Nie pytać, nie szukać...

09.05.05, 22:48
Właściwie, zgodnie z tematem tego wątku, nie powinnam tego wątku w ogóle
rozpoczynać, jednakże postanowiłam to zrobić, chociaz tym samym wkradnie się
między temat wątku, a jego założenie pewna nieścisłość, a nawet zaprzeczenie,
co może uniemożliwić zrozumienie wątku, jednak-jednak postaram się pokrótce
wyjaśnić o co mi chodzi.
Czy możliwy jest stan, osiagnięcie takiego stanu, w którym- jeśli człowiek go
osiągnie- nie czuje się potrzeby pytania o jakąkolwiek rzecz, z którą się ten
człowiek zetknie, ponieważ wszystkie cechy , zarówno te istotne jak i nie
istotne są dla świadomości tego człowieka jasne i oczywiste? Z tym wiąże się
pewna przewidywalność rzeczy, dotyczącej i wiążącej się w łańcuch reakcji z
tą rzeczą,a więc skoro jest przewidywalność i świadomość przewidywalności
oraz przewidywalność następstw łańcucha rzeczy, czy jest mozliwe, że w
obliczu tego, człowiek przestaje odczuwać potrzebę poszukiwania- skoro
uzewnętrznienie wszystkiego, z czym ma do czynienia i dzięki czemu ma co
uzewnętrzniać to tylko kwestia ubrania tego w słowa?
Mozliwe, że nie dość jasno sprecyzowałam o co mi chodzi,ale to pewnie
dlatego, że sama do końca nie jestem przekonana, jakich słów należy użyć, by
każdemu to móc wyjaśnić w sposób jak nabardziej dla niego przystępny i jasny.
Czy to jest odpowiedni temat na takie forum jak to..?
    • rozgwiazda1 Re: Nie pytać, nie szukać... 09.05.05, 22:50
      Temat mysle,ze odpowiedni.
      Tyle ze (a moze tylko ja...)nie rozumiem o czym piszesz?
      • hieroglif1 Re: Nie pytać, nie szukać... 09.05.05, 22:54
        hm, to ja z wyjaśnieniem jeszcze poczekam, aż znajdą się osoby, z którymi
        zazwyczaj prowadzisz dyskusje- bo sama nie wiem, od czego zacząć mam
        wyjaśnienie, od którego akapitu, zdania,zagadnienia? Zagadnienie jest jedno,
        natomiast złożone z tylu zdań, że nawet ich nie widać na pierwszy rzut oka ;).
        Generalnie, trudy egzystencji, a o cóżby innego mogłoby chodzić ;)
        • rozgwiazda1 Re: Nie pytać, nie szukać... 09.05.05, 22:56
          ;)
          Spokojnie,zacznij od poczatku:)
          • hieroglif1 Re: Nie pytać, nie szukać... 09.05.05, 22:59
            ;)
            No więc tak... chyba odczuwam coś w rodzaju zmęczenia.. Dobrze trafiłam? ;)
            • rozgwiazda1 Re: Nie pytać, nie szukać... 09.05.05, 23:00
              bo pozno sie robi.Albo to ja dostalam oczoplasu,juz uciekam w takim razie;)
              Dobranocki.
              • hieroglif1 Re: Nie pytać, nie szukać... 09.05.05, 23:04
                No więc właśnie o to chodzi, o zmęczenie, chyba bardziej zwięźle nie można tego
                rozwinąć ;) Jutro może pociagnę temat, bo też uciekam, pp ;)
    • m.malone To forum 09.05.05, 22:54
      nie takie rzeczy juz widziało...i jakoś zniosło:P
      • alicja-ciekawska Re: To forum 09.05.05, 22:57
        m.malone napisał:

        > nie takie rzeczy juz widziało...i jakoś zniosło:P
        >

        przezyjemy wszystkQ
    • czarnycharakter czy piszac ten cholernie dlugi "przyczynek do" 09.05.05, 22:54
      chcialas moze wyrazic to, co Wysocki(j) wyrazil czterema krotkimi linijkami:
      ... tak ostawcie nienuznoje spory,
      ja siebie uze wsio dokazal,
      bolszych gor mogut byc tolko gory,
      na kotorych nikto nie bywal...
      ???
      • hieroglif1 nie to forum ;) 09.05.05, 22:58
        lingiwstyka języka, to psze pana gdzie indziej ;)
        ach prawda, przecież to nie polski ;
        przyczynek przyczynkiem, ale Ty mnie nie strasz Wysockim. Pewnie i on u
        niejednego swojego był przyczyną zaniechania wszelkich poszukiwań na placu
        minowym ;)
      • hsirk Re: czy piszac ten cholernie dlugi "przyczynek do 10.05.05, 21:11
        > ... tak ostawcie nienuznoje spory,
        > ja siebie uze wsio dokazal,
        > bolszych gor mogut byc tolko gory,
        > na kotorych nikto nie bywal...


        jak cytujesz to dokladnie

        nie bolszych tylko luczsze

        niech ci bedzie ze nikto, choc czesciej jeszczio
      • m.malone No tak chyba będzie lepiej... 11.05.05, 00:46
        так оставте ненужные споры,
        я себе уже всё доказал,
        больше гор могут быть только горы,
        на которых никто не бывал...

        Nieprawda-li?
        • m.malone Łuczsze...no jasne nt.. 11.05.05, 00:48


    • luty10 Re: Nie pytać, nie szukać... 09.05.05, 22:58
      hieroglif1 napisała:

      > Właściwie, zgodnie z tematem tego wątku, nie powinnam tego wątku w ogóle
      > rozpoczynać, jednakże postanowiłam to zrobić, chociaz tym samym wkradnie się
      > między temat wątku, a jego założenie pewna nieścisłość, a nawet zaprzeczenie,
      > co może uniemożliwić zrozumienie wątku, jednak-jednak postaram się pokrótce
      > wyjaśnić o co mi chodzi.
      > Czy możliwy jest stan, osiagnięcie takiego stanu, w którym- jeśli człowiek go
      > osiągnie- nie czuje się potrzeby pytania o jakąkolwiek rzecz, z którą się ten
      > człowiek zetknie, ponieważ wszystkie cechy , zarówno te istotne jak i nie
      > istotne są dla świadomości tego człowieka jasne i oczywiste? Z tym wiąże się
      > pewna przewidywalność rzeczy, dotyczącej i wiążącej się w łańcuch reakcji z
      > tą rzeczą,a więc skoro jest przewidywalność i świadomość przewidywalności
      > oraz przewidywalność następstw łańcucha rzeczy, czy jest mozliwe, że w
      > obliczu tego, człowiek przestaje odczuwać potrzebę poszukiwania- skoro
      > uzewnętrznienie wszystkiego, z czym ma do czynienia i dzięki czemu ma co
      > uzewnętrzniać to tylko kwestia ubrania tego w słowa?
      > Mozliwe, że nie dość jasno sprecyzowałam o co mi chodzi,ale to pewnie
      > dlatego, że sama do końca nie jestem przekonana, jakich słów należy użyć, by
      > każdemu to móc wyjaśnić w sposób jak nabardziej dla niego przystępny i jasny.
      > Czy to jest odpowiedni temat na takie forum jak to..?

      jest mozliwe...:)
      • rozgwiazda1 Re: Nie pytać, nie szukać... 09.05.05, 22:59
        ;)
        Mogles napisac po prostu: tak :)))
        • alicja-ciekawska Re: Nie pytać, nie szukać... 09.05.05, 23:01
          rozgwiazda1 napisała:

          > ;)
          > Mogles napisac po prostu: tak :)))

          ale tak bylo bardziej ;naukowo;)))))
          • rozgwiazda1 Re: Nie pytać, nie szukać... 09.05.05, 23:01
            no tak,trzeba trzymac fason,hehe
            • alicja-ciekawska Re: Nie pytać, nie szukać... 09.05.05, 23:02
              rozgwiazda1 napisała:

              > no tak,trzeba trzymac fason,hehe

              a co myslalas ;))))))))
      • hieroglif1 Re: Nie pytać, nie szukać... 09.05.05, 23:00
        luty10 napisał:
        > jest mozliwe...:)

        za czy przeciw? ;)
        • luty10 Re: Nie pytać, nie szukać... 09.05.05, 23:05
          jest mozliwe, tak...za:))
          • rozgwiazda1 Re: Nie pytać, nie szukać... 09.05.05, 23:06
            za pare minut,tak?;)
            • alicja-ciekawska Re: Nie pytać, nie szukać... 09.05.05, 23:07
              rozgwiazda1 napisała:

              > za pare minut,tak?;)

              Kolega Luty ,rozwinal,,, temat przeciez?
              • alicja-ciekawska Re: Nie pytać, nie szukać... 09.05.05, 23:09
                alicja-ciekawska napisała:

                > rozgwiazda1 napisała:
                >
                > > za pare minut,tak?;)
                >
                > Kolega Luty ,rozwinal,,, temat przeciez?

                napewno jeszcze ,cos dolozy;)))))))
          • hieroglif1 Re: Nie pytać, nie szukać... 09.05.05, 23:07
            oo.. czy wobec tego można poprosić o jakieś rozwinięcie, dlaczego za, bo ten
            cały uśmieszek to troche taki obiecujacy w odpowiedź, powiedziałabym.
            • luty10 Re: Nie pytać, nie szukać... 09.05.05, 23:11
              hieroglif1 napisała:

              > oo.. czy wobec tego można poprosić o jakieś rozwinięcie, dlaczego za, bo ten
              > cały uśmieszek to troche taki obiecujacy w odpowiedź, powiedziałabym.

              to o co pytasz jest mozliwe...
              czy mam opisywac Ci te stany?
              • luty10 Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 01:17
                luty10 napisał:

                > hieroglif1 napisała:
                >
                > > oo.. czy wobec tego można poprosić o jakieś rozwinięcie, dlaczego za, bo
                > ten
                > > cały uśmieszek to troche taki obiecujacy w odpowiedź, powiedziałabym.
                >
                > to o co pytasz jest mozliwe...
                > czy mam opisywac Ci te stany?

                przestraszylas sie ?
                przezylem stan, ktory zupelnie zmienil moje zycie...
                zmienil widzenie swiata...
                zmienil wszystko....
                juz nie mam potrzeby pytac...
                nie ma we mnie pytan, nawet jakbym chcial wrocic do stanu pierwotnego,
                jest to niemozliwe...
                • fleuret Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 07:29
                  Luty napisał :

                  "nie ma we mnie pytan, nawet jakbym chcial wrocic do stanu pierwotnego,
                  jest to niemozliwe..."

                  co to jest ten stan pierwotny?
                  • luty10 Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 11:13
                    fleuret napisała:

                    > Luty napisał :
                    >
                    > "nie ma we mnie pytan, nawet jakbym chcial wrocic do stanu pierwotnego,
                    > jest to niemozliwe..."
                    >
                    > co to jest ten stan pierwotny?

                    stan przed doswiadczeniem...
                • hieroglif1 Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 16:14
                  Nie, raczej poszłam powysypiac się troche, aby raniutko móc na świeżo i
                  wpoczęto poczytać troche ;)
                  hm, hm... rozumiem, że było to mocno wstrząsające przeżycie, to które Ciebie
                  doświadczyło i którego doświadczyłeś Ty...piszesz, że nic potem nie było takie
                  samo-czy to znaczy, że odczuwasz coś jeszcze prócz tego, co odczuwałeś
                  wczesniej?
                  tak.. zastanawiam się, czy próba podtrzymania swojego zainteresowania względem
                  wielu rzeczy może mieć miejsce już od samego początku nabywania świadomości, a
                  nabywa się świadomość juz od hoho ;)w wieku niemowlęcym, czyli już od samego
                  początku rozróżniania rzeczy neutralnych od tych, które wzbudzają
                  zainteresowanie- kiedy zabraknie rzeczy wzbudzających zainteresowanie,
                  zaintereswoanie obraca się w stronę rzeczy neutralnych, chociazby tylko dla
                  jednego powodu/- pytania, na które staramy znaleźć się odpowiedź- dlaczego
                  rzeczy nautralne są dla nas neutralne? I nie jestem pewna, czy temu towarzyszy
                  zainteresowanie, czyli potrzeba pytania, bładzenia/-szukania, skoro rzeczy
                  neutralne nie wzbudzają w nas zainteresowania i w normalnych warunkach, czyli
                  takich, w których nie mamy potrzeby o nie pytac nie zapytalibysmy ani nie
                  zainteresowli nimi, czy to, że nagle interesujemy się rzeczami neutralnymi, z
                  powodu braku rzeczy interesujących, na których interesowanie się wyczerpalismy
                  już swój "własny" monopol zainteresowania jest powodowane.. tym, że
                  nasz 'włąsny" monopol zaintereswania względem rzeczy nas interesujących
                  wyczerpał się?
              • hieroglif1 Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 16:19
                Prosze, jesli nie sprawi Ci to kłopotu,
                chociaż do doświadczeń podchodzę z dużym dystansem i raczej sama staram się nie
                mieć ich w nadmiarze, doświadczenia innych nie dołoża mi ani bagazu ani
                doświadczenia, a co za tym idzie- nadmiaru wrażeń. Dlatego mogę zapewnić, że
                dla mnie nie będą raczej sensacją, cokolwiek to miałoby znaczyć ;)
                Jeśli jednak uznasz, że za dużo prośby w prośbie- niżej podałam rozwinięcie do
                swojego tematu, które skręca w jedną z odnóg zagadnienia, o zapytaniu:"
                dlaczego wszytsko mnie męczy i nudzi", aczkolwiek to za daleko idąca analiza
                wniosków, jakie można będzie wysnuć, po wyczerpaniu się tematu ;)
    • qw5 Re: Nie pytać, nie szukać... 09.05.05, 23:09
      Ależ Ty ciezko piszesz. Niby jest po polsku, a nic nie rozumiem. Normalnie tez
      tak gadasz? Tak na codzień, np przy śniadaniu ??
      • hieroglif1 Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 16:21
        nie, przy sniadaniu zastanawiam się na głos czy słodzę herbate ;)
    • sweetnighter Re: Nie pytać, nie szukać... 09.05.05, 23:14
      myslę, że osiągnięcie takiego stanu nie jest możliwe, że samo dążenie do niego
      jest nieporozumieniem, wynikającym z metafizycznej pułapki sztywnego
      przeciwstawienia podmiot-przedmiot. jest to w istocie pytanie o to, czy
      poznanie świata da się sprowadzić do spontanicznej aktywności "rozumu
      potocznego", do bezpośredniej rzeczywistości empirycznej. ale sens świata
      odkrywamy - i współtworzymy (to jest bardzo ważne) - w wysiłku _refleksji_,
      który własnie te bezpośredniość rozbija i wychodzi poza nią. bo też nie ma
      czegoś takiego jak "czysty świat", który biernie poznajemy - ta
      bezpopośredniość, którą postrzegamy, jest wytworem stosunków społecznych,
      składa się z całej skomplikowanej sieci zapośredniczeń; bez dystansu, bez
      refleksji nie jesteśmy w stanie ich przeniknąć, a i przenikając je, nadając
      sens, w pewnym sensie je współtworzymy.
      • ziemiomorze Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 01:11
        sweetnighter napisał:

        > myslę, że osiągnięcie takiego stanu nie jest możliwe, że samo dążenie do
        niego
        > jest nieporozumieniem, wynikającym z metafizycznej pułapki sztywnego
        > przeciwstawienia podmiot-przedmiot.

        Mysle, ze osiagniecie tego stanu jest mozliwe, o czym tu z luboscia juz pisalam:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=23027933&a=23029197
        To sa opisy cytowane, ja tak nie umiem, ale wiem - bo czulam - o czym ci ludzie
        pisza.

        jest to w istocie pytanie o to, czy
        > poznanie świata da się sprowadzić do spontanicznej aktywności "rozumu
        > potocznego", do bezpośredniej rzeczywistości empirycznej. ale sens świata
        > odkrywamy - i współtworzymy (to jest bardzo ważne) - w wysiłku _refleksji_,

        No i kto teraz tkwi w pulapce sztywnego myslenia?
        Skad ta pewnosc, ze istnieje tylko taka droga poznania? Ze nie ma
        metafizycznego poznania przez oswiecenie, ze nie da sie rzeczywistosci
        poznawac 'przez skore'? 'Wszyscy mistycy to schizofrenicy'?

        > który własnie te bezpośredniość rozbija i wychodzi poza nią. bo też nie ma
        > czegoś takiego jak "czysty świat", który biernie poznajemy - ta

        'Biernie', ale i 'spontanicznie', i znowu - jest; chociaz moze raczej 'zdarza
        sie'. Dwoje osob, ktore przestaja sie porozumiewac 'poprzez' znikaja kable
        przekazu, slowa, gesty, znika jedno i drugie ego. Wiesz moze, o czym pisze?

        > bezpopośredniość, którą postrzegamy, jest wytworem stosunków społecznych,
        > składa się z całej skomplikowanej sieci zapośredniczeń; bez dystansu, bez
        > refleksji nie jesteśmy w stanie ich przeniknąć, a i przenikając je, nadając
        > sens, w pewnym sensie je współtworzymy.

        Jakos mnie smuci to, co piszesz. Jakbys rezygnowal. Mam wrazenie, ze Tobie sie
        wydaje, iz 'tam po prostu nic nie ma', ale nawet skoro i tak - nie korci Cie,
        zeby zajrzec chociaz przez dziurke od klucza i zobaczyc, czy moze jednak?
        • sweetnighter Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 08:07
          ależ nic podobnego. przecież to właśnie ja tutaj bronię ciągłego wysiłku
          poznawczego zamiast marzeń o tym, że świat stanie się kiedyś dla nas
          ostatecznie przejrzysty i oczywisty. ciągłego i twórczego wysiłku, bo -
          powtarzam - nie ma czegoś takiego jak bierne roz-poznanie "gotowego",
          skończonego świata, my go współtworzymy nadając mu sens.
          • ziemiomorze Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 11:51
            sweetnighter napisał:

            > ależ nic podobnego. przecież to właśnie ja tutaj bronię ciągłego wysiłku
            > poznawczego zamiast marzeń o tym, że świat stanie się kiedyś dla nas
            > ostatecznie przejrzysty i oczywisty.

            Chwila.
            Dlaczego 'bronisz'?
            I, jak pisalam - te chwile 'przejrzystosci i oczywistosci' to sa tylko momenty,
            przeblyski.

            > ciągłego i twórczego wysiłku, bo -
            > powtarzam - nie ma czegoś takiego jak bierne roz-poznanie "gotowego",
            > skończonego świata, my go współtworzymy nadając mu sens.

            Powtarzam: skad ta pewnosc?
            Ja jej nie mam, bo zdarzalo mi sie doswiadczac czegos innego; tyle, ze nie bylo
            to 'rozpoznawanie skonczonego swiata' - raczej uczucie dojmujacej jednosci, w
            ktorej nie bylo poznajacego i poznawanego.
            Czyli da sie, no da.
          • hieroglif1 Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 16:39
            z tematu nie wynika, że może chodzić o cos takiego, o obronę wysiłku
            poznawczego- bo w czym on się przejawia? W prowadzeniu dyskusji? Czy duskusja
            prowadzi do tego, by poznać i poznawać, czy dyskusja wymaga wysiłku, którego
            wymaga poznawanie? Piszę trochę wyżej o tym i tylko wzmiankowuję- wyczerpanie
            się rzeczy, które mozna poznać, ponieważ ich istotę- skoro piszesz o
            metafizyce, będziesz zapewne wiedziała- rozumie się bez szczegółowego
            studiowania opisów, co wiecej- szczegółowe studiowanie opisów danej rzeczy,
            która podjęlismy studiować z powodu podjęcia przez nas wysiłku poznawczego,
            zaburza nam całą istotę danej rzeczy, wprowadza mnóstwo nieścisłości i w
            rzeczywistości- okazuje się, że jedyne co jest nam znane, to nazwa danej
            rzeczy, która nie mówi nam nic. Dzieje się tak na przykład w przypadku uczących
            się studentów/- zakuwających, do pewnego momentu wszytsko ładnie ukałda się im
            w głowach, po czym nastepuje momnet krytyczny, od którego nie są w stanie
            ncizego przyswoic, wiedza jedynie, jaką dziedzinę wiedzy studiowali czy tez
            której uczyli się na pamięć, naturalnie stan taki może trwac tylko przez jakis
            czas, jest to przykład troche nieporęczny a porpos ogólnego tematu, jednak stan
            w jakim studenci znajdują się po przeczuczeniu nie ma nic wspólnego ze stanem,
            który opiosąłm na początku- co więcej, nie ma nic wspólnego z biernym
            rozpoznawaniem "gotowego świata". Rozpoznawanie świata nastepuje samoistnie,
            stąd biernośc, chociaż to moze nieodpowiednie i przesadzone określenie.
        • hieroglif1 Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 16:28
          sama nie wiem,.. to co opisujesz w podanym linku, to dla mnie w pewnym sensie
          opisy przyrody... nie chodzi o jakikolwiek rodzaj przeżycia duchowego,ani
          świadomość materii- absolutnie wychodzę poza granice metafizyki-w którymkolwiek
          z jej aspektów- nie wspominając i nie mieszając jej do tematu, bo celowo używam
          sformuowań, które można sobie poczytać np. w gazecie pod którąkolwiek z rąk,
          przytaczanie metafizyki zburzyło mój obraz tego, co autorka chciała powiedzieć-
          bo nie mam pojęcia w jakim apsekcie go użyła? To tak na marginesie, nawiazując
          do waszej wymiany zdań.
    • rybolog Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 08:22
      :))) jaja se robisz. Ale oczywiscie, jest mozliwe osiagniecie takiego stanu.
      Wiele osob w to wpadlo. To taka pulapka, zludne uczucie - wiem wszystko i
      wszystko rozumiem. Juz nic nie musze pytac i szukac rowniez. Spelnilem sie. Moge
      sie kumplowac z Bogiem, bo on tez wszystko wie i rozumie. Tylko dlaczego inni
      smiertelnicy tego nie widza?
      Tacy ludzie zaczynaja zyc w swoim swiecie, swiecie zludzen i mozna powiedziec
      klamstwa...sa o krok od wariactwa.
      • psychopata.z.borderline Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 09:35
        jesteś spełniony w swojej schizie, wiem. Porozmawiajmy o twoich kompleksach,
        co? Bardzo ciekawy temat, nie uważasz?
      • bazylia7 Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 10:34
        rybolog napisał:

        > :))) jaja se robisz. Ale oczywiscie, jest mozliwe osiagniecie takiego stanu.
        > Wiele osob w to wpadlo.

        taki Budda na ten przyklad..
        I Jezus

        choc jak twierdza niektorzy:

        >To taka pulapka, zludne uczucie -



        Wszak Budda i Jesus mowili to co ponizej:


        wiem wszystko i
        > wszystko rozumiem. Juz nic nie musze pytac i szukac rowniez. Spelnilem sie.
        Mog
        > e
        > sie kumplowac z Bogiem, bo on tez wszystko wie i rozumie. Tylko dlaczego inni
        > smiertelnicy tego nie widza?

        "kto ma uszy niechaj slucha"


        > Tacy ludzie zaczynaja zyc w swoim swiecie, swiecie zludzen i mozna powiedziec
        > klamstwa...sa o krok od wariactwa

        to by sie zgadzalo ;)

        proroctwo i wariactwo - dwa bardzo pokrewne stany
      • luty10 Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 11:27
        rybolog napisał:

        > :))) jaja se robisz. Ale oczywiscie, jest mozliwe osiagniecie takiego stanu.
        > Wiele osob w to wpadlo. To taka pulapka, zludne uczucie - wiem wszystko i
        > wszystko rozumiem. Juz nic nie musze pytac i szukac rowniez. Spelnilem sie.
        Mog
        > e
        > sie kumplowac z Bogiem, bo on tez wszystko wie i rozumie. Tylko dlaczego inni
        > smiertelnicy tego nie widza?
        > Tacy ludzie zaczynaja zyc w swoim swiecie, swiecie zludzen i mozna powiedziec
        > klamstwa...sa o krok od wariactwa.


        dlaczego myslisz, ze zyje w swiecie zludzen i klamastwa...?
        doswiadczenie wlasnie, pozwolilo mi na prawdziwe zycie - wyluzowane,
        bez strachu, bez walki...doswidczenie pozwolilo mi na odprezenie sie
        i kosztowanie zycia...
        • alicja-ciekawska Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 11:36
          luty10 napisał:

          > rybolog napisał:
          >
          > > :))) jaja se robisz. Ale oczywiscie, jest mozliwe osiagniecie takiego sta
          > nu.
          > > Wiele osob w to wpadlo. To taka pulapka, zludne uczucie - wiem wszystko i
          > > wszystko rozumiem. Juz nic nie musze pytac i szukac rowniez. Spelnilem si
          > e.
          > Mog
          > > e
          > > sie kumplowac z Bogiem, bo on tez wszystko wie i rozumie. Tylko dlaczego
          > inni
          > > smiertelnicy tego nie widza?
          > > Tacy ludzie zaczynaja zyc w swoim swiecie, swiecie zludzen i mozna powied
          > ziec
          > > klamstwa...sa o krok od wariactwa.
          >
          >
          > dlaczego myslisz, ze zyje w swiecie zludzen i klamastwa...?
          > doswiadczenie wlasnie, pozwolilo mi na prawdziwe zycie - wyluzowane,

          Lutenku, to powiedz nam ,co to bylo za doswiadczenie?
          -konkretnie tzn. "dnia tego i tego ,wydazylo sie ,to i to"
          i co to zmienilo w Twoim podejsciu do swiata...



          > bez strachu, bez walki...doswidczenie pozwolilo mi na odprezenie sie
          > i kosztowanie zycia...

          my tez tak chcemy,,,,
          uprzejmnie prosze o takie wytlumaczenie,,,ale cobym zrozumiala ;)))))(((
          • luty10 Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 11:43
            alicja-ciekawska napisała:

            > luty10 napisał:
            >
            > > rybolog napisał:
            > >
            > > > :))) jaja se robisz. Ale oczywiscie, jest mozliwe osiagniecie takie
            > go sta
            > > nu.
            > > > Wiele osob w to wpadlo. To taka pulapka, zludne uczucie - wiem wszy
            > stko i
            > > > wszystko rozumiem. Juz nic nie musze pytac i szukac rowniez. Spelni
            > lem si
            > > e.
            > > Mog
            > > > e
            > > > sie kumplowac z Bogiem, bo on tez wszystko wie i rozumie. Tylko dla
            > czego
            > > inni
            > > > smiertelnicy tego nie widza?
            > > > Tacy ludzie zaczynaja zyc w swoim swiecie, swiecie zludzen i mozna
            > powied
            > > ziec
            > > > klamstwa...sa o krok od wariactwa.
            > >
            > >
            > > dlaczego myslisz, ze zyje w swiecie zludzen i klamastwa...?
            > > doswiadczenie wlasnie, pozwolilo mi na prawdziwe zycie - wyluzowane,
            >
            > Lutenku, to powiedz nam ,co to bylo za doswiadczenie?
            > -konkretnie tzn. "dnia tego i tego ,wydazylo sie ,to i to"
            > i co to zmienilo w Twoim podejsciu do swiata...

            moge wyslac Ci na priva...
            >
            >
            >
            > > bez strachu, bez walki...doswidczenie pozwolilo mi na odprezenie sie
            > > i kosztowanie zycia...
            >
            > my tez tak chcemy,,,,
            > uprzejmnie prosze o takie wytlumaczenie,,,ale cobym zrozumiala ;)))))(((

            problem polega na tym, ze to trzeba przezyc...przeczytanie o tym
            nie zmienia ludzi i nie zmienia ich myslenia...
            >
            >
            • alicja-ciekawska Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 11:50
              luty10 napisał:

              > alicja-ciekawska napisała:
              >
              > > luty10 napisał:
              > >
              > > > rybolog napisał:
              > > >
              > > > > :))) jaja se robisz. Ale oczywiscie, jest mozliwe osiagniecie
              > takie
              > > go sta
              > > > nu.
              > > > > Wiele osob w to wpadlo. To taka pulapka, zludne uczucie - wie
              > m wszy
              > > stko i
              > > > > wszystko rozumiem. Juz nic nie musze pytac i szukac rowniez.
              > Spelni
              > > lem si
              > > > e.
              > > > Mog
              > > > > e
              > > > > sie kumplowac z Bogiem, bo on tez wszystko wie i rozumie. Tyl
              > ko dla
              > > czego
              > > > inni
              > > > > smiertelnicy tego nie widza?
              > > > > Tacy ludzie zaczynaja zyc w swoim swiecie, swiecie zludzen i
              > mozna
              > > powied
              > > > ziec
              > > > > klamstwa...sa o krok od wariactwa.
              > > >
              > > >
              > > > dlaczego myslisz, ze zyje w swiecie zludzen i klamastwa...?
              > > > doswiadczenie wlasnie, pozwolilo mi na prawdziwe zycie - wyluzowan
              > e,
              > >
              > > Lutenku, to powiedz nam ,co to bylo za doswiadczenie?
              > > -konkretnie tzn. "dnia tego i tego ,wydazylo sie ,to i to"
              > > i co to zmienilo w Twoim podejsciu do swiata...
              >
              > moge wyslac Ci na priva...

              - bardzo bylabym wdzieczna,,,,przyslij prosze



              > >
              > >
              > >
              > > > bez strachu, bez walki...doswidczenie pozwolilo mi na odprezenie si
              > e
              > > > i kosztowanie zycia...
              > >
              > > my tez tak chcemy,,,,
              > > uprzejmnie prosze o takie wytlumaczenie,,,ale cobym zrozumiala ;)))))(((
              >
              > problem polega na tym, ze to trzeba przezyc...przeczytanie o tym
              > nie zmienia ludzi i nie zmienia ich myslenia...

              uhmmm....

              > >
              > >
            • baciarka Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 12:12
              luty10 napisał:

              > moge wyslac Ci na priva

              :))))))

              > problem polega na tym, ze to trzeba przezyc...przeczytanie o tym
              > nie zmienia ludzi i nie zmienia ich myslenia...

              Jesli tak uwazasz, to po co wiedze, ktora posiadasz przekazujesz komukolwiek ?

              • alicja-ciekawska Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 12:18
                baciarka napisała:

                > luty10 napisał:
                >
                > > moge wyslac Ci na priva
                >
                > :))))))
                >
                > > problem polega na tym, ze to trzeba przezyc...przeczytanie o tym
                > > nie zmienia ludzi i nie zmienia ich myslenia...
                >
                > Jesli tak uwazasz, to po co wiedze, ktora posiadasz przekazujesz komukolwiek ?
                >

                gdzie ten mail?????

                ;))))
                • baciarka Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 12:28
                  alicja-ciekawska napisała:

                  > baciarka napisała:
                  >
                  > > luty10 napisał:
                  > >
                  > > > moge wyslac Ci na priva
                  > >
                  > > :))))))
                  > >
                  > > > problem polega na tym, ze to trzeba przezyc...przeczytanie o tym
                  > > > nie zmienia ludzi i nie zmienia ich myslenia...
                  > >
                  > > Jesli tak uwazasz, to po co wiedze, ktora posiadasz przekazujesz komukolw
                  > iek ?
                  > >
                  >
                  > gdzie ten mail?????
                  >
                  > ;))))

                  To pytanie, nie do mnie :)))
                  zapytaj Lutego !:)
                  • alicja-ciekawska Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 12:30
                    baciarka napisała:

                    > alicja-ciekawska napisała:
                    >
                    > > baciarka napisała:
                    > >
                    > > > luty10 napisał:
                    > > >
                    > > > > moge wyslac Ci na priva
                    > > >
                    > > > :))))))
                    > > >
                    > > > > problem polega na tym, ze to trzeba przezyc...przeczytanie o
                    > tym
                    > > > > nie zmienia ludzi i nie zmienia ich myslenia...
                    > > >
                    > > > Jesli tak uwazasz, to po co wiedze, ktora posiadasz przekazujesz ko
                    > mukolw
                    > > iek ?
                    > > >
                    > >
                    > > gdzie ten mail?????
                    > >
                    > > ;))))
                    >
                    > To pytanie, nie do mnie :)))
                    > zapytaj Lutego !:)

                    pytam Go !:))))
                    -ale podparlam sie Twoim postem;)))
              • luty10 Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 12:37
                baciarka napisała:

                > luty10 napisał:
                >
                > > moge wyslac Ci na priva
                >
                > :))))))
                >
                > > problem polega na tym, ze to trzeba przezyc...przeczytanie o tym
                > > nie zmienia ludzi i nie zmienia ich myslenia...
                >
                > Jesli tak uwazasz, to po co wiedze, ktora posiadasz przekazujesz komukolwiek ?
                >

                bo zawsze moze sie zdarzyc, ze do kogos to trafi, ze pomoze zrozumiec...
                byc moze znajdzie w tym jakas dla siebie odpowiedz...
                wiedza przkazywana jest, bez wzgledu na to, czy przyswojona bedzie czy nie...
                przeciez jak czytasz Kapuscinskiego, to tez nie jestes w stanie przezyc i
                zrozumiec jego przezyc i doswiadczyc jego zrozumienia...
          • psychopata.z.borderline Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 11:54
            jakie słodziutkie te "zdażenia", naprawde, zawsze to wiedziałam:)))
            • alicja-ciekawska Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 11:57
              psychopata.z.borderline napisała:

              > jakie słodziutkie te "zdażenia", naprawde, zawsze to wiedziałam:)))

              o jakie zdarzenia Ciebie sie rozhodzi?
              • psychopata.z.borderline Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 12:14
                a tak wogule podoba ci sie mój talęt? czy nie
                • alicja-ciekawska Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 12:16
                  psychopata.z.borderline napisała:

                  > a tak wogule podoba ci sie mój talęt? czy nie
                  >

                  baaaaardzooooo!
                  -chcesz koniecznie zebym ,wyrazila moje zdanie na ten temat???
                  -przemysl swoja odpowiedz 5 razy!!!:))))))))))))))))
                  • psychopata.z.borderline Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 12:17
                    przeżyliśmy poto szwedzki, przezyjemy i radziecki:)
                    dawaj
                    • alicja-ciekawska Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 12:19
                      psychopata.z.borderline napisała:

                      > przeżyliśmy poto szwedzki, przezyjemy i radziecki:)
                      > dawaj


                      zapytam Cie wieczorem,o to samo.
                      -dla Twojego dobra.....;)))))))))))))))))))))))))))))))
                      • psychopata.z.borderline Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 12:22
                        rozumiem, że chciałabyś przeczytać wywiad. Też bym chciała na twoim miejscu.
                        Myśle, że do wieczora pojawi się na forum, spokojnie;))
                        • alicja-ciekawska Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 12:24
                          psychopata.z.borderline napisała:

                          > rozumiem, że chciałabyś przeczytać wywiad. Też bym chciała na twoim miejscu.
                          > Myśle, że do wieczora pojawi się na forum, spokojnie;))
                          >

                          jaki wywiad?
                          • psychopata.z.borderline Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 12:33
                            spokojnie;)
                        • alicja-ciekawska Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 21:43
                          psychopata.z.borderline napisała:

                          > rozumiem, że chciałabyś przeczytać wywiad. Też bym chciała na twoim miejscu.
                          > Myśle, że do wieczora pojawi się na forum, spokojnie;))
                          >
                          i gdzie ten wywiad?
        • rybolog Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 12:03
          Akurat nie pisalem o Tobie. Nie czytalem wszystkich postow stad nie wiedzialem
          ze sie z tym identyfikujesz. Chociaz powinienem sie domyslec:)

          Zludne, poniewaz nie jest mozliwe zebys wszystko wiedzial i czul. A z kolei jak
          myslisz, ze wszystko wiesz i czujesz, to oklamujesz samego siebie. Dla innych
          zacznie to byc co najmniej podejrzane. Wiec uwazaj co komu mowisz:) Ale
          rozumiem ze mozesz sie tak czuc i mozesz odczuwac "spokoj ducha". Co nie
          zmienia faktu, ze zaczynasz zyc w swoim wlasnym swiecie. I moze i dobrze...:)

          PS. Musze juz zmykac, zajety ostatnio jestem.

          • luty10 Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 12:45
            rybolog napisał:

            > Akurat nie pisalem o Tobie. Nie czytalem wszystkich postow stad nie
            wiedzialem
            > ze sie z tym identyfikujesz. Chociaz powinienem sie domyslec:)
            >
            > Zludne, poniewaz nie jest mozliwe zebys wszystko wiedzial i czul. A z kolei
            jak
            >
            > myslisz, ze wszystko wiesz i czujesz, to oklamujesz samego siebie. Dla innych
            > zacznie to byc co najmniej podejrzane. Wiec uwazaj co komu mowisz:) Ale
            > rozumiem ze mozesz sie tak czuc i mozesz odczuwac "spokoj ducha". Co nie
            > zmienia faktu, ze zaczynasz zyc w swoim wlasnym swiecie. I moze i dobrze...:)
            >
            > PS. Musze juz zmykac, zajety ostatnio jestem.

            do kogo zatem pisales...?

            napisalem, ze nie szukam i nie stawiam pytan, a nie ze wszystko wiem
            i czuje...
            spokoj ducha pozwala na kontemplacje zycia...:)
            nie obchodzi mnie, co dla innych jest podejrzane, nie mam z tym zadnego
            problemu...
      • hieroglif1 Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 16:53
        nie, nie robię sobie niczego :)
        Wolałam upewnić się po prostu, jakie zdanie na ten temat mają inni forumowicze
        i co sądzą na ten temat.
        Ech, proszę, jakbym znalazła się w świecie literatury chrześciajńskiej-
        dlaczego do wszystkiego trzeba wplątywać Boga i wszystko powiązywać z nim?
        Wiele osób zasłania się własnie takim argumentem, lub pochopnie wyciąga wnioski-
        we wszytskim musi maczać palce Bóg. Aczkolwiek może, nie zaprzeczam, to jednak
        wszystko jest dla ludzi, jak to się mówi i dzieki temu nawet takie tematy mogą
        powstać ;)
        Z drugiej strony, nikt pewnie sam ze swojego powodu nie usiądzie sobie w kącie,
        nie załozy rąk i stwierdzi "wiem wszystko" i przestanie interesowac się
        czymkolwiek, bo przecież wszytsko wie. Jednak istnieje druga strona nie
        zachowania się w ten sposób- człowiek, który stwierdza, że interesuje go duzo
        rzeczy, zaczyna interesować się rzeczami z innej dziedziny, że tak powiem-
        "mocy". Z Bogiem akurat nie ma to nic wspólnego, raczej z jego przeciwieństwem.
        I wtedy zaczyna być niebezpiecznie. Nie mówię o osobach, które z tego zrobiły
        swój sposób na życie.
        Być może osoby, o których wspominasz nie wiedzą jak wiele krzywdy mogą
        wyrządzić, lub mogły wyrządzić wyłącznie sobie. A wszystko w imię pytania,
        szukania, przecierania nowych dróg, nowych ścieżek rozwoju. Czasem szukanie
        jest niebezpieczne. Lub upychanie nowych ścieżek tam, gdzie jest ich pełno.
        Może stąd taka dywagacja na samym początku.
    • blue_as_can_be Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 11:50
      hieroglif1 napisała:

      > Właściwie, zgodnie z tematem tego wątku, nie powinnam tego wątku w ogóle
      > rozpoczynać, jednakże postanowiłam to zrobić, chociaz tym samym wkradnie się
      > między temat wątku, a jego założenie pewna nieścisłość, a nawet zaprzeczenie,
      > co może uniemożliwić zrozumienie wątku, jednak-jednak postaram się pokrótce
      > wyjaśnić o co mi chodzi.
      > Czy możliwy jest stan, osiagnięcie takiego stanu, w którym- jeśli człowiek go
      > osiągnie- nie czuje się potrzeby pytania o jakąkolwiek rzecz, z którą się ten
      > człowiek zetknie, ponieważ wszystkie cechy , zarówno te istotne jak i nie
      > istotne są dla świadomości tego człowieka jasne i oczywiste? Z tym wiąże się
      > pewna przewidywalność rzeczy, dotyczącej i wiążącej się w łańcuch reakcji z
      > tą rzeczą,a więc skoro jest przewidywalność i świadomość przewidywalności
      > oraz przewidywalność następstw łańcucha rzeczy, czy jest mozliwe, że w
      > obliczu tego, człowiek przestaje odczuwać potrzebę poszukiwania- skoro
      > uzewnętrznienie wszystkiego, z czym ma do czynienia i dzięki czemu ma co
      > uzewnętrzniać to tylko kwestia ubrania tego w słowa?
      > Mozliwe, że nie dość jasno sprecyzowałam o co mi chodzi,ale to pewnie
      > dlatego, że sama do końca nie jestem przekonana, jakich słów należy użyć, by
      > każdemu to móc wyjaśnić w sposób jak nabardziej dla niego przystępny i jasny.
      > Czy to jest odpowiedni temat na takie forum jak to..?

      zarowno osiagniecie tego stanu, jak i napisanie takiego posta jest mozliwe z
      cala pewnoscia - pod warunkiem zazycia odpowiedniej dawki srodkow zmieniajacych
      swiadomosc.
      • luty10 Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 12:11
        blue_as_can_be napisała:

        zarowno osiagniecie tego stanu, jak i napisanie takiego posta jest mozliwe z
        > cala pewnoscia - pod warunkiem zazycia odpowiedniej dawki srodkow
        zmieniajacych
        >
        > swiadomosc.

        nigdy nie zazywalem zadnych srodkow zmieniajacych swiadomosc...
      • hieroglif1 Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 16:57
        nie, nie... blue troszeczke bylam. Poprostu ;)))))))
    • jan_stereo Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 19:52
      Pewnie mozna miec takowe odczucie,jak najbardziej, ze sie osiagnelo powyzszy
      stan o ktorym piszesz,ale osiagnac go w rzeczywistosci(obiektywnie)raczej
      czlowiekowi nie jest dane.
      • hieroglif1 Re: Nie pytać, nie szukać... 10.05.05, 21:43
        naczy, no wiesz...im dłużej wątek sobie wisi na forum i im dłużej darzę go
        zainteresowaniem, tym szybciej dochodze do wniosku, że owy stan jest mozliwy,
        jednak tylko co dla poniektórych. Wykluzam się z tego grona, skoro śledzenia
        wątku wciąga mnie do tego stopnia, że wspisuję się nawet w odpowiedzi do
        takiego postu jak Twój ;). Jednak dla niektórych osiąfnięcie takiego stanu nie
        jest rzeczą niemożliwą. Tak zupełnie obiektywnie rzecz ujmując ich subiektywnym
        podejściem ;)
        • hansii nieprawda, sliczna 10.05.05, 21:55
          uwazam je Jasia Fasole z tych dywagacji absolutnie moglabys wyluzowac.
          Obiektywny subiektywizm absolutnie istnieje i rozni sie od
          subiektywnego obiektywizmu jedynie tym, ze o tym ostatnim pisza pikeniejsze
          kobiety.

          W koncu piekno jest obiektywne.
          A subiektywna jedynie prawda.
          • hieroglif1 Re: nieprawda, sliczna 10.05.05, 22:56
            o, powiem, że nieco jestem pod wrażeniem Twojego wpisu.
            Obiektywny subiektywizm tyczył się jednej rzeczy, kolega, mianowicie stanu,
            który ktoś jest sam w stanie określić, stan ten dotyczy stanu mocno
            kontrowersyjnego do osiągnięcia- czym ten stan jest lub mógłby być, gdyby komuś
            udało się go osiągnąć- a są osoby, które twierdzą, że jest to mozliwe-który
            opisałam na początku.
            Sorki, chyba nie rozumiem, co wspólnego ma Jasiek Fasola do tematu, ale to
            dobrze, przynajmniej wykazuję zainteresownie tematem ;)
            A wyluzować nie moge niestety, ani nawet nie staram się. Z obiektywnie rzecz
            ujmując czysto subiektywnych powodów.
            I pytanie mam, chociaż, nie, lepiej nie zadam tego pytania, nie to forum ;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja