xsinksi
11.05.05, 15:56
...juz naprawde nie wiem. Bylem z dziewczyna 3,5 roku. Przez ten czas jak to
bywa w zwiazkach raz bylo lepiej raz gorzej, chyba z przewaga tego drugiego.
Czasami az nadto walczylismy ze soba, co doprowadzalo do chorych emocji,
ktore nie sluzyly nam obojgu. Mimo to ja bardzo ją kochałem. I nie
wyobrażałem sobie życia bez niej. Niestety w pewnym momencie chyba oboje już
nazbyt zmęczeni rozstaliśmy się. Tak naprawdę nie było konkretnego powodu.
Nikt nikogo nie zdradził, nie doszło do jakiś szczególnych kłótni. Tak po
prostu. Mieliśmy nieco odmienne zdanie na temat naszego życia. Rozstaliśmy
się blisko 9 miesięcy temu. Przez ten czas widzieliśmy się może 7-8 razy. Ja
już po miesiącu od rozstania chciałem do niej wrócić. Ale nie miałem odwagi
jej o to prosić. Było mi głupio. I tak czas płynął, a ja cierpiałem tęskniąc
za nią nieprawdopodobnie. Starałem się pogodzić ze stanem rzeczy i zacząć żyć
na nowo. Mimo usilnych starań nie mogłem i nie mogę o niej zapomnieć. Trzy
tygodnie temu spotkaliśmy się i spytałem się jej czy nie chciałaby pójść
razem ze mną na wesele do mojego kumpla. Zgodziła się, chociaż spodziewałem
się innej odpowiedzi. Od tamtego czasu zaczęliśmy się spotyakć znacznie
częściej. Wspólne wyjście na kawę, na imprezy, do jej rodziców, spotkania po
pracy. Widzimy się praktycznie codziennie. Początkowo między nami czuć było
pewien dystans, ale wydaje się on powoli oddalać. Parę miesięcy temu spytałem
się jej czy może spróbowalibyśmy jeszcze raz, a ona odparła, że sobie tego
nie wyobraża. Teraz nie wiem czy zmieniła zdanie czy nie? Dlaczego się ze mną
spotyka? Czy chce spróbować? Pytań jest tak wiele, że nie dają mi one spokoju
i nie wiem co sobie o tym wszystkim myśleć.