czemu nie trawię mojej matki??

10.05.05, 18:52
Mam 30 lat, wiele rozumiem, np. że moja mama mogła wielu rzeczy nie wiedziec
o wychowaniu dzieci, zawsze była nerwowa, jak człowiek - niesprawiedliwa.
dalej mnie nie rozumie, moje postepowanie tłumaczy sobie po swojemu, zresztą
od dzieciństwa raczej nie mówie jej o sobie, chronię swoją prywatnośc, nie
obsesyjnie, a jednak. Moi rodzice sa porzadnymi ludzmi, ciepła, wylewnej
miłosci nie ma u mnie w domu, ale troska i zabezpieczenie finansowe w
normie. Dlaczego nie moge zniesc jej głosu, obecnosci na dłuższa metę? Wręcz
zaobserwowałam u siebie swego rodzaju strach przed sukcesem - żeby nie dac
jej satysfakcji bycia dumną ze mnie!!! To bardzo utrudnia mi życie. bardzo
trudno mi przełamac sie, jakkolwiek to irracjonalne. Dodam, że na codzień
jestem dobra córką. Tyle że minimalizuje kontakt z mamą - unikam durnych, a
nieuniknionych kłótni.
    • imagiro Re: czemu nie trawię mojej matki?? 10.05.05, 19:50
      a czy to juz nie czas na samodzielne zycie kochanie ?
    • vattukvinna Re: Wspczuję 10.05.05, 20:25

      Ale czy ty nadal mieszkasz z mamą? Jeżeli tak, to czy nie czas sie usamodzielnić?
      __________________________
      "Charakter człowieka jest jego przeznaczeniem".

      Heraklit z Efezu
    • hubkulik Re: czemu nie trawię mojej matki?? 11.05.05, 01:12
      Na poczatku byla Najwyzsza Doskonaloscia, najukochansza Mamusia, a potem kim
      sie okazala?
    • judyta8 Re: czemu nie trawię mojej matki?? 11.05.05, 13:02
      Jako ze trzy odpowiedzi ktore otrzymalas sa zupelnie bezwartosciowe chcialabym
      polecic Ci ksiazki. Jesli poslugujesz sie angielskim lub niemieckim znajdz w
      internecie (amazon.co.uk lub amazon.de). Istnieje dobra literatura na temat
      zwiazkow w rodzinie, a niektore ksiazki w szczegolnosci zajmuja sie relacjami
      matka-corka. Ja zyje w wieloletnim zwiazku z moja mama, ktora jest szanazystka
      emocjonalna (bedac bardzo kochajaca matka, kochajaca wrecz za bardzo, stad
      problem) i manipulatorem. Bardzo pomogly mi ksiazki Susan Forward: Emotional
      Blackmail i John C Friel, Linda Friel The Adult Child's Guide to What's Normal.
      Dodam, ze od 10 lat mieszkam tysiace kilometrow od domu, nie mniej jednak
      rodzina jest dla mnie wazna i chce utrzymywac zdrowe stosunki z mama.
      Wyjezdzanie i izolacja to jest mniej wiecej takie samo rozwiazanie jak
      zamykanie oczu i udawanie ze nie ma potwora. Nie piszesz dokladnie o swoich
      stosunkach z mama. Ale przemysl to sobie. Jesli Cie stac na konsultacje z
      psychologiem (najlepiej z polecenia, bo na swiecie duzo konowalow) to moze
      pomysl nad tym. Dobrze jest porozmawiac z kims, kto nie bedzie
      udzielal "wartosciowych" rad pt. "po prostu przestan sie przejmowac" albo "nie
      pora juz dorosnac" etc. Ludzie, ktorzy nigdy nie mieli wiezi emocjonalnej z
      czlonkami rodziny nie sa w stanie zrozumiec chec innych do tego, aby takiej
      wiezi nie przerywac. Mimo tego, co napisalam o mojej mamie, mialam bardzo
      szczesliwe dziecinstwo i wiele ciepla w domu i zdobywanie umiejetnosci bycia
      doroslym dzieckiem nie jest tym samym co niszczenie wlasnej szczesliwej
      przeszlosci. Moja mama, jak wiele matek, w momencie mojego wyjazdu z domu
      zatrzymala sie a wrecz uwstecznila na etap 15-letniej corki, i niestety jej nie
      zmienie, wiec chce nauczyc sie radzic sobie z tym.

      Polecam lektury, o ktorych wspomnialam. Jest jeszcze jedna: "When your mother
      cannot be your friend", nie jestem pewna co do tytulu, ale na wyszukiwarce
      mozna znalezc.

      Mysle, ze mialas problemy z mama od lat i to zostawione odlogiem doszlo do
      zenitu i nie mozesz zniesc nawet jej obecnosci. Moze tym bardziej warto
      rozejrzec sie za pomoca, jesli zalezy Ci na dobrych stosunkach z mama i reszta
      rodziny.
      • kab11 Re: czemu nie trawię mojej matki?? 11.05.05, 15:41
        dziękuje za odpowiedź, Judyto. Niestety nie znam na tyle niemieckiego,czy ang.
        zeby swobodnie czytac w tym jezyku. Rzeczywiscie sprawa z moja mama wyglada
        troche tak, że ona wciaz , lub znów(?), uwaza mnie za 15latke. Nie mieszkamy
        juz razem, ale w jednym miescie. Kiedy byłam młodsza oczywiście dużo
        gwałtowniejsze były starcia miedzy nami, potem studiowałam, wiec nie
        widywałysmy sie. Teraz, tak jak napisałam, martwi mnie moja gdzieś głęboko,
        zakorzeniona niechęc do niej. Nie myślałam o wizycie u psychologa, ostatecznie
        stosunki miedzy nami sa powierzchowne i poprawne. w jakims stopniu winię ją za
        swój brak wiary w siebie, ale juz od dawna rozumiem, ze moje zycie zalezy ode
        mnie itd.. czuje, że to uczucie jest dla mnie blokadą - czy sama zdołam się od
        niej wyzwolic?
        • judyta8 Re: czemu nie trawię mojej matki?? 11.05.05, 15:55
          Sprawdzilam na internecie. Ta ksiazka "Szantaz emocjonalny" jest rowniez
          dostepna po polsku. Kosztuje ok 25zl. Ta autorka napisala rowniez
          ksiazke "Toksyczni rodzice" - rowniez bardzo dobra.

          Jezeli nie zalezy Ci az tak bardzo na dobrych stosunkach a mama, to moze
          faktycznie odizolowanie sie jest odpowiedzia. Ale mysle, ze gdyby tak bylo nie
          pisalabys na tym forum. Jeszcze raz goraco polecam te ksiazki. Jesli Twoja mama
          niszczy Twoje poczucie wartosci (a Ty czujesz ze zycie nalezy do Ciebie wiec
          starasz sie to przeskoczyc i zmuszasz sie do optymizmu i przeciez wszystko
          mozna osiagnac jak sie chce itp, jak ja to znam....) to warto zasiegnac rady
          psychologa. Jesli faktycznie Twoje stosunki sa dosc powierzchowne, psycholog
          moze udzielic kilku waznych rad jak sobie radzic z ta niechecia, aby nie
          przerodzila sie w nienawisc i zakonczy sie na jednej wizycie. W kazdym wypadku
          polecam ksiazki. Nie, nie mam udzialow ze sprzedazy. Po prostu mnie pomogla jak
          zadna inna "samopomoc". 200 stron dokladnie wyjetych z mojego zycia. Nie jestes
          sama z takimi problemami. Sama, bez zglebienia tematu raczej sie zameczysz, bo
          Twoje oczekiwania wzgledem siebie beda zawsze przez pryzmat relacji z matka.
          Chodzi o to, aby zrozumiec mechanike jej dzialania i nie wierzyc w siebie
          pomimo tego, ale wierzyc w siebie bez wzgledu na to. Zycze duzo szczescia!
          • kab11 Re: czemu nie trawię mojej matki?? 11.05.05, 16:07
            W moim przypadku chyba nie ma mowy o szantażu emocjonalnym, a moze tego pojecia
            do końca nie rozumiem. W końcu nie czytałam tych ksiązek. Napewno poszukam i
            przeczytam. W czasie kiedy głosno było o "toksycznych rodzicach, dzieciach.."
            zaszuflatkowałam te pozycje do głupiutkich poradników psychologicznych
            typu "jak zyc" i kobiety z Wenus, wiem że niesłusznie. Rzeczywiscie poszukam
            odpowiedzi tego typu ksiązkach.
    • bender_rodriguez Re: czemu nie trawię mojej matki?? 11.05.05, 21:39
      weź siekierę i ją zapie.. a zwłoki zjedz. nie czytaj żadnych książek
      • uriana Re: czemu nie trawię mojej matki?? 11.05.05, 22:10
        Jestem już blisko emerytury, matka moja ma 85 lat. I teraz zabrałam ją do
        siebie, bo nie daje sobie rady sama. Zrobiłam to z poczucia obowiązku, bo
        miłość udało jej się już dawno we mnie zabić. I gdyby to było możliwe,
        zapewniłabym serdeczną, ciepłą, pełną miłości opiekę każdej innej obcej
        staruszce. Gdyby tylko nie musiała to być moja matka. Całe życie była
        komediantką i histeryczką, nigdy nie interesowałam jej ja, tylko to "co ludzie
        powiedzą". Jej miłość była jedynie werbalna. Zmuszała mnie i siostrę do
        poddania się jej poglądom i życzeniom. Gdy byłam na studiach, nie otwierałam
        listów, które do mnie pisała, bo po prostu dołowała mnie psychicznie. To typ
        człowieka, który wszystko wie najlepiej i najlepiej ułoży nam życie. Byłam
        szczęśliwa gdy nie musiałam jej widzieć i żeby tak było, zapewniałam jej
        doskonałe warunki materialne, zastępując brak miłości pieniędzmi. Może nawet
        chciałam w ten sposób ukryć nienawiść. Teraz jest we wszystkim zależna od nas,
        to jednak nie przeszkadza jej w dalszym ciągu robić scen i odgrywać komedii,
        jaka to ona jest biedna, a myślała, że jak ma dzieci, to jej na starość wszyscy
        będą zazdrościć. Rozumiem tych, którzy nie mogą znieść obecności swojej matki.
        Ja wypełnię swój obowiązek, ale nie będzie mi jej brakowało, bo udało jej się
        przez pozoranctwo, małostkowość i egoizm zrazić do siebie i dzieci i wnuki.
        Jednak nadal cały czas boję się robionych przez nią scen i odgrywanych komedii,
        ale nie umiem się temu przeciwstawić.Udało jej się złamać mnie.
        • kab11 Re: czemu nie trawię mojej matki?? 13.05.05, 12:37
          Ja równiez wiem, że kiedy moja mama bedzie potrzebowała pomocy, to jej udziele.
          Przynajmniej tak mi sie wydaje. Kiedy przeczytałam Pani post poczułam zimne
          dreszcze, kto wie, moze kiedyś i moja mama bedzie musiała u mnie zamieszkac - a
          nie zanosi sie na to, żeby stosunki miedzy nami mogły sie zmienic.
    • lilka_27 Re: czemu nie trawię mojej matki?? 14.05.05, 00:23
      Kochane! Czytam Wasze wpisy i wydaje mi się, że są wycinkiem mojego życia. Mam
      30 lat. Od kilku miesięcy jestem mężatką. Moje stosunki z mamą nie mogą się już
      układać gorzej. Mam wychowywała mnie samotnie. Dała mi wszystko, co mogła:
      wykształcenie, wychowanie i finansowe zabezpieczenie. Kocham ją bardzo, ale nie
      potrafię się dogadać. Moje problemy zaczęły się, gdy pojawili się w moim życiu
      mężczyźni. Była zazdrosna, rozwalała kolejne moje związki. Faceci zawsze byli
      niewłaściwi, a moje decyzje życiowe - fatalne. Wszyscy byli lepsi ode mnie.
      Nigdy nie zrobiłam nic dobrze. Na dodatek żądała ode mnie,żebym postępowała
      tak, jak ona sobie tego życzy, bo w końcu poświęciła dla mnie życie. Kiedy po
      wielu awanturach w sierpniu wyszłam za mąż, nic się nie zmieniło. Znienawidziła
      mojego męża i utrudniała nam życie jak się da. Starałam się jak mogłam, bywały
      cudowne okresy, gdy znowu byłyśmy sobie bliskie. Dawała mi nadzieję, ze może
      coś się zmieni. Następnego dnia wszystko wracało do czarnej normy. Kolejne
      kłótnie i zawiedzione nadzieję. Od dwóch tygodni nie odzywam sie do mojej mamy.
      To strasznie boli. Pomagam jej finansowo, bo nie pracuje, ale nie potrafię na
      razie się do niej odzywać. Zraniła mnie jak się tylko da. W grudniu poroniłam,
      częściowo z powodu stresu. Gdy się kłóciłyśmy ostatni raz, powiedziała, że
      życzy mojem mężowi,żeby już nigdy nie miał dzieci. I że ja za jej krzywdy na
      pewno poronię raz jeszcze. Trafiła w samo serce. nie wiem co mam robić. Nie
      chce wciąz z lękiem zastanawiać się, czy będzie w dobrym humorze, czy mnie nie
      zrani. Chce mieć dziecko i potrzebuje spokoju. Separacja iele mnie kosztuje,
      ale nie potrafie inaczej. w przeciwnym razie zwariuję. Najgorsze jest to, że
      wpoiła m\we mnie poczucie winy. Choć tyle dla niej robiłam i robie, czuje sie
      jak wyrodna córka. pomóżcie mi proszę. Lilka
      • renkaforever Re: kiedys slyszalam.. 14.05.05, 01:11
        jak matka zyczyla corce zeby ja pokrajali na kawalki i solili. Corka
        odkrzyknela na to, ze zyczy matce zeby ja smazyli dlugo i obracali na boki...
        Bylo to bardzo dawno temu, byly to chlopki bez jednej nawet klasy szkoly,
        chociaz , przepraszam, modlitewnik znaly na pamiec. Regularnie klocily sie
        codziennie.
        • psychopata.z.borderline gdzie jest admin, bo zwariuje:))) 14.05.05, 01:14

    • mskaiq Re: czemu nie trawię mojej matki?? 14.05.05, 05:12
      Tak samo jak Ty nie trawisz Swojej Matki tak samo Ona nie trawi Siebie. jest
      zasada ktora mowi ze jestesmy dla siebie tacy jak dla innych.
      Swiat Twojej jest bardzo wrogi dlatego zamknelas sie na niego, byl nie do
      zniesienia dla Ciebie. Ona w nim zyje, to bardzo trudny swiat.
      To ze nie mozesz zniesc Jej glosu bierze sie strachu ktory utozsamiasz z Nia. Z
      tad rowniez bierze sie ta wrogosc do Niej.
      Jesli chcesz sie tego pozbyc musisz Jej wybaczyc, to trudny proces ale moze Ci
      pomoc zrozumienie ze to co Ty dostalas od Niej jest w Niej na codzien. To nie
      wynika z Jej zlosci do Ciebie to wynika z tego ze Jej zycie jest tak trudne.
      Prawda jest rowniez ze mozesz Jej pomoc, rozswietlic Jej zycie. Kiedy
      sprobujesz Jej pomoc natkniesz sie na Jej wrogosc ponownie. Kiedy zlamniesz ta
      wrogosc a mozna to zrobic tylko przez cierpliwe znoszenie Jej i ciagle
      wybaczanie tego co bedzie mowila to zmienisz Ja bo zmienisz Jej swiat, bedzie
      lepszy, bardziej podobny do Twojego.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • kab11 Re: czemu nie trawię mojej matki?? 14.05.05, 13:04
        Rozświetlanie świata mojej mamy jest baaardzo trudne - nieraz mówiłam jej ,że
        nie chcę życ w piekiełku, jakie ona wokół siebie stworzyła (bo to jest
        piekiełko zakłamania, zawiści i pretensji). W pierwszej wypowiedzi napisałam,
        ze potrafię zrozumiec ją, nie wymagam żeby była doskonała - a zrozumiec czesto
        znaczy wybaczyc. Nie wierzę że potrafie zmienic mamę, zwłaszcza, że wg. niej
        jestem niemądra, albo wrecz niedorozwinieta i zła, a próba zbliżenia się
        oznacza podporządkowanie, a na to nie moge sobie pozwolic, bo mam swoje
        życie.Mój problem polega na tym, że nie potrafie sie uwolnic od blokady - mogę
        ją opisac jako niechec do sukcesu, by nie dac matce powodu do chwalenia sie
        mną. To irracjonalne, ale siedzi we mnie głeboko.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja