigajace
        siatki z zakupami,po drodze odbierajace dzieci z przedszkola pewnie w duchu
        przeklinaja te panienki mijajace je porzadnym samochodem..:) ale to nie wina
        tych panienek, to takze nie jest wina tych pracujacych uczciwie kobiet.
        To wina facetow, ktorzy ten biznes organizuja.
        Prostytutki sa ofiarami.
        Nie ma ofert pracy dla kobiet, wiec zostaja prostytutkami.Wiecej ofert pracy
        dla kobiet zredukuje ten ponizajacy proceder, kiedy dziewczyny najpierw sa
        uzalezniane od narkotykow, a potem proponuje im sie "splacanie dlugow".
        Feministki zajmijcie sie tym, a nie gdakaniem po puszczy.
        • ziemiomorze Re: feministki do dziela! 02.05.05, 02:08
          renkaforever napisała:
          > Nie ma ofert pracy dla kobiet, wiec zostaja prostytutkami.Wiecej ofert pracy
          > dla kobiet zredukuje ten ponizajacy proceder,

          Obawiam sie, ze jak kazdym rynkiem - i tym rzadza prawa podazy i popytu.
          Prostytutki znikna, kiedy znikna ich klienci. Witaj, swiecie bez mezczyzn.

          > Feministki zajmijcie sie tym, a nie gdakaniem po puszczy.

          Tak tak - niech sie czyms zajma w koncu!
          (Tez bym chciala miec kogo poslac do zalatwienia spraw, ktore mnie bola, ale
          jakos brak mi tupetu,)
          • renkaforever Re: feministki do dziela! 02.05.05, 04:39
            Kiedys czytalam na internecie historie jednej prostytutki, byla wzruszajaca,
            inna kobiete sama osobiscie znalam wiele lat, ale ta historia jest bardzo
            smutna.Nawet te dwie historie nie zasluguja na jakiekolwiek potepienie, czy nie
            lubienie tych kobiet.Jednak wobec braku ofert pracy, kobiety decyduja sie na
            ten chleb.
            I to jest smutne.
            • alicja-ciekawska zonie 02.05.05, 09:44
              oddaje sie miesieczna wyplate,kupuje futra i bizuterie.
              -ale nie zawsze mezczyzna kiedy chce otrzymuje sex.
              U prostututki za niewielka sume,otrzyma chlop sex ,kiedy mu sie zachce.
              Do tego nie musi takiej kobiety zaspokoic./prostytutki/
              A coraz czesciej ,spotyka sie panow parajacych sie ta profesja.
              • j_ar Re: zonie 02.05.05, 09:59
                alicja-ciekawska napisała:

                > oddaje sie miesieczna wyplate,kupuje futra i bizuterie.

                o dzizusku... gdzie tak jest?
                a skoro odda cala wyplate to za co kupi te pierdoly?
                • alicja-ciekawska Re: zonie 02.05.05, 10:09
                  j_ar napisał:

                  > alicja-ciekawska napisała:
                  >
                  > > oddaje sie miesieczna wyplate,kupuje futra i bizuterie.
                  >
                  > o dzizusku... gdzie tak jest?
                  > a skoro odda cala wyplate to za co kupi te pierdoly?
                  >
                  premie dostaje,albo dorobi na boku.
        • szpenjo Re: feministki do dziela! 02.05.05, 12:15
          Jakies bzdety wypisujesz. Za komuny byla praca dla kobiet i kobiety do tego
          zawodu garnely sie tak samo chetnie. Po prostu tam zarabia sie kilkakrotnie
          wiecej na ROBOCZOGODZINE niz pracujac np. jako sprzdawczyni w sklepie.
          • renkaforever Re: szpenjo 04.05.05, 04:42
            Ciekawe jaki wplyw mial system polityczny na ilosc prostytutek w POlsce.
            Bo, ze brak ofert pracy to oczywiste.Poza tym trzeba byc kobieta zeby zrozumiec
            prostytutke.
            Faceci sie do tego nie nadaja.
            • szpenjo Re: szpenjo 04.05.05, 13:16
              znam je i je rozumiem. mimo, ze nie jestem kobieta.
              Jak rozne kobiety, tak rozne sa prostytutki.
              Sa takie, ktore robia to, bo nie ma innej pracy, ale sa takie, ktore wiedza,
              ze to najlepszy sposob szybkiego zarobienia pieniedzy.

              Jedno je laczy. Aby byc prostytutka, trzeba lubic sex (mimo, ze clientow
              traktuje sie przedmiotowo) i lubic mezczyzn.

              I dlatego wierze w obiegowa prawde, ze prostytutki (po zakonczeniu kariery)
              okazuja sie byc dobrymi matkami i zonami.
              • ziemiomorze Re: szpenjo 04.05.05, 18:29
                szpenjo napisał:

                > Jedno je laczy. Aby byc prostytutka, trzeba lubic sex (mimo, ze clientow
                > traktuje sie przedmiotowo) i lubic mezczyzn.
                >
                > I dlatego wierze w obiegowa prawde, ze prostytutki (po zakonczeniu kariery)
                > okazuja sie byc dobrymi matkami i zonami.

                Mi sie to wydaje dosc dziwaczne.
                Zeby zostac prostytutka, trzeba miec bowiem umiejetnosc spojrzenia na siebie
                jak na towar, umiec potraktowac sie przedmiotowo; to przede wszystkim. Umiec
                odciac sie od roznych emocji. Takim zajeciem paraja sie wiec przede wszystkim
                ludzie z niska samoocena (jesli juz odwolujemy sie do amerykanskich filmow -
                Julia Roberts w 'Pretty Woman' mowi 'skoro wszyscy traktuja Cie jak smiecia, Ty
                sama w koncu tez tak zaczynasz o sobie myslec - i konczysz na ulicy' - czy
                jakos tak).
                Tez trudno mi sie zgodzic z tym, jakoby prostytutki lubia mezczyzn. Klienci sa
                rozni - zdarzaja sie, jak mysle, fizycznie odrazajacy, brudnawi, zaniedbani,
                brutalni i chamscy, ktorzy potrzebuja wynajetej kobiety do tego, aby poczuc, ze
                sa od kogos lepsi. Podejrzewam, ze trudno do nich palac specjalna sympatia,
                • szpenjo Re: szpenjo 05.05.05, 07:27
                  Ty prostytutki, to chyba tylko w TV widzialas. Nie da sie "wejsc" do tego
                  zawodu, nie lubiac seksu i mezczyzn. W przypadku beznadziei idzie sie zebrac,
                  lub krasc, a nie mysli o prostytucji.
                  • ziemiomorze Re: szpenjo 05.05.05, 08:57
                    Prostytutke znalam tylko jedna, fakt.
                    Nadal - jesli 'traktuje sie siebie jak smiecia' i glowie powstaje pomysl na
                    prostytucje (bo np kolezanka to robi i sobie chwali), to wszystko jedno, czy
                    sie lubi facetow albo seks. Osoba prostytutki jest tu najmniej wazna - takze
                    dla niej samej.
                    I - nawet jesli dziewczyne parajacej sie tym zawodem znecily do niego
                    przyjemnosci wynikajace z cielesnego obcowania z wieloma mezczyznami (czyli
                    jak? prostytutki to spelnione nimfomanki, tak? ciekawe), to skutecznie im ta
                    przyjemnosc przechodzi po kolejnym bezzebnym niedomytym malo finezyjnym gosciu
                    tej samej nocy.
                    • szpenjo Re: szpenjo 05.05.05, 13:00
                      powoli chwytasz, co pisze.
                      wlasnie dlatego, ze prostytutki to ten gatunek kobiet, ktore lubia mezczyzn
                      i seks - sa one w stanie pojsc do lozka czasami i z takim bezzebnym i
                      niedomytym. (jasne, ze bez przyjemnosci, tego nie trzeba uzasadniac).

                      kobieta nie lubiaca seksu i mezczyzn zwymiotowalaby na sama mysl o tym.

                      i nie jest generalnie prawda, ze prostytutki, to kobiety o mniejszym poczuciu
                      wartosci.
                      diabolizujesz je. te ktore ja znam, to przeciwnie, wiedza, ze sa atrakcyjnymi i
                      pociagajacymi kobietami i chca ten sexapil sprzedac za odpowiednie pieniadze.
                      • j_ar Re: szpenjo 05.05.05, 13:23
                        widac, ze dobrze znasz ten swiat prostytutek, powiedz mi, jak mozesz, w takim
                        razie
                        - czy taka znajaca swoja wartosc kobieta, zostaje prostytutka?
                        - czy ta kobieta, jak jej sie znudzi, powie, czesc opiekun, odchodze?
                        - swietna zona bedzie, i nie rzadko zona klienta(to chyba ty pisales)?
                        - prostytutki maja w sobie atrakcyjny seksapeal, a moze to jakas wulgarnosc
                        jednak?
                        • szpenjo Re: szpenjo 05.05.05, 14:56
                          j_ar napisał:

                          > widac, ze dobrze znasz ten swiat prostytutek, powiedz mi, jak mozesz, w takim
                          > razie
                          > - czy taka znajaca swoja wartosc kobieta, zostaje prostytutka?
                          > - czy ta kobieta, jak jej sie znudzi, powie, czesc opiekun, odchodze?
                          > - swietna zona bedzie, i nie rzadko zona klienta(to chyba ty pisales)?
                          > - prostytutki maja w sobie atrakcyjny seksapeal, a moze to jakas wulgarnosc
                          > jednak?
                          >
                          >
                          >
                          1. tak
                          2. jak najbardziej. A przyszly maz o jej bylej profesji nigdy sie nie dowie
                          3. masz "telewizyjny" obraz prostytutek. te ktore ja znam, to dosc delikatne
                          w zachowaniu i urodzie dziewczyny (jedna nawet po studiach i dosc elokwentna)

                          Jest kilka "polek" prostytutek.

                          a) TIR-owki
                          b) ulice miejskie
                          c) agencje towarzyskie, hotele krajowe
                          d) hotele "zagraniczne", panie indywidualnie pracujace na telefon (quasi-gejsze)

                          te moje znajome sa z "polki" c).
                      • ziemiomorze Re: szpenjo 05.05.05, 14:23
                        To ja mam pare pytan:
                        Skoro bez przyjemnosci to co ma do tego lubienie seksu lub mezczyzn?
                        Jak mozna miec wysokie poczucie wlasnej wartosci, jesli jako pomysl na zycie
                        realizuje sie sprzedaz siebie samej? Gdzie tu postawa milosci wobec siebie,
                        szacunku i uwagi?
                        • szpenjo Re: szpenjo 05.05.05, 14:50
                          ziemiomorze napisała:

                          > To ja mam pare pytan:
                          > Skoro bez przyjemnosci to co ma do tego lubienie seksu lub mezczyzn?
                          > Jak mozna miec wysokie poczucie wlasnej wartosci, jesli jako pomysl na zycie
                          > realizuje sie sprzedaz siebie samej? Gdzie tu postawa milosci wobec siebie,
                          > szacunku i uwagi?
                          >
                          1. Trzeba lubic seks i mezczyzn - by z niekochanym facetem moc psychicznie
                          pojsc do lozka. Kobieta nie lubiaca jednego i drugiego , "nie przelamie sie".
                          2. te ktore ja znam, wlasnie ze wzgledu na przekonanie o wlasnej wartosci sa
                          prostytutkami. Wiedza, ze stojac za lada w sklepie urobilyby sie 3 razy wiecej
                          za 3 razy mniejsze pieniadze.
                          3. na pytanie o milosc wlasna i o etyce trudno mi wprost odpowiedziec.
                          Ale ja zapytam Ciebie:
                          malo mamy nieetycznych lekarzy i przekupnych urzednikow?
                          - to problem nie tylko prostytutek.
                          • ziemiomorze Re: szpenjo 05.05.05, 15:08
                            szpenjo napisał:
                            > 1. Trzeba lubic seks i mezczyzn - by z niekochanym facetem moc psychicznie
                            > pojsc do lozka. Kobieta nie lubiaca jednego i drugiego , "nie przelamie sie".

                            Alez przelamie sie, jesli przyzwyczajona jest lekcewazyc lub niezauwazac
                            wlasnych uczuc. Wystarczy wyprzec obrzydzenie i lek. Miedzy innymi na tym
                            polega demoniczna strona tego zawodu, ktorej nie widzisz: trzeba sie wyprzec
                            samej siebie - emocjonalnie, odciac od uczuc.

                            > 2. te ktore ja znam, wlasnie ze wzgledu na przekonanie o wlasnej wartosci sa
                            > prostytutkami. Wiedza, ze stojac za lada w sklepie urobilyby sie 3 razy wiecej
                            > za 3 razy mniejsze pieniadze.

                            Nie, to nie jest 'przekonanie o wlasnej wartosci' - to jest przekonanie o
                            wartosci towaru (ciala).
                            Znowu - jesli kobieta jest sama dla siebie towarem, rzecza, przedmiotem - nie
                            moze siebie szanowac. Nie szanuje sie wieprza, ktorego sie sprzedaje do rzezni,
                            szanuje sie ew. jego wartosc w brzeczacej gotowce. Roznica wcale nie subtelna.

                            > 3. na pytanie o milosc wlasna i o etyce trudno mi wprost odpowiedziec.

                            Dlaczego?

                            > Ale ja zapytam Ciebie:
                            > malo mamy nieetycznych lekarzy i przekupnych urzednikow?
                            > - to problem nie tylko prostytutek.

                            Zdecydowanie, ale rozmawiamy o prostytutkach. Czy fakt, ze sasiad kradnie,
                            usprawiedliwa Twoje nieuczciwe chetki?

                            I jeszcze zapytam Cie, czemu do rozmowy o prostytutkach przebrales sie w inny
                            nick? Dla mnie jest oczywiste, ze jako wytrawny klient bedziesz bronil tezy o
                            szczesliwych prostytutkach. W swoim wlasnym interesie - one sie nie ponizaja,
                            wiec i Ciebie, placacego za ich uslugi to nie dotyczy, prawda?
                            • szpenjo Re: szpenjo 05.05.05, 15:19
                              to obelga i insynuacja - nie korzystam z uslug tych Pan.
                              Zbyt skapy jestem i nie lubie za seks placic.
                              Poza tym nie sypia sie z przyjaciolkami. To rodzi klopoty.

                              Opisalem jarowi prostytutki z nieco wyzszej polki c).
                              Uwierz, ze one zyja w zgodzie ze soba i nie maja wyrzutow sumienia.
                              jesli nie czujesz tego bluesa, to znaczy , ze do tej polki sie nie
                              kwalifikujesz. Ale to przeciez ani Ciebie, ani mnie nie martwi?
                              • ziemiomorze Re: szpenjo 05.05.05, 15:25
                                Jeszcze raz: dlaczego zmieniles nicka?
                              • ziemiomorze Re: szpenjo 05.05.05, 15:26
                                A, i jesli prostytutki sa spelnione zyciowo i zawodowo, to czemu sugestia
                                sypiania z nimi mialaby byc 'obelga i insynuacja'?
                                • szpenjo Re: szpenjo 05.05.05, 15:50
                                  Jestem czlowiekiem zasad. Nie place za seks, gdyz to ublizaloby mojej godnosci.
                                  Natomiast jesli Damy za moje uslugi na wysokim poziomie zechcialy
                                  by mnie wynagrodzic w kulturalnej formie np. poprzez prezenty w postaci drogich
                                  Perfum, alkoholi, eleganckiej kurtki ze skory - nie mialbym nic rzeciwko.

                                  Ze o takim prostym fakcie, ze spory procent malzenstw - to w rzeczywistosci
                                  zwykla transakcja, nazywana "prostytucja malzenska" - nie wspomne

                                  _________________________________________________________________________
                                  The difference between border and bordell may be very small, as you see.
                                  • ziemiomorze Re: szpenjo 05.05.05, 15:56
                                    Czyli nie mialbys nic przeciwko swojemu pozamalzenskiemu prostytuowaniu sie? I
                                    jestes czlowiekiem zasad?
                                    Konkretnie niby jakich?
                                    • szpenjo Re: szpenjo 05.05.05, 16:01
                                      ziemiomorze napisała:

                                      > Czyli nie mialbys nic przeciwko swojemu pozamalzenskiemu prostytuowaniu sie?
                                      I
                                      > jestes czlowiekiem zasad?
                                      > Konkretnie niby jakich? <

                                      1. np. takich, ze jestem hollernie staly w uczuciach.
                                      tylko adresatki tych uczuc niekiedy sie zmieniaja.
                                      Uczucia za to pozostaja STALE i silne.

                                      2. Z tym to mnie zazylas.
                                      Czy lepsze malzenskie, czy pozamalzenskie prostytuowanie sie?
                                      Mam dylemat - musze to przemyslec.


    • hsirk Re: Czemu nie lubimy prostytutek? 02.05.05, 10:09
      ja tam lubie n/t
      • ukijanka Re: Czemu nie lubimy prostytutek? 07.05.05, 15:26
        to dzieki Waszym opinion przypuszczam, ze dziewczyna trudniaca sie prostytucja
        nie powinna obawiac sie przyznac do tego co robi, np. rodzinie? Skoro wieksza
        czesc spoleczenstwa jest tak tolerancyjna...
        • marrian Re: Czemu nie lubimy prostytutek? 07.05.05, 16:08
          prosze, bez przesadyzmu. ja, mimo ze pieniadze zarabiam "uczciwie",
          to nie zamierzam przyznac sie rodzinie do wszystkich moich dochodow.
          Uczciwosc tak. Ale w granicach.
    • mam_wychodne Ile skłonne byłybyście dać? 02.05.05, 12:18
      żeby was, piękne i mądre forumowiczki ktoś raczył wreszcie zaliczyć, choćby
      raz, 10 min.
      was się nawet nie pytam forumowicze ile dalibyście za te 10 min boście za
      ubodzy duchem i kieszenią.
      • alicja-ciekawska Re: Ile skłonne byłybyście dać? 02.05.05, 12:30
        mam_wychodne napisał:

        > żeby was, piękne i mądre forumowiczki ktoś raczył wreszcie zaliczyć, choćby
        > raz, 10 min.
        > was się nawet nie pytam forumowicze ile dalibyście za te 10 min boście za
        > ubodzy duchem i kieszenią.


        za 10 minut??????????????
        • robertoniro Re: Ile skłonne byłybyście dać? 03.05.05, 12:03
          kobiety zazdroszcza prostytutkom bo sa piekne i seksowne i pozadane.

          a z drugiej strony zarabiaja tyle kasy bez przepracowywania sie.
          • fretosek Re: Ile skłonne byłybyście dać? 03.05.05, 13:06
            robertoniro napisał:

            > kobiety zazdroszcza prostytutkom bo sa piekne i seksowne i pozadane.
            >
            > a z drugiej strony zarabiaja tyle kasy bez przepracowywania sie.

            - a gdzie pracuje twoja matka?
          • renkaforever Re:robertoniro? 04.05.05, 04:45
            robertoniro napisał:

            > kobiety zazdroszcza prostytutkom bo sa piekne i seksowne i pozadane.
            >
            > a z drugiej strony zarabiaja tyle kasy bez przepracowywania sie.

            Jest wiele kobiet pieknych, seksownych i wzbudzjacaych pozadanie ale jakos im
            do glowy nie przyjdzie zostac prostytutka. Ciekawe.
    • jan_stereo w swiecie prostytucji 03.05.05, 17:26
      Jakies to jednostronne,skoro istnieje prostytucja zarowno meska jak i
      zenska,klientow obu plci nie brakuje.
      Przyjemnosc ma te ceche w naszym swiecie,ze sie za nia placi( w wiekszosci
      przypadkow),czy jest to prostytucja,wata cukrowa,wakacje badz inne atrakcje.
      • hansii Jasiu, kup sobie loda cukrowego 03.05.05, 18:36
        i nie nudz ponizej poziomu, oki?
        • jarrrek Re: Jasiu, kup sobie loda cukrowego 04.05.05, 12:59
          wiele prostytutek bardzo dobrze wychodzi za maz za....klienta.
    • psychopata.z.borderline Re: Czemu nie lubimy prostytutek? 05.05.05, 14:32
      dlatego, że człowiek nie powinien sprzedawać ciała ani duszy
      • hansii Re: Czemu nie lubimy prostytutek? 05.05.05, 14:44
        podoba mi sie Twoja pryncypialnosc, dziouha.

        wszekze swoja dusze,a niekiedy i cialo sprzedaje codziennie 80 % ludzi
        idac kazdego rana do nielubianej pracy, by zarabiac na chleb.
        O ile bowiem pamietam statystyki, tylko kilknascie procent ludzi wykonuje te
        prace, o ktorej kiedys myslalo i ktora lubi.
        • ziemiomorze Re: Czemu nie lubimy prostytutek? 05.05.05, 15:00
          Odrobine przeginasz, hansi.
          Jasne, mozna demonizowac i nazywac prace 'uczciwa' - 'prostytucja', tyle ze to
          naduzycie.
          Prostytutki sprzedaja intymnosc i prywatnosc; cos, co w wielu kulturach wiaze
          sie ze sfera sakrum. Sprzedaja siebie (nie tylko swoje cialo). Sprzedawanie
          wlasnego czasu w biurze nie pozostawia na ogol traumy, jaka maja do
          odczarowania dziewczyny z burdeli. I - zazwyczaj - 'uczciwie' pracujacy ludzie
          nie sa potencjalnie narazeni na takie naduzycia, na jakie sa prostytutki.
          • hansii jasne, ze troche przeginam 05.05.05, 15:07

            Popatrz jednak na prace sprzataczki w supermarkiecie, poganiana przez szefa,
            lekcewazona przez kasjerki, bojaca sie co dnia utraty pracy.
            Powiesz mi tylko pewnie, ze ona przynajmniej uczciwie zarabia na chleb.?

            etyczne pojecie uczciwosci jest sprawa wysoce indywidualna.
            nie kazdy tez musi traktowac seks jak temat wstydliwy i tabu.
            to kwestia wychowania.
            • ziemiomorze Re: jasne, ze troche przeginam 05.05.05, 15:14
              Znowu - chodzi o granice.
              Tak, taka hipotetyczna pani daje sie naduzywac (dygresja - teoretycznie, bo
              proby upokorzenia jej przez np. kolezanki 'wyzej', 'z kas', tak naprawde
              upokorzaja tylko je same).
              Pewne granice - zapewne dlatego, ze czuje sie pod sciana - daje przekroczyc,
              ale nie wszystkie, stad sytuacja inna.
            • xy2 @ 11.05.05, 21:10
    • sdfsfdsf Re: Czemu nie lubimy prostytutek? 07.05.05, 16:15
      uwielbiam prostytutki
      • renkaforever Re: Czemu nie lubimy prostytutek? 11.05.05, 01:32
        A ja wspolczuje tym kobietom i uwazam, ze feministki powinny miec na dzisiaj
        najwazniejsze haslo: KONIEC Z PROSTYTUCJA KOBIET!
        Wystarczy realizowanie tylko tego jednego hasla feministek i zaraz je polubie a
        moze nawet sie do nich zapisze :)
        • ziemiomorze Re: Czemu nie lubimy prostytutek? 11.05.05, 12:19
          To jest bardzo wygodne zaganiac do posprzatania cudze brudy kogos, kto do ich
          powstania nie przylozyl reki.
          Prostytucja bedzie istniala tak dlugo, jak dlugo beda istnieli mezczyzni i
          kobiety. Feministki zajmuja sie ofiarami prostytucji - w Polsce min. w Fundacji
          La Strada.

          A - do 'feministek' sie nie zapisuje: albo sie jest za rownoscia i prawem do
          wyboru, albo nie,
        • szpenjo nie pieprz bez sensu. 11.05.05, 18:37
          gdyz zbiera mi sie na wymioty.
          zlikwidujesz prostytucje, a od jutra, zadna kobieta nie bedzie mogla przejsc
          samotnie ciemna ulica wieczorem, gdyz znowu zaczna sie gwalty.

          prostytutki nie stwarzaja problemu.
          odpowiadaja tylko na meskie zapotrzebowanie.
        • ukijanka Re: Czemu nie lubimy prostytutek? 10.07.05, 22:47
          Ja nie popieram hasla "Koniec prostytucji kobiet", ale jestem za jej
          legalizacja. Tak jak w Holandii, gdzie prostytutki maja takie same prawa, jak
          osoby zatrudnione gdziekolwiek indziej.
    • malvvina francuzi lubia n/t 11.05.05, 19:31

Inne wątki na temat:
Pełna wersja