Problem - naprawde duzy

04.05.05, 20:56
Czesc!

Jestem na tym forum nowa osoba. Mam pytanie do ludzi ktorzy studiuja ta
tematyke badz naprawde sie nia interesuja.
Moj problem polega na tym ze mam 25 lat i nigdy nie bylem w zwiazku z zadna
kobieta. Oczywiscie byly pewne nazwijmy to "sporadyczne" kontakty, "przygody"
(dokladnie to jedna), umawianie sie przez net itd., nawet przyjaznie ale
nigdy nic z tego nie bylo. Byc moze jest to spowodowane nienajlepszymi
stosunkami w mojej rodzinie? Pochodze z domu w ktorym klotnie miedzy
rodzicami byly na porzadku dziennym a rodzice otwarcie wyrazali do siebie
niechec przez wiele wiele lat, teraz sie to troche zmienilo.
Prosze o odpowiedz na pytanie: czy istnieje jakas nowoczesna forma terapii
ktora pomoze mi pokonac "lek" przed zwiazkiem i uczuciowym zaangazowaniem?
Czy mozna sie z tego skutecznie wyleczyc? O odpowidz prosze tylko tych,
ktorzy maja cos do powiedzenia i wiedze na ten temat. Z gory dziekuje i

pozdrawiam

Tomek

    • mskaiq Re: Problem - naprawde duzy 05.05.05, 13:04
      Mysle ze Twoj problem polega na tym ze sie boisz zwiazku, boisz sie ze
      zostaniesz zraniony.
      Mozna sobie z tym poradzic ale musisz swiadomnie pokonac ten strach, musisz
      uwierzyc ze zwiazek z inna osoba nie zrani Ciebie. Probuj afirmowac ze sie nie
      boisz kiedy pojawi sie ta niechec do zwiazku.
      Bardzo pomaglaby Ci milosc, tyle ze najprawdopodobniej blokujesz ja bo sie
      wlasnie tego boisz.
      • ziemiomorze Re: Problem - naprawde duzy 05.05.05, 14:25
        Mskaiq, sorry ze sie czepiam, ale czytajac znakomita wiekszosc Twoich rad, mam
        wrazenie, ze czlowiekowi, ktory skarzy sie, ze nie moze spac, bo cierpi na
        bezsennosc piszesz 'wyspij sie dobrze, to Ci minie',
        • lidia27 Re: Problem - naprawde duzy 05.05.05, 15:17
          Witaj.
          Napisz jak kończyły sie Twoje relacje z kobietami.Czy sam zrywałes kontakt,wycofywałes sie gdy zauważyłeś,ze sytuacja zaczyna sie robic "poważna".
          • phuntom Re: Problem - naprawde duzy 05.05.05, 17:27
            No tak zazwyczaj bylo. Z jedna dziewczyna to bylem juz bardzo bardzo blisko,
            ale to w ogole byla zamotana sytuacja bo ona wtedy z kims byla i nie wierzylem
            jej ze z nim zerwie. Takze powiedzialem wtedy ze jej nie kocham i tyle. Chociaz
            pozniej tego zalowalem ale bylo ju za pozno....W ogole to czesto jest taka
            sytuacja ze sam nie wiem co do kogos czuje. Mozliwe ze na tym tez polega
            problem.
            • lidia27 Re: Problem - naprawde duzy 05.05.05, 19:03
              Możesz zgłosiś sie do psychologa jeśli czujesz ze sam nie dasz sobie rady.Ja mam podobny problem.Miałam podobna sytuacje rodzinna jak Ty.Nie wierzyłam,ze mnie moze się udać,że nie podziele losu swoich rodziców.Jednak gdy w moim życiu pojawił sie mężczyzna nie uciekłam,mimo ogromnych obaw.Pozwoliłam rozwinac sie temu zwiazkowi...i nie żałuję.Moze rozczaruję sie moze nie.W każdym razie czerpie z tego co jest radosc i to jest najważniejsze.
              Jeśli chciałbyś pogadać,napisz.
              Pozdrawiam
    • mskaiq Re: Problem - naprawde duzy 06.05.05, 00:05
      Piszesz ze czesto nie wiesz co czujesz do dziewczyny. To zagubienie bierze sie
      z tego ze pojawiaja sie w Tobie dwa uczucia strach i milosc. Kiedy pojawia sie
      strach nic nie czujesz i wtedy masz wrazenie ze zwiazek nie ma sensu. Kiedy
      tego strachu nie ma wtedy kochasz ta osobe.
      Jedynym rozwiazaniem jest rozsadek i zrozumienie mechanizmu. Jesli uczucie
      nagle znika, poczekaj ono wroci. Po pewnym czasie te przerwy beda coraz krotsze
      i ten strach bedzie coraz slabszy az w koncu zniknie.
    • psychopata.z.borderline Re: Problem - naprawde duzy 06.05.05, 00:14
      bo może żadna ci nie odpowiadała
    • mgliscie Re: Problem - naprawde duzy 06.05.05, 22:31
      to ze wiesz ze jest problem to juz ta wieksza polowa sukcesu :)jesli
      zdecydujesz sie na terapie, polecam terapie poznawcza; dobrze przeprowadzona
      poprzestawia w glowie, a i przez to w emocjach; wybierz tylko sprawdzonego
      psychoterapeute; powodzenia
    • jpsi Widze dwa rozwiazania... 08.05.05, 13:53
      1) Trafisz na dziewczyne ktora nie wytrzyma i sama sie do ciebie dobierze...
      2) Sam sie ruszysz, azeby ci pomoc spojrz na kilka faktow.

      Dobor partnerow jest jednym z kluczowych elementow ewolucji. Nasz gatunek jakos
      tam sie rozwija, wiec dobor jest logiczny, preferencyjny.

      Jednak zalozmy, ze zgodnie z teoriami autorow ksiazek [:D] na swiecie jest
      tylko jedna, czy dwie osoby z ktorymi mozemy dzielic zycie...Prawdopodobienstwo
      spotkania jest tak male, ze nikt by sie nie wiazal.

      Zatem jak natura sobie z tym poradzila... Kiedy ktos ci sie podoba, istnieje
      ponad 90% szans, ze podobasz sie drugiej osobie. Mniej wiecej: Poprzez
      odpowiednie dzialania, rozmowy, okazywanie szacunku i zainteresowania [i mean
      politely.] mozna doprowadzic do zawarcia zwiazku.
      ----------------------------------
      Odrzucenie [<10% ! ]

      Spotka cie tak na prawde tylko wtedy, jezeli przestraszysz kogos. Warto wiec
      poczekac z pol roku, rok zeby dowiedziec sie pozawerbalnymi sygnalami.
      To wcale nie musi byc tak, ze od pewnego momentu zaczniesz z kims byc.
      Ta granica moze byc bardzo plynna. Tylko na to potrzeba czasu, i dobrego
      rozpoznania, zastanowienia itd.
      --------------------------------------------------------
      Zauwazylem, ze w kazdej wiekszej grupie znajde kogos kto mi sie podoba. Raz na
      ok. 100 osob wystarczajaco [tj. bardzo]. Jezeli bedziesz sie obracac w jakichs
      grupach, gdzie jest co najmniej kilkadziesiat 'wolnych' osob, to powinienes
      kogos znalezc... I nie miej z gory zalozonego planu, ze to bedzie wlasnie ta
      dziewczyna, bo moze sie poczuc traktowana przedmiotowo, egoistycznie.

      Tyle z arbitralnych przemyslen :). Z autopsji i ekstrapolacji. Doloz: wydaje
      mi sie, wedlug mnie, prawdopodobnie, moze byc tak w odpowiednich miejscach.
      • marecki997 Re: Widze dwa rozwiazania... 08.05.05, 15:09
        jpsi napisał:

        > Kiedy ktos ci sie podoba, istnieje
        > ponad 90% szans, ze podobasz sie drugiej osobie. Mniej wiecej: Poprzez
        > odpowiednie dzialania, rozmowy, okazywanie szacunku i zainteresowania [i mean
        > politely.] mozna doprowadzic do zawarcia zwiazku.
        > ----------------------------------
        > Odrzucenie [<10% ! ]

        A skąd masz takie obliczenia, ciekaw jestem? Dlaczego akuat 90%? Rzeczywistość
        pokazuje coś zupełnie innego niż w twoich "naukowych" książkach. Większość
        małżeństw w Polsce zawierana jest z rozsądku lub ze strachu przed tym, że nie
        spotka się nikogo lepszego (czyli de facto też z rozsądku), następnie bądź to
        rozpada się po kilku latach w atmosferze wzajemnej nienawiści, bądź też tkwią w
        takich związkach póki śmierć ich nie rozdzieli - ze względu na dzieci bądź
        opinie rodziny lub sąsiadów. Proponowałby ci obejrzeć film "American beauty"
        który pokazuje podobny problem przeniesiony w amerykańską rzeczywistość.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja